Poprzedni temat «» Następny temat
Kamienne schodki
Autor Wiadomość
Mordechai Potter








37

chwilowo bezrobotny

forever alone

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Nina, Winter, Philippa, Phoenix, Dale, Ivy, Dayami, Tinsley

Wysłany: 2019-01-27, 23:33   
  

  
Mordechai Potter

  
i'm alone and i feel empty


Mordechai Potter nie był już tym samym człowiekiem, co przed laty. Przede wszystkim - nikogo nie molestował. Miał wtedy dwanaście, trzynaście lat? Teraz zbliżał się do czterdziestki, i choć jeszcze do niedawna jego dziecięce koszmary wciąż go prześladowały, to od jakiegoś czasu miał od nich spokój. To nie przyszło samo. Długo nad tym pracował. Lata wędrowania po psychologach, psychiatrach i psychoanalitykach to jedno, praca nad sobą, odkrywanie siebie, poznawanie własnej seksualności (czy też, w którymś momencie, jej braku), to drugie, ale przede wszystkim zjawił się tu, w Brentwood, by odnaleźć swoją młodszą siostrę i ją przeprosić. Z początku wydawało mu się to być trochę absurdalnym pomysłem, bo wydawało mu się, że takich rzeczy się zwyczajnie nie wybacza, nie zapomina, a już na pewno ostatnie, na co liczył, to jakiekolwiek naprawienie rodzinnych relacji, ale w końcu posłuchał lekarza i wyruszył w tę nie tak daleką podróż, by po mniej więcej pół roku odnaleźć Blithe. Nie w Brentwood, a w Southend, gdzie prowadziła winnicę, i gdzie Mort zaczął spacerować, czasami, aż w końcu się spotkali, a ona zechciała go wysłuchać, i faktycznie, powiedziała, że mu wybacza. Nie wiedział, czy mówiła szczerze, czy po prostu chciała się go pozbyć - nigdy nie był dobry w odczytywaniu ludzkich emocji, ani w ich zrozumieniu, może to dlatego nie docierało do niego, że robił wtedy źle - ale w jakiś dziwny sposób, wystarczyło mu to. Żyło mu się od tamtej pory jakoś... spokojniej. Nie nachodził jej i nie zostali przyjaciółmi, nie oczekiwał tego od niej, ale jednak jakiś ciężar z jego sumienia spadł. Był świadom, że to nie tak, że zapomniała, czy że mógłby udawać, że to nigdy nie miało miejsca, ale wybaczyła, a to może znaczyć nawet więcej.
Nie widział Blithe od tamtej pory. Nie chciał jej nachodzić, dał jej namiar do siebie i chyba wolał, aby to ona się odezwała pierwsza, kiedy będzie na to gotowa, ale jeśli tego nie zrobiła, to nie miał jej też tego za złe. Po prostu dalej żył własnym życiem, tu w Brentwood, czasem spotykając się z Andrew albo z Isidore'm, a czasami poznając nowych ludzi, z którymi nie potrafił utrzymać kontaktu na dłużej, chodząc do pracy, jakoś mu to leciało. Ostatnio jego umowa się skończyła, a on jeszcze nie był pewien, czy szukać nowej pracy na miejscu, czy wracać do Londynu, wolny czas spędzał więc na spacerach, a zimowa, angielska pogoda nie była mu wcale straszna. Nawet teraz brentwoodzkie parki mogły być ładne.
Pogoda nie była mu straszna, ale April Davis już owszem, choć on sam jeszcze o tym nie wiedział. Słyszał, że za nim idzie jakaś kobieta, ale nie zwracał na nią większej uwagi, miała przecież pełne prawo tu być, tak samo, jak on. Zamiast tego rozglądał się po koronach drzew, na gałęziach których wisiały teraz jedynie pojedyncze, ciemne liście, ale miał nadzieję, że dzięki temu uda mu się wypatrzyć jakiegoś ładnego ptaka, który na zimę nie odlatywał, albo może wiewiórkę? O ile wiewiórki nie zapadały w sen zimowy. Właściwie, przez globalne ocieplenie jakieś mogły uznać, że yolo, szkoda życia na sen. Kobieta, która przed chwilą była za jego plecami, teraz pojawiła się tuż przed nim, tak nagle, że niemal na nią wpadł. Udało mu się jednak stanąć w miejscu- zanim do tego doszło. Wbił wzrok w jej twarz, a potem wypowiedziała jego nazwisko, przez co zdziwił się jeszcze bardziej, ale nie spojrzał w jej oczy. Był człowiekiem, który nie patrzył w oczy innym ludziom. Zamiast tego, zawiesił wzrok na wysokości jej warg, po czym skinął nieznacznie głową.
- Tak, to ja. A pani? - byłoby miło, gdyby też się przedstawiła, prawda? Nie był całkiem pewien, ale nie kojarzył jej twarzy, w żaden sposób nie mógł jej umiejscowić w żadnym momencie swojego życia, i zwyczajnie wydawało mu się, że nigdy wcześniej jej nie widział.
_________________

I've lost myself again and I feel unsafe
[Profil]
 
 
April Davis








26

hiding her personality

love is weakness

South - West Brentwood

Wysłany: 2019-03-17, 10:29   
  

  
Leah Saunders

  
i do what i want when i feel like it


Nie obchodziło jej, co kierowało dzieciakiem, który molestował własną siostrę, a jej przyjaciółkę. Nie miało też znaczenia, w jaki sposób radził sobie z tym w późniejszych latach. Dla niej był zwykłym zboczeńcem i zwyrodnialcem, należała mu się kara. I April uważała, że nikt nie był w stanie wymierzyć jej lepiej od niej samej. Nie była obiektywna, co i tak nie miało znaczenia, no bo niby jakie? Wprawdzie można by powiedzieć, że człowiek powinien ponosić odpowiedzialność za popełnione czyny, ale gdzie w tym wszystkim byłoby miejsce dla Davis? Przed laty dopuściła się morderstwa, za które nigdy nie została skazana. Może tym razem, poszłoby jej równie gładko? Tylko, że nie miała u swego boku grupy dziewczyn, chętnych do pomocy.
Ona również od dawna nie widziała się z Blithe, nawet nie dała jej znać, że wróciła do Brentwood. W zaistniałej sytuacji lepiej było, aby jak najmniejsza liczba osób znała miejsce jej pobytu. To nie tak, że nie ufała Potter, zwyczajnie nie miała okazji wybrać się do Southend, a telefony komórkowe potrafiły być zdradliwie. Przekonała się o tym, pracując jako prywatny detektyw. Poza tym jak widać, miała na głowie ważniejsze sprawy, w tym przypadku z udziałem starszego brata jedynej przyjaciółki.
- Twój największy koszmar - odparła chłodno, nieudolnie próbując uchwycić jego spojrzenie. W przeciwieństwie do mężczyzny, April Davis zawsze patrzyła rozmówcy w oczy. Było to zachowanie, które wyniosła z rodzinnego domu. Od dziecka naśladując poczynania ojca i Jackie, którzy byli dla niej wzorem. - Najwyższa pora odpowiedzieć za własne czyny - dodała w taki sam sposób, ukazując Potterowi ostrze noża, które błyszczało w świetle ulicznej lampy. Chciała go zabić, nie wiedziała tylko, czy była w stanie się do tego posunąć. W pobliżu nie było nikogo, kto pomógłby jej pozbyć się ciała. Chyba nie przemyślała tego do końca.
_________________
I don't care and it feels so fucking good
to say I swear that I don't care



[Profil]
 
 
Mordechai Potter








37

chwilowo bezrobotny

forever alone

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Nina, Winter, Philippa, Phoenix, Dale, Ivy, Dayami, Tinsley

Wysłany: 2019-03-30, 20:48   
  

  
Mordechai Potter

  
i'm alone and i feel empty


Całkiem możliwe, że Mordechai faktycznie nie poniósł takiej odpowiedzialności za swoje czyny, jakie powinien, a większość tej odpowiedzialności spadła na Blithe, która musiała zmagać się z traumą przez resztę życia. Nie to, żeby jemu było prościej, ale w ostatecznym rozrachunku, to on tu wychodził na tego złego. Szczęściem można nazwać to, że przestał być nastoletnim perwersem, nie dotknął nikogo więcej bez jego zgody, nie podglądał dzieci na placu zabaw i nie wkładał ludziom w autobusie rąk do kieszeni spodni. Oczywiście, jemu samemu do szczęście daleko, ale w porównaniu do zboczeńców, którzy nie tylko molestowali, ale też gwałcili i mordowali wiele osób, przez wiele lat, to chyba nie wypadał tak źle. Sam nie lubił o sobie myśleć w takich kategoriach. W ogóle nie lubił wracać wspomnieniami do tamtego czasu, przeproszenie Blithe kosztowała go wiele wysiłku, a choć ich relacja nie uległa poprawie, to zrobiło mu się zdecydowanie lżej, kiedy rudowłosa przyjęła jego przeprosiny. Ciężko powiedzieć, czy zrobiła to szczerze, czy po prostu chciała, żeby się odczepił, ale tyle mu wystarczyło, po ponad dwudziestu latach w końcu miało mu się udać zostawić ten rozdział za sobą. Chciał tego, ale nagle miało się okazać, że los miał dla niego innego plany, czy też właściwie, April Davis.
Nie do końca wiedział, o czym kobieta mówi, bo nie wydawało mu się, aby kiedykolwiek ją spotkał (chociaż pamięć potrafiła być zdradliwa), bardziej prawdopodobnym było to, że to ona z kimś go pomyliła. Chyba jednak nie zamierzał z nią dyskutować i jej tego tłumaczyć, bo wyciągnięty przez nią nóż był wiadomością, która bardzo łatwo przyswoił. Nie chciał czekać, aż nie będzie w stanie wydusić z siebie słowa, bo ostrze przebije jego płuco. Wiedział, że tacy szaleńcy są nieobliczalni i jeżeli ktoś ma zamiar cię dźgnąć, to rozmowa niewielu może tu dać. Gdyby byli na zamkniętej przestrzeni, to być może nie miałby innego wyboru, ale teraz? Nie chciał próbować. Nie zamierzał się nawet zastanawiać, o co w tym wszystkim chodzi, po prostu obrócił się i puścił biegiem przed siebie, mając nadzieję, że to małe dziewczę z krótkimi nóżkami nie jest żadną lekkoatletką i że po prostu uda mu się uciec.
_________________

I've lost myself again and I feel unsafe
[Profil]
 
 
April Davis








26

hiding her personality

love is weakness

South - West Brentwood

Wysłany: 2019-04-29, 11:51   
  

  
Leah Saunders

  
i do what i want when i feel like it


Zdecydowanie tego nie przemyślała. Zastanawiała się, gdzie go dźgnąć, czy podać mu powód tego wszystkiego, zanim wyda z siebie ostatnie tchnienie. Rozmyślała o tym, w jaki sposób pozbędzie się zwłok i czy nie zostanie przez nikogo zauważona, a nie przyszło jej do głowy, że Potter może okazać się zwykłym tchórzem i najzwyczajniej w świecie zwiać. W pierwszej chwili chciała rzucić się za nim w pościg, ale doskonale wiedziała, że znalazła się na przegranej pozycji i nawet jeśli jej stópki nie byłby odziane w czółenka od Manolo, nie miałaby z mężczyzną żadnych szans. Był zdecydowanie wyższy, a co za tym szło, jeden jego krok równał się jej trzem.
Zacisnęła palce na rękojeści noża, obserwując jego oddalającą się postać. Nie było nic co mogła zrobić, musiała odpuścić, nawet jeśli to gryzło się z tym kim była. Nie zawsze wszystko układało się po jej myśli, zdążyła nauczyć się tego przez te wszystkie lata, odkąd uczyniła co tylko mogła, by jej rodzice trafili za kratki. Wydoroślała, można było tak powiedzieć. Miała nadzieję, że jeszcze będzie miała okazję rozprawić się z Potterem. Póki co wiedziała, że powinna skupić się na własnych sprawach i pozostać w ukryciu, dlatego takie wychylanie się, na które pozwoliła sobie tego wieczoru, było całkowicie bezsensowne. Jak widać, Davisowie także potrafili się mylić, nawet jeśli głośno się do tego nie przyznawali.
Przez dłuższy moment wpatrywała się w ciemny punkt, w którym po raz ostatni widziała mężczyznę. Niestety nie pozostało jej nic innego, jak ukryć nóż w kieszeni kurtki i opuścić park. Tak też uczyniła. Zamiast do mieszkania Jackie, udała się do jednego z pubów i porządnie upiła, bo niby co innego miała robić? Była wściekła i do końca nie wiedziała, czy winą za to obarczała Pottera, czy też samą siebie.

| zt x2
_________________
I don't care and it feels so fucking good
to say I swear that I don't care



[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5