Poprzedni temat «» Następny temat
Samotna ławeczka
Autor Wiadomość
Brentwood


Wysłany: 2017-06-23, 20:59   Samotna ławeczka
  

  
Brentwood

  
your favourite place on earth


[Profil]
 
 
janis hopkins - gear
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-16, 23:50   

1.
Look

Chociaż Janis miała wrażenie, że z każdym dniemn staje się coraz grubsza, cięższa i ogólnie niedługo będzie ja łatwiej przeskoczyć niż obejść to tak naprawdę czuła się bardzo dobrze. Dolegliwości takie jak bóle kręgosłupa czy puchnace stopy schodziły na dalszy plan w obliczu tego, że niedługo zostanie mama, a właściwie obie zostana.
Niektórzy do teju pory byli w szkoku, że Trish dała się namówić na dziecko, chociaż tak naprawdę nie trzeba było jej namaiwać Janis nie urzadzala długich tyrad o instynkcie macierzyńskim, ani nic z tych rzeczy. Po prostu pewnego dnia to poczuły. Były ze soba już długo, kochały się więc chęć posiadania małej istotki, która będa mogły otoczyć miłościa był dość oczywisty. Tak samo jak fakt, że to akurat ruda będzie rodzić. To było tak naturalne, że nawet nie podlegało dyskusji.
Ruda dzielnie zniosła zabiegi i miała za soba już całe siedem miesięcy ciazy, już bliżej niż dalej, niby wszystko mogło się wydarzyć w każdej chwili, chociaż lepiej nie, bo siódmy miesiac jest tym najniebezpieczniejszym jeśli chodzi o przyjście szkraba na świat.
Mimo wszystko Pani Hopkins - Gear nie chciała zabarykadować się w swoi łóżku jak księżniczka. Starała się spędzać czas aktywnie. Oczywiście na tyle ile była w stanie i pozwalał jej zdrowy rozsadek.
Dziś korzystajac z ładnej pogody postaniła pójść, a raczej potoczyć się na spacer. Wiadomym jednak było,że z takim brzuchem prędzej czy później się zmęczy.
Widzac więc niewielka ławeczkę wskazała ja swojej żonie, a potem sama ruszyła w jej kierunku, usiadła i automatycznie położyła sobie jedna dłoń na brzuchu po czym odetchnęła.
 
 
Trish Gear
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-17, 09:47   

Z każdym kolejnym dniem i miesiacem Trish była coraz większa kulka podekscytowania i zdenerwowania jednocześnie. NIgdy nie podejrzewała, że mogłaby zostać mama. Ba, ona nigdy nie widziała siebie w poważnym zwiazku małżeńskim. A tu proszę, życie potrafi zaskakiwać i Trish nie dość, że jest szczęśliwa u bok żony to jeszcze spodziewaja się małej fasolki.
I to prawda. Nie trzeba było jej przekonywać do posiadania dziecka, chociaż niektórzy w to nie wierzyli. Trish po prostu dorosła do bycia mama. Zreszta chciała by po domu biegał im mały śmierdzacy brzdac z pełna pielucha. Taka już była kolej rzeczy.
I chociaż djka bała się niesamowicie samego posiadania małego munchkina to robiła co mogła by Janis nie widziała tego. Poza tym latała wokół żony jakby ta była ze szkła conajmniej. Wzieła sobie kilka dni wolnego, bo ostatnio nocki w klubach praktycznie 7 dni w tygodniu były męczace. Przesypiała praktycznie cały dzień i nie nadawała się do życia. A tak nie mogło być, bo przecież trzeba było pomoć żonie ogarnać. Zostały niecałe dwa miesiace, a potem to już całkiem życia nie będzie miała. Z klubu będzie wracała w środku nocy do domu i bum nawet pospać nie będzie mogła jak się niemowlak będzie darł.
Spacer był dobrym pomysłem, więc Trish z chęcia się wybrała z Janis. -Wszystko okej? - spytała siadajac obok żony i wyciagajac gice przed siebie. Nie, nie umiała siedzieć jak człowiek. Musiała zawsze przyjmować jakieś wygodniejsze pozycje. Gdyby ławka stała przy drodze to pewnie ktoś prędzej czy później by się wyłożył przez jej nogi.
 
 
janis hopkins - gear
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-18, 01:04   

Jeśli któraś z nich stawała się z dnia na dzień coraz większa kulka to z pewnościa była to ruda. Ona też się niecierpliwiła, ale wiedziała, że wszystko ma swój czas i lepiej nie przyspieszać biegu wydarzeń. Z reszta te wszystkie wieczory, kiedy mogła usiaść z Trish na kanapie i przyłozyć jej dłoń do brzucha, akurat, gdy fasolka zaczynała kopać też miały swój niepowtarzalny urok.
Ruda doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że wiele osób nie wierzyło w ich zwiazek, nawet wtedy, gdy wzięły ślub, ale dziecko było tego wszystkiego jakby ostatecznym scementowaniem. Miała świadomość tego, że nie wszystkim się to podoba, zapewne jeszcze nie jedna laska na imprezie miała nadzieje, że jednak uda jej się odbić śliczna dj’kę niepozornemu rudzielcowi, ale ta naglę zaczęła biegać w poszukiwaniu dziecięcych śpioszków.
Ruda też się bała. Owszem miała doświadczenie z dzieciakami, potrafiła się nimi zajmować, ale zupełnie co innego zajac się nimi, gdy rodzice sa w pracy, a co innego urodzić i wychować swoje.
Widziała i doceniała to całe poświęcenie troskę i opiekę, naprwdę była wdzięczna Trish za te starania, cierpliwość.
Praca… ten temat spędzał jej trochę sen z powiek, najzwyczajniej w świecie bała się jak to będzie, kiedy maluch przyjdzie na świat. Ona nie pracowała już kilka miesięcy, Patricia też pewnie długo nie da rady niedosypiać, w nocy latać po klubach, a w dzień zajmujac się malcem, a przecież brzdac jednak kosztuje, życie też.
-Tak, tak … kondycja po prostu już trochę nie taka, jak dawniej…
Zaśmiała się, naprawdę czuła się dobrze, musiała tylko chwilę odpoczać i to wszystko.
 
 
Trish Gear
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-18, 01:54   

To wszystko było nierealne. Bywały dni kiedy Trish nie wierzyła w to co się działo, w to, że miała być niedługo mama. Wychowywać małego brzdaca. Sama była jak duże dziecko, więc tym bardziej czasem się zastanawiała co też jej strzeliło do głowy. Jednak wystarczyło spojrzeć na żonę, dotknać brzucha gdy dzieciak przypominał o swoim istnieniu kopniakami. Wtedy Trish wiedziała, że to najlepsza decyzja jaka podjęły. Poza małżeństwem rzecz jasna.
Szczerze? Obecnie irytowało to Gear gdy panny mimo powiedzenia w prost, że jest żonata, nadal próbowały zaciagnać ja do łóżka. Była wierna. Wystarczyło, że lata temu sobie nachlapała papiery. Teraz liczyła się jedynie Ruda i mała fasolka. Jej rodzina, o która walczyła i starała się. A bieganie po śpioszki było super zajęciem! Dobrze, że Janis nie buszowała po jej koncie na amazonie. Tam Trish już miała praktycznie długa listę zabawek, gier i wszystkiego co jest maluchowi potrzebne badź nie. Nawet głupie śpioszki z napisem 'Zombie eat brains, don't worry you are safe'. Gdyby wygrała w euromilion to pewnie sporo kasy przeznaczyłaby na mała córeczkę, potem sprawiłaby jakieś spa i wakacje swojej żonie.
Praca... Trish kokosów nie zarabiała, ale też stać je było na to co chciały. Janis wróci do pracy za jakiś czas i będzie okej. Dadza radę i to cały czas powtarzała Rudej Trish.
-Dziwisz się? Nosisz dodatkowy ciężar. - uśmiechnęła się szeroko i cmoknęła żonę w policzek. -Jesteś pewna, że chciesz się przejść do centrum do tego sklepu? - Trish nie chciała by jej kobieta się przemęczyła. Dostanie jej się za bycie nadopiekuńcza, ale no trudno. Trish nie umiała inaczej. No halo, Ruda nosiła fasolkę pod serduchem. Trzeba było o nia dbać i nosić na rękach praktycznie. Wróć. Kregosłup by kaskaderce pękł. Dwóch osób to ona nie udźwignie! I Janis kłamała, nie była tak wielka jak jej się to wydawało.
 
 
janis hopkins - gear
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-18, 20:51   

W sumie one obie były trochę jak dzieci. Ruda też czasem nie zachowywała się tak, jak powinna kobieta w jeju wieku. Wszyscy zawsze jej powtarzali, że tak dobrze dogaduje się z dziećmi, bo sama jest jak jedno z nich. Co się tyczy Trish to fakt, czasem ciężko ja było ogarnać i Janis miała ja ochotę wysłać za karę do konta, ale z drugiej strony …. wiele razy pokazała, że naprawdę można na nia liczyć i jest odpowiedzialna. Choćby wtedy, gdy ruda wyladowała w szpitalu po tym, jak ktoś dosypał jej coś do drinka.
Tamto zdarzenie sprzed lat… bardzo mocno nimi zachwiało, sprawiło, że ruda rozpadła się na tysiac małych kawałków, ale teraz już nie chciała o tym pamiętać, jasne cały czas miała to gdzieś w głowie, ale nigdy nie wytknęła tego, nie użyła przeciw żonie, każdy popełnia błędy, czasem bardzo bolesne dla drugiej strony, ale … Nie, ten temat był już dawno zamknięty i nie wracała do niego.
Pewnie dostałaby zawału, gdyby to zobaczyła dlatego chwała, że nie miała zwyczaju szpiegowania małżonki, gorzej będzie, gdy trafi na to zupełnie przypadkiem.
Ruda nie miała co liczyć na szybki powrót do pracy, tak naprawdę najbliższe dwa lata raczej odpadna teraz miała na głowie poród i końcówkę studiów, potem malucha trzeba będzie odchować, a dopiero później może poszuka zatrudnienia w jakimś przedszkolu. Gdzieś tam po cichu cieszyłaby się, gdyby Gear zajęła się czymś innym niż granie w klubach i kaskaderka, ale nie powie jej tego. Nie każe jej zrezygnować z czegoś co sprawia jej tyle radośći, przecież już i tak przewróciła jej życie do góry nogami.
-Uhum .. tylko daj mi chwilę odpoczać i możemy iść dalej.
Uśmiechnęła się promiennie.
-Sama wiesz, że brakuje nam jeszcze kilku rzeczy, a powinnyśmy być gotowe…
Odetchnęła sięgajac po butelkę wody, która zawsze miała przy sobie.
 
 
Trish Gear
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-20, 23:46   

Ruda przynajmniej wiedziała kiedy pora zachować się poważnie. Trish na ogół, poza praca, była jednym wielkim dzieciakiem z głowa pełna głupich pomysłów. Dopiero przy Janis ogarnęła się w miarę. Z roku na rok było znacznie lepiej i może jak już będzie miała 50 na karku to będzie można powiedzieć, że Trish Gear jest poważnym człowiekiem. Jednak Ruda miała naprawdę wielki wpływ na zachowanie Trish mimo wszystko. Bo to własnie dzięki Hopkins, kaskaderka odpuściła nieco szlaone życie, pomyślała o ustatkowaniu się i teraz będzie mama. Gdyby nie Janis i to wielkie uczucie, kórym darzyła swoja żonę to pewnie Gear byłaby gdzieś na drugim końcu świata robiac jakieś głupoty.
To co zrobiła pewnie będzie za nia chodzić do końca życia i przypominać o sobie co jakiś czas. Naprawdę. Nie była z tego dumna i kajała się za każdym razem gdy było o tym wspomniane. Miała szczęście, że Janis nie była osoba, któa lubiła wypominac to przy każdej sprzeczce czy większej kłótni.
Oj i tak jak wreszcie rish wszystko zamówi to Ruda się za głowę złapie! Bo tego naprawdę było dużo. Poza tym nawet nie wiedziała, że przegladanie Amazona pod tym katem jest takie przyjemne! Godzina mija a Trish już ma wypatrzone pierdyliard rzeczy. Dobrze, że nie zarabiała kokosów, bo dziecko utonęłoby w ciuchach i zabawkach. Trish kompletnie nie przeszkadzał fakt, że Janis nie pracowała. Liczyły się z tym, że przez jakiś czas będzie to niemożliwe, ale przecież zawsze można iść na kompromis! Trish była praktycznie cały dzień w domu, a dopiero wieczorami i nocami pracowała. Nic nie będzie stało na przeszkodzie jeśli Janis będzie chciała iść do pracy do południa. Djka i tak będzie w domu i nie trzeba będzie wynajmować opiekunki. Bo watpliwym było by Trish zajmowała się czymś innym niż kaskaderka czy graniem w klubach.
-Kilogramów przybyło to i kondycja nie taka jak trzeba - roześmiała się i praktycznie fuksem uniknęła ciosu w ramię. -Jesteśmy gotowe. Nie panikuj - jak na Trish to obie chyba bardziej gotowe być nie mogły albo po prostu ona nie do końca wiedziała czego im jeszcze brakuje.
 
 
janis hopkins - gear
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-21, 23:57   

W sumie to przecież za to ja kochała. Za fakt, że była roztrzepana, dziecinna, czasem nierozsadna i może nawet irytujaca, ale to właśnie była jej Trish taka jakiej oddała serce. Sama też nie myślała o tym, ze kiedyś weźmie ślub, założy rodzinę. Oczywiście chciała zawsze, ale była na tyle nieśmiała, że czasem po prostu nie miała odwagi zagadać, dobrze,że kaskaderka kiedyś wykonała pierwszy krok.
Jeśli chodzi o wypominanie przeszłości to poważnie nie chciała tego robić. Wszystko już sobie wyjaśniły, na co dzień starała się o tym nie myśleć. Skupiała się bardziej na pozytywnej stronie ich zwiazku. Pamiętała jak kaskaderka o nia dbała, nawet wtedy, gdy jeszcze nie były razem, a ruda oberwała nożem od jakiegoś psychola na ognisku, lub , gdy po prostu była chora, a Gear potrafiła wstać w środku nocy,m by podać jej szklankę wody.
Jak Trish to wszystko zamówi to chyba będa musiały kupić większe mieszkanie, bo się nie zmieszcza, serio, gdyby tylko ruda wiedziała już pewnie wyobrażałbym sobie te sterty rzeczy i piętrzace się wszędzie paczki oraz nienawistne spojrzenie kuriera.
Mimo wszystko Jan martwiła sie o to czy zwyczajnie starczy im pieniędzy, nie potrzebowała luksusówm, ale koszt pieluch, ubranek … Dziecko było wydatkiem i nie dało się tego ukryć, ale na razie najważniejsze było, aby spokojnie donosiła fasolkę.
Zmróżyła oczy i pacnęła ja w ramie
-Ahh … czyli jednak jestem gruba?
Dobra, to było dość kretyńskie pytanie, bo tak była gruba z oczywistych względów, ale jednak.
“Nie panikuj” Trish powinna znać swoja żone na tyle, żeby wiedzieć, że panikuje, może nie gdy chodzi o nia sama, ale o osoby jej bliskie. Nie pamiętała już tej całej goraczki przed ślubem? Kiedy to Janis aż cała dygotała z nerwów?
Upiła kilka łyków wody i spojrzała na nia
-Możemy iść jak chcesz
 
 
Trish Gear
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-22, 09:27   

Kurcze to naprawdę Trish się trafiło, że ktoś pokochał ja taka jaka jest. Miała Australijka wielkie szczęście. No i Janis nie wymagała od niej by się jakoś bardzo zmieniała, ato już dużo. Zazwyczaj w zwiazkach Gear z czasem czuła się niczym pies uwiazany przy budzie. W przypadku Janis... zdecydowanie mogła powiedzieć, że jest najszczęśliwsza osóbka na świecie. Miała kochajaca, cudowna zónę, a już niedługo obie przywitaja na świecie mała fasolkę, która będzie miała z nimi przechlapane w późniejszych latach.
Oj, już nie przesadzajmy. Nie będa musiały kupować większego mieszkania z powodu paru kartonów ciuchów i zabawek. Pewniakiem było, że Trish wszystkiego odrazu nie kupi. Poza tym do niektórych zabawek to dziecko będzie musiało najpierw podrosna, bo co za frajda kupić mu rower kiedy będzie trzeba czekać lata aż osesek do niego podrośnie. Nie, nawet Trish wiedziała, że to byłoby bezsensu. A śpioszków nigdy za mało! Tego to maleństwo będzie miało cała szafkę, jak nie więcej.
-Nie jesteś. Weź już sobie nie dopowiadaj dobra? - wywaliła język w stronę żony. I Trish miała zostać mama? Dobry dowcip. -Przybyło ci kilogramów. Co tu dużo ukrywać. Tam w środku.. - przyłożyła dłoń do brzucha żony i zaraz automatycznie uśmeichnęła się lekko. -Tam jest małe żyjatko, która rośnie, więc no nic dziwnego że jesteś gruba - zabrała dłoń i wszczerzyła się do Janis.Tak! Powiedziała to na głos.
Znała, dlatego też kazała jej nie panikować za kazdym razem. Pokój małej istoty był prawie gotowy, matki dziewczyn zaopatrzyły je praktycznie w roczny zapas pieluch. Wszystkie najpotrzebniejsze miały, może oprócz łóżeczka i paru pierdułek. Raczej bardziej gotowym bić nie można. Pzynajmniej tak uważała Trish, która o dziwo sama nie panikowała. Wystarczyło, że Janis to robiła. Ona już nie musiała.
- Mi tu wygodnie - odchyliła głowę do tyłu by spojrzeć w niebo, a raczej w liście vdrzewa pod którym siedziały -Ale faktycznie trzeba byłoby się ruszyć dalej. Chociaż najchętniej to poszłabym spać - Trish była zmęczona. Ostatnimi czasy pracowała pratycznie całe tygodnie. Zarówno w nocy jak i w ciagu dnia, bo trzeba było pomóc w domu jako tako. No i siedziała w pokoju małej malujac ściany. Powinna się już przyzwyczaić, że tak będa wygladały najbliższe lata jej życia. Nie przeszkadzało jej to.
 
 
janis hopkins - gear
[Usunięty]

Wysłany: 2017-08-08, 22:38   

Miłość nie polegala na unieszczęśliwianiu drugiej osoby, bynajmniej nie według rudej. Owszem mogła prosić, aby Patricia przestała grać, mogła argumentować teraz, że dziecko, że milion innych rzeczy, ale po co? Aby ogladać swoja żonę nieszczęśliwa, bo zabrała jej to co kochała? W ten sposób ludzie zabijali uczucie między soba, a ona chciała pielęgnować to, co je łaczyło.
Oj, ona już ja dobrze znała i wiedziała, że gdy Gear zapędzi się z zakupach to trzeba ja czasem stuknać w ten śliczny łepek, chociaż z drugiej strony to Janis wcale jej się nie dziwiła te wszystkie ciuszki i akcesoria były tak urocze!
Pogłaskała się tylko po brzuchu. Tak, wiedziała, że rośnie w niej mała istotka i że jest ona o miliard razy ważniejsza niż rozstępy na jej udach, ale to nie znaczyło, że nie mogła sobie czaem trochę pomarudzić. Trish przecież doskonale wiedziała, ze jej żona oddałaby swoje życie za zdrowie maleńkiej fasolki, która była tam w środku niej.
Coooooooooooooooo? Nie miały łóżeczka a ona twierdziła, że wszystko już maja i że rudzielec ma nie panikować? Przecież to było niemożliwe, nie w jej wydaniu, dziwne jeszcze, że nie pobiegła sprintem do tego sklepu!
Westchnęła tylko i spojrzała na nia zmartwiona, gdy dj’ka wspomniała o zmęczeniu.
-Przepracowujesz się kochanie.
Zauważyła z troska, a potem wstała z ławki.
-Chodź im szybciej to załatwimy tym szybciej będziesz mogła iść spać
Wyciagnęła do niej rękę, a potem obie ruszyły do sklepu.
/zt x2
 
 
Nikay Verhoeven


Wysłany: 2017-11-04, 23:15   

| po wszystkim / outfit

Wszystko zmierzało ku lepszemu. Zamieszkałem z Eliasem i mogłem śmiało powiedzieć, że nasze życie miało się ku lepszemu. Zwłaszcza, że tak defacto byliśmy zaręczeni. Nie mogłem się nacieszyć naszym zwiazkiem. Miałem sporo pracy ostatnio, ale siedziałem w domu, więc nie było źle.
Dzisiaj jednak musiałem wypełznać z pieczary. Eli był w pracy, a wypadało by zrobić zakupy. Zostawiłem mu karteczkę na lodówce, że poszedłem do sklepu i że pewnie wrócę koło szesnastej. Mój narzeczony miał wrócić do tego czasu z pracy. Szedłem do sklepu kiedy koło mnie przypałętał się jakiś frajer. Myślałem, że to jakiś natręt, który mnie poznał, bo ostatnio było o mnie dosyć głośno. Zaczał pytać jak mi jest z Eliasem. Wlazł za mna nawet do sklepu. W końcu zapytałem o chuj mu chodzi i usłyszałem coś czego słyszeć nie chciałem, że Eli jest zajebisty w łóżku i że szkoda go na mnie. Zdębiałem. Nie wiedziałem co mam zrobić i zwyczajnie zwiałem.
Dopiero po chwili się otrzasnałem. Mogłem się spodziewać, że tak będzie. Przez tego kolesia się spóźniałem z zakupami i pewnie Eli się martwił, a telefon mi zdechł. Starałem się sprężyć zwyczajnie. Więc zrobiłem szybkie zakupy, zapakowałem do plecaka i wyszedłem. Postanowiłem sobie skrócić trochę drogę i pójść przez park. Szedłem jakaś boczna alejka. Eli sam pokazał mi ten skrót. Jednak nagle znów pokazał się ten koleś i rzucił się na mnie drac się, że Elias jest jego i mam go zostawić. Nie mogłem załapać co się dzieje. Dopiero kiedy dostałem w ryj zorientowałem się o co chodzi. Zaklałem. Jeszcze parę razy dałem sobie przypierdolić, aż w końcu sam się odwinałem i złamałem kolesiowi nos. Jednak to go nie zniechęcało. Znów się na mnie rzucił. Dostałem po żebrach, dopiero kiedy znów mu przyjebałem w nos odpuścił drac się, że to nie koniec i Eli do niego wróci. Ktoś nie umiał się pogodzić z tym, że był tylko przygoda na jedna noc.
Miałem wracać do domu, ale czułem, że sam nie dam rady. Dostałem jednak mocno. Podszedłem do pobliskiej ławki i posadziłem na niej swój tyłek. Nikogo dookoła nie było, a ja nawet nie miałem jak zadzwonić do narzeczonego pewnie się martwił. Spuściłem głowę zapluwajac się krwia. Miałem nadzieję, że zaraz mi przejdzie, ogarnę się i wrócę do domu...
[Profil]
 
 
Elias Groeneveld


Wysłany: 2017-11-04, 23:33   

// z otchłani + outfit mniej wiecej

Zdecydowanie było lepiej. Spędzałem z Kay'em każda wolna chwilę, poświęcałem mu mnóstwo uwagi. Nasz zwiazek rozkwitał na nowo i tym razem nie mogłem dopuścić do tego, aby coś się zepsuło. Czułem, że jestem to winien mojemu ukochanemu, on zasługiwał na wszystko co najlepsze i to właśnie chciałem mu podarować.
Dzisiejsze popołudnie spędziłem w pracy. Całe szczęście, że nie musiałem przychodzić na nockę, bo powoli miałem dość tych wszystkich frajerów albo natrętnych małolatek, które próbowały mnie poderwać na teksty typu "poproszę jeszcze jedno piwo i Twój numer telefonu". Do wieczora było naprawdę spokojnie, po całym klubie kręciła się garstka osób, szybko zajmujac miejsca przy stolikach. Mimo wszystko wracałem do domu zmęczony i marzyłem już tylko o tym, aby poleniuchować z Nikay'em. Droga do mieszkania zajęła mi dłuższa chwilę, jednak zaraz później wdrapywałem się już po schodach. Tyle że mojego ukochanego nie było. W końcu dojrzałem karteczkę przywieszona na lodówce. Uśmiechnałem się szeroko i postanowiłem, że grzecznie poczekam na narzeczonego. Poszedłem się odświeżyć, przebrać w coś wygodniejszego, podjeść coś z lodówki, bo do obiadu jeszcze trochę zapewne.
Nikay dosyć długo nie wracał. Na poczatku starałem się nie panikować. Brentwood jest przecież małym miasteczkiem, co się mogło niby stać? Wysłałem mu wiadomość, jednak Nikay nie odpisywał. Postanowiłem, że zadzwonię. Też nic. Może zakupy go tak wciagnęły, że nie słyszy dzwonka w komórce? Odczekałem jeszcze jakaś chwilę, ale znów to samo. Potem miła pani w słuchawce poinformowała mnie swoim beznamiętnym, nagranym głosem, że telefon mojej miłości jest wyłaczony lub poza zasięgiem. Zerwałem się z miejsca. Narzuciłem bluzę, wskoczyłem w buty i łapiac w locie klucze wraz z telefonem, wybiegłem z mieszkania. Musiałem go szukać. Dość już miałem czekania.
W tym mieście raczej każdy zna każdego, więc zaczałem od popytania kilku przechodniów. Nic. Zrezygnowany leciałem dalej, aż w końcu ktoś podpowiedział mi że widział jak jakiś czas temu Nikay szedł w stronę parku. I chyba nawet wiedziałem, gdzie to było. Pobiegłem tam i to co zobaczyłem przeraziło mnie zupełnie.
- Nikay!? Boże, kochanie, co się stało? - wydusiłem ze strachem, kiedy już znalazłem się przy ławeczce na której siedział mój narzeczony. Tam była krew. Sporo krwi.
[Profil]
 
 
Nikay Verhoeven


Wysłany: 2017-11-04, 23:51   

Musiałem iść na te zakupy, bo przecież w lodówce zamieszka zaraz pingwin. Po za tym chciałem nam zrobić bardzo romantyczna kolację może z czymś więcej, bo czemu nie. Mój narzeczony powinien dostać nagrodę za to jak ładnie się dla mnie starał.
Najważniejsze, że dzisiaj nie będzie nocki i się nim nacieszę. Będę mógł z nim zasnać, więc miałem wyjatkowo dobry humor. Jednak jak zawsze wszystko co dobre szybko się kończy. Nie wiem co to za psychol. Serio. Wiedziałem jak było wcześniej i że mój narzeczony nie bawił się w zwiazki. Zreszta mu się nie dziwię, bo byliśmy w tym samym położeniu, tylko, że on odbijał sobie nasze rozstanie inaczej niż ja. Ja wpakowałem się mocniej w pracę, ale mniejsza już o to. Zastanawiało mnie tylko co trzeba mieć w głowie, żeby chodzić tak za kimś.
Poszarpałem się z nim. Chociaż to mało powiedziane. Pobiliśmy się tylko, że on był w stanie wrócić do domu ze złamanym nosem, a ja, że moje reakcje były opóźnione dostałem dosyć mocno i zapluwałem się krwia. Miałem nadzieję, że Eli nie obgryza właśnie paznokci. Jednak wolałem się doprowadzić do stanu używalności i wrócić do domu wciskajac mu jakiś kit.
Siedziałem tak i próbowałem się ogarnać. Krew już mi tak nie spływała, ale i tak nadal nia plułem. Starałem się oddychać normalnie, żeby pozbyć się tego okropnego uczucia beznadziejności jakie mnie ogarnęło i wtedy usłyszałem jego głos. Elias. Mogłem się domyślać, że będzie mnie szukać.
-Ktoś się bardzo za Toba stęsknił i myślał, że jak mi wpierdoli to Cię zostawię, ale się bardzo srogo pomylił. Złamałem mu nos- powiedziałem beznamiętnie, ale nie dlatego, że byłem niego zły. No może przez mój głos przebijała się lekka duma, że mu rozkwasiłem ten krzywy już nos i nic mu nie pomoże i wtedy znów splunałem krwia, było już lepiej, zdecydowanie lepiej...
[Profil]
 
 
Elias Groeneveld


Wysłany: 2017-11-05, 00:03   

Kompletnie nie miałem głowy do zakupów, zreszta ostatnio też sporo przesiadywałem w pracy z nadzieja, że puszcza mnie niebawem na dłuższy urlop i będę mógł pobyć z ukochanym, może zabrać go za miasto? Tak właśnie myślałem, że Nikay zajmie się tym osobiście, bo gdybym to ja nadal rozporzadzał kuchnia i tym co w niej jest, pewnie podziwialibyśmy światło w lodówce co najwyżej.
Leciałem do domu taki stęskniony, a tu pusto. W dodatku mój narzeczony długo nie wracał z zakupów. No przecież ile można kupować żarcie do domu? Coś musiało się stać, ale próbowałem odpierać od siebie tę myśl.
Tymczasem to co zastałem w parku... Strasznie się o niego bałem. Mój ukochany wygladał okropnie, jednak wiedziałem że panikowanie i załamywanie nad nim rak nijak tu nie pomoże. Powinienem go zabrać do lekarza, bo plucie krwia w żadnej sytuacji nie jest raczej dobrym objawem. Jeszcze gdy usłyszałem co się stało, nie miałem już więcej żadnych pytań. Muszę zaopiekować się moim ukochanym.
- Kto? - rzuciłem tylko, ale szczerze? Jebało mnie to teraz. W sumie to czułem się też trochę winny. Sypiałem z kim popadnie i mam za swoje, najwyraźniej posuwałem jakiegoś psychopatę nawet o tym nie wiedzac, ale... Jeżeli Nikay załatwił frajera sam to tym lepiej, najbardziej jednak martwiło mnie zdrowie mojego miśka i na tym chciałem się skupić - zreszta to mało ważne. Chodź kochanie, musi cię obejrzeć jakiś lekarz. Dasz radę pójść sam? - dodałem niepewnie, bo nie chciałem mu zrobić większej krzywdy.
[Profil]
 
 
Nikay Verhoeven


Wysłany: 2017-11-05, 00:20   

Wiem o tym, że mój Maluszek nie miał czasu dlatego, że ja pracowałem o to starałem się dbać o to, żeby w naszej lodówce nie było tylko światła. Jeżeli będzie miał urlop to go podkradnę i wyjedziemy sobie za miasto!
Musiałem iść później, bo pracowałem do popołudnia. Musiałem, bo miałem opóźnienia. Po za tym uznałem, że lepiej jak zrobię to teraz niż wieczorem, bo chciałem spędzić trochę czasu z moim narzeczonym. Stęskniłem się za nim.
Widziałem, że zaczyna panikować, ale oprócz tego, że byłem poobijany i miałem rozcięte dziasła to było okey. Nic więcej się takiego nie działo okropnego. Musiałem tylko trochę odsapnać. Było naprawdę w porzadku. Wiedziałem, że Eli się martwi o mnie, ale nie ma co panikować.
-Nie wiem- przyznałem. Widziałem go parę razy w klubie u mojego narzeczonego i tyle. Nie sadziłem, że go zwyczajnie stalkował, bo siedziałem przy barze i zagadywałem mojego narzeczonego jak miał chwilę. Złamałem mu nos, dwa razy tak jakby, więc nic mu nie pomoże. Ja też oberwałem mocno. Nie musiał czuć się winny. Jest naprawdę okey.
-Ej, spokojnie. Nic mi nie jest Mały, tylko mam rozcięte dziasło. Wystarczy mi dom i trochę lodu i buziaczek, serio- powiedziałem słodko i pogłaskałem go po policzku, żeby nie zszedł mi tu na zawał zaraz...
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5