Poprzedni temat «» Następny temat
They thought I was on drugs
Autor Wiadomość
Dale Underhill









24

kelnerka

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Nina, Winter, Tinsley, Mordechai, Philippa, Phoenix, Ivy, Dicki

Wysłany: 2019-04-11, 23:43   They thought I was on drugs
  

  
Dale Underhill

  
'Bout those bitches, I don't wanna know


ciuszek

Kiedy ponad rok temu Dale przypadkiem zapłaciła za dwa bilety na jeden z jej super wymarzonych koncertów, pluła sobie w brodę, no bo przecież tak naprawdę chciała tylko jeden. Chciała go zwrócić, a potem sprzedać, ale w końcu postanowiła kogoś ze sobą zabrać - możliwe, że to był Chester, bo wtedy nie byłoby niczym dziwnym, że została pozostawiona sama na pastwę losu, ale równie dobrze mogła to być Grace, która sama nie ogarnęła, co się dzieje, i po prostu poszła spać, kiedy impreza się skończyła. Tak, to wszystko było całkiem możliwe.
Dale też nie do końca wiedziała, co się dzieje, bo w jednej chwili wychodziła z koncertu i kupowała wódkę w jakimś całodobowym sklepie, a jakiś czas później siedziała zamknięta w celi i próbowała wygrzebać z pochwy swój mały, podróżny telefon. Była człowiekiem biorę jak najmniej rzeczy na imprezę, bo mnie okradną, a nie żadną instagirl, która musiała wszystko nagrywać, bo inaczej się nie liczyło. Dla niej liczyło się bardziej, kiedy instagram się o tym nie dowiadywał, no i może tym razem to wyszło lepiej, bo chyba nawet ona wstydziłaby się rano za instatory z zatrzymania przez policję. Panowie policjanci byli niezadowoleni, kiedy spotkali ją na patrolu, a jej zachowanie skłoniło ich do przeszukania jej rzeczy, a potem zabrania na komendę. Pewnie bardziej po to, by wytrzeźwiała, niż by faktycznie odsiedziała swoje, i może dobrze na tym wyszła, bo chyba nie trafiłaby o własnych siłach do pokoju, który wynajęła na tę noc. Niestety w międzyczasie zgubiła jeszcze część swoich rzeczy, między innymi pieniądze, więc nie pamiętała, gdzie się zakwaterowała i nie miała za co wrócić do Brentwood. No i oczywiście jej partner w zabawie nie odpowiadał na próby kontaktu. Typowe.
Na szczęście, mogła jeszcze liczyć na swoich super braci. Chip pewnie też spał, skoro wysyłała sms-y w środku nocy, ale na szczęście na Kenaia jeszcze mogła liczyć, a ten zadeklarował swoją pomoc. Bardzo jej się to podobało, więc schowała telefon ponownie i zapadła w drzemkę, ale z samego rana została brutalnie obudzona i wyproszona z komendy. Właśnie dlatego siedziała przed wejściem, na chodniku, brudna i skacowana, i czekała na zbawienie w postaci Archanioła Kenaia. Miała nadzieję, że o niej pamięta i że tu trafi. I że przy okazji nie wygada się rodzicom. To byłaby chyba największa kompromitacja ever. Jeszcze nigdy nie zatrzymała jej policja, zawsze udawało jej się uciec.
_________________

a little party never killed nobody

[Profil]
 
 
Kenai Underhill








20

psychology student

where do you think you're going?

North Brentwood

multikonta: Max, Jayden, Rhea, Ellis, Erwin, Dani, Terry



Wysłany: 2019-04-22, 12:00   
  

  
Kentigern Underhill

  
Bury me till I confess


outfit

Wiadomości od siostry, w niekoniecznie ludzkiej godzinie, nie były żadną nowością, przez którą dostałby prawdziwego mindfucka, skłaniającego do zadawania pytań, odnośnie sensu istnienia. Jednakże, była w tym pewna nowość - tym razem nie rozchodziło się o egzystencjalne rozmyślania na temat posiadania przez pingwiny stawów kolanowych czy przechadzek pani z kiosku do toalety, a autentyczne kłopoty, po za rodzinnym miastem.
Przywykł do słuchania o niesamowitych wyczynach siostry, sam nawet zostawał wplątywany w co niektóre… historii londyńskiej nie przeżywał jeszcze nigdy wcześniej w swojej karierze odgrywania Underhilla. Nie była to wcale byle jaka historia, więc o szczegółach wolał zapomnieć, nawet jeśli w świecie panowała opinia o treści „co zostało usłyszane, już się nie odsłyszy”.
Pozostało mu skombinować kogokolwiek, kto posiadałby prawo jazdy oraz chęć wybrania się o tak niesprzyjającej godzinie, w stronę angielskiej stolicy. Tym razem towarzyszyć miał Kenaiowi Henry, jako, że Jason, jego dobry kumpel, zachowywał się ostatnio nieswojo. Ogólnie, Kenny nie miał ostatnio nie wiadomo jak dobrych kontaktów z własnymi znajomymi (bo przyjaciół było mało), a to już budziło pewną frustrację, której za wszelką cenę nie chciał pokazywać na zewnątrz. Budziło to pewną opryskliwość, nad którą zapanowanie do najłatwiejszych rzeczy również nie należało.
- Więc… jaki jest powód tego wszystkiego?
Henry przerwał krótkie milczenie, tuż po tym jak opuścili tereny makdrajwa, bo Underhill nie zamierzał podejmować się tego wyzwania na pusty żołądek.
- Podobno coś jej okradli… ale skoro okradli, to czemu została uziemiona na komendzie… przecież to nie Stany.
Zaszeleścił papier od cheeseburgera, kiedy ściągnął brwi, próbując dotrzeć do jakichś konkretów w tej dziwacznej logice starszej siostry, co wcale bardziej rozgarnięta nie była. Że też Chip nie potrafił jej odpowiednio upilnować, jak na przykładnego brata bliźniaka przystało. Życie ją dopadło, ot co.
- Czasami nie mam zupełnie pojęcia, o co chodzi w tym całym „koncepcie” twojej siostry.
Trafna uwaga.
- Ja też.

Kilkadziesiąt kilometrów i cheeseburgerów później, dotarli na londyńskie ulice. Przy drobnej pomocy urządzenia GPS, udało im się trafić na odpowiedni komisariat.
Kenai szarpnął za klamkę od swojej strony, gdy już samochód zatrzymał się na miejscu parkingowym.
- Wyglądam jak adwokat? - poprawił nawet ciemne okulary na nosie, przekręcając głowę w stronę miejsca pasażera.
Henry wygiął sceptycznie usta, co pozostało po za uwagą Underhilla.
- Może, jakbyś zmienił ubranie i zaczął zapuszczać ten koper na brodzie…
Z udawanym oburzeniem poprawił krawędź wytartej, dżinsowej kurtki, przystępując do rozkładania białej laski.
- Kenny…
Podejrzany ton głosu Henry’ego sprawił, że podniósł głowę, jakby czekając na ciąg dalszy.
- Ta dziewczyna co siedzi na krawężniku, to chyba Dale.
Tak szybko ją wypuścili?
- Hej, June! - chwilowo to Henry przejął pałeczkę rozmowy, co by Kenai nie zaczął w amoku biegać z laską, byle tylko na oślep dotrzeć do siostry. Jeszcze tego brakowało, aby kolejny Underhill został poszkodowany w tym wypadzie.
_________________



[Profil]
 
 
Dale Underhill









24

kelnerka

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Nina, Winter, Tinsley, Mordechai, Philippa, Phoenix, Ivy, Dicki

Wysłany: 2019-06-11, 21:48   
  

  
Dale Underhill

  
'Bout those bitches, I don't wanna know


Chip wcale nie był przykładnym bratem, byli bliźniakami, i choć mieli osobne jaja, to wciąż wiele ich łączyło. Oboje byli przygłupami i największe przypadły przeżywali razem. Niestety, tym razem Chipa z nią nie było, a to faktycznie mogłoby ustrzec ją przed kłopotami. Na szczęście, miała jeszcze innych braci, w tym Kenaia, który tak właściwie nie słyszał jeszcze londyńskiej historii, więc ciężko mówić o tym, że chciałby ją zapomnieć. Szczęście jego i Henry'ego, że Dale wcale nie wymagała, by ją rozumieć, czy choćby "łapać jej koncepcję". Należało ją jedynie akceptować i kochać. I ratować z opresji, oczywiście. To wcale nie ona miała tu być starszą, opiekuńczą siostrą.
Siedząca na chodniku June wcale nie była w pełni sił, wystarczyło jej ich jednak, by zwrócić uwagę na chłopców, którzy do niej krzyczeli. Nie zerwała się zbyt ochoczo, natomiast pomachała ręką, dając Henry'emu znak, że to właśnie jej szukają. Z drobnymi trudnościami podniosła się do pozycji względnie stojącej. Jak wiadomo wszem i wobec, kac morderca serca nie ma.
- Ratujecie mi życie - przywitała ich i rzuciła się im obu na szyję, bo oczywiście była im nieskończenie wdzięczna, ale jednocześnie ledwo stała na nogach. Nie była już pijana, może to chłopcom podróż zajęła więcej, niż się spodziewali (dwa miesiące) i tak naprawdę był już wczesny ranek? To by wyjaśniało, dlaczego ją wypuszczono. A Kenaiowi to i tak w sumie wszystko jedno. Gorzej, że spocona i śmierdząca Dale uwieszała mu się teraz na ramieniu. - Przymknęli mnie, rozumiesz? Nie wiem, czy kiedykolwiek się tak nałoiłam - zapewne tak - wszyscy gdzieś spierdolili i ich zgubiłam, i ledwo co pamiętam - westchnęła ciężko. Wiedziała przynajmniej, za co poszła siedzieć, yup. - Dziękuję, że przyjechałeś, ale nie mów nic rodzicom, co? Zapłacę karę ze swojej kasy - niestety nie wywinęła się zbyt łatwo, ale noc na wytrzeźwiałce i trochę grzywny to chyba nie taka tragedia, mogło być gorzej. A jej i tak przecież nie zależy na dobrym imieniu... Więcej, dawno je straciła, tak samo jak godność i szacunek do samej siebie.
_________________

a little party never killed nobody

[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5