Poprzedni temat «» Następny temat
Polanka
Autor Wiadomość
Yevtsye Reyes









29

wizażystka

chyba lubi Caden

North Brentwood

mów mi: emka

multikonta: riley, chester, izzy, sherrie, calanthe, nancy

nieobecność: bardzo zamulam













Wysłany: 2017-12-22, 00:31   
  

  
Yevtsye Rebeca Reyes

  
so what if i'm crazy? the best people are!


O, dziewczyny jak najbardziej powinny wkręcić Percy'ego i Bookera w socjalizowanie Junkiego i Bianki. Może Yev udałoby się nawet namówić do tego przedsięwzięcia Ninę? Ona była madra, no i studiowała bioteolo... biotechniko... coś z biologia w każdym razie! A według Yevtsye to było jednoznaczne z tym, iż znała się dosłownie na wszystkim i wiedziałaby co zrobić, aby przekonać Junkiego do kozy (w razie gdyby tysiac pomysłów Percy'ego zawiodło).
Słyszac wszystkie te przemiłe rzeczy, Yevtsye nie mogła powstrzymać się od szerokiego, wzruszonego uśmiechu. Ivy była najprawdziwsza cinnamon roll, too good for this world, too pure, i Reyes nagle pomyślała, że chyba nie mogłaby znaleźć sobie lepszej przyjaciółki. Zwłaszcza że Scheller, jako jedna z niewielu, rozumiała większość jej dziwactw, a momentami nawet się z nimi utożsamiała. To sprawiało, iż Yev uważała ja za bratnia duszę z prawdziwego zdarzenia i bardzo ceniła czas spędzany w jej towarzystwie.
- Awwww, jesteś taka kochana - powiedziała z rozczuleniem, a gdy Ivy obdarowała ja buziakiem w nosek, aż złapała się za policzki. Jakie to było słodziutkie! Normalnie gdyby mogła, zabrałaby ja na koniec świata, aby uchronić ja od wszystkich przykrości i zapewnić całe mnóstwo rzeczy, które wywoływały na jej buzi uśmiech.
Z tych wszystkich pozytywnych emocji Yevtsye zrobiła się taka uczuciowa, że, gdy zdjęła dłonie ze swoich policzków, położyła je na tych należacych do Ivy i przysunęła się do niej, aby złożyć na jej ustach delikatnego buziaka. To nie było nic specjalnego - jeden z wielu sposobów, przez które wyrażała sympatię czy radość - i pocałunek przyszedł tak naturalnie, że Yevtsye zdała sobie sprawę z jego niestosowności dopiero wtedy, gdy już się od Ivy odsunęła. Zmarszczyła brwi ze zmartwieniem. Gdzieś na końcu jej umysłu dzwoniła myśl, że być może jej nieprzemyślany gest zostanie zrozumiany opacznie albo po prostu źle.
- Och, przepraszam - powiedziała, szczerze spanikowana. Przyzwyczaiła się już do tego, że ludzie nie reagowali pozytywnie na gesty, które w jej odczuciu były całkiem niewinne i naturalne. - Nie gniewaj się na mnie. Po prostu... jesteś moja przyjaciółka i bardzo cię kocham, a ty powiedziałaś mi takie miłe rzeczy i w ogóle ja... ja... Nie chcę, żebyś się zdenerwowała. - Nieświadomie chwyciła dłoń dziewczyny, jakby chcac przekonać ja co do prawdziwości swoich słów. Myśl o tym, że Ivy mogłaby się na nia obrazić za jej brak rozwagi sprawiła, że aż zaszkliły jej się oczy.
_________________
yevtsye reyes
NOT EVERYONE WILL HAVE THE HEART YOU HAVE. △ not everyone will appreciate you and what you do for them. sometimes it won't be easy having a kind heart in a cruel world. BE PREPARED. ©endlesslove
[Profil]
 
 
Ivy Scheller









23

próbuje w paznokcie

i szuka bratniej duszy

Southend

mów mi: Patka

multikonta: Nina, Winter, Tinsley, Mordechai, Philippa, Dale, Dayami



Wysłany: 2018-01-01, 14:12   
  

  
Ivy Scheller

  
every bunny needs some bunny sometimes


Ivy pewnie bała się ludzi, którzy byli madrzy jak Nina. Wolała madrości Yevtsye i Percy'ego, którzy zwyczajnie wiedzieli coś o życiu, Percy przecież tyle jeździł, i był cyrkowcem, jak można nie kochać i nie ufać człowiekowi, który jest cyrkowcem. Z kolei, dla niej największym cynnamon roll była Yev, która miała te wszystkie odjechane pomysły, a przy tym wciaż pozostawała piękna, urocza i kochana i właściwie czasami Ivy byłaby gotowa powiedzieć, że Yevtsye Reyes to najpiękniejsze, co się światu przytrafiło. Przy czym niekoniecznie miała na myśli jej piękno zewnętrzne, któremu wcale nie przeczyła, ale zdecydowanie bardziej liczyło się dla niej to, co było w środku Yev, i to było piękne, i dzięki temu na zewnatrz jeszcze piękniejsza też była. I kochana. Ivy zdecydowanie kochała ja całym serduszkiem. Dlatego kiedy Yev obdarowała ja buziakiem, Scheller wcale nie uznała tego za coś niestosownego. Sama uśmiechnęła się szeroko, gdy przyjaciółka się od niej odsunęła. Dopiero, gdy zaczęła ja przepraszać, jej uśmiech trochę zmalał, bo kompletnie nie rozumiała, dlaczego Yevtsye to robi.
- Przecież nie masz za co przepraszać - odparła, jakby to było dla niej najbardziej oczywiste na świecie, bo zreszta było. - Nie będę się na ciebie gniewać. Ani denerwować - ścisnęła delikatnie dłoń Hiszpanki, aby ja uspokoić. - Przecież też jesteś moja przyjaciółka! I też cię kocham, i bardzo się cieszę, że ty też mnie kochasz - to były bardzo ważne rzeczy i naprawdę wiele znaczyło dla Ivy, że jest dla Yev ważna, zwłaszcza, że w druga stronę też tak było. Nachyliła się w stronę przyjaciółki i sama jeszcze raz obdarowała ja takim delikatnym pocałunkiem. Dobrze, że wciaż kucały na trawie, bo gdyby stały, Ivy chyba nie zdołałaby doskoczyć, a wtedy wszystko byłoby nie tak.
_________________

You like my hair? Gee, thanks, just bought it
[Profil]
 
 
Yevtsye Reyes









29

wizażystka

chyba lubi Caden

North Brentwood

mów mi: emka

multikonta: riley, chester, izzy, sherrie, calanthe, nancy

nieobecność: bardzo zamulam













Wysłany: 2018-01-04, 19:11   
  

  
Yevtsye Rebeca Reyes

  
so what if i'm crazy? the best people are!


Yevtsye byłaby w stanie wykłócać się, że to właśnie Ivy była najpiękniejszym i najlepszym, co się światu przytrafiło. Zapewne jednak obie uparcie obstawiałyby przy swoich zdaniach, więc taki spór do niczego by nie doprowadził. Co prawda mogłyby jeszcze uwzględnić jakiś kompromis, ale Yev, chociaż nie miała problemów z samoocena, ceniła Scheller za bardzo, żeby dopuścić do czegoś takiego. Tak czy siak dzień, kiedy Ivy przekroczyła próg studia wizażu, w którym Reyes pracowała, na sto procent był jednym z najlepszych w jej życiu!
Odetchnęła, kiedy przyjaciółka przyznała, że nie była na nia zła. Co za ulga! Chyba nie wybaczyłaby sobie, gdyby zrobiła coś, co zepsułoby ich relację.
- Awww - wyrwało jej się, gdy dostała od Ivy jeszcze jednego, słodkiego buziaka. - Jesteś najwspanialsza na świecie! - zawyrokowała, a potem zarzuciła jej ręce na szyję z zamiarem przyciagnięcia Scheller do cieplutkiego uścisku. Niestety kucanie nie było najbardziej sprzyjajaca przytulaniu pozycja, więc jak tylko Yevtsye objęła przyjaciółkę ramionami, nachylajac się nieco w jej kierunku, straciła równowagę, w wyniku czego obie wyladowały na wilgotnej od rosy trawie. - Ups - zachichotała, patrzac na Ivy przepraszajaco. - Niezdara ze mnie. To pewnie dlatego, że nie wzięłam dziś z domu swojego szczęśliwego naszyjnika z podkowa - stwierdziła z przekonaniem i pokiwała głowa, przekonana co do tego, iż właśnie wspomniany wisiorek był przyczyna jej ślamazarności. Nie spieszyło jej się ze wstaniem. Właściwie trawa była całkiem mięciutka i miło się na niej siedziało, chociaż Yevtsye podejrzewała, że jeszcze chwila, a jej kolorowe, sztuczne futerko pełniace rolę płaszcza zacznie przemakać od wilgotnej gleby. Na razie jednak jeszcze nie było jej zimno, więc rozluźniła się i, poszukujac wśród źdźbeł trawy dłoni Ivy, położyła się na chwilę na ziemi, aby przynajmniej przez chwilę poobserwować białe, puszyste chmury i przebijajace zza nich promienie słońca. Żadna z niej pogodynka, ale była prawie przekonana, że jeszcze kilka tygodni i świecace wesoło słoneczko stanie się wyłacznie wspomnieniem, do którego będzie wracać z nieznacznym przygnębieniem.
- Jeszcze troszkę i przyjdzie zima - zagadnęła z nietęga mina. Niby wszystkie pory roku miały jakiś swój urok i każda z nich była wyjatkowa, ale Yevtsye zdecydowanie wolała te, które umożliwiały częstsze wychodzenie z domu oraz przyjemne spędzanie czasu na zewnatrz. - I Boże Narodzenie! Och, Bianca nadałaby się do szopki! - stwierdziła entuzjastycznie i na moment podniosła głowę, co by upewnić się, że niesforna kózka nie odeszła zbyt daleko. Na szczęście znajdowała się całkiem blisko, spokojnie skubiac trawę, więc Yev opadła z powrotem na ziemię i spojrzała na Ivy wyczekujaco, najwyraźniej z nadzieja na jakaś reakcję. Niby, z tego co pamiętała, w betlejemskiej szopce były owieczki czy tam baranki, a nie kozy, ale Bianca była na tyle urocza, że na pewno nikt by się nie zorientował. Ewentualnie mogłaby występować w roli osiołka, to też wydawało się logiczne, o ile w przypadku Yev można mówić o jakiejkolwiek logice.
_________________
yevtsye reyes
NOT EVERYONE WILL HAVE THE HEART YOU HAVE. △ not everyone will appreciate you and what you do for them. sometimes it won't be easy having a kind heart in a cruel world. BE PREPARED. ©endlesslove
[Profil]
 
 
Ivy Scheller









23

próbuje w paznokcie

i szuka bratniej duszy

Southend

mów mi: Patka

multikonta: Nina, Winter, Tinsley, Mordechai, Philippa, Dale, Dayami



Wysłany: 2018-01-10, 22:44   
  

  
Ivy Scheller

  
every bunny needs some bunny sometimes


Kompromisy wcale nie były złe, zwłaszcza w takich kwestiach, które ciężko było jednoznacznie rozwiazać, bo opierały się w głównej mierze na subiektywnych opiniach. Mogły być przecież razem najlepszym i najpiękniejszym, co się światu przytrafiło, i, przede wszystkim, sobie nawzajem. Yevtsye objęła Ivy, a Ivy nie zostało nic innego, jak odwzajemnić uścisk, by zaraz ze śmiechem wyladować na ziemi. Przeturlała się obok przyjaciółki i ułożyła wygodnie, odwracajac głowę w jej stronę. Leżała na tyle blisko, że ich różnokolorowe włosy mieszały się między soba.
- Och, nie możesz zapominać o takich rzeczach - odpowiadała bardzo poważnie, bo szczerze wierzyła w szczęśliwe amulety i swój (którym jeszcze nie wiem, co jest) starała się zdejmować jak najrzadziej. Pewnie dostała go kiedyś od Fiji Zivai, a ta zna się na rzeczach. Posłusznie splotła palce z tymi Yev. Bardzo miło jej się tak leżało, patrzac w niebo i czujac przyjaciółkę tuż obok. - Tak. Zima będzie piękna, będzie mnóstwo światełek, i śnieg, i będzie można robić kulig z ogniskiem. Będzie wspaniale, mówię ci - posłała przyjaciółce pewne spojrzenie. Ona potrafiła cieszyć się każda pora roku, nie mówiac już o tym, że zdarzało jej się dopasowywać do nich kolor włosów, albo po prostu go zmieniać, więc tej zimy będzie blondynka. Pewnie dywagowały jeszcze długo o zimie i Świętach, i szopce, w której Bianca będzie fantastyczna koza, bo jak wiemy, poza osiołkami, owieczkami i kozami były tam jeszcze kalmary i ośmiornice, i wszyscy się cieszyli na przyjście małego Jezuska, a my się pewnie ucieszymy, jak skończę, toteż po tym niezwykle długim i wesołym spacerze dziewczęta rozeszły się w swoje strony, Ivy razem z koza, co mnie bardzo śmieszy, kiedy pomyślę, że jechała z nia pociagiem (ale kiedyś widziałam kozę w bagażniku, więc to już mnie nie zdziwi), no i pewnie zaczniemy im coś nowego po sesjach <3

/zt x2
_________________

You like my hair? Gee, thanks, just bought it
[Profil]
 
 
Nina Reyes








27

trust me, i'm a biotechnologist

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Winter, Ivy, Philippa, Dale, Dayami, Tinsley

nieobecność: odkopię się kiedyś z tych postów, zobaczycie

Wysłany: 2018-11-11, 13:37   
  

  
Nina Reyes

  
my hair smells like chocolate


/po wszystkim + outfit

Randka z crushem roku? Coś, co ludziom spełnia się tylko w snach, a Ninie nawet tam nie, bo zazwyczaj śnią się jej pipety, probówki i płytki do ELISY, żadne to przecież crushe, teraz spełniło się jej w rzeczywistości. Tak... na serio. Raczej mocno by się tego nie spodziewała, bo odkąd wyjechała z Barcelony, jej życie miłosne praktycznie nie istniało, a jednorazowe numerki kończyły się tak potężnym kacem moralnym, że za każdym razem obiecywała sobie, iż nigdy więcej. Zresztą, mogłaby je policzyć na palcach jednej ręki.
Odkąd przypadkiem dowiedziała się, że jedna z mniej znanych, ale lubiana przez nią aktorka pracuje w jednej z knajp Southend, zaczęła zachodzić tam coraz częściej. Nie była żadną psychiczną fanką, nie prosiła o autografy czy zdjęcia, ale czasami zdarzało jej się chichotać pod nosem czy zbyt uporczywie się w dziewczynę wpatrywać. Co miała zrobić? Mimo tego, że miała już dwadzieścia sześć lat, robiła w życiu poważne rzeczy i próbowała być dorosłym i odpowiedzialnym człowiekiem, to wciąż kryła się w niej ogłupiała nastolatka, którą taki crush ogłupiał jeszcze bardziej. Istny dramat.
A jednak, jakoś udało jej się w końcu do Spencer zagadać. Jakoś tak... naturalnie, bez "widziałam cię w tym i tym filmie, byłaś super, kocham cię". Od słowa do słowa, umówiły się na fajerwerki na piątego listopada, i choć Nina nie miała pojęcia, jak do tego doszło i jak to miałoby wyglądać, a do tego wszystkiego trochę się jednak stresowała, to jakby nie było, cieszyło ją to.
Umówiły się ze Spencer na jakąś wcześniejszą godzinę, żeby obejść jeszcze stoiska na festynie, przez które Ninie leciała ślinka. Krępowała się jednak, nie bardzo wiedziała, czy proponować Spencer coś do zjedzenia, czy może powinny już usiąść i poczekać na kolorowe ognie? Najlepiej w niezręcznej ciszy, yup.
- Chciałabyś może gofra? Albo piwo? - spytała w końcu, próbując się uśmiechnąć do dziewczyny, kiedy tak przechadzały się między stoiskami i na chwilę wyczerpał im się temat dotyczący pogody czy czegoś równie marnego. Gofry i piwo nie było może najlepszym połączeniem, ale mogły zdecydować się na jedno, a może Spencer sama jej coś podsunie? Z tego wszystkiego, Nina chyba zjadłaby cokolwiek, co by ktoś jej podsunął pod nos, nawet się nie zastanawiając. Zajadanie stresu to jedna z jej mocnych stron.
_________________


I read between the lines and touched your leg again
[Profil] [WWW]
   
 
Spencer Holgate


Wysłany: 2018-11-23, 14:34   

Spencer była normalną dziewczyną, może i aktorką ale starała się nie wywyższać... w sumie bardzo daleko jej do tego było. Prawdę mówiąc, miała swoje problemy, swoje upadki i tak dalej, miała to co wszystkie osoby które nie byli aktorami czy aktorkami. Dlatego też nie do końca wiedziała albo po prostu nie orientowała się ile tych fanów i fanek miała, nie prowadziła oficjalnego profilu, bloga, instagrama i tak dalej, a nawet chyba nawet agenta niemiała, to znaczy posprzeczała się - jeśli miała być jakaś rola, to sama się starała o nią. Było trudniej, przez co pewnie odbijało się to na jej popularności - ale to nie zmienia faktu, że coraz to częściej była zauważana - co było widać na przykład na ostatnim Tomb Riderze, w którym dostała główną rolę. Rola była w sumie epicka, większa od pozostałych ale pewne kwestie by zmieniła choć nie dane jej było. Jako młoda aktorka, jakoś nie chciała się buntować i wprowadzać swoich "usprawnień". Tak czy inaczej, faktycznie dostała trochę listów od widzów - może faktycznie robi się coraz bardziej rozpoznawalna?
Jeśli chodzi o znajomość z Niną, to z początku może było dziwne... znaczy się, nagle zaczęła przychodzić do restauracji którą z siostrą prowadziły - ale to Caden miała większy łeb jeśli chodzi o restaurację. I tak coraz to częściej widywała Nine, nawet parokrotnie obsłużyła ją gdy było dużo ludzi... to przy barze, to posiłek przyniosła. I tak w końcu zaczęły rozmawiać, z pierwszej chwili o pierdołach a później chyba swobodniej. Do tej pory nie wiedziała, że ta widziała film i jest jej fanką.
Dzisiaj jednak umówiły się na spotkanie, Spencer akurat miała czas a i chęć spotkania się, bo naprawdę polubiła Reyes!
Holgate stawiła się punktualnie, nie spóźniła się ani trochę i po chwili obie się spotkały. Uśmiechnęła się do niej szeroko, aby później lekkim uściskiem przywitać się z dziewczyną.
- Chodź.
Nie odpowiedziała co chciała, ale po chwili chyba pewne co chciała zaproponować ze swoim pogodnym uśmiechem na twarzy. Kilka chwil później znalazły się przy stoisku z watą cukrową. Powinna dbać o linie, ale nie była przecież niewolnicą, która nie dostaje nic do żarcia.
- Jedna nam wystarczy? I za moment pójdziemy na piwo.
Spytała się patrząc na duuuuuużą watę cukrową, która była w sumie na dużym, grubym kijku. Zauważyła, że towarzyszka jest trochę zestresowana ale starała nie zwracać na to uwagi, w końcu to minie i będą się świetnie bawić. Także po chwili zamówiła jedną wielgaśną watę... którą wspólnie zjedzą.
_________________

We all are living in a dream, but life ain’t what it seems

spencer holgate

link || link || link

[Profil]
   
 
Nina Reyes








27

trust me, i'm a biotechnologist

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Winter, Ivy, Philippa, Dale, Dayami, Tinsley

nieobecność: odkopię się kiedyś z tych postów, zobaczycie

Wysłany: 2018-12-27, 03:12   
  

  
Nina Reyes

  
my hair smells like chocolate


Nina nie była jedną z tych fanek, które do swoich idoli wypisują listy albo wiadomości na portalach społecznościowych. Miała do siebie na tyle szacunku, by odróżniać celebryckie crushe od realnego życia i nie dać się wciągnąć w jakieś mrzonki. Nie była nastolatką, nie wzdychała do ścian obklejonych plakatami. Właściwie to do nikogo już nie wzdychała, jej życie kończyło się w laboratorium, ale skoro celebrycki crush stopił się w jedno z prawdziwym życiem, no to... jakoś tak to wszystko samo wyszło, huh. I były tutaj, i miały oglądać fajerwerki, co było oczywiście najbardziej romantycznym pomysłem na randkę, na jaki Nina potrafiła wpaść. Przy odrobinie szczęścia żadna z nich nie dostanie opadającymi z nieba gorącymi resztkami.
- Pewnie tak - odparła, uśmiechając się trochę bardziej, bo kamień spadł jej z serca, gdy Spencer zdecydowała się na coś konkretnego. No dobra, może i trochę się ubabrze, ale chyba miała w torebce jakieś wilgotne chusteczki, toteż uda jej się uniknąć pierwszego fakapu. Przynajmniej na razie. Zatrzymała się tuż obok Spencer, obserwując, jak szykowana jest dla nich duża, tęczowa wata cukrowa, jednocześnie zabrała się zagrzebanie w torebce, bo wcale nie chciała, by Holgate za nią płaciła. Mogły się złożyć po połowie, to wydawało się fair, no i Nina miała nadzieję, że Spencer nie będzie miała nic przeciwko temu. Pozwoliła koleżance chwycić kija z watą, by mogły ruszyć dalej.
- Usiądziemy gdzieś? Może uda nam się złapać jakieś wolne miejsce - było już dosyć chłodno, w końcu jesień, więc zdecydowanie przyjemniej będzie na jakiejś ławce, a nie na trawniku. - Lubisz fajerwerki? Mam nadzieję, że lubisz, bo to byłoby trochę dziwne, gdybym cię tu zaprosiła, a ty byś ich nie lubiła... - zaśmiała się pod nosem, spuszczając głową i odgarniając za ucho niesforny kosmyk. Jak nastolatka. - Przymierzasz się teraz do jakiegoś filmu? Czy zamierzasz bardziej się zająć restauracją? - zerknęła na Spencer, a potem oderwała kawałek waty i wepchnęła go sobie do ust, by zamilknąć choć na chwilę i dać dojść do słowa aktorce. Nie do końca wiedziała, o co zagaić, nie łączyło ich jeszcze tyle, by tematy do rozmów wpadały same, i by cisza nie była niezręczna. Czepiała się więc wszystkiego, co jej przyszło na myśl, a trochę tego było, bo z podekscytowania przez jej głowę przelatywało teraz pełno różnych, także dziwnych myśli. Cudem się powstrzymała przed tym, by palnąć, że na ostatni film z Holgate specjalnie wybrała się do kina. Czy nie wyszłaby wtedy na creepy stalkerkę? Nie chciała na taką wyjść, nie o to przecież chodziło. Tak się jej przynajmniej wydawało, ale... może nawet nie wiedziała. Może ktoś powinien sprowadzić ją na ziemię, huh.
_________________


I read between the lines and touched your leg again
[Profil] [WWW]
   
 
Spencer Holgate


Wysłany: 2019-01-15, 21:14   

Spencer też dostawała jakieś listy od fanów, ale na portalach społecznościowych wyłączyła wysyłanie wiadomości prywatnych i zostawiła możliwość pisania komentarzy - zwyczajnie nie byłaby w stanie na wszystko odpisywać, a póki co nikogo nie zatrudniała aby ktoś za nią prowadził jej stronę. Z drugiej strony też nie oceniała w jakiś sposób tych osób, w pewien sposób nawet jej to pochlebiało ale nie chciałaby aby to się przerodziło się w coś poważniejszego. Spencer była zadowolona z poznania dziewczyny, całkiem nieźle im się rozmawiało wcześniej ale i teraz... chociaż miała wrażenie, że ponownie trzeba przełamać lody - ale to zawsze.
Z początku Spencer nie miała pojęcia co wybrać, naprawdę była chyba najmniej zdecydowaną osobą jaką można poznać - chociaż z drugiej strony nie zawsze i nie we wszystkich sprawach tak jest. Koniec końców trzymała tą watę w taki sposób aby Nina mogła swobodnie częstować się watą, którą chyba wszyscy lubili a na pewno Spencer... z niej nigdy nie wyrośnie!
- Tu wszystkie zajęte...
Mruknęła cicho zerkając na siedzace miejsca w pobliżu, dlatego też szły dalej, poprowadziła nieco głębiej, gdzie niestety też były miejsca zajęte oprócz jednej ławki. Spojrzała w jej stronę i zaraz skierowała swoje kroki tam, miejsce może nie idealne bo mała gałąź zasłaniała w pewnym momencie, ale jeśli obie w miarę "ciasno" usiądą to też będą miały świetne widoki.
- Chyba każdy je lubi. Ja też, chociaż przez pewien okres ich się bałam.
Cóż... nie każdy od razu coś lubił, a ona jako mała dziewczynka zwłaszcza po tragedii bała się ich i złościła na nich, nie raz wkurzała się na śmiechy innych kiedy ona w sobie przeżywała swoją tragedię.
- Cóż, wtedy bym zaprosiła Ciebie na coś innego, także spokojnie... jest super!
Zapewniła ją dość... energicznie i z optymizmem patrząc w górę, tuż po tym jak zaproponowała aby Nina usiadła na ławce w najlepszej pozycji, tuż po tym sama usiadła.
- Znaczy mam kilka castingów na oku, może dostanę jakąś propozycję... a póki co, to planuję w restauracji siedziec.
Uśmiechnęła częstując się watą, zaraz powinny pojawić się pierwsze fajerwerki a muzyka w tle przyjemnie docierała do uszu ciemnowłosej.
- Mogę się zapytać o coś?
_________________

We all are living in a dream, but life ain’t what it seems

spencer holgate

link || link || link

[Profil]
   
 
Nina Reyes








27

trust me, i'm a biotechnologist

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Winter, Ivy, Philippa, Dale, Dayami, Tinsley

nieobecność: odkopię się kiedyś z tych postów, zobaczycie

Wysłany: 2019-02-10, 00:54   
  

  
Nina Reyes

  
my hair smells like chocolate


Do Niny rzadko kiedy ktoś wypisywał, zazwyczaj były to pytania dotyczące spraw zawodowych, a ponieważ nawet nie posiadała instagrama, a na twitterze udzielała się jedynie naukowo, nawet rzadko zdarzali jej się napaleni obcokrajowcy. To dobrze, bo gdyby dostała zdjęcie hinduskiego prącia, chyba wrzuciłaby swój telefon do klozetu. No cóż, nie posądzała Spencer o posiadanie takowego. Tym lepiej! Chętnie sięgała po watę, chociaż już po chwili jej palce się od niej kleiły i po cichu pluła sobie przez to w brodę. Przełamywanie lodów nigdy nie jest proste, a i ona nie czuła się jeszcze w pełno swobodnie w towarzystwie aktorki. Właśnie dlatego chciała, by wszystko tak dobrze poszło, przy czym strzelała sobie w kolano w tak banalny sposób. Podążyła za Spencer i usiadła obok na złapanej przez nią wolnej ławce. Nie miała problemu z tym, by przysunąć się bliżej, choć kiedy ich nogi otarły się o siebie, zrobiło jej się trochę cieplej. To było całkiem miłe uczucie.
- Bałaś się fajerwerków, naprawdę? Dlaczego? - wypaliła, nim zdążyła pomyśleć o tym, że Holgate niekoniecznie chciałaby opowiadać o takich rzeczach. Może dotyczyło to jakieś prywatnej traumy? Wszystko było możliwe. To nie tak, że Nina była wścibska, po prostu plotła bez pomyślunku. Na szczęście, Spencer zapewniła ją, że teraz fajerwerki jej jak najbardziej odpowiadają, a to, oczywiście, ucieszyło Reyes. Ne wybaczyłaby sobie, gdyby miało być inaczej. Denerwowała się tym spotkaniem, bardzo chciała, by wyszło jak najlepiej. Spojrzała zaskoczona na Spencer, ale uśmiechnęła się i pokiwała głową. - Oczywiście, o co tylko chcesz - zaśmiała się krótko. Takie pytanie było zbędne, ale teraz Nina wpatrywała się w dziewczynę z ciekawością, lekko przygryzając dolną wargę. W trakcie tej krótkiej chwili wyczekiwania przez jej głowę przeleciało mnóstwo możliwości tego, co mogło zaraz paść z ust Spencer. Och, nigdy nie przepadała za taką niepewnością.
_________________


I read between the lines and touched your leg again
[Profil] [WWW]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5