Poprzedni temat «» Następny temat
Alejka
Autor Wiadomość
Booker Scheller

Wysłany: 2018-07-02, 21:38   
  

  
Booker Scheller

  
xxx


Booker nawet lubił poniedziałki. Ze wszystkich dni tygodnia, najbardziej nie lubił wtorków. Bo to taki ni poniedziałek i ni jeszcze środa. Dzień całkiem z dupy. O ile poniedziałek rozpoczynał tydzień, środa była jego środkiem, czwartek małym piatkiem, to wtorek był dniem całkiem bezsensownym i równie dobrze mógłby zniknać z kalendarza. Jedyny plus był taki, że koniec lipca wiazał się z przerwa wakacyjna, więc wystarczyło wytrzymać jeszcze kilka wtorków, pozdawać końcowe egzaminy i voilà, można było cieszyć się upragnionym czasem wolnym. Chociaż w przypadku Schellera było to pojęcie względne, pewnie będzie siedział w Audio T, żeby dorobić parę groszy.
Poniedziałki miały to do siebie, że chłopak tego nie miał zajęć, więc mógł udać się z nadmorskiej miejscowości, gdzie mieszkał wraz z rodzicami i siostrami, do Brentwood. Za towarzysza obrał sobie Hanka - ukochanego corgiego, z którym praktycznie nie rozstawał się, jeśli nie było to konieczne. Wietrzna pogoda była pogoda na bluzę, ale nieśmiało wychylajace się zza chmur słońce dawało sprzyjało spacerom. Dlatego Bookie spacerował, a Hank dzielnie podażał przy jego boku. Do momentu, aż pies zobaczył innego psa, właściwie szczeniaka, więc ruszył pędem w jego kierunku na swoich krótkich nóżkach, szczekajac przy tym wesoło.
- Hank, nie! - zawołał za nim Booker. - Zostaw, nie wolno! - mógł tak sobie wołać do woli, corgi chciał po prostu przywitać się z mniejszym czworonogiem i Scheller zupełnie nie miał na to wpływu. Nie pozostało mu nic innego, jak podażać za zwierzakiem, choć był pewien, że ten nie wyrzadzi szczeniakowi żadnej, nawet najmniejszej krzywdy.
[Profil]
 
 
Joey Harrison








22

South - West Brentwood

mów mi: Patuś, the greatest youtuber of them all

multikonta: Amanda, Ally



Wysłany: 2018-07-04, 21:10   
  

  
Joey Harrison

  
I'm still big, it's the pictures that got small!


Lato wreszcie zawitało do Brentwood, a poranna wizyta w parku wydawała się całkiem spoko pomysłem na spędzenie paru godzin. Poza tym tak szczerze mówiac to całkiem miło było chociaż raz odwiedzić park, a nie po prostu budzić się w nim po nocy spędzonej na mieście. Joey kilkakrotnie budził się przeziebiony w dziwnych miejscach a tego chuja bobra gołębia to do dzisiaj niemiło wspomina. Im dłużej chłopak spacerował po parkowych alejkach to tym bardziej jego umysł przyczepił się myśli czy przypadkiem niedaleko nie znajdował się Starbucks. Jeżeli pamięć go nie myliła, to owszem, całkiem niedaleko znajdowała się kawiarenka.
Wiecie kto nie myślał nawet chwili o tym gdzie znajdował się najbliższy Starbucks? Pan Guzik, który był zajęty badaniem przeróżnych zapachów które roznosiły się po parku. Joey wykorzystał ten moment na wysłanie eska do Amandy, która właśnie ogarniała się po wczorajszym melanżu. No i to właśnie te smsy były powodem, dlaczego Joey nie dostrzegł zbliżajacego się psa! Cholera! Harrison poczuł prawdziwa panikę. Co dalej?! Czy zdaży podnieść szczeniaka? Nie, zdecydowanie nie– co najwyżej przestraszy oba psy, a wtedy to serio nie wiadomo jak corgi na to wszystko zareaguje. Pieseł okazał się jednak pokojowo nastawiony, nie warczał ani nie zdradzał żadnych oznak wrogości. Mimo tego Harrison nadal czuł spore napięcie, bał się bowiem o szczeniaka i o to, czy przypadkiem jego pikawa nie siadzie. Jolene tak bardzo był skupiony na zwierzętach, że dopiero po krótkiej chwili dostrzegł zbliżajacego się chłopaka.
-Siema, to Twój pies? – zapytał silac się na luźny ton. Jednak gdy tylko corgi zwrócił swoja uwagę na właściciela to Harrison podniósł szczeniaka – tak na wszelki wypadek by corgiego nie kusiło przegryźć szyję pana Guzika-Śliczny – przyznał z uśmiechem po krókiej chwili. Teraz pozwolił sobie już na prawdziwy uśmiech, bowiem trzymajac psa na rękach czuł zdecydowana ulgę.
[Profil]
 
 
Booker Scheller

Wysłany: 2018-07-22, 16:55   
  

  
Booker Scheller

  
xxx


Patrzył jak właściciel bierze szczenię na ręce, co trochę zdumiało Bookera. No bo przecież Hank by bardzo łagodny, nawet nie wygladał groźnie i ciagle merdał ogonem jak oszalały. Ale z drugiej strony chłopak nie mógł o tym wiedzieć. Sam Scheller wiedział, że rasa o niczym nie świadczyła, a sposób, w jaki wychowywano zwierzę. Na przykład ich sasiad w Southend miał pitbulla, który był łagodny niczym baranek. Nawet pozwalał dzieciom właścicieli uwieszać się a sobie i pilnował ich jak oczka w głowie.
- Cześć - odparł w odpowiedzi, podchodzac jeszcze bliżej. Corgi biegał radośnie wokół nich, obwachujac nogawki chłopaka i zadzierajac wysoko łepek, żeby spojrzeć na szczeniaka. - Mój - Booker skinał zgodnie głowa i przykucnał, żeby poklepać psa po grzbiecie. - Wabi się Hank i jest turbo przyjazny. Nie musisz się bać, że pożre twojego psiaka. To buldog francuski, prawda? - w tym miejscu Scheller wyprostował się i popatrzył na pieska, którego chłopak wciaż trzymał na rękach. - Jak go nazwałeś? - zainteresował się, bo ludzie posiadajacy zwierzęta zawsze wzbudzali w nim zaufanie. Na co dzień Bookie był nieśmiały i dosyć niepewny, ale jak ktoś miał przy sobie psa, to zazwyczaj rozmowa szła jakoś łatwiej. Chciał zaproponować, żeby położył buldoga na trawniku, powiedzieć, że Hank naprawdę nie zrobi mu krzywdy, ale darował sobie ta cała gadkę. Może chłopak sam w końcu zauważy, że corgi nie miał złych zamiarów i pozwoli pobawić się zwierzakom? Hank był takim dużym szczeniakiem, bo chociaż w domu przejawiał leniwa naturę, to lubił ganiać za piłka i straszyć ptaki. Uwielbiał też pływać, a w basenie ogrodowym zachowywał się niczym prawdziwa nimfa wodna! Przede wszystkim był wiernym towarzyszem i nie dostępował Bookera na krok. A jak ten wracał do domu, to cieszył się tak, jakby Scheller właśnie powrócił z co najmniej rocznej podróży.
[Profil]
 
 
Joey Harrison








22

South - West Brentwood

mów mi: Patuś, the greatest youtuber of them all

multikonta: Amanda, Ally



Wysłany: 2018-08-14, 22:32   
  

  
Joey Harrison

  
I'm still big, it's the pictures that got small!


Zachowanie kolesia rzeczywiście mogło się wydawać Bookerowi dziwne. Chociaż z drugiej strony, dla Joe Scheller był również.... oh well... nieznajomym. Skad chłopak mógł wiedzieć, że Pan Guzik mógł się czuć bezpieczny w towarzystwie nowoprzybyłego psa? Co prawda pies nie wygladał na krwawego mordercę, ale Joe wolał być w tej kwestii ostrożnym. Nie zapominajmy też, że w tej grze buldog francuski był zaledwie świeżo zakupionym szczeniakiem. Chociaż możliwe, że tak naprawdę to Harrison bał się tego spotkania z innym psem, a sam Pan Guzik żył na chillu. Tak, zdecydowanie taki scenariusz również miał sens.
Joseph kiwnał głowa, z szerokim uśmiechem spogladajac na swojego piskliwego szczeniaka-To jest Pan Guzik – oświadczył dumnym głosem, a palcem wskazujacym uniósł łapkę szczeniaka. Dzięki temu imitował, że Guzik macha nowoprzybyłym.
-Sorry, trochę się stresuję. To mój kompletnie pierwszy spacer i.. wzruszył ramionami. Czy musiał naprawdę mówić coś więcej? Booker miał psa, wiec zapewne doskonale pamiętał jak stresujace były pierwsze dni po zakupie psiaka.
-Ale postaramy się być bardziej cool i opanowani. No wiesz, ja i Pan Guzik. Jestem Joey btw. Uszanowanko – dopowiedział machajac wolna ręka i spojrzeniem wrócił znów do Pana Guzika-No dobra, skoro mówisz.... że... – mruknał pod nosem niewyraźnie, po czym dopowiedział bardziej ożywionym tonem-Nie chcę by Pan Guzik wyrosnał na jakieś zamknięte w sobie emo, które będzie słuchało My chemical romance każdego dnia. Niech się.... socjalizuje – po czym wypuścił psa na trawkę. Pan Guzik nie ogarnał kompletnie dlaczego znów nagle jest tak niski. Ale prawdę mówiac trochę zmęczyła go cała ta przygoda, bo ziewnał przeraźliwie szeroko otwierajac paszczę po czym zaczał zajadać zielone śmieszki wystajace z tego po czym sięchodzi.
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5