Poprzedni temat «» Następny temat
Be calm like a calm lake
Autor Wiadomość
Philippa Woodill









37

meteorolog

Southend

mów mi: Patka

multikonta: Nina, Winter, Tinsley, Mordechai, Dale, Ivy, Dayami

Wysłany: 2019-08-18, 20:00   Be calm like a calm lake
  

  
Philippa Woodill

  
the sky is no limit if you're right here


Kamper sprawiał Philippie problemy niemal od samego początku, ale wcale nie chciała się go pozbywać i zamiast tego, wolała w niego włożyć kolejne pieniądze i kolejne siły, choćby nie miało to najmniejszego sensu. Dla niej miało. Zwłaszcza, że po tym, jak ostatnio jej nawalił (po raz kolejny...) i pewien uprzejmy pan policjant pomógł jej ogarnąć sprawę, zorganizować transport dla kampera i przetransportować ją samą z powrotem do Southend. Co więcej, z panem policjantem Fifka od razu złapała dobry kontakt i nawet obiecała mu wycieczkę, kiedy już przywróci kamper do stanu używalności. Właśnie dlatego siedziała teraz w tej piekielnej maszynie na parkingu pod jednym z brentwoodzkich marketów, gdzie się umówili i czekała, aż ten łaskawie przyciągnie tu swój tyłek.
Z kamperem wiązało się zdecydowanie zbyt wiele wspomnień, których wcale nie chciała się pozbywać. Był to jeden z jej najbardziej szalonych zakupów, jakich dokonała po rozwodzie i przeprowadzce do Essex, którym bardzo ekscytował się jej siostrzeniec. Chłopak pomagał jej w pierwszych naprawach, przynajmniej dopóki sam nie straci życia w trakcie huraganu, który nawiedził hrabstwo kilka lat temu. Wiozła w nim na wycieczki swoje siostry i pewną panią, w której swego czasu dość porządnie się zadurzyła. I choć teraz nie miała już z nią kontaktu, to wcale nie chciała o niej zapominać. Każda z tych wycieczek wiązała się z mile spędzonym czasem, nieważne, jak później ułożyło się życie.
Dostrzegła Dusana, więc wystawiła przez okno rękę i pomachała mu z entuzjazmem. Kochała wycieczki, a jej znajomi chyba już mieli trochę dosyć jej dziwnych pomysłów, więc cieszyło ją, że udało znaleźć jej się nową ofiarę. Oczywiście, działy się tam same fajne rzeczy, Sudek nie musiał się bać. Kupiła trochę alkoholu, karkóweczkę na grilla, wzięła mapy, aby mogli pospacerować wzdłuż jezior i pooglądać piękne widoki, no i pewnie uda im się znaleźć jakąś dziką plażę bez zbędnych ludzi, gdzie będą mogli znów poczuć się młodzi i wskoczyć do wody na golasa. Czyż to nie wspaniały plan?
_________________
Do you mind if I take you home tonight?
[Profil]
 
 
Dusan Sudek







41

Chodzi w mundurze

licząc, że ktoś patrzy na jego tyłek

Downtown Brentwood

mów mi: Dus

Wysłany: 2019-08-20, 01:13   
  

  
Dusan Sudek

  
To było najlepsze czego nie pamiętam


Bycie dobrym człowiekiem popłaca, czego doświadcza się codziennie na komisariacie - magicznym miejscu, gdzie zło i dobro toczą ze sobą odwieczny bój. Trudno niekiedy stwierdzić czy podchodzi to pod wylęgarnie patologi, czy niebieskich smerfów, którzy chcą się przyczynić do ulepszenia świata. A pewnego być jednej rzeczy! Dusan udawał światłego wojownika dobra nie tylko w mundurze, dlatego gdy ktoś wyglądał na niepotencjalnego morderce-menela z chęcią udzielał pomocy. Stało się tak z kobietą od zepsutego kampera. Z wielką mocą motoryzacyjną, wiąże się wielka odpowiedzialność. Sudek wykonał kilka telefonów, przykręcił kilka śrubek i jak za pomocą magicznej różdżki. Czyli faceci jednak nieśli ze sobą jakieś plusy. W nagrodę za pomoc właścicielka kampera zaproponowała w niedalekiej przyszłości wspólną wyprawę jej niesamowitą maszyną. Ten dzień nadszedł dziś!
Jak każdy myślący Europejczyk najpierw wybrał się na zakupy, w celu zdobycia alkoholu wysokoprocentowego. Padło na wódkę. Zaczął przeszukiwać sklep dalej, by zdobyć jeszcze produkty pierwszej potrzeby: chleb, boczek, kiełbasę, cebulę i jakieś luźne przekąski. Oczywiście padło nawet na zgrzewkę wody i aspirynę. Obładowany jak wół ruszył w podróż od sklepu poprzez bezkres parkingu samochodowego aż do wesoło machającej łapki, wystającej z okna kampera. Wiedział już, że mogła jedynie Philippie. Radośnie krzyknął na powitanie, pakując się do auta. Zostawił bagaż gdzieś z tyłu ku nadziei, że zbytnio tym nie wywoła kłopotów.
- A gdzie my jedziemy? - zapytał, gdy ruszyli i w radiu przygrywały im zeszłoroczne muzyczne hity. Mijali las, który wydawał się radować oko bardziej niż zwykle. Ah, ta radość podróżowania! Od razu wszystko widzi się w weselszych barwach.
[Profil]
 
 
Philippa Woodill









37

meteorolog

Southend

mów mi: Patka

multikonta: Nina, Winter, Tinsley, Mordechai, Dale, Ivy, Dayami

Wysłany: 2019-08-27, 17:36   
  

  
Philippa Woodill

  
the sky is no limit if you're right here


Jakie szczęście, że Fifce tak daleko do menela mordercy! Przynajmniej na pierwszy rzut oka, bo przecież prawdziwi psychopaci potrafią się świetnie maskować, a ona, jako właścicielka kampera, miałaby świetną sposobność do tego, by zabierać z drogi autostopowiczów i kończyć ich żywot na różne wymyślne sposoby. Albo robić z nimi inne straszne rzeczy. Na szczęście, choć miała nie po kolei w głowie, to nie w taki sposób, aby kogoś mordować. Wolała ten swój brak piątej klepki przekładać na pozytywne wrażenia, szalone przygody. Na jedną z nich się właśnie wybierali. Czyż to nie wspaniałe?
- Zdajesz sobie sprawę, że jedziemy tylko na weekend? - uniosła brwi, patrząc ze zdziwieniem na wielką torbę zakupów, jaką Dusan przytargał ze sobą. Oczywiście, nie miała nic przeciwko temu. Chociaż nie przeliczała aż tak bardzo pieniędzy, bo mogła sobie na to pozwolić, to jednak fajnie, że nie wszystko zostanie opłacone z jej portfela. Niemniej jednak, ilość żarcia nieco ją zaskoczyła. Wskazała mu miejsce, gdzie mógł położyć zakupy, a nawet lodówkę, do której mógł schować produkty, które by tego wymagały. Szkoda byłoby, gdyby na miejscu okazało się, że mięsko na grilla skisło.
Kiedy już się z tym ogarnęli, ruszyła. Tym razem udało jej się wyjechać z parkingu bez wjeżdżania w słupki - kiedyś nie szło jej tak dobrze, ale nabrała już wprawy w kierowaniu kamperem. Wyjechali z Brentwood i ruszyli ku przygodzie. Od czasu do czasu odzywał się nawet głos pochodzący z nawigacji, do której Woodill w końcu się przekonała. I tak błądziła, ale chyba jednak jakoś mniej, niż kiedy korzystała ze starych, dobrych map. One i tak wciąż były trzymane w schowku. Nie było przecież trudno o brak zasięgu.
- Lakeland, Kraina Jezior. Będziemy oglądać wodę, chodzić po górach, odwiedzać poetów, ganiać owce... - trochę się rozmarzyła, ale bardzo podobały jej się te wizje. Nie mogło być nic piękniejszego, niż chillout nad jeziorkiem, w otoczeniu dzikich pół i lasów. Oczywiście, nie łudziła się, że będą sami, bo pewnie inni żądni przygód turyści też wpadli na taki pomysł, ale kto powiedział, że nie można się integrować przy ognisku? Otóż to - wszystko im można.
_________________
Do you mind if I take you home tonight?
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 5