Poprzedni temat «» Następny temat
Miejsce na piknik
Autor Wiadomość
Brentwood


Wysłany: 2017-06-23, 21:05   Miejsce na piknik
  

  
Brentwood

  
your favourite place on earth


[Profil]
 
 
Kyree Hayes
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-15, 19:20   

Nawet gosposia zauważyła, że słodki (według niej) Ree chodzi przygaszony i taki jakiś przybity, zbyt smutny i ciagle zamyślony. Kobieta postanowiła podzielić się swymi rozmyśleniami z ojcem chłopaka. Uznali, że najlepszym lekarstwem będzie piknik, wspólny czas spędzony z ojcem i synem. Gosposia przygotowała kosz piknikowy z całym wyposażeniem, ojciec zaś zabrał swoje dzieciatko do parku, w miejsce gdzie mogli spokojnie usiaść na kocu, porozmawiać, po prostu pobyć ze soba.
Wszystko zgodnie z planem przygotowano. Pogoda dopisywała, a Ree wbrew temu, że nie chciał jechać, nie miał na to zupełnie ochoty... został zaciagnięty do parku. Usiadł na trawie i słuchał ojca, jak ten mu nawija o wszystkich przyjemnych akcentach tego dnia. Większości rzeczy zupełnie nie rejestrował. Tak jakby ojciec mówił do kogoś innego. Czasami coś zdawkowo odpowiadał. Zjadł maślana bułeczkę, napił się mrożonej herbaty i czuł się dziwnie odrętwiały. Miał wrażenie, że wszystko straciło jakiekolwiek znaczenie. Nie ważne co mówił ojciec, nie ważne gdzie się znajdowali, smak bułeczki, za którymi kiedyś przepadał nie miał znaczenia. Była jakaś mdła, bez smaku.
Nie zrażony tym wszystkim ojciec wyciagnał z torby, która też miał przy sobie, ksiażkę i podał ja chłopakowi z uśmiechem. Maił nadzieję, że chociaż to minimalnie poprawi mu humor.
-Kupiłem ja dla Ciebie. To ksiażka pisarki, która lubisz. Nie wiem co Ci się podoba w Japonce, ale skoro lubisz te skośne oczka to umówię Cię z jakimś Japończykiem. Co Ty na to? Mój przyjaciel ma syna w zbliżonym do Ciebie wieku. Nie chciałbyś polecieć do Tokio? Odpoczałbyś. - tak bardzo lanie alkoholem po świeżych ranach. Japończyk. Chłopak. Czy chcesz. Tokio. Odpoczynek. Japończyk. Haruki. Nie chciał żadnego pieprzonego innego Japończyka. Ten którego chciał uciekł mu i powinien się z tym pogodzić. Sam chciał tylko opcji seks, więc kurwa czemu teraz tak to boli, że dostał tylko to czego chciał. To takie bez sensu! Chciał i dostał. Tak jak zawsze. Więc czemu to nagle stało się za mało? Zbyt niewiele. Co się zmieniło? Czy to Haruki się zmienił? A może coś innego?
Przegladał ksiażkę i pokiwał głowa, mógłby coś odpowiedzieć. Nawet powinien. Nie miał na to ochoty. Uratował go telefon od kogoś. Jego tata odebrał i przeprosił go. Musiał gdzieś jechać na godzinę. Przeprosił syneczka i poprosił by poczekał na niego tu. Żaden problem. Może tu siedzieć. Przejrzy sobie ksiażkę autorki, która miała tak samo na nazwisko jak... Haruki... Dopiero teraz zdał sobie z tego sprawę. Przypadek? Pisarka, która uwielbiał i jego... nie jego Haru? Japończycy z tym samym nazwiskiem... To mógł być cholernie wielki zbieg okoliczności, ale również jego rodzina. Czy może być gorzej? Ech... no ale co poradzi? Nic. Ułożył się wygodniej i zaczał czytać. Jeśli to rodzina Haru to czyż właśnie nie zbliża się do niego? W jakiś sposób? Póki co inne sposoby były na pewien sposób zakazane. On wydał ten zakaz by chronić siebie. Tym razem to Ree uciekał, milczac uparcie.
 
 
Haruki Davinson
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-16, 21:15   

Przez ostatnie kilka dni miał niemałe problemy ze snem. Jednakże zamiast się zamartwiać nadmiarem myśli, wykorzystał ten fakt w bardziej produktywny sposób. Douczał się skryptów, kodów i innych rzeczy, które przydały mu się do podjęcia kolejnych prób stworzenia swojej strony. Coraz bardziej przypominało to coś, na czym już wkrótce będzie mógł zamieszczać swoje zdjęcia, robiac z tego internetowe portfolio. Niemniej jednak, kilka takich dni pod rzad sprawiły, że gdy jednego wieczora poczuł zmęczenie koło 23 i się położył do łóżka, zasnał w trybie natychmiastowym.
Obudził go dopiero przeraźliwy krzyk jego matki. Otworzył oczy, niemalże stajac na baczność. Jedynie przez nagłe oślepienie spostrzegł, że nastał nowy dzień, w innym wypadku nie zwróciłby na to uwagi. Z przymkniętymi oczyma wyleciał ze swojego pokoju i pobiegł do źródła tragedii, która okazała się kuchnia. Wtedy jeszcze nie ogarniał, jakim cudem, ale ich lodówka nie działa, co odkryła właśnie jego rodzicielka, która wróciła wraz z mężem z mini wypadku z Londynu. Było o co krzyczeć, bowiem w zamrażalniku był dwupiętrowy tort lodowy na przyjęcie urodzinowy córki przyjaciółki jego mamy oraz przygotowane wcześniej różnorodne jedzenie na tę okazję. Jego mama w okolicy była dobrze znana nie tylko ze swojego zawodu, ale i z zamiłowania do kuchni, więc została poproszona - za opłata, żeby nie było - o przygotowanie całego pożywienia na tę imprezę. Kobieta stała na środku kuchni i płakała nad zmarnowanym czasem oraz jedzeniem, gdy rozległo się pukanie do drzwi. Nieprzytomny i nieogarniajacy wciaż rzeczywistości Haru otworzył drzwi sasiadowi.
- Dzień dobry. Wszystko u was w porzadku? Coś kapie mi z sufitu - mężczyzna wygladał jakby nie spał cała noc, chociaż jak na kogoś, kto został lekko albo i bardziej zalany, nie był w ogóle zły.
- Dzień dobry, przepraszam, lodówka nam nie działa... - zaczał się tłumaczyć, jednak urwał, gdy sasiad zaczał biadolić na nocny pożar.
- Więc to tylko przez brak pradu. To dobrze, bałem się, że pękła wam rura czy coś. Nie będę wam teraz przeszkadzał, pewnie i tak macie niezły sajgon. Przyślij, proszę, swojego ojca, gdy skończycie - Haruki wciaż w szoku potaknał tylko głowa i zamknał drzwi. On, który boi się wszelkich głośnych dźwięków, wybuchów ot tak przespał jakiś pożar... i to najwyraźniej niemały. Przeraziło go to, jak bardzo mocno spał i cieszył się, że tylko tak się to skończyło. Bo co, gdyby pożarł wybuch w kamienicy, a on by też się nie obudził? Aż dreszcz przeszył jego ciało.
Gdy wrócił do kuchni, jego mama już uspokojona sprzatała wraz z tata kuchnię, jednocześnie zastanawiajac się, co ma teraz zrobić. Haru wiedział. Zadzwonił do pracy, wyjaśnił sytuację i poprosił o dzień wolnego. I tak do południa spędził czas na sprzataniu, zakupach i wspólnym gotowaniu. Co prawda, na tort lodowy nie było co liczyć, ale upiekli całkiem inni - chyba też smaczny.
Była pora obiadowa, gdy lodówki turystyczne wypełniły się na nowo gotowym jedzeniem. Po takich przeżyciach i przygotowaniach nie miał ochoty, by cokolwiek jeść, ale w ich domu wspólne posiłki były czymś ważnym, więc chcac, nie chcac pomógł przygotować obiad i zasiadł do stołu z rodzicami. Wysłuchiwał ich wrażeń z tego krótkiego pobytu w Londynie, który w głównej mierze dotyczył wywiadowi dla gazety z okazji niedawnego wydania najnowszej ksiażki. Patrzac na swoja mamę, był z niej szalenie dumny. Nie dlatego, że była dobra czy rozpoznawalna pisarka, ale dlatego że kochała to, co robiła i nawet jeśli niekiedy miała gorsze chwile, zawsze o pisaniu czy malowaniu mówiła z taka pasja, z jaka on mówił o fotografii.
Później chciał odpoczać, dlatego uznał, że weźmie aparat i pójdzie w plener. Nie chciał iść do parku w swojej okolicy, obawiajac się, że skutki pożaru będa zbyt okrutne dla jego oczu. Dla kogoś, kto z zamiłowaniem fotografuje przyrodę, sama informacja jest potężnym ciosem. Dlatego wybrał całkiem inna dzielnicę. Chyba godzinę spędził na placu zabaw, fotografujac zaaferowane zabawa dzieci. Takie naturalne uśmiechy na dziecięcych ustach były naprawdę niesamowicie piękne. W dodatku, dzieci to małe dzikusy, łatwo było o niepowtarzalne chwile i ujęcia. Później zaczał iść dalej, zatrzymujac się co jakiś czas, by zrobić zdjęcie. Tak też było w tym danym momencie. Zobaczył na krzaku motyla, więc prędko uniósł aparat. Nie był pewien, czy to lub coś innego go spłoszyło, ale wzbił się w powietrze, trzepoczac ładnymi skrzydełkami. Wędrował za nim obiektywem, chcac złapać najlepszy moment, ale nagle zastygł, dostrzegajac coś znacznie więcej. Opuścił powoli ręce, chcac nabrać pewności, że wzrok go nie oszukiwał. Naprawdę w niedalekiej odległości na kocu leżał Kyree. Wpatrywał się w mężczyznę, nie do końca wiedzac, co poczać. Od ich ostatniego spotkania minęło kilka dni, a żaden z nich się nie odezwał. Niby to nic dziwnego w ich relacji, ale zważywszy na atmosferę przy rozstaniu... Westchnał cicho i był gotów się wycofać z obecnej lokalizacji, gdy model podniósł wzrok znad ksiażki i spojrzał bezpośredniego na niego. I co teraz? zapytał samego siebie, po czym niepewnie skinał głowa. Nie umiał zrobić nic więcej.
 
 
Kyree Hayes
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-17, 14:21   

Podniósł wzrok przypadkiem. Coś, jakiś hałas sprawił, że ciekawość wzięła górę. Zapewne zrobił to bardziej instynktownie, w spontanicznym odruchu, niż zastanawiajac się nad tym głębiej. Jedna to co zobaczył sprawiło, że sam hałas, który sprowokował ten odruch, ciekawość, przestał mieć jakiekolwiek znaczenie. On. Właśnie tu i właśnie teraz. Nie uśmiechał się. Wpatrywał się w niego swoimi błękitnymi oczami bardzo intensywnie. W końcu wstał zamykajac przy tym ksiażkę. Patrzył się na Japończyka, czasami tylko odwracajac się by nie potknać się o coś. To by było głupie, i jeszcze bardziej pozbawione sensu niż samo to ich przypadkowe spotkanie. Uciekał przed nim, przed myślami o nim, przed wszystkim tym co go przerażało w pewnym sensie, a teraz sam podchodził do niego. Co Ty robisz Ree. Co się z Toba dzieje... jak możesz być tak głupi czasami.
Coś go pchało w stronę chłopaka, coś sprawiało, że nie potrafił się zatrzymać i wrócić do swego pierwotnego miejsca. Coś, czego być może nie rozumiał, ale nie zastanawiał się. Zrobił pierwszy krok, a potem ruszyło niczym ustawione obok siebie domino. Kiedy już znalazł się przy nim, po krótkiej chwili, która jakimś cudem dla niego przeciagała się niemiłosiernie, odezwał się cicho.
-Kim dla Ciebie jest pani Davinson? Mam wrażenie, że to jakaś Twoja rodzina. Jest Japonka, Ty masz taka urodę i macie to samo nazwisko. Mama? Ciocia? - tak bardzo Sherlock co nie? Taki spostrzegawczy i inteligentny. Choć w zasadzie w tym momencie był tak pełen watpliwości, że nie pozował na nie wiadomo jakiego inteligenta, który połaczył ze soba dwa fakty i wyszło mu coś inteligenta. Brał pod uwagę fakt, że tych dwoje ludzi może nic nie łaczyć, a on sam się myli bardzo. Po co pytał o to? W sumie by zaczać jakaś rozmowę, a teraz każdy temat jest chyba dobry. Dosłownie każdy.
-Uwielbiam ja. Tata się śmieje, że mam słabość do Japończyków. Jak byłem mały biegałem po domu w takiej uproszczonej formie kimona i bawiłem się, że jestem samurajem. To głupie. Prawda? - miał wrażenie, że pograża się coraz bardziej. To co mówił chyba nie miało większego znaczenia i sensu. Po co właściwie o tym opowiada Haru? Przecież go to nie interesuje. Cały Ree i jego dzieciństwo, ani to jaka pisarkę podziwia czy uwielbia. To wszystko... Westchnał cicho i odwrócił się, zaczał wracać wolno na swój koc. Poczyta sobie jeszcze. Jak zawsze ksiażka była dobra. Ta pisarka jeszcze nigdy go nie zawiodła. Kiedyś myślał czy nie napisać do niej listu i poprosić o autograf, ale potem zdał sobie sprawę, że jest jednym z wielu fanów. Nie. Nie ma co zawracać jej głowy tym.
 
 
Haruki Davinson
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-17, 23:07   

Musiał mocno wbić nogi w ziemię, by nie ulec odruchowi i nie zrobić kroku w tył. W sumie nie wiedział skad taki odruch. Nie bał się go. Może bez uśmiechu na ustach i z tym zimnym spojrzeniem nie wygladał zbyt przyjaźnie, ale nie umiał się go bać. Serce znów mu mocniej biło, w brzuchu przewracały wszystkie wnętrzności... to nie mogła być wina Kyree, że chciał się wycofać. Prędzej strach przed kolejnym obnażaniem jego słabości. Niemniej jednak, patrzył na niego z lekkim zaciekawieniem. Wygladał na takiego, co ma dużo do powiedzenia, ale Haru jeszcze nie wiedział, czy to będzie coś miłego, czy nie.
Gdy stanał przed nim, jego ciało mimowolnie przeszył dreszcz podniecenia. Tęsknił za jego widokiem, tajemniczymi oczyma, za zapachem, dotykiem... za wszystkim. Kolejnym odruchem, jaki musiał powstrzymać, była chęć przytulenia się do jego torsu, poczucia ciepła jego ciała. Jesteś naprawdę żałosny, Haruki. Na szczęście, nie musiał się już dłużej mierzyć z własnymi myślami, gdyż był zbyt zaskoczony słowami mężczyzny. "Pani Davinson"? Cóż, raczej jego rodzina nie jest jedyna na świecie z tym nazwiskiem, chociaż dodanie, iż tajemnicza pani Davinson jest Japonka znacznie zawężało kręg poszukiwań. Ale dalej nie rozumiał, skad nagle takie pytanie. Dopiero kolejne słowa nieco rozjaśniły mu sytuację... albo raczej fakt, że dostrzegł najnowsza ksiażkę mamy w jego dłoniach. W tym momencie nie był pewien, czy bardziej dziwiło go to przypadkowe spotkanie, czy fakt, o którym się właśnie dowiedział.
- Nieprawda - odezwał się, gdy widok na plecy modela wybudził go z tego lekkiego szoku. - Mam nadzieję, że masz gdzieś zdjęcia czy film. Chętnie obejrzę - dodał, idac za nim. Bez pytania usiadł na skraju koca, uważajac, by buciory były poza nim. Był zbyt leniwy, by je ściagać, a nie wypadało je pchać tam, gdzie jedzenie. - Wow, sporo tego - skomentował bardziej do siebie i odruchowo podsunał aparat, by zrobić zdjęcie. - Gdybym wiedział, że cię spotkam, przyniósłbym ci coś. Tyle tego przygotowałem razem z mama, że nawet by nie zauważyła, gdyby jej coś zniknęło... Chyba. Bo w sumie jest dobra w takich rzeczach. Zjem jedna truskawkę z zakazanego miejsca i od razu zauważy! - spojrzał na niego z niepocieszona mina, a potem przeniósł wzrok na wyświetlacz, sprawdzajac zrobione zdjęcia. - A właśnie, co do pytania... Jeśli chodzi ci o autorkę tej ksiażki, to tak - Keiko Davinson jest moja mama - odpowiedział w końcu na zadane poczatkowo pytanie, odkładajac aparat na udo. Uśmiechnał się szeroko, patrzac na niego i pokręcił lekko głowa. - Naprawdę niesamowity zbieg okoliczności. Zwłaszcza że ksiażki mamy sa bardziej popularne w Azji - pewnie przez pochodzenie - w Walii i Ameryce. Tutaj bardziej doceniaja jej obrazy. Ale ty jesteś inni niż wszyscy, więc nie powinno mnie to aż tak dziwić - tak bardzo się rozgadał, że całkowicie poszła w niepamięć poczatkowa niepewność czy ich zakończenie ostatniego spotkania. Może uznał, że skoro Kyree niezobowiazujaco do niego zagadał, to nie powinien się przejmować. Albo po prostu tak go zadziwiła i zachwyciła ta nowinka, że zapomniał o wszystkim co złe.
 
 
Kyree Hayes
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-17, 23:30   

Pierwszy, bardzo nieśmiały uśmiech pojawił się na jego wargach kiedy usłyszał słowa kochanka. Nie wyśmiał go. Uczucie kiedy coś ciepłego powoli roztapia serce zakute w lodzie, powoli, bardzo powoli aczkolwiek sukcesywnie. Też takimi słowami, a on nie umiał się przed tym obronić. Niczym dziecko przyjmował to nie wiedzac czasami jak powinien się zachować.
-Mam film, przegrany na płytę obecnie. Nawet miałem miecz ze smyczka mojej cioci. - nie ma co mówić, że za zabranie cioci smyczka dostałby o mało przez pupę, ale koniec końców jakoś mu się upiekła ta kradzież, ale był przecież ukochanym syneczkiem swego ojca. Nie mogło przecież być inaczej.
Usiadł na kocu i nie komentował tego, że Japończyk również to uczynił. Uśmiechnał się do niego przykładajac ksiażkę do swoich ust. Nie całował jej ani z tych rzeczy. Po prostu zasłonił nia usta zastanawiajac się nad czymś.
-Poczęstuj się. Będzie mi miło zjeść z Toba. - nie miał zupełnie nic przeciw temu by chłopak coś zjadł. Mimo wszystko, wbrew wszystkiemu co czuł nie miał zamiaru publicznie robić scen, nie ważne jakich. Trzeba przecież stwarzać pozory. Prawda? Pozory, że sa zwykłymi znajomymi i nie łaczy ich łóżko. Łaczy Ree? A może raczej łaczyło bo uparcie unikasz kontaktu z kochankiem. Zdecyduj się wreszcie! Czas płynie, a Ty wciaż uciekasz. Przed samym soba też. Sukcesywnie okłamujesz samego siebie.
Wpatrywał się w chłopaka wsłuchujac się w każde jego słowo, każdy gest wyłapywał uważnie go obserwujac. Widać było, że poświęcił mu cała swoja uwagę. Dość dziwne jak na okoliczności, ale może nie umiał się powstrzymać? Może nie był w stanie powiedzieć sobie nie i skończyć podziwiać jego urody. Wpatrywać się w jego usta. Myśl, która natrętnie wciaż powracała "Chce go pocałować, teraz. Chce poczuć słodycz jego ust. Chce." Powstrzymywanie siebie na jednym miejscu bywało coraz trudniejsze, ale trwał w tym i walczył, choć tej walki nie było widać po nim. Zimny chłopiec umiał kłamać, udawać.
-Więc to to mnie w Tobie zaintrygowało. Uroda po matce. Uwielbiam Twoja mamę za to jak pisze więc pewnie umiałbym i pokochać Ciebie. Chcesz herbaty? Mam dobra! - zaraz po wypowiedzeniu tych słów pożałował ich. Co Ty do cholery wyprawiasz Ree? Przecież wiesz, że on nic do Ciebie nie czuje. Nie chce, nie potrzebuje. Tylko seks i nic więcej. Miłość... co TY pieprzysz Ree. Jaka miłość!
Model sięgnał po aparat chłopaka i skierował go w stronę Japończyka. Uśmiech na jego buźce powiększył się, a zimne dzieciatko zrobiło fotografowi zdjęcie. No co? Nie był idiota. Umiał obsługiwać taki sprzęt. W końcu wiele czasu spędza z fotografami. Czasami pytał ich o coś i wiedział parę rzeczy. Może sam fotografem nie zostanie nigdy, ale bez przesady już z brakiem zupełnie umiejętności.
-Uśmiechnij się tak jakbyś miał przed soba kogoś w kim mógłbyś się zakochać. Jaki uśmiech Haruki wysyła do ukochanego? - znów chciał mu zrobić zdjęcie. Czekał tylko na uśmiech, odpowiedni moment. Taki niedobry Ree. Dokucza biednemu Japończykowi. I do tego nie chce mu oddać aparatu!
 
 
Haruki Davinson
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-18, 20:19   

Uśmiechnał się, chyba nawet z lekkim rozczuleniem, gdy wyobraził sobie tę sytuację. Miał on o tyle ułatwiona sytuację, bo będac dwukrotnie w jego domu, widział kilka zdjęć przedstawiajacych modela kilka(naście) lat wstecz. Lecz nawet jeśli nie byłoby mu to dane, również nie miałby wielkich problemów, by ruszyć wyobraźnia. Już wcześniej był pewien, że Kyree jako dziecko był przeuroczy jak każde inne. Sam był świadkiem, że coś mu z tego dziecinnego uroku pozostało.
Spojrzał ponownie na jedzenie i cicho westchnał. Ładnie to wszystko wygladało, ale wciaż był przejedzony obiadem i poprzedzajacym go gotowaniem. To ciagłe próbowanie, czy wszystko zostało idealnie doprawione, wystarczajaco zapchało jego żoładek. Z drugiej strony, nie wypadało odmawiać... Był między młotem a kowadłem.
- Nie gniewaj się, ale może później - odezwał się, majac nadzieję, że jego słowa nie podziałaja niczym płachta na byka. - Niedawno jadłem obiad, a jeszcze wcześniej to całe gotowanie... Wiedziałeś, że park w mojej dzielnicy płonał? Tak mocno spałem, że niczego nie byłem świadom! Rodzice byli w Londynie, od pożaru uszkodził się prad i wyszło, że miałem rację, mówiac mamie, że trzeba w końcu kupić nowa lodówkę. Ale ona ich nie lubi, mówi, że maja małe zamrażalniki i wbudowane półeczki, a nie jak nasza... W sumie fakt, do takiej nowej chyba nie zmieściłby się dwupiętrowy tort lodowy, ale też nie wyrzadziłaby tyle szkód co ta nasza staruszka. Tyle jedzenia poszło na śmietnik, bo mieliśmy dużo przygotowane na imprezę urodzinowa. I wszystko trzeba było przygotować od nowa - nakręcił się jak katarynka, ale to chyba wina szoku - że przespał taka straszna akcję - i zmęczenia - od przygotowywania takiej ilości potraw. - Naprawdę lubię gotować, ale nie w wojskowych porcjach. Dla rodziny czy niewielkiego grona znajomych - potrzasnał głowa, jakby chciał pozbyć się tego złego wspomnienia. - Ale musiałem. Nie mogłem zostawić mamy samej z tym wszystkim - zakończył swój wywód znacznie cichszym i spokojniejszym głosem. Gdy wyrzucił z siebie wszystko, co tłumił, będac w domu, zrobiło mu się nieco głupio. Chociaż może nie tyle co głupio, a dziwnie. Już trochę spotykał się z modelem, ale te spotkania były tak jednoznaczne, że nie marnowali czasu na gadanie o takich bzdurach jak właśnie dzisiejsze problemy Japończyka. Po raz pierwszy, odkad się znaja, wpadli na siebie przypadkiem i robia z tego bardzo niezobowiazujace spotkanie. Nie żeby Haru chciał w jego obecności jedynie zrzucać ubrania, ale to wszystko było takie inne, że aż dziwne.
- Huh? Zainteresowałeś się mna, bo zobaczyłeś w moich oczach madrość mojej mamy? - uniósł zaskoczony brwi i parsknał cicho. - Nie jestem pewien, czy takie coś spodoba się mojemu tacie. Wierz mi, że bez walki się nie obejdzie. Tyle o nia zabiegał, że żywy na pewno jej nie odda - przestrzegł go żartobliwie. - Chociaż mama pewnie byłaby zachwycona takim fanem, ale jeśli nie jesteś gotowy na całodobowa rozmowę na temat ksiażek, historii i bohaterów, to lepiej nie chwal się tym faktem. A herbatę, bardzo chętnie - tak się rozgadał, że mu zaschło w gardle. Niby miał wodę w plecaku, ale skoro starszy tak ładnie zareklamował swój napój, aż żal byłoby mu pić zwyczajna wodę z butelki.
Zbyt zajęty nawilżaniem swojego gardła nie spostrzegł, że obce łapska pchaja się w stronę jego skarbu. Prawie się zakrztusił napojem, gdy dostrzegł swoje gapiostwo. Otworzył usta, by coś powiedzieć, ale równie szybko je zamknał. Chyba tylko dzięki wielkiej sile woli na jego policzkach nie pojawiła się zdradziecka czerwień. Patrzył na niego przez moment osłupiały, nim machnał ręka.
- Jestem tylko prostym fotografem, żadnym modelem. Mam tylko jeden uśmiech, a jeśli on jest czasem inny, to nie jestem tego świadom - zaczał się bronić, patrzac w obiektyw. Nie umiał pozować, wiedział to, dlatego też nie bardzo lubił, gdy się go fotografowało. Chyba że to były spontaniczne zdjęcia, gdzie najczęściej nie spostrzegał, że obiektyw jest wycelowany w jego stronę... - I moja rola jest bycie po drugiej stronie, więc oddaj mi proszę moja własność, bo cenię ja tak bardzo ja ciebie tata albo i bardziej - dodał, wyciagajac ręce po aparat. Nie żeby mu nie ufał czy uważał za ofiarę losu, której za sekundę wybuchnie sprzęt w rękach, ale był przewrażliwiony i nie umiał nic na to poradzić.
 
 
Kyree Hayes
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-19, 09:08   

Nie przeszkadzało mu ani to, że chłopak nie miał teraz ochoty na jedzenie, ani to, że się tak bardzo rozgadał. Odłożył ksiażkę na bok i wpatrywał się w chłopaka. Słuchał go. Tak po prostu. W jego ustach ta zwykła obyczajowa scenka, z jego życia, wydawała się niezwykle interesujaca. Może dlatego, że dotyczyła właśnie życia Haru, a nie jakiejś przypadkowej osoby? Nawet nie chodziło tu o to, że opowiada mu też o swojej matce. Fajnie, ale jednak nie to było w tym wszystkim najlepsze. Może w tym momencie tak najzwyczajniej znalazł radość w wsłuchiwaniu się w jego głos? Choć pewnie nawet sam przed soba nie przyznałby się do tego. On i zainteresowany zwykłym tortem i problemami ze zwykła lodówka? Bez przesady! To rzeczy dla służby, a nie dla wielkiego panicza! Dokładnie tak! Oj Ree, Ree, jak Ty lubisz okłamywać się sam. Jak bardzo ułatwia Ci to życie. Sprawia, że możesz odsuwać na bok uczucia, które kiełkuja w Tobie. Odsuwać i udawać, że ich nie ma.
-Zatem czekam, aż mi coś ugotujesz. Obiad? Obiad byłby ok? Nie musiałbyś zostawać na noc. Nie możesz. - starał się nie wypominać. To tylko seks, a powiedzenie mu teraz, że nie chce zostać na noc i spać z Ree mogło by być powodem do kolejne kłótni. Nie chciał tego! Tak miło się z nim rozmawiało, a raczej słuchało go, bo to w sumie właśnie Japończyk głównie mówił, a sam model słuchał. Widać było jednak, że interesuje go go co słyszał. Uśmiechał się lekko kiedy podawał mu herbatę. Niech się słoneczko napije. Może coś jeszcze opowie? Kto wie. Ree mu nie broni. Skoro nie miał ochoty z nim spać... to chociaż przez chwilę posiedza tak i porozmawiaja. To nic nie kosztuje. Chyba. Nie myślał teraz o tym, że ktoś może im zrobić zdjęcia i uznać, że sa para. Jakoś teraz miał wszystko inne, oprócz osoby Japończyka, głęboko w poważaniu. Nie ważne.
Zaczał się śmiać słyszac słowa dotyczace rodziców Haru. No tak. Tata nie byłby rad gdyby słyszał, że jakiś tam gówniarz interesuje się za bardzo kobieta jego życia. Oj zdecydowanie nie. Miło słuchać o parach, które mimo upływu lat nadal ciesza się soba, kochaja... Choć sam Kyree nie widział czegoś takiego na co dzień.
-Chyba jestem już gotów na całodobowa obecność Ciebie. Dobra herbata? Jakbyś jednak miał na coś ochotę to częstuj się. Nie krępuj się. - taki uprzejmy i kulturalny Ree. Może zranione zwierzatko chciało pokazać, że wszystko jest ok i nie zostało zranione? Przecież nie pokaże, że coś go zabolało, że odczuł to jako odrzucenie! Nie. Będzie miły i uprzejmy. Sam chciał tylko seksu. Sam był chyba tylko chwilowa fascynacja dla Haru. Potem pewnie znajdzie sobie inny, lepszy, ciekawszy... myślac o tym zaczynał szczerze nienawidzić tego kolejnego kutasa, który zabierze cała uwagę Haru.
Oj no już oddaje! Haru był odrobinkę przewrażliwiony na punkcie swego aparatu co można było w sumie zrozumieć. Więc sam model grzecznie oddał mu sprzęt. Kyree w pewnym sensie uwielbiał jak był w centrum uwagi, kiedy robiono mu zdjęcia. Ale chyba tylko wtedy kiedy wygladał idealnie. Zdjęcia zaraz po wstaniu kiedy był półprzytomny? Oj zdecydowanie nie. Na zdjęciach chciał być idealny w każdym calu, perfekcyjny.
-Czyli to tak jakby Twoje dziecko? Nie rób mi teraz zdjęć. Ostatnio miałeś aż za dużo mojej buźki w obiektywie. Jeszcze Ci się znudzę. - wszystko kiedyś się może znudzić. Tak samo jak jeden model w obiektywie. Ale można to przeciagnać w czasie. Jak można najbardziej. Sięgnał po kanapkę i zaczał ja wolno jeść. Przy jedzeniu zdjęcia też bywały dziwne. Nie zawsze się tak korzystnie wychodziło, więc nie chciał, nie miał ochoty by zrobił mu teraz zdjęć. Zabawa przez chwilę była fajna, ale Haru zabierajac zabawkę zepsuł ja całkowicie. Skoro Ree nie może się bawić, to cholera Haru też nie będzie! Tak! Choć w sumie nie był obrażony, ale lekko rozdrażniony. Nie lubił odmowy.
 
 
Haruki Davinson
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-19, 20:54   

Spojrzał na niego z niemałym podekscytowaniem na jego pomysł. Nawet o tym nie pomyślał albo bał się wychodzić z taka propozycja, ale z wielka chęcia stanie się dla niego prywatna, jednodniowa kucharka. Co prawda, z cała pewnościa to będzie stresujace, bo jaka miał pewność, że wpadnie w gust arystokratycznego podniebienia, ale naprawdę tego chciał! Entuzjazm jak szybko się pojawił, tak szybko zniknał. Haru czuł się, jakby wylano na niego kubeł zimnej wody. Cholerna duma przeszło mu przez myśl i ugryzł się w język. Nie zamierzał tego zostawić bez komentarza, zwłaszcza że Kyree źle wszystko zrozumiał i wciaż to wyolbrzymiał.
- Mogę - odpowiedział niemalże z nastoletnim buntem. Brakowało tylko, żeby skrzyżował dłonie na torsie i zadarł wyżej nos. - Wystarczy, że uprzedzę i będę mógł zostać na noc, dwie, trzy, tydzień czy miesiac - dodał, starajac się, by nie brzmiało to zbyt lekceważaco. Wydawało mu się, że model był dorosłym mężczyzna, a trzymał urazę jak niejedna kobieta. Uśmiechnał się ładnie i lekko nachylił do przodu, by na pewno usłyszał kolejne słowa, które wypowiedział znacznie cichszym tonem: - Więc jeśli następnym razem będziesz chciał kolację ze śniadaniem, uprzedź. Zrobię zakupy - musiał dobitnie pokazać, że nie bał się zostać u niego na noc, bo miał wrażenie, że rzucanie aluzji przyniesie odwroty efekt badź mężczyzna zwyczajnie nie załapie. Seks nie był u nich tematem tabu - a już na pewno nie tak jak uczucia - więc jakoś specjalnie nie krępował się, by wypowiadać takie słowa.
- Bardzo dobra, dziękuję - odparł szczerze, patrzac ponownie na jedzenie. - Przez ciebie zamiast odpoczywać w domu, będę musiał iść na siłownię. Bez tego, po takim dniu na pewno stracę mój ładny zarys mięśni - prychnał pod nosem, chociaż mówił to w czysto żartobliwym tonie, a potem poczęstował się jedzeniem. - Ale może to i dobrze, ostatnio za dużo pracuję i znajduję tylko czas na poranny jogging. Trzeba sobie przypomnieć, jak się podnosiło ciężarki, bo jeszcze aparat zacznie mi ciażyć - dopowiedział ni to do siebie, ni to do niego, gdy przełknał pierwszy kęs. Faktycznie, gdy się bardziej nad tym zastanowić, ostatnio tylko siedział, siedział i jeszcze więcej siedział. Czasem spacerował, gdy szedł do pracy, z pracy czy na zakupy, ewentualnie gdy szukał miejsc do pstryknięcia zdjęcia. Jego jedyna aktywnościa, oprócz biegania był seks z modelem... To dość przykre, zważywszy na to, jaki ostatnio bywa zmęczony.
Starał się nie być nazbyt szczęśliwy, gdy odzyskał swój skarb i nie obejrzał go z każdej strony, jakby nie wiadomo co z nim się działo. Dokończył szybko jedzenie i położył się, by zrobić z koca zdjęcie na trawę i resztę otwartej przestrzeni. Taka forma przeprosin, że pozwolił bez zgody zabrać sobie aparat.
- Prywatna kolekcja a sesja to dwie odmienne rzeczy - odezwał się, próbujac złapać odpowiednia perspektywę i ostrość. - Zreszta, będac szczerym, nie jestem pewien, czy znudzenie się toba to możliwe. Za każdym razem, gdy cię widzę, mam takie samo wrażenie, jak przy pierwszym spotkaniu - chyba był zbyt pochłonięty ujęciem, by skupić się na tym, co właśnie paplał jego język. Chociaż czy było w jego słowach coś złego? Nie skłamał, nie obraził go, nie podlizywał się. Był zwyczajnie szczery. Zrobił kilka zdjęć i podniósł się do siadu klęcznego. - Może i krótko żyję, ale jak dotad nie spotkałem piękniejszych oczu od twoich - kontynuował, patrzac mu prosto w wspomniane oczy, po czym jak gdyby nigdy nic spojrzał na wyświetlacz, sprawdzajac wykonane zdjęcia. - Ach, udało się! Oto doniosła chwila mrówki zdobywajacej najdłuższe źdźbło trawy - zaśmiał się krótko i odwrócił aparat w jego stronę, by spojrzał na zdjęcie, które faktycznie - oprócz zarysu koca i mnogiej ilości trawy - ukazywało mrówkę na krańcu jednego źdźbła. - Chociaż mam nadzieję, że nie weszła tak wysoko, by spojrzeć, co ciekawego może ci podjeść. Gdy zwoła koleżanki, już nie będzie tak fajnie - dla pewności rozejrzał się dookoła, czy nie zbieraja się wokół nich jakieś owadowe kolonie i upił spokojnie łyk herbaty. - Tak właściwie, co tu robisz? Nie chciałbym generalizować, ale prędzej spodziewałbym się znaleźć cię w restauracji, a nie tutaj robiacego piknik.
 
 
Kyree Hayes
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-22, 08:47   

Wpatrywał się w Azjatę jak w jakieś nowe, bardzo egzotyczne zwierzatko. W sumie co to miało być? Takie dziwne w pewnym sensie. Coś on chciał udowodnić? Pokazać, że czego to on nie może i nie zrobi? Ostatnim razem uciekał z domu jakby mu się pupa paliła, a teraz takie słowa. Może to tylko na zasadzie "pokażę mu, że ja mogę wszystko", a potem wyjdzie jak wyjdzie czyli jak za ostatnim razem. Ree uznał, że jednak nie ma ochoty na kłótnie. Chłopak zbyt upierał się przy swoim i w tym momencie może na siłę twierdzić, że może zostać nawet na tydzień, jeśli zechce.
Na te wszystkie słowa chłopaka odpowiadał jedynie uśmiechem, lekkim, ale na pewno nie złośliwym. Nie wierzył mu zupełnie, ale czy musiał to mówić na głos? Nie. To nie miało sensu przecież. Po co ma o czymś uprzedzać, cieszyć się na coś skoro wyjdzie jak wyjdzie.
Choć jedno było pewne. Ucieszył się, że chłopak zaczał jeść. W końcu zostało to zrobione przez gosposię by zjeść, a nie po to by wyrzucać. Sam Ree nie miał póki co apetytu, czasami w ogólne nie odczuwał głodu, albo zabijał go kostkami lodu. Mimo starań ojca i gosposi by jadł walczył chwilami z nimi aż za bardzo. Czasami, bo zdarzało się, że jadł grzecznie. To wszystko zależało od dnia i jego nastroju.
-Takie okazje nie zdarzaja się za często. Mogę pomóc Ci ćwiczyć. - uśmiechnał się lekko do niego, a potem dość szybko dodał o co konkretnie mu chodziło. Nawet się nie tłumaczył, ale postanowił rzucić niezbyt zobowiazujaca propozycja. Nie liczył na to, że Haru się zgodzi na to.
-Możemy razem pobiegać lub iść na siłownie. Pobiegam sobie na bieżni lub poćwiczę na innym urzadzeniu. Nie mogę sobie pozwolić na dodatkowe kilogramy. - w końcu musiał mieć idealne ciało, by nim zarabiać. Modele zarabiali mniej niż modelki, takie brutalne prawa rynku. Skoro chciał wciaż być w świetle fleszy różnych fotografów i znajdować się na pokazach musiał zadbać o siebie. Może też dlatego tak mało jadał. Presja była czasami za wielka i nawet panicz Ree jej ulegał.
Obserwował chłopaka jak ten robi zdjęcia i nie mógł się powstrzymać by nie pogłaskać go delikatnie po policzku. Przesunał opuszkami palców, najpierw przez policzek, a potem ucho. Odsunał swoja dłoń dość szybko jakby został nakryty na czymś czego zupełnie nie może robić. Słuchał go i ten dotyk był silniejszy od niego, taki odruch, nie myślał, że go wykona. Dłoń sama zdecydowała się by to uczynić, a sam umysł zareagował z lekkim opóźnieniem.
-Jesteś piękny. Czasami nie umiem oderwać od Ciebie wzroku. - powiedział to bardzo cicho, tak jakby zdradzał mu ogromny sekret. Może dał się ponieść chwili? Może po prostu zdobył się na szczere wyznanie. Tak czy inaczej nie mówił tego by za chwilę przelecieć Japończyka. Komplement bez żadnych podtekstów czy majacy na celu coś osiagnać.
Przez dłuższy czas wpatrywał się w chłopaka, oderwał od niego spojrzenie dopiero kiedy ten pokazał mu zdjęcie. Chyba śmiech również był zaraźliwy, bowiem też zaczał się śmiać.
-Ciebie zje! Jesteś taki słodki, że zaraz zleci się całe mrowisko i Cie zechce pożreć. Uważaj lepiej i nie przesadzaj z tym kładzeniem się! - powstrzymywał się by nie śmiać się więcej, ale to w tym momencie było bardzo trudne. Uspokoił go chyba tylko dźwięk wiadomości. Sięgnał po telefon i przeczytał wiadomość od taty. No cóż... jednak nie uda mu się wrócić. Przepraszał i obiecał, że następnym razem nadrobia to. Szkoda. Wróci sam do domu. Znajac tatę to zrekompensuje mu to z nawiazka.
-To miał być piknik z tata, ale musiał pojechać gdzieś i już nie wróci. Zreszta gosposia twierdzi, że za mało jem. Wiesz... taki patent na to bym zjadł więcej. - prosto, dość krótko i wszystko zostało wyjaśnione. Może siedzieć ile chce na tym kocu z Haruki... o ile ten nie zechce na gwałt i teraz wracać do domu. To spotkanie zupełnie nie było zaplanowane, więc nie zdziwiłby się jakby Japończyk zechciał za chwilę wracać do domu. Skoro szykowali dla kogoś znajomego taka spora imprezę to może Haruki może będzie musiał jeszcze w czymś pomagać?
-Haruki. Chcesz jeszcze posiedzieć ze mna? Jeśli nie masz czasu i musisz wracać do mamy to w sumie ja też będę się zbierał do domu. Od Ciebie zależy ile tu posiedzimy jeszcze. - uśmiechnał się lekko czekajac na odpowiedź chłopaka. Odwrócił na chwilę wzrok od niego i odpisał tacie, żeby się nie przejmował. Nic się nie stało. Niech załatwia swoje sprawy, porozmawiaja już na spokojnie w domu.
 
 
Haruki Davinson
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-22, 17:19   

Oczyma wyobraźni zobaczył to poranne bieganie u boku Kyree. Ta sytuacja była o tyle dziwna, bo nie był przyzwyczajony do częstego widoku mężczyzny, a to jak nic wiazałoby się z niemalże codziennymi spotkaniami. Nie śmiał nawet liczyć na taka okazję, a tutaj sama się objawiła i to nawet nie z jego inicjatywy. Gdzieś w głębi znów zaczynała się tlić iskierka nadziei, że jednak nie był traktowany jak wszyscy, że był choć trochę wyjatkowy dla Kyree. Studził tę nadzieję dość szybko, w końcu nie miał pewności, jaki był model przy innych...
- Biegam codziennie rano, więc jeśli nie śpisz do późna, możesz śmiało dołaczyć - jego godziny pracy były bardziej stabilne niż modela, więc i jego poranki były dość schematyczne. Chyba że wyskoczyło coś, co zaburzało zwyczajny porzadek. - A z siłownia nie będę cię kłopotać. Może na takiego teraz nie wygladam, ale jestem w stanie spędzić tam cały dzień... Właśnie! Gdybyś mnie znał rok temu, no może dwa, z cała pewnościa byś tylko kręcił głowa. Miałem piękny kaloryfer, ładne mięśnie pleców bez zbędnego napinania. I nogi o wiele bardziej umięśnione - westchnał cicho. Dawniejsza masa treningów i wizyt na siłowni sprawiła, że jego ciało samo z siebie dobrze wygladało jak na typowego sportowca przystało. Wystarczyło tylko, że zaprzestał trenowania, a dość szybko mógł obserwować, jak cała jego dawna praca odchodziła w zapomnienie. Jeszcze nie wygladał źle i z cała pewnościa nie zamierzał dopuścić do zapuszczenia samego siebie. Po prostu był teraz wysportowanym chłopakiem i nawet mu to odpowiadało.
Drgnał lekko, kompletnie nie spodziewajac się tego gestu. Ale nie przeszkadzało mu to ani trochę. Wręcz przeciwnie! Nabrał ochotę, by położyć się tuż obok niego i pozwolić głaskać do woli. Taki relaks byłby idealna nagroda za trudny poczatek dnia. Ale to się nie wydarzy, bo nie było mowy, by w jakikolwiek sposób zamierzał to zaproponować. Chyba prędzej zapadłby się pod ziemię.
- To chyba dobrze, że pasuję ci wizualnie, prawda? - spytał, nie odrywajac spojrzenia od aparatu. Z cała pewnościa jego słowa były przyjemne. Tak samo jak wcześniejszy dotyk. Chociaż nie uważał ich za coś niezwykłego. Kyree nie był kimś, kto brał, co los mu przyniesie. Mógł śmiało wybierać, przebierać - kto normalny by mu odmówił. Więc dla Haru było oczywiste, że musiał mu się choć trochę podobać. Trochę narcystyczne myślenie, ale po prostu był pewien, że nawet gdyby był najlepszym partnerem w łóżku, nie miałby okazji spotkać go kolejny raz, gdyby był całkowicie nie w jego guście. Tak czy siak, ego mu lekko połechtał.
- Nawet tak nie mów! - mruknał z lekka panika w głosie, a wszystkie mięśnie natychmiastowo się napięły, bo niemalże poczuł, jakby już coś po nim chodziło. Dopiero po kilkukrotnym upewnieniu się, że to dziwne uczucie bierze się z jego głowy, a nie z rzeczywistych receptorów powoli się rozluźniał. - Mogę je fotografować, ale na pewno nie na swojej skórze - dodał i wzdrygnał się. Naprawdę nie miał nic do robaków, o ile nie przekraczały granicy.
- To... trochę przykre - stwierdził, wyraźnie przygaszony. Nie żeby chciał spotkać jego tatę po raz kolejny. Co to, to nie! Ale przykro mu się zrobiło, majac złudne wrażenie, że Kyree długo czekał na ten dzień. Pomyślał też, jakby było źle, gdyby przypadkiem tędy nie przechodził. Model byłoby zostawiony sam sobie. To naprawdę dołujace. Nagle poczuł się w obowiazku... nie, to złe określenie! Nagle poczuł, że chce mu to jakoś wynagrodzić, umilić ten dzień, by nie myślał o tacie zbyt długo. - Chcę! - odpowiedział chyba nieco za szybko, co go lekko zmieszało, więc ponownie się uśmiechnał. - Mogę, więc zostanę. Mama przyjaciółki przyjdzie po wszystko z mężem, ewentualnie pomoże im mój tata. To duża ilość par rak, byłbym tam całkowicie zbędny - wytłumaczył się, nie chcac też, by model uznał, że siedzi z nim tu z litości. Naprawdę miło było tak posiedzieć, porozmawiać... tak inaczej. Zawiesił aparat na szyi, popatrzył chwilę na jedzenie i wybrał jakiegoś warzywnego szaszłyka, po czym podsunał mu go pod nos. - Przy okazji zadbam trochę o ciebie. Skoro gosposia tak twierdzi, to naprawdę musisz mało jeść - utkwił w niego karcace spojrzenie. - Rozumiem, jesteś modelem, musisz dbać o poziom tłuszczu i inne takie, ale musisz mieć siły, by stać przed aparatem albo chodzić po wybiegu. Więc nie próbuj kręcić nosem i nie pozwól, by ludzie, którzy na tobie zależy, się o ciebie martwili...
 
 
Kyree Hayes
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-22, 17:48   

Ree był wysportowany, ale chyba nie dałby cały dzień siedzieć w siłowni! Choć słyszac takie słowa z ust kochanka uśmiech sam pojawił się na jego ustach, a w główce pojawiły się wyobrażenia jego ciała jak mogło wygladać wcześniej. Teraz było wyjatkowo pociagajace, a wcześniej... kto by pomyślał, że w takim miejscu będzie fantazjował o ciele Haru. Postanowił się opamiętać. To nie czas i miejsce na takie rzeczy! Zdecydowanie nie! Jeszcze organizm zacznie reagować i co wtedy... Haru pomyśli, że Ree myśli tylko i wyłacznie o seksie! Zdecydowanie tego nie chciał. Tylko czego on teraz chciał konkretnie? Dobre pytanie. Skupił się więc na planowaniu ich wspólnego biegania. To było o wiele bardziej przyziemniejsze i nie zwiazane z erotyka. Musiał jakoś uspokoić swój organizm! Koniecznie!
-Dobrze. Możemy codziennie razem biegać, ale jak Ci zginę w tyle to nie przejmuj się. W końcu pewnie kiedyś złapię i Twoja formę! - miał coraz lepszy humor, o dziwo, więc postanowił pośmiać się ze swojej kondycji. Nie narzekał na nia, ale skoro Haruki umiał cały dzień siedzieć na siłowni to pewnie miał ja o wiele lepsza od modela. Prawda? Tak mu się wydawało. Mógł się mylić. Jak jest na prawdę przekona się dopiero jak się spotkaja i zaczna razem biegać! Teraz można się pośmiać z tego, ale nie jakoś dołować czy przejmować. Nawet jeśli nie ma zajebistej formy to można to przecież nadrobić łatwo, z czasem będzie przecież coraz lepiej. Systematyczność pomaga.
Ucieszył się bardzo kiedy chłopak zgodził się z nim zostać. Ba. Nawet otworzył buzię i zaczał jeść to co dostał. Wiele rzeczy, które usłyszał od chłopaka zbył uroczym uśmiechem. Wsłuchiwał się w jego głos. Czerpał przyjemność z obserwacji go. Miał ku temu wile okazji. Nawet kiedy Haru patrzył na niego karcaco, a on udawał skarcone dziecko, wpatrzone ze smutkiem w swego nauczyciela, czerpał czysta przyjemność z wpatrywania się w jego oczy. Zaspokajał swe doznania estetyczne. Uwielbiał piękno, otaczać się nim, dotykać, posiadać. Japończyka nie mógł mieć, ale póki ten poświęcał mu swój czas... póki był... chyba nie było w tym niczego złego, że cieszył się, że był?
Zjadł grzecznie, choć wolno, to co dostał do swoich ust, a potem nachylił się w stronę modela i przytulił go do siebie. Ba, rozpieszczone dziecko nawet postanowiło ułożyć fotografa tak by ten siadł przed nim, uznał, że przytulanie się do jego pleców może być przyjemne. Oparł głowę o jego ramię i zaczał głaskać go po policzku, lekko, robił to bardziej na czucie niż obserwujac go i jego reakcje. Po pierwsze nie pozwalała mu na to pozycja w której się znajdowali, po drugie fakt, że miał zamknięte oczy. Jedna dłonia gładził policzek i linię szczęki chłopaka, czasami zahaczajac o jego usta, a druga ułożył na jego brzuchu, ale tak by nie było to aż za bardzo zwiazane z erotyka. Ot przytulał się do niego i nic więcej. Grzeczny Ree, który chce tulić swoje nie swoje "zwierzatko".
-Posiedźmy tak chwilę. Potem zjem co będziesz chciał. Wiesz co? Opowiedz mi coś jeszcze! Spodobało mi się słuchanie jak opowiadasz. Mów... ja cały czas słucham. Otul mnie swoim głosem. - prośba była raczej dość dziwna, ale być może zostanie wysłuchana. I o dziwo prosił, nie rozkazywał. Zdawał sobie sprawę, że Japończyk był tego typu osoba, które nie boja się mu odmawiać.
W tym wszystkim Ree nie przejmował się tym, że ktoś ich może zobaczyć, zrobić zdjęcie. Nie przejmował się tym, nie zastanawiał nad tym. Zreszta jeśli nawet to kto miałby być zazdrosny o Kyree. W tej chwili nie miał innych kochanków, więc żaden nie zrobi mu większej awantury... zreszta nawet mniejszej też nie. Tata? Cóż... pomartwi się tata, jeśli ktoś to zdjęcie zrobi i umieści w gazecie lub w necie, a tata dowie się o nim. Wtedy i tylko wtedy. Teraz cieszył się tym, że mógł przytulać piękne stworzenie, które może nawet przez chwilę pozwoli być przytulane! Może? Jakaś nadzieja przecież istniała.
 
 
Haruki Davinson
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-22, 18:48   

- Więc co to za przyjemność ze wspólnego biegania, jeśli miałbym cię zostawić w tyle? - zmarszczył nos w niezadowoleniu i pokręcił głowa, podkreślajac swoja niezgodę z jego słowami. - Nie martw się, bieganie w grupie to dla mnie żaden problem. Przed treningiem w ramach rozgrzewki musieliśmy biegać mniej więcej 5 kilometrów w zwartym szyku. Taki małe wojsko - nie wydawało mu się, by Kyree miał zła kondycję. Może nie mógł jej sprawdzić w bieganiu, ale nie przypominał sobie, by podczas zabaw łóżkowych miał obawy, że starszy zaraz zejdzie. Jeśli jednak się okaże, że dość marny z niego biegacz, najwyżej będzie się umawiać z nim na późniejsza godzinę, a sam wcześniej wyrobi swoja dzienna normę ruchu. Na pewno go nie zostawi, skoro tak chętnie przystał na poranne spotkania.
Był wyraźnie zadowolony, gdy zgodnie z jego słowami, mężczyzna zjadł, co mu podano pod nos. Może i był lekko zaskoczony, że poszło to tak łatwo, ale nie zamierzał spoczywać na laurach. Prędzej wciśnie w niego połowę z tego, co leżało na kocu. Dla kogoś takiego jak Haru, który uwielbia jeść i to dużo, nie istnieje słowo "dieta", "nie jestem głodny", "jestem pełen". To ostatnie, jeśli miał siły normalnie mówić, znaczy, że kłamał. Nie zamierzał go przejadać, ale nienajedzonego go stad nie wypuści. Z tych rozmyślań wyrwało go objęcie. Przez moment spanikował, nie do końca rozumujac co się dzieje, a potem... potem to tylko rozpływał się pod wpływem jego ciepła, dotyku i bliskości. Całe ciało przyjemnie go mrowiło, chociaż wstyd mu było, że reaguje jak nastolatka na pierwszej randce. Nie zważajac na nic, ułożył się wygodnie i cieszył każda drobna pieszczota.
- Opowiedzieć? - spytał retorycznie i usilnie się powstrzymał, by nie jęknać z niezadowoleniem. Teraz ma mu opowiadać, jak nie jest w stanie jasno myśleć? To stanowczo zbyt duże wymaganie. Jednak szybko zebrał się w sobie. - Byłem ostatnio w sklepie, takie szybkie zakupy. A przynajmniej takie miały być. Natknałem się przypadkiem na pewna dziewczynę - urwał, zastanawiajac się, czemu zamierza mówić akurat o tym, jak zrobił z siebie świra. - Miała taka zjawiskowa urodę, że momentalnie zapomniałem o zakupach i o wszystkim innym. W głowie miałem tylko miliony scenerii, w jakich chciałbym ja sfotografować. Wiesz, jakie to było żenujace, gdy podeszła do mnie z pytaniem, czemu ja śledzę? Do tej pory jestem jej wdzięczny, że nie nasłała na mnie ochroniarza. Chyba wyjechałbym z miasta, bo wstyd byłoby chodzić po ulicy - parsknał cicho i spuścił głowę, by przypadkiem nie zobaczył jego rumieńców, gdyby nagle wpadł na taki głupi pomysł. Spojrzał na obejmujaca go rękę i przejechał opuszka palca po żyłach na jego dłoni. - O, i dostałem wczoraj list od redakcji magazynu. Napisali mi, że podobaja im się moje zdjęcia i licza na dalsza współpracę. Mam świadomość, że to tylko grzecznościowa formułka, ale jednak daje to jakaś nadzieję - zmienił dość szybko temat. - Więc jestem ci bardzo, bardzo, bardzo wdzięczny za tę szansę i wciaż czekam na decyzję, jak ci się mogę odpłacić. Nie przyjmuję, że tamto jedno ululanie rozwiazało problem - dodał jak najbardziej szczerze. Nawet jeśli dla Kyree mogła być to drobnostka, dla Haru miała ona ogromne znaczenie. Nie przywykł do tego, by brać i się cieszyć. Coś za coś.
 
 
Kyree Hayes
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-22, 19:07   

Pięć kilometrów? Tak. Był w stanie tyle przebiec! Może nie w jakimś morderczym tempie, ale to w sumie nie była taka odległość, której by nie podołał. Jeśli przyjmie się średnie tempo biegu to na spokojnie moga tyle przebiec. Ucieszył się, że Haru tak wspaniałomyślnie chce na niego czekać. Da się to pogodzić, by Kyree mógł pobiegać, a i wysportowany Japończyk miał swoja rozgrzewkę przed siłownia? Czy co tam nie chciał robić po niej! Tak! To wszystko było kwestiami do obgadania na spokojnie!
-Pięć dam radę. To co? Kiedy i o której mam pojawić się? Chyba lepiej biegać przed śniadaniem. Tak mówił mój wujek. Wtedy spali się więcej kalorii czy coś takiego. - pominał już fakt, że wujek, taki bardziej przyszywany, był też jego trenerem personalnym kiedy zaczynał karierę w modelingu i musiał poprawić wyglad swego ciała. Uznał, że takie coś nie jest aż taka ważna informacja, przynajmniej w tym momencie!
Słuchał go uważnie i nie potrafił nie być zazdrosny o kobietę, która opisywał chłopak. No cholera. Jakaś lafirynda może być ładniejsza od Ree? Pewnie tona tapety i cycki na silikonach i botoks! Zdecydowanie botoks! Jakaś sztuczna laleczka! Jak takie coś mogło się podobać Haru! No to po prostu niesłychane! Chamstwo i to wielkie! Miał coś powiedzieć, skomentować, zaprotestował, ale jednak zmienił zdanie. Na jego szczęście również nie zauważył rumieńców na twarzy chłopaka. Wtedy by na pewno skomentował to jakoś, pokazujac tym samym, że jest zazdrosny o Azjatę. Chciał być jego jedynym obiektem fascynacji, a nie jakieś durne baby! Ta świadomość sprawiła, że poszedł dalej ta myśla... jeśli ona jest... to ile jeszcze ma fascynacji Haruki? Ile osób jeszcze jest z którymi się spotyka i zachwyca się ich uroda? Ree jest jednym z wielu? Straszna myśl!
Może właśnie dlatego ucieszył się zmianami tematu. Mógł na spokojnie wszystko sobie przemyśleć, a potem kiedy Japończyk przeszedł na ten najspokojniejszy i wydawać by się mogło najbezpieczniejszy temat w końcu zdecydował się odezwać.
-Masz nie fascynować się nikim innym. Tylko mna! - miał powiedzieć coś zupełnie innego! Miało to być coś sensowniejszego i bardziej logicznego, a nie takie żadania, które nie miały szans zostać zrealizowane. W końcu fotograf. Uroda wielu osób może go poruszyć. Niby Ree starał się to zrozumieć, starał się nie być zazdrosny, ale nie potrafił. Ten niby bezpieczny temat okazał się być pułapka, w która wpadł. Sidłami, które może nie były tak bezczelnie zastawione na jego ego, ale jednak tam były!
-Tacie bardzo podobały się te zdjęcia. Uznał, że musi pokazać je rodzinie! Kazał Ci przekazać, że odmłodziłeś go czy coś takiego. - starał się spokojnie zmienić temat. Starał się skupić tylko na jego głosie, ale nadal czuł zazdrość. Jakaś durna baba, do tego baba! No jakaś beznadziejna kobieta może być ładniejsza od Kyree?! No bez przesady już z tym. Zreszta podobno... jak on może mówić... Jak on śmie... jaka kurwa zjawiskowa uroda?! No zjawiskowa? Zjawiskowa duża kupa może być kundla, który biega po parku!
 
 
Haruki Davinson
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-22, 20:08   

Chyba wciaż nie dowierzał w to, co się właśnie działo. Czekał, aż w końcu powie, że żartuje albo coś, chociaż nie zapowiadało się na nic takiego. Nie wierzył, że od jutra będzie mu dane widywać go codziennie, choćby i na zwykłe bieganie. Co prawda, zawsze istniała szansa, że po jednym poranku model się wycofa, ale to zawsze jeden wspólny poranek.
- Przed śniadaniem? Z twoim niejedzeniem nie ryzykowałbym. Nawet jeśli nie zamierzam cię bardzo wymęczyć, zwykły trucht wystarczy, to jednak na twoim miejscu zjadłbym coś lekkiego. Osobiście, nie wychodzę z domu bez śniadania, nawet jeśli idę tylko biegać i zaraz wracam - za sama chęć "spalenia więcej kalorii" najchętniej by mu przysłowiowo przywalił, ale musiał się powstrzymać. Widział jego ciało nieraz i to najlepiej jak można - bo bez ubrania - więc nie miał pojęcia, skad ta chęć zgubienia jeszcze czegoś. Dla niego był idealny, biorac pod uwagę fakt, że jest modelem. Haru biegał dla zdrowia, dla kondycji, dla energii, jaka mu dawało poranne bieganie, dla samego siebie. Nie biegał, by chudnać - nie przybranie jeszcze więcej na wadze poprzez zaprzestanie treningów to tylko dobry efekt uboczny. - Jeśli nie będziesz mieć odpowiedniej ilości węglowodanów, i tak nie spalisz tłuszczu, tylko zaczniesz spalać mięśnie - dodał bardziej w tonie chęci podzielenia się wiedza niż pouczania. Dla niego śniadanie to podstawa. W sumie nawet dwa śniadania: przed i po treningu. - Jeśli nie masz innych planów, możemy nawet jutro o 6? 7? A co do miejsca, zazwyczaj biegam po okolicy, żeby nie marnować czasu na dojście do jakiegoś parku - zamyślił się. Bez sensu byłoby kazać mu przyjeżdżać pod jego dom, by pobiegali, a potem by wrócił do siebie... - O, po prostu umówmy się przed twoim domem - dla niego wstanie choćby i o świcie nie będzie problemem, więc przebiegnięcie takiego kawałka i wyrobienie się na czas tym bardziej nie będzie stanowiło kłopotu.
Momentalnie uniósł głowę, nie będac pewien, czy dobrze usłyszał. Bo to brzmiało tak, jakby był zazdrosny o Aislin. To w ogóle możliwe? Zmarszczył nieświadomie brwi, przyswajajac informację, a potem przekręcił się lekko, by na niego spojrzeć.
- Ej, chyba nie myślisz, że spojrzałem na nia choć w maleńkim stopniu jak na ciebie? - uśmiechnał się, wciaż zaskoczony taka reakcja i powrócił na swoje miejsce. - Nie martw się. Ty i ona to kompletnie dwa światy. Ja chciałbym sfotografować, a ciebie... nie tylko - zakończył tak marnie, bo nie umiał znaleźć żadnego dobrego i niezobowiazujacego słowa. Może i było teraz miło, ale z pewnościa wystarczyłoby jedno złe zdanie i na nowo powróciłaby ta zimna atmosfera. Na sama myśl przeszedł go dreszcz.
- Ja go odmłodziłem? Raczej zwaliłbym to na ciebie. Widać było, że czuł się przy tobie bardzo dobrze i twoja energia po prostu go zaraziła, ja tam tylko stałem z aparatem - skromny i szczery jak zawsze. Po prostu obydwaj razem wygladali obłędnie, nie było żadnej sztuczności w ich mimice, więc zdjęcia nie miały prawa wyjść źle. Ale i tak najważniejsze było, że klient - w tym wypadku Kyree i jego ojciec - byli zadowoleni. Czego mógłby więcej wymagać?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 6