Poprzedni temat «» Następny temat
Restauracja
Autor Wiadomość
Wayne Diaz







27

sprzedaje kawe

do siebie samej

Downtown Brentwood

Wysłany: 2019-06-09, 20:34   
  

  
Wayne Diaz

  
I do what I want


Każde kontakty się przydadzą i nikt nie jest pewny kiedy dokładnie. Sama wolała mieć znajomości niż ich nie mieć. Innymi słowy jeśli by coś zmalowała to zawsze mogła kogoś prosić o alibi. Rzecz jasna do takich rzeczy jeszcze nie doszło, ale to jest zawsze plan b na czarną godzinę. Poza tym zawsze o pomoc mogła prosić Philippę w ostateczności.
Niestety Diaz nie miała pojęcia jakim człowiekiem był były mąż. Uparcie tłumaczyła sobie, że pewnie ukręciłby jej łeb. To częściowo sprawiało, że bardzo hamowała się przed rzucaniem dwuznacznych tekstów. Jego osoba tworzyła ten mur, którego Wayne nie chciała jeszcze przekraczać. Teraz? Robiła to z wielkiego szacunku do kobiety, ale i tak pozwalała sobie na więcej niż kiedyś. Jak Wayne pomyśli o ojcu to w sumie... wolała nie myśleć jak wielką wojnę by rozpętał. Pomijając to, że Wayne wybrała Philippę. Jak dowie się, że jego córa woli kobiety to pewnie odetnie ją od wszystkich możliwych finansowych zasobów. Wayne gdzieś tam w środku czuła, że jeśli powie mu to prosto w twarz to mogłaby dostać.
-I tak zakładam co chcę- uśmiechnęła się zadziornie. Nie bez powodu założyła tak krótką spódnicę. Jej celem było przyciągnięcie uwagi Woodill. To co, że różniło je dziesięć lat? Wiek nijak nie przeszkadzał Wayne. Gdyby tak było to nie interesowałaby się starszą kobietą. -Przynajmniej jakoś próbują, ale wszyscy wiemy, że większość osób tutaj będzie przez kolejne dni leczyło kaca - zaśmiała się krótko przykładając kieliszek z szampanem do ust i praktycznie wypijając go na raz. A co tam, darmowe to pewnie weźmie jeszcze.
-Na mnie zawsze można liczyć - odwróciła się w stronę kobiety i ukłoniła grzecznie mało przy tym nie tracąc równowagi. Szlag by trafił chodzenie na wysokim obcasie. Ni jak to miało się do jej preferowanego obuwia. -Następnym razem wypadałoby wybrać coś mniej wystawnego nie uważasz? - dorzuciła skupiając teraz całą uwagę na blondynce. Jakby nie było to właśnie z jej powodu tutaj się pojawiła.
[Profil]
 
 
Philippa Woodill









37

meteorolog

Southend

mów mi: Patka

multikonta: Nina, Winter, Tinsley, Mordechai, Phoenix, Dale, Ivy, Dayami

Wysłany: 2019-06-16, 16:03   
  

  
Philippa Woodill

  
the sky is no limit if you're right here


Philippa zapewne bardzo chętnie udzieliłaby Wayne pomocy, o ile tylko byłaby w stanie, ale nie oszukujmy się, nie miała ona zbyt wielu możliwości. Mogła jedynie służyć własnymi kontaktami, ale wielu z jej starych znajomych uznało już, że na starość (jaką starość? 37 lat to nie starość) ześwirowała. Dla niej nie miało to większego znaczenia, wolała żyć po swojemu, niż przypasowywać się innym. Szkoda tylko, że dopięła tego celu kosztem swojej rodziny. Na pewno nie polecałaby nikomu takiego postępowania, przynajmniej nie otwarcie, chociaż chciała wierzyć w to, że każdy powinien żyć przede wszystkim w zgodzie z samym sobą, a inni powinni to respektować. Nawet Senior Diaz. Kimże jednak ona była, aby mu to tłumaczyć? Zresztą, czy sama w ogóle była świadoma, że Wayne nie jest heteroseksualna?
Odpowiedziała uśmiechem na uśmiech dziewczyny, a potem sama także upiła z kolejnej porcji szampana, jaka tej nocy znalazła się w jej dłoni. Oczywiście, że wiedziała, że goście będą leczyć kaca, dłużej pewnie tego moralnego, kiedy będzie im wstyd pokazać się przed współpracownikami. Oby ją to ominęło. Zwykły kac w porównaniu do tego jest niczym. Parsknęła śmiechem, obserwując, jak Diaz plączą się nogi, które przez buty były teraz dłuższe, niż zwykle.
- Będę pamiętać. Odwdzięczę się czymś bardzo niewystawnym - teraz ona lekko dygnęła, ale udało jej się nie tracić przy tym równowagi. Zerknęła przelotnie na elegancki zegarek, który znajdował się na jej lewym nadgarstku. Zastanawiała się, wyjście kiedy będzie wystarczająco taktowne. Nie chciała wychodzić pierwsza. Nim jednak zdążyła powiedzieć coś na ten temat Wayne, podszedł do nich jeden z mężczyzn po czterdziestce, tych, którzy zostawili żony z dziećmi, wcisnęli się w garniaki, które zakładali raz w roku, po czym wszyscy wyglądali tak samo. Skinął głową Philippie, na co ona odpowiedziała tym samym, ale jego uwaga niemal od razu przeniosła się na młodszą z kobiet.
- Philippo, czy zechciałabyś przedstawić mnie swojej przyjaciółce? - wypalił bez ogródek, mierząc Diaz wzrokiem. Blondynka obdarowała mężczyznę wymuszonym uśmiechem.
- Wayne, to Charlie z pokoju dwa numery dalej. Buc, jakich mało - rzuciła tonem żartu, puszczając jednocześnie Cherlie'mu oko, ale prawda była taka, że wcale nie kłamała. - To Wayne, moja przyjaciółka - nacisk na słowo moja także był celowy. Choć Woodill nie znosiła takiego towarzystwa, nie oznaczała, że nie potrafiła wpasować się w ten tłum choć na chwilę. Czasem trzeba tańczyć tak, jak ci zagrają.
- Czy Wayne, twoja przyjaciółka, nie chciałaby udać się ze mną na parkiet na kilka chwil? - skoro był bucem, to przecież nie mógł mówić o Diaz tak, jakby nie była przedmiotem, prawda? Natomiast Pipka wcale tak nie traktowała młodszej kobiety. Chociaż miała ochotę z miejsca odmówić, to wstrzymała się z tym, wbijając wzrok w Diaz i czekając na jej decyzję. Nie była dzieckiem, miała do niej wszelkie prawa, chociaż Philippa była pewna (chciała, by tak się stało), że Wayne odmówi.
_________________
Do you mind if I take you home tonight?
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 6