nawigacja


Poprzedni temat «» Następny temat
If I drink too much
Autor Wiadomość
Ellis Carter



29

Ex Marine / Aegis Deffence Services Contractor

I wish I could escape it but I'm a bad liar now you know you're free to go






Ellis Carter

multikonta: Max, Jayden, Erwin, Rhea, Dani, Kenai, Terry

Wysłany: 2018-02-21, 15:35   If I drink too much

David zaangażował się w te wyjście bardziej, niż podejrzewała. Minał rok, od czasu tragicznej operacji w Syrii. To znaczy - dla dowództwa było to spektakularne zwycięstwo, jednak nie dla tej jednej osoby, doświadczajacej osobistej straty. Spała zdecydowanie dłużej, niż za czasów studenckich, mimo wszystko nadal czujac zmęczenie. Nawet, kiedy siedziała w Los Angeles, razem z matka, niechętnie wychodziła na zewnatrz. Trzeba było w końcu coś z tym zrobić. Jej najlepszy przyjaciel stanał na wysokości zadania, organizujac wyjście, na które zaprosił ludzi, poznanych przed laty w Londynie. Większość z nich miała już prace, jednak szczęśliwie udało im się znaleźć jeden, wolny dzień w tygodniu (opcjonalnie dwa, żeby w razie potrzeby przespać skutki alkoholowego nadużycia).
Podobało jej się morze w Southend. Jego szum uspokajał myśli, pozwalał na chwile wytchnienia.
Udało im się znaleźć miejsce, pomiędzy większymi głazami, wśród żywej roślinności, gdzieś na dzikim odcinku kamienistej plaży. Jak się okazało, nie byli pierwsi. Już od pewnego odcinka pokonywanej drogi można było wyczuć zapach palonego drewna. Kiedy pokonali zakręt, usiany dzika roślinnościa, zanurzajac podeszwy wysokich butów w słonej wodzie, zatrzymała wzrok na towarzystwie wzajemnej adoracji, zebranym przy tlacych się kawałkach drzewa.
- Pogrzało was - dosłownie. W odpowiedzi otrzymała szerokie uśmiechy, szczególnie jeden, wyjatkowo charakterystyczny, zaserwowany przez rudowłosa dziewczynę, żywo podnoszaca się z piasku. Leanne rzuciła się Ellis na szyję, zmuszajac tym samym do pochylenia się do przodu, co sprawiło, że David parsknał z rozbawieniem.
- Brakowało ci tego, co?
Niebo ciemniało stopniowo, przechodzac z ocienia błękitu na pomarańcz, podchodzacy pod róż. Wokół ogniska zbierało się coraz więcej osób, bardziej lub mniej znanych samej zainteresowanej. Po wypiciu trzech butelek piwa wpadli na pomysł z Davidem, aby poprowadzić strzałki wzdłuż plaży, wskazujac tym samym drogę spóźnialskim. Nie zamierzali zmieniać miejscówki, dobrze ukrywajacej dym z ogniska. Zawsze mogli przyłaczyć się do nich policjanci, za którymi Carter szczerze mówiac nie przepadała i byłaby w stanie podjać z mundurowymi potyczki słowne. Szczególnie po tym piwie, którego zdażyła posmakować.
Najlepszy przyjaciel przerwał właśnie dyskusję Ellis z Bradem, kolega z porannych ćwiczeń za czasów college’u. Krótkie szarpnięcie za materiał dżinsowej kurtki sprawiło, że spojrzała z wyrzutem na Davida.
- Patrz - wskazał dyskretnie na dziewczynę, z która już raz próbował ustawić Ellis, chociaż nadal zmagała się ze strata ukochanej osoby. Dobrze się czuła w towarzystwie Spencer, wydawała się sympatyczna osoba, ale… nadal nie była pewna czy powinna dawać komukolwiek nadzieje na rozwinięcie znajomości w coś poważniejszego.
- Przywitaj się, nie stój tak - sugestywne szturchnięcie w ramię sprawiło, że ruszyła się z miejsca, tym bardziej skoro Brad wzruszył ramionami, unoszac lekko swoja butelkę z piwem.
Podeszła powoli do Holgate, czujac już skutki upojenia alkoholowego.
- Cześć - posłała kobiecie ujmujacy uśmiech, zaciskajac dłonie po wewnętrznej stronie kieszeni. - Nie wiedziałam, że też tutaj będziesz.
Stwierdzenie oczywistego faktu. Carter wystarczyło pięć butelek z piwem, aby przyjemny szum opanował myśli i postrzeganie otoczenia, nadajac mu iście różowych barw. Spencer mieszkała w Southend więc… gdzie indziej miałaby być?
_________________





[Profil]
 
 
Spencer Holgate



28

Aktorka/Współwłaścicielka Sand Bistro

The wheel is round.

Spencer Holgate

Wysłany: 2018-03-09, 20:41   

Zawsze, a raczej... zazwyczaj dla wszelakiego dowództwa jest sukcesem jak coś się uda, nawet za cenę życia czy zdrowia swoich ludzi. Z reszta tak jest wszędzie, nie ważne czy jest się kierownikiem, dyrektorem czy generałem sztabowym - zawsze ten niżej ma przesrane ku uciesze swojego zwierzchnika. Spencer na całe szczęście nie ma pojęcia jak to jest na wojnie, nawet nie chciałaby wiedzieć a przynajmniej doświadczyć jej - to nie w jej naturze. W obecnej chwili jest dla siebie szefem, chociaż stara stanać na scenie teatru jako znaczaca aktorka. Jednak do osiagnięcia tych celów była jeszcze długa droga, nie wspominajac już o dużym ekranie. Póki co, starała się unikać filmów z kina kategorii B - miała zwyczajnie większe ambicje. Holgate zaskoczyło zaproszenie jakie otrzymała od wspomnianego David'a, ale zgodziła się przyjść na imprezę, ale lojalnie uprzedziła iż się troszkę spóźni. Z drugiej strony nie wiedziała czemu, ale miała opory czy raczej dylemat czy iść na nia... nie do końca wiedziała po co miała iść, przecież Ellis wyjechała a ostatnio jakoś rozmowa się nie kleiła. Nie ważne, obiecała się pojawić to się pojawi - koniec kropka. Przed impreza jeszcze popracowała w restauracji, pomogła Caden przy sprawdzaniu świeżo przywiezionych składników i wniosła część do środka. Później szybki prysznic do domu, ubrała się w jaka lekka sukienkę, spięła włosy w koński ogon i ubrała swój płaszczyk, bo jednak chłodno mogło być. W tym wszystkim wyszła z domu chowajac do kieszeni telefon oraz portfel. Zamówiła podwózkę, tak daleko na miejsce nie miała - może z trzydzieści minut? Nie ważne, po prostu spacerkiem ruszyła a później wzdłuż brzegu swoje kroki kierowała w stronę domniemanego ogniska... Głowa wysoko do góry, patrzyła przed siebie... wpierw usłyszała głośne śmiechy, rozmowy a później dopiero zauważyła światło. Wkrótce była na tyle blisko, że pojawiła się znikad Ellis. Na twarzy brunetki zagościł szczery uśmiech i zadowolenie, nie do końca wiedziała jak zareagować ale skoro nazywała się Spencer Holgate, to szybko podeszła, objęła ja i uścisnęła ja, aby chwilę później odsunać się kawałek
- Cześć! Dostałam zaproszenie na ognisko, ale nie miałam pojęcia że Też będziesz. Myślałam, że nie ma Ciebie w okolicy.
_________________

We all are living in a dream, but life ain’t what it seems

spencer holgate

link || link || link

[Profil]
   
 
Ellis Carter



29

Ex Marine / Aegis Deffence Services Contractor

I wish I could escape it but I'm a bad liar now you know you're free to go






Ellis Carter

multikonta: Max, Jayden, Erwin, Rhea, Dani, Kenai, Terry

Wysłany: 2018-03-21, 15:25   

Lekko zaskoczyło ja tak wylewne powitanie. Odetchnęła głęboko gdzieś ponad ramieniem Spencer, kiedy dziewczyna ja objęła. Wyczuła w powietrzu znajomy zapach delikatnych perfum, przez co również przybliżyła się nieznacznie, zatrzymujac dłonie bo bokach, na materiale sukienki. Kiedy znowu mogła na nia spojrzeć, wzruszyła lekko ramionami, co było odruchem, za który odpowiadały wypite wcześniej procenty. Z perspektywy trzeciej osoby musiało to wygladać odrobinę dziwacznie.
- Niedawno byłam w Los Angeles, ale… już wróciłam, jak widać. Nigdzie się nie wybieram w najbliższym czasie.
Czuła, że zabrzmiało to w sposób zbyt oczywisty. Mogła powiedzieć na ten temat coś więcej, szczególnie, że między nia, a Spencer coś pozostawało niedokończone, niesprecyzowane. Wcześniej wybierała się do Southend, na plażę, majac nadzieję na spotkanie tej jednej, konkretnej osoby. Sama nie wiedziała, do czego tak dokładnie dażyła i wydawała się zagubiona bardziej, niż chociażby za czasów studenckich. Przedziwny stan, z którego chciała się wydostać, ale równocześnie coś za wszelka cenę przyciagało kolejna falę rozmyślań, zwiazanych z drastycznymi przeżyciami z pola walki. Spencer wydawała się kimś, przy kim mogła pozwolić sobie na trochę spokoju, z dala od rozedrganych nerwów, powodujacych koszmary, kiedy próbowała zapaść w sen. W którymś momencie to się skończy. Musiała w to wierzyć.
- Miałam dużo na głowie - wytłumaczenie mało precyzyjne, jednak nie chciała przy każdej rozmowie ze Spcencer nawiazywać do swoich własnych rozterek, zwiazanych z niedaleka przeszłościa. Nie szukała też kogoś, kto byłby dla niej samozwańczym terapeuta odnośnie przeżyć z pola walki. Nie potrzebowała tego. Chciała jakoś ruszyć do przodu, kompletnie samodzielnie, powoli wdrażajac się w zupełnie przecięte życie mieszkańców Brentwood i okolic. Te spotkanie, które zorganizował jej przyjaciel było dobrym, pierwszym punktem, od którego zamierzała ruszyć dalej. Poczatek stopniowego wdrażania się w monotonna stabilizację. O ile to w ogóle przyniesie zamierzony efekt. Tak, wolała wpaść w monotonię, niż stan, zwiazany z wyrzutami sumienia i smutkiem.
Zamrugała oczami, rejestrujac fakt, że przez chwilę zapanowała cisza, przerywana podniesionymi śmiechami i rozmowami reszty zebranych.
- Chcesz się czegoś napić? - rozejrzała się odruchowo za Davidem, sprawujacym pieczę nad butelkami z alkoholem. Nie musiały koniecznie pić w swoim towarzystwie, jednak Carter miała wrażenie, że im więcej piwa wypije, tym bardziej przełaczy się na nieco większa szczerość, jednocześnie z uspokojeniem rozbieganych myśli. Sama nie wiedziała do końca dlaczego w tym momencie denerwowała się nieco bardziej w towarzystwie Holgate. Nie chciała wypaść od złej strony po tej niewielkiej przerwie, gdy nie miały ze soba kontaktu? Coś w tym stylu.
_________________





[Profil]
 
 
Spencer Holgate



28

Aktorka/Współwłaścicielka Sand Bistro

The wheel is round.

Spencer Holgate

Wysłany: 2018-03-28, 11:49   

Cóż, Holgate taka była - lubiła się witać i w ten sposób przytulić po przyjacielsku osoby, które były dla niej sympatyczne i które po prostu lubiła. Z reszta taki sposób witania przybliżał osoby do siebie, dlatego tak a nie inaczej zareagowała. Może nigdy do niczego poważnego nie doszło, może i nie miały ze soba wiele wspólnego oprócz miłych i ciekawych rozmów, spędzania czasu na spacerze na który się wybrały, korzystajac z tej samej trasy - zupełnie przypadkowo. Mogło to być rozwinięte, coś w dobrego się przeształcić ale znajomość jakoś dziwnie została przerwana.
- Widzę i cieszę się, że Ciebie widzę.
Delikatny uśmiech zdawał się to tylko potwierdzać, bo naprawdę się cieszyła ale i była zaskoczona jej obecnościa. Nie do końca wiedziała dlaczego dostała zaproszenie na ognisko, ale teraz wiedziała - podstępny dobry przyjaciel David. Tak czy inaczej nie ciagnęła jej za język, nie zamierzała wnikać - przynajmniej nie teraz. Po pierwsze nie powinna, po drugie nie miała praw do tego aby jej się tłumaczyła, po trzecie i najwazniejsze, jeżeli Ellis będzie chciała cokolwiek opowiedzieć i wyjaśnić, to wyjaśni wtedy kiedy będzie chciała. Może ponownie uda im się coś ze soba pochodzić, porozmawiać i przespacerować.
Spencer też swoje przeżyła i starała się nie wracać, nawet chyba nie mówiła o tym co ja w dzieciństwie spotkało i jakie miała problemy przez dłuuugi czas - więc pewnie i Ellis o tym nie miała pojęcia. Tak czy inaczej, Holgate była wierna przyjaciółka, zawsze gotowa poświęcić swój czas i siebie, aby chociaż wysłuchać drugiej osoby - czasem to pomaga i może Ellis też by to pomogło, aby swoje przemyślania, strach i obawy opowiedzieć tej radosnej osobie, która swoim nastrojem na ogół wszystkich innych zarażała? Tak czy inaczej, mogła liczyć na to jak i również na pewny rodzaj stabilizacji - tylko Carter musiałaby tego chcieć.
- Wiem, inaczej byś pewnie zadzwoniła.
Nie, to nie był przytyk... naprawdę rozumiała to, że mogła nie mieć czasu czy nawet ochoty rozmawiać - nawet nie zamierzała wypominać, że nie odbierała telefonów od Spencer, która od czasu do czasu dzwoniła. Coś się stało i na siłę nie zamierzała dowiadywać się co. Jednak, czasami dobrze jest się wygadać zaufanej osobie - a Spencer myślała, że taka własnie jest. Spencer nie wiedziała co się dzieje na wojnie, ale nie przypuszczała aby to było dobre - a telewizji nie do końca ufała. Tak czy inaczej, nie uważała aby było dobre pchanie się na wojnę czy z własnej czy z innej woli.
Stała przez chwilę tak, zauważyła jak zamyśliła się kobieta ale nie zamierzała jej przeszkadzać do czasu że faktycznie zaczęła ta cisza nieco przybierać na sile. Niemniej jednak zanim zdażyła cokolwiek powiedzieć, to odezwała żołnierka.
- Chętnie. Na poczatek coś lekkiego. Coś proponujesz?
Kolejny pocisk łagodnego uśmiechu podażył w stronę kobiety, a chwilę później niewiele myślac złapała za dłoń Carter i powoli ruszyła w stronę "rzeki życia", znaczy składziku alkoholu... W połowie drogi, zorientowała się że te trzymanie za dłon mogło być dla Ellis niezręczne i powoli swoja dłoń wycofała, chyba że ta zatrzymała. Ot, po prostu Spencer bardzo cieszyła się ze spotkania.
_________________

We all are living in a dream, but life ain’t what it seems

spencer holgate

link || link || link

[Profil]
   
 
Ellis Carter



29

Ex Marine / Aegis Deffence Services Contractor

I wish I could escape it but I'm a bad liar now you know you're free to go






Ellis Carter

multikonta: Max, Jayden, Erwin, Rhea, Dani, Kenai, Terry

Wysłany: 2018-04-29, 00:52   

W towarzystwie Spencer wolała unikać drażliwych tematów, co wychodziło zaskakujaco dobrze, chociaż po powrocie ze spotkania czarne myśli na nowo nachodziły ja, najczęściej tuż przed zapadnięciem w sen. Nie potrafiła tego zwalczać na tyle skutecznie, jakby chciała. Nie mogła po prostu ruszyć do przodu, bo cały ten proces zajmował dużo czasu, szczególnie, że chciała przez niego przebrnać w miarę samodzielnie. Nie obeszło się bez spędzania towarzystwa z rodzina, a także bliskimi przyjaciółmi, co by nie popaść w wizję kompletnego odrealnienia. Należało w końcu przedsięwziać konkretne działania, tak dla większego dobra.
Odpowiedziała nieznacznym uśmiechem, bo tego wieczora zdecydowanie nie zamierzała wygladać na przybitego życiem człowieka. Swoje przeszła, ale gdyby przestała spotykać się ze znajomymi, wychodzić z domu, stan uległby pogorszeniu. Nie miała kontaktu z ludźmi, wśród których obracała się podczas misji, a sięgnięcie po telefon i wybranie numeru, bez charakterystycznego uścisku w gardle, wydawało się trudniejsze.
- Zbyt dużego wyboru nie ma, ale to wina tylko i wyłacznie Davida… - szukała wzrokiem przyjaciela, aby poczęstować go wymownym spojrzeniem, jednak facet musiał wtopić się w tłum. Może to nawet lepiej, przynajmniej nie uwiesi się jej na ramieniu z drugiej strony i nie przystapi do mało dyskretnego oczerniania jej w oczach Spencer. W ramach żartów oczywiście. Kiedy miała dobry humor, potrafiła śmiać się naprawdę szczerze i kompletnie niewymuszenie.
Dotarło do niej wspinajace się po ramieniu, przyjemne mrowienie, pod wpływem dotyku na dłoni, której nie wycofała. Dyskretnie zerknęła w dół, jakby chciała się upewnić, że to rzeczywiście ma miejsce. Nie miałaby nic przeciwko w innych okolicznościach tym bardziej, gdyby gdzieś w odmętach podświadomości wciaż żywe widmo starty ukochanej osoby, przestało ja nawiedzać.
Mimo wszystko i tak musiałaby puścić dłoń Spencer, aby sięgnać po piwo, które udało się otworzyć przy pomocy leżacego obok otwieracza.
- Trzymaj - wyciagnęła w stronę kobiety jedna z butelek, powoli podnoszac się z kucek, rozgrzebujac butami przybrzeżny żwir. – Jeśli będziesz chciała wypić więcej niż jedno, chyba trzeba będzie je ukryć…
Spojrzała z dołu na skrzynkę z reszta nieotwartych butelek, rzucajac tym samym dosyć sceptyczne spojrzenie. Kolejne znikały w zawrotnym tempie. Z drugiej strony, Holgate wcale nie musiała polować na kolejne egzemplarze. Nie wszyscy uchodzili za zwolenników tego typu trunków.
- Kiedy byłam przy trzecim, musieli kombinować kolejne - które piła teraz? Piate, albo szóste… musiała stracić rachubę z tego wszystkiego. To chyba nie zabrzmiało źle? Normalnie raczej nie przesadzała z alkoholem…
- Mam nadzieję, że David ci się nie narzucał? - w końcu to od odpowiadał za te spotkanie, więc musiał brzmieć niezwykle przekonujaco – być może nawet we wiadomości tekstowej, albo po prostu chodziło o sam fakt, że miały się spotkać po raz kolejny? Nie, wolała póki co nie myśleć w tym jednym, konkretnym kierunku, chociaż tak naprawdę nigdy nie poruszały ze Spencer tematów, mogacych dokładnie sprecyzować ich relację.
_________________





[Profil]
 
 
Spencer Holgate



28

Aktorka/Współwłaścicielka Sand Bistro

The wheel is round.

Spencer Holgate

Wysłany: 2018-05-06, 01:59   

Ona unikała, a Spencer ani trochę nie próbowała nakłaniać jej do zwierzeń - przynajmniej nie teraz, przy pierwszym spotkaniu po takim czasie. Jeśli zdecyduje się, to sama zacznie mówić o tym co ja gnębi, a póki co Holgate żyła w błogiej nieświadomości - co prawda, coś tam wyczuwała że ukrywa ale nie wnikała. Będzie co będzie, a jeśli Ellis będzie potrzebowała pomocy to z pewnościa otrzyma ja od przyszłej aktorki.
Właściwie to Spencer przeżywała podobna tragedię w przeszłości, tragedię która nie pozwalała jej zasnać i która spowodowała, że na długie lata zamilkła, nie potrafiła żadnego słowa wydusić - a wszystko przez ten atak na WW. Do tej pory potrafiły ja wspomnienia obudzić, poczuć taka pustkę i smutek... takich rzeczy po prostu nie zapomina się, nie można ale i nie chciała.
- Najwyżej się skołuje kolejne i kolejne... może jakiś całodobowy będzie otwarty.
Mruknęła wesoło w odpowiedzi, bo jednak zdobyć alkohol to nie problem... znaczy może i był lub będzie problemem, zwłaszcza iż nikt nie będzie w stu procentach trzeźwy aby pojechać po zbawienny płyn. Zadziałała odruchowo, w zupełnie pozytywny i pokręcony sposób jak na siebie, dlatego też pociagnęła przyjaciółkę w stronę strumyczka z przyjemnoscia. Tak czy inaczej chwyciła za piwo podane przez dziewczynę, cały czas myślac o tej dłoni... chyba nie do końca zachowała się jak powinna, ale to nie stanowi teraz problemu.
- Dzięki. Hmm... ja zawsze chętna na konspirację.
Zaśmiała się wesoło patrzac na butelki... czy faktycznie chciała wypić więcej? Teraz nie była w stanie powiedzieć jaka ochotę będzie miała za jakiś czas. Z drugiej strony, może lepiej schować... Wskazała że dla niej z jedno lub dwa jeszcze można schować, najwyżej rano z kimś się podzieli kto będzie umierał z powodu kaca. Spencer właściwie wiele nie piła, więc łacznie trzy piwa powinny jej wystarczyć aby nie przecholować.
- No to dla mnie schowajmy ze dwie buteleczki... To ile wypiłaś już?
Ot taka mała ciekawość się w niej obudziła zerkajac w stronę bawiacych się, ale Davida nie ujrzała. Nawet go lubiła, nawet to "oczernianie" które ani trochę jej nie przeszkadzało. Cholerne włosy... znowu musiała zgarnać nieforny kosmyk włosów za prawe ucho... lubił się buntować!
- Nieeee. Był nawet uroczy, a ja naprawdę chciałam się z Toba spotkać.
Taka była prawda, uśmiechnęła się nieśmiało aby kilka chwil później wziać łyk piwa spogladajac prosto na Pannę Carter. Co prawda nie zdefiniowały swojej relacji, ale była ona pozytywna... mogła ona iść w różna stronę; zwykłej przyjaźni badź do czegoś większego.
- Długo więc się nie zastanawiałam.
_________________

We all are living in a dream, but life ain’t what it seems

spencer holgate

link || link || link

[Profil]
   
 
Ellis Carter



29

Ex Marine / Aegis Deffence Services Contractor

I wish I could escape it but I'm a bad liar now you know you're free to go






Ellis Carter

multikonta: Max, Jayden, Erwin, Rhea, Dani, Kenai, Terry

Wysłany: 2018-05-12, 19:42   

- Ktoś tu ma zamiar zaszaleć - wysnuła śmiało wnioski, rzucajac Spencer porozumiewawcze spojrzenie, w którym kryło się lekkie rozbawienie. Zdaje się, nikt nie zamierzał prowadzić, w ostateczności porywajac się jedynie na spacer w kierunku sklepu, usytuowanego najbliżej plaży. Prywaciarze wiedzieli jak w odpowiedni sposób zarobić, majac na uwadze potrzeby młodzieży, z uwzględnieniem spożywania alkoholu „w plenerze”. I to jakim… nawet opróżnianie puszki zwyczajnego piwa mogło być znacznie przyjemniejsze w otoczeniu szumu wody i drobnych kamieni pod nogami.
- Niech pomyślę… - zmarszczyła lekko brwi, przeszukujac pospieszenie zakamarki pamięci. - To jest piate… albo szóste, nie chcę kłamać.
Nieznacznie uniosła butelkę do góry.
- To chyba nie aż tak dużo, nie? Spokojnie, nie zamierzam doprowadzić się do stanu, w którym trzeba będzie mnie stad zbierać.
Znajomi by jej tego nie zapomnieli. Z drugiej strony, trochę przykre byłoby zakładanie, że Ellis chciała zapić, to co miało miejsce w niedalekiej przeszłości, razem z Sophie. To jedynie nagromadziłoby w jej otoczeniu jeszcze więcej problemów.
Powstrzymała lekkie parsknięcie, cisnace się na usta, kiedy ktoś określał Davida mianem „uroczego”. Może i w kwestiach wgladowych wcale nie był odpychajacy, jednak cechy charakteru, które Ellis miała okazję dobitnie poznać podczas studiów, świadczyły o nagromadzeniu się najbardziej wymyślnych zachowań. Nie dziwiła się ani trochę, że potrafił przegadać z jej własna mama sporo czasu, gdy akurat zabierał się razem z Carter to LA.
- Cieszę się, że się zdecydowałaś… - otaczanie się ludźmi, z którymi miała pozytywne wspomnienia dobrze działało na jej powrót do normalności.
- Masz te piwa? - zerknęła katem oka na dłoń Spencer, odnajdujac wzorkiem butelki, co skwitowała lekkim uśmiechem. - Chodź, tam widziałam całkiem dobre miejsce.
Wskazała ruchem głowy prawa stronę, gdzie rozciagała się dzika roślinność, za która można było przejść w gęsto rosnace krzewy i wijace się między nimi dróżki.
- Jak wam idzie z Caden przy restauracji? Pewnie klientów jest dwa razy tyle o tej porze roku?
Zerknęła na idaca obok Holgate, zaciskajac place na otwartej butelce, podczas gdy druga przytrzymywała ramieniem, schowana pod rozpinana, dżinsowa kurtka. Słuchała w milczeniu odpowiedzi Spencer, wypijajac w międzyczasie jeszcze trzy łyki otwartego piwa. Nie wyzeruje wszystkiego od razu, spokojna głowa.
Wreszcie przystanęła przy dwóch, większych kamieniach, na których kiedyś lubiła przysiadać, obserwujac plażę.
- Tutaj - klepnęła chłodna, kamienna powierzchnię jednego z trzech kamieni, tworzacych niewielkie półkole. - Nikt nie powinien szukać piwa w takim miejscu.
Jeśli już, to reszta towarzystwa zbierze się i skołuje więcej. Mogły naturalnie zostać z zebranymi przy ognisku, ale takie urozmaicenie z chowaniem butelek bawiło pania porucznik.
Zerknęła na bok, w kierunku większego krzewu po lewej stronie, zauważajac wiszaca na nim koszulkę w kolorze czerwieni. Nawet kiedy słońce zaszło za horyzontem wydawała się widoczna.
- To się nigdy nie zmieni - podsumowała, kierujac światło z telefonu na porzucone ubrania, przykryte warstwa liści, patyków i pustych butelek po alkoholu. Miała na myśli zaśmiecanie otoczenia czy spontaniczne zrzucanie z siebie ubrań w takich miejscach? A może chodziło o dwie rzeczy na raz?
_________________





[Profil]
 
 
Spencer Holgate



28

Aktorka/Współwłaścicielka Sand Bistro

The wheel is round.

Spencer Holgate

Wysłany: 2018-06-07, 23:38   

- Czemu by nie... z reszta to tylko dwa piwa.
Na twarzy dziewczyny nie schodził ten drobny uśmiech, po czym zerknęła na owe piwa zastanawiajac sie przez chwilę czy nie była samolubna i nie zabrała za dużo... ale z drugiej strony może za mało? A tam, dwa piwka oprócz tego co miała w ręku zupełnie jej wystarczy - uchlać nie miała zamiaru. No ale też nie zamierzała być całkiem trzeźwa, bo to nawet nie przystoi jej! Tak czy inaczej faktycznie, miejsce na popijanie piwka było znakomite... już nie wspominajac, że to była plaża ale widok wody od której odbijało się światło księżyca a na dodatek była z osoba, która naprawdę lubiła. To tworzyło nawet w pewien sposób romantyczna aurę, która zdecydowanie przemawiała do brunetki. Jeśli chodzi o sklepik, to zdecydowanie ludzie potrafili znaleźć sobie źródełko dochodów, a na młodzieży najlepiej można było sobie zarobić - jedyny minus taki był, że nie rzadko aktywność młodzieży to późna pora kiedy normalny człowiek powinien spać.
- W sumie to nie tak dużo...
Zamyśliła się przez chwilę, później ponownie spojrzała na swój skarb... który zamierzali ukryć niczym piraci z Karaibów. Co prawda kopać dołu nie mieli zamiaru, a schować pomiędzy kamieniami - ale każdy pirat od czegoś musiał zaczynać!
- W sumie miejsce nie jest takie złe... można tutaj sobie zostać na dłużej, aż się wytrzeźwieje.
Zaśmiała się cicho i rozejrzała się dookoła... nikt ich nie śledził, konspiracja więc mogła trwać w najlepsze.
Jeśli chodzi o Davida, to naprawdę nie musiał długo jej namawiać aby przyszła... zwłaszcza gdy zdradził kto tam miał się znaleźć. Z drugiej strony pewnie i tak by skorzystała z okazji, może nawet siostrę zaprosiła na imprezę więc aż taki odpychajacy... no nie był. Z reszta każdy miał swoje za uszami, nawet Holgate... nie była święta.
Kolejny raz poprawiła swój kosmyk włosów i zgarnęła go za prawe ucho... dokładnie w tym samym momencie gdy ta przyznała się, że cieszy się ze spotkania.
- Ja również się cieszę.
Co tutaj kryć, też sie cieszyła... nie chciała wydawać się za nachalna czy za zakochana małolatę, ale naprawdę cieszyła się z tego spotkania. Mogły spokojnie, same ze soba porozmawiać, przebywać... a nawet lepiej się poznać, bo przez ten czas rozłaki z pewnościa pewnych cech się nabrało, inne się pozmieniały.
Gdy tylko padło pytanie czy ma już te piwa, pokazała jej ze szczerym i rozbrajajacym uśmiechem, unoszac butelki wysoko nieco w stronę tej drugiej. Było wesoło i to było najważniejsze, dobrze się bawiła i od razu ruszyła za swoja Towarzyszka.
- Czasami nie wiadomo w co ręce włożyć, ale jest dobrze. Ogarniamy to wszystko. Jak będzie jeszcze więcej to z pewnościa pomyślimy o dodatkowym zatrudnieniu, przynajmniej na ten okres.
O tak, czasami było trudno ale im więcej klientów to więcej zarobku - nie zamierzała tego ukrywać, że przy okazji ciężkiej pracy zarabiaja więcej - bo jednak za coś utrzymać się trzeba, a restauracja to jednak nie była organizacja charytatywna. Dodatkowo Spencer studiowała, więc ciężkawo było znaleźć kawałek wolnego czasu. W końcu doszli na miejsce i spojrzała się na kamienie.
- Jesteśmy niczym piraci i chowamy swój skarb. Tylko... okrętu brak, bo załogę już mamy.
Spojrzała się ze śmiechem w stronę roztańczonego ogniska, śmiechów i sylwetek. Tak czy inaczej pewnie wiele nie ujrzała, ale dzięki temu ukryła butelki na tyle ostrożnie aby nie było ich za specjalnie widać ale i aby ich nie potłuc.
- Co takiego? Aaaa to...
Podażała wzrokiem za telefonem Ellis i faktycznie musiała przyznać, że śmiecenie było nie dobre...
- Cóż... Caritas pewnie nie mała kupkę ubrań by tutaj zebrała.
_________________

We all are living in a dream, but life ain’t what it seems

spencer holgate

link || link || link

[Profil]
   
 
Ellis Carter



29

Ex Marine / Aegis Deffence Services Contractor

I wish I could escape it but I'm a bad liar now you know you're free to go






Ellis Carter

multikonta: Max, Jayden, Erwin, Rhea, Dani, Kenai, Terry

Wysłany: 2018-07-05, 20:18   

Dwa piwa, jasne. Ostatnimi czasy nie potrafiła ograniczyć się jedynie do dwóch butelek, chcac w ten sposób wprawić się w stan, kiedy człowiek zdecydowanie rzadziej rozmyślał o mało przyjemnych sprawach. Żeby było jasne – nie sięgała po alkohol zbyt często, do czego w dużym stopniu przyczynił się David. Był zupełnie jak brat, którego nigdy nie miała. Słuchał, gdy wyrzucała z siebie nawet i kompletnie bezsensownie brzmiace słowa. Sugerował wyjście z trudniejszych sytuacji, nie narzucajac się z własna wizja, chcac równocześnie, aby Ellis poznała jego punkt widzenia. Nie miał aż tak tragicznych historii do opowiedzenia, jednak zwyczajnie – rozumiał i chciał docierać do ludzi. Nie udawał, że doskonale wie, przez co ktoś przechodzi. Oferował swoja uwagę, odzywał się w taktowny sposób, a to wystarczało.
- Jeszcze nie skończyłam, żeby było jasne - w innych warunkach może i skończyło by się na tych pięciu, sześciu piwach, ale teraz, gdy David mógł ja zaprowadzić na stację, a później odprowadzić do Brentwood, pod samo mieszkanie, zamierzała korzystać. Zdecydowanie, będzie tego żałować, gdy okaże się, że skutki nadużywania alkoholu skutecznie zamieszaja w głowie. Trudno, była tego świadoma.
- Tak, chyba masz rację - zmrużyła oczy, spogladajac przez chwilę w kierunku morza. Zdawało jej się, że aby wytrzeźwieć, musiałaby siedzieć na plaży aż do momentu wschodu słońca co… było intrygujace na swój sposób.
- O ile przypływ nie postanowi zaskoczyć. Podobno znaczna część plaży zostaje wtedy przykryta woda. Nigdy nie widziałam przypływu.
Postanowiła się podzielić z dziewczyna tym faktem. Również w Los Angeles zdarzało jej się chodzić na plażę, ale to też nie zdarzało się zbyt często. Jedynie czasami, razem z grupka licealistów pojawiali się przy wybrzeżu, celem wspólnego spędzania czasu. Skończyło się, gdy postanowiła przenieść się do Anglii na studia. Nie żałowała tej decyzji, chociaż zastanawiała się ostatnio częściej niż zwykle, jak potoczyłyby się jej losy, gdyby jednak została w rodzinnym mieście. Czy znalazłaby wśród rówieśników przyjaciół, podobnych do tych, spotkanych w Londynie?
Kiwnęła głowa ze zrozumieniem, odruchowo uśmiechajac się, gdy zauważyła jak Spencer unosi w górę butelki, które miały schować. Część podświadomości uznała, że mogłyby tak spędzać czas, ale… czy na pewno była na to gotowa?
- Założę się, że gdzieś na brzegu maja łodzie - ściagnęła brwi, zupełnie, jakby naprawdę rozważała uprowadzenie tego pływajacego kawałka drewna. Bynajmniej nie miała na myśli jachtów, chociaż za czasów LA, miała okazję ustać za sterami podobnej maszyny.
- Na wypadek, gdybyś śmiała watplić… - odwróciła się przodem do dziewczyny, a figlarny uśmieszek pojawił się na ustach. - Wiem jak się nimi pływa.
Zawsze to okazja na pochwalenie się umiejętnościami. Watpiła jednak w sukcesywne uprowadzanie zacumowanych łódek, bo… właściciele często zabierali ze soba korek, który powstrzymywał przed zatonięciem, a przy okazji – przed przechwyceniem.
Podobnie do Holgate, schowała swoja porcję piwa przy kamieniach, na nowo wracajac wzrokiem w stronę pozostawionych ubrań. Zdaje się, widniała za nimi spora wyrwa między linia niskich drzew, prowadzaca w głab zarośli, przypominajacy nadbrzeżna dżunglę.
Przygryzła wargę w zamyśleniu, a następnie pociagnęła łyk piwa z pustej już prawie butelki.
- To wyglada całkiem ciekawie – oznajmiła na głos, przenoszac ostatecznie wzrok na towarzyszaca jej dziewczynę. - Chcesz się wybrać na mały spacer między drzewami czy zostajemy tutaj?
Zamierzała się dostować, nie chcac wyciagać Spencer gdzieś, gdzie było ciemniej, a w zaroślach mogły się czaić pajaki, gryzonie, albo inne, nocne stworzenia. W razie, gdyby Holgate wolała zostać na brzegu i tak wyciagnęłaby później kogoś z towarzystwa, aby zbadać te zarośla i prowadzaca dalej dróżkę. Miała jakieś takie dziwne parcie na przygodę, skoro już procenty zaczynały krażyć w krwiobiegu.
_________________





[Profil]
 
 
Spencer Holgate



28

Aktorka/Współwłaścicielka Sand Bistro

The wheel is round.

Spencer Holgate

Wysłany: 2018-07-07, 01:55   

Znaczy wiadomo, jak się mówi że się skończy na dwóch czy trzech piwach to znaczy... chowajcie skrzynki, bo pijaczka przybyła. No dobra, nie była pijaczka ale z pewnościa gdyby miała okazję wypić więcej piw przy wspaniałym towarzystwie to by skorzystała; a towarzystwo póki co miała wyborne. Picie alkoholu czasami miało zbawienny wpływ jeśli chodzi o przemyślenia - chociaż nie zawsze, ponieważ zależy od charakteru czy też nastroju takiej osoby. Jedni marudza i rozpaczaja nad swym losem, wyrzucajac czasami bezsensowne teksty innym. Niemniej jednak jeśli chodzi o Ellis i David'a, to dobrze że miała kogoś komu ufała i mogła się zwierzyć, to często pomaga w wielu kwestiach.
- Nawet o tym nie pomyślałam... smutno mi by było samej pić.
Zrobiła smutna minkę, ale trudno byłoby w nia uwierzyć zwłaszcza znajac Spencer... dlatego po ułamku sekundy ponownie można było ujrzeć pogodna i wesoła twarz dziewczyny. Nie to, że Spencer nie da się w żaden sposób zranić czy zniechęcić, ale była taka osóbka co mimo niepowodzeń starała się dalej brnać naprzód, nawet gdyby miała jeszcze nie raz obrywać - uparciuch, tak. Cóż... Odprowadzić mogła zarówno Spencer, wszystko zależy od tego jak potoczy się ich wspólny wieczór, który póki co dobrze się zapowiadał - prawda?
- Mogłybyśmy poczekać na przypływ... Znajdziemy jakaś sprawna łódkę i może być całkiem... wesoło
Chociaż nie do końca byłaby pewna czy dobrze by było wejść na łódkę podczas przypływu, czy czasem przypływ nie zniósł je gdzieś głębiej w morze i byłby problem. Może lepiej tej teorii jednak nie sprawdzać w praktyce?
- To w takim razie, zostaniesz kapitanem, nawigatorem i kimś tam jeszcze.
Puściła do niej oczko, no bo skoro potrafiła nimi pływać to mogła pełnić te funkcje... no bo statek, tudzież łódka bez kapitana w rejs wypłynać nie może. Holgate również podświadomie obawiała się, że łódki moga być nie sprawne ale może jakiś właściciel był na tyle roztargniony, że zapomniał zabezpieczyć pojazd wodny? Zaczęte piwo ponownie zbliżyło się do ust aktorki, aby upić kolejnego łyka. Skierowała spojrzenie na krzaki, a że była jeszcze zbyt trzeźwa to jednak trochę zaczęła się obawiać czy powinny tak zagłębiać się w gaszcz... co prawda nie była to może dżungla, ale noc...
- Ale wrócimy i poczekamy na przypływ patrzac w gwiazdy.
A jednak dała się małpa skusić, dlatego też ochoczo ruszyła do przodu w stronę ukrytej ścieżki.
_________________

We all are living in a dream, but life ain’t what it seems

spencer holgate

link || link || link

[Profil]
   
 
Ellis Carter



29

Ex Marine / Aegis Deffence Services Contractor

I wish I could escape it but I'm a bad liar now you know you're free to go






Ellis Carter

multikonta: Max, Jayden, Erwin, Rhea, Dani, Kenai, Terry

Wysłany: 2018-07-17, 21:20   

- To dobrze - zadatki na alkoholizm kategorycznie przekreślone, chociaż tak naprawdę nie posadzałaby Spencer o picie do lustra, tak czy inaczej. Nie wygladała na osobę, uskuteczniajaca podobne scenariusze. W swoim życiu, Carter nabrała już nieco doświadczenia, jednak nie mogła pozbyć się tej minimalnej tendencji do oceny ludzi po wygladzie. Przynajmniej w pewnym stopniu, odrobinę.
- Nie bałabyś się? - spojrzała na dziewczynę z pozytywnym zaskoczeniem, odbitym w tęczówkach. - Równie dobrze mogłabym kłamać, że znam się na sterowaniu łódka, aż wyniosłoby nas na pełne morze.
Albo dziewczyna wyjatkowo jej ufała, albo przyczynił się do tego spożyty już alkohol. Poniekad, jedno nie wykluczało drugiego.
- Jestem chyba zbyt podatna na szczerość po alkoholu, ciężko mi wtedy kłamać.
Ściagnęła brwi, powoli wyjmujac telefon z przedniej kieszeni spodni. Zdaje się, każdy miał w sobie pewna dozę szczerości, uaktywnianej szczególnie po którymś z kolei piwie, albo kieliszku wódki. Nadal kontaktowała na tyle, aby nie dzielić się wszystkimi myślami, bo... to jednak ciężko było z niej wyciagnać bez względu na stan.
- To znaczy, że ja mam przejać wszystkie służbowe fuchy na łódce, a ty będziesz zwykła pasażerka? - spojrzała wymownie na Holgate, szybko przełaczajac na wyświetlaczu telefonu aplikację z latarka. - Mogłabym cię nauczyć czegoś przydatnego. Chyba, że wolisz po prostu podziwiać widok morza.
Teraz niewiele by mogły podziwiać, jako, że panowały ciemności i jedynie charakterystyczny szum zdradzał, gdzie jest linia brzegowa.
- Jasne. David by mi nie wybaczył gdybym nie wróciła.
Nawet zwyczajne z pozoru ogladanie gwiazd przy okazji saczenia piwa byłoby bardzo w porzadku. Nic, co prowadziłoby do wzmożonego wysiłku. To już wcześniej przerabiała, teraz wolała skupić się na rzeczach bardziej przystępnych, więc spędzenie czasu ze znajomymi w Southend jak najbardziej jej pasowało.
- Tak się zastanawiam - zaczęła, idac za Spencer dróżka, otoczona z dwóch stron przez gęste krzewy, zamykajac w ten sposób pochód. Wiadomo, że ten kto idzie na końcu musi się liczyć z konsekwencjami. W horrorach tacy odpadaja jako pierwsi, tymczasem szczęśliwie, nie były w żadnym horrorze.
- ... czy mogłybyśmy tutaj znaleźć coś przydatnego, czym można by było zatkać ten korek co jest w łódkach. Na wszelki wypadek.
Wcale nie chodził jej po głowie scenariusz, w którym pakuja się do małego statku i wypływaja na morze, od tak, dla zabawy. Jednak to alkohol podsuwał najbardziej błyskotliwe pomysły.
- Uważaj, pajęczyna - poświeciła na prawo, prezentujac tym samym spora sieć z uczepionym na niej, okazem nocnego stworzenia. Nie tym razem. Nagle pomyślała o podchodach, których była uczestnikiem jeszcze za czasów szkoły oficerskiej. Podobne wypady zdecydowanie sprzyjały wytwarzaniu się tych przyjemniejszych wspomnień, do których się później powracało.
W końcu dróżka dotarła do większej przestrzeni, w której między gałęziami, znajdował się niewielki dom, wykonany z czerwonej cegły. Dlaczego ktoś miałby stawiać budynek w podobnym miejscu? Z tego, co pamiętała, aby dojść do nieco szerzej drogi, należało przejść więcej niż pół kilometra.
Nie była to ruina, jednak Carter, wyjatkowo żadna przygód, zamierzała zbadać wnętrze – miała nadzieję, że w towarzystwie Holgate.
- Wchodzimy? - spojrzała na dziewczynę, kierujac światło z telefonowej latarki w dół, co by nie świecić po oczach. Tylko się rozejrza, nie będa przecież zaszywać się w środku, jak dwójka zbuntowanych nastolatek, raczacych się tanim winem. Plaża wydawała się pod tym względem bardziej odpowiednia, co nie znaczyło, że w środku nie znajda czegoś ciekawego. Nie było słychać żadnych, potencjalnych lokatorów, nie liczac świerszczy i innych owadów, schowanych gdzieś dalej, przy linii krzewów.
_________________





[Profil]
 
 
Spencer Holgate



28

Aktorka/Współwłaścicielka Sand Bistro

The wheel is round.

Spencer Holgate

Wysłany: 2018-08-17, 22:16   

Spencer jeśli ma pić, to pije z kimś a nie sama - więc jakby była sama to jednak wolałaby w ogóle nie pić i tak dalej. Z reszta co to za radocha pić samej, a później się upić i nie mieć komu się zwierzać z różnych dziwnych rzeczy! Z reszta picie samej to by było smutne i pokazałoby tylko to, że powoli się dziewczyna stacza na dno.
- Raczej nie. Nie masz powodu aby kłamać.
Wzruszyła ramionami podczas odpowiadanie jej. Spencer z pewnoscia nie posadzałaby o kłamstwo osobie, z która dobrze się rozmawiało i wcześniej nie została przez nia okłamana. Spencer różnie reagowała na piwo czy raczej po piwie, wszystko w zależności od nastroju który w tym momencie jej dopisywał.
- Czyli... nie potrzeba wariografu i wystarczy tylko pewna dawka alkoholu. Dobrze wiedzieć.
Swój telefon miała wyciszony i sięgała do niego jeśli faktycznie czegoś potrzebowała albo ktoś nie daje jej spokoju - badź razie stara się ograniczać korzystanie z niego do minimum. Kolejne słowa kobiety, nie wiadomo czemu ale rozbawiły ja.
- Zwykła pasażerka? Nieeee... No to mogę zostać Kapitanem!
Tutaj palcami zasłoniła lewa dłonia lewe oko; dłoń miała symulować opaskę na oku... tak czy inaczej wykonała parodię stojacego pirackiego kapitana. Kilka chwil później wróciła do swojego "ciała" i spoważniała.
- Z chęcia bym się czegoś nowego nauczyła. No i... nie tylko morza.
Bo prawda jest taka, że mimo wszystko była otwarta na nowości - lubiła się uczyć, czegoś ciekawego dowiedzieć; twierdziła, że zawsze coś może się w życiu przydać... tylko wolałaby nie mieć okazji aby z kimś walczyć, ale takie pływanie łódka lub robienie węzłów bo czemu by nie.
Patrzenie w gwiazdy z kimś kogo się lubiło, potrafiło zbliżyć dane osoby do siebie albo po prostu miło spędzać czas, pokazujac sobie gwiazdozbiory których Holgate nie znała za bardzo. Spojrzała w stronę kobiety, gdy zaczęła się "zastanawiać" i chwilę później sama aktorka zaczęła za czymś się rozgladać ale powiedzmy sobie szczerze... nawet nie wiedziała jak wygladał ten korek od łódki, dlatego o lekkim zawachaniu się spytała
- Mniej więcej jakiej wielkości to coś powinno być? Chociaż może sam korek znajdziemy? Wiele osób różne rzeczy wyrzuca w lasach.
Skrzywiła się lekko... bo może nie była super juper zajebiście eko, ale też nie była zwolenniczka zaśmiecania otoczenia i środowiska. Sama nie przykładała się za bardzo, ale każdy śmieć wyrzucała do odpowiedniego pojemnika i czasami jeśli czas na to pozwalał, to brała udział w akcji "sprzatanie świata". I tak szła obok a czasem za kobieta i tak jak z poczatku robiła to ochoczo, to teraz jednak stonowała i uważnie się rozgladała ale widocznie nie na tyle, żeby zauważyć pajęczynę... na szczęście dzięki ostrzeżeniu, zatrzymała się dwa centymetry przed nia. Aż ciarki ja przeszły... nie przepadała za pajakami, no ale cóż.
- Dzięki.
Wyminęła przeszkodę i ruszyła dalej, jakoś tak nie do końca pewnie się czuła w środku nocy... zwłaszcza ten domek, który znaleźli. Z drugiej strony, do odważnych świat należy ale póki co to rozejrzała się dookoła, przeszła od jednej do drugiej strony i starała zajrzeć przez okno.
- Wchodzimy
I niepewność zniknęła, pojawiła się chęć przygody... chatka, w takim miejscu? To musi być ciekawie. Dlatego podeszła zaraz z Ellis do drzwi i dała jej wejść do środka.
_________________

We all are living in a dream, but life ain’t what it seems

spencer holgate

link || link || link

[Profil]
   
 
Ellis Carter



29

Ex Marine / Aegis Deffence Services Contractor

I wish I could escape it but I'm a bad liar now you know you're free to go






Ellis Carter

multikonta: Max, Jayden, Erwin, Rhea, Dani, Kenai, Terry

Wysłany: 2018-09-02, 20:26   

Uśmiechnęła się, zupełnie naturalnie, słyszac odpowiedź. Zawsze ceniła sobie wysokie ambicje u innych, nawet jeśli koniec końców okazywały się niezwykle trudne do realizowania. Przez chwilę mogły się trochę powygłupiać, udawać żadnych przygód śmiałków, kapitanów zaledwie niewielkiej łódki. Nawet dla takich z pozoru zwyczajnych rzeczy warto było trzymać się przy życiu, w co wcześniej mocno watpiła, majac za soba jedno z najtragiczniejszych wydarzeń. Nadal próbowała przekonać sama siebie, że świat się nie kończy, chociaż głos Sophie odzywał się w podświadomości co i raz, zupełnie jakby niedoszła narzeczona szpiegowała ja po śmierci. Zmiany po podobnych przeżyciach nie przychodziły z dnia na dzień.
- Mam jeszcze kilka propozycji w zanadrzu.
Bo skoro Spencer wykazywała się dobrymi chęciami, nie musiały się ograniczać jedynie do łódek. Na razie co prawda nie dotykała się do broni palnej i nie uskuteczniała strzelania gdzieś na odludziu, jednak chociażby sklejanie wojskowych modeli uznawała za całkiem pochłaniajace. Mimo to, opinie mogły być różne. Podczas gdy jedna osobę coś nadzwyczaj interesowało oraz fascynowało, inna mogło zwyczajnie nudzić. Przyjdzie czas, żeby i tego się dowiedzieć.
- Na to liczę. Właściwie, chyba niezbyt wielki, taki… średni?
Wszystko zależało od modelu. Mogły podejść do tej łódki, obejrzeć ja najpierw, chociaż wydawało jej się, że poszukiwania tego rzekomego korka były dobra wymówka na skierowanie się w stronę podejrzanej ścieżki. Po prawdzie, wcale taka podejrzana jej się nie wydawała, w przeciwnym razie nie zapuszczałaby się razem z Holgate aż do tego miejsca. Może nie należała w tej chwili do najbardziej rozważnych osób, bo rzeczywiście byłaby również w stanie wypłynać w stronę morza czyjaś zaparkowana na plaży łódka. Nie za daleko oczywiście, tak na pewna odległość, chociaż żyła z przekonaniem, że byłaby w stanie zapanować nad tym kawałkiem drewna, przy odpowiednim wykorzystaniu wioseł. Oby nie przeceniała zbytnio swoich umiejętności.
Zerknęła jeszcze przez chwilę na Spencer, nim jako pierwsza przekroczyła próg opuszczonego domostwa z kawałkami gruzu i porozklejanymi płytkami, zalegajacymi na deskach, robiacych za podłogę. Przestrzeń nie była ogromna – ograniczała się zaledwie do kilku pomieszczeń na parterze, zejścia do piwnicy i zapadniętych schodów, prowadzacych na górę. Tam już się raczej nie dostana, chyba, że rzeczywiście przyszłoby im do głowy odgrywanie Tomb Raidera.
- Powinien mieć owalny kształt i takie jakby wyżłobienia do wkręcenia. Zazwyczaj tak wygladaja.
Przypomniała jeszcze w kwestii korka, przy jednoczesnym ściagnięciu nieznacznie brwi. Oświetliła telefonem podłogę, uważnie ja ogladajac pod katem technicznym. Nie powinna się zbyt szybko zapaść, chociaż stawianie kolejnych kroków, powodowało charakterystyczne dudnienie.
- Pójdę na prawo - skinęła głowa na bok, jeszcze raz patrzac na Spencer. Dopiła do końca zalegajace w butelce piwo, nie decydujac się ostatecznie na odrzucenie jej na bok, chociaż szkła było dookoła całkiem sporo.
Wzrok przesuwał się z jednej strony na druga, kiedy to nagle podłoga zarwała się w jednym miejscu, przez co lewa noga wpadła między deski podłogowe, na wysokość uda, unieruchamiajac ja. Przy okazji towarzyszył temu odgłos rozbijanej butelki, a właściwie dna. Nie zyskała przez to większych ran, jednak cała sytuacja sprawiła, że spoważniała wyraźnie, a serce podeszło do gardła.
- Jasna cholera - zaklęła ciężko pod nosem, przygladajac się niepewnie uwięzionej w szczelinie nodze. Miała sporo szczęścia, że wyrwa nie stała się większa, przez co mogłaby wpaść do podejrzanej piwnicy, zalanej po części przez wodę.
- Spencer - obróciła się przez ramię, wypatrujac towarzyszki, co zapewne została już zaalarmowana niespodziewanym hałasem. - Przydałaby się drobna pomoc.
Musiała postępować ostrożnie, żeby rzeczywiście bardziej nie pogorszyć sytuacji. Zacisnęła dłoń nieco pewniej na szyjce rozbitej do połowy butelki, co by odrzucić ja na bok. Nie było już sensu trzymania jej przy sobie, jedynie się przypadkowo skaleczy.
_________________





[Profil]
 
 
Spencer Holgate



28

Aktorka/Współwłaścicielka Sand Bistro

The wheel is round.

Spencer Holgate

Wysłany: 2018-10-31, 18:53   

Aktoreczka po części wiedziała co to znaczy strata, wiedziała o tym jakie umysł wtedy figle płatał… była wtedy w tych dwóch wieżach z rodzicami, bawiła się świetnie i się śmiała razem z mamą i nagle wszystko zniknęło, huk, ból i nikogo innego. Później przestała mówić, chociaż nie rzadko słyszała głos ojca i matki… a świadomość, że już nie żyli tym bardziej ją blokowały. Może to nie było samo co przeżywała Ellis, właściwie chyba nawet nie do końca wiedziała co się działo – ale podobne doświadczenia, mogły w jakiś sposób jeszcze bardziej je zbliżyć. Doskonale wiedziała po sobie, że ta strata nigdy nie znika, ból łagodnieje jak i wspomnienia zblakną, ale tak naprawdę gdzieś to zawsze w nich będzie i tylko można się pogodzić z tym faktem tym samym zapewniając względny spokój własnemu „Ja”.
- Ellis pełna pomysłów. W takim razie poddam się cała Tobie.
W sumie to Spencer chętnie by postrzelała do jakiś puszek czy chociaż w ścianę i jeśli sobie sama nie zrobi krzywdy to będzie sukces. Odnośnie składania modeli to raczej nie miała doświadczenia z tym, bo jednak w łapkach to miała jedynie klocki jako dziecko i tylko tyle. Miała cierpliwość, była sprawna i zwinne paluszki więc mogła być dobrą kandydatką na modelarza o ile ktoś ją zarazi tą pasją. Teraz jednak miały konkretny cel i gdy tylko usłyszała że należy znaleźć korek rozmiaru „średniego”, które było pojęciem względnym to jednak zaczęła rozglądać się zaraz po tym jak weszły do domku, w którym wydawało się, że nikogo nie było od dłuższego czasu.
- Mhm, może się uda coś znaleźć… w końcu niedaleko do brzegu.
Rozglądała się dookoła, nie było zbyt jasno więc pomagała sobie latarką z telefonu. To i tak nie ustrzegło jej przed tym aby się nie potknąć, bezwiednie rzuciła „mięsem” pod nosem, a później zaśmiała się cicho. Rozglądała się w poszukiwaniu korka, który miał im umożliwić podróż – może i nie na koniec świata, ale na kilkadziesiąt metrów od brzegu by móc podziwiać z dziewczyną niebo, pobyć sam na sam… bez wyraźnego celu. Miała więc nadzieję, że znajdą to po co przyszły… ogólnie gdyby nie to, że domek był zaniedbany jak i okolica wokół niego, to by było całkiem niezłe miejsce. \
- Chyba stary właściciel wyniósł się stąd na dobre. Można by ten domek wyremontować i mogłybyśmy od czasu do czasu się tutaj zaszyć.
Pomysł cudny a Spencer naprawdę ta myśl się spodobała i chyba była gotowa aby to realizować, chociaż wolała z kimś niż samej. Wodziła dłonią po zakurzonej szafce, kiedy usłyszała trzask a później jeszcze rozbijane szkło. Momentalnie odwróciła się w stronę hałasu i usłyszała prośbę partnerki tego wieczora.
- Co się stało? Już pędzę!
Zawołała i mało ostrożnie się do niej zbliżyła, chociaż w jej przypadku nic poważnego się nie stało. W końcu ktoś z tej dwójki musiał być urodzonym w czepku. Poświeciła ją, jej unieruchomioną nogę.
- Możesz nią ruszać?
Wtedy też odstawiła gdzieś swoją praktycznie pustą butelkę, a telefon do kieszeni z której nieco wystawał aby świecił.
- Złap mnie za rękę, to pociągnę.
Tak jak powiedziała, tak też zrobiła – nie do końca wiedząc czy to było rozsądne ale póki co miała tylko taki pomysł i może on wystarczy.
_________________

We all are living in a dream, but life ain’t what it seems

spencer holgate

link || link || link

[Profil]
   
 
Ellis Carter



29

Ex Marine / Aegis Deffence Services Contractor

I wish I could escape it but I'm a bad liar now you know you're free to go






Ellis Carter

multikonta: Max, Jayden, Erwin, Rhea, Dani, Kenai, Terry

Wysłany: 2018-11-07, 22:23   

Najgorszy były wydarzenia, do których nie szło zupełnie się przygotować. Nieszczęśliwy wypadek, zrządzenie losu, odbierające bliskich, związanych z mnóstwem wspomnień. Czyiś świat legł w gruzach na skutek jednego zdarzenia, mieszając również w psychice. Nie bardzo potrafiła sobie wyobrazić śmierć dwójki rodziców, z czego większość uczuć była zdecydowanie przelana na matkę, jako, że ojca często nie było w domu. Taka praca, czy mogła go winić? Teraz tym bardziej nie, skoro pożegnał się z życiem, umierając rzekomo bohaterską śmiercią. Nie była do końca przekonana czy utrata życia podczas katastrofy to na pewno bohaterska śmierć.
- Naprawdę?
Nie podejrzewała, że Spencer miała takie plany w głowie, na które wpływać również mogło upojenie alkoholowe. Gdyby rozchodziło się o domek przy wybrzeżu Chorwacji, albo innego państwa, położonego na południu, w cieplejszym klimacie mogłaby się nawet nad tym zastanowić. Cóż byłoby im po miejscu, które stanowiło najpewniej miejsce zbiórek nie tylko okolicznej dresiarni, plującej pod nogi, ale i innych włóczęgów, może nawet szukających schronienia w podobnych budowlach, byle tylko nie trafić na wytrzeźwiałkę, a później do schroniska, gdzie nikt nie zezwalał na ogrzewanie się od wewnątrz alkoholem. Z resztą, te tereny z pewnością musiały do kogoś należeć. Nie bardzo wiedziała nawet pod kogo mogłyby podlegać, jeśli okazałyby się publiczne. Wypady do Southend ograniczała do udawania się w te bardziej uczęszczane części plaży.
- Tak - ściągnęła brwi, automatycznie poruszając unieruchomioną kończyną w pustej przestrzeni. - Na dole musi być jakieś dodatkowe pomieszczenie, coś jak piwnica. Gdzieś musiały się znajdować schody, prowadzące na tamte rejony. Czy to pomiędzy zrujnowanymi ścianami czy na zewnątrz. Nie była jednak pewna czy chciałaby tam się udać. Nie teraz, kiedy w głowie odrobinę szumiało od spożytego alkoholu, a po za tym, szukały rzeczonego wcześniej korka, w pierwszej kolejności.
- Uważaj na szkło, ostrożnie - nie chciała przecież, aby dziewczynę dosięgły ostre, przezroczyste odłamki, co mogłoby się przyczynić do krwotoku. Zdaje się nikt z imprezowiczów okupujących okolice ogniska nie posiadał przy sobie apteczki. Nawet wielce przezorny David.
Pozostawało jej chwycić za dłoń Spencer, w drugiej nadal ściskając telefon, z którego rzucane światło pełzło po zrujnowanym pomieszczeniu. Drugą, nieunieruchomioną nogą przesunęła odrobinę, co przyczyniło się do charakterystycznego zgrzytnięcia pod podeszwami. Udało jej się ostrożnie wyciągnąć nogę, co by gładko przejść na bok, nie ryzykując kolejnego zapadnięcia między mało wytrzymałymi deskami. Chyba, że to ona trafiła na jakąś wadliwą, wygryzioną przez korniki, albo konkretnie zbutwiałą.
- Mało brakowało… dzięki - rzuciła Spencer krótkie, wdzięczne spojrzenie, oglądając następnie nogę, co ugrzęzła w podłodze. Wszystko wyglądało w porządku, nawet odstające na krańcu deski drzazgi nie przebiły się przez materiał spodni.
- Widzisz tam coś ciekawego? - poświeciła smartfonową latarką między deskę, rzucając oświetlenie na piwnicę, po części zamokniętą, w której znajdowało się sporo rupieci, a nawet starych mebli. Może jednak mogłyby zaryzykować i poszukać odpowiedniego zejścia. Ogólnego klimatu się nie obawiała, jako, że na horrorach pozostawała nieustraszona, a z resztą, miała towarzystwo. Zawsze to inaczej, również mając na uwdze stan upojenia. Może nawet uda im się znaleźć coś przydatnego do tej wspomnianej wcześniej łódki?
_________________





[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 5