Poprzedni temat «» Następny temat
Salon + Kuchnia nieopodal
Autor Wiadomość
Erwin Springer








22

przyszły prawnik składający kanapki w Subway

500+ na kota

South - West Brentwood

multikonta: Max, Jayden, Rhea, Ellis, Dani, Kenai, Terry

Wysłany: 2019-03-11, 09:53   
  

  
Erwin Peter Springer

  
When in doubt, shut your mouth


Miło było słuchać słów Harrisona odnośnie pewnego już pozostania w Brentwood. Zwiastowało to dodatkową osobę w domu, ale na to akurat nie zamierzał narzekać. Jeden pokój i tak pozostawał pusty, a reszta lokatorów miała zajęcia na uczelni, albo pracę, tak więc o większym tłumie nie było się co rozwodzić. Jedynie zwierzaki mogły nieco bardziej rozrabiać pod nieobecność chłopaków - Guzik albo Pebbles, bardziej specjalizujący się w zrzucaniu przedmiotów oraz przejmowaniu porozrzucanych ubrań, co by naznaczyć je masą rudej sierści. Gdyby tylko koty były łatwe w tresurze...
- Lepiej być zmotywowanym, niż zniechęconym - przyznał, bo i nie przypominał sobie momentów, w których jego pewność siebie spadłaby na łeb na szyję, robiąc ze Springera łatwy cel do wyeliminowania. Od zawsze był studentem raczej ambitnym, dla którego dodatkowe zadania jawiły się jako swego rodzaju wyzwanie. Mógł przy tym dostać od rówieśników łatkę kujona, ale tym nie przejmował się szczególnie. Jakby nie patrzeć, kujony miały lepszy start w tym bardziej dorosłym życiu, już po za murami uczelni.
Przyglądał się z łagodnym uśmiechem scenie przy fotelu, w której role główną grał Fitz z Guzikiem (banan jako guest star). Powarkujący buldog nie odpuszczał w zabawie, tarmosząc banana przy jednoczesnych, gwałtownych ruchach krótkiego łebka.
- W sumie to... jeśli będziesz się wybierać gdzieś w teren z aparatem, chętnie zabiorę się z tobą - wypalił, poprawiając rękaw przy koszulce. - Podczas przeprowadzki znalazłem aparat polaroidowy i pomyślałem, że, można go wypróbować.
Bez znaczenia czy strzelałby fotki naturze, w tym również brentwoodzkiej faunie czy również chłopakowi, co raczej wolał stać po drugiej stronie obiektywu. W jego mniemaniu nic nie odejmowało Fitzowi fotogeniczności, a wręcz przeciwnie. Czyżby to oznaczało, że również Joey wypadał na chłopaka całkiem fotogenicznego? Oczywiście, że tak.
Zerknął w stronę Harrisona, jakby wyczekująco, ale bez żadnej widocznej presji.
- Nawet Guzikowi można strzelić kilka profesjonalnych ujęć - dodał jeszcze, obserwując z uśmiechem pieska. Nie wiedział wprawdzie na jakiej zasadzie fotografuje się zwierzaki, bardziej te współpracujące, aniżeli zupełnie niezainteresowane obiektywem. Wszystkiego dowiedzą się w swoim czasie, gdy Fitz podejmie decyzję, choćby i wstępną. Jakby nie patrzeć, dopiero pojawił się w Brentwood. Mógł mieć inne plany na sam początek. W głębi duszy, brakowało mu wyjść ze znajomymi i chociaż wybierał się co i raz na integracyjne picie ze studentami, to nie było do końca to, czego szukał. Miał ostatnio za sobą całkiem udany wypad do Brewery Trap, w ramach urodzin Elvisa i... szczerze mówić w podobnych, mniej komercyjnych klimatach również było mu dobrze. Pomijając ten moment, gdy kolega lekko przesadził z alkoholem i musieli płacić taksówkarzowi ekstra, bo tamtemu zachciało się wymiotować przez okno w trakcie jazdy. Niby Brentwood, ale studenckich akcentów i tu nie brakowało.
_________________



  
[Profil]
 
 
fitz harrison








22

artysta

South - West Brentwood

mów mi: atlas

multikonta: ravana & heath

Wysłany: 2019-03-11, 10:13   
  

  
fitzroy harrison

  
twin(k)


Przeniósł wzrok z Guzika na Erwina, posyłając mu równie szeroki uśmiech co psu. - Byłoby super. Co myślisz o jutrzejszym wieczorze? - po co miałby zwlekać? Nie zapowiadało się, żeby miał znaleźć pracę z dnia na dzień, więc póki mógł, chciał korzystać ze swojego wolnego czasu. - Miałem Ci proponować kiedyś, żebyś i Ty znów pobył moim modelem, ale widzę, że być może będzie do tego okazja szybciej, niż przewidywałem - przyznał, bo skoro Springer sam zaoferował wyjście, to musiał się liczyć z tym, że również może paść ofiarą obiektywu Harrisona. - W zasadzie, to mam nawet pewien pomysł.... na music video do jednej z piosenek, które mnie ostatnimi czasy prześladują i inspirują. Myślę, że nadawałbyś się do niego - przygryzł dolną wargę, mrużąc oczy i puszczając zabawkę, aby Guzik sobie tam czasem karku nie złamał od tego szarpania. - No ale to zobaczymy - wzruszył ramionami. Nie chciał siebie za bardzo nakręcać i obiecywać wielu rzeczy, bo jeśli potem by się z nich nie wywiązał, to byłby na siebie bardzo zły.
Roześmiał się na pomysł sfotografowania psa. - Jestem przekonany, że Joey będzie chciał mieć z nim jakąś sesję arystokratyczną - chętnie by bratu takie zdjęcia zrobił. Proces pewnie byłby przekomiczny, ale już on by się postarał, żeby na efekt ludzie reagowali zdziwieniem i uznaniem.
_________________

RAMP IT UP AND LET'S GO ROLLING DOWN
THERE'S NO FUNNIER DUO IN THIS TOWN
[Profil]
 
 
Erwin Springer








22

przyszły prawnik składający kanapki w Subway

500+ na kota

South - West Brentwood

multikonta: Max, Jayden, Rhea, Ellis, Dani, Kenai, Terry

Wysłany: 2019-03-13, 09:19   
  

  
Erwin Peter Springer

  
When in doubt, shut your mouth


- Jutrzejszy wieczór? - powtórzył z lekkim zaskoczeniem, takim niewielkim. - Pasuje.
Kiwnął jeszcze potakująco głową.
- Jutro mam cały dzień do dyspozycji, więc chętnie odegram rolę twojego modela.
Springera ani to ziębiło, ani grzało, jeśli chodziło o ustawione pozowanie do sesji. On zyskiwał nowe zdjęcia na portale społecznościowe, a fotograf nowe trofeum do portfolio. Rozchodzi się rzecz jasna o same fotografie, aniżeli trofeum jako Erwina we własnej osobie.
- Świetny pomysł - dorzucił jeszcze na wieść o planach Harrisona odnośnie video. Zazwyczaj gorąco kibicował ambitniejszym projektom swoich znajomych i przyjaciół. Zawsze to coś świeżego, w porównaniu z suchymi projektami tworzonymi na odwal, byle tylko mieć je za sobą.
- Teraz kiedy tak o tym mówisz... - zaczął i przymrużył oczy, jakby z większą uwagą przyglądając się Guzikowi, tarmoszącemu zabawkę. - Myślę, że Joey by na to poszedł.
Pewnie ten drugi z Harrisonów zdążył już trzasnąć swojemu pieskowi kilka zdjęć, do powieszenia na łóżkiem czy w innych miejscach, co by oznaczyć odpowiednio swoją przestrzeń egzystowania. Sam Springer nie należał do wyjątków. Z reguły przepadał za grupowymi zdjęciami z wyjazdów studenckich, na których wszyscy byli roześmiani. Dzień przed tym, jak większość przesadzi z alkoholem i pozostaną jedynie zdjęcia upadków moralnych, utrwalone na smartfonach i cyfrowych aparatach.
- Skoro już tak rozmawiamy... - wahał się jakby przez chwilę, jednak skoro Joeya nie było w pobliżu, ktoś musiał poinformować nowego-starego lokatora, co jeszcze działo się na tych terenach, podczas gdy on pozostawał nieobecny. - Działo się trochę, gdy wyjechałeś. Głównie tutaj. Kilka miesięcy temu przyjechała twoja mama i... chyba miało to związek z tym, że w ogródku Joey ze swoim kumplem znaleźli zwłoki.
Tutaj zapauzował dramatycznie, jakby szukał reakcji na twarzy Fitzroya. Okrutny zabieg z jego strony. Wypadało jednak, aby kontynuował.
- Było to jakoś w wakacje, albo na początku października, nadal toczy się śledztwo w sprawie, ale spokojnie - uniósł dłonie w obronnym geście, na które z uwagą spojrzał buldog, zostawiający banana w spokoju. - Żadni federalni, ani ogólnie - policjanci już tu nie węszą. Przynajmniej na razie. Nie wiadomo czy nie będą chcieli rozkopywać całego ogródka tak dla upewnienia się, że na pewno nie mają do czynienia z całym klanem kryminalistów.
Sytuacja kompletnie wyrwana z kosmosu. Co prawda Springer nie przejmował się tym za bardzo. Był obeznany w prawie, więc dopóki nikt nie wytoczy żadnych zarzutów, byli w miarę bezpieczni. Prokurator brentwoodzki mógł być przecież zbyt zajęty innymi aktywnościami. Graniem w golfa chociażby. Na co komu wystawianie zarzutów na skutek odnalezienia zwyczajnych zwłok? Szanujmy się.
_________________



[Profil]
 
 
fitz harrison








22

artysta

South - West Brentwood

mów mi: atlas

multikonta: ravana & heath

Wysłany: 2019-03-13, 16:45   
  

  
fitzroy harrison

  
twin(k)


- Świetnie - klasnął lekko w ręce i uśmiechnął się do chłopaka. Z jednej strony chciał spędzić parę dni na obijaniu się i regeneracji po paru intensywnych miesiącach podróży, ale bał się, że mogło to mieć dla niego złe skutki. Dobrze więc, że tak szybko nadarzyła się okazja na zdjęcia i że mógł dalej skupiać się na rozwoju, zamiast pozwolić sobie na nieproduktywność i prokrastynację. - Of course he would - to mu się wydawało takie oczywiste. Brat lubił się wygłupiać, a jakaż inna sesja z tego typu psem byłaby zabawniejsza? No właśnie, żadna! Poza tym, przy odpowiednim wysiłku ze strony Fitza, sesja ta mogła się nadać nawet do jego portfolio.
Roześmiał się, słysząc tę historyjkę i pokręcił głową z dezaprobatą. Już chciał skarcić Erwina za to, że żartuje w ten sposób, ale wtedy też zorientował się, że ten był całkowicie poważny. - Zaraz... co? - zmarszczył brwi, próbując sobie w głowie powtórzyć to wszystko co właśnie usłyszał. - Moja mama przyjechała do Brentwood, ok, thanks for letting me know mom... - parsknął nerwowym śmiechem. Tak naprawdę nie przeszkadzało mu to, z resztą, gdyby chciał się z nią zobaczyć, to poleciałby do Paryża. Bardziej chodziło mu o to, że nikt mu nie powiedział. Okej, mógł sam zadzwonić i okazać większe zainteresowanie, ale cóż... wyszło jak wyszło i sporo go w ten sposób ominęło. - Czyje zwłoki? Jak doszło do tego znalezienia? Czy Joey jest podejrzany? - zasypał go pytaniami, które przychodziły mu do głowy. Nie bardzo wiedział jak ten cały temat ugryźć, potrzebował chwili na przetrawienie i pomocy Erwina w postaci wyjaśnień.
_________________

RAMP IT UP AND LET'S GO ROLLING DOWN
THERE'S NO FUNNIER DUO IN THIS TOWN
[Profil]
 
 
Erwin Springer








22

przyszły prawnik składający kanapki w Subway

500+ na kota

South - West Brentwood

multikonta: Max, Jayden, Rhea, Ellis, Dani, Kenai, Terry

Wysłany: 2019-03-14, 11:51   
  

  
Erwin Peter Springer

  
When in doubt, shut your mouth


Początkowo również uważał wieści o trupie za żart. Joey szybko wyprowadził go z błędu, a mimo to, sytuacja nadal wydawała się wyjęta z zupełnie innej rzeczywistości. Chociażby takiej, przedstawianej w fikcyjnych scenariuszach odnośnie filmów kryminalnych. Dobrze, że z rozpędu nie aresztowano zarówno Harrisona, jak i jego kolegi. To wszystko narosłoby jedynie do rozmiarów większego bałaganu, a uprzątnięcie takowego wcale nie jest łatwe. Ani trochę nie uśmiechałoby mu się odwiedzanie Joeya w areszcie - nie był przecież żadnym kryminalistą, ani osobą sprawiającą poważne kłopoty reszcie mieszkańców.
Nie wnikał co do osobistych kwestii bliźniaków, wliczając w to spodziewane-nieogłoszone odwiedziny matki, odnośnie których Fitz nie miał pojęcia. Może miało to związek z tym, że chłopaka najzwyczajniej w świecie nie było wtedy ani w Anglii, ani we Francji? Nie naprostuje podobnych pytań.
Zsunął się powoli na swoim miejscu na kanapie, układając w głowie kolejność zdarzeń.
- Z tego co wiem, to na chwilę obecną nikt nie zamierza go aresztować - przekazał, swobodnym tonem, co by własną postawą nie budować niepotrzebnego napięcia dookoła wydarzenia z trupem. Z tego wszystkiego chętnie napiłby się zimnego piwa.
- Akta są zastrzeżone, więc na ten temat niewiele mogę powiedzieć. Szczególnie, że nie jestem również właścicielem domu, a jedynie lokatorem, co wprowadził się niedawno.
Pewnie musiał się stawić na komisariacie, aby złożyć jakieś zeznania, które nie pogrążyłyby Joeya, ani jego rodziny. Co prawda znał się z takimi Harrisonami już wcześniej, szczególnie z Fitzem, ale wtedy obaj byli dzieciakami, ledwo odrastającymi od ziemi. Jedyne, co mógł przekazać mundurowym to fakt, że podczas odnalezienia zwłok nie było go w domu, a i co do Joeya nie miał żadnych, chorych podejrzeń. Chłopak może i fascynował się seryjnymi mordercami i podobnymi klimatami, tyle, że to zupełnie co innego. Chyba nie chował po kątach żółtych papierów?
- Pewnie wszystkiego dowiesz się z czasem, a i Joey będzie chciał z tobą porozmawiać. Tak mi się wydaje... - zerknął na pieska, wskakującego na kanapę. Prychał i chrumkał jakby wybawił się za wszystkie czasy, ale nadal było mu mało.
- Nie sądzę, żeby chcieli cię przesłuchiwać, ale skoro należysz do rodziny... - zapauzował na moment, szturchając zaczepnie małego buldoga, próbującego sięgnąć jego nadgarstków zębami. Pebbles będzie zły.
- Chyba mogą mieć takie życzenie. Dlatego z reguły wolę współpracować z adwokatami.
O ile cena nie obejmowała stawania w obronie morderców, gwałcicieli i innych typów spod ciemnej gwiazdy. Większą frajdę sprawiało mu wyszukiwanie w kodeksach haków na zbyt pewnych siebie urzędasów. O ile takie haki istniały. W przeciwnym razie gra była bardziej brudna i pełna chwytów poniżej pasa.
_________________



[Profil]
 
 
fitz harrison








22

artysta

South - West Brentwood

mów mi: atlas

multikonta: ravana & heath

Wysłany: 2019-03-14, 21:59   
  

  
fitzroy harrison

  
twin(k)


Nie przerywał mu w wyjaśnieniach, wszystko to sobie powtarzająca i wizualizując. Nigdy wcześniej nie miał do czynienia z podobną sytuacją, więc nie wiedział jak reagować ani co mówić. Dziwne i dość nieprzyjemne uczucie.
- To wszystko jest jakieś chore, wracam do Norwegii - udał przez chwilę, że podrywa się z kanapy, aby następnie powrócić na swoje miejsce, śmiejąc się pod nosem. - Wow, just wow. Trochę mnie zatkało i koniecznie będę musiał Joey'a o ten temat przycisnąć - cieszył się, że w zasadzie go to wszystko ominęło i że nikt go nigdzie nie wzywał. Być może po jego powrocie sytuacja ulegnie zmianie, ale liczył, że nic takiego nie nastąpi.
W salonie nastała cisza, którą przerywały jedynie odgłosy wydawane przez Guzika. Fitz gapił się uparcie w podłogę, dopiero po dłuższej chwili powracając spojrzeniem na Erwina. - Przepraszam, po prostu nie wiem co powiedzieć - wzruszył ramionami i wziął parę głębszych oddechów. - Masz mi coś jeszcze do opowiedzenia? - zapytał, unosząc wysoko brew i śmiejąc się pod nosem. Brentwood nie zawodziło pod względem nowinek, więc nie zakładał, że to koniec ploteczek.
_________________

RAMP IT UP AND LET'S GO ROLLING DOWN
THERE'S NO FUNNIER DUO IN THIS TOWN
[Profil]
 
 
Erwin Springer








22

przyszły prawnik składający kanapki w Subway

500+ na kota

South - West Brentwood

multikonta: Max, Jayden, Rhea, Ellis, Dani, Kenai, Terry

Wysłany: 2019-03-17, 14:15   
  

  
Erwin Peter Springer

  
When in doubt, shut your mouth


Pierwsze słowa Fitza po tym całym wywodzie zabrzmiały na tyle niepokojąco, że spojrzał na niego z zaskoczeniem, jakby chłopak rzeczywiście zamierzał się wynieść w tym momencie nie tylko z domu, ale i Brentwood.
Przytrzymał przy sobie wyrywającego się Pana Guzika, co to koniecznie chciał zachęcić Springera do wspólnej zabawy. Cholera jasna, nie teraz!
Ulżyło mu w znaczący sposób, kiedy Fitz wrócił na swoje miejsce. Nerwowy śmiech nie zdradzał najlepszej reakcji, ale jak inaczej miałby reagować ktoś, kto po długiej nieobecności dowiaduje się o takim bałaganie? Skołowanie było tutaj jak najbardziej na miejscu. Zrozumiałby również inne reakcje. Nie rozchodziło się w końcu o zupełnie błahe sprawy.
- W porządku, masz prawo tak reagować - odsunął od siebie powoli buldożka, wygładzając przy okazji spodnie, na których piesek zostawił trochę sierści. - Zrozumiałbym nawet, gdybyś z rozpędu chwycił za wazę i rozbił ją o podłogę.
Pozwolił sobie na trochę uśmiechu przy tym zdaniu, drapiąc Guzika za uchem, co uspokoiło zwierzaka na tyle, aby przestał wierzgać i przebierać łapami. O ile takowa waza znajdowała się w pobliżu. Nie posądzał Joeya o kolekcjonowanie podobnych trofeów, ale pani Harrison zawsze mogła coś po sobie pozostawić.
Pokręcił głową. Nie miał nic więcej do przekazania, chyba, że...
- Jeśli już, pewnie od Joeya dowiesz się więcej, co i jak, odnośnie tej sprawy z... ogródkiem i tak dalej. Nie chcę w całości przejmować jego roli - miejscowego przewodnika po The Joey's Cases.
Jeszcze jeden, niewielki uśmiech, nim sięgnął do przedniej kieszeni spodni. Chyba o czymś zapomniał... sprawy prawnicze? Chciał dostać tę posadę w kancelarii czy też nie? Prawie zapomniał z tego wszystkiego.
- Za pół godziny powinienem wychodzić - napomknął, chowając telefon do przedniej kieszeni. Poklepał Guzika po boku, powoli podnosząc się z kanapy. - Mogę ci zostawić klucze, jeśli będziesz chciał gdzieś wyjść. Nie wiem, kiedy pojawi się Winter albo Joey, a szkoda, abyś musiał na nich czekać. Powinieneś się czuć swobodnie.
W końcu rozchodziło się o jego dom, prawda? On, Erwin, był tu elementem dodatkowym, a i podejrzewał, że kiedy załatwi sprawy na mieście, lokatorzy będą już na miejscu i ktoś mu otworzy. Jeśli nie - zawsze może kombinować. Uchylone okno w piwnicy Wintera, okienko dla psa w drzwiach, prowadzących na tyły? Nie, tym razem by się nie zmieścił.
_________________



[Profil]
 
 
fitz harrison








22

artysta

South - West Brentwood

mów mi: atlas

multikonta: ravana & heath

Wysłany: 2019-03-17, 14:40   
  

  
fitzroy harrison

  
twin(k)


Rozbawiła go wizja takiego napadu agresji z własnej strony. Owszem, czasem się dość mocno irytował, ale raczej nie do tego stopnia, aby robić bałagan albo wyrządzać umyślnie jakieś szkody.
Zmarszczył brwi, słysząc odpowiedź Erwina. Brzmiał tak, jakby coś jeszcze się wydarzyło pod jego nieobecność, ale nie chciał o tym mówić. - Hmmm, no dobrze - nie zamierzał jednak naciskać. Dość było mu informacji na ten moment, więc nim zacznie dowiadywać się kolejnych rzeczy, najpierw musiał sobie w głowie poukładać to, co wyznał mu Springer.
- Nie, w porządku, będę siedział w domu, może pójdę spać, nie potrzeba mi kluczy - sam miał gdzieś swoje, ale póki co naprawdę były mu zbędne, więc nie zamierzał wszcząć poszukiwań. - Gdzie wychodzisz? - zapytał tak z braku laku, niekoniecznie potrzebując tej informacji. Poza tym, skoro miał tu z powrotem mieszkać, to w sumie fajnie byłoby znać zwyczaje i codzienne rytuały chłopaków. To pozwalało na pozyskanie pewnej harmonii i rytmu.
_________________

RAMP IT UP AND LET'S GO ROLLING DOWN
THERE'S NO FUNNIER DUO IN THIS TOWN
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5