Poprzedni temat «» Następny temat
I found a sister... is it yours?
Autor Wiadomość
Tommy C. Dalle








23

Will travel for work

Life on the road with my van and storms

Downtown Brentwood



Wysłany: 2019-04-10, 11:34   
  

  
Tommy C. Dalle

  
I still wish you the best with a "fuck you".


Nie.
Stanowcze, krótkie, nie pozostawiające żadnych wątpliwości, że ta rozmowa nie odbędzie się w innym miejscu, innym czasie (choć tego życzyła sobie Dalle) czy innych okolicznościach, jak te jedyne, bo po nich nie będzie już nic. Nawet Dalajlama powtarzał, że z przeszłości należy wyciągać nauki, ale nie pozwalać jej zaabsorbować teraźniejszości, bo nie było sensu tracić nerwów na coś czego już nigdy nie zmieni i choć natura ludzka bywała kapryśna, dzisiaj dopadła ją chandra czwartego stopnia w skali przedjesiennej i obcowanie z Carter plasowało się na liście rzeczy, których dobrowolnie na chwilę obecną zamierzała się podjąć.
Wcale nie zamierzała, ale szczegóły, szczegóły...
Stanęła twardo w miejscu i założyła ręce, dając niemo do zrozumienia Ellis, że nigdzie się stąd nie ruszy, choć zainteresowanie okolicy rosło do niezdrowych rozmiarów. Czy już obstawiali zakłady która pierwsza wydrze się albo uderzy w policzek z liścia? Na koncercie to było nawet orzeźwiające.
Trzeba było o tym pomyśleć wcześniejzanim wyjechałaś.Nie mieszaj mnie do tego. Nie chcę. Nie mój cyrk, nie moje małpy. – Dla spotęgowania efektu przypisane było tupnięcie nóżką, którego nigdy nie urzeczywistniła, świadoma, że wtedy cała ta pasywno-agresywna postawa rozpadnie się a już nie jeden raz korciło ją, aby warknąć Carter prosto w twarz żeby zamknęła jadaczkę i przestała zadawać pytania, bo odpowiedzi nie leżały w jej interesie. Żadnych pięciu minut nie będzie, nawet dwóch czy jednej – skończyła z tym na dobre. – Jestem ci wdzięczna za odprowadzenie Lee, ale tu się nasza rozmowa zaczyna i kończy, więc idź – machnęła w kierunku stoiska z kawą – zabierz, co ci obiecała i przestań już mi się pokazywać na oczy. Myślisz, że tylko tobie jest ciężko? Ja przynajmniej nie nazywam cię oszustem, jak ty mnie tchórzem. – fuknęła zeźlona, nie przejmując poszeptywaniem na boku w wykonaniu zainteresowanych widzów opery mydlanej na deskach teatru w LA. To jeszcze nie Broadway, w dodatku sztuka dobiegała do końca, a szkoda, bo aspiracje na wysokie stołki były. – Nie masz żadnych zalet, do których tęsknię i żadnych wad, które mogłabym podziwiać. – Hamlet byłby dumny z tak prostej, acz dosadnej puenty.
[Profil]
   
 
Ellis Carter








29

EX MARINE/AEGIS DEFFENCE SERVICES CONTRACTOR

Somebody tell me how I'm supposed to feel

Downtown Brentwood

multikonta: Max, Jayden, Rhea, Erwin, Dani, Kenai, Terry





Wysłany: 2019-04-10, 20:14   
  

  
Ellis Carter

  
I don't know what stressed me first


- Widzisz tamte dwie?
Blondyn, z niedbale zaczesanymi do tyłu włosami, wskazał ruchem głowy na kobiety, stojące w niewielkiej odległości od siebie. Czemu to trwało tak długo? Dziewczyny były zdecydowanie z innej planety. Rozwiązywanie problemów przy pomocy słów to domena nadętych polityków, a nie ludzi z krwi i kości, szczególnie mężczyzn. Wystarczyło, że jeden z drugim dał sobie kilka razy po twarzy i sprawa załatwiona… prawda?
Wzrok pozostałych dwóch towarzyszy spoczął na wspomnianych delikwentkach.
- Stawiam pięćdziesiąt dolarów, że zaraz dadzą sobie po pyskach.
Chuderlak z przerzedzonych, brązowych włosach cmoknął wymownie.
- Dorzucam dwadzieścia za dodatkowe pociągnięcie za włosy.
Ktoś musiał być jednak po przeciwnej stronie barykady, aby tej zakład miał sens.
- Nic z tego, słaby PR - brodaty facet, zaciągający się elektronicznym papierosem, pokręcił nosem, poprawiając przeciwsłoneczne okulary na nosie. - Ta druga to Tommy Dalle. Jedno potknięcie, a sponsorzy będą zrywać deale.
Pomysłodawca całego zakładu, pojący się wódką z napojami gazowanymi, spojrzał na brodatego, w jednoznacznie sceptyczny sposób.
- Kto będzie się gniewał o jedną, nieszkodliwą bójkę z jakąś randomową dziewczyną? Jesteśmy w Los Angeles, tutaj każdy żyje dla takich skandali.
- Gdyby nie twoja forsa, którą dorwałeś cholera wie skąd, wciąż siedzielibyśmy w Nebrasce.
Brodacz nadal pozostał nieprzekonany do sceny, przyciągającej coraz to większą widownię.
- Dlatego potrzeba nam trochę rozrywki - brązowowłosy poprawił się na swoim leżaku, dopijając do końca drinka z palemką. Taka reakcja już bardziej spodobała się blondwłosemu Stevenowi, odpowiadającemu pijackim uśmiechem na słowa kumpla.
- No dalej… - z tego całego zniecierpliwienia załączył mu się syndrom niespokojnej nogi. Gdyby był po zielsku, jak wczoraj, machnąłby na całą sytuację ręką. Tymczasem alkohol podsuwał rozwiązania zgoła inne.
Carter tymczasem nie mogła posiłkować się innymi rozwiązaniami, stojąc w tym samym miejscu, chociaż przeszło jej przez myśl zwyczajne przerzucenie tego ledwo ponad metra siedemdziesiąt (bo buty?) przez ramię i porwanie gdzieś dalej, w miejsce ewidentnie niesprzyjające zbyt dużej ilości widowni. Nie potrzebowała robić z tego przedstawienia - w przeciwieństwie do Tommy. W tym wszystkim przynajmniej jedna rzecz się nie zmieniła. Nadal była tak samo uparta, o czym świadczyła postawa istnego posągu, niemożliwego do ruszenia.
- Nigdy nie chciałam cię zostawiać - czuła, że musiała to zaznaczyć, bo sam koncept słów rozmył się w znacznym stopniu, w ciągu minionego roku. Przeżyły razem to, co miało miejsce po Las Vegas, chociaż żadna z nich nie mogła być tego pewna w stu procentach. - Jeśli to jest nasze ostatnie spotkanie, potrzebuję odpowiedzi.
O nic więcej nie prosiła. Tymczasem małpy musiały wyczuć, że również o nich była mowa. Nie wyglądało jednak na to, aby metaforyczne naczelne miały zamiar wspomóc swoją siostrę w opresji. Chiński horoskop chyba jednak nie działał w ten sposób. A wąż z małpą potrafiły mieć na pieńku.
- Walka! Rozpierdol ją ciosem tygrysa!
Nie wiedziała, kiedy blondwłosy chłopak podbiegł bliżej, razem z włączoną opcją nagrywania w telefonie. Z impetem pchnął Carter do przodu. O milimetry minęła jej usta, przyczyniając się w następnej chwili - poprzez czystą fizykę - do wysłania Dalle w środek zebranej koalicji Afroamerykanek, kupujących wcześniej orzeźwiające napoje. Trzy kubki zostały pozbawione zawartości, spektakularnie lądując na basenowych płytkach, jak i ubraniach poszkodowanej z zaskoczenia dziewczyny.
Los nie oszczędził Ellis, co próbowała nieudolnie przytrzymać się skrawka bluzki Dalle. Wylądowała w basenie, tuż po ślizgu na mokrej, gumowej zabawce, pozostawionej przez jednego z dzieciaków. Tylko nie chlor… tylko nie ten przeklęty chlor!
Steven nie zaprzestawał machania swoją kamerą, z odpowiednio bezpiecznej odległości. Ponad pięćdziesiąt dolców już jest jego!
- Ty blond lampucero… - wystarczyło, aby przyczajona pantera odepchnęła od siebie podróżniczkę, udekorowaną mozaiką kawowych napojów. Zaraz jednak doskoczyła do niej, razem ze zrobionymi tipsami, zaciskając szpony na górnej części garderoby.
- To było pierdolone flat white na sojowym!
Niech ktoś zarządzi żałobę narodową, w tej chwili!
_________________





[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 8