Poprzedni temat «» Następny temat
#6 Fuck this shit, I'm going to Narnia
Autor Wiadomość
Chip Underhill


Wysłany: 2018-06-17, 22:21   #6 Fuck this shit, I'm going to Narnia

Chips oblał egzamin końcowy z matmy. Nic nowego, nie był żadnym orłem w żadnej dziedzinie nauk ścisłych. Te wszystkie liczby, wzory, kombinacje alpejskie. Nawet nie wiedział, o co w tym chodziło. Lubił pisać, dlatego poszedł na studia literackie, ale nikt nie powiedział mu, że będzie musiał uczyć się tam jeszcze innych przedmiotów, w tym tej nieszczęsnej matematyki. Poczuł się oszukany!
Nie przejmował się szczególnie, właściwie w ogóle nie przejmował się tym idiotycznym egzaminem. W zeszłym roku również miał problem z zaliczeniem i ostatecznie poprawka poszła mu całkiem nieźle. Nie miał zamiaru wspominać o tym rodzicom, nie chciał, żeby zaprzatali sobie głowy takimi drobnostkami. Ewentualnie mógł powiedzieć o tym Dale i Kenaiowi, może nawet komuś z pozostałego rodzeństwa, ale z pewnościa nie wszystkim. W ich domu plotki roznosiły się nadzwyczaj szybko, ktoś miał chyba gumowe ucho. A jeśli to była Dale, to Chip powyrywa jej z głowy te mysie kudły.
Beztroskim krokiem wlazł do domu i nie zdejmujac butów podreptał do salonu, gdzie od razu rzucił się na kanapę przed telewizorem, ale dopiero po czasie zorientował się, że w pobliżu nie było pilota, więc westchnał najciężej jak potrafił i zaczał go intensywnie szukać. Tym sposobem wszystkie poduszki wyladowały gdzieś na podłodze, a kanapa została wywrócona praktycznie do góry nogami. Nigdzie go nie było!
- Mamooo, gdzie pilot?! - zawołał żałosnym, przeciagłym głosem, ale ze strony rodzicielki nie usłyszał żadnego odzewu. Nawet jej nie było w domu? No świetnie! Jedna z poduszek wyladowała przy telewizorze, bo w taki sposób Underhill próbował właczyć te piekielne urzadzenie elektryczne. Oczywiście, że łatwiej byłoby zwlec dupę i nacisnać włacznik, ale po co? Szczyt lenistwa level hard.
[Profil]
 
 
Dale Underhill









24

kelnerka

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Nina, Winter, Tinsley, Mordechai, Philippa, Phoenix, Ivy, Dicki

Wysłany: 2018-07-06, 14:07   
  

  
Dale Underhill

  
'Bout those bitches, I don't wanna know


po Kenaiu, przed tripem! + stylówa

June nie była fanka ploteczek, ale lubiła wiedzieć. Owszem, można było ja ochrzcić w tym domu tytułem Gumowego Ucha, ale nie było to tak, że od razu latała ze wszystkimi nowinkami do wszystkich wokół, nawet tych najmniej zainteresowanych. Sama może nie miała przed rodzicami zbyt wielu sekretów, ale o pewnych rzeczach jednak im nie mówiła, choćby po to, by lepiej im się spało. Nie chciałaby, aby to wyciekło, tak samo wolała jednak poszanować to, ze jej bracia woleliby zachować pewne rzeczy dla siebie. Zreszta, zawsze mogła to potem wykorzystać, jeśli akurat przyszłaby jej konieczność zaszantażowania któregoś z braci. Rzadko to robiła, bo znacznie lepiej żyło im się w zgodzie, ale kto wie, jakie okoliczności moga kiedyś nadejść? Przezorny zawsze ubezpieczony!
Dale bardzo lubiła mieć wolne, jak dziś, zwłaszcza kiedy jej rodziców nie było w domu, bo mieli do załatwiania jakieś ważne sprawy na zewnatrz - jak dziś. Sama przymierzała się do zajęcia kanapy i telewizora, ale wcześniej musiała zorganizować sobie jakieś żarcie, więc w drodze do kuchni zgarnęła pilota, bo dobrze wiedziała, ze w tym domu w każdej chwili któryś z jej braci mógł wpaść na całkiem podobny pomysł. Właśnie wyciagała z lodówki pudełko lodów, kiedy dobiegł ja dźwięk otwieranych drzwi i trochę krzatania z sasiedniego pomieszczenia. Zachichotała pod nosem, słyszac nawoływania bliźniaka. Zgarnęła pilot z blatu i wsadziła go sobie za gumkę od legginsów, przykryła go swetrem, by był bezpieczny choć przez chwilę, z szuflady ze sztućcami wyjęła łyżkę i wraz z pudełkiem zimnego raju podniebienia wbiła do salonu.
- Co mi za niego dasz? - rzuciła do Chipa, opierajac się o framugę drzwi. Zaczęła siłować się z pudełkiem, by je otworzyć, nie było to takie łatwe, kiedy się ma tylko dwie ręce, więc łyżkę wsadziła w usta, no i w końcu się jej udało. Wygrzebała trochę masy i włożyła ja do ust, które od razu wygięły się w jeszcze szerszym, niż przed chwila, uśmiechu.
_________________

a little party never killed nobody

[Profil]
 
 
Chip Underhill


Wysłany: 2018-07-22, 17:39   

Nie miał pojęcia, że rodziców nie było w domu. Może dlatego, że zwyczajnie się tym nie interesował, a oni nie mieli okazji poinformować go o tym, skoro sam szwendał się po mieście. Może to i lepiej, bo mama pewnie dopytywałaby, jak poszła mu sesja egzaminacyjna i mimo że Chip kochał ja mocno mocno, to chyba zwyczajnie nie chciał jej martwić wynikami. Miała dużo na głowie, zajmowała się całym domem, młodszymi dzieciakami i w ogóle, a on przyniósłby jej tylko zawód i rozczarowanie. Tak, Chippy miał serce i przejmował się rodzina, poza tym czuł się na tyle dorosły, żeby robić sobie sam, chociaż doskonale wiedział, że miał wsparcie rodzeństwa i rodziców, którzy robili wszystko, żeby ich dzieciom żyło się jak najlepiej.
Usłyszawszy głos siostry, podniósł niechętnie głowę i utkwił w niej wzrok. Dale zajadała się w najlepsze lodami, a jej słowa oznaczały, że doskonale wiedziała, gdzie jest pilot. Pilot, którego Chip w tym momencie bardzo potrzebował.
- Kopa w dupę - odparł błyskotliwie i podniósł się do pozycji siedzacej. W każdej chwili mógł wstać, rzucić się na bliźniaczkę, obezwładnić ja i zabrać jej pudełko lodów wraz z pilotem, którego pewnie, jak zwykle zreszta, trzymała w majtach, ale postanowił załatwić to pokojowo. - Obejrzymy coś razem? Możesz wybrać program. Albo film. Jak wolisz - zaproponował grzecznie i poklepał miejsce obok siebie. No śmiało, niech siada. Lody zabierze jej później. Młodszy bliźniak miał trochę przygaszony nastrój, wszystko za sprawka tej matmy, ale chyba tylko jedna osoba na świecie mogła to dostrzec i była nia właśnie Dale. Tych dwoje łaczyła specyficzna więź, chociaż byli bliźniętami dwujajowymi. Może tak naprawdę Dale miała być chłopcem? Dogadywała się z chłopakami równie dobrze, jak sam Chip, ale tak właściwie to on potrafił dogadać się z każdym, a ludzie go uwielbiali. Był zabawny i miał fajne pomysły, lubił pomagać i nigdy nie pozostawiał nikogo w potrzebie. Oddany syn, brat i przyjaciel. Chodzace złoto.
_________________
You'll find that life is still worthwhile
If you just smile
[Profil]
 
 
Dale Underhill









24

kelnerka

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Nina, Winter, Tinsley, Mordechai, Philippa, Phoenix, Ivy, Dicki

Wysłany: 2018-07-25, 19:33   
  

  
Dale Underhill

  
'Bout those bitches, I don't wanna know


Chip miał dwadzieścia cztery lata, to chyba wystarczajaco, by nie musiał się spowiadać rodzicom z każdej wycieczki do sklepu, ani tym bardziej by oni musieli go informować o każdym swoim wyjściu. Jeszcze trochę i państwo Underhill pewnie sami zaczna wyrzucać dzieci z domu, bo ile można je tu trzymać? Przecież byli już dorośli, nie zamierzaja chyba do trzydziestki siedzieć w piwnicy rodziców. To byłoby dopiero coś strasznego!
- Sam se zasadź kopa w dupę - wsadziła do dzioba kolejna łyżkę lodów, zupełnie nie przejmujac się niecnymi planami brata, których choć nie była świadoma, to mogła się domyślać. Znała przecież Chipa nie od dziś - właściwie to znała dłużej, niż ktokolwiek. Jeszcze w macicy zasadzał jej kopy w dupsko, z wzajemnościa zreszta. Zmarszczyła brwi, kiedy Chip mówił dalej. Coś jej mocno śmierdziało - i bynajmniej nie był to pierd, który właśnie po cichu wydobył się spomiędzy je pośladków. Może to fakt, że był zbyt miły, a może faktycznie wystarczyło jej jedno spojrzenie na brata, by już wiedzieć? - Co jest, dzieciaku? - próbowała udawać wcale nie zmartwiona, ale chyba trochę średnio jej to wyszło. Zreszta, to nie było nawet teraz istotne. Cofnęła się na chwilę do kuchni, by na szybko złapać druga łyżkę, i dopiero wtedy podreptała w kierunku kanapy. Zasiadła obok Chipa i wręczyła mu sztuciec , by poczęstował się lodami, a potem bezceremonialnie wsadziła sobie ręce w gacie. Pogmerała tam chwilę, aż w końcu wyciagnęła pilota i rzuciła go bratu na kolana. - Tylko żadnego National Geographic, błagam - wyciagnęła się wygodnie, moszczac nogi na jego kolanach, a na swoich umieszczajac pudełko z loadami, tak, by oboje mieli do niego swobodny dostęp. Ona też potrafiła być dobra siostra... czasami.
_________________

a little party never killed nobody

[Profil]
 
 
Chip Underhill


Wysłany: 2018-08-22, 17:57   

Nawet majac dwadzieścia cztery lata Chip nie tyle, co bał się i musiał spowiadać rodzicom z życiowych niepowodzeń, to po prostu nie chciał ich zawodzić. Był dobrym chłopakiem, trochę głupkowatym i niepoważnym, ale chciał, żeby Walt i Disney byli z niego dumni. Może to brzmiało nieprawdopodobnie, ale miał trochę ambicji. Spełniał się w pisaniu, szło mu to całkiem nieźle, tylko z matmy był upośledzony. Będac w sklepie musiał pilnować się, żeby pani kasjerka nie wychujała go na drobnych. No taka totalna noga z liczb, liczenia i w ogóle nie wiadomo było, jak on do tej pory przetrwał. Pewnie niejednokrotnie ktoś źle wydał Chipowi reszty i był z miliard funtów w plecy.
Pozwolił, żeby siostra bliźniaczka wyłożyła na nim swoje śmierdzace giry i zaczał skakać po kanałach, szukajac jakiegoś programu. Jeśli uważała, że byłby zdolny do właczenia czegoś na wzór National Geographic, to chyba oszalała.
- Nic mi nie jest - odparł i spojrzał na Dale spode łba. I kogo on chciał oszukać? Bo jeśli swoja bliźniaczkę, z która przez dziewięć miesięcy dzielił macicę, to z kolei Chip musiał być niespełna rozumu. Znała go jak nikt inny, zreszta działało to również w druga stronę i akurat Dale nie łykała żadnego z jego ściem. - Zjebałem końcowy egzamin z matematyki i czeka mnie kampania wrześniowa. Ale spoko, nie będę z tego powodu ronił łez - pochylił się w przód i wyrwał siostrze pudełko z lodami. Teraz jego kolei. Bóg kazał się dzielić i te sprawy. Chips doskonale zdawał sobie sprawę, że poprawka nie jest końcem świata, już nie raz zdarzało mu się oblewać różne testy i pewnie na inteligencję też oblałby niejeden, a w szkole średniej z ledwościa prześlizgiwał się z klasy do klasy. Czasami zastanawiał się, czy studia to był słuszny wybór. Mógł iść tylko do pracy, tak jak Dale, bo chyba zupełnie nie nadawał się do czegoś wyższego.
_________________
You'll find that life is still worthwhile
If you just smile
[Profil]
 
 
Dale Underhill









24

kelnerka

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Nina, Winter, Tinsley, Mordechai, Philippa, Phoenix, Ivy, Dicki

Wysłany: 2018-08-23, 13:46   
  

  
Dale Underhill

  
'Bout those bitches, I don't wanna know


Zabawna sprawa, bo Dale też już miała dwadzieścia cztery lata (cholera, kiedy to się stało?!), ale wcale nie miała takich ambicji, jak jej brat. Chociaż niespecjalnie się tym przejmowała, to w głębi duszy doskonale wiedziała, że była jednym wielkim rozczarowaniem, jej oceny zawsze były katastrofa, a odkad skończyła swoja obowiazkowa edukację, utknęła w marnej tajskiej knajpie, w której Grace pluła ludziom do zup, a jakieś lachociagi obrabiały druty w kiblu. To znaczy, były to pojedyncze sytuacje, o których informacja nie wychodziła poza grono pracowników i ich znajomych (przynajmniej Dale lubiła opowiadać takie anegdotki), ale wciaż miały miejsce, no i nie było to miejsce, w którym June Underhill mogłaby zrobić karierę, czy w ogóle zrobić ze soba cokolwiek sensownego. Nie zależało jej. Wolała się bawić, choć na zabawę musiała najpierw zarobić. Nawet, jeśli czasem ciagnęła dziesiatki i dwunastki (właściwie to czasem ciagnęła ósemki, a dziesiatki i dwunastki ciagnęła zazwyczaj), niespecjalnie jej to przeszkadzało. Przynajmniej nie była tam codziennie. I nie płakała za ujebanymi egzaminami czy nocami spędzonymi w notatkach.
Tez spojrzała na niego spode łba, kiedy on to zrobił, bo jak to miało być, że niby taki inteligentny, a nagle zgrywał człowieka niespełna rozumu? Doczekała się jednak odpowiedzi, po której wciagnęła wargi między zęby, aby powstrzymać chichot. Wiedziała, ze to nie wypada, tak się śmiać z cudzego nieszczęścia.
- We wrześniu też nie zdasz - wzruszyła ramionami. Wiara w swoja druga połówkę tak bardzo. Nagle jednak ja olśniło, tak bardzo, że otworzyła szeroko oczy i wyprostowała się, nie zwracajac uwagi na to, że Chip wyjał jej z rak pudełko lodów. - A może korepetycje? To znaczy, no wiesz, jakiś przystojny korepetytor na pewno dobrze nauczyłby cię matmy. Liczylibyście całki i inne siusiaki - poruszyła zabawnie brwiami. Wiele korzyści za jednym zamachem, czy to nie wspaniały pomysł? Ona miała tylko takie. Chip powinien docenić to, że chciała dla niego jak najlepiej.
_________________

a little party never killed nobody

[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5