Poprzedni temat «» Następny temat
Altana
Autor Wiadomość
Jo Moore

Wysłany: 2018-05-25, 21:12   

Wielu osobom nawet nie przyszłoby do głowy, że Moore jest policjantka, ale najwyraźniej pozory moga mylić i zmyliły już niejednego mieszkańca Brentwood. Szczególnie panienki, które awanturowały się w knajpach, gdzie Jo piła zimna czysta z woda gazowana, to po wyciagnięciu odznaki żadna nie była już tak wyszczekana.
Zmrużyła oczy i przygladajac się dziewczynie próbowała odtworzyć w pamięci wieczór, kiedy teoretycznie mogły się poznać. Ognisko, muzyka, prośby o całusa. Okej, wszystko zrobiło się klarowne. Moore uśmiechnęła się pod nosem.
- Dzięki, mam swoje - w tym samym momencie wyciagnęła z kieszeni spodni od munduru paczkę czerwonych Marlboro. Tylko takie paliła, chociaż gdyby aktualnie nie miała przy sobie fajek, nie pogardziłaby tymi typowo babskimi. Tak się składało, że policjantka jarała jak smok i papierosy towarzyszyły jej bezustannie. - W takim razie prowadź - powiedziała po chwili, tym samym przystajac na propozycję dziewczyny. Doskonale znała drogę, niejednokrotnie patrolowała park w tej części dzielnicy, jak i każdy inny w mieście, ale nie chciała zdradzać, że doskonale widziała, w co gra ta małolata. Jo miała styczność z wieloma przestępcami i chociaż dziewczyna z pewnościa nie była jednym z nich, to można było dostrzec na kilka mil, że ściemnia i próbuje mydlić policjantce oczy. - Wiesz, tamtej nocy, kiedy balowaliście przy jeziorze, mieliście dużo szczęścia, że was nie zgarnęliśmy na wytrzeźwiałkę - ponownie spojrzała na kolorowowłosa istotę i umieściła sobie papierosa w ustach. Odpaliła go czerwona zapalniczka, która towarzyszyła jej od wielu lat. To zabawne, że nigdy nie gubiła tych czerwonych, co najwyżej psuły się one samoistnie i traciły swoja żywotność.
[Profil]
 
 
Maya Holmes


Wysłany: 2018-05-26, 12:11   

Maya nie próbowała kłamać przekonywajaco. Mówienie nieprawdy wobec pięknej kobiety było przecież prawdziwym, niewybaczalnym do końca życia grzechem. Wykorzystała okazję i sama poczęstowała się papierosem Jo (nie pytajac przy tym o zgodę), a następnie lekko wychyliła się w jej stronę, czekajac, aż Moore jej odpali.
Swoja nienaruszona paczkę z powrotem ukryła w kieszeni.
Zaciagnęła się mocno i z przyjemnościa. Lekko przy tym zmrużyła oczy, próbujac sobie przypomnieć wieczór, o którym wspomniała policjantka. Trwało to dłuższa chwilę, nim pannica skojarzyła sytuację i natychmiast uśmiechnęła się szeroko.
W takim razie jesteś moim aniołem stróżem. Ciagle przyłapujesz mnie na byciu niegrzeczna – puściła jej oczko i wydmuchnęła przed siebie idealne kółko z dymu, które po chwili rozmyło się w powietrzu. Oblizała usta i znów się zaciagnęła. Paliła łapczywie i szybko. – Zawsze mam dużo szczęścia, ale mam nadzieję, że byłam dla ciebie wtedy miła. Musiałam być miła. Nie ma innej opcji.
Nie spieszyła się w drodze do fontanny. W końcu obie wiedziały, że nie ścigaja, żadnego podejrzanego. Maya nie próbowała też ukryć, że niewiele pamięta z tamtej nocy. Właściwie nie była przejęta. Jeśli Jo zdecyduje się dać jej mandat, to ten tylko dołaczy do barwnej kolekcji. Jeśli zabierze ja na komisariat, to dziewczyna bardzo chętnie spędzi jeszcze kilka godzin w jej towarzystwie.
[Profil]
 
 
Jo Moore

Wysłany: 2018-06-05, 20:42   

Uśmiechnęła się pod nosem, widzac, że dziewczyna sama poczęstowała się jej papierosem i tu zupełnie niepytana. Małolaty w tych czasach stawały się coraz bardziej bezczelne i Moore zaczęła zastanawiać się, czy ona też była taka jakieś dziesięć lat temu, ale nic sensownego nie przychodziło jej do głowy. Robiła w swoim życiu wiele dziwnych, czasem niedorzecznych, a czasami naprawdę głupich rzeczy, ciężko było to wszystko poskładać w całość i powrzucać do poszczególnych szuflad. Bez słowa odpaliła dziewczynie papierosa, jednocześnie zaciagajac się swoja fajka. Płomień z zapalniczki musiała osłonić dłońmi, do czego przyczynił się podmuch ciepłego wiatru.
- Byłaś miła - skinęła głowa, bo może i zachowanie Małolaty pozostawiało wiele do życzenia, ale nie można było się spodziewać niczego lepszego po pijanym człowieku, który zapewne ma jeszcze fiu bździu w głowie. Jo nie miała żalu, właściwie pochlebiało jej, że leca na nia nawet laski w tak młodym wieku. Chociaż, nie oszukujmy się, właśnie te najmłodsze miały do niej największa słabość. Nawet jej była żona była od niej sporo młodsza, dlatego nie robiło to na niej wrażenia. - Ale beznadziejny z ciebie kłamca - dodała i wypuściła dym kacikiem ust. - Palce ci się świeca od tych śmiesznych farbek - w zasadzie policjantka dostrzegła kolorowe plamy dopiero, kiedy odpalała dziewczynie papierosa, ale od poczatku miała pewność, że ściemnia. A ściemy Moore wyczuwała na kilka mil stad, czy stamtad. Nie była jednak jedna z tych glin, które za wszelka cenę karały wszystkich wokół, niezależnie od bzdurnego wykroczenia, a mazania po ścianach altany nie można było porównać do pobicia czy próby gwałtu. Zapewne i tak dziewczyna skończy z mandatem w ręce, bo Jo nie widziała powodów, dla których miałaby przyskrzyniać ja na komisariacie.
[Profil]
 
 
Maya Holmes


Wysłany: 2018-06-06, 20:16   

Niegrzeczny uśmiech na ustach dziewczyny tylko się pogłębił. Wygladała na kogoś, kto właśnie wymyślił zupełnie nowa, niegrzeczna psotę. Nie było to jednak wynikiem myśli o możliwej ucieczce.
Wsunęła sobie papierosa w kacik ust, a następnie przystanęła i wyciagnęła w kierunku kobiety te barwnie umazane ręce. Dowody zbrodni były teraz jeszcze lepiej widoczne w świetle latarni, ale to oczywiście nie krępowało krnabrnej pannicy.
Pani władzo, w takim razie proszę mnie aresztować – oznajmiła zaskakujaco poważnym, a jednocześnie niebezpiecznie głębokim tonem. Mówiac to, uważnie spojrzała kobiecie w oczy, a uśmiech na sekundę wydawał się zmysłowy, tym samym nadał tej prośbie zupełnie innego charakteru.
Leniwie przebrała długimi paluszkami. Na jej nadgarstku zagrzechotało kilka kolorowych bransoletek. Papieros dopalał się w ustach, a w oczach czaił się ten diabelskim błysk.
Poproszę – dodała ciszej i niemalże wstydliwie, choć oczywiście w ten sposób tylko próbowała podkreślić niestosowność i jednocześnie niemalże erotyczny charakter tej sytuacji.
Maya widać miała naprawdę niestandardowe sposoby podbijania serc kobiecych albo po prostu droczyła się z pania komisarz, próbujac wprowadzić ja w zakłopotanie.
[Profil]
 
 
Jo Moore

Wysłany: 2018-06-06, 20:32   

Jeżeli uważała, że tym sposobem zawstydzi policjantkę, to była w ogromnym błędzie. Moore nie należała do grona osób, które można było przyprawić o rumiane policzki. Wielokrotnie kokietowała w podobnym sposób, może nie proszac o aresztowanie i zakuwanie w kajdanki, bo od tego była ona, ale lubiła się przekomarzać. Nie zapominajmy jednak, że tego wieczoru była na służbie, która miała potrwać jeszcze wiele żmudnych godzin, a ona nie miała czasu na takie zabawy.
- Nie wygłupiaj się - zaśmiała się, ale nie było w tym śmiechu krzty pogardy. Był raczej pogodny, bez cienia złośliwości, bo ze złośliwościa Jo nie miała zbyt wiele wspólnego. Lubiła ludzi, lubiła śmiać się do nich i z nich, rozmawiać, patrzeć na nich. Nie była jedna z tych wariatek, które nienawidziły świata z całych sił i chciały pograżyć wszystkich wokół. Nie była też żadnym ponurakiem, który łypie chłodno spode łba, po czym odwraca się na pięcie i rusza w swoja stronę. Ponownie przycisnęła papierosa do ust i pokręciła głowa, jakby z lekkim niedowierzaniem. A może tym sposobem chciała dać znać dziewczynie, że nic z tego nie będzie? - Ile ty masz właściwie lat, dzieciaku? - kaciki jej ust uniosły się w jeszcze szerszym uśmiechu. Była rozbawiona, ale na pewno nie miało to zwiazku ze wstydem czy zakłopotaniem. - Do aresztu nie trafia się za takie pierdoły, a mandat na dwadzieścia funtów z pewnościa nie obciaży twojej kieszeni. Najwyżej nie kupisz sobie nowych mazaków do bazgrania po ścianach - Moore mrugnęła do kolorowowłosej, chcac pokazać jej, że rzeczywiście ma ja za małolatę. Taka, która powinna zabrać swoje zabawki i wracać do domu, bo mama będzie się martwić. Szkoda, że jej własna nigdy nie głowiła się, gdzie może podziewać się jej córka, gdy ta kilka lat temu wyrywała kolejna panienkę pod wieża Eiffla. Albo gdziekolwiek indziej. Tak, Theressa Moore powinna dostać jakiś order, już nawet nie matki roku, a matki całego życia.
[Profil]
 
 
Maya Holmes


Wysłany: 2018-06-08, 19:06   

To już wolałabym nie kupić sobie obiadu przez tydzień – oznajmiła stanowczym tonem artysty, który wyżej ceni dzieło niż pełny żoładek. Na moment zamierzała się nawet odrobinę obrazić za posadzenie jej o wyrzeczenie się sztuki, ale Moore była zdecydowanie za ładna, żeby się na nia dasać.
Maya cofnęła ręce i przysiadła na fontannie, do której przed chwila dotarły. Niedbale wysunęła papierosa z ust i pozwoliła, żeby leniwie żarzył się między palcami. Druga dłoń powoli zanurzyła pod taflę chłodnej wody.
Spojrzała w kierunku policjantki, jakby właśnie kalkulowała, na ile zabawne będzie zrobienia z niej miss mokrego mundurka. Powstrzymała się jednak i ponownie zaciagnęła końcówka papierosa, którego ostatecznie zgasiła o kamień i odłożyła obok, by przy okazji wyrzucić do kosza.
W takim razie muszę za chwilę porzadnie nabroić, żebyś mnie przymknęła – oznajmiła z tym swoim szelmowskim uśmiechem. Niewiele robiła sobie z tego, że kobieta nie traktuje jej poważnie. Maya niczego w życiu nie traktowała serio. Nawet siebie.
Oparła dłonie o krawędź murku wokół fontanny i odchyliła się lekko do tyłu, by zerknać w niebo widoczne między koronami drzew. Gwiazdy były coraz bledsze, a poranek coraz bliższy.
Przymknęła oczy, biorac głębszy wdech rześkiego powietrza, które czuć było rosa i miniona noca. Dopiero poczuła zmęczenie po nieprzespanych godzinach, ale objawiło się ono raczej przyjemnym rozleniwieniem.
[Profil]
 
 
Jo Moore

Wysłany: 2018-06-11, 16:43   

- Uwaga, mamy tutaj prawdziwa twardzielkę - gdyby Moore nie była soba, zapewne uniosłaby ręce w obronnym geście, choć i tak uważała, że kupowanie farb na poczet jedzenia był lekkim aktem desperacji. Ale nie można było dziwić się małolacie, pewnie w jej wieku Jo też wolałaby nie jeść, a zamiast tego kupić sobie wagon fajek, kilogram trawy, albo nowe martensy. W sumie nadal była skłonna zrobić to dla nowych butów. Skrzyżowała ręce na piersiach i z takiej pozycji obserwowała dziewczynę, a ta pewnie musiała zadzierać wysoko głowę, żeby na nia spojrzeć, bo pani policjant mierzyła sześć stóp wysokości, a to dawało wynik ponad stu osiemdziesięciu centymetrów. Tak, mogła pochwalić się wzrostem, co przy jej chudej posturze nie zawsze prezentowało się najlepiej, jednak Moore najczęściej miała na sobie mundur, albo rozciagnięte bluzy z Ciasteczkowym Potworem, więc ubrania kryły wszystkie mankamenty. - Dlaczego tak ci zależy, żeby trafić na dołek? - mówiac to, zmarszczyła nieznacznie brwi. - Po co ci to? Zobacz, jaki jest piękny wieczór, nie warto spędzać go z paniami żulicami w jednej celi - właściwie Jo mogła również wspomnieć, że i tak jej zdaniem byłoby jedynie przetransportować małolatę na komisariat, miała lepsze rzeczy do roboty niż siedzenie na zapyziałym, dusznym posterunku i przesłuchiwanie niedoszłych przestępców. Chciała dodać, żeby dziewczyna poszła robić te swoje malunki gdzieś poza zasięgiem wzroku służb patrolowych, ale zamiast tego policjantka wyciagnęła kolejnego papierosa, ale nie zdecydowała się na odpalenie - umieściła sobie fajkę za uchem i ukryła ręce w kieszeniach szerokich spodni.
[Profil]
 
 
Maya Holmes


Wysłany: 2018-06-20, 20:49   

Zamknęłabyś mnie z jakimiś żulami?! – Maya zdawała się szczerze oburzona takim pomysłem. Poziom jej niezadowolenia oscylował, gdzieś pomiędzy łasuchem, który musi obserwować, jak ktoś inny wyrzuca okruszki albo katolikiem, który widzi, jak ktoś inny pluje do chrzcielnicy. Uniosła obie brwi, aby nadać powagi swojemu głośno wyrażonemu wyrzutowi. Podniosła głos na tyle, że spłoszyła wróbla, który chwilę temu przysiadł niedaleko jej dłoni.
Nie zamknęłabyś – oznajmiła po sekundzie zastanowienia, wracajac do tego zadziornego uśmiechu i znów uniosła głowę, by móc przygladać się kobiecie, co zreszta czyniła z niekłamana przyjemnościa.
Zależy mi, żeby trafić na dołek z toba – łagodnie położyła akcent na dwa ostatnie słowa, wychylajac się przy tym odrobinę w stronę kobiety i przyciszajac głos, jakby właśnie zwierzała się ze wstydliwego sekretu. Właściwie trudno było stwierdzić, na ile próbowała ostentacyjnie uwieść policjantkę, a na ile tylko bawiła się sytuacja, badajac granicę i cierpliwość dzielnej pani policjant.
Może jakaś rewizja osobista? – Ostatnie pytanie zadała zalotnym szeptem, wychylona już kompletnie w kierunku kobiety. Nieco zbyt blisko na grzecznościowe standardy.
Wygladała na jedna z tych panien, które po prostu uwielbiaja pakować się w kłopoty i nic nie sprawia im tyle rozkoszy, co igranie z niebezpieczeństwem. Maya była prawdziwym i wyjatkowo uroczym diabłem, który teraz z flirciarskim uśmiechem spogladał na Jo.
[Profil]
 
 
Jo Moore

Wysłany: 2018-07-01, 20:10   

- Zamknęłabym - odparła natychmiast tonem, który powinien rozwiać wszelkie watpliwości. Żadnych wyjatków na służbie, bo kiedy Moore takowe stosowała, to przez to wszystko zakochała się, stanęła na ślubnym kobiercu, a później rozwiodła, więc nic dobrego z tych wyjatków nie wyszło. Jo miała bardzo duża granicę cierpliwości, właściwie była jak jebany wagon pełen pierdolonych, medytujacych, tybetańskich mnichów i musiałoby wydarzyć się coś naprawdę niewiarygodnego, żeby chociaż na moment podniosła głos i zacisnęła palce w pięści z wyraźnego zdenerwowania. Uśmiechnęła się pod nosem i zrobiła pół kroku w przód, tym samym chcac jeszcze bardziej zmniejszyć dystans między nimi. - Rewizja, mówisz? - te słowa praktycznie wyszeptała prosto w kacik ust małolaty, ówcześnie pochylajac się, bo była od niej znacznie wyższa. W tym samym czasie umieściła obie dłonie na biodrach dziewczyny, ale równie szybko lekko odepchnęła się od niej i wróciła do poprzedniej pozycji, wyrzucajac peta pod nogi. I cyk, Moore właśnie powinna wcisnać sobie dwadzieścia funtów mandatu za zaśmiecanie miejsca publicznego. - Zjeżdżaj do domu, dzieciaku - nakazała tuż po tym, jak cofnęła się całkiem wyprostowana i czubkiem buta przygniotła żarzacego się jeszcze papierosa. Mogły się tak przekomarzać do rana, ale służba sama się nie odpierdoli. Mogły też nad ranem iść na drinka i upić się palac szlugi przy barze, ale policjantka wiedziała, że zadawanie się z małolatami było zgubne i duża część traciła przez to dla niej głowy, a później wynikały już z tego same problemy, na które Jo była zwyczajnie za stara. Była już po trzydziestce i pewnie gdyby nie jej orientacja seksualna, w tym wieku miałaby już męża i dwójkę dzieci, a tymczasem nie myślała nawet o poważnym zwiazku z jakakolwiek kobieta. Może gdzieś tam w zakatku łepetyny wciaż miała była małżonkę, która ponownie zniknęła z miasta równie szybko, jak się w nim pojawiła. Tak, los zdecydowanie kpił sobie z Moore i ironicznie podkładał jej nogi, ażeby się tylko gdzieś w życiu wypierdoliła i pozdzierała kolana.
[Profil]
 
 
Ginger Edwards









18

I wanna be a virgin pure

South - West Brentwood

Wysłany: 2018-12-08, 14:44   
  

  
Ginger Edwards

  
What's the difference? We could all die tomorrow.


#2

Gin nie należała do ludzi, którzy chętnie wychodzą z domu. Właściwie robiła to tylko w razie konieczności. Znacznie bardziej podobała jej się wizja spędzania samotnie czasu zamknięta w swoim pokoju, przeglądając zdjęcia na swoim aparacie. Bardzo lubiła oglądać szczególnie stare fotografie, a miała takich naprawdę dużo, ponieważ często po zrobieniu sesji, nie podobał jej się efekt końcowy, ale oglądając je po jakimś czasie ponownie, wydawały jej się cenniejsze. Dostrzegała w nich dużo więcej piękna, potrafiła dostrzec rzeczy, które zrobiła dobrze, a które zrobiła źle. Dlatego jej Instagram najczęściej zawierał zdjęcia z hashtagiem "throwback".
Indie poznała w szkole. Właściwie, na początku nie była zainteresowana jej osobą, uważała ją tylko za kolejną gwiazdeczkę, która jest przez wszystkich wychwalana i uwielbiana, ale im bardziej zaczęły się poznawać, tym bardziej Ginger zmieniała swoje zdanie o niej.
Rudowłosa wyjęła swój telefon i wysłała wiadomość do przyjaciółki, w której oznajmiała, że czeka pod drzwiami. Mogła równie dobrze zapukać, tylko wtedy najprawdopodobniej musiałaby porozmawiać z domownikami, czekając na pannę Callahan, więc wygodniej było jej po prostu poczekać na ulicy.
-Hej -powiedziała, całując policzek blondynki na powitanie.
Edwards nie była zbyt rozmowna, toteż nie potrafiła prowadzić gadki o niczym. Naturalnie, jeżeli ktoś zadał jej pytanie, to na nie odpowiadała, ale sama raczej nie zaczynała rozmowy, nawet z kimś tak bliskim, jak Indie.
Nie spostrzegła, kiedy jej nogi zaprowadziły ją do parku, w jej ulubione miejsce - altanę. Lubiła tu przychodzić, ilekroć potrzebowała ułożyć sobie myśli.
[Profil]
 
 
Indie Callahan









17

girlfriend or girl thats a friend?

its easy just to pretend

South - West Brentwood

Wysłany: 2018-12-09, 10:16   
  

  
India Callahan

  
i'm feelin' something right?


#2

Przeciwieństwa się przyciągają. Wystarczyło spojrzeć na relację między Indie i Ginger. Na pierwszy rzut oka ich przyjaźń nie miała prawa bytu. Indie jest typem, który każdy możliwy moment spędza poza domem. Przypłaca to czasem kłótnią z rodzicami czy jedynką z testu. Kocha, gdy coś się dzieje, a spokój jest dla niej równy z nudą. Przynajmniej sądziła tak póki nie poznała rudowłosej. Nie sądziła, że ktoś tak spokojny, cichy może być równocześnie tak ciekawy. Wnieść tyle do jej życia. Dla niej nie było już odwrotu. Chciała jak najlepiej poznać Ginger, dowiedzieć się o niej wszystkiego, zrozumieć ją i jej sposób bycia. Dlatego też, starała się z nią spędzać jak najwięcej czasu.
Przemierzała swój pokój w jak zwykle chaotyczny sposób. Ubierała się, jednocześnie szczotkując włosy i wkładając rzeczy do plecaka. Gdy telefon oznajmił przybycie Gin, Indie wciąż była w rozsypce. Znała rudowłosą już na tyle dobrze, że wiedziała, iż ta będzie zapewne marznąć do czasu aż młoda Callahan nie pojawi się na ganku. Spróbowała zebrać się do kupy w możliwe jak najkrótszym czasie i zbiegła do drzwi. Jej buzia rozbłysła w uśmiechu, gdy tylko zobaczyła znajomą twarz po drugiej stronie.
- Hej rudzielcu - odpowiedziała melodycznie, rumieniąc się pewnie lekko, gdy wargi Gin dotknęły jej policzka. Wzięła głęboki wdech nim rozpoczęła swój monolog, próbując choć co jakiś czas wyciągnąć jakieś słowa ze swojej towarzyszki. Indie może niekoniecznie była typem gaduły, ale nie znosiła ciszy, a jeśli jedynym sposobem, by jej uniknąć było ciągłe gadanie, to cóż, cel uświęca środki...
- Nie jesteś czasem jeszcze cichsza niż zawsze? - spytała, gdy rozsiadła się już po turecku na jednej z twardych ławeczek w altanie. Przez chwilę walczyła ze sobą, chcąc wyciągnąć papierosa z paczki. Po raz setny próbowała rzucić palenie i złudnie liczyła, że może tym razem jej się uda. Wyciągnęła jedynie owsiane ciasteczko, które ukradła wcześniej ze stołu w kuchni. Przedzieliła je na pół i podała rudowłosej tą mniejszą połówkę. Swoją zaś wepchnęła do ust, dając znać, że teraz kolej panny Edwards na rozgadanie się.
[Profil]
 
 
Ginger Edwards









18

I wanna be a virgin pure

South - West Brentwood

Wysłany: 2018-12-09, 21:30   
  

  
Ginger Edwards

  
What's the difference? We could all die tomorrow.


Zajęła miejsce naprzeciwko przyjaciółki. Zdjęła swoją torbę z ramienia i wyjęła z niej swój ulubiony sprzęt — aparat oraz paczkę mentolowych papierosów, które ułożyła obok siebie na ławce. Wiedziała, że Indie próbuje pozbyć się nałogu, ale nie powstrzymywało to rudowłosej od zapalenia. Właściwie, chwytała się większości rzeczy, które w jakiś sposób mogły przybliżyć ją do śmierci. Czy miała depresję? Nie, a przynajmniej sama nigdy nie zdecydowałaby się na takie stwierdzenie. Zaraz po tragicznym wypadku jej brata było najgorszej, ale teraz zdążyła przyzwyczaić się do myśli, że już go nie ma. Jednak nawyk palenia papierosów pozostał i nawet nie próbowała się go pozbyć.
-Co? -zapytała, powracając do rzeczywistości. -Nie -zaprzeczyła szybko. Zobaczyła wyciągnięte w jej stronę ciasteczko i uśmiechnęła się delikatnie. -Mam nadzieję, że nie ty je upiekłaś -powiedziała, wkładając sobie ciastko do buzi. Przyjemnie było posmakować domowych wypieków, tym bardziej że w jej domu od dawna takowych nie było. Właściwie większość spożywanej przez nich żywności była kupna. Matka nigdy nie stanęła na nogi, a ostatnio rodzice Ginger kłócą się tak często, że dodatkowo rudowłosa zaczęła martwić się rozwodem. Dla niej nie byłby to problem. Uważała, że rodzina rozbiła się wraz z odejściem jej starszego brata, ale Jackson wciąż był małym chłopcem.
-Mam nadzieję, że ci to nie przeszkadza? Wiem, że próbujesz z tym skończyć -zapytała, wyjmując z paczki papierosa, którego następnie umieściła w swoich ustach. Miała ten dziwny nawyk odwracania jednej fajki w drugą stronę wraz z napoczęciem nowej paczki, którą paliła jako ostatnią, jakoby ta miałaby uchronić ją przed nowotworem, taki głupi przesąd. Wygrzebała zapalniczkę z odmętów swojej kieszeni i już po chwili zaciągała się dymem. Oparła głowę o ścianę altanki, a powieki zamknęła, wypuszczając powietrze przez usta. -Właściwie, czemu wciąż decydujesz się na rzucenie?
[Profil]
 
 
Indie Callahan









17

girlfriend or girl thats a friend?

its easy just to pretend

South - West Brentwood

Wysłany: 2018-12-10, 14:50   
  

  
India Callahan

  
i'm feelin' something right?


Przeżuwała ciasteczko, delektując się każdym kęsem. Sama talentu do gotowania czy już zwłaszcza pieczenia stanowczo nie miała, lecz tego samego nie mogła powiedzieć o swojej adopcyjnej matce. Kobieta potrafiła wyprawiać cuda w kuchni i choć wielokrotnie próbowała nauczyć blondynę, ta była przypadkiem szczególnym. Jakkolwiek się starała, nigdy jej nic nie wychodziło. Zwykłe naleśniki były już wyczynem.
- Gdybym chciała cię zabić wybrałabym jakiś mniej oczywisty sposób - stwierdziła z ogromnym uśmiechem. Gdy jej przyjaciółka rozsiadła się już i zaczęła rozpakowywać swoją paczkę papierosów, Indie wyciągnęła kolejne ciasto i ponowie wpakowała duży kawałek do ust, tym razem już się nie dzieląc. Jedzenie nie do końca przynosiło jej ulgę, ale choć trochę pomagało w rzuceniu nałogu. W trzy dni, które minęły od jej ostatniego papierosa pochłonęła już zawartość małego marketu. Jeszcze trochę i zamieni się beczułkę, ale choć ze zdrowymi płucami!
- Nie, skądże! - powiedziała z pełnymi ustami. Nie lubiła zapachu papierosów. On sam bardziej ją odrzucał, jednak widok rudowłosej z papierosem był kuszący. - Truj się spokojnie. - dodała po chwili, specjalnie wyższym głosem. Była silniejsza niż to!
- Nie lubię tego dymu, który zostaje na wszystkim - wzruszyła ramionami i otrzepała palce z okruszków - Fajnie by było też nie umrzeć na raka zbyt wcześnie. Życie było trochę chujowe, chyba dopiero się rozkręca, nie? - spojrzała na rudowłosą tak ślicznie przed nią wyglądającą. Jej serce zabiło trochę mocniej, lecz nie dała po sobie tego poznać. Faktem było, że od kiedy poznała Ginger, miała jakby więcej chęci do życia. Pojawiała się częściej w szkole, tylko po to, by zobaczyć ją tam zobaczyć. Sama niezbyt rozumiała co się z nią działo, co w ogóle czuła. Bała się się, że może zaczyna czuć coś więcej, że nie uda jej się tego ukryć i może ostatecznie ją straci... jednak wciąż słabo byłoby dostać w tym momencie raka...
[Profil]
 
 
Ginger Edwards









18

I wanna be a virgin pure

South - West Brentwood

Wysłany: 2018-12-10, 19:04   
  

  
Ginger Edwards

  
What's the difference? We could all die tomorrow.


Spojrzała, jak przyjaciółka pochłania kolejne ciastko, a jej kąciki delikatnie uniosły się do góry. No tak, musi jakoś odwrócić swoją uwagę od chęci zapalenia.
-Naprawdę? Ja uwielbiam, kiedy ktoś wraca ze spaceru i czuć od niego mróz pomieszany z tytoniem -powiedziała i zmarszczyła brwi. -W sumie, nie zdawałam sobie nawet z tego sprawy, to trochę ohydne.
Może i Indie miała rację, fajnie byłoby nie umrzeć na raka w młodym wieku, ale dla Gin data i przyczyna jej śmierci nie miała zbyt wielkiego znaczenia. Właściwie, zawsze wydawało jej się, że gdyby dowiedziała się o jakiejś nieuleczalnej chorobie albo że w najbliższym miesiącu rozjedzie ją autobus, będzie mogła skorzystać z życia na sto procent. Pod łóżkiem trzymała nawet listę rzeczy, które chciałaby zrobić tuż przed śmiercią.
-A może dopiero rozkręci się, kiedy dostanę raka? -odpowiedziała pytaniem na pytanie. Rozejrzała się po altanie. Była nieco zaśmiecona, głównie przez młodzież, która robiła sobie tu posiadówki. Butelki od piwa, paczki po papierosach, a także papierki po chipsach, ulotki i kawałki gazet. Jeden z takich przykuł wzrok rudowłosej. Sięgnęła swoją bladą dłonią po brudny, przemoknięty papier. Pierwsza strona lokalnej gazety.
-Hej, słyszałaś o tym zaginięciu jakiegoś chłopaka? -zagadnęła Indie po dłuższej chwili, przenosząc wzrok ze zmiętej gazety na przyjaciółkę. -Nie do wiary, że tak wiele dzieje się teraz w okolicach Brentwood. Najpierw morderstwo, a teraz porwanie.
[Profil]
 
 
Indie Callahan









17

girlfriend or girl thats a friend?

its easy just to pretend

South - West Brentwood

Wysłany: 2018-12-10, 20:05   
  

  
India Callahan

  
i'm feelin' something right?


Zmarszczyła nos w zabawny sposób, wyrażając wyraźny sprzeciw.
- Nie no każdy ma swoje upodobania - jej słowa ni jak się nie zgadzały z jej tonem i wciąż zmarszczoną twarzą. Indie była bardzo wrażliwa na zapachy i wiele najróżniejszych uwielbiała, ale tytoń na pewno nie był jednym z nich. Nawet ten mentolowy, który tak kochała wtłaczać do swoich płuc. Każda impreza, spotkanie towarzyskie czy nawet chwila słabości z papierosem w zamkniętej przestrzeni kończyła się wielkim praniem i podwójnym myciem włosów. Nie znosiła tego smrodu, który zostawał na rzeczach i już zwłaszcza na jej biednych, zniszczonych włosach.
- Jest też taka opcja - stwierdziła, zaglądając do pustej już chusteczki, w której jeszcze przed chwilą były pyszne ciasteczka. Spoglądała na nią jeszcze przez chwilę ze smutną miną, jakby licząc, że smakołyki się zaraz w niej pojawią. Ostatecznie postanowiła przenieść swoją uwagę na sam miękki materiał chusteczki, którą zaczęła drzeć na małe kawałeczki. - Zawsze możesz spędzić swoje ostatnie chwile jak w tych płaczliwych filmach. Pogadałabyś trochę o tym jak palenie to tylko metafora, napisałabym ci wzruszającą mowę na pogrzeb... no nic tylko umierać, a nie żyć.
Wychyliła się w stronę przyjaciółki, próbując dojrzeć kawałek gazety w jej ręce. Spowodowało to jedynie, że kawałki porwanej chusteczki wyleciały z jej dłoni, a sama India prawie spadła ze swojego miejsca. Gdy blondyna już się upewniła, że nie zaliczy gleby, odezwała się tylko cicho.
- Słyszałam coś o tym - spojrzała na przyjaciółkę z ponurą miną - ojciec kojarzył rodziców dzieciaka. Ponoć tragedia straszna, matka nie może się otrząsnąć. Strach teraz gdziekolwiek wyjść - pokiwała głową z rezygnacją. W tym momencie naprawdę miała ochotę zapalić.
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 8