Poprzedni temat «» Następny temat
Yaya
Autor Wiadomość
Xander Park


Wysłany: 2017-09-14, 14:52   

Oj po prostu sobie pomyślał, że skoro dostał ciastka króliczki no to musiał myśleć o nim jako o swoim króliczku. Biedny sobie coś ubzdurał i teraz było mu tak głupio.
- Nawet przyzwyczaiłem się już do tego, że nazywasz mnie kwiatuszkiem. Jako jedyny nie mówisz na mnie króliczek, ale takie ciasteczka to ja mogę dostawać zawsze – uśmiechnał się no bo w końcu takie słodkie urocze ciasteczka były czymś miłym. No i jeszcze zjedza je razem, więc nie mógł się bardziej cieszyć. No i przy okazji dobrze, że Yoshi potrafił robić takie słodkości, bo ze zdolnościami Xandra to by nigdy ich nie zjedli. A wszystko co robione samemu jest lepsze niż kupne.
Uśmiechnał się do niego dalej delikatnie gładzac kciukiem jego dłoń. Wiedział, że Yoshi dalej czuje się dziwnie na samo wspomnienie tego jak wtedy potraktowała go ciocia. I mimo że dla Xandra było to czymś uroczym, to już nie miał zamiaru o tym wspominać. Nawet jakby go przekonywał, że jest inaczej, to i tak był pewny, że starszy będzie wiedział swoje. W końcu czul się lekko upokorzony, a tutaj trudno przekonać faceta, że nic takiego się nie stało.
Yoshi nie musiał się martwić o to co zamówić. Xander mimo że student który sobie dorabiał trochę jako kelner nie musiał się martwić o kasę. Miał to szczęście, że jego rodzice jeszcze chcieli mu pomagać. Dzięki temu nie musiał się o nic martwić. No i pewnie gdyby Yoshi powiedział, że to on zapłaci to Park poczułby się tak bardzo głupio. Zaczałby się zastanawiać wtedy że nie jest odpowiednim przyjacielem dla Yoshiego który jest sławny.
- Króliczki zjemy później, bo jak zobacza, że mamy swoje ciasteczka to moga nas wyrzucić. No wiesz w końcu wtedy zamówimy mniej – pochylił się lekko w stronę chłopaka gdy to mówił, aby nikt nie usłyszał tych słów. Bo wiadomo może jego słowa by doleciały do obsługi a nie chciał aby to usłyszeli.
- Czyli latte karmelowe? I zamówię ci do tego ciasto które bardzo lubię. Może też je polubisz – uśmiechnał się do niego. Wstał ze swojego miejsca i podszedł do lady aby zamówić dwa razy latte i dwa kawałki ciasta red velvet. Gdy już zamówił wrócił do stolika i spojrzał na swojego przyjaciela. Lekko przygryzł swoja wargę, bo chciał zaczać jakiś temat, ale nie wiedział za bardzo o co zapytać. Stresował się jeszcze bardziej niż wtedy na tamtym obiedzie.
[Profil]
 
 
Yoshio Collins


Wysłany: 2017-09-14, 15:24   

I jak tu nie nazywać tego słodkiego słoneczka tak, a nie inaczej? Yoshi nie chciał być jednym z wielu, o wiele bardziej chciał być tym jedynym i niepowtarzalnym w oczach przyjaciela. Nie do końca wiedział i rozumiał te odczucia, ale właśnie tego pragnał, wiedzac przy okazji, że nie ma większych szans na ta pozycje w serduszku chłopaka. Przecież byli przyjaciółmi! Na to się godził i pisał i tak wyszło. Teraz coś mu odwalało... ech... czemu chce zniszczyć ich przyjaźń? To było wprost nierozsadne i nie rozumiał siebie. Zupełnie. Czemu...
-Ciocia ma też inny przepis na ciasteczka króliczki. Kiedyś Ci upieczemy. Nie wiśniowe, ale czekoladowe. - czekoladowe króliczki. Wydawać, by się mogło, że powinno posmakować chłopakowi! Lubił przecież czekoladę. Muffinki czekoladowe w sumie też by były dobrym pomysłem. No ale to na kiedyś. Teraz maja wiśniowe królisie, a niedługo coś co zamówi dla nich Xander. Plus do tego jeszcze kawa. Powinno być smacznie i miło.
Pokiwał głowa słyszac słowa przyjaciela. Niech i tak będzie. Zgodził się z nim w kwestii jedzenia króliczków potem, i oczywiście z tym zamówieniem. Ciekawe co to za placek. Nie chciał zarzekać się, że posmakuje mu, czy też nie. Wolał wstrzymać się z osadem do chwili kiedy faktycznie zobaczy ciasto i będzie mógł je spróbować.
-Mam do Ciebie wielka prośbę i przy okazji pytanie. Będę miał dla Ciebie niespodziankę, ale musisz mi wcześniej odpowiedzieć na parę bardzo ważnych pytań! - tak! Yoshi miał pewien plan, ale by go zrealizować potrzebował paru informacji, bez nich nic się nie uda. Czekał więc grzecznie na to, by chłopak zgodził się odpowiedzieć na parę pytań. W sumie nie będa one takie straszne!
[Profil]
 
 
Xander Park


Wysłany: 2017-09-14, 17:28   

Yoshi w oczach Xandra był jedyny i niepowtarzalny. Nie zachowywał się w jego towarzystwie jak inni przyjaciele, nie nazywał go również tak jak wszyscy. Do tego Xander czuł do niego zupełnie coś innego niż do innych. Sam nie wiedział jak ma to nazwać, ale chciał mieć go blisko siebie. Chciał być dla niego kimś wyjatkowym. Może dlatego też zgodził się, aby nazywał go swoim kwiatuszkiem? Sam już nie wiedział co o tym wszystkim myśleć. Nie miał pewności czy to jest przyjaźń, czy coś innego. Biedny nie potrafił określać swoich uczuć.
- A może upieczemy je razem pod okiem twojej cioci? Chyba, że boisz się że znowu coś spalę. I czekoladowe... Wiesz co ja uwielbiam – aż zamruczał na sama myśl o czekoladowych ciastkach. Yoshi wiedział jak sprawić aby Xander był jego. Wystarcza muffinki i do tego czekoladowe, a chłopak już jest twój. Nic nie mógł na to poradzić. Jednak jak na razie chciał zobaczyć, czy jego ulubione ciasto zasmakuje chłopakowi. W końcu musiał wreszcie się dowiedzieć jakie smaki lubi jego przyjaciel. Teraz miał okazję poznać go o wiele lepiej.
- Niespodzianka? Jaka niespodzianka? – spojrzał na niego jak dziecko które czeka na jakiś upragniony prezent. Lubił niespodzianki, ale zawsze był niecierpliwy i strasznie szybko chciał się dowiedzieć o co tak naprawdę chodzi. I pewnie tym razem również będzie marudził Yoshiemu żeby mu zdradził o co chodzi.
- A to trudne pytania? Wiesz sa rzeczy o których się nie mówi – nie wiedział o co chodzi, ale był gotowy aby odpowiedzieć na każde pytanie jakie zada mu przyjaciel. Chyba, że będzie to coś co go zawstydzi, albo sprawi że poczuje się niekomfortowo a wtedy na pewno nie udzieli odpowiedzi. Teraz był zaciekawiony i chciał wiedzieć o co chodzi.
[Profil]
 
 
Yoshio Collins


Wysłany: 2017-09-14, 17:42   

Wspólne pieczenie ciasteczek pod okiem cioci? W sumie to by mogło wypalić, a nawet nie spalić wszystkiego w domu i okolicach! W końcu ciocia im we wszystkim pomoże i powie im co i jak! Ciocia zdaniem Yoshi jest najlepsza kucharka na świecie! Takie to to słodkie dzieciatko. Mimo, że jadał w najlepszych restauracjach to i tak cenił sobie kuchnie tej kobiety, jakby była zbawczynia świata i odkrywczynia czegoś takiego jak ciasteczka! Na bank tak jest. No bo jak by mogło być inaczej? No własnie! Nie może!
-Wiesz co? Myślę, że to genialny pomysł. Zrobimy tak! - uśmiechnał się szeroko do chłopaka, chciał może coś jeszcze powiedzieć, ale ich zamówienie zostało przyniesione. Przez chwilę milczał tylko patrzac na to co dostał. Ładnie wygladało, intensywna barwa. Ciekawe czy sztuczny barwnik, raczej tak. No ale przecież smak jest najważniejszy. Nie ma co się przypierdalać do chemii. I tak wszędzie jej pełno! Przyjaciel zatem musiał poczekać z usłyszeniem pytań w kwestii niespodzianki. Yoshi miał zajęta buzię czymś zupełnie innym niż mówienie.
-Pyszne! - tylko na tyle się zdecydował, bo potem zajał się już tylko jedzeniem. Widać było po nim, że mu smakuje i nie powiedział tego tylko po to by sprawić przyjemność przyjacielowi. Biedny kwiatuszek przez to musiał czekać jeszcze chwilkę.
-Ach pytania... zapomniałbym! - akurat! Kłamca! - Możesz na przyszły tydzień mieć urlop? Dobrze reagujesz na lot samolotem? Możesz spakować się na mniej więcej pięć dni? Boisz się mnie? - no to w sumie było już jasne czym była ta wycieczka. No ale niestety musiał go spytać o urlop, bo bez tego by było dość kiepsko. Co do tego gdzie chciał z nim polecieć... nie... tego już mu nie powie! Niespodzianka!
[Profil]
 
 
Xander Park


Wysłany: 2017-09-14, 18:12   

Wspólne pieczenie ciasteczek będzie czymś uroczym. Bo nie dość że spędza trochę czasu razem, to jeszcze będa robić coś co jest zazwyczaj zarezerwowane dla osoby które maja ze soba bliskie relacje. W końcu nie wszyscy znajomi ze soba gotuja prawda? I wcale nie myślał tutaj o tym jak to będzie fajnie wygladać. I nawet to, że ciocia Yoshiego będzie im pomagać mu nie przeszkadzało. Przynajmniej może im się uda upiec coś dobrego do jedzenia. I może ta kobieta sprawi, że Xander będzie wiedział jak robić ciasteczka. A jak jej się to uda, to będzie jego mistrzynia.
- Cieszę się. Musimy to kiedyś zrobić – naprawdę chciał zobaczyć jak im to wszystko wyjdzie. I będzie kolejny pretekst do spotkania. Widać obaj chcieli tego, aby jak najczęściej się spotykać. Gdy tylko podali im zamówienie spojrzał z uśmiechem na swój kawałek ciasta. Naprawdę je uwielbiał i czekał na ocenę z ust przyjaciela.
- To moje ulubione. I ciesze się truskaweczko, że ci smakuje – naprawdę go to cieszyło, bo chciał aby to co on lubi smakowało również Yoshiemu. Sam nie wiedział czemu, ale po prostu lepiej się czuł ze świadomościa, że obaj lubia takie same rzeczy. Słyszac jego pytania zaczał się zastanawiać nad odpowiedzia.
- Chyba mogę. Zadzwonię do szefa i się zapytam, ale nie powinno być problemu. I mogę się spakować, ale to chcesz mnie gdzieś zabrać? – spojrzał na niego próbujac coś wyczytać z twarzy chłopaka. W końcu nie zawsze ktoś ci zadaje takie pytania.
- Nie chcesz sprzedać moich nerek na czarnym rynku? Jestem za młody aby umierać – niepotrzebnie mu zadawał pytanie o co czy się go boi. To zawsze sprawia, że nawet jeśli się nie boisz, to i tak zaczniesz mieć watpliwości.
- Ufam ci i wiem, że nic mi nie zrobisz. Jednak tym pytaniem mnie przestraszyłeś – musiał się wytłumaczyć, żeby Yoshi nie pomyślał, że ma go za kogoś kto może go zranić. Ufał swojemu przyjacielowi, ale teraz zaczynał się bać tej niespodzianki. Naprawdę nie wiedział co go czeka.
[Profil]
 
 
Yoshio Collins


Wysłany: 2017-09-14, 18:21   

Na poczatku było wszystko ok... a potem mały żarcik muzyka popsuł lekko wszystko. No cóż. Bo przecież trzeba zjebać. Prawda? Bez tego by nie przeszło! Taka już tradycja ich spotkań. Niby dopiero dwa za nimi, ale jakiś schemat zaczał wychodzić. Ech... nie przesadzajmy zreszta. Spokojnie da się to wszystko jeszcze naprawić! Na spokojnie! Damy radę! Przecież to miał być tylko żart i nic złego! Tylko teraz ubrać to odpowiednio w słowa i będzie dobrze! Nie chciał przecież by kwiatuszek się go bał tak faktycznie! Co to to nie! Co innego planował. Milczał więc wysłuchujac wszystkich watpliwości chłopaka. Zastanawiał się jak to naprawić i wyjść przy okazji z twarza.
-Nie... pytałem się, czy nie boisz się, że Cie pocałuje czy coś... - oj no... to nie było aż takie straszne. Bardziej krępujace i lekko niezręczne, ale nie straszne, a sam Xander wyjdzie z tego cały i zdrowy. Do tego żywy! Przecież Yoshi nie był jakimś psychopatycznym morderca. Jadł pyszne ciasto i był grzeczny. Nie planował nikogo bić, ani tym bardziej zabijać... czy co tam sobie myśli chłopak.
-Tak. Chce Cię zabrać gdzieś na pięć dni. No o ile chcesz ze mna lecieć. Nic Ci się nie stanie. Obiecuje, że wrócisz w takim samym stanie jak wylecisz! - starało się dzieciatko bardzo, może nawet za bardzo naprawić to co zepsuło tym głupim pytaniem. On nie chciał przecież źle, ale wyszło cholera jak zawsze. Czemu to się dzieje? Czemu nie może normalnie zadawać pytań i omijać tych dziwnych? Bo nie?
[Profil]
 
 
Xander Park


Wysłany: 2017-09-14, 19:57   

Kwiatuszek nie byłby soba gdyby jakoś źle nie zrozumiał słów Yoshiego, albo jakby jakoś źle nie sformułował pytania jakie chciał zadać. No przecież to dziecko nie potrafiło normalnie. I to już drugie ich spotkanie, a oni znowu sprawili że jest niezręcznie. Jak tak dalej pójdzie to każde ich spotkanie będzie wygladało tak samo: jest miło, potem któryś zada jakieś pytanie które drugi zrozumie nie tak jak trzeba i zrobi się niezręcznie. No biedne z nich kluseczki które nie potrafia się inaczej zachowywać.
- Nie miałbym nic przeciwko temu jakbyś mnie pocałował – powiedział znowu coś czego nie przemyśleć, a gdy zrozumiał co zrobić zarumienił się. Brawo Park ty to potrafisz naprawdę rozładować atmosferę i sprawić żeby było bardziej komfortowo.
- Znaczy ostatnio sam prawie cię pocałowałem więc um... Równiez mógłbyś się bać że to zrobię – próbował się wytłumaczyć, ale coś mu to nie wychodziło. No biedny nie wyjdzie z tego z twarza, dlatego też żeby już nic więcej nie powiedzieć napił się kawy. Przynajmniej miał jakieś zajęcie, aby na chwilę umilknać i nie palnać kolejnej głupoty.
- Nie powiesz mi gdzie chcesz mnie zabrać? Kierunek podróży? Abym wiedział co spakować. – spojrzał na niego robiac przy tym słodka minkę. On naprawdę nie robił tego specjalnie, tylko taka już była natura Xandra. Wiedział, że ostatnimi słowami znowu coś zepsuł, więc teraz próbował to jakoś ratować. Chyba, że za chwilę Yoshi dojdzie do wniosku, że nie chce jednak nigdzie go zabrać i tyle z tego wszystkiego będzie. A wtedy Park będzie sobie wyrzucał że wszystko zepsuł. A tak się starał żeby dzisiaj było normalnie, aby jego przyjaciel nic złego o nim nie myślał. Cóż chyba znowu mu nie wyszło.
[Profil]
 
 
Yoshio Collins


Wysłany: 2017-09-14, 21:11   

Nie miałby nic przeciwko? To czemu teraz miał wrażenie, że chłopak mówi tak tylko po to by nie sprawić mu zawodu, ani przykrości? Tak jakoś... nie wiedział czemu, ale bał się, że ta deklaracja była wymuszona jego słowami. Może za bardzo prosi się i Xander już nie wytrzymuje i tak "a masz! Pocałuję Cię!" Coś w tym rodzaju. Yoshio chyba za bardzo czasami przeinaczał rzeczy oczywiste... albo zaczynało mu za bardzo zależeć i bał się tego co czuł, tego co może czuć do niego przyjaciel, co poczuje po pocałunku. Za wiele myślał, za mało działał. Za bardzo ograniczał sam siebie swoimi lękami.
Jadł więc tylko grzecznie milczac. Oj no wolał jednak to przemilczeć, niż ośmieszyć się jeszcze bardziej. Nie mógł stracić swego kwiatuszka nagminnym gadaniem o tym całowaniu. Oj nie! Zreszta to było... chyba było też chamskie i nachalne i takie... ech... czemu musieli się przyjaźnić? Może bez tego by tak bardzo się nie bał i nie przejmował? Potrzebował jakiegoś bodźca by ruszyć, nie ważne w jaka stronę, ale ruszyć. Z nadzieja, że to co zrobi nie zniszczy ich przyjaźni. Tak wiele obaw i lęków, tak mało czynów.
-Spakuj się tak na jesienno letnia pogodę i będzie ok! Nie powiem gdzie. To niespodzianka! - oj nie zamierzał mu nic mówić. Zastanawiał się też jak to zrobić, by do ostatniej, możliwej chwili, Xander nie wiedział gdzie się wybiera. To było cholernie ważne. Jak niespodzianka to musi takowa pozostać do końca. Nie zdradzi!
-Nie bój się. Spodoba Ci się... tak myślę. Kupimy sobie jakieś pamiatki i wiesz? Sporo zdjęć! Czaisz? Tradycja! Azjaci to koniecznie aparat i miliard zdjęć! - gdzieś takiego mema w necie znalazł i teraz mu się skojarzył! Oj no przecież pośmiać się z siebie też potrafił. Co do zdjęć to i tak chciał coś tam zrobić. Norma!
[Profil]
 
 
Xander Park


Wysłany: 2017-09-14, 22:54   

Oh gdyby tylko Yoshi znał myśli chłopaka. Wtedy by się zaczał śmiać, że obaj obawiaja się tego samego. Bo każdy z nich myślał, że niektóre słowa na temat tego całowania mówia, żeby tylko nie zrobić drugiemu przykrości. A Xander po prostu się bał zrobić jakikolwiek krok w kierunku tego aby sprawdzić co tak naprawdę ich łaczy. Czy mogłoby łaczyć coś więcej niż przyjaźń? No i bał się, że jeśli on poczułby coś więcej, a Yoshi nie chciałby niczego więcej to zostałby w tzw. friendzonie, a nie wiem czy to by wytrzymał. W końcu jeśli po pocałunku poczułby coś więcej, to chciałby tego ciagle. Chciał mieć chłopaka blisko siebie, był dla niego ważny i zawsze będzie. Przy nim czuł się naprawdę bezpiecznie i nie chciał tego zepsuć. Czemu on tak bardzo nie potrafił postawić wszystkiego na jedna kartę i zaryzykować? Mógł zyskać o wiele więcej, no ale niestety nie potrafił okazywać uczuć, bał się i teraz tylko ciagle się zastanawiał co powinien zrobić, a czego nie. Eh gdyby dostał jakiś znak z nieba, jakaś wskazówkę jak postapić. A tak tylko ciagle myślał i sie obawiał.
- Jesteś okropny. Lubię niespodzianki, ale teraz będę się zastanawiał co takiego wymyśliłeś. - zrobił obrażona minkę, bo on tak bardzo chciał wiedzieć. Rozumiał, że to niespodzianka, ale przecież i tak się w pewnym momencie dowie o co chodzi. Chociażby na lotnisku jak już będa czekać na swój lot. A przynajmniej taka miał nadzieję, że wtedy się dowie wszystkiego.
- No przecież bez zdjęć i pamiatek się nie obejdzie. Nie wiem gdzie jedziemy, ale będę robił zdjęcia cały czas. Wszystkim widoczkom, tobie, znowu widoczkom - zaśmiał się wyobrażajac sobie jak idzie z aparatem i robi setki zdjęć jak na typowego Azjatę przystało. Umiał się z siebie śmiać, często się śmiał z tego jak ludzie stereotypowo postrzegaja Azjatów i już był do tego przyzwyczajony. A jeszcze z drugim Azjatom jeszcze lepiej było się śmiać z samych siebie. Chociaż nie wiadomo czy rzeczywiście nie będzie robił zdjęć Yoshiemu. Tutaj nie można być tego pewnym, bo osoba do uwiecznienia na fotografii była niczego sobie i nawet jak coś pójdzie nie tak, to chociaż będzie miał cudowna pamiatkę.
[Profil]
 
 
Yoshio Collins


Wysłany: 2017-09-15, 11:57   

I o to w końcu chodziło w niespodziankach! By osoba, która na takowa czeka nie wiedziała! W tej specyficznej niespodziance niestety musiał ja nieco popsuć i powiedzieć coś, by to wyszło. Gdyby mógł to by nic nie mówił. No ale jak? Chłopak musiał brać paszport i jeszcze wolne w robocie. Niestety pewne kwestie organizacyjne wymagały niestety tego by się przygotować praktycznie. Zatem nie zamierzał mówić mu więcej niż to było konieczne! Może był wredny, ale nie powie mu. To było bardzo ważne, by kwiatuszek jak najdłużej był utrzymywany w nieświadomości.
-Im dłużej poczekasz tym bardziej będziesz się cieszyć z tego co dla nas zaplanowałem. Uwierz. Spodoba Ci się. Nie martw się o pieniadze. Masz mieć paszport, ubrania i załatwiony urlop. Tylko tyle musisz wiedzieć. - co do samego lotniska to zastanawiał się jak to wszystko zorganizować by chłopak nie wiedział gdzie leci. Może zawiaże mu oczka czy coś takiego? Trzeba będzie pogadać z obsługa lotniska, może pójda jakoś na rękę, by chłopaka tak przeprowadzić by nie wiedział gdzie leci. Mała łapówka... wróć... podziękowanie za pomoc i raczej powinno dać się wszystko zorganizować. Bagaże niech sobie na spokojnie sprawdzaja, ale chłopaka niech sprawdza w miejscu gdzie nie będzie wiedział gdzie leci. Mhm... tak... jakoś to się ta zorganizować. Musi jeszcze pokombinować i będzie ok.
-Spokojnie! Wezmę dobry aparat i zrobimy tyle zdjęć... no tyle... jak cała wycieczka Azjatów! Co najmniej! - oj ich pierwszy lot w to miejsce... wspólny bo sam Yoshi już tam był. Poradza sobie. W końcu tam też znaja angielski. Obsługa na lotnisku i w hotelu na pewno. Co do reszty... po coś sa rozmówki i te sprawy. Da radę. Nie zgina.
[Profil]
 
 
Xander Park


Wysłany: 2017-09-15, 14:52   

Zrobił smutna minę, że się niczego nie dowiedział. No bo przecież mógł mu powiedzieć cokolwiek prawda? Teraz jeszcze bardziej nie mógł się doczekać tej całej niespodzianki. Jedyne co go pocieszało, to fakt że jak pojawia się na lotnisku to dowie się w którym kierunku leca. Bo przecież nie miał pojęcia o tym, że Yoshi będzie się starał do samego końca to ukrywać. W ogóle zaskoczeniem dla niego było to, że przyjaciel chce go gdzieś zabrać. To naprawdę było kochane i takie niespodziewane.
- Masz szczęście, że mam paszport. Bo jeśli bym nie miał, to wtedy nie byłoby niespodzianki – uśmiechnał się, bo naprawdę dobrze się złożyło, że jakiś czas temu Xander wyrabiał nowy paszport. Inaczej cały plan by musiał zostać odłożony, a wtedy jak nic cały czas by mu marudził gdzie chciał go zabrać. I wtedy pewnie by się dowiedział wszystkiego. A teraz musiał tylko czekać aż minie cały tydzień i będzie mógł się wreszcie dowiedzieć gdzie się wybieraja.
- Odbiorę od brata mój aparat to będziemy robić miliony zdjęć. Będziemy najlepszymi Azjatyckimi turystami jakich zobaczy ten świat – zaśmiał się, chociaż wiedział, że jeśli spodoba mu się tam gdzie poleca, to na pewno zrobić jakieś zdjęcia. A o język jak na razie się nie martwił. Angielski był językiem uniwersalnym, więc na pewno dadza sobie radę. A jeśli Xander nie będzie wiedział jak coś powiedzieć, to Yoshi na pewno mu pomoże. Razem dadza sobie radę no i co najważniejsze spędza ze soba więcej czasu. A to chyba najbardziej cieszyło bruneta.
[Profil]
 
 
Yoshio Collins


Wysłany: 2017-09-15, 17:35   

Zdecydowanie bardzo dobrze, że chłopak miał paszport. To ułatwiało sprawę! Skoro wszystko zostało ustalone, to na spokojnie mógł zakończyć tema temat. Zaśmiał się tylko słyszac jak przyjaciel mówił o robieniu zdjęć. Uroczy był. Można by nawet powiedzieć, że kochany w tym wszystkim. Sam muzyk był na tyle okropny, że postanowił przez jakiś czas tylko milczeć. Pił swoja kawę, skoro już pożarł ciacho i patrzył na swego przyjaciela. Podziwiał jego słodka mordkę, tak jakby widział go po raz pierwszy w życiu. Piękne oczy, śliczny nosek i te usta, które miał ochotę pocałować... ale nie! Nie może. To było niedopuszczalne. Nie ważne, że chłopak deklarował, że też ma na to ochotę. Yoshi miał wrażenie, że nie powinni tego robić... bo bo bo... bo nie powinni i koniec tematu. Sam siebie przekonywał, że nie może sobie na to pozwolić. Odwrócił więc wzrok z jego ust i znów wpatrywał się tylko w jego oczka. Jaki on jest śliczny. Cały. Nawet dłonie miał fajne... zreszta chyba nie było w ciele chłopaka czegoś co by się muzykowi nie podobało... tak przypuszczał przynajmniej, bo przecież nie widział całości! No ale mniejsza! Czas przerwać to milczenie!
-Wiesz co mam? Pokazać Ci? Ale chcesz? Bo mam coś fajnego! - no dobrze. Droczył się odrobinkę z chłopakiem. Nie chciał tak szybko mu czegoś pokazać, ale i tak to zrobi. Za chwilkę, może dwie czy coś...a ale wcześniej zmieni, a raczej spróbuje zmienić temat. Watpił, by mu na to Xander pozwolił, ale co tam!
-A wiesz, że kawa jest pyszna? Cudowna! Fajnie rozgrzewa! - nawet się za bardzo nie starał! To taka zmyłka, by podroczyć się z chłopakiem o moment, czy dwa dłużej. Był ciekaw jak bardzo umie prosić jego śliczny przyjaciel. Jak bardzo może być ciekawy i co zrobi by się dowiedzieć.
[Profil]
 
 
Xander Park


Wysłany: 2017-09-15, 20:12   

Gdyby nie miał paszportu to wszystko byłoby utrudnione. Najpierw by musiał go wyrobić, a do tego czasu Yoshi mógłby zmienić zdanie co do tego wyjazdu albo by się pokłócili tak, że przyjaźń by się zepsuła. Lepiej że go miał i mogli to zrobić. Miał nadzieję, że będzie fajnie i tego nie pożałuje.
Widział, że chłopak mu się przyglada i naprawdę starał się nie zarumienić, no ale nie udało mu się to i na pewno na jego policzkach pojawiły się małe rumieńce. Sam nie wiedział czemu tak się dzieje, ale po prostu to było normalne w towarzystwie starszego. Pewnie gdyby nie byli w miejscu publicznym to Xander by zrobił coś żeby tylko ten tak na niego nie patrzył. Może go pocałował? Nigdy nie wiadomo, ale naprawdę miał ochotę go pocałować. Zobaczyć jak to będzie. Po prostu Yoshi był osoba która była bliska dla Xandra, był kimś kogo chciał miec obok siebie i chciał po prostu go mieć.
- Co masz dla mnie? Co tam masz? - no i go zaciekawił. Kwiatuszek był osóbka która naprawdę lubiła różne rzeczy i jak ktoś mu mówił, że coś dla niego ma to był ciekawy o co chodzi. I nie wolno go tak drażnić.
- Ty tutaj nie zmieniaj tematu - powiedział robiac oburzona minkę. Złapała go za rękę tak jak wcześniej. Przechylił się trochę do przodu i spojrzał w oczka Yoshiego.
- Co tam dla mnie masz? Powiesz mi? Pokażesz? - mówił te słowa patrzac w oczka starszego. Musiał go przekonać aby mu pokazał co tam jeszcze ma. Nie mógł się tak z nim droczyć. Przecież to było dla niego jak jakaś kara, że ta mała truskaweczka tak sobie z nim pogrywała. No i nie mógł się poddać. Już odpuścił jeśli chodzi o niespodziankę, ale tym razem nie odpuści. Teraz będzie się starał dowiedzieć o co chodzi.
[Profil]
 
 
Yoshio Collins


Wysłany: 2017-09-15, 20:40   

Najpierw sadystycznie tylko milczał. Oj jeszcze nie. Jeszcze za wcześnie. Za mało... jeszcze chwilkę. Kiedy chłopak zaczał dopytywać bardziej uśmiechnał się uroczo do niego. Cholera jak on teraz bardzo miał ochotę go pocałować. Te jego piękne usta, tak bardzo blisko, jednocześnie tak daleko od niego. Nie. Nie mógł. Nie wolno mu. Tak się po prostu... czemu nadal miał taka wielka ochotę na coś co było dla niego zakazane. Może w tym właśnie tkwiła tajemnica wszystkiego? Usta tak kusiły, bo były zakazanym owocem, który podobno jest najsłodszy i najbardziej rozkoszny. Więc to normalne. Trzeba to sobie uświadomić, a potem będzie łatwiej. Tak. Pewnie tak będzie... po prostu... No powinno zadziałać. Co nie? Powinno? Tak... jeszcze chwilka, przejdzie. Będzie ok!
Kurde i nie zadziałało, a chłopak tak ślicznie prosił, że jeszcze bardziej kusił swego przyjaciela do pocałowania go. Dobrze. Czas przestać dręczyć chłopaka, a jednocześnie samego siebie. Przestał więc wpatrywać się w usta chłopaka, co w sumie pomogło mu odrobinkę. Tak. Na chwilkę będzie na prawdę lepiej i tak ok. Zamiast więc patrzeć na niego sięgnał po plecak i wyciagnał z niego płytę G Dragona. Otworzył pudełko i pokazał podpis artysty z krótka dedykacja. Tak długo czekał, aż w końcu mógł przytulić nawet swego idola. Jakkolwiek to nie brzmiało. Sam artysta był przemiły. No miód na serce fana! Nie tylko dla samego Yoshi, to fakt. Dla wszystkich taki był... no ale...
-Chciałem Ci pokazać. Byłem na jego spotkaniu z fanami. Mam jego wszystkie płyty solowe... zreszta z zespołem też. To chyba jedyna grupa, która tak lojalnie kupuje... - w sumie innych grup też miał płyty, ale nie w takich ilościach jak BB czy samego GD. Słuchał też grup japońskich oczywiście, ale jakoś Ci Koreańczycy zachwycili go najbardziej. Gdyby jeszcze śpiewali po japońsku... no ale koreański nie był przecież zły. Nie ma co szukać dziury w całym. Koreański to swoja droga też troszkę język Xandera, więc był wyjatkowy razem z nim!
[Profil]
 
 
Xander Park


Wysłany: 2017-09-15, 22:04   

Starał się wszelkimi sposobami przekonać Yoshiego żeby mu powiedział co takiego chce mu pokazać. Patrzył się ciagle na jego oczka które ten miał utkwione w jego ustach. Przez to wszystko przygryzał lekko swoja wargę, bo nie wiedział jak ma się zachowywać. W głowie ciagle sobie powtarzał, że sa w miejscu publicznym, że nie może go pocałować. Tylko czemu te wszystkie słowa nie pomagały i chciał to zrobić? Czemu coś, co było zakazane było takie kuszace? I co z tego, że Yoshi pewnie nie miałby mu tego za złe? Tyle pytań, a na żadne z nich nie znał odpowiedzi. Czuł, że gdyby pocałował chłopaka to ten wcale by się nie obraził, a co najlepsze odwzajemniłby jego pocałunek. Tylko potem mogłoby być gorzej. Przecież jakby raz poczuł smak ust przyjaciela, to potem również by znowu tego chciał. Yoshi był jak taki zakazany narkotyk którego wiesz, że nie możesz ale chcesz. Był osoba która chcesz mieć blisko siebie i potem już nie wypuścisz jej ze swoich rak.
Gdy jednak odwrócił wzrok od jego usta wział głęboki wdech. A potem doczekał się tego, co Yoshi chciał mu pokazać. Aż mu sie oczka zaświeciły, gdy zobaczył płytę G-Dragona i to jeszcze podpisana.
- Spotkałeś go? Jaki on jest? - zaczał zadawać pytania, bo naprawdę to wszystko tak bardzo go interesowało. - O matko masz płytę z dedykacja. Jaki on jest na żywo? Ale ci zazdroszczę - sam biedny nigdy nie miał okazji spotkać swojego idola. Nie tracił nadziei, bo wiedział, że kiedyś mu się to uda, ale bardzo zazdrościł Yoshiemu. W końcu spotkanie to jedno z tych przeżyć które później pamiętasz i często wspominasz. GD był jego autorytetem i był jednym z tych artystów których słuchał najczęściej. Zreszta Big Bang był w top zespołów które słuchał i wcale się z tym nie krył. Do tego cieszył się, że tata uczył go koreańskiego, to chociaż większość tekstu od razu rozumiał. Może i miał problemy z mówieniem w tym języku, ale większość rzeczy kojarzył. W końcu gdyby nie znał języka swojego ojca to byłoby trochę niezręcznie.
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 5