Poprzedni temat «» Następny temat
Thelma & Louise - low budget edition
Autor Wiadomość
Max Parker








23

future film director/french hipster

aesthetic hoe, local detective

East Brentwood

multikonta: Jayden, Ellis, Rhea, Erwin, Dani, Kenai, Terry

Wysłany: 2019-03-03, 19:49   Thelma & Louise - low budget edition
  

  
Max Janae Parker

  
We're getting lost in some new place


/po opuszczeniu Essex Arms

Pod kurtką, w niewielkiej kieszeni ciążyła butelka z setką, którą podprowadziła z baru, przed zakończeniem zmiany. Przyda się, a i nie narazi samej zainteresowanej na fiasko w związku z motywem przewodnim całej wyprawy. Szkoda, że nie rozchodziło się o uwiecznienie towarzyszącej jej studentki na kilku ujęciach. Z całą pewnością uchodziła za fotogeniczne dziewczę, co w połączeniu z otwartym, czarującym nawet usposobieniem, dawało mieszankę na tyle interesującą, że Parker niechętnie poświęcała uwagę niesionemu w dłoniach sprzętowi fotograficznemu.
- Od razu zaznaczę… to nie tak, że kogoś osaczamy - sure, Jan. - Potrzebuję informacji.
Odpowiedzi również. Głównie tych, popierających tezę odnośnie wujka, którego w życiu nie miała okazji poznać.
Nadepnęła podeszwą na wysuszony liść, zalegający między udeptaną drogą, prowadzącą w stronę ośrodka, wynajmującego swoim gościom przyczepy. Ponoć niektórzy potrafili mieszkać w nich cały rok. Ciekawa perspektywa, którą byłaby nawet w stanie zaadoptować w celu researchu. Nie była definicją sztywnej córki prawnika, co to koniecznie chciała podążać jego śladami. Wręcz przeciwnie.
- Muszę kogoś znaleźć, ale niekoniecznie z tym kimś rozmawiać - brzmiała tak tajemniczo, że do pełnego obrazu brakowało wymownego machnięcia odznaką FBI przed nosem Eleonore. Nie mówiła jej o zaginionej matce, z pewnych powodów. Nie uważała, aby nowa znajoma chciała na samym wstępie znajomości wysłuchiwać dramatycznych historii o poszukiwaniach matki, wplątanej najpewniej w nieciekawe historie, łączące się z gangsterami.
- Uznajmy to za… nieszkodliwą obserwację - przywołała na usta uśmiech, starając się dostrzec w ciemnościach tęczówki dziewczyny. Okoliczności niekoniecznie sprzyjające wymianie długich spojrzeń, opatrzonych intrygującymi iskierkami.
- Nie wiem tylko czy damy rady na odpowiednią odległość przedostać się na pole kempingowe czy konieczne będzie wykupienie u nich jakiegoś miejsca.
Na przypływ gotówki nie narzekała. Nawet teraz miała przy sobie portfel wypełniony nie tylko euro, ale i angielskimi funtami. Mogłaby spontanicznie zakupić sobie telewizor LCD (albo kupić LSD), więc… chyba powinno wystarczyć w razie planu B.
- To chyba… nie jest coś, czego się spodziewałaś - dodała jeszcze, czekając na opinię towarzyszki na temat całej tej sytuacji. Nie wydawała się szalona na miarę uciekania przed policją, ale tez nie był to zwyczajny spacer, sprzyjający wymianie informacji na temat wzajemnych zainteresowań. Coś pośredniego. W tak neutralny sposób próbowała określić własny, ryzykowny plan szpiegowania kogoś, kto mógł być z nią spokrewniony.
- Wzięłam coś ze sobą - zawiesiła aparat na szyi, żeby sięgnąć po buteleczkę pod kurtką. - O ile masz chęć... widziałam ile wypiłaś przed wyjściem z Essex.
Pokusiła się nawet na jeszcze jeden uśmiech, zanim wypiła większy łyk cytrynówki. Czysta wódka ostatnio nie była w jej guście, a popitka zajmowałaby zbyt dużo miejsca.
Uniosła naczynie w pytającym geście, poruszając brwiami. Mogą się raczyć na zmianę. Dla dwóch osób to wystarczająco, szczególnie, że musiały jeszcze zachować jako taką trzeźwość przy dalszych posunięciach.
_________________


[Profil] [WWW]
   
 
Eleonore Hartmann








23

studentka aktorstwa/Drama Queen

Flirtuję z Max

East Brentwood

mów mi: Ari

multikonta: Althea, Marisol

nieobecność: studia i praca nie pomagają w pisaniu

Wysłany: 2019-05-14, 23:27   
  

  
Eleonore G. Hartmann

  
Acting is standing up naked and turning around very slow


W zasadzie niewiele ją obchodziło jakie też dokładnie miała plany Parker. Najważniejsze w sumie było to, że obie były na spacerze i korzystały z naprawdę pięknej pogody. Dobra może i nie była taka cudowna, ale kto zabroni lekko podpitej Hartmann cieszyć się właściwie ze wszystkiego? Słuchała wyjaśnień Max, przytakując jej poniekąd. To wcale nie tak jak wygląda, prawda?
- Jasne. Co złego to nie ty - odpowiedziała, spoglądając z uśmiechem na studentkę.
W zasadzie nawet, gdyby kogoś miały stalkować to nie miałaby nic przeciwko. Ahoj przygodo! Zawsze przeżyłaby coś nowego i ekscytującego na miarę przeżyć granych przez siebie bohaterek z licznych sztuk i amatorskich filmów.
Eleonore szła dzielnie tuż obok swojej towarzyszki, przyglądając się bacznie otoczeniu. Było coś tajemniczego i niezwykle interesującego w sylwetkach otaczających je drzew, a także pole z przyczepami wydawało się wyglądać zupełnie inaczej osnute jakąś mityczną aurą. Chociaż może jedynie takie wrażenie odnosiła studentka aktorska, czując przechodzący ją dreszcz ekscytacji na całą tę wyprawę z barmanką, której jedynie przytakiwała na wszelkie jej mgliste wytłumaczenia. Nie musiała wcale wiedzieć zbyt wiele. Wystarczyły jej jakieś krótkie informacje, by miała chociaż względne pojęcie co będą robić.
- Brzmi nieźle - stwierdziła, spoglądając na kroczącą przy niej Max i posłała jej jeszcze jeden ze swoich szczerych uśmiechów.
Coś czuła, że w jej towarzystwie na pewno nie będzie mogła się nudzić. I z pewnością było to niezwykle pozytywne stwierdzenie.
- Jakoś damy radę. W razie czego zdaj się na mnie - rzuciła jeszcze dosyć lekkim tonem, mrugając konspiracyjnie do fotografki. W końcu po coś miała te wszystkie umiejętności aktorskie i nawet jeśli ktoś je przydybie na próbie wejścia na teren pola kempingowego to z pewnością uda jej się jakoś wygadać drogę do celu. A przynajmniej na to liczyła. Ma się siłę perswazji czy coś...
Zaśmiała się krótko i perliście na uwagę Max. Cóż faktycznie kto normalny spodziewał się, że zostanie wyrwany z klubu na podobną tajną misję? Brzmiało to trochę jak jakiś scenariusz, który mogłaby otrzymać, a nie wydarzenie z prawdziwego życia. No, ale samej być uczestniczką takich zdarzeń naprawdę było czymś o wiele bardziej ekscytującym.
- Może i nie, ale zdecydowanie jest ciekawsze od rzeczy, które sobie wyobrażałam - przyznała dość szczerze.
W końcu to było o wiele lepsze niż jakiś zwykły spacer, łażenie po mieście i szukanie jakiejś taniej rozrywki lub bunkrowanie się w mieszkaniu. Przygoda, wiatr we włosach i przede wszystkim miłe towarzystwo. Czego mogła chcieć więcej?
Zerknęła jeszcze w kierunku Parker, która zawiesiła aparat na szyi i sięgnęła po coś, co schowała za swoją kurtką. I chociaż co prawda Ellie wcześniej zdążyła dosyć zabalować ze znajomymi to wciąż szła naprawdę prosto i mogłaby jeszcze się skusić na odrobinę alkoholu. Tak dla zmysłu przygody i dodania sobie animuszu. Westchnęła z uśmiechem i sięgnęła po buteleczkę, by po chwili przylgnąć do niej ustami i pociągnąć dość zdrowy łyk.
- Tobie nie mogę odmówić - odparła, oddając flaszeczkę prawowitej właścicielce i spojrzała jeszcze raz przed siebie, by móc się zorientować w tym, gdzie się obecnie znajdują...
[Profil]
   
 
Max Parker








23

future film director/french hipster

aesthetic hoe, local detective

East Brentwood

multikonta: Jayden, Ellis, Rhea, Erwin, Dani, Kenai, Terry

Wysłany: 2019-05-16, 19:52   
  

  
Max Janae Parker

  
We're getting lost in some new place


Gdyby nie prawdziwy charakter tego wyjścia, starałaby się poświęcić więcej uwagi swojej towarzyszce, aniżeli analizie poszczególnych etapów tego szalonego pomysłu. Że też nie mogła przerobić tej sytuacji kiedy indziej… to znaczy mogła, ale presja czasu ciążyła w większym stopniu na studentce, a ostatnimi czasy wystarczająco mocno zamotała się w całej tej tajemniczej sprawie nie do rozwiązania.
Z uśmiechem przejęła buteleczkę, z zalegającym jeszcze alkoholem, chowając ten ważny artefakt do kieszeni kurtki. Z pewnością jeszcze się przyda i to w niekoniecznie ten jeden sposób, związany z konsumowaniem procentów. Alkohol był również substancją łatwopalną, a w tym momencie… przyda im się jak najwięcej środków ochrony. Łącznie z utwardzanymi gumą czubkami Parkerowych trampek.
- Jakie rzeczy sobie wyobrażałaś? - podpytała jeszcze, korzystając z tej luźniejszej atmosfery, nim przejdą do meritum sprawy, w sposób bardziej fizyczny. Chyba jednak w planach pozostanie przeprawa po nielegalnej stronie ogrodzonego pola kempingowego.
- Moment - przystanęła w miejscu, automatycznie przytrzymując Eleonore za ramię. Główna brama ośrodka znajdowała się zaledwie kilka kroków dalej, ale… nie musiały przecież marnować czasu na załatwianie wszystkich tych formalności, szczególnie, że żadna z nich nie planowała spędzać nocy w podobnym przybytku (przynajmniej nie teraz - spoiler alert)
- Słuchaj… to jest ta właściwa część tego wyjścia - zaczęła, przenosząc wzrok na Hartmann, tym razem widoczniejszą znacznie lepiej, przez zapalone latarnie przy bramie, rzucające blask na szeroką, leśną ścieżkę oraz ich postacie. - Trzeba znaleźć jakąś drogę na skróty. Przez ogrodzenie. Masz… jakąś wprawę we wspinaczce? Może trenowałaś coś…?
Taki parkour byłby bardzo przydatny, ale nie zamierzała narzekać. Otrzymała przecież wsparcie i to bez żadnego „ale”.
Ruszyła powoli z miejsca, wskazując ruchem głowy na ciągnące się dalej ogrodzenie, zakamuflowane gęsto rosnącymi krzewami. Mogła podejść do sprawy bardziej przezornie i zaopatrzyć się chociażby w urządzenie do przecinania drutu. No cóż. Improwizacja, w pełnym tego słowa znaczeniu.
- Dla wiadomości - nie jestem żadną porzuconą dziewczyną, marzącą o zemście - uśmiechnęła się nawet z niewielkim rozbawieniem. W innych okolicznościach ta wyprawa rzeczywiście mogłaby nieść w sobie więcej komediowego wydźwięku. Tymczasem, spoglądając prawdzie w oczy - obserwowany człowiek nie reaguje za każdym razem tak swobodnie, bez wyciągania konsekwencji, bogatych w drastyczne środki.
- W porządku? - podpytała jeszcze, zerkając za siebie, gdy tak podążały wzdłuż ogrodzenia, razem z włączoną przez Max latarką, próbując dopatrzyć się odpowiedniej luki, pozwalającej na nieautoryzowane przejście na drugą stronę.
- O - nie czekając zbytnio na odpowiedź, przystanęła w miejscu, widząc niewielką wyrwę w siatce, niewiele nad ziemią. - Chyba trzeba będzie się czołgać.
Nie była fanką podobnych przepraw, ale jak mus - to mus.
- Jak chcesz możesz zostać po tej stronie, będę działać szybko.
Spojrzała na towarzyszkę, z pytaniem wymalowanym na twarzy. Przejście przez siatkę z pewnością obfitować będzie w uwalenie ubrań kurzem prosto z ziemi, a także liśćmi oraz innymi cudami, kryjącymi się w chaszczach. Jak to mówią - do odważnych świat należy.
_________________


[Profil] [WWW]
   
 
Eleonore Hartmann








23

studentka aktorstwa/Drama Queen

Flirtuję z Max

East Brentwood

mów mi: Ari

multikonta: Althea, Marisol

nieobecność: studia i praca nie pomagają w pisaniu

Wysłany: 2019-05-18, 22:43   
  

  
Eleonore G. Hartmann

  
Acting is standing up naked and turning around very slow


Cóż... dla Eleonore bardziej liczyło się to, że mogłyby jeszcze co nieco wypić po całej udanej akcji i świętować swój sukces. Co prawda nie wiedziała jeszcze za bardzo w czym, ale i tak nie zmienia to faktu, że swoje działania musiałyby prędzej czy później opić. Ewentualnie zapić. Chociaż obie opcje ostatecznie prowadziły do tego samego tylko, że w odmiennych nastrojach.
Hartmann uśmiechnęła się dosyć niewinnie i pokręciła głową na typowe pytanie Max. Oczywiście, że musiała dopytać o to, co podpita studentka aktorstwa miała na myśli. Ta jednak nie miała najmniejszego zamiaru zdradzać jej tego, co sobie wyobrażała. A przynajmniej nie chciała jej o tym mówić tak od razu.
- Całkiem miłe rzeczy. Chociaż bardziej przyziemne niż to - odpowiedziała, sama nie wiedząc zbytnio czym właściwie do końca było to. Z pewnością skradanką po lesie, ale czym dokładniej? Nie wiedziała. Nie jej o tym mówić.
Parker nagle zatrzymała ją w miejscu, a Walijka jedynie spoglądała na nią z niejakim zaciekawieniem, zastanawiając się o co jej też może chodzić. Dopiero po chwili westchnęła. Naprawdę Max próbowała ją jeszcze uświadomić, że to nie jest zwykły spacer i czekać je mogą nieco bardziej hardkorowe przeżycia przy których mogą się ubrudzić czy też coś takiego. W każdym razie El odbierała to tak, że fotografka chce najzwyczajniej w świecie ją zniechęcić do kontynuowania wspólnej wyprawy.
- Nic tak właściwie nie trenowałam, ale przez płoty zdarzało mi się skakać. Nic nowego - odpowiedziała, wzruszając ramionami. Nie wspominała dokładnie ile razy i w jakich okolicznościach to robiła, bo raczej nie było sensu, by to robić. Po prostu się zdarzyło. Jak pewnie wielu nastolatkom na całym świecie, którzy muszą pokonać jakiś płot, zamkniętą furtkę i tym podobne.
Posłusznie ruszyła za Max, gdy ta kontynuowała poszukiwanie jakiegoś dogodnego punktu do przejścia przez płot. Wyglądało na to, że jednak nie będą skakać tu i teraz przez siatkę, bo Parker wolała poszukać jakiegoś bardziej dogodnego wejścia. I to może od dupy strony, co by ich nikt zbytnio nie zauważył w czasie wkradania się na to osobliwe obozowisko.
- Nie? Więc nie jesteś typem, który prześladuje swoich eks? - zapytała żartobliwie. Skoro przyszła pani reżyser zaczęła ten temat to czemu go nie pociągnąć. W końcu mogą chyba się zabawiać rozmową w czasie tej swojej małej wędrówki w poszukiwaniu właściwie kij wie czego, bo Ellie po prostu nie dopytywała swojej towarzyszki o nic. W końcu wychodziła z założenia, że dowie się wszystkiego w odpowiednim czasie. Poza tym po co psuć sobie zabawę spoilerami?
- W porządku, Max. Nie musisz o to pytać - po raz kolejny westchnęła. Chociaż może tym razem fotografka faktycznie miała ku temu powód, bo jakieś pięć sekund przed całym pytaniem Hartmann potknęła się o wystający z ziemi kawałek kamienia i lekko straciła równowagę, którą utrzymała między innymi dzięki temu, że chwyciła swoją przyjaciółkę za ramię.
Eleonore przyjrzała się przez chwilę dziurze w płocie, którą znalazła jej nowa przyjaciółka. Wyglądało na to, że jednak nici z przeskakiwania przez płot tylko raczej będą musiały szorować brzuchem po podłożu jak jakieś węże. Szczerze wolała pierwszą opcję. Chociaż zawsze przy przeskakiwaniu coś mogło pójść nie tak, ale przynajmniej nie zabrudziła by za bardzo ubrań. Wystarczyłoby tylko podwinąć nieco dosyć obcisłą sukienkę i już. Może i świeciłaby wtedy przed Max majtkami, ale co tam. Raz się żyje. No, ale nie było tak źle. Parker po raz kolejny zaczęła ją niejako zachęcać do wycofania się, ale Eleonore... była Eleonore. Zamiast jej odpowiedzieć po prostu zsunęła z ramion swoją skórzaną kurtkę i wcisnęła ją w ręce szatynki.
- Trzymaj - poleciła jej po czym położyła się na ziemi w pobliżu wyrwy w płocie, by jako pierwsza przeczołgać się na drugą stronę. Kiedy tylko pokonała siatkę, wyprostowała się i otrzepała sukienkę z wszelkich liści i innych brudów, które mogły się do niej przykleić po czym odwróciła się, by spojrzeć na Max. - Idziesz czy nie? Przerzuć mi tylko najpierw kurtkę, bo nie chcę jej zniszczyć.
[Profil]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6