Poprzedni temat «» Następny temat
Stolik #2
Autor Wiadomość
Brentwood


Wysłany: 2017-06-23, 18:01   Stolik #2
  

  
Brentwood

  
your favourite place on earth


[Profil]
 
 
Fremy Woodill
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-04, 13:29   

#3 Styl
Przed spotkaniem z Nina

Wieczór. Całkiem spokojny, bo i w lokalu nie było wielu osób. Cóż, trudno oczekiwać, by w środku tygodnia po północy w pubie było dużo ludzi. W końcu każdy ma jakaś pracę, obowiazki. Nie to, co Fremy. Przez ostatnie miesiace jej jedynym problemem była ona sama. Jej własne myśli, które z dnia na dzień uciekajac do Niny, rujnowały ja kawałek po kawałeczku. Ktoś z boku powiedziałby, że to już, kurwa, pół roku i dziewczyna powinna się już pozbierać! Ale nie, ona nie potrafiła. Tym bardziej, jak dwa miesiace temu przyjechała do Brentwood i kilka razy trafiła na była. Oczywiście, ona nie widziała kolorowej, więc Frem mogła ja bezczelnie obserwować. Uh, to było bolesne doświadczenie, które tylko utwardziło ja w przekonaniu, że dalej ja kocha.
Kolejny, bezsensowny dzień jej życia. Siedziała przy jednym ze stolików, powoli saczac piwo. Lubiła alkohol, choć zaczynała się powoli obawiać, że popada w nałóg. Cóż...
Lepsza wódka, niż koka.
Ta myśla chyba stawała się jej mottem życiowym. Jak już wybrała zła stronę mocy, to przynajmniej uciekła w to mniejsze zło, które mniej boli po wytrzeźwieniu. Nie była jeszcze pijana, ledwo co zaczęła. No dobra, odrobinę już była... I miast poczuć się lepiej, czuła się tylko gorzej. Cóż, tak było prawie zawsze, póki nie zaczynała się do kogoś kleić. W takich wypadkach wmawiała sobie, że łaczy pożyteczne z przyjemnym - ladowała z kobieta w łóżku, przy okazji, choć na ten krótki czas, zapominajac o swojej byłej dziewczynie. Działało? Czasami.
Jak tak dalej pójdzie, lada dzień skoczy z jakiegoś najwyższego wieżowca w tym mieście, by w końcu to skończyć.
 
 
Sasha Holmwood
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-04, 14:07   

2# po grze z Chloe, stylówka


Kurcze, ostatnio tak jej się spodobało na imprezie w klubie, że jakieś dwa dni później wybrała się do pubu, tym razem już sama, bez przyjaciół, z zamiarem dobrej zabawy i - być może - poderwania kogoś na noc. Samotność jej doskwierała, ot co. Nie miała chłopaka, nie miała dziewczyny i właściwie... brakowało jej jakiegoś przytulania, pocałunków... seksu też, jasne. Najbardziej cholerne w tym wszystkim było to, że miała dzika potrzebę przytulenia się do kogoś; przytulenia i zaśnięcia w czyichś ramionach. Czy wychodzenie do barów miało jej w tym pomóc? To się jeszcze okaże, bo skoro można poznać miłość życia przez internet, to można i w każdym innym miejscu! Nawet w klubie, a co!
Gdy weszła do środka było już po północy, dochodziła pierwsza, a jej włosy były mokre od deszczu. Dobrze, że wzięła skórzana kurteczkę, bo inaczej nieźle by zmokła. Rozejrzała się dookoła, szukajac znajomych twarzy i majac nadzieję, że takowych nie znajdzie, a potem zamówiła piwo w barze. Białe, bo jakoś na takie ja naszła ochota, z sokiem malinowym. Chciała gdzieś z nim usiaść, ale przy barze było zbyt tłoczno, a stoliki były zajęte... w końcu stwierdziła więc, że dosiadzie do pewnej kolorowowłosej niewiasty, która wygladała na nieco przybita. Podeszła do jej stolika i pochyliła się nad nia, żeby powiedzieć głośno w okolice jej ucha - w końcu trzeba było przekrzyczeć muzykę:
- Mogę się dosiaść?
 
 
Fremy Woodill
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-04, 14:38   

Prócz schlania się i, być może, wyladowania w czyimś łóżku, nie miała większych planów na dzisiaj. Tak jak wczoraj, przedwczoraj, dwa dni temu, trzy... Cholera, jej życie jest naprawdę do dupy. A ona sama chyba już zaczęła się tarzać na dnie, nie majac w ogóle pomysłu, jak z niego wyleźć. Czasami to dno nie było wcale takie złe, gdy leżała po dobrym seksie obok nagiego, spoconego kobiecego ciała, albo nawet na nim. To akurat były całkiem przyjemne plusy jej życia. Szkoda tylko, że trwały krótko i zostawiały jedynie niedosyt i cholerna samotność.
Może jestem nimfomanka?
Niegłupie stwierdzenie, ale szczerze w to watpiła. Mimo wszystko, nie myślała ciagle o seksie i uważała to tylko za dodatek nocnych wędrówek po miejskich lokalach.
Kiwała się lekko na boki w rytm głośnej muzyki, która z jednej strony ja denerwowała, bo była za głośno, ale z drugiej strony pozwalała uciec od własnych myśli, których nie słyszała dzięki niej. Usłyszała jednak coś innego, mianowicie czyjś głos przy swoim uchu. Obróciła lekko głowa, spogladajac na ładna dziewczynę spod półprzymkniętych powiek i uśmiechnęła się lekko kacikami ust. Kiwnęła głowa na znak, że owszem, niech się przysiadzie i poklepała wysokie krzesło tuż obok siebie. Ledwo ja zobaczyła, a już chciała mieć ja blisko, no no! Typowa Frem.
Wróciła do kiwania się w rytm muzyki, która po krótkiej chwili ucichła. Kolorowa chyba to przewidziała, bo spojrzała spod rzęs na swoja towarzyszkę z lekkim, może ciut zalotnym uśmieszkiem na ustach w chwili, gdy zrobiło się cicho. Nastapiła przerwa w muzyce, więc w końcu mogła się spokojnie odezwać. Tak, nie lubiła krzyczeć, dlatego dotad milczała.
- Jestem Fremy, a Ty? - zapytała z lekka chrypka, która dodała jej głosowi swoistego charakterku. Obróciła się nieco na krześle, by być przodem do swej ślicznej rozmówczyni (Frem od razu spodobały się jej kręcone włosy) i oparła się łokciem o stoli, w drugiej dłoni łapiac kufel z piwem, z którego upiła kilka łyków, nie spuszczajac zaciekawionego wzroku z dziewczyny.
 
 
Sasha Holmwood
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-04, 15:38   

Tak, mulatka też czasami zastanawiała się, czy nie jest przypadkiem seksoholiczka. Niby miała dopiero osiemnaście lat, ale swój pierwszy raz z kobieta przeżyła już kilka lat temu i bardzo jej się podobało, więc chętnie wracała do seksu z płcia piękna, natomiast faceci... cóż, dała się przelecieć jednemu, trzy miesiace temu i w sumie nie było tak źle, ale raczej nie chciałaby tego powtarzać. Nie żeby koleś był jakiś "nie tego", po prostu z dziewczynami było jej lepiej, zdecydowanie. No i w łóżku z dziewczyna mogła raz być uległa a raz dominujaca, a to było bardzo fajne, serio.
Sasha uśmiechnęła się szeroko, gdy dziewczyna nie tylko uśmiechnęła się do niej, ale również przesunęła, robiac jej miejsce. Chwilę później nawet się przedstawiła, gdy muzyka odrobinę ucichła i były w stanie się porozumieć bez zbędnych krzyków. Holmwood też nie przepadała za krzyczeniem do siebie w klubie, więc raczej nie prowadziła tam zbędnych konwersacji, chyba że siedziała w takim miejscu, że muzyka nie dudniła w uszach tak, jakby miała głośnik pod sama czaszka. Niektóre kluby jednak były tak skonstruowane, że ciężko było chociażby zamówić cokolwiek u barmana, o rozmowie - jakiejkolwiek - nie wspominajac. Tutaj jeszcze nie było tak źle, ale i tak najlepiej rozmawiało się właśnie w przerwie pomiędzy utworami, jak to uczyniły teraz nasze dziewczynki.
- Sasha - mrugnęła do niej z niewinnym, słodkim uśmiechem na ustach i oparła łokieć o blat stolika, upijajac niewielkiego łyka swojego piwa przez słomkę. Zawsze piła przez słomkę, taki nawyk. Lepiej jej smakowało i szybciej wchodziło. - Wybacz pytanie, ale wygladasz na smutna... stało się coś? - zapytała chwilę później z troska w głosie, nie przygladajac się nieznajomej zbyt nachalnie, żeby nie wyjść na kretynkę.
 
 
Fremy Woodill
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-04, 20:03   

Dobrze, że Fremy nigdy specjalnie nie zwracała uwagi na wiek osób, z którymi chodziła do łóżka. Jedyne na co zwracała uwagę, to chyba to, czy dziewczyna jest legalna, czy nie. I wiecie co? W tych czasach cholernie trudno było to określić. Ledwo idzie rozróżnić małolatę od dwudziestki, a co dopiero stwierdzić, czy jest legalna!
Ale jeszcze nigdy nie trafiła do paki, więc idzie jej całkiem nieźle. Pomijajac jedna sytuację, gdzie dziewczyna wygladała na dobre dziewiętnaście lat, a okazało się, że ma piętnaście. No jak?! Jakim, kurwa, cudem? Gdzie się podziały dzieciaki z aparatami na zębach, które rzeczywiście wygladały jak niewinne dzieciaki, a nie wyuzdane, małoletnie dziwki?
- I tak i nie - odparła wymijajaco z lekkim uśmiechem na ustach. Dobrze ukryła delikatny grymas na twarzy przy tym pytaniu. - Może powiem Ci rano - mrugnęła do niej figlarnie, a jej słowa jak najbardziej posiadały drugie dno. W jej przypadku brakowało tylko, by rzuciła luźnym tonem słowa typu: "Chodź się gdzieś pieprzyć".
Chyba naprawdę dzisiaj tego potrzebujesz, co?
Westchnęła w duchu. A może serio ma bzika na punkcie seksu? Już sama nie wie i chyba woli nie wiedzieć. W tym momencie pragnęła jedynie odegnać wszelkie niepotrzebne myśli w kat umysłu i zabawić się. Z alkoholem, jak i z nowo poznana pięknościa z seksownie kręconymi włosami. Uh, nie jej wina, że ma słabość do takich aspektów, podobnie jak do rudych, piegowatych i kolorowowłosych.
Taki typ, cóż poradzić.
 
 
Sasha Holmwood
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-05, 14:36   

Tak, to prawda, nawet młoda Holmwood miała często problemy z tym, żeby rozpoznać w jakim wieku jest osoba, z która w danej chwili rozmawiała, tańczyła czy piła piwo. Nie było to łatwe, ale ona nie myślała o tym w kategoriach "w moich czasach to było tak i siak", gdyż... to właśnie to były jej czasy. Nie zmieniało to faktu, że była czasami w niezłym szoku, gdy okazywało się, że wychodziła na przerwie na fajkę z trzynastolatkiem albo piła piwo w jakimś zaułku z piętnastolatka w makijażu tak postarzajacym, że spokojnie wzięłaby ja za starsza od siebie. Ach ta dzisiejsza młodzież... Sasha nigdy nie wpadłaby na to, żeby palić papierosy w wieku 10 lat, pić piwo w wieku 11 i jarać zioło majac 12. Cóż, ale to, że ona by nie wpadła, nie znaczy, że nikt nie wpadał.
Uniosła lekko brwi, słyszac, że Fremy "może powie jej rano", ale zaraz potem uśmiechnęła się słodko i pokręciła lekko głowa. Niby taka niewinna, niby słodkość od loczków od po paluszki u stóp... a tak naprawdę również myślała o tym, o czym w tej chwili myślała zielonowłosa kobieta. Chciała się pieprzyć, teraz, zaraz, gdziekolwiek. Miejsce nie miało znaczenia, to, że dopiero się poznały też niespecjalnie. Nic się nie liczyło.
Chwilę później położyła dłoń na jej ramieniu i powiedziała jej na ucho (jako że właczyli znów muzykę):
- Idziemy zatańczyć? - a potem przeniosła dłoń z ramienia na łokieć dziewczyny i pociagnęła ja delikatnie, by ta wstała i poszła razem z Loczkiem na parkiet.
 
 
Fremy Woodill
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-06, 17:23   

Tańczyć? Cholera. Ta dziewczyna jest szalona! No, może nie aż tak... Co innego, kiedy jest się tak spitym, że ledwo można chodzić, a co dopiero tańczyć (machanie rękoma jak zombie z atakiem wścieklizny chyba się do tego zalicza?), a co innego być jedynie lekko podpitym. I, niestety, Fremy była dopiero w tym drugim stanie, co trochę ja irytowało. Nie przepadała za tańcem, choć nie można było powiedzieć, że na trzeźwo szło jej źle. Zwyczajnie nie miała na to humoru, ale ten przyszedł całkiem szybko, jak tylko jej wzrok padł na kształtny tyłek Sashy. Przygryzła lekko dolna wargę, tak to mogła być ciagnięta nawet do Czarnobyla. Dlatego właśnie nie zaprotestowała, jak dziewczyna wyciagnęła ja na parkiet, czy jakiekolwiek inne miejsce, gdzie mogłyby trochę powywijać tyłkami. Szkoda było trochę niedopitego piwa, które kosztowało więcej, niż trzy, albo cztery butelki w monopolowym, ale cóż - dla przyjemności trzeba najpierw trochę pocierpieć. Choć... Coś czuła, że nie potrwa to długo.
Swój trafił na swego?
Zaśmiała się w duchu na własna, głupia myśl, która niejako mogła okazać się prawdziwa. Tym lepiej - lubiła ostra zabawę, choć miała swoje granice. Niewielkie, ale jednak. Tak czy inaczej z głupawym uśmiechem na ustach, zaczęła powoli kiwać biodrami, a razem z tym poruszać swoje ciało w rytm muzyki. Pozwoliła sobie ponieść się melodii, która mimo średniego tempa, całkiem współgrała z kocimi ruchami zielonowłosej. Ale, oczywiście, nie zapomniała o ślicznej Sashce i jej pięknych, kręconych lokach, w które najchętniej wplotłaby palce i bawiłaby się nimi, podczas gdy usta dziewczyny...
Wolniej, zboczeńcu!
Nie przerywajac swoich kuszacych ruchów biodrami, przybliżyła się do Sashy, kładac dłonie na jej talii, a zaraz po tym, przesunęła nimi na jej biodra. Z zadziornym uśmiechem przysunęła do dziewczyny łeb, by złożyć na jej ustach, mimo wszystko, delikatny pocałunek, który miał tylko zachęcić ja do działania.
- Mieszkasz gdzieś niedaleko? - zapytała cicho, co jednak było przez Sashę słyszalne przez bliskość Frem. Zielonowłosa spogladała na nia figlarnie, odsunięta od niej jedynie o kilka centymetrów.
 
 
Sasha Holmwood
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-07, 14:05   

Gdyby Saszka wiedziała, że Fremy nie lubi tańczyć, to by jej przecież na parkiet nie ciagnęła! A tak biedna istotka z ciemnymi oczkami nie miała pojęcia, że jej towarzyszka została w pewien sposób zmuszona do tego, by z nia zatańczyć. Sasha była nieśmiała i nie miała aż tak wysokiego poczucia własnej wartości, by ciagnać ja na parkiet wbrew jej woli. Serio, była nieśmiała, choć nie widać tego może na pierwszy rzut oka.
Tańczac z Frems jednak bawiła się świetnie, naprawdę. Lubiła tańczyć, uwielbiała wręcz, w przyszłości chciałaby tańczyć na wielkich scenach... ach, to jej wielkie marzenie! Pewnie dlatego z gracja i jednocześnie swoista zmysłowościa wywijała na parkiecie, dostosowujac się jednak też do ruchów Woodill, żeby się ładnie zgrywały z jej ruchami i żeby wygladały najpiękniej w całym klubie. Niech wszyscy patrza tylko na nie, niech stana się obiektem pożadania dla wszystkich, czy to pań, czy panów, wszystko jedno. Nie, to nie był główny cel Sashy, ona po prostu chciała dobrze się bawić na parkiecie z dziewczyna, która jej się spodobała. Wzbudzanie pożadania było jedynie efektem ubocznym.
Ułożyła jedna dłoń na biodrze dziewczyny, druga na jej ramieniu i wywijała biodrami w rytm ich ruchów, ocierajac się przy okazji - niby niechcacy - o biodra Fremy. Uśmiechnęła się szeroko, słyszac jej pytanie i pokiwała głowa, lekko muskajac swoim nosem jej policzek - to akurat ewidentnie było specjalnie, w podziękowaniu za ten delikatny pocałunek.
- Mieszkam na Kimpton Avenue, możemy się przejść, albo podjechać taksówka. Jak wolisz. - owinęła ramiona wokół jej szyi, uśmiechajac się szeroko i muskajac pełnymi wargami jej szyję, tuż przy uchu.
 
 
Fremy Woodill
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-07, 14:27   

Niestety Frem nie lubiła o tym mówić, jak i o wielu rzeczach, które średnio jej wychodza. Może to ze względu na fakt, że naprawdę trudno było jej mówić o tym co czuje, a przez to nawet wspominanie o rzeczach, które lubi lub nie, też zaczęły być niejako niewygodne. A już chyba najgorszym było, gdy ktoś wiercił jej dziurę w brzuchu, chcac się uparcie czegoś o niej dowiedzieć. Wtedy zwyczajnie wychodzi, nie chcac tracić więcej nerwów. A trzeba zauważyć, że Frem to jednak agresywna kobieta, która łatwo wybucha. Jeszcze cierpliwości w niej nie ma za wiele.
Sasha wiedziała, jak się ruszać i jak wzbudzić w kimś jeszcze większa ciekawość i pożadanie. Teraz Fremy już wiedziała, że trafiła na bardzo chętna wrażeń istotkę i, cóż, miała nadzieję, że się nie zawiedzie na zielonowłosej i na odwrót. Mimo wszystko, Woodill uważała się za... doświadczona w tych sprawach. No i w łóżku nigdy nie była non stop ani dominujaca, ani uległa, raczej coś pół na pół. Ba, seks z uległa laska był zazwyczaj mega nudny, choć bywały wyjatki...
- Pojedźmy taksówka, ja stawiam - mruknęła z zadziornym uśmieszkiem, nie odsuwajac się od dziewczyny. Cholera, naprawdę była pociagajaca, a nawet jeszcze Frem nie widziała jej nagiej. Drobna, gęsia skórka na przedramionach mówiła jej, że będzie ciekawie.
Pociagnęła ja ze soba w stronę wyjścia, a że niedaleko był postój taksówek, wzięły jedna z nich. W niedługiej drodze do domu mulatki, Frem była bardzo blisko, nie pozwalajac by emocje w jakikolwiek sposób opadły.
[zt x2]
 
 
Tyler Holgate
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-22, 18:37   

Pić można było wszędzie, a od jakiegoś czasu Tylerowi było wszystko jedno do którego z barów się uda. Byle był zimny browar, wódkę podawali schłodza, a i w spokoju pozwalali mu zapalić. Mało wymagajacy był. Najczęściej i tak wsiadał w taksówkę i kazał się zawieść na miejsce, więc podróż nawet na drugi koniec miasta nie była mu straszna. Przed kilkoma miesiacami miał opory przed przyjściem w takie miejsce, ale powoli to się zmieniało. Nawet jeżeli coś rozlał, przewrócił czy zbił i tak wszyscy myśleli, że to dlatego, że był ślepy, a nie pijany. Zawsze jakiś plus.
Przez bar szedł wolno nie chcac od razu czegoś zdemolować. To zawsze zdaży zrobić. Postarał się być przed czasem, tak było łatwiej kiedy się z kimś umawiał. A szczególnie z ludźmi, którzy nie wiedzieli o jego wypadku, a przynajmniej myślał, że nie wiedza. Tłumaczenie dlaczego nie podszedł do znajomego mimo, że ten machał jak szalony nie było niczym przyjemnym i zaczynanie od tego nigdy nie sprawiało mu przyjemności. Dlatego wolał być pierwszy, miał wtedy jeszcze czas na to, aby poprosić barmana, aby za każdym razem jak mu się skończy mu się piwo donosił nowe. Kursowanie między stolikiem, a barem w jego wypadku nie było odpowiednim pomysłem. Oczywiście nigdy nie skapił napiwków, aby mieć pewność, że barman o nim nie zapomni. To dopiero byłaby katastrofa.
Usiadł przy jednym ze stolików, upił łyk piwa i czekał na Ros. Próbował sobie przypomnieć ile czasu się nie widzieli, ale to utwierdzało go tylko w tym, że jest stary, więc przestał. Dla niego ostatnio życie dzieliło się na przed wypadkiem i po. A z nia widział się na pewno przed. Ucieszył się kiedy dostał od niej wiadomość, że wróciła do miasta. I nawet przez chwilę się nie wahał czy się z nia spotkać. Niby ostatnimi czasy nie pił dużo, ale niemiałby nic przeciwko temu, aby to teraz zmienić.
- Typowe - mruknał do siebie, kiedy usłyszał, że laska upadła. Wiedział, że opieranie jej o ścianę nie jest dobrym pomysłem, ale i tak zrobił. Teraz nie chciało mu się po nia wstać, ale jemu zupełnie nie przeszkadzało, że leży na podłodze. Może jakiś dobry samarytanin mu ja podniesie, a jak nie to trudno. Nie ucieknie.
 
 
Rosaline Song
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-23, 07:36   

Powroty nigdy nie sa łatwe. Ten jednak był skurwysyńsko trudny. Musiałam przecież zmierzyć się z tym co zastanę po powrocie. Mój bar, rodzina, a nawet życie. Wszystko o zostało przewartościowane. Wszystko, to zmieniło się w ciagu tych trzech lat. Dla wielu jest, to mgnienie. Dla mnie jednak okazały się one być czymś naprawdę trudnym. Przecież nabroiłam jak zawsze. Otworzyłam nowy interes raz zmieniłam nazwisko by zaczać wszystko od nowa. Bez łatki jaka mi nadano w tym parszywym mieście.
Jak już mowa o nim, to przemierzajac ulice w celu spotkania z przyjacielem z dawnych lat rozmyślałam co mu powiem. Dobra... Rozmyślałam było złym określeniem. Przecież tak na dobra sprawę byłam pod wpływem już dobrych parę godzin a tu proszę plany gnały mnie w stronę kolejnego baru oraz kolejnej kolejki. Teraz przynajmniej nie będę pić do lustra jakby mi to kiedykolwiek przeszkadzało... Wreszcie jednak dotarłam do celu mej podróży jakim okazał sie być jeden z dobrze znanych barów w tym mieście. Zabawne jak nic nigdy się tutaj nie zmienia. Mogę wyjechać i nadal będę wiedzieć gdzie podaja dobra kawę, zimne piwo oraz gorace kobiety. Ok z tym ostatnim od chwili mojego wyjazdu zapewne sie popsuło jednak spokojnie naprawę, to tak samo jak wiele innych spraw na jakie przyjdzie mi natknać.
-Proszę proszę... Ten już gasi wewnętrzny pożar- Dało się słyszeć za plecami mężczyzny jakiego rozpoznałam dopiero po jakimś czasie. Nasze drogi przecież przecinały sie wielokrotnie lecz za każdym razem coś szło nie tak. Za każdym razem ktoś odpuszczał dzięki czemu na nowo się rozchodziliśmy, a teraz? Wystarczył jeden telefon i już mam z kim pić. Holgate zawsze znajdował dla mnie czas tak jak i ja dla niego. Taka zabawna zależność. Cóż zrobić.
-Chcesz coś? Pewnie że chcesz.- Zawsze wiedziałam lepiej dlatego też nie czekajac na reakcję owego faceta ruszyłam do baru gdzie złożyłam zamówienie jak zwykle w swoim stylu.
-Muszę sie napić.- Stwierdziłam spokojnie a wraz z owym stwierdzeniem dało sie usłyszeć jak na blacie laduja przynajmniej dwie butelki oraz standardowy kufel piwa. Jednak trzeba było być głupcem myślac że postawiłam coś prostego. Na dzień dobry przecież zaczniemy imprezę tequila, whisky oraz starym nieśmiertelnym zimnym piwkiem.
 
 
Tyler Holgate
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-23, 09:09   

Odganiał od siebie myśli o byłym, który niespodziewanie pojawił się w mieście. Nie chciał psuć sobie nastroju przed spotkaniem z Ros. Nie spotykał się przecież z nia, aby użalać się nad soba. Nic z tych rzeczy. Po ostatnim spotkaniu z Wolfgangiem, kiedy wiele sobie wykrzyczeli, myśli nieustannie krażyły mu po głowie. A tego nie chciał, próbował zmienić ich tor, ale nie zawsze mu się udawało. W towarzystwie to zawsze przychodził łatwiej.
Większość ludzi czekajac na kogoś rozgladała się dookoła, zerkała na zegarek albo bawiła się telefonem. Nie Tyler. On po prostu palił kolejnego papierosa, pił piwo i zastanawiał się nad tym czy aby na pewno nie założył koszulki na lewa stronę albo tył na przód. Zdarzał mu się, ale ludzie nie umieli mu zwrócić uwagi, jakby bali się, że zrobia coś złego. Lepiej, aby wszyscy się na niego gapili i palcem pokazywali znajomemu, że koleś nie umie się porzadnie ubrać. Nawet nie próbował ich zrozumieć. Z tych ponurych myśli wyrwała go przyjaciółka.
- Nie będę przecież w barze siedział o suchym pysku, to nie przystoi - odwrócił głowę w kierunku skad dochodził jej głos, a przynajmniej jak mu się wydawało. W barze nie było najciszej, więc miał utrudnione zadanie, ale się nie poddawał - Jak zawsze wygladasz zjawiskowo - nie watpił w to, więc nie skłamał tym komplementem. Ros należała do kobiet, które zawsze wygladaja dobrze. Nawet gdyby ubrała wyciagnięty dres to i tak coś przyciagało w niej uwagę. Tak przynajmniej to zapamiętał.
Różnie bywało, a ich drogi rozchodziły się tyle samo razy co się później przecinały. Bez żalu, bez wyrzutów sumienia i krzyków o nieodzywanie się przez kilkanaście tygodni czy miesięcy. Naturalnym dla niego, że kiedy się odezwała nie zastanawiał się dwa razy.
- Tylko nie za stare dobre czasy. To dobre dla zgrzybiałych tetryków i innych takich - zgasił papierosa, manewrujac ręka między kolejnymi butelkami, które pojawiły się na stole. Nie chciał nic stracić, nie tak od razu, jeszcze za mało wypił, aby móc to zrzucić na procenty - Ostatnio mam wrażenie, że wszystkie drogi prowadza do Brentwood. Albo wszyscy sa jak jebane bumerangi, które czy chca, czy nie wracaja.
 
 
Rosaline Song
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-24, 15:15   

-Jak zawsze uroczy. Szkoda tylko, ze Ci nie wierzę.- Oboje przecież opracowaliśmy sztukę kłamstwa do perfekcji więc i w tym przypadku nie miałam zamiaru mu wierzyć. Jeśli jednak podobne słowa padły by z innych ust, to możne nawet bym skusiła się na drobny akt wiary lecz tutaj cóż...
-Innych takich? Możesz rozwinać?- Och tak jak ja go kocham za tego typu stwierdzenia. Zawsze wywoływały one u mnie uśmiech tak było oczywiście i tym razem. Cholera. On zawsze wie jak mnie urobić, a nie powinien piernik jeden! -Zdawało mi się że już dawno powinniśmy sobie kupić po balkoniku i urzadzić wyścig- w sumie owa myśl nie była taka zła. Jednak nie mogłam sobie wyobrazić tego jednak wszystko przede mna. Wypiję odpowiednia ilość alkoholu i może nawet będę wstanie takie cuda widzieć. Przecież w czasie naszego ostatniego spotkania widziałam wiele... Za wiele można by było powiedzieć jednak tak kończy się mieszanie grzybków z alkoholem. Jak już jestem przy alkoholu to trzeba sie napić. W tym celu zbliżyłam kufel do ust by już po chwili poczuć ten urokliwy wręcz zniewalajacy smak zimnego dobrego starego piwa jakie akurat w tej mieścinie posiadali nawet w miarę dobre mimo faktu gdzie się znajdowaliśmy
-Jeśli pozwolisz, to przytoczę Ci pewien cytat a jak nie, to i tak słuchaj- Stwierdziłam nieznacznie szturchajac go zaciśnięta dłonia w bark. - Małe miejscowości maja, to do siebie że należymy do nich. Jednych trzyma rodzina. Innych kredyt do spłacenia, a jeszcze inni sa jej niewolnikami mentalnymi.-Zamilkłam na chwilę dajac mu do zrozumienia że właśnie skończyłam sentencje jaka kiedyś dobrze odzwierciedlała moje życie i tak czasem czytam. Fakt nikt nie widział mnie jeszcze z ksiażka w dłoni jednak ten widok jest tak samo tajny jak moje zeznania podatkowe.
 
 
Tyler Holgate
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-24, 17:00   

Oczywiście, jak zawsze nie było łatwo. Nie z nia. Słodkie i piękne słówka spływały i pozostawały daleko w tyle. Z innymi przychodziło to o wiele prościej, już niemal zapomniał jak to jest z Ros.
- Powinnaś zaczać wierzyć. Bo jak nie mi to komu? - spytał zaczepnie. Wystarczyło spojrzeć na Tylera, od razu widać było, że jego intencje sa czyste jak łza.
- No wiesz… A jak nie wiesz to żałuj – powiedział, od razu wyobrażajac sobie wyścig o balkonikach. Sam dzierżył już w rękach biała laskę, więc jeszcze tylko tego mu brakowało do kompletu - Mów za siebie, ale możemy wpaść do jakiegoś domu starów i ukraść po jednym. Przy okazji zawiażesz sobie oczy, aby szanse były wyrównane - nie końca świadomie powiedział ostatnie zdanie, ale liczył na to, że przyjmie to za głupie gadanie. Nie miał co prawda powodów, aby to przed nia ukrywać, ale po tych latach kiedy się nie spotykali było wiele innych ciekawych i przede wszystkim nie rozwalajacych tematów. Z doświadczenia wiedział, że tłumaczenie w takim momencie wychodzi zawsze słabo, więc nie dodał nic więcej. Miał zamiar dobrze się bawić, a rozpamiętywanie nigdy nie prowadziło do tego.
- Wytatuuję to sobie na pośladu, a później będę pokazywał każdemu, aby nie musieć tego w kółko powtarzać - powiedział prawie całkowicie poważne, ale pod koniec pokręcił głowa z uśmiechem. Od wypadku na jego ciele nie pojawił się ani jeden tatuaż, może czas to zmienić? Tylko, że będzie musiał iść z kimś, aby nie wyjść z czymś co zupełnie odbiegało od jego pierwotnego planu - Jesteś mentalna niewolnica? Dobre sobie. Po prostu życie z dala ode mnie nie ma sensu. Przyznaj.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5