nawigacja


Poprzedni temat «» Następny temat
Sugar Hut
Autor Wiadomość
Andriel Fiore



32

Właściciel Marygreen Manor Hotel

"Miara człowieka nie jest tytuł przed jego imieniem."






Andriel Fiore

mów mi: -

multikonta: Kaz Perceval

Wysłany: 2018-01-11, 17:46   
   dzielnica: South - West Brentwood
   MG: Tak


Prawda. Z drugiej strony, jakby tak wszystko było wiadomo od razu, to gdzie byłaby ta przyjemność z odkrywania, gdzie ta satysfakcja ze zdobywania i zaskoczenie, że jednak jest się po prostu ślepym i nie widzi tego, że komuś na nas zależy? Więc właściwie dobrze, że świat był zbudowany w taki sposób, a nie inny. I z reguły faktycznie winni sa mężczyźni, aczkolwiek nie można aż tak generalizować, bo kobiety do tych świętych również nie należały.
Zerknał na kobietę, czy to co wybrał ja zadowoliło. Po minie mógł wywnioskować, że prawdopodobnie tak. Warto odnotować na przyszłość. Mojito wcale nie tak trudno było zrobić samemu, więc może jak do niego kiedyś wpadnie, zaskoczy ja takim miłym powitaniem?
Upił solidny łyk, mrużac przy tym odrobinę oczy. Tak, przepadał za tym połaczeniem i nie miał zamiaru tego ukrywać. Przyjemnie rozlało się najpierw w ustach, a później przemknęło dalej. Zwilżył językiem wargi, zgarniajac kropelki słodkiego napoju.
- A mamy to właściwie zaraz pod domem. Powinniśmy się częściej wybierać w takie miejsca!- może nie krzyczał ale mówił głośno, żeby na pewno go usłyszała.
- Teraz już mi się trochę w pracy uspokoiło, więc powinienem znaleźć więcej czasu!- Uśmiechnał się z zadowoleniem.
_________________
[Profil]
 
 
Anais Neveu



27

I hate living without you, Did wrong to ever doubt you. But my demons lay in waiting, Tempting me away. Oh, how I adore you! Oh, how I thirst for you! Oh, how I need you!






Anais Neveu

mów mi: Eri

multikonta: Freya

Wysłany: 2018-01-11, 18:01   

Zaś i Anais widziała, że mu to smakuje. W domu nie miała wcale whisky, coli też nie za bardzo, ale od teraz chyba to się zmieni. Wiedziała już jakiś czas że lubi to połaczenie, ale dopiero teraz podjęła taka decyzję. Napiła się znów swojego drinka. Tak, smakował jej. Piła go spore łyki i zerkała na tłum.
Choć wolę cięższe brzmienia, muzyka tutaj nie jest taka zła! — zauważyła, mówiac równie głośno i uśmiechnęła się szeroko do swojej miłości, nieświadomej tak wielkiej roli w jej życiu. — I fakt! Ile to, dwie ulice? Jedna? Będziemy tutaj stałymi klientami An! — dodała i szturchnęła go lekko, rozbawiona. Dopiła drinka do końca. Już na swój koszt poprosiła o jeszcze jednego drinka.
A więc skoro się uspokoiło to i Southend, i ten klub notorycznie, i nawet australijskie Sydney zaliczymy! — zaśmiała się z rozbawieniem i napiła się kolejnego łyka swojego drinka, zerkajac na Andriela.
Dwa drinki jeszcze czy trzy i lecimy zatańczyć? — zaproponowała.
_________________
<img src="http://i.imgur.com/aEJe7cS.gif" style="border-radius: 10px 0px 0px 10px; box-shadow: 0px 0px 10px #444444" height="150"><img src="http://i.imgur.com/HlsKCKY.gif" style="border-radius: 0px 10px 10px 0px; box-shadow: 0px 0px 10px #444444" height="150"><div style="margin-top: -10px; margin-bottom: -5px; font-family: 'Allura'; font-size: 35px; color: #444444; text-shadow: 1px 1px 1px #bbbbbb; text-align: right; width: 290px">Anais Neveu<div style="font-family: wendy; font-size: 10px; margin-top: -8px; width: 318px; line-height: 9px; color: 696668; text-transform: uppercase; text-align: left; width: 305px">For you I'll light the night with stars
[Profil]
   
 
Andriel Fiore



32

Właściciel Marygreen Manor Hotel

"Miara człowieka nie jest tytuł przed jego imieniem."






Andriel Fiore

mów mi: -

multikonta: Kaz Perceval

Wysłany: 2018-01-11, 18:24   
   dzielnica: South - West Brentwood
   MG: Tak


Andriel w swoim mieszkaniu miał zawsze względnie pełny barek, w którym można było znaleźć różne cuda. Likiery zza granicy, jakieś typowe dla danego kraju alkohole czy te bardziej pospolite, zwyczajne, albo na specjalne okazje. Nigdy nie wiadomo, kiedy może się taka kolekcja przydać. Czasami lubił tam zajrzeć, nawet kiedy był sam w domu i po prostu przy ksiażce raczyć się wysoko procentowym trunkiem. A bo dlaczego nie i kto miałby mu tego zabronić? Mruknał z rozbawieniem, kiedy go szturchnęła, chociaż raczej tego nie miała jak usłyszeć.
- Jakieś dwie ulice. Całkowicie się z Toba zgadzam.- Wyszczerzył się do Niej, omiatajac calutka jej osobę wzrokiem i wracajac po chwili do oczu. Lubił, gdy sama też się uśmiechała. No ale tak przecież nie mogło być. Kobieta przebijała go, jeśli o picie chodzi. Dobrze, miała lżejszy trunek ale to nie przystoi. Dopił to co miał, zamówił kolejnego i też od razu pociagnał z niego większy łyk. Powoli zaczynało mocniej szumieć w głowie, wprowadzajac go w dość przyjemny stan.
- Jak wypije jeszcze trzy w takim tempie, to przypadkiem mogę fikołka na tym parkiecie zrobić.- Zaśmiał się. Wcale nie to, że miał słaba głowę ale prawie dwie butelki wina i drinki wypite w tak szybko robiły swoje.
- Tego, następnego i możemy szaleć.- Kolejny łyczek, mniejszy trochę.
_________________
[Profil]
 
 
Anais Neveu



27

I hate living without you, Did wrong to ever doubt you. But my demons lay in waiting, Tempting me away. Oh, how I adore you! Oh, how I thirst for you! Oh, how I need you!






Anais Neveu

mów mi: Eri

multikonta: Freya

Wysłany: 2018-01-11, 18:34   

Cóż, to nie jest nic złego się napić raz na jakiś czas, do czytania ksiażki, do po prostu posiedzenia sobie, obejrzenia czegoś... Gorzej jeśli robi się to zbyt często. Wtedy już przecież można zaczać się martwić. A zwłaszcza kiedy chęć zmienia się w potrzebę. Napiła się znów drinka. I od razu wyłapała, nie chciał być przegoniony. A ona się zdecydowała, że to zrobi.
Tego, następnego i następnego. A jak nie chcesz to tego drugiego następnego to sama wypiję i tyle — wzruszyła ramionami z delikatnym uśmiechem i dopiła drinka do samego końca. Czuła już jak alkohol na nia mocno działa, jak jej szumi na uszach.
Od kiedy to jesteś taki miękki w piciu? — zapytała wyzywajaco i znów go szturchnęła. — Masz tak słaba głowę by wtedy fiknać? Daj spokój, gdzie jest ten Andriel którego znam? Kim jesteś i co zrobiłeś z Anem? — zapytała i potrzasnęła nim delikatnie, nawet nachyliła się do jego ucha.
Haaalo! Haaaaaaalo! — zawołała jeszcze i zamówiła sobie kolejnego drinka. A jak nie będzie chciał dopijać to mu ona nawet pomoże. Czuła, że potrzebuje odwagi, która może dać jej jeszcze dodatkowy alkohol. Od razu napiła się sporego łyka kiedy dostała swój napój. Cóż, piła równo. Jak dawno nie piła.
_________________
<img src="http://i.imgur.com/aEJe7cS.gif" style="border-radius: 10px 0px 0px 10px; box-shadow: 0px 0px 10px #444444" height="150"><img src="http://i.imgur.com/HlsKCKY.gif" style="border-radius: 0px 10px 10px 0px; box-shadow: 0px 0px 10px #444444" height="150"><div style="margin-top: -10px; margin-bottom: -5px; font-family: 'Allura'; font-size: 35px; color: #444444; text-shadow: 1px 1px 1px #bbbbbb; text-align: right; width: 290px">Anais Neveu<div style="font-family: wendy; font-size: 10px; margin-top: -8px; width: 318px; line-height: 9px; color: 696668; text-transform: uppercase; text-align: left; width: 305px">For you I'll light the night with stars
[Profil]
   
 
Andriel Fiore



32

Właściciel Marygreen Manor Hotel

"Miara człowieka nie jest tytuł przed jego imieniem."






Andriel Fiore

mów mi: -

multikonta: Kaz Perceval

Wysłany: 2018-01-11, 19:00   
   dzielnica: South - West Brentwood
   MG: Tak


Nie, nie miał problemów z alkoholem i nie pił zbyt często w ogóle. Czasami lubił, fakt ale naprawdę było to tylko czasami. Przez chwilę patrzył na Anais, z lekkim niedowierzaniem. Z jednej strony po to tu przyszli, właściwie mieli się schlać i później jakoś doczołgać do domu. Z drugiej jednak strony zaczał czuć odpowiedzialność za Nia, żeby nic się nie stało. W końcu musiał dbać. Byłby już coś skomentował, gdyby nie spiorunowała go kolejnym zdaniem. To było więcej niźli rzucenie wyzwania. Jawny atak na męski honor i dumę, którego nie mógł zlekceważyć. To się źle skończy.- Przemknęło mu przez głowę.
- Niech Ci będzie. Nie zabij mnie tylko jutro za to, że Cię nie upilnowałem i pozwoliłem tyle pić. Kac gwarantowany.- Szturchnał ja delikatnie i cóż, zaczęli pić, zdecydowanie za szybko i zdecydowanie za dużo. Nie musiała go więcej nakłaniać czy też dokańczać alkoholu za niego, co to, to nie. Skoro już podjał wyzwanie, to przecież nie wymięknie.
W końcu upili to, co było ustalone. Teraz wystarczyło czekać, aż alkohol ich sponiewiera. Na parkiecie zajmie to zdecydowanie krócej, bo szybciej zdoła rozejść się po organizmie. Wstał ze stołka. O kurwa.- Tak, już było dość wesoło. Całe szczęście, jeszcze się nie słaniał. Posłał dziewczynie troszkę głupkowaty uśmiech i łapiac za rękę, zabrał ze soba na parkiet, w sam środek tłumu, przygarniajac ja względnie blisko siebie. Było bardzo mało miejsca. Dużo ludzi, była bardzo blisko, więc nie było opcji, żeby chociażby co chwilę się nie muskali, zahaczali i dotykali.
- To teraz tańczymy, mistrzyni parkietu.- Kto pierwszy będzie miał dość. Akurat zmieniła się piosenka. Podszedł bliżej i zaczał płynnie poruszać w rytm muzyki, opuszczajac głowę trochę w dół, żeby bezustannie obserwować Anais.
_________________
[Profil]
 
 
Anais Neveu



27

I hate living without you, Did wrong to ever doubt you. But my demons lay in waiting, Tempting me away. Oh, how I adore you! Oh, how I thirst for you! Oh, how I need you!






Anais Neveu

mów mi: Eri

multikonta: Freya

Wysłany: 2018-01-11, 19:11   

Może poczucie odpowiedzialności za Neveu powodowały nie tylko uczucia, ale jej drobniutka postura? Właśnie. No ale, widziała że jej się udało. I gdzież ona by go chciała zabić! Będzie zapewne pamiętała co jej się udało zrobić, liczyła na to, że inaczej będzie z nim. Nie chciała go mimo wszystko stracić. Będzie pewna że ten kac był tego warty. Chętnie poszła z Andrielem na parkiet po tym jak mocno się doładowali alkoholem. Ledwo zeszła ze stołka, a bardziej zeskoczyła, a jeszcze bardziej poczuła jak na nia wpłynał alkohol. Na miejscu zaczęłam z nim tańczyć, szeroko uśmiechnięta i zadowolona. Może nieco chwiejnie, ale trzymała się na spokojnie. Jednocześnie obserwowała Andriela w jakim stanie jest. Nie, nie zrobi przecież ona tego teraz. Jest bardziej trzeźwy niż nietrzeźwy. Nie był to jej okiem stan, w którym jakiekolwiek wspomnienie takiego pocałunku mógłby uznać za sen czy wytwór wyobraźni. Chciała chociaż ona mieć to wspomnienie w pamięci. Tańczyła więc z nim dalej, to przypadkowo gdzieś otarła się o niego czy dotknęła, ale fakt faktem, warunki były jakie były przecież. W przypływie śmiałości, zadzierała głowę do góry, by patrzyć mu w oczy głęboko.
_________________
<img src="http://i.imgur.com/aEJe7cS.gif" style="border-radius: 10px 0px 0px 10px; box-shadow: 0px 0px 10px #444444" height="150"><img src="http://i.imgur.com/HlsKCKY.gif" style="border-radius: 0px 10px 10px 0px; box-shadow: 0px 0px 10px #444444" height="150"><div style="margin-top: -10px; margin-bottom: -5px; font-family: 'Allura'; font-size: 35px; color: #444444; text-shadow: 1px 1px 1px #bbbbbb; text-align: right; width: 290px">Anais Neveu<div style="font-family: wendy; font-size: 10px; margin-top: -8px; width: 318px; line-height: 9px; color: 696668; text-transform: uppercase; text-align: left; width: 305px">For you I'll light the night with stars
[Profil]
   
 
Andriel Fiore



32

Właściciel Marygreen Manor Hotel

"Miara człowieka nie jest tytuł przed jego imieniem."






Andriel Fiore

mów mi: -

multikonta: Kaz Perceval

Wysłany: 2018-01-11, 19:27   
   dzielnica: South - West Brentwood
   MG: Tak


Nie zapominał o posturze Anais również. Wiedział, widział przecież jak jest drobna i delikatna. Gdyby ktoś chciał jej zrobić krzywdę, gdy była sama to raczej nie miałaby wiele możliwości, żeby się przeciwstawić. Tak samo jak opowiadała mu, że jakiś napalony fan postanowił ja po prostu pocałować i co ona mogła wtedy zrobić? Czekać na interwencję kogoś z zewnatrz ewentualnie. Dlatego też, gdyby byli w domu, prawdopodobnie umysł już wyłaczyłby mu się na tyle, że od tego momentu by wiele nie pamiętał o ile cokolwiek ale teraz jeszcze troska sprawiała, iż zdołał odpowiednio skupiać myśli.
Jedynie co, to troszkę mocniej zakołysało czasami. Tu go też ktoś przypadkowo potracił, tu gdzieś obił, więc może nie były to idealne warunki aczkolwiek bliskość dziewczyny wynagradzała mu to całkowicie. Od czasu do czasu uśmiechał się do Niej, gdy spojrzenia krzyżowały się na dłużej. Okazał się jednak troszkę śmielszy niźli zwykle. Przecież i tak nie odbierze tego źle. Położył dłoń gdzieś na jej boku i zmniejszył dystans ich ciał praktycznie do zera, zaczynajac gibajaco-falujace ruchy.
_________________
[Profil]
 
 
Anais Neveu



27

I hate living without you, Did wrong to ever doubt you. But my demons lay in waiting, Tempting me away. Oh, how I adore you! Oh, how I thirst for you! Oh, how I need you!






Anais Neveu

mów mi: Eri

multikonta: Freya

Wysłany: 2018-01-11, 19:43   

Czuła coraz większa radość, coraz większa satysfakcję płynaca z faktu ich tańca. Był bliżej niej, czuła rękę Andriela na swoim boku, czasem niemal cała przywierała do niego ciałem. Byli pod wpływem, więc dziewczyna po prostu przesuwała wyżej granicę, poprzeczkę, to na co mogła sobie pozwolić. W pewnym momencie przy powolniejszej, spokojniejszej piosence, Anais przytuliła się do Andriela i położyła głowę na jego ramieniu, poruszajac się w rytm tańca. Dla niej nie było w tym problemu czy obaw. Czy i przyjaciołom nie zdarzało się tak tańczyć? Poruszała się z nim powoli na boki, cieszac po cichu tym jak blisko sa. Nawet na chwilę, w tym napawaniu się, pozwoliła sobie na zamknięcie oczu na dłuższa chwilę. Jedna dłoń palcami splotła z jego dłonia. Zawsze też miała wytłumaczenie co do tej sytuacji. Była czuła, a społeczeństwo samo narzuciło jaka jest przyjaźń. To oni sobie ustalali jaka przyjaźń według nich była i jaka był ich. Mogła być bardziej czuła, cieplejsza niż typowa przyjaciółka. Nic nie stało na przeszkodzie przecież.
Idziemy na jeszcze dwie kolejki? Tym razem wezmę sobie jakieś dwa shoty... — mruknęła do niego, zadzierajac głowę do góry i spojrzała na Andriela.
_________________
<img src="http://i.imgur.com/aEJe7cS.gif" style="border-radius: 10px 0px 0px 10px; box-shadow: 0px 0px 10px #444444" height="150"><img src="http://i.imgur.com/HlsKCKY.gif" style="border-radius: 0px 10px 10px 0px; box-shadow: 0px 0px 10px #444444" height="150"><div style="margin-top: -10px; margin-bottom: -5px; font-family: 'Allura'; font-size: 35px; color: #444444; text-shadow: 1px 1px 1px #bbbbbb; text-align: right; width: 290px">Anais Neveu<div style="font-family: wendy; font-size: 10px; margin-top: -8px; width: 318px; line-height: 9px; color: 696668; text-transform: uppercase; text-align: left; width: 305px">For you I'll light the night with stars
[Profil]
   
 
Andriel Fiore



32

Właściciel Marygreen Manor Hotel

"Miara człowieka nie jest tytuł przed jego imieniem."






Andriel Fiore

mów mi: -

multikonta: Kaz Perceval

Wysłany: 2018-01-11, 19:53   
   dzielnica: South - West Brentwood
   MG: Tak


Nie przeszkadzało mu to co robila Anais, w jaki sposób się zachowywała, czy patrzyła, czy kładła głowę na jego ramieniu, czy też splatała ich dłonie. Ot zawsze jakoś potrafili okazywać sobie ciepło, czasami trochę bardziej, czasami mniej ale na tym etapie zawsze pozostawało przecież.
Czas mijał naprawdę przyjemnie. W głowie kołysało dość mocno, w uszach prócz głośnych dźwięków muzyki i ludzi, po prostu szumiało. Oczy od czasu do czasu uciekały gdzieś na boki, głównie pozostajac jednak na ciemnowłosej. Spokojniejsza piosenka przeminęła, a na jej pytanie tylko się uśmiechnał i skierował kroki w kierunku baru.
- Ale te dwa ostatnie jak dla mnie przynajmniej, potańczymy chwilę i uciekamy. Co myślisz?- Nie skompromituje się tutaj, podpierajac ściany czy chwiejac się. W domu miał wiele możliwości i zdecydowanie będzie czuł się bardziej komfortowo. Z reszta, nawet nie zauważył kiedy minęło tyle czasu. Już była druga nad ranem.
_________________
[Profil]
 
 
Anais Neveu



27

I hate living without you, Did wrong to ever doubt you. But my demons lay in waiting, Tempting me away. Oh, how I adore you! Oh, how I thirst for you! Oh, how I need you!






Anais Neveu

mów mi: Eri

multikonta: Freya

Wysłany: 2018-01-11, 20:04   

Anais mogła być niechcacy popychana czy tykana ramieniem przez kogoś, czy tam biodrem bo jej wzrost, ale nie zwracała nawet na to uwagi. Po prostu z nim tańczyła i skupiała się tylko na nim, a taniec bardzo szybko i przyjemnie zabijał jej czas. Tuliła się do niego podczas tańca, aż w końcu usłyszała odpowiedź na jego pytanie. Uśmiechnęła się. Czuła że alkohol ja nieźle kopnał. Jednak jej chodziło o to, by Andriela trzepnęło bardziej.
Pasuje mi jak najbardziej ten pomysł — zapewniła go. Wzięła ona mężczyznę za rękę i poszła z nim do baru znów, gdzie zamówiła dwa shoty. Najmocniejsze jej znane właściwie. A w głowie już obiecywała sobie wszystko zapamiętać i starać się ogarniać wsio. Oparła się o bar wraz z Andrielem, wzięła shota do ręki i uniosła, specjalnie zgięła ja w łokciu chcac, by przełożył swoja rękę przez zagięcie w jej łokciu i w ten sposób żeby się napić razem w jednej chwili.
Dajesz An! Za nas i za nasze genialne chwile razem tutaj! — zawołała dziarsko i wesoło. I za chwilę, kochanie, która będzie lada moment, na której mi tak zależy....
_________________
<img src="http://i.imgur.com/aEJe7cS.gif" style="border-radius: 10px 0px 0px 10px; box-shadow: 0px 0px 10px #444444" height="150"><img src="http://i.imgur.com/HlsKCKY.gif" style="border-radius: 0px 10px 10px 0px; box-shadow: 0px 0px 10px #444444" height="150"><div style="margin-top: -10px; margin-bottom: -5px; font-family: 'Allura'; font-size: 35px; color: #444444; text-shadow: 1px 1px 1px #bbbbbb; text-align: right; width: 290px">Anais Neveu<div style="font-family: wendy; font-size: 10px; margin-top: -8px; width: 318px; line-height: 9px; color: 696668; text-transform: uppercase; text-align: left; width: 305px">For you I'll light the night with stars
[Profil]
   
 
Andriel Fiore



32

Właściciel Marygreen Manor Hotel

"Miara człowieka nie jest tytuł przed jego imieniem."






Andriel Fiore

mów mi: -

multikonta: Kaz Perceval

Wysłany: 2018-01-11, 20:29   
   dzielnica: South - West Brentwood
   MG: Tak


Tyle dobrze, że nie protestowała żeby zostać tutaj dłużej niż to było absolutnie koniecznie. Niestety zupełnie nie wykrył planu Anais, ani tym bardziej się go nie spodziewał, że po prostu zapragnie go upić i tyle. Nawet jeśli by to dostrzegł, to co miałoby to za znaczenie? Przecież nic złego się z tego powodu nie stanie, więc mogli szaleć do oporu.
Poszedł w jej ślady, oplótł jej rękę swoja w odpowiedni sposób i przytknał krawędź kieliszka do ust.
- Za Nas i Twoje pomysły przede wszystkim.- Sa całkowicie niezastapione i kiedyś wywioza nas jeszcze na koniec świata. Wtedy dopiero byłoby wesoło.
Toast wzniesiony, więc teraz wypadałoby wypić to co zamówiła. Sam zapach już mówił, jak paskudnie mocne to będzie. Przechylił naczynie, pozwolił by palacy płyn rozlał się w jego ustach, a później przemknał do gardła. Nie zwlekajac długo, uczynił to samo z drugim kieliszkiem i był spokój. Nie, absolutnie nic więcej nie pije dzisiaj. Wystarczy mu. I tak będzie cierpiał przez najbliższe dni. Przynajmniej tyle, że nie będzie sam i ona połaczy się z nim w bólu. Taka drobna złośliwość. Po wypiciu, wrócili na parkiet. Jeszcze piosenka czy dwie i pewno będa wracać.
_________________
[Profil]
 
 
Anais Neveu



27

I hate living without you, Did wrong to ever doubt you. But my demons lay in waiting, Tempting me away. Oh, how I adore you! Oh, how I thirst for you! Oh, how I need you!






Anais Neveu

mów mi: Eri

multikonta: Freya

Wysłany: 2018-01-11, 20:47   

Zastanawiała się kiedy będzie na to najlepszy moment. Tu czy tam? Zdecydowała że wyczuje to po prostu gdy nadejdzie odpowiednia chwila. Cóż, miała przypływ pewności siebie. Tak więc wypiła z nim najpierw jeden kieliszek, faktycznie sam zapach zapowiadał, że będzie niezła jazda. Znów powtórzyła sobie w myślach swoje przyrzeczenie. Zapamiętam to co zrobię aż do momentu kiedy zasnę. Muszę to zrobić i to pamiętać. Potem drugi, tuż po pierwszym i aż zamrugała. Coś aż tak mocnego rzadko zdawało jej się pić, w zwiazku z czym działanie trunku na nia było mocniejsze. Po tym Anais poszła z Andrielem znów na parkiet. Znów sobie tańczyli ze soba, w rytm muzyki. W planach była jedna piosenka, ale kiedy poleciała druga, która akurat dziewczyna lubiła, musiała jeszcze i ta przetańczyć z Andrielem. W końcu potem oboje poszli do szatni, założyli i wzięli swoje rzeczy, choć trochę słaniali się na nogach. Tak w końcu przebyli jedna uliczkę, druga uliczkę, aż w końcu dotarli oni na miejsce. Siła woli, Neveu zdawała się w miarę lepiej trzymać niż mężczyzna, choć można by się tu kłócić. Czekała tylko na odpowiedni moment by spełnić jedno ze swoich największych pragnień.
/zt x2
_________________
<img src="http://i.imgur.com/aEJe7cS.gif" style="border-radius: 10px 0px 0px 10px; box-shadow: 0px 0px 10px #444444" height="150"><img src="http://i.imgur.com/HlsKCKY.gif" style="border-radius: 0px 10px 10px 0px; box-shadow: 0px 0px 10px #444444" height="150"><div style="margin-top: -10px; margin-bottom: -5px; font-family: 'Allura'; font-size: 35px; color: #444444; text-shadow: 1px 1px 1px #bbbbbb; text-align: right; width: 290px">Anais Neveu<div style="font-family: wendy; font-size: 10px; margin-top: -8px; width: 318px; line-height: 9px; color: 696668; text-transform: uppercase; text-align: left; width: 305px">For you I'll light the night with stars
[Profil]
   
 
Terrance Altman



27

gasi pożary i pozuje do gazetki z lidla

And what would you say to your younger self? Growing a beard's quite hard






Tetris 'Szaman Afrykańskiej Wioski' Altman

multikonta: Max, Jayden, Erwin, Rhea, Ellis, Dani, Kenai

Wysłany: 2018-10-29, 13:45   

Od ostatniej akcji minęło kilka godzin, a mimo to nadal dręczyło go przeczucie jakoby pokrywały go nieczystości. Nie mógł pozbyć się śladów po dymie zdobiących twarz, chociaż podczas wykonywania czynności służbowych na głowie miał cały czas hełm, a reszta ubrania była ukryta pod kombinezonem. Wariactwo, doprowadzało do poczucia beznadziejności.
Nie wiedział, gdzie się podziać, szczególnie, że widmo stanu rzeczy jaki napotkał po wypadku, nawiedzał go odkąd przekroczył próg mieszkania, co by doprowadzić się do względnego porządku. Miał ślady krwi na kombinezonie. Obawiał się, że część wślizgnęła się pod rękaw, wsiąkła w skórę na przedramieniu, a może i dalej. Nie, nic nie znalazł. Szukał dokładnie wzrokiem, przemywając ciało wodą. Tym razem nie brał gorącej kąpieli, działającej kojąco na zmęczone partie mięśniowe. Wolał obmyć się ściekającą wodą jak przy prysznicu, byle tylko nie pływać w czyimś osoczu.
Na oko sześć lat. Zbyt mało.
Gdyby okazja nie była wyjątkowa, a przy tym bardziej spokojna, zapewne podążyłby do zwyczajnego baru, w którego wnętrzu przebijały się głównie odgłosy rozmów, brzęk szklanek, przyciszona muzyka płynąca z głośników. Tutaj bas wręcz poruszał wnętrznościami, odbijał się od ścian i tłumił potencjalne rozmowy śmiałków przy barze, a także kiwających się na boki osobników, okupujących parkiet. Dudniąca muzyka odwracała uwagę od zatracania się w myślach, chociaż inaczej… przeszkadzała im tak, aby nie nabierały wyraźniejszych kształtów. Jednak nawet to nie udaremniało przebitek, nachodzących umysł, naładowany stresem. I z tego wszystkiego, nawet nie wiedział, kiedy ostatnio znajdował się w podobnej scenerii. Ktoś wyłapał jego spojrzenie. Odwrócił wzrok. Szybko poświecił uwagę ciemnej powierzchni, na której bywalcy, raczący się drinkami stawiali swoje zamówienia, opierali łokcie.
- Terry, ostrożnie. Ona nie ma głowy. Altman… cholera.
Zacisnął mocno zęby, w porę unosząc wzrok znad połyskującego blatu, bo właśnie barman poświęcił mu swoją cenną uwagę. W tym pytające spojrzenie.
- Burbon… ze spritem.
Mógłby wziąć czysty, jednak wolał nie czuć już tego gorzkiego posmaku, prawie zadomawiającego się na języku. Kiwnięcie głową, przejście dalej, sięgnięcie po butelkę, ustawioną na jednej z podświetlanych półek. Dłoń lekko zadrżała, gdy przesunął nią, spoczywającą na powierzchni baru. Zastanawiał się nad napisaniem do Joeya, ale… nie, tym razem powinien mu dać trochę spokoju. Wystarczał już sam fakt, że jakiś czas temu wykopali w jego ogródku wątpliwie przyjemne znalezisko. Nie, żeby uważał martwych za obrzydliwych.
- Tnij trochę wyżej, ta blacha nie ustąpi.
Dookoła było tak dużo krwi…

Sięgnął po telefon zalegający w przedniej kieszeni, byle tylko zająć czymś dłonie.
- W porządku?
- Dam sobie radę.

Piętnaście po dwudziestej drugiej. Powinna być za moment na miejscu. Widział jak bardzo blada była, gdy minęła go, celem zamienienia słów ze świadkiem zdarzenia.
O wiele bardziej wolał gasić podpalane śmietniki.
_________________


[Profil]
 
 
Jo Moore



32

gania za bandytami

red marlboro, hats, exterem sports & alcohol






Jo Moore

mów mi: scu

nieobecność: bardziej mnie nie ma niż jestem, ale odpisuję!

multikonta: jackie, booker, echo, remington

Wysłany: 2018-11-02, 18:13   
   dzielnica: North Brentwood
   MG: Tak


Jednym z najgorszych podczas akcji w wypadkach drogowych były rozmowy z naocznymi świadkami, a im więcej ich było, tym więcej różnych wersji. Czołowe zderzenie, ale z niedużą prędkością. Z dużą. Trzeci samochód zepchnięty z lewego pasa wprost na drzewo. Nie było gdzie uciekać. Mógł zjechać do rowu. Nie dał rady. Nie było szans. Podobno się ścigali. Niemożliwe, w jednym z pojazdów jechał ojciec z trójką dzieci, nie zrobiłby tego. Najstarsze miało jedenaście lat, najmłodsze sześć.
Sześć lat to bardzo mało, pomyślała Jo.
Gorsze było powiadamianie rodziny. Przyjazd prokuratora. Czarne worki. Za duże na sześciolatkę, zmieściłby się pod nim co najmniej dwa ciała.
Najgorsza była identyfikacja zwłok. To chłopiec, czy dziewczynka? Dekapitacja. W drugim samochodzie facetowi obcięło obie nogi. Koszmar.
Wystarczyło, że Moore tylko otarła się o maskę jednego z pojazdu i mundur miała upaprany we krwi. A jeszcze długo po tym nie mogła pozbyć się z nozdrzy zapachu dymu, benzyny i kurzu. Miała piasek w oczach, kiedy wychodziła spod prysznica, a głowa pękała jej od nadmiaru informacji. Starała się nie przynosić pracy do domu, ale czasem tak się nie dało. Może byłoby inaczej, kiedy miałaby do kogo wracać, kiedy ktoś zająłby jej myśli, chociaż na chwilę. A tak to nie pozostawało jej nic innego, jak przepić to wódką. Najlepiej dobrze zmrożoną.
- Czystą z lodem poproszę - rzuciła do barmana od razu po tym, gdy odnalazła przy barze swojego towarzysza dzisiejszej nocy, po czym omiotła wzrokiem ludzi kołyszących się na parkiecie w rytm szybkiego kawałka. Może to wytańczy i jakoś to przetrawi? - Nie sądziłam, że ktoś może wyglądać gorzej ode mnie - wróciła spojrzeniem w obręb twarzy Altmana i uśmiechnęła się niewyraźnie. Był nieobecny, rozbity, zmęczony. Dzisiejsza akcja wykończyła ich oboje. Jo zdecydowanie wolała przy wypadkach kierować ruchem, ale odkąd mianowano ją zastępcą komendanta, przypadła jej niewdzięczna rola uczestniczenia w samym środku akcji. Po latach w policji była przekonana, że już nic jej nie ruszy, że w końcu zahartuję się poprzez praktykę. Nie było takiej możliwości, na niektóre sytuacje człowiek nie mógł się po prostu uodpornić. Ona przynajmniej nie musiała wyciągać zakleszczonych ciał z pozostałości po samochodach. Przynajmniej do momentu, kiedy ktoś nie poprosił ją o pomoc, a to zdarzało się, jeśli na miejscu brakowało jednostek straży pożarnej. Tego popołudnia kilkakrotnie mijali się z Altmanem na miejscu zdarzenia. W porządku? Dajesz radę? Potrzebujecie tam pomocy? Pięć trupów. Najmłodsza ma sześć lat. To bardzo niewiele. Kurwa.
_________________
You don't own me
Don't tie me down cause I'd never stay
[Profil] [WWW]
 
 
Terrance Altman



27

gasi pożary i pozuje do gazetki z lidla

And what would you say to your younger self? Growing a beard's quite hard






Tetris 'Szaman Afrykańskiej Wioski' Altman

multikonta: Max, Jayden, Erwin, Rhea, Ellis, Dani, Kenai

Wysłany: 2018-11-05, 14:07   

Nie musiał czekać zbyt długo. To dobrze, chociaż czuł się już lepiej po wysączeniu połowy zamówienia, cały czas okupując to samo krzesło przy barze. Nieznacznie skrzypiało, co i tak było stłumione przez wszechobecną muzykę, a tym dudniące basy. Wyłapał ciekawski wzrok dziewczyny, siedzącej w towarzystwie koleżanek. Miała za sobą zdecydowanie więcej niż jednego drinka czy kilka szotów w ilości pozwalającej na przeliczenie ich na jednej dłoni. Niewyraźne spojrzenie, odrobinę rozmazana szminka. Skupił się ponownie na alkoholu. Nigdy nie należał do osób, szukających pocieszenia w jednorazowych przygodach, szczególnie takich, wyciągniętych z klubu, emanujących zapachem najróżniejszych drinków. Również na bełkotliwą konwersację nie miał chęci. Z resztą, inna osoba przemykała mu w myślach, związanych z tym tematem. Do czego oczywiście bezpośrednio by się nie przyznał. Szczególnie jeśli ten ktoś otwarcie się z kimś umawiał i najpewniej planował coś z tego stworzyć. Nie będzie się nigdzie niepotrzebnie pchać. Podobnie jak i teraz siedział grzecznie przy barze, dopóki obok nie rozległ się znajomy, kobiecy głos. Jego towarzyszka nie zamierzała się najwyraźniej patyczkować z dodawaniem do wódkowego połączenia czegoś lżejszego, co by zapić gorzkawy smak. Podobny do tego, co dało się wyczuć w ustach podczas wątpliwie przyjemnej akcji.
- Potrafisz podnieść człowieka na duchu - uśmiechnął się nawet, dosyć niemrawo, jednak liczył się przecież gest. Nie chodziło bynajmniej o to, aby zapił całe wspomnienie o zdarzeniu, a trochę się na nie… uodpornił? Nie obarczał traumatycznymi wizjami? Coś w tym rodzaju.
Dopił resztkę alkoholu ze swojej szklanki i poprosił barmana o dolewkę, przygotowując również odpowiednią sumkę, co by sypnąć funciakami. Przy okazji poklepał wolne już miejsce obok siebie, co by Jo usiadła jak człowiek. Bo możliwe, że posiedzą właśnie tutaj, przy wodopoju, może wcisną się w którąś lożę, wcześniej zapoznając się z towarzystwem, a może po wypiciu kilku dawek zmyją się do kolejnego lokalu. Aby się upewnić, należało wybadać teren.
- Mam nadzieję, że masz jutro wolne i możemy trochę zaszaleć z zamówieniami?
Posłał Moore pytające spojrzenie, gdy w oczy zaświeciło mu kolorowe światło, promieniujące z parkietu. Najchętniej wypiłby osiem podobnych drinków, ewentualnie o podobnym woltażu, jako, że nigdy nie odczuwał większych skutków ubocznych, związanych z mieszaniem różnych połączeń. O ile w pewnym momencie wyjdą wrzucić coś na ruszt. Choćby miał to być kebab z całodobowej budki, albo fastfoodowy zestaw.
- Świeżo po wypłacie, więc mogę nawet postawić całą butelkę w jakimś fancy zestawie - bo mógł. Mógł i zamierzał skorzystać, ze względu na okoliczności, jakich się najadł do syta. Nie na tyle, aby wymagał rozmowy ze służbowym psychologiem. Wszystko było w jak najlepszym porządku. Była to przecież część pracy, a im szybciej uporają się w całości ze skutkami wypadku, tym szybciej sprawa straci wyraźniejsze kształty, upodabniając się do jej podobnych, mających miejsce w przeszłości. Innego sposób raczej nie widział.
_________________


[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 6