Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Riley Withinghall
2019-06-07, 16:19
let life surprise you
Autor Wiadomość
Teena Hollenbeck

Wysłany: 2019-04-28, 13:16   
  

  
Teena Hollenbeck

  
x


Jeśli ktokolwiek uważał, że Teena z premedytacją próbowała wzbudzić w byłej żonie zazdrość, to był w olbrzymim błędzie. Była wtedy w szczęśliwym związku i zachowywali się wraz z Jamsem w obecności Dylan tak samo, jak wśród innych ludzi. Hollenbeck nie miała zamiaru robić wyjątku i być zdystansowana tylko dlatego, że blondynka mogła być zazdrosna. Poza tym nie miała pojęcia, że tak mogło być, przecież rozwiodły się kilka ładnych lat temu i Bishop już dawno powinna wyleczyć się z uczuć do koszykarki.
- Może dlatego, że notorycznie ruchałaś się ze swoją najlepszą kumpelą? - prychnęła z nieukrywaną pogardą. Tee doskonale zdawała sobie sprawę, że to nie był jednorazowy numerek. Dylan mogła mydlić jej oczy, ale po kolejnej kłótni z pewnością lądowała między nogami Moore, której wtedy też zupełnie nie układało się w związku.
- O nic nie chodzi - powiedziała stanowczo, przekonana własnych racji. - Nie bawi mnie już seks z każdą napotkaną osobą - niegdyś Teena zachowywała się podobnie, ale była wtedy młoda, naiwna i głupia. Szybko zamieniła niezobowiązujący seks w związki, chociaż przed tym z Bishop próbowała się bronić.
Cała ta gadka zaczynała ją poważnie denerwować. Odepchnęła blondynkę, bo ta ponownie na nią naparła, a to już kompletnie nie podobało się Hollenbeck. Pozwalała sonie na zbyt wiele, czego koszykarka nie miała zamiaru tolerować.
- Kurwa, Dylan! - warknęła pod nosem, odrywając się od kuchennego blatu. - Z chuja spadłaś? Weź się ode mnie w końcu odpierdol! - niewiele myśląc, Tee sięgnęła po jeden z talerzy, który znajdował się na suszarce przy zlewie, po czym cisnęła nim w podłogę. Nikt nie wkurwiał jej tak, jak Bishop, mimo że od dawna nie były razem. Za każdym razem, kiedy ta pojawiła się w pobliżu, koszykarce wzrastało ciśnienie prawie dwukrotnie.
[Profil]
 
 
Dylan Bishop








33

strażak na rencie

tequila is her love

Downtown Brentwood

mów mi: evie

multikonta: aldridge, davis, holgate, woodill

Wysłany: 2019-04-28, 13:41   
  

  
Dylan Bishop

  
alcohol and sex addicted, bad mom, disabled


Dylan tak właśnie uważała i nic, ani nikt nie był w stanie tego zmienić. No bo niby kto normalny zachowywał się w taki sposób, jak Teena i ten skurwiel, z którym ostatecznie dała sobie spokój? Od samego patrzenia na to jak sobie gruchali, chciało się rzygać.
- Może częściej ruchałabym się z tobą, gdybyś tylko wykazała jakiekolwiek chęci - warknęła, bo ton brunetki w ogóle jej się nie spodobał. Nie przyszła tutaj, aby się z nią kłócić. Właściwie to nawet nie wiedziała, że ta ponownie znajdowała się w Brentwood. No ale skoro już tak było, nie mogłyby chociaż raz zachować się normalnie i bez zbędnych kłótni udać się na górę, albo chociaż porozmawiać? Nawet jeśli pierwsza możliwość przedstawiała się o wiele bardziej interesująco. Jeśli chodziło o całą tę sprawę z Moore, nigdy jej nie okłamała. Może i udawała się do niej po każdej odbytej kłótni i wielokrotnie z ledwością powstrzymywały się od tego, by nie posunąć się o jeden krok za daleko, ale tylko raz zdecydowały się pójść na całość. Pech chciał, że przyłapano je na gorącym uczynku.
- Nie jestem każdą napotkaną osobą - zauważyła i zanim zdążyła dodać coś jeszcze, Hollenbeck odepchnęła ją od siebie. Zachwiała się i tym sposobem była zmuszona przenieść ciężar ciała na chorą nogę. Zabolało, o czym mógł świadczyć grymas na jej twarzy. - Jasna cholera! - podniosła głos, co nie było spowodowane samą reakcją byłej małżonki (chociaż nie można było powiedzieć, aby choć odrobinę jej się to podobało), a raczej jej następstwem. - Z chuja to raczej ty mogłaś spaść - zauważyła, robiąc dwa kroki w tył, gdy tylko Tenna złapała za talerz. Doskonale wiedziała, jak to wszystko może się skończyć, w końcu spędziły ze sobą trochę czasu i Dylan znała ją jak nikt inny. - I żebyś wiedziała, że się odpierdolę. Przecież i tak nie traktuję cię poważnie, chodzi mi tylko o seks - odpowiedziała, nawet nie zastanawiając się nas własnymi słowami, które tak właściwie były prawdziwe. Może i wciąż czuła coś do byłej małżonki, ale nie zamierzała pakować się w żaden cholerny związek, już raz przez to przechodziła i gdzie ją to zaprowadziło?
Skrzywiła się, gdy talerz roztrzaskał się na kuchennej posadzce. Dobrze, że koszykarka zarabiała całkiem nieźle, będzie w stanie odkupić matkom naczynia.
- Pojebało cię do reszty - zauważyła, spoglądając na nią z dołu. Rozmasowywała bolące kolano. - Czasami mam wrażenie, że dawałaś mu wiele powodów, by tłukł cię na kwaśne jabłko - wypaliła, choć sama wiedziała, że nie powinna. Niestety nie zamierzała się powstrzymywać, nie robiła tego gdy jeszcze były razem i z pewnością nie zrobi tego teraz.
_________________
I'm Gonna Swing
from the chandelier, I'm gonna live like tomorrow doesn't exist


[Profil]
 
 
Teena Hollenbeck

Wysłany: 2019-04-28, 13:57   
  

  
Teena Hollenbeck

  
x


Oczywiście, Teena musiała być na każde zawołanie byłej pani strażak, jeśli chodziło o seks. Nie mogła nie mieć ochoty, nastroju, nie miała prawa źle się czuć, bo Dylan miała przecież swoje potrzeby. Zresztą chyba większe niż niejeden facet, a takie wysokie libido powinno się leczyć.
- Dla mnie jesteś każdą napotkaną osobą - powiedziała poważnym tonem. Na ten moment właśnie tak myślała i czuła, i nic nie mogło zmienić jej zdania. - I nie myśl sobie, że ja traktuję cię jakkolwiek. Bez wahania wskoczyłabym do łóżka komukolwiek innemu, byle nie tobie - kolejne naczynie w postaci szklanej pokrywki od garnka znalazło się w jej ręce. Miała bishopowe słowa głęboko gdzieś, ale jej ostatnia wypowiedź zadziałała niczym płachta na byka, a pokrywka roztrzaskała się w drobny mak o framugę drzwi. Dylan miała wiele szczęścia, bo ta śmignęła jej tuż obok ucha.
- Chyba nie istnieje na świecie nikt, kogo nienawidziłabym tak bardzo jak ciebie! - wykrzyczała, roztrzaskując o kuchenną posadzkę kolejne talerze i szklanki. - Nic dziwnego, że wolałam być bita niż tkwić z tobą w żałosnym związku! - w tym miejscu w jej dłoni znalazł się ulubiony kubek Luciany. Matka otrzymała go jeszcze za żyć swojej matki i za każdym razem używała go parząc kawę czy herbatę. Nie zastanawiała się nawet przed krótką chwilę; zamachnęła się i rzuciła kubkiem prosto w głowę byłej żony. A że cela miała świetnego, jak na koszykarkę przystało, naczynie z hukiem rozbiło się o czoło Dylan, a resztki porcelany wylądowały na podłodze, tuż pod jej nogami.
Teena była furiatką, często nie panowała nad emocjami i działała zbyt emocjonalnie. Taka już była i chociaż z czasem nieco uspokoiła się, to w obecności Bishop wstępował w nią argentyński diabeł. Tylko ona potrafiła zepsuć jej dobre samopoczucie samym swoim istnieniem.
Przyglądała się byłej pani strażak w bezruchu, a talerz, po który sięgnęła od razu po tym, jak rzuciła kubkiem, umieściła z powrotem na suszarce. Kuchnia i tak wyglądała już jak pobojowisko, co Hollenbeck dostrzegła dopiero po fakcie.
[Profil]
 
 
Dylan Bishop








33

strażak na rencie

tequila is her love

Downtown Brentwood

mów mi: evie

multikonta: aldridge, davis, holgate, woodill

Wysłany: 2019-04-28, 14:42   
  

  
Dylan Bishop

  
alcohol and sex addicted, bad mom, disabled


Nie zamierzała tego pokazywać, ale każde kolejne słowo sprawiało jej więcej bólu. Nigdy nie chciała być dla Teeny nikim, a już z pewnością nie oczekiwała tego, że obdarzy ją nienawiścią. Nie wiedziała, czy wypowiadane przez nią słowa nie były tylko wynikiem złości i podniesionego ciśnienia, co chyba i tak nie miało znaczenia.
- Wciąż tak bardzo bolą cię moje igraszki z Moore? - parsknęła śmiechem, nie zamierzała pozostać jej dłużna, doskonale wiedząc, że tym sposobem może rozdrażnić ją jeszcze bardziej. - Skoro było ci z nim tak dobrze, wracaj skąd cię przywiało i daj nam spokój - miała na myśli głównie siebie i Samuela, ale również rozchodziło się o Heather i Lucianę, które nie potrzebowały podobnych atrakcji w swoim życiu. - Może nawet uda ci się znaleźć jakieś zgromadzenie masochistek - dodała, uchylając się przed lecącą w jej kierunku pokrywką. Ufff, niewiele brakowało.
Następnym razem nie miała tyle szczęścia. Zanim w ogóle zdążyła się zorientować, oberwała w głowę kubkiem, a ten rozsypał się w drobny mak. Hollenbeck faktycznie musiała jej nienawidzić, skoro posunęła się do tego czynu.
- Do reszty cię pojebało?! - zapytała, nawet na nią nie patrząc. Podniosła tylko rękę i umieściła na szybko rosnącym guzie. Wyczuła ciepłą ciecz, która nie mogła być niczym innym niż krwią. - Kurwa, naprawdę? - podniosła się z miejsca i udała w kierunku najbliższego lustra. Nie wyglądała zbyt ciekawie, a krew zaczęła spływać jej po twarzy. Wiedziała, że nie ma sensu prosić Teeny o pomoc, dlatego wzięła sprawę w swoje ręce. Pokuśtykała do łazienki (kolano niczego jej nie ułatwiało), złapała za pierwszy lepszy ręcznik, odrobinę go zmoczyła i przyłożyła do krwawiącej rany. Była wściekła na byłą małżonkę, która tym razem zdecydowanie przesadziła. Jak widać, mieszkanie z damskim bokserem zdecydowanie nie wyszło jej na dobre. Nie chciała wracać do kuchni, w tym momencie nie miała ochoty patrzeć na kobietę, którą jeszcze przed momentem chciała zaciągnąć do łóżka. Przysiadła więc na brzegu wanny i rozmyślała o tym, co właśnie miało miejsce. Co jakiś czas tylko trochę bardziej moczyła ręcznik, który z powrotem lądował przy wciąż krwawiącej ranie.
_________________
I'm Gonna Swing
from the chandelier, I'm gonna live like tomorrow doesn't exist


[Profil]
 
 
Teena Hollenbeck

Wysłany: 2019-04-28, 15:05   
  

  
Teena Hollenbeck

  
x


Teena wiele mówiła w złości. Często nie panowała nad słowami, które wypadały z jej ust niczym z karabinu maszynowego. Większość z nich była nieprzemyślana, niektórych później żałowała, chociaż nie zawsze potrafiła się do tego przyznać. Podobnie było z czynami i tak działo się teraz, kiedy kątem oka dostrzegła na czole Dylan krew. Poniosło ją, tym bardziej, że celowo rzuciła w jej kierunku ulubionym, porcelanowym kubkiem własnej matki. Mogła cisnąć nim w każde inne miejsce, w podłogę, albo we framugę drzwi, o którą rozbiła się szklana pokrywka. Mogła, ale nie chciała, dlatego postąpiła tak, a nie inaczej.
Odprowadziła byłą małżonkiem wzrokiem, a kiedy ta zniknęła w korytarzu udając się najpewniej do łazienki, Hollenbeck odgarnęła z twarzy kosmyk włosów za ucho i westchnęła ciężko. Dłoń, z którą niegdyś miała poważne problemy, zadrżała niespokojnie. Nie raz dawała o sobie znać, ale bardzo rzadko. Zazwyczaj, kiedy koszykarka denerwowała się aż za bardzo.
W końcu zdecydowała się ruszyć za Bishop, choć sama nie wiedziała, czy był to najlepszy pomysł. Podeszła do drzwi łazienki i przycisnęła do nich czoło.
- Dylan? - zastukała kilkakrotnie w jasny kawałek drewna. - Mogę wejść? - nie wiedziała, czy zatrzasnęła drzwi na zamek, a jednak Tee nie zdecydowała się nacisnąć na klamkę. Nie słysząc żadnego odzewu, wyprostowała się i odchrząknęła cicho. - Przepraszam, dobra? Nie chciałam wyrządzić ci krzywdy - kłamstwo, oczywiście, że chciała. - Po prostu... Wkurwiasz mnie swoim pierdoleniem i sama prowokujesz. Dobrze o tym wiesz - musiała wiedzieć, Dylan od zawsze była prowodyrką i nie potrafiła trzymać języka za zębami. Zresztą, Hollenbeck miała podobnie. A czasami wystarczyło ugryźć się i przemilczeć pewne sprawy. - Daj sobie pomóc - dodała na zakończenie, chociaż nie oczekiwała, że będzie w łazience mile widziana. Nie była mile widziana nawet w tym domu, mimo że jej matka uważała inaczej. Nawet Heather patrzyła na nią przychylnie, w innym wypadku nie pozwoliłyby jej zatrzymać się na dłużej w pokoju dla gości. Nie przyjechała do miasta ze względu na syna, a tym bardziej nie zawitała w nim dla Dylan. Musiała poukładać sobie swoje sprawy, a dom Luciany i jej partnerki był pierwszym miejscem, które wpadło jej do głowy. Wydawało się najodpowiedniejsze i chyba najbezpieczniejsze, a przede wszystkim było z dala od Sheffield i Jamesa.
[Profil]
 
 
Dylan Bishop








33

strażak na rencie

tequila is her love

Downtown Brentwood

mów mi: evie

multikonta: aldridge, davis, holgate, woodill

Wysłany: 2019-04-28, 16:26   
  

  
Dylan Bishop

  
alcohol and sex addicted, bad mom, disabled


To jaka była Hollenbeck, nie było już jej problemem i chyba nie powinna być traktowana w taki sposób. Oczywiście nie zamierzała marudzić, stało się i nic nie mogły z tym zrobić, poza tym była świadoma, że panienki leciały na laski z bliznami, a ona sama nigdy zanadto nie przejmowała się wyglądem.
Nie spodziewała się, że ta poczuje skruchę, dlatego pukanie do drzwi dość mocno ją zdziwiło. Do tego stopnia, że przez moment nie wiedziała, co powinna odpowiedzieć.
- Daj mi spokój - burknęła, poprawiając się na wannie, która wcale nie była wygodna. Tyłek zaczął ją boleć, dlatego ostatecznie zsunęła się z niej na chłodną posadzkę i przywarła do niej plecami (wanny, nie posadzki). Ręcznik w dalszym ciągu przytykała do krwawiącego miejsca. - Nic nie poradzę, że mimo wszystko wciąż mam na ciebie ochotę - odpowiedziała bez ogródek, co było jak najbardziej zgodne z prawdą. Pragnęła jej i nie mogła nic z tym zrobić. Było zdecydowanie łatwiej, gdy Hollenbeck żyła sobie swoim życiem z dala od Brentwood, teraz jednak wszystko miało ulec zmianie.
- Otwarte - ostatecznie pozwoliła jej wejść do środka, momentalnie przypominając sobie o niejednej sytuacji, w której trzymała jej włosy, gdy ta modliła się nad muszlą klozetową, kiedy to wraz z Moore i kilkoma innymi dziewczynami, zamieszkiwały Bardzo Duży Dom. Właściwie to zastanawiało ją co się z nim stało. Może teraz mieszkała tam inna paczka znajomych, która radziła sobie o wiele lepiej od nich, kto wie? - Mogłaś sobie darować - podniosła na nią wzrok, gdy ta już znalazła się w łazience. Gdyby była lepszym człowiekiem, zapewne zmartwiłaby się reakcją matek i Sama na cały ten bałagan i lejącą się krew. Niestety żadne z nich nawet nie przeszło jej przez myśl, całkowicie skupiała się na sobie i Teenie, która chyba naprawdę już nic do niej nie czuła.
_________________
I'm Gonna Swing
from the chandelier, I'm gonna live like tomorrow doesn't exist


[Profil]
 
 
Teena Hollenbeck

Wysłany: 2019-04-28, 16:51   
  

  
Teena Hollenbeck

  
x


- Masz ochotę na wszystko, co się rusza i nie spierdala na drzewo - odparła, ciągle stojąc przy drzwiach do łazienki. Kto znał Dylan wiedział, że ta dobrałaby się do majtek każdej panienki. Ciągle miała swój urok osobisty, nawet Teena nie mogła zaprzeczyć, że tak było. Jednak przez te wszystkie lata zdołała się na niego uodpornić. Więcej je dzieliło niż łączyło. Właściwie łączył je tylko Sam, który był największym i najlepszym motywem, aby te dwie nauczyły się ze sobą rozmawiać.
Po słowach Bishop, Hollenbeck w końcu złapała za klamkę i weszła do łazienki. Zamknęła za sobą drzwi i przywarła do nich plecami. W ciszy spoglądała na siedzącą na podłodze byłą małżonkę. Nie wiedziała co powiedzieć i czy jakiekolwiek słowa cokolwiek mogłyby w tym momencie.
- Mogłaś po prostu się zamknąć, chociaż na moment - powiedziała po dłuższej chwili, mając na myśli sytuację z kuchni, nie drzwi do łazienki. Tee podeszła bliżej i pochyliła się, żeby móc lepiej przyjrzeć się bishopowej ranie. - Paskudnie to wygląda - stwierdziła, choć niewiele miała wspólnego z medycyną i na pewno nie rzuciła na rozcięcie fachowym okiem. Wprawdzie oglądała medyczne seriale i czasem czuła się niczym Meredith Grey z Grey's Anatomy, chociaż jedyne co Teena sama mogła podać na ból, to paracetamol. - Daj mi to - zabrała Dylan ręcznik, po czym podstawiła go pod strumień zimnej wody w umywalce. Nie trwało to długo, bo zaraz koszykarka usiadła na posadce, tuż obok poszkodowanej i przykładała jej chłodny okład spuchniętego czoła. Krwawienie nieco ustało, ale guz rósł w zastraszającym tempie.
Hollenbeck nie można było ująć empatii. Popełniała błędy, była wybuchowa i najpierw coś robiła zamiast przemyśleć i postąpić słuszniej. Ale w głębi była dobrym człowiekiem. Nawet bardzo dobrym, choć nie zawsze potrafiła to pokazać.
[Profil]
 
 
Dylan Bishop








33

strażak na rencie

tequila is her love

Downtown Brentwood

mów mi: evie

multikonta: aldridge, davis, holgate, woodill

Wysłany: 2019-04-28, 17:14   
  

  
Dylan Bishop

  
alcohol and sex addicted, bad mom, disabled


Po części miała rację, Dylan była w stanie wyruchać niemal każdą laskę, niestety nie wszystkie potrafiły sprostać jej wymaganiom. Trzeba było choć trochę się szanować. Teena zdecydowanie miała w sobie to coś, co działało na ją niczym magnes i nawet w sytuacjach takich jak ta, ciężko było jej się opanować. Niestety nie mogła zmusić jej do seksu, a branie siłą także nie było do niej podobne. Poza tym wolała nawet nie ryzykować, wystarczyło już rozwalone czoło.
- Ale na ciebie mam większą - przyznała i nie rozumiała, dlaczego Hollenbeck tak trudno było w to uwierzyć. Możliwe, że przygoda z Moore miała z tym wiele wspólnego, ale nie zapominajmy, że to koszykarka pierwsza zdradziła. Nie było to łatwe i prawdopodobnie gdyby nie nieszczęśliwy wypadek, już wtedy by się rozstały, co mogłoby dla nich okazać się lepsze. Wybaczyła, nigdy nie zapomniała, co teraz i tak nie miało już żadnego znaczenia.
- A może ty mogłabyś w końcu przyznać, że też tego chcesz - wiedziała, że ponownie stąpa po cienkim lodzie i powinna sobie darować. - Było nam ze sobą dobrze - dodała ciszej, gdy ta zajęła się jej paskudną raną. Nie miała na myśli samego związku, rozchodziło się jej wyłącznie o sprawy łóżkowe. - Nie chciałabyś choć na moment wrócić do tego wszystkiego? - zapytała spokojnie, co w ogóle nie było do niej podobne. Pozwoliła sobie także położyć dłoń na kolanie brunetki, jednak nie zdecydowała się na kolejny krok. W łazience znajdowało się stanowczo zbyt wiele niebezpiecznych przedmiotów, z którymi nie chciała doznać kontaktu pierwszego stopnia.
Pozwoliła Tee zająć się sobą, co biorąc pod uwagę łączące je stosunki i sytuację sprzed kilkunastu minut, było miłą odmianą. Zdecydowanie zbyt miłą.
_________________
I'm Gonna Swing
from the chandelier, I'm gonna live like tomorrow doesn't exist


[Profil]
 
 
Teena Hollenbeck

Wysłany: 2019-04-28, 17:35   
  

  
Teena Hollenbeck

  
x


Nie miałaby oporów, żeby powykręcać byłej małżonce rąk, gdyby tak próbowałaby dobrać się do niej siłą. Zważywszy na stan blondynki, czyli rozwaloną głową i niesprawną nogę, problemy ze wzrokiem (bo te chyba nie ustały całkowicie), Tee miała w potyczce znacznie większe szanse. Nawet, jeśli musiałaby tylko rzucać w nią przedmiotami, to potrafiła trafić nawet w ruchomy cel, o czym Dylan mogło przekonać się w kuchni.
- Przestań - nakazała i chcąc ją ukarać, przycisnęła ręcznik do czoła nieco mocniej, a Bishop na pewno odczuła pulsujący ból guza. - Zapędzasz się za daleko - upomniała ją, bo ciągle miała wrażenie, że byłej pani strażak chodziło tylko o to, żeby postawić na swoim. Jakby musiała udowodnić całemu światu, że w każdym momencie może mieć swoją eks żonę. Ale Teena nie miała już dwudziestu trzech lat, a przez te wszystkie lata, które spędziła z dala od Dylan, uodporniła się na jej zaloty i naciski.
Opuściła rękę, w której ściskała ręcznik i spojrzała w niebieskie oczy. Dobrze je znała, ale chyba zdążyła zapomnieć, jakie były ładne.
- Nie chciałabym - powiedziała, tym razem zgodnie z prawdą. Po co miałby wracać do czegokolwiek? Tym bardziej, że Bishop mogła mieć każdą laskę. Dosłownie każdą, a Hollenbeck już nie zaliczyła się do kategorii każda. - Jedyne czego chcę, to uporządkować własne sprawy - dodała, bo właśnie to stało się priorytetem. Miała dużo na głowie, przede wszystkim Jamesa, a jeszcze nie zdołała pomyśleć, w jaki sposób rozprawić się z mężczyzną. Pewnie powinna iść na policję, ale na razie siedziała na podłodze w łazience, w domu swojej rodzicielki i jej partnerki, tuż obok swojej byłej żony, której rozwaliła głowę ulubionym, porcelanowym kubkiem własnej matki. Zajebiście.
[Profil]
 
 
Dylan Bishop








33

strażak na rencie

tequila is her love

Downtown Brentwood

mów mi: evie

multikonta: aldridge, davis, holgate, woodill

Wysłany: 2019-04-28, 23:46   
  

  
Dylan Bishop

  
alcohol and sex addicted, bad mom, disabled


Była popieprzona, ale nie do tego stopnia, aby brać kogoś siłą. Może i ciężko było jej zrozumieć, że istnieli ludzie, potrafiący oprzeć się jej osobistemu urokowi, ale nic nie mogła na to poradzić. I tak większość panienek sama do niej lgnęła i miała nadzieję, że pewnego dnia Hollenbeck znów będzie jedną z nich. Jeśli chodziło o walkę wręcz, Bishop faktycznie nie miała żadnych szans, na szczęście nie miały się o tym przekonać.
- Ałaa! - skrzywiła się ostentacyjnie, odsuwając głowę w bok. - Powinnaś traktować to jak komplement - zauważyła, wlepiając ślepia w te szare, których właścicielką była Tee. - To może chociaż skusisz się na całusa? W ramach rekompensaty za rozwalone czoło? - pomimo bólu, przywołała na usta ten uśmiech, który przeznaczony był tylko dla koszykarki. Do nikogo innego nie potrafiła szczerzyć się w taki sam sposób. - Co ci szkodzi?- przeniosła dłoń na tą, która w dalszym ciągu ściskała ręcznik. Spodziewała się, że w następnej chwili zazna jeszcze więcej bólu, uważała jednak, że gra była warta świeczki.
Nie wierzyła w słowa byłej małżonki, a może zwyczajnie nie chciała w nie wierzyć. Chyba zdawała sobie sprawę, że była zbyt upierdliwa i nachalna, ale nie potrafiła tego zmienić. Taki miała charakter i taką właśnie Teena pokochała ją przed laty.
- Tłumacz to sobie jak chcesz - westchnęła, odsuwając jej rękę od swojego czoła. - Muszę znaleźć coś mocniejszego do picia, nie wiesz gdzie matka i Luciana trzymają alkohol? - niezdarnie zaczęła podnosić się z miejsca, co wydało się nieco trudniejsze niż początkowo zakładała. Łeb napieprzał ją coraz bardziej, wiedziała, że nie obejdzie się bez płynnego znieczulacza, bez względu na to, czy podobało się to Teenie, czy też nie.
_________________
I'm Gonna Swing
from the chandelier, I'm gonna live like tomorrow doesn't exist


[Profil]
 
 
Teena Hollenbeck

Wysłany: 2019-04-29, 11:47   
  

  
Teena Hollenbeck

  
x


- Ty i te twoje komplementy - prychnęła pod nosem Teena i zabrała rękę. Dylan nigdy nie należała do romantyczek, chociaż bywała urocza w swoim zachowaniem i tym, co mówiła. Czasami wszystko to było głupie i dziecinne, a niekiedy zwyczajnie rozczulało i Tee potrafiła to docenić. Tym razem jakoś nie miała ochoty na żarty.
Na wzmiankę o całusie, pochyliła się nieznacznie w przód i cmoknęła byłą małżonkę w policzek. Oczywiście, że ta oczekiwała czegoś więcej, ale Hollenbeck nie miała zamiaru spełniać jej zachcianek.
- To musi ci wystarczyć - oznajmiła, a później spojrzała w kierunku uchylonych drzwi, skąd było słychać, że ktoś właśnie wszedł do mieszkania. Głosy z kuchni szybko je uświadomiły, że były to ich matki, ewidentnie przerażone widokiem pola bitwy.
Tee westchnęła i podniosła się na równe nogi, gotowa na wszelkie tłumaczenia. Luciana i Heather zasługiwały na wyjaśnienie, a jeśli ktokolwiek miałby się z czegokolwiek tłumaczyć, to właśnie koszykarka.
- Sama możesz spytać gdzie trzymają alkohol - rzuciła zanim wyszła z łazienki, a po krótkim streszczeniu sytuacji zabrała się za sprzątania bałaganu. Nie obyło się bez pretensji ze strony matek i bez skaleczenia palców przy zbieraniu drobnego szkła, natomiast Bishop otrzymała swoje upragnione, procentowe trunki, żeby móc znieczulić ból głowy.

/zt x2
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 6