Poprzedni temat «» Następny temat
In the end of everything dead will rise and sing
Autor Wiadomość
Dylan Bishop








32

strażak na rencie

tequila is her love

Downtown Brentwood

mów mi: evie

multikonta: aldridge, davis, holgate, woodill

Wysłany: 2019-03-13, 15:38   
  

  
Dylan Bishop

  
alcohol and sex addicted, bad mom, disabled


Gdyby Teena zdecydowała się zostać, Dylan nie próbowałaby namawiać jej do zmiany zdania. Już raz wypięła się na syna i kolejna taka akcja tylko upewniłaby blondynkę w przekonaniu, że Hollenbeck była beznadziejną matką. Byłej pani strażak również nie można było zaliczyć do grona wspaniałych i przykładnych mamusiek, ale jakby na to nie patrzeć, trwała przy młodym na co dzień. Było to istotne i wiedziała, że choć zawiodła syna wielokrotnie, wciąż ją kochał i cierpliwie wybaczał wszystkie wpadki.
- Możesz tak mówić, ale wiesz, że serca nie oszukasz - mrugnęła do niej zalotnie. Co zapewne nie prezentowało się zbyt seksownie, chociażby przez wzgląd na jej umazaną krwią twarz. - Mamy apokalipsę, świat się skończył, a ty wciąż wkurwiasz się o tamto? Chyba czas odpuścić, każdej z nas wyjdzie to na dobre - nie miała co do tego wątpliwości. Hollenbeck była jedyną kobietą, którą kiedykolwiek obdarzyła uczuciem i pomimo upływu czasu, tak naprawdę nigdy nie przestała jej kochać.
Zanim zdążyła dodać coś więcej, Teena przyspieszyła kroku, tym samym dołączając do Smitha i White.
- Dał być ciotce trochę odpocząć - powiedziała, mierzwiąc jasną czuprynę Sama, gdy ten już wspiął się na moore'owe barki. Na co Młody wymruczał coś pod nosem, ze zniecierpliwieniem oczekując batona. Bishop przystanęła na moment, zdjęła z pleców plecak i zajrzała do jego wnętrza. Zapasy mieli naprawdę małe, więc jeśli nie uda im się znaleźć czegoś w krótkim czasie, przyjdzie im głodować. - Najpierw się napij - podała chłopcu manierkę, nie chciała przecież, aby się odwodnił. Choć raz mogła wyjść na troskliwą matkę.
- Ale batona też dostanę? - dopytał Sammy i dopiero gdy usłyszał zapewnienie, przechylił blaszane naczynie do ust. Chwilę później odpakowywał proteinową przekąskę, która niemal cała od razu znalazła się w jego buzi.
Bishop ponownie zarzuciła plecak na plecy i trochę niechętnie, aczkolwiek stanowczo, przejęła od Moore jeden z kanistrów. Kolano cholernie ją napieprzało, ale zdawała sobie sprawę, że Sam już nie ważył tyle co opakowanie cukru.
- Gdyby tak było, na pewno by nie spudłowała - stwierdziła, śmiejąc się przy tym. Znała możliwości byłej małżonki. Poza tym wiedziała, że mimo wszystko kochała Sama i świadomie nigdy by go nie skrzywdziła, a przynajmniej nie fizycznie. - Więc zluzuj majty, możesz spać spokojnie - zapewniła i gdyby obie jej ręce nie były zajęte, poklepałaby kumpelę po plecach.
Informacja o możliwym zagrożeniu w ogóle nie przypadła jej do gustu. Marzyła tylko o tym, by już posadzić gdzieś dupę i nie ruszać się przez dłuższy czas.
- Nawet jeśli masz rację - zwróciła się do Smitha. - Skąd pewność, że nie trafimy na nich idąc lasem? Teena ma rację, to tylko wydłuży nam drogę - zajęła stanowisko w tej sprawie, kątem oka zezując na Moore, chciała poznać jej zdanie.
- Jak chcecie ryzykować życiem, proszę bardzo, ale jak by nie było Smith jest bardziej ogarnięty od was, więc przestańcie się rządzić i choć raz wysłuchajcie tego co ma do powiedzenia - Georgia White zdecydowała się wtrącić. Jak mogłoby być inaczej?
_________________
I'm Gonna Swing
from the chandelier, I'm gonna live like tomorrow doesn't exist


[Profil]
 
 
Jo Moore








32

gania za bandytami

sama strzeliła sobie w kolano

North Brentwood

mów mi: kamilka

multikonta: jackie, booker, echo

nieobecność: częściej bywam niż jestem, ale odpisuję!

Wysłany: 2019-03-18, 15:33   
  

  
Jo Moore

  
frozen hearts growing colder with time


Moore uważała, że żadna z matek Samuela nie nadawała się do opieki nad nim. Z pewnością obie kochały chłopca, ale czasami to nie wystarczało. Hollenbeck wolała skupić się na karierze i widywać syna do czasu do czasu, natomiast Bishop... Ciągle miała budyń w głowie i chociaż chciała dla Młodego jak najlepiej, nie potrafiła zrezygnować dla niego z imprez i sprowadzania pod swój dach przypadkowych panienek.
Mimo wszystko, Jo zawsze stawała po stronie kumpeli, a podczas apokalipsy pozwalała jej synowi wiercić się na własnych ramionach. Ona też kochała Sama i zawsze chciała dla niego najlepiej, więc zawsze starała się być tą fajną ciotką, która pozwalała wchodzić sobie na głowę, albo jak w tym przypadku, na barki.
Sześciolatek zaczął marudzić, dlatego zsunął się z pleców policjantki i otworzył upragnionego batona, którego w końcu wybłagał.
- Nie wiem, czy będę mogła spać spokojnie wiedząc, że mogę nie dożyć rana - w tym miejscu Moore wcale nie miała na myśli chordy sztywnych, a Teenę, która wdała się w dyskusję ze Smithem i White. W tym czasie policjantka przejęła od kumpeli ciężki kanister, bo ta nie radziła sobie najlepiej. - Jak noga? - zapytała z nieukrywaną troską. Dylan i jej syn byli dla niej najbliżsi i to nie tylko ze względu na wirusa, który opanował Wyspy, a może i cały świat.
Sam przystanął na brzegu drogi, usilnie starając się odwinąć resztę batona z szeleszczącego papierka. Siłował się z nim jeszcze przez chwilę do momentu, aż coś chwyciło go za nogę i chłopiec wylądował na asfalcie.
- Mamo! - wydarł się i chociaż nie sprecyzował, o którą matkę chodziło, Tee rzuciła się na pomoc. Chwyciła syna za kaptur bluzy i podciągnęła do góry. Wystarczyła chwila nieuwagi, żeby inny szwędacz zaszedł ją od tyłu i wbił swoje zęby w jej szyję. Hollenbeck wydała z siebie zduszony krzyk i odepchnęła nieumarłego na bezpieczną odległość.
- O kurwa - odezwał się Smith, po czym podbiegł bliżej i załatwił obu sztywnych, wbijając im ostrze noża w bok głowy. Ciała osunęły się na ziemię, a mężczyzna rozejrzał się wokół. Teena klęczała na ulicy, przyciskając rękę do szyi, natomiast Moore rzuciła kanistry i objęła Sama, bo ten objął ją w pasie. Cały czas płakał, ale chyba nie miał pojęcia, że jedna z jego matek została ugryziona, a tym samym zarażona.
- Bishop? - Jo spojrzała niepewnie na blondynkę. Obie wiedziały, co to oznaczało. Nieważne, jak głębokie było ugryzienie, Hollenbeck nie miała szans. Gdyby to była ręka lub noga, mogliby ją odrąbać, ale nawet to nie dawało gwarancji, że koszykarka nie wykrwawiłaby się. - Bishop? - powtórzyła nieco ciszej; jedną ręką obejmowała Sama, drugą położyła na ramieniu kumpeli. Nie wiedziała co powiedzieć, ale chyba żadne słowa nie byłby w tym momencie odpowiednie.
_________________
oh, sinners come down

come gather round • have a little fun before they put us in the ground • dancing on cold feet, marching on cobbled streets, oh sinners come now yeah, yeah.
[Profil] [WWW]
 
 
Dylan Bishop








32

strażak na rencie

tequila is her love

Downtown Brentwood

mów mi: evie

multikonta: aldridge, davis, holgate, woodill

Wysłany: 2019-03-18, 17:13   
  

  
Dylan Bishop

  
alcohol and sex addicted, bad mom, disabled


Dlatego też stałą opiekę nad małym Samuelem sprawowały jego babcie. Nikt nie był w stanie zająć się nim tak jak one, otaczając miłością i troską. I to nie tak, że Dylan i Teena nie kochały swojego syna, po prostu żadna z nich nie nadawała się na matkę. Miały inne priorytety w życiu, a decyzja o potomstwie była pochopna, o czym z pewnością wiedziała ta pierwsza. Nie, nie żałowała, właśnie przez wzgląd na pomoc ze strony matki i byłej teściowej. Swoją drogą miała nadzieję, że im również udało się przetrwać i kiedyś jeszcze będą miały okazję się zobaczyć.
- Naprawdę sądzisz, że Teena byłaby w stanie cię sprzątnąć w czasie snu? - zaśmiała się, próbując wyobrazić sobie całą sytuację. Mimo całego tragizmu, w jej głowie przedstawiało się to tragicznie. Przez te wszystkie lata Hollenbeck miała niejedną okazję, aby pozbyć się policjantki, chociaż aktualnie żyły w świecie bezprawia i taka zbrodnia na pewno uszłaby jej na sucho. Mimo tego, Bishop nie sądziła, aby koszykarka była w stanie posunąć się do morderstwa z zimną krwią. - Zabawna jesteś - dodała, bo naprawdę pomimo zaistniałej sytuacji, Moore na moment poprawiła jej nastrój. Zapomniała nawet o bólu kolana, o którym kumpela przypomniała, zadając pytanie. - Chujowo - odpowiedziała najszczerzej jak tylko się dało, przekazując kanister ponownie w jej ręce. Bishop nigdy nie użalała się nad sobą i nawet wtedy, gdy zapewniano ją, że nie wstanie już z wózka inwalidzkiego, tryskała optymizmem. Teraz jednak nie miała już na to siły, bo dokąd zmierzał ten świat? Świat, który skończył się już jakiś czas temu.
Niespodziewanie do jej uszu dobiegł krzyk syna i zanim zdążyła zareagować, Teena znalazła się w jego pobliżu. W momentach takich jak ten, miała ochotę odrąbać sobie tę bezużyteczną nogę.
- Tee, uważaj! - wrzasnęła, dostrzegając szwędacza zachodzącego kobietę od tyłu. Zacisnęła palce na długim kiju, zrobiła dwa kroki w przód, niestety było już za późno. Mały Samuel wtulił się w nogi ciotki Jo, a ją zamurowało. Nie spodziewała się tego, w końcu dopiero co odzyskała Teenę. Ręka, która wylądowała na jej ramieniu, wyrwała ją z osłupienia. Podeszła do zakrwawionej Teeny, przy której moment wcześniej znalazł się Smith. - Przyciśnij to do rany - poleciła, podając byłej małżonce własną bluzę. To nic, że będzie jej zimno, chciała jej pomóc i choć doskonale widziała, że nie ma dla niej ratunku, nie chciała dopuścić do siebie tych myśli. - Nic ci nie będzie, ledwo cię drasnął - chciała pocieszyć nie tylko ją, ale również siebie, uśmiechając się przy tym w taki sposób, w jaki potrafiła uśmiechać się tylko do niej.
- Trzeba ją sprzątnąć zanim się przemieni - White podeszła bliżej z zardzewiałym nożem w ręku. - Nie ma dla niej ratunku, a my musimy iść dalej, stado może dopaść nas w każdej chwili - zamachnęła się na poszkodowaną, a wtedy Dylan nie zastanawiając się nawet chwili, zaciśniętymi w pięć palcami, przywaliła jej prosto w nos. Coś chrupnęło, polała się krew, co na nikim poza samą zainteresowaną jak i Smithem, nie zrobiło większego wrażenia. Najważniejsza była Teena, którą Dylan będzie musiała zabić.
_________________
I'm Gonna Swing
from the chandelier, I'm gonna live like tomorrow doesn't exist


[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5