nawigacja


Poprzedni temat «» Następny temat
Salon & kuchnia
Autor Wiadomość
Latifa Rashid



26

reporterka

daredevil, adventurer, war reporter, addicted to adrenaline & secretly in love with high school musical






Latifa Rashid

mów mi: emka

multikonta: riley, chester, mavourneen, isidore, yevtsye, sherridan, calanthe, nancy

Wysłany: 2018-08-15, 02:32   
   dzielnica: North Brentwood
   MG: Tak


Paradoksalnie już na poczatku opowieści, gdy tylko Kara powiedziała, że Latifa nie musiała o nic się martwić, dopadło ja jakieś złe przeczucie, które ze słowa na słowo pogłębiało się coraz bardziej. Słuchała jej z uniesionymi brwiami i nie była pewna, czy dziewczyna mówiła prawdę, czy zwyczajnie próbowała ja wkręcić. Niektórym z jej znajomych zdarzało się wpadać na głupie pomysły - Latifa nie zdziwiłaby się, gdyby tym razem przenieśli ja gdzieś w nocy i zwerbowali tę biedna dziewczynę, aby po prostu ja nabrała. Tyle, że w miarę upływu czasu Rashid była coraz mniej przekonana co do nieprawdziwości tej sytuacji. Niepewność stojacej naprzeciwko niej dziewczyny - jej uspokajajace słowa i łagodny ton głosu - tym bardziej nie pozwalały wierzyć, jakoby cała ta sytuacja była jedynie żartem.
Odetchnęła głęboko, gdy Kara zakończyła swoja opowieść. Pierwszym, co cisnęło się na usta Latify, były oczywiste przeprosiny, ale z tym postanowiła zaczekać, jako że, po zapoznaniu się ze wszystkimi szczegółami poprzedniej nocy, zaczęła nurtować ja inna, nieco ważniejsza kwestia.
- Czekaj, czy ja dobrze rozumiem? - zaczęła, próbujac jakoś przetrawić to, co właśnie usłyszała. Informacje nadal docierały do niej jak zza brudnej, szklanej szyby, głównie z powodu okropnego bólu głowy, który nie ustawał, ale coś czuła, że w tym przypadku oporne przyswajanie wiadomości nie były spowodowane jej paskudnym stanem, a po prostu absurdalnościa tego, co mówiła Kara. - Chcesz mi powiedzieć, że jakaś obca laska weszła do twojego domu w środku nocy, a ty nie wygoniłaś jej tylko dlatego, że twój kot się do niej łasił? - powtórzyła, nawet nie starajac się zamaskować niedowierzajacego tonu głosu. Mogła sprawiać wrażenie zadziornej, co wcale nie dodawało jej uprzejmości, która chyba powinna Karze okazać, zwłaszcza po tym, jak ta, zamiast wyrzucić ja ze swojego domu, dała jej nocleg, ale, jako bardzo racjonalny człowiek, zamierzała najpierw dać jej do zrozumienia, że to, co zrobiła, było niewyobrażalnie głupie. - Musisz albo być szalona, albo bardzo go kochać - podsumowała, kręcac z niedowierzaniem głowa. Czy ludzie, zdajac się na instynkt swoich zwierzaków, naprawdę byli zdolni do popełniania aż takich głupstw? Sama nigdy nie miała żadnego pupila, co znacznie utrudniało jej postawienie się na miejscu Kary, ale czuła, że dziewczyna równie dobrze mogłaby stosować się do rad internetowej wróżki. Bo chociaż mówiło się, iż zwierzęta faktycznie miały jakiś szósty zmysł, Latifa mimo wszystko wolała polegać na własnym rozsadku. On zaś, w przypadku gdyby jakaś nieznajoma włamała się do jej domu przez balkon, wyraźnie nakazywałby Rashid wezwanie policji albo, jeśli by wybrać mniej drastyczna opcję, wystawienie takiej zagubionej duszy za drzwi. No bo na pewno nie była na tyle nierozsadna i empatyczna, aby pozwolić obcej osobie przespać się na swojej kanapie. Taki dobry uczynek mógł być powodem, dla którego następnego dnia by się nie obudziła.
Ponownie przeczesała włosy rękami, ostatecznie zakładajac je sobie za uszy, a potem westchnęła i zerknęła na kota, który nadal czatował przy nogach Kary, niepewnie łypiac na Latifę zielonymi, okragłymi oczami. Schyliła się, delikatnie wyciagajac dłoń w jego stronę.
- Zawdzięczam ci życie, Oliverze - powiedziała poważnie, a kot powoli, ostrożnie podszedł do jej ręki, aby zaraz wtulić się w nia tak, jak to robił ostatniej nocy. Latifa uśmiechnęła się, gdy jej palce zniknęły pomiędzy futrem zwierzaka. - To znaczy nie do końca życie, bardziej spanie na miękkiej kanapie i brak problemów z policja, ale i tak jestem wdzięczna - sprostowała, rozbawiona ufnościa Olivera. Przez chwilę głaskała kota, zastanawiajac się nad tym, jak powinna przeprosić za całe to najście jego siedzaca tuż obok właścicielkę, ale ostatecznie musiała pogodzić się z tym, że nie miała żadnego racjonalnego usprawiedliwienia. - Wybacz - powiedziała więc po prostu, niepewnie unoszac na nia wzrok. - Nie mam pojęcia, co mnie opętało. Zazwyczaj nie wchodzę ludziom do mieszkania przez balkon. - Pokręciła głowa, ubolewajac nad głupota pijanej Latify. W życiu zdarzało jej się robić całe mnóstwo bardziej pokręconych rzeczy, ale chyba jeszcze nigdy celowo nie naruszyła cudzego mienia. - Właściwie trudno mi uwierzyć, że zrobiłam coś takiego. Za dużo wypiłam. - Jednego była pewna - teraz nie zamierzała tknać alkoholu przynajmniej przez kilka następnych tygodni. Nieprzyjemne sensacje w żoładku oraz szok, który opanował ja po zdobyciu informacji odnośnie swoich wczorajszych wyczynów, były wystarczajace, aby obrzydzić jej picie. Przynajmniej na jakiś czas. - Przepraszam - dodała jeszcze, lekko przygryzajac wargę. Czuła się na tyle winna, że nawet nie odniosła się do jej propozycji wzięcia prysznicu. To pewnie też powinna zrobić, bo raczej nie pachniała najdroższymi perfumami, ale najpierw zamierzała solidnie przeprosić.
_________________
adventure might hurt you but monotony will kill you
©crackintime
[Profil]
 
 
Kara Withinghall



24

start your life

with your head held high






Kara Withinghall

mów mi: Catt

multikonta: Raya

Wysłany: 2018-09-09, 15:43   
   dzielnica: East Brentwood
   MG: Tak


Nieco zatkało ja pierwsze pytanie Latify po tej całej opowieści. Nie tego się spodziewała, ale jak tak o tym pomyślała, to brunetka rzeczywiście miała rację. - Ja... ehm... - zaczęła, dukajac. Tak naprawdę dopiero teraz uświadomiła sobie, jak głupio i niedorzecznie to wszystko brzmi. Bo tak, kochała Olivera całym sercem i ufała jemu instynktowi, ale jak usłyszała jak to brzmi z ust drugiej osoby, to rzeczywiście, było to całkiem szalone. Czujac jak jej policzki czerwienieja, wstała napięcie i ruszyła w stronę kuchni, po czym zaczęła wyciagać różne produkty z lodówki, stwierdzajac, że to idealny czas na przyrzadzenie śniadania. - Po prostu... Oliver jeszcze nigdy się nie pomylił do człowieka. Choć jesteś chyba pierwsza osoba, do której przekonał się tak szybko, bo on nigdy nie łasi się do nieznajomego, ale zawsze ma jakiś sposób, w którym daje mi do zrozumienia, że coś się źle skończy. W różny sposób, zależy jak bardzo dana osoba mu się nie spodoba. I choć wiem, że robi to, żeby mi pomóc, mógłby jednak trochę przystopować czasami - zaśmiała się lekko. Wreszcie poczuła, że jej policzki już wróciły do normalnego stanu, więc wróciła na kanapę, stwierdzajac że śniadanie może chwilę poczekać. Zamyśliła się trochę, przypominajac sobie jedna niezapomniana sytuację. - Jednego razu poszłam na randkę, która zaczęła się naprawdę dobrze, szybko dowiedziałyśmy się, że mamy dużo wspólnego, więc ostatecznie zaprosiłam ja do domu na jakaś kawę, herbatę... Czy tam wino - uśmiechnęła się porozumiewawczo w jej stronę. - I Oliver, jakby przewidział, że ta znajomość skończy się źle, zaczał... srać na podłogę. I to nie tak normalnie, że w jednym miejscu czy coś. On zwyczajnie zaczał szorować swoim tyłkiem po całej długości salonu, rozprowadzajac to gówno wszędzie... Jak się możesz domyślić, moja randka została skutecznie rozwalona. Zebrała się jak najszybciej i tylko na odchodne mi powiedziała, że tak naprawdę to nie cierpi kotów i gdybyśmy miały być razem, próbowałaby się go pozbyć. Także ostatecznie wszystko wyszło dobrze, bo przynajmniej nie zmarnowałam swojego czasu na jakaś nielubiaca koty laskę. Co nie zmienia faktu, że sprzatanie tego wszystkiego nie było miłe - dodała z uśmiechem. - I może zaufanie kotu w sprawie włamywacza jest naiwne i szalone, ale ostatecznie podjęłam dobra decyzję, nie? - spojrzała na Latifę. Po chwili jednak westchnęła głęboko. - Ale tak na dłuższa metę to masz rację, w razie gdyby jeszcze ktoś by mi się włamał to mieszkania, postaram się nie zdawać tylko na reakcję Olivera - zaśmiała się, drapiac podbródek kota, który siedział obok jej nóg.
Uśmiechnęła się, patrzac jak dziewczyna dziękuje kotu. - Ale też oprócz aprobaty Olivera, byłaś w stanie dość wskazujacym i ledwo na nogach się trzymałaś, więc zwyczajnie nie miałam serca Cię wyganiać za drzwi - dodała.
- No mam nadzieję, że nie jest to w Twoim zwyczaju - zaśmiała się. - I jak mówiłam, nie przejmuj się, byłaś naprawdę pijana, a po pijaku różne pomysły wydaja się najbardziej rozsadne i logiczne. Także jak najbardziej przyjmuję Twoje przeprosiny i już się o to nie martw. Ostatecznie wszystko wyszło dobrze, prawda? - zapytała, głaskajac Olivera, który postanowił usadowić się między je dwie.
Jednak po chwili poczuła lekkie burczenie w brzuchu. - Hm, ale chyba jednak powinnam coś w końcu zrobić na to śniadanie. Na co masz ochotę? Jajecznica pasuje czy może wolisz coś innego? Choć nie mam największego wyboru, dawno nie byłam w sklepie - powiedziała, ruszajac znowu w stronę kuchni.
_________________
<div style="width: 420px;">
<div style="font-family: 'Monsieur La Doulaise', cursive;color:#99741b;font-size:25px;text-align:center;letter-spacing:2px;padding:3px;line-height:18px;"> Kara Withinghall <div style=";font-family:Quicksand;letter-spacing: 1.5px;text-transform:uppercase; line-height: 10px; font-size: 7px;font-weight:bold;color:#ba9741; text-align:center; margin-bottom:1px;"> “DON'T LET SOMEONE CHANGE WHO YOU ARE, TO BECOME WHAT THEY NEED.”<img src="https://78.media.tumblr.com/9c62b4c20fcabd490e6a2067beab338e/tumblr_ndosg710Sf1qmab10o5_250.gif" style="width:120px;height:120px;border:solid 3px #EFEBEC;box-shadow: #929292 2px 2px 2px;"> <img src="https://78.media.tumblr.com/731a4d282e7fa14d3dbafa750b3b868c/tumblr_nc8srdwuMe1qmab10o5_250.gif" style="width:120px;height:120px;border:solid 3px #EFEBEC;box-shadow: #929292 2px 2px 2px;"> <img src="https://78.media.tumblr.com/4307c0ce5bbb0a7cd64cb867e6a37f2b/tumblr_nbw5v3ex251qmab10o2_250.gif" style="width:120px;height:120px;border:solid 3px #EFEBEC;box-shadow: #929292 2px 2px 2px;">
[Profil]
 
 
Latifa Rashid



26

reporterka

daredevil, adventurer, war reporter, addicted to adrenaline & secretly in love with high school musical






Latifa Rashid

mów mi: emka

multikonta: riley, chester, mavourneen, isidore, yevtsye, sherridan, calanthe, nancy

Wysłany: 2018-09-12, 01:35   
   dzielnica: North Brentwood
   MG: Tak


Nie chodziło jej o to, aby wywołać w Karze zawstydzenie, toteż, widzac jej pokryte rumieńcem policzki, odchrzaknęła ze zmieszaniem. Z jednej strony wytknięcie dziewczynie jej lekkomyślności było niezbyt miłe, biorac pod uwagę fakt, iż tylko dzięki temu Latifa miała sposobność spędzić noc na miłej kanapie, a nie w jakichś krzakach. W takich sytuacjach od uprzejmości zdecydowanie wolała szczerość, która mogła zapobiec jakimś potencjalnym, szkodliwym sytuacjom, nawet jeśli to stawiało ja w niezbyt dobrym świetle jako osobę. Miała wobec Kary dług wdzięczności i zamierzała zaczać jego spłatę od uświadomienia jej, że podobne postępowanie nie zawsze mogło wyjść jej na dobre. Nawet mimo tego, że Oliver wygladał na nadzwyczajnie inteligentnego, bystrego kociaka.
Patrzyła, jak wyciaga z lodówki przypadkowe produkty spożywcze, słuchajac uważnie tego, co miała powiedzenia na własna obronę. Pierwszy szok już minał i teraz wygladała dużo łagodniej, nie patrzac na jej plecy ani z przygana, ani z niedowierzaniem. Próbowała jakoś zrozumieć motywy, które nia kierowały, jednocześnie nie myślac o tym, że gdyby na jej miejscu pojawił się ktoś inny, cała ta sytuacja mogłaby skończyć się zupełnie inaczej. Słyszac, że była pierwsza osoba, do której Oliver przekonał się w tak niezwykłym tempie, zerknęła na kota i posłała mu zaciekawione spojrzenie, jak gdyby chcac dowiedzieć się, czym zaskarbiła sobie jego przychylność, ale zwierzak tylko przeciagnał się i popatrzył na nia leniwie, kompletnie niezainteresowany naprowadzeniem jej na jakikolwiek trop. Wymiana spojrzeń trwała przez dłuższa chwilę i ostatecznie przerwała ja Latifa, na której opowieść Kary zrobiła takie wrażenie, że po prostu parsknęła śmiechem. Wyobrażenie tego uroczego kota, jeżdżacego tyłkiem po podłodze i brudzacego swoimi odchodami każdy zakamarek mieszkania sprawiło, że przez kilka sekund nie mogła złapać tchu. Czego po chwili oczywiście żałowała, ponieważ po tym nagłym wybuchu wesołości jej głowa zaczęła boleć dwa razy bardziej.
- Nie wierzę - skomentowała z uśmiechem, próbujac zignorować pulsowanie w skroniach. - Co za cudowny kot - stwierdziła, a Oliver, jak gdyby świadom tego, że Withinghall i Rashid rozmawiały o jego niecodziennych wyczynach, zaczał z teatralna skromnościa wylizywać sobie łapy. Latifa mogłaby przysiac, że gdyby koty miały głos, mruknałby właśnie coś w stylu: och, bez przesady, tamta dziewczyna była naprawdę paskudna.
Pokiwała głowa na znak aprobaty, chociaż przy ostatnich słowach Kary, tych odnośnie podjęcia dobrej decyzji, posłała jej niepewne spojrzenie.
- Chodzi mi o to, że zawsze mogłam okazać się jakimś... no nie wiem, morderca i zaklinaczem kotów w jednym - wytłumaczyła bez przekonania, bo póki co taka wizja wydawała się naprawdę nierzeczywista. Przez całe swoje życie obserwowała śmierć, ale nigdy jej nie zadała - może stad wynikała ta niewyraźna mina. Chodziło jednak przede wszystkim o to, aby uświadomić Karze, iż powinna zdecydowanie ograniczyć swoje zaufanie w stosunku do obcych, więc ostatecznie w żaden sposób się nie poprawiła. - Co prawda nie jestem ani jednym, ani drugim, ale rozumiesz. - Zapewnienie, że Withinghall zamierzała powstrzymać swoje bezkrytyczne nastawienie w stosunku do wybrańców Olivera, wystarczyło do tego, aby Latifa machnęła ręka i w końcu pozostawiła ten temat. Najwyraźniej zrozumiała, o co jej chodziło, więc nie było sensu dalej tego ciagnać. Rzuciła Karze jeszcze jeden, przepraszajacy uśmiech na komentarz odnośnie swojego wczorajszego stanu, a potem oparła głowę na zagłówku i odetchnęła ciężko, czujac się niesamowicie wymęczona, mimo że wstała przed kilkoma minutami. - Dzięki - powiedziała znowu, silac się na delikatny uśmiech. - Następnym razem przyjdę trzeźwa i wyjdę przez drzwi, obiecuję - zażartowała słabo, bo, chociaż Kara wydawała jej się niesamowicie sympatyczna, nie mogła mieć pewności, czy będzie jakiś następny raz. Kto wie, może Oliver miał słabość wyłacznie do pijanych ludzi i, jeśli Latifa znowu spróbowałaby pojawić się u progu ich drzwi, zostałaby powitana wściekłym syknięciem? - Jajecznica będzie w sam raz - przytaknęła i ze zgroza podniosła głowę. - Pomóc ci jakoś? - Chociaż czuła się tak, jakby ktoś ja przeżuł i wypluł, była gotowa do pomocy w przygotowaniu śniadania. Przynajmniej tyle mogła zrobić po swoim wczorajszym popisie, przez który zapewne nie miała tknać alkoholu przez najbliższe dwa miesiace.
_________________
adventure might hurt you but monotony will kill you
©crackintime
[Profil]
 
 
Kara Withinghall



24

start your life

with your head held high






Kara Withinghall

mów mi: Catt

multikonta: Raya

Wysłany: 2018-10-08, 20:11   
   dzielnica: East Brentwood
   MG: Tak


W sumie jakby tak na to spojrzeć to rzeczywiście, to wytknięcie nie było zbyt miłe, ale Kara o tym nawet nie pomyślała, była zbyt zażenowana swoją naiwnością. W końcu rzeczywiście, wykazała się ogromną lekkomyślnością i mówiła serio, kiedy zdecydowała, że w przyszłości postara się spojrzeć na tego typu sprawę nieco trzeźwiej i nie przez oczy swojego czworonoga. Tym razem nic się nie stało i podjęła dobrą decyzję, ufając nieznajomej, ale kto wie jak może się potoczyć coś podobnego w przyszłości, z kimś innym?
Motyw, który spowodował, że Oliver tak się do niej przekonał jest czymś, czego chyba nigdy się nie dowiedzą. Mimo, że jest właścicielką tego kota już od paru dobrych lat, dalej nie wie, pod jakimi kryteriami ocenia ludzi i jakim cudem zawsze ma rację. To jest po prostu zagadka stulecia. Albo jakaś super moc futrzaka, kto wie.
Słysząc radosny śmiech Latify, sama zaczęła się śmiać z tej historii, choć tamtego dnia nie było jej zbytnio do śmiechu. Szczególnie kiedy musiała to wszystko sprzątać...
- W pełni się z tym zgadzam - uśmiechnęła się, po czym przykucnęła obok kocura i delikatnie podrapała go pod brodą, na co szczęśliwie mruknął. - Ale tak, masz rację, była to zupełna głupota. Także cieszę się, że nie okazałaś się taką osobą - posłała jej nieco zawstydzony uśmiech. Ale już sobie zapisała w pamięci, że następnym razem już nie będzie taka naiwna, choć miała nadzieję, że nie zdarzy jej się tego typu sytuacja ponownie.
- Byłoby to bardzo mile widziane, dziękuje - odparła, relaksując się znowu i wyrzucając z głowy temat jej lekkomyślności. Co do następnego razu, to w sumie nawet o tym nie myślała, ale z pewnością nie miałaby nic przeciwko. W tym krótkim czasie zdążyła polubić Latifę i choć bardziej wolała tą trzeźwą wersję, to pewnie gdyby była w podobnym stanie, co ona noc wcześniej, mogłyby się dogadać nawet po pijanemu. Ale tak czy siak, wolałaby ją zobaczyć w drzwiach wejściowych, a nie tych balkonowych.
Wzruszyła lekko ramionami na jej pytanie, przygotowując patelnie i inne składniki, które będą jej potrzebne. - Jeśli bardzo chcesz, możesz pokroić trochę szynki do jajecznicy i może trochę koperku. Ale dam sobie radę sama, więc możesz sobie spokojnie siedzieć i leczyć kaca- rzuciła jej krótki uśmiech. Kara lubiła być dobrym gospodarzem, dlatego nie oczekiwała żadnej pomocy ze strony jej gościa, ale zawsze to miłe gdy ktoś chociaż pyta, a nie tylko nalicza czas przygotowania, bo tacy też się czasem zdarzają.
_________________
<div style="width: 420px;">
<div style="font-family: 'Monsieur La Doulaise', cursive;color:#99741b;font-size:25px;text-align:center;letter-spacing:2px;padding:3px;line-height:18px;"> Kara Withinghall <div style=";font-family:Quicksand;letter-spacing: 1.5px;text-transform:uppercase; line-height: 10px; font-size: 7px;font-weight:bold;color:#ba9741; text-align:center; margin-bottom:1px;"> “DON'T LET SOMEONE CHANGE WHO YOU ARE, TO BECOME WHAT THEY NEED.”<img src="https://78.media.tumblr.com/9c62b4c20fcabd490e6a2067beab338e/tumblr_ndosg710Sf1qmab10o5_250.gif" style="width:120px;height:120px;border:solid 3px #EFEBEC;box-shadow: #929292 2px 2px 2px;"> <img src="https://78.media.tumblr.com/731a4d282e7fa14d3dbafa750b3b868c/tumblr_nc8srdwuMe1qmab10o5_250.gif" style="width:120px;height:120px;border:solid 3px #EFEBEC;box-shadow: #929292 2px 2px 2px;"> <img src="https://78.media.tumblr.com/4307c0ce5bbb0a7cd64cb867e6a37f2b/tumblr_nbw5v3ex251qmab10o2_250.gif" style="width:120px;height:120px;border:solid 3px #EFEBEC;box-shadow: #929292 2px 2px 2px;">
[Profil]
 
 
Latifa Rashid



26

reporterka

daredevil, adventurer, war reporter, addicted to adrenaline & secretly in love with high school musical






Latifa Rashid

mów mi: emka

multikonta: riley, chester, mavourneen, isidore, yevtsye, sherridan, calanthe, nancy

Wysłany: 2018-10-19, 18:14   
   dzielnica: North Brentwood
   MG: Tak


Latifa chyba wolała być nieuprzejma aniżeli nieszczera, zwłaszcza że Kara wyglądała na osobę w podobnym wieku i Rashid z góry pozwoliła sobie założyć, że dziewczyna nie obrazi się za takie słowa. W końcu nie chodziło o to, aby bezmyślnie ją zganić, lecz przestrzec. Withinghall okazała się bardzo wielkoduszna, gdy pozwoliła nieznajomej, kompletnie pijanej dziewczynie przenocować pod własnych dachem, a Latifa chciała odwdzięczyć się jej tym samym, upewniając się, iż już nigdy nie popełni takiej głupoty. Dobry uczynek za dobry uczynek. Tak właśnie działał świat.
Sprzątanie rozsmarowanych po całym mieszkaniu, kocich odchodów faktycznie mogło wydawać się dość nieprzyjemne, ale Rashid wychodziła z założenia, że lepsze to niż odchorowywanie znajomości, w którą człowiek za bardzo się zaangażował. Leczenie złamanego serca było w końcu długotrwałym, przygnębiającym procesem, a Oliver postanowił wspaniałomyślnie uchronić swoją właścicielkę przed takim losem. Toż to skarb, nie kot!
Uśmiechnęła się lekko w odpowiedzi na uniesione ku górze kąciki ust Kary. Ich przygoda, mimo iż z pozoru kompletnie nienormalna, miała w sobie jakiś urok. I chociaż w niczym nie był on podobny do tego, co czuła, gdy zabierała się w kolejną podróż, stanowił przyjemną odmianę od jednostajnego życia, jakie wiodła w Brentwood.
- A ja mimo wszystko cieszę się, że nie spędziłam tej nocy na zewnątrz - przyznała, marszcząc delikatnie nos. Nawet końcówki lata potrafiły być chłodne, gdy zbliżał się wieczór. Nie wspominając już o opadach, które na terenie Wielkiej Brytanii były bardzo często występującym zjawiskiem pogodowym. Och, nawet nie chciała sobie wyobrażać, jak by to było, gdyby obudziła się o świcie za sprawą obfitego deszczu i w ten właśnie sposób przywitała dzisiejszego, okropnego kaca.
W przeciwieństwie do Kary, ona już wiedziała, że kolejny raz musiał nastąpić. Chociażby po to, aby odwdzięczyła się jej za to, co dla niej zrobiła, zabierając ją na jakieś piwo lub pizzę, ewentualnie jedno i drugie. Oczywiście nie mogła również zapomnieć o Oliverze, którego zdecydowanie należało uraczyć jakąś kocią przekąską z wyższej półki, ale to już swoją drogą.
- Pomogę - zdecydowała i automatycznie podniosła się z krzesła. Na moment pulsowanie w jej głowie stało się co najmniej pięć razy bardziej intensywne oraz dokuczliwe, ale wystarczyło kilka sekund, aby doszła do siebie. Kac był niczym w zestawieniu z przypadkowymi, odniesionymi na froncie obrażeniami. - A więc - zagadnęła, gdy już z powrotem zasiadła przy stole, mając przed sobą tackę, nóż i wskazane przez Karę produkty. - Interesujesz się fotografią? - zapytała, zerkając nad nią przelotnie. - Zauważyłam aparat w salonie - dodała po chwili, żeby nie było niejasności. Jeszcze Kara pomyślałaby, że Latifa była jakimś stalkerem czy innym, podejrzanym typem i tym razem na poważnie rozważyłaby wyrzucenie jej przez balkon, a przecież nie mogła na to pozwolić. Nie teraz, kiedy już przestała czuć się skrępowana i nabrała ochoty na jajecznicę.
_________________
adventure might hurt you but monotony will kill you
©crackintime
[Profil]
 
 
Kara Withinghall



24

start your life

with your head held high






Kara Withinghall

mów mi: Catt

multikonta: Raya

Wysłany: 2018-10-25, 19:20   
   dzielnica: East Brentwood
   MG: Tak


W sumie to racja, zazwyczaj lepiej jest być szczerym, nawet jeśli prawda może boleć, ale w tej sytuacji wytknięcie tej głupoty było dobrą decyzją, bo tak to przynajmniej następnym razem pomyśli nieco więcej niż poprzedniej nocy.
Ano to też racja, już lepiej ogarnąć kocie wydzieliny aniżeli złamane serce. Szczególnie, że Kara nie zawsze dobrze sobie z tym radzi, jako że bardzo łatwo jej wpaść w stany depresyjne, czego zazwyczaj woli unikać. Także podczas sprzątania tego syfu, i tak była dumna ze swojego czworonogiego towarzysza za uchronienie ją przed takim losem. Ale jednak musi się nauczyć, żeby nie polegać jedynie na jego "opinii".
Zaśmiała się krótko. - Mam tylko nadzieję, że kanapa nie była za mała czy niewygodna, ale szczerze mówiąc, myślę że w tym stanie potrafiłabyś usnąć nawet na stojąco. I nawet prawie to się stało, z tym że siedząc! - powiedziała z rozbawieniem, przypominając sobie widok Latify, która z całej siły starała się nie zasnąć gdy klęczała obok Oliego na dywanie. - Ale i tak lepsza niewygodna kanapa niż noc na ulicy, nie? - uśmiechnęła się. Co do kolejnego razu, to Kara byłaby bardzo zadowolona, jako że nie ma za dużo znajomych w tym mieście, więc zawsze miło jest poznać kogoś nowego, nawet jeśli było to w dość niecodziennych okolicznościach. I może nawet to lepiej, jako że Kara czasem bywa nieco nudna, więc może Rashid nieco urozmaici jej życie. Zapewne ciekawe przygody mogą je spotkać, gdyby tak wyszły na jakąś większą popijawę. Byleby tylko nie wylądowały u kogoś na balkonie w środku nocy.
Podawszy Latifie rzeczy do krojenia, zajęła się swoją częścią tej jakże skomplikowanej potrawy jaką była jajecznica, doprawiając jeszcze surowe jajko jakimiś przyprawami. Spojrzała na dziewczynę po tym jak zadała pytanie i uśmiechnęła się przyjaźnie. - Ano trochę po amatorsku się interesuję. Może nie jestem w tym świetna, ale i tak lubię robić zdjęcia. Szczególnie jakieś ładne widoczki czy krajobrazy - odparła. - Portrety i ogólnie zdjęcia ludzi nie wychodzą mi zbyt dobrze, dlatego wolę trzymać się natury. Także jeśli kiedykolwiek będziesz chciała jakąś sesję, to niestety, nie jestem odpowiednią osobą do tej roboty - zaśmiała się krótko. - To zdjęcie tutaj - wskazała na zdjęcie wiszące nad jednym z kuchennych blatów. Przedstawiało piękny zachód słońca nad miastem, w cudownych odcieniach pomarańczowego, czerwonego i żółtego. - Jest najlepszym zdjęciem, które kiedykolwiek zrobiłam. Jest to chyba też najlepszy widok jaki w życiu widziałam, na żywo to wyglądało jeszcze lepiej - powiedziała, wpatrując się w zdjęcie. - I jest to też jedyne zdjęcie, które mam powieszone, wszystkie inne są albo na komputerze albo w albumie. I mimo, że zachód słońca nie jest zbytnio oryginalny, mam to gdzieś, jestem dumna z tego zdjęcia i tyle - dokończyła, przenosząc swój wzrok na swojego gościa. - A jak z Tobą? Może też się interesujesz fotografią? A może czymś zupełnie innym?
_________________
<div style="width: 420px;">
<div style="font-family: 'Monsieur La Doulaise', cursive;color:#99741b;font-size:25px;text-align:center;letter-spacing:2px;padding:3px;line-height:18px;"> Kara Withinghall <div style=";font-family:Quicksand;letter-spacing: 1.5px;text-transform:uppercase; line-height: 10px; font-size: 7px;font-weight:bold;color:#ba9741; text-align:center; margin-bottom:1px;"> “DON'T LET SOMEONE CHANGE WHO YOU ARE, TO BECOME WHAT THEY NEED.”<img src="https://78.media.tumblr.com/9c62b4c20fcabd490e6a2067beab338e/tumblr_ndosg710Sf1qmab10o5_250.gif" style="width:120px;height:120px;border:solid 3px #EFEBEC;box-shadow: #929292 2px 2px 2px;"> <img src="https://78.media.tumblr.com/731a4d282e7fa14d3dbafa750b3b868c/tumblr_nc8srdwuMe1qmab10o5_250.gif" style="width:120px;height:120px;border:solid 3px #EFEBEC;box-shadow: #929292 2px 2px 2px;"> <img src="https://78.media.tumblr.com/4307c0ce5bbb0a7cd64cb867e6a37f2b/tumblr_nbw5v3ex251qmab10o2_250.gif" style="width:120px;height:120px;border:solid 3px #EFEBEC;box-shadow: #929292 2px 2px 2px;">
[Profil]
 
 
Latifa Rashid



26

reporterka

daredevil, adventurer, war reporter, addicted to adrenaline & secretly in love with high school musical






Latifa Rashid

mów mi: emka

multikonta: riley, chester, mavourneen, isidore, yevtsye, sherridan, calanthe, nancy

Wysłany: 2018-10-31, 15:03   
   dzielnica: North Brentwood
   MG: Tak


Pewnie gdyby nie to, że dużo podróżowała, też sprawiłaby sobie jakiegoś czworonożnego towarzysza, którego intuicja ratowałaby ją od podejmowania złych decyzji. Niestety, jako że aktualnie częściej przebywała poza Brentwood aniżeli w nim, adopcja kota czy psa byłaby czymś okropnie nierozsądnym. Niby jasne, zawsze mogła zostawiać takiego delikwenta rodzeństwu, w razie gdyby zamierzała znowu wybrać się w jakąś większą podróż, ale zwierzę raczej nie byłoby najszczęśliwsze z takiego obrotu spraw. No i generalnie posiadanie pupila raczej nie na tym polegało, więc pozostało jej mieć nadzieję, że dożyje starości, w czasie której będzie mogła sprawić sobie jakieś urocze kocisko albo starego pieska ze schroniska.
Uśmiechnęła się lekko, chociaż nie udało jej się zapanować nad zażenowaniem, które odbiło się na jej twarzy. Może nie przeżywałaby tego wszystkiego tak bardzo, gdyby pamiętała z poprzedniego wieczoru cokolwiek poza Electrą, która rzucała kurwami na prawo i lewo, wypijając kolejne porcje alkoholu. Albo gdyby chociaż miała pewność, że nie zrobiła ani nie powiedziała nic szczególnie głupiego. Tymczasem to, w jaki sposób dotarła do mieszkania Kary i jak właściwie się zachowywała pozostawało dla niej jedną, wielką niewiadomą i raczej nie istniał żaden sposób, w jaki mogłaby uzupełnić swoje wspomnienia o brakujące elementy. Mogła co najwyżej wyciągnąć z tych wydarzeń nauczkę na przyszłość, a mianowicie: już nigdy nie pić do oporu. Chociaż jak znała życie, takie nastawienie nie potrwałoby u niej długo. Wystarczyłoby, aby moralniak minął i znów nie miałaby nic przeciwko temu, żeby wypić kilka głębszych w dobrym towarzystwie. Taka kolej rzeczy.
- Była idealna - powiedziała i pokręciła głową, nadal nie będąc w stanie wyjść z wrażenia nad tym, jak pięknie się skompromitowała. - Rany, co ja wczoraj miałam w głowie... - jęknęła, gdy Kara znów przypomniała jej o tym, jak bardzo pijana była poprzedniego wieczoru. Niby wszystko skończyło się dobrze, ale mimo wszystko... nie mogła przestać wyobrażać sobie tego, co by było, gdyby przypadkowo wlazła do domu należącego do kogoś mniej wyrozumiałego. Pewnie zamiast na miękkiej kanapie, obudziłaby się na komisariacie.
Na szczęście przepełnione entuzjazmem opowiadanie Kary odciągnęło Latifę od myślenia o moralnej porażce, jakiej doświadczyła dnia poprzedniego. Lubiła słuchać innych, zwłaszcza gdy mówili o czymś z emocjami. Na tym w końcu polegała jej praca - na słuchaniu oraz dokonywaniu spostrzeżeń. I chociaż była przyzwyczajona do wysłuchiwania opowieści o tragicznym przebiegu oraz nierzadko tragicznym zakończeniu, te przyjemne też lubiła.
Spojrzała na zdjęcie wskazane przez dziewczynę i uśmiechnęła się lekko.
- Ładne kolory - zauważyła z uznaniem. Podobał jej się pomarańcz, który zabarwiał niebo, ilekroć słońce chyliło się ku zachodowi. Przypominał jej trochę kolor pustyni, a pustynia... no cóż, w jakiś sposób była jej bliska. - To co najbardziej lubisz fotografować? - zapytała z zaciekawieniem. Chwilę potem, gdy Kara wspomniała coś o nieoryginalności zachodów słońca i o tym, jak bardzo miała to gdzieś, zaśmiała się cicho. - Podoba mi się takie myślenie - przyznała i pokiwała głową. - Nie, fotografia to nie moja działka - zaprzeczyła bez żalu. Czasami, gdy nieudolnie próbowała uchwycić jakiś zapierający dech w piersiach widok, i gdy zdjęcie nijak nie oddawało tego, jak pięknie to wyglądało w rzeczywistości, czuła rozczarowanie. Ale to uczucie mijało tak szybko, jak się pojawiało i w rzeczywistości Latifa nie była specjalnie rozżalona brakiem talentu do fotografii. Wychodziły jej inne rzeczy, to wystarczało. - Podróżuję. Jeżdżę do takich... odległych miejsc, gdzie dzieje się coś niebezpiecznego - wytłumaczyła, kończąc krojenie pietruszki. - Czasami są to wojny, czasami jakieś ostrzejsze protesty. Zbieram stamtąd informacje i robię reportaże - dokończyła i uśmiechnęła się blado, gdy przesunęła w stronę Kary tacę z pokrojonymi dodatkami do jajecznicy. Przynajmniej była na tyle przytomna, aby nie obciąć sobie palca podczas krojenia potrzebnych produktów.
_________________
adventure might hurt you but monotony will kill you
©crackintime
[Profil]
 
 
Kara Withinghall



24

start your life

with your head held high






Kara Withinghall

mów mi: Catt

multikonta: Raya

Wysłany: 2018-11-06, 20:36   
   dzielnica: East Brentwood
   MG: Tak


Oliver jest kotem, który nie mógł być zaadoptowany. To kot, który wybrał swojego człowieka, jak to często bywa z kotami i akurat wybrał sobie właśnie Karę, która chciała początkowo tylko "odchować" jakieś zwierzątko do czasu, kiedy ktoś ich nie przygarnie na stałe. Ale gdy już poznała tego puchatego czworonoga i spędziła z nim trochę czasu, nie mogła się z nim rozstać. Choć nie była do końca pewna czy sobie poradzi na dłuższą metę, adoptowała go po niecałym tygodniu zanim ktokolwiek inny miał okazję. I była to najlepsza decyzja jaką kiedykolwiek podjęła. Nie mogła sobie teraz wyobrazić swojego życia bez Olivera.
Teraz, jak już wszystkie emocje poprzedniej nocy opadły i przeszła już etap niedowierzania i może nawet strachu na początku, śmieszyło ją zachowanie Latify. Nie była pewna czy powinna to mówić, w końcu nie znały się za bardzo i nie chciała jej urazić czy jeszcze bardziej skompromitować, ale pijana Latifa to po prostu przekomiczny widok. - Prawdopodobnie to samo co każda najebana osoba - odparła pocieszająco. Może i nie zdarzyło jej się wdrapywanie na cudzy balkon, ale też zdarzyło jej się napić nieco za dużo, co zawsze kończyło się totalną kompromitacją dla niej. Oczywiście na drugi dzień, bo kiedy to wszystko się działo przeżywała swoje najlepsze chwile. - Nie martw się, to tylko efekt alkoholu. Każdemu się zdarzały alkoholowe wariactwa, większe i mniejsze. Tobie akurat trafiły się te większe - wzruszyła ramionami jakby mówiła takie jest życie.
- Piękne, nie? Sama byłam zdziwiona i zachwycona równocześnie jak przeglądałam zdjęcia z tego dnia. I nawet nie ruszałam tego zdjęcia żadnym fotoshopem czy innym programem, po prostu wydrukowałam tak jak je zrobiłam - powiedziała, wpatrując się w zdjęcie. - Najbardziej naturę. I to tak bardzo ogólnie, lubię robić zbliżenia na kwiaty albo zdjęcia drzew, lasów, łąk i zwierząt. Wschody i zachody też lubię robić, mimo że uważam że są mało oryginalne. Ale nie mogę się powstrzymać jak tylko widzę jakieś piękne kolory - wzruszyła ramionami z uśmiechem. - I to też nie tak, że fotografuję tylko naturę, jak zauważę coś wartego uwagi to od razu w ruch idzie aparat. Dlatego często mam go ze sobą - dodała. Nie codziennie zdarza jej się użyć tego aparatu, ale co jakiś czas znajdzie coś pięknego w zupełnie niespodziewanym miejscu.
- O, wow - powiedziała zachwycona słysząc początek jej opowieści, ale gdy tylko usłyszała resztę, poczuła się nieco zażenowana. Nie chciała, żeby jej nowa znajoma pomyślała, że zachwycają ją wojny i przemoc, bo tak wcale nie było. Po prostu ekscytowały ją podróże, zawsze chciała to robić, ale jakoś nigdy nie uzbierała wystarczająco pieniędzy, żeby się gdzieś wybrać. - Wow, to brzmi imponująco. Bardzo niebezpieczna robota, ale na pewno ciekawa - poprawiła się. Ale dalej dobór słów jakoś jej nie pasował. - Znaczy, niedobrze, że są wojny i ogólnie takie rzeczy, ale praca sama w sobie wydaje się ciekawa - dodała, próbując poprawić swoją sytuację. - Sam fakt podróżowania w odległe miejsca jest fascynujący. Zawsze chciałam podróżować i zwiedzić świat - uśmiechnęła się. - To w jakich miejscach już byłaś? Masz jakieś historie? Znaczy, na pewno masz, jesteś reporterką, ale no wiesz... Może coś zza kulis? - uniosła brew, zaciekawiona. - Dziękuje - rzuciła, biorąc tacę. Przełożyła wszystkie pokrojone produkty do patelni, a po paru chwilach, kiedy te już nieco się przypiekły, dodała surowych jajek i po jakichś pięciu minutach danie było gotowe. Rozdzieliła je na dwie porcję i jedną podała swojemu gościowi. - Chleba? - zapytała, biorąc kromkę dla siebie. Sama nie wiedziała czemu, ale nie potrafiła jeść jajecznicy bez chleba. I kawy.
_________________
<div style="width: 420px;">
<div style="font-family: 'Monsieur La Doulaise', cursive;color:#99741b;font-size:25px;text-align:center;letter-spacing:2px;padding:3px;line-height:18px;"> Kara Withinghall <div style=";font-family:Quicksand;letter-spacing: 1.5px;text-transform:uppercase; line-height: 10px; font-size: 7px;font-weight:bold;color:#ba9741; text-align:center; margin-bottom:1px;"> “DON'T LET SOMEONE CHANGE WHO YOU ARE, TO BECOME WHAT THEY NEED.”<img src="https://78.media.tumblr.com/9c62b4c20fcabd490e6a2067beab338e/tumblr_ndosg710Sf1qmab10o5_250.gif" style="width:120px;height:120px;border:solid 3px #EFEBEC;box-shadow: #929292 2px 2px 2px;"> <img src="https://78.media.tumblr.com/731a4d282e7fa14d3dbafa750b3b868c/tumblr_nc8srdwuMe1qmab10o5_250.gif" style="width:120px;height:120px;border:solid 3px #EFEBEC;box-shadow: #929292 2px 2px 2px;"> <img src="https://78.media.tumblr.com/4307c0ce5bbb0a7cd64cb867e6a37f2b/tumblr_nbw5v3ex251qmab10o2_250.gif" style="width:120px;height:120px;border:solid 3px #EFEBEC;box-shadow: #929292 2px 2px 2px;">
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 5