Poprzedni temat «» Następny temat
Alex
Autor Wiadomość
Chester Aldridge








25

bileter w cineworld, alfons w kurniku miłości

leci na wszystkich

South - West Brentwood

mów mi: emka

multikonta: riley, izzy, yev, sherrie, calanthe, nancy

nieobecność: bardzo zamulam









Wysłany: 2017-09-13, 23:54   
  

  
Adonis Chester Aldridge

  
i've had one too many cigarettes burning up my lungs


Wysłuchał koncepcji Joeya z uniesionymi brwiami i kiedy chłopak już zamilkł, poczatkowo tylko wzruszył ramionami. Uniósł swój kieliszek do ust, po czym przechylił go energicznie, raczac się kolejna porcja gorzkiego alkoholu i dopiero kiedy odstawił puste naczynie na blat stołu, zabrał głos:
- Stary, sprzedaję bilety w kinie - powiedział takim tonem, jakby był starym człowiekiem u kresu swojego życia, który widział już wszystko oraz którego niczym nie można było zaskoczyć. - Jakbym miał odrzucać zaloty każdej seksownej laski, no, albo faceta, mnie to bez różnicy, przez matki z dziećmi, które przez dwadzieścia minut nie moga się zdecydować czy kupuja pięć biletów ulgowych czy jednak cztery, a jeden normalny i trzy małe popcorny czy jednak dwa duże to... zdechłbym - zakończył mało efektownie, po czym uśmiechnał się do Joeya w taki sposób, jak gdyby rzucał mu wyzwanie: no, przegadaj mnie teraz. Nie było mowy, aby Harrison podołał. Chester miał w zanadrzu tyle historyjek o tym, co ludzie niekiedy wyprawiali w kinie, przed kasa biletowa, że mógłby usypiać nimi dzieci do snu. Dlatego też, chociaż zdawał sobie sprawę z istotnych różnic pomiędzy kariera barmana a sprzedawcy świstków papieru przed wejściem na salę kinowa, teoria Joeya kompletnie do niego nie przemawiała. No bo... kto normalny odmawia flirtu?! Przecież to nie do pomyślenia.
- W Paryżu? - powtórzył nieco głośniej niż zamierzał, ściagajac tym samym na siebie uwagę kilku siedzacych niedaleko osób. Od razu zgromił ich spojrzeniem, które mówiło "no i co się gapicie?", a kiedy ciekawskie jednostki już odwróciły wzrok, znowu przygladnał się Joeyowi. - O jebany Zeusie czy tam Jezusie Chrystusie, jeden chuj. - Tak elokwentne wyrażanie zdziwienia tylko w wykonaniu Chestera Aldridge'a! - Po co przyjechałeś tutaj z Paryża? Na łeb upadłeś? - Nie rozumiał tych tubylców, no po prostu nie rozumiał! Mieli do wyboru mieszkanie w jakichś światowych miejscach, a z jakiegoś powodu i tak wędrowali do Brentwood. I po jakiego grzyba? - Siaaadaj, mamy jeszcze co pić - mruknał i pociagnał go za rękę w dół, aby z powrotem zajał swoje miejsce. W Alex mieli promocję na szoty do trzynastej i Chester kupił ich aż dziesięć (co wspominałam, ale nawet najlepszym się zdarza), żeby nie musieli martwić się o swoje upojenie alkoholowe, także Joey powinien być spokojny!
_________________
and i'm sorry i say 'fuck' too much
© okinnel
[Profil]
 
 
Joey Harrison








22

South - West Brentwood

mów mi: Patuś, the greatest youtuber of them all

multikonta: Amanda, Ally



Wysłany: 2017-09-14, 17:36   
  

  
Joey Harrison

  
I'm still big, it's the pictures that got small!


Joseph słuchał w skupieniu opowieści Chestera, jednak uśmiech malował się coraz większy na jego twarzy. Faktycznie, opowieść była na tyle analogiczna, że bardzo trudno było ja przebić albo w jakiś sposób zanegować. Niestety, ludzie byli jacy byli i tego nie da się po prostu nie dostrzegać. Jasne, można wybrać czysty system pt "mam wyjebane", tak jak Harrison zwykle praktykował, ale były takie chwile kiedy bardzo trudno było mu utrzymać pogodę ducha. Chcecie dowodów? Zerknijcie na grę z Lauren. Kiwnał głowa z uśmiechem.
-No dobra, nie będę udawał, że nie masz sporo racji w swoich słowach, ale zapominasz o najważniejszym. Jest piatek wieczór, wszyscy twoi kumple ida się bawić, pija cała noc, flirtujado woli a Ty siedzisz jak ciul za barem, jesteś kompletnie trzeźwy i.... chłopak przerwał i naprawdę się wzdrygnał. Ta wizja była dla niego aż tak przerażajaca, skrzywił się wyraźnie-To musi być okropne, ej. – dopowiedział po chwili tonem który brzmiał mniej więcej jak "jest piatek a Ty jesteś trzeźwy! Wracasz do domu o 3 rano, jest zimno, pizga, a Ty pewnie jak tylko wstaniesz to ogarniasz się do pracy!!"
Kiedy zobaczył reakcję Chestera na słowo "Paryż" aż się roześmiał głośno i pokiwał głowa kilkakrotnie. NO bo to było naprawdę zabawne! Moulin Rouge, Montmartre, Luwr, Plac Dalidy i wiele wiele innych miejsc opuszzonych bo... bo co? -Zdradził mnie chłopak i postapiłem nieco wystawił dwa palce w geście który zwykle wykonuje się chcac zademonstrować coś malusieńkiego-nieco, nieciutko nierozsadnie. – po czym szeroki uśmiech pojawił się na jego twarzy kiedy wzruszył ramionami. Aby zebrać myśli wział jeden shot do ręki, kiwnał głowa na znak toastu i przechylił go na raz. Boże! Fuj! Palacy smak czystej wódki spłynał mu po gardle, chłopak skrzywił się wyraźnie, po czym taki wykrzywiony dopowiedział-A wierz mi, wtdy naprawdę nie chce sięsiedzieć w tym samym mieście co ten dupek Obrzydliwy smak po chwili zninał, pozostawiajac jedynie niewielki posmak na języku, do którego w gruncie rzeczy Harrison się już przyzwyczaił. Chłopak poprawił sobie fryzurę, spojrzał na Chestera -Nigdy nie przeżyłeś tak wielkiego czegoś, że gdy to się rozjebało to miałeś ochotęwyruszyć na jakieś pieprzone Eat, Pray, Love? – spytał mimowolnie, lekko przy tym unoszac brwi. A dobra, teraz jakoś musze zamaskować by miało sens to że nagle wstał. -Moment, ja tylko.. – mruknał próbujac wyczuć swój portfel, w końcu to potem on bedzie stawiał. NA szczeście hajs został odnaleziony, westchnał wiec z ulga i usiadł spowrotem..
[Profil]
 
 
Chester Aldridge








25

bileter w cineworld, alfons w kurniku miłości

leci na wszystkich

South - West Brentwood

mów mi: emka

multikonta: riley, izzy, yev, sherrie, calanthe, nancy

nieobecność: bardzo zamulam









Wysłany: 2017-09-15, 01:29   
  

  
Adonis Chester Aldridge

  
i've had one too many cigarettes burning up my lungs


E tam, po ostatnich zajściach Chester nauczył się, że lepiej obchodzić szerokim łukiem ludzi, którzy nie potrafili wyciagnać kija z tyłka. Odkad Aislin wygłosiła mu umoralniajaca przemowę, z której bez trudu można było wywnioskować, że ze względu na wstydliwa przeszłość nie zamierzała utrzymywać kontaktu ze starymi znajomymi, dał sobie spokój. W niektórych przypadkach nawet pogoda ducha nie potrafiła nic wskórać i tyle, o.
- A kto im każe stać za tym barem? - zapytał z czymś na kształt lekkiej złości, jak gdyby barmani, którzy odrzucali jego zaloty, automatycznie byli największymi bestiami jakie ten świat widział. - Jak chca to moga rzucić tę robotę w pizdu. - Sam nierzadko odczuwał ochotę, aby przysłowiowo pierdolnać to wszystko i wyjechać w Bieszczady, ale po chwili przypominał sobie o tym, że stawka była wyprowadzka z piekielnego, rodzinnego domu, a wtedy zaciskał zęby i dalej obsługiwał te nieznośne matki z dziećmi, które nie mogły zdecydować się na smak soczku, jaki ich Benny badź inny Billy miał dostać w gratisie. I nawet nie narzekał! A przynajmniej nie robił tego przy nich, bo zależało mu na jakiejś robocie, a wiedział, że za marudzenie w miejscu pracy w każdym momencie mógł zwyczajnie wylecieć.
Pokręcił głowa ze śmiechem na teorię Joeya odnośnie życia barmanów. Nie był na tyle empatyczny, aby postawić się w miejscu któregoś z nich i spróbować ich zrozumieć, ale sama mina Harrisona sprawiała wrażenie godnej zapamiętania. Zupełnie jakby pełnienie funkcji barmana było równoznaczne z byciem skazanym na wieczne potępienie.
- Ooo! Co zrobiłeś? - zapytał, od razu podchwytujac temat reakcji Joeya na wieść o zdradzie byłego chłopaka. Ten temat wydawał mu się stanowczo zbyt ciekawy, aby go pomijać, więc postanowił sobie, że nie spocznie dopóki nie uzyska jednoznacznej odpowiedzi. Albo ewentualnie dopóki Joey stwierdzi, że Chester był stanowczo zbyt nachalny oraz ciekawski, a potem opuści bar i zostawi go tutaj całkiem samego, z sześcioma szotami do wypicia. Ludzie zazwyczaj w takich przypadkach wybierali tę druga opcję, ale skoro Harrison wytrzymał już całe to żałosne oprowadzanie po kampusie i akcję z Keeganem, możliwe, iż jego tolerancja na irytujacych typów była wyższa niż u większości populacji.
- A czy ja ci wygladam na Elizabeth Gilbert? - Zapewne gdyby nie praca w kinie, w życiu nie załapałby tej aluzji i teraz patrzyłby na niego z mina "aleosochozi". Wygladało jednak na to, że czasami irytujaca praca mogła okazać się przydatna. Jeden zero dla Chestera! - Nie, stary. Moje zwiazki sa jak gówno, zawsze kończa w tych samych ściekach. - Wzruszył ramionami bez żalu. Jedni oczekiwali od losu wielkiej miłości aż po grób, a inni - zabawy, spontaniczności i entuzjazmu. Chester zdecydowanie należał do tej drugiej grupy osób i nie było mu szkoda tego, iż tak wiele razy okazał się przyczyna zakończenia któregoś z kolei zwiazku. Tak bywa, po prostu.
_________________
and i'm sorry i say 'fuck' too much
© okinnel
[Profil]
 
 
Joey Harrison








22

South - West Brentwood

mów mi: Patuś, the greatest youtuber of them all

multikonta: Amanda, Ally



Wysłany: 2017-09-15, 21:38   
  

  
Joey Harrison

  
I'm still big, it's the pictures that got small!


Kiedy Joseph usłyszał pytanie pt "kto każe im stać za tym barem" to jedynie wzruszył bardzo teatralnie dłońmi, rozłożył je i ścisnał wargi w minie która miała zasugerować pewnego rodzaju "kto wie?" On naprawdę nie wiedział co może odpowiedzieć Chesterowi, ale wiedział, ze tym razem go pokonał w tej całej dyskusji na temat tego dlaczego barmani źle reaguja na chłopaka-No ale wiesz, z drugiej strony srał ich pies, jesteś hot a oni będa żałować, nie na odwrót – po czym przygryzł lekko wargę i puścił mu oczko, po czym roześmiał się głośno, odchylił się w tył na tej ławie i poprawił sobie fryzurę. Joey zadudnił dłońmi o stół, po czym spojrzał na Chestera i zmarszczył bwi-Kiedyś zapytałem o to kumpla, ale w sumie jesteś człowiekiem na tyle fajnym, ze Twoja odpowiedź też będzie mnie interesowała. Jak myślisz – Joey przybliżył się bliżej, rozejrzał wokół, zupełnie jakby miał wyszeptać jakiś wielki, ogromny sekret. Może Harrison jest na tropie Iluminatów? Może wie coś czego nie powinien? A może-Czy gała to już seks? – po czym uniósł brwi rozbawiony, odsunał się od chłopaka i klasnał w dłonie uważajac, że udało mu się wkręcić chłopaka i naprawdę myślał, ze ten mu zdradzi teraz jakiś sekret. -Ja nie zrobiłem nic, to on zakręcił się wokół jednego francuskiego fagasika, widziałem jedyni jak sięcałowali ale na bank się rżneli, proszę Cię wywrócił oczami pokazujac, że dla niego to było wręcz oczywiste-Ale lubię moje życie w Brentwood, lubię imprezy, moich znajomych, przyjaciół. Kompletnie nowe miejsce, świeży start. Naprawdę polecam – po czym wywrócił oczami pokazujac, że według niego temat stał się zbyt ckliwy i cwany uśmiech pojawił się na jego ustach kidy chwycił za trzeci kieliszek. Przechylił go oczywiście i znów skrzywił się zupełnie jakby zobaczył Fitza nago. Kiedy Chester zapytał go o autorkę ksiazki to ten jedynie przymknał jedno oko, kiwnał głowa kilkakrotnie i oświadczył-No wiesz... z blond włoskami... – po czym roześmiał się. Joey kilka lat temu zaliczył ostra jazdę na tę ksiażkę, planował długa i intensywna podróż do Indii – która niestety nigdy nie doszła do skutku. Kiedy zaś usłyszał jak Chester wypowiada się na temat swoich zwiazków to jedynie bardzo sugestywnie wskazał kieliszek. Oj tak, Chesty, napij się.
[Profil]
 
 
Chester Aldridge








25

bileter w cineworld, alfons w kurniku miłości

leci na wszystkich

South - West Brentwood

mów mi: emka

multikonta: riley, izzy, yev, sherrie, calanthe, nancy

nieobecność: bardzo zamulam









Wysłany: 2017-09-17, 19:37   
  

  
Adonis Chester Aldridge

  
i've had one too many cigarettes burning up my lungs


Wypowiedzi Chestera w sensie merytorycznym były tak głębokie, madre oraz interesujace jak szczotka od kibla, ale jego upartość nadrabiała absolutnie wszystkie braki. Dlatego kiedy Joey skończył tę dyskusję, rozkładajac dłonie, Aldridge poczuł się niezwykle usatysfakcjonowany swoim watpliwym wygadaniem. Dla takich chwil żył!
- O! I to bardzo mi się podoba. - Uśmiechnał się z uznaniem, a potem wyciagnał dłoń i poklepał Joeya po ramieniu, jakby chciał powiedzieć: tak trzymaj! - Już jesteś moim kumplem. Jak będziesz kiedyś potrzebował trawki to mów, moja matka ma tego pod dostatkiem. - W jaki sposób kupić sobie sympatię Chestera? Rzucić komplementem i po sprawie! A tak serio to nie, po prostu Joey był fajny i dlatego Aldridge był w stanie służyć pomoca, jeśli kiedyś Harrisona miałaby najść ochota na dobra, czysta marihuanę.
Zmarszczył brwi w skupieniu, oczekujac na pytanie nowego znajomego. Faktycznie, zważywszy na tajemnicze zawieszenie głosu przez Joeya, spodziewał się czegoś... bardziej spektakularnego? Tak, chyba tak.
- Eeee... to poważne pytanie? - zapytał, próbujac rozgryźć Harrisona za pomoca zmrużenia oczu. Kto wie, może tego chłopaka jeszcze nie uświadomiono w sprawach seksu i pytał całkiem naprawdę? Kim był Chester, aby oceniać?
Pokiwał głowa, wydajac z siebie coś na kształt przeciagniętego "uuuu", gdy Joey zdradził mu historię odnośnie tamtego chłopaka z Paryża. W sumie nie wiedział jak powinna wygladać poprawna reakcja na taka wiadomość, ponieważ główna przyczyna rozpadu jego własnych zwiazków, zaraz po zamiłowaniu do używek, była niestałość w uczuciach. W tym przypadku więc Harrison oraz Aldridge znajdowali się po różnych stronach barykady.
Na wieść o tym, że Joeyowi mimo wszystko podobało się w Brentwood, uśmiechnał się i uniósł do góry wyciagnięty kciuk.
- No i super, przyjacielu. Walić tamtego Francuzika. - Niby nie znał chłopaka, ale to nie przeszkadzało mu w wieszaniu na nim psów. Solidarność zobowiazywała!
Puszczajac mimo uszu komentarz odnośnie rzekomego podobieństwa do Elizabeth Gilbert (pff, lubił swoje włosy!), sięgnał po kieliszek i opróżnił go w ekspresowym tempie.
- Fuj, cholera - wymamrotał, kiedy już było po wszystkim. Kto w ogóle wymyślił wódkę?
_________________
and i'm sorry i say 'fuck' too much
© okinnel
[Profil]
 
 
Joey Harrison








22

South - West Brentwood

mów mi: Patuś, the greatest youtuber of them all

multikonta: Amanda, Ally



Wysłany: 2017-09-18, 16:48   
  

  
Joey Harrison

  
I'm still big, it's the pictures that got small!


To było całkiem zabawne, to uczucie gdzieś wewnatrz jego serca. Chociaż Joey Harrison znał ot tego tutaj siedzacego Chestera z mnej więcej godzinę, to już dawno nie czuł takiego porozumienia dusz. Czasem tak w życiu bywa, że zna się kogoś dosłownie chwile, ale czuje, że jest to naprawdę kandydat na dobra znajomość. Dlaczego dobra? Czy Joey miewał "złe" znajomości? Chociaż to może się wydawać dziwne albo niespotykane, to jednak Joey nie był debilem i wiedział, że nie każda przyjazna mu dusza była taka kompletnie – całkowicie i niezaprzeczalnie. Coś jednak sprawiało, że wyczuwał w tym oto mężczyźnie szczerość, której nie wyczuwał w każdej napotkanej przez niego osobie.
-Dzięki stary, tak właściwie... – w tym momencie usłyszał sformułowanie które sugerowało, że matka Chestera zajmuje się dealerka. -Czekaj, co? Twoja mama? Ym, no, ten... – chrzaknał zakłopotany. Naprawdę? Tak się dało?! Chociaż matka bliźniaków zdawała sobie sprawę z tego, że nie sa oni święci – zwłaszcza Joseph to nigdy nie dała zielonego światła na te wszystkie używki i inne sprawy którymi wypełnione było jego życie. Joseph zawsze twierdził, że jego mama jest liberalna osoba – a tu jak się okazuje, zdecydowanie bardziej mozna to wszystko ogarniać.
Kiedy Chester zapytał go czy to poważne pytanie, to ten kiwnał głowa-No bo na przykład mój były z kimś spał i twierdził, że to nic nie znaczy. A jeśli by tylko postawił gałę, to czy tym bardziej to wszystko nic nie znaczyło? Czy jednak to coś znaczy? – rozłożył dłonie bardzo teatralnie, w ten sposób chcac pokazać, że to dla niego naprawdę otwarta dyskusja.
Harrison również przechylił kolejny kieliszek, wykrzywił twarz i jęknał coś pod nosem.
[Profil]
 
 
Chester Aldridge








25

bileter w cineworld, alfons w kurniku miłości

leci na wszystkich

South - West Brentwood

mów mi: emka

multikonta: riley, izzy, yev, sherrie, calanthe, nancy

nieobecność: bardzo zamulam









Wysłany: 2017-09-18, 21:52   
  

  
Adonis Chester Aldridge

  
i've had one too many cigarettes burning up my lungs


Ha, a więc wygladało na to, że Keegan jednak łaczył ludzi! Co prawda w sposób pośredni, ale mimo wszystko, bo gdyby nie on oraz jego charakterystyczna koszulka, Chester w ogóle by się przy Joeyu nie zatrzymał. I tym samym obaj przepuściliby szansę na nowa, ciekawa znajomość.
- No, dokładnie - potwierdził tak, jak gdyby rozprowadzanie narkotyków było czymś, czym zajmowały się wszystkie normalne mamy. Zaraz jednak wybuchnał śmiechem, bo mieszanka zakłopotania Joeya oraz wesołego humoru, jaki udzielił mu się po tych kilku szotach, była zbyt zabawna, aby utrzymać pokerowy wyraz twarzy. - Totalnie musisz ja kiedyś poznać - stwierdził, nadal wpatrujac się Harrisona z uśmiechem. To nie jego wina, że ten chłopak tak łatwo dawał się zaskakiwać, co z kolei rozśmieszało Chestera. Uroczy gość, naprawdę. Zaraz jednak Aldridge spoważniał i nachylił się w jego stronę tak, jak gdyby pragnał stworzyć między nimi jakaś aurę poufałości, a potem zdradził przyciszonym głosem: - To straszna wiedźma, ale jak się zjara to potrafi być całkiem zabawna.
Po czym odsunał się na normalna odległość i puścił do Joeya oczko. Niech się chłopak zastanawia nad tym, z jaka patologia przyszło mu właśnie spędzać czas.
- No wiesz... moja była rzuciła mnie za przelizanie się z jej przyjaciółka po pijaku, także... - Rozłożył ręce z bezradnościa. Nie miał pojęcia co Joey chciał od niego usłyszeć, zwłaszcza że zwiazki naprawdę nie były najmocniejsza strona Chestera. Mniej więcej dziewięćdziesiat procent tych, w które wplatał się w przeszłości, kończyło się wyłacznie z jego winy. Bliżej było mu do wczucia się w sytuację wspomnianego, byłego chłopaka Harrisona aniżeli spróbować przejać jego tok myślenia. - W każdym razie normalni ludzie uznaja seks za zdradę, więc hm... trzeba było mu wpierdolić. Przynajmniej dla zasady. - Wzruszył ramionami. Żaden z niego doradca w kwestiach sercowych, ale hej, jakoś z tego wybrnał!
_________________
and i'm sorry i say 'fuck' too much
© okinnel
[Profil]
 
 
Joey Harrison








22

South - West Brentwood

mów mi: Patuś, the greatest youtuber of them all

multikonta: Amanda, Ally



Wysłany: 2017-09-19, 09:14   
  

  
Joey Harrison

  
I'm still big, it's the pictures that got small!


Joey Harrison nie był dobry w podejmowaniu decyzji, a przynajmniej tych słusznych. Może po prostu nie potrafił odróżnić słusznej decyzji od tej kompletnie złej? Ale chwila, czy ktokolwiek potrafi? Czy widzieliście kiedyś kogoś kto powiedział "A dzisiaj podejmę sobie zła decyzję, bo yolo"? Nie wydaje mi się. No i chociaż Joseph faktycznie kilkakrotnie spadł na cztery łapy, na przykład przeprowadzajac się do Brentwood, to najlepsza decyzja jaka podjał w życiu było właśnie aktorstwo. Dlaczego? Kiedy Chester powiedział mu całkiem otwarcie, że jego mama handluje trawka, to dziesiatki sprzecznych emocji pojawiło się na jego twarzy – tym samym poniekad zdradzajac jak plastyczna ma facjatę. Kaszlnał kilkakrotnie próbujac ukryć to jak bardzo nie wiedział co ma powiedzieć.
-Jasne, byłbym, ten, no, zaszczony – parsknał śmiechem, drapiac się mimowolnie po skroni. Tak, zdecydowanie był zawstydzony tym jak łatwo go teraz zbito z tropu i kompletnie nie wiedział, jak się ogarnać w nowej rzeczywistości, w której mamy sprzedaja trawkę.
Kiedy Chester zdradził mu historię swojego zwiazku, kiwnał głowa kilkakrotnie z powaga wypisana na twarzy. No chociaż zwykle Dżołi to niesamowity śmieszek, to były jednak sprawy które traktował serio. Pomijajac fakt, że nikt zdrowy na umyśle nie śmiał się cały czas i z wszystkieto, to jednak chłopak wychodził z założenia, że nie wszystko wypadało wyśmiać. Co ja kco, ale on na pewno po tym gdy wrócił do domu i zaczał się pakować na pewno nie chciał by brat wyśmiał jego melodramę i powiedział, że obiad będzie o piętnastej.
Wywrócił oczami kiedy usłyszał, że normalni ludzie uznaja seks za zdradę-Tak jak nie przepadam za normalnościa, to na pewno masz pod tym względem rację – po czym wzruszył ramionami, przechylił czwarty kieliszek i odetchnał ciężko. Wódka kosiła za każdym razem, chyba nie dało się przyzwyczaić do jej obrzydliwego smaku. Boże.... czysta trucizna! A kiedy już opanował się i potrafił mówić dopowiedział-Wolę jednak jeździć po wyimaginowanej krainie na tęczowej owieczce i z drzew zrywać Maoamy. oświadczył rozbawiony.
[Profil]
 
 
Chester Aldridge








25

bileter w cineworld, alfons w kurniku miłości

leci na wszystkich

South - West Brentwood

mów mi: emka

multikonta: riley, izzy, yev, sherrie, calanthe, nancy

nieobecność: bardzo zamulam









Wysłany: 2017-09-20, 03:00   
  

  
Adonis Chester Aldridge

  
i've had one too many cigarettes burning up my lungs


Obserwował wszystkie reakcje Joeya z uniesionymi brwiami oraz ustami, które co chwilę rozszerzały się w niedowierzajacym uśmiechu.
- Lepiej, żebyś był - przytaknał, odchylajac się na swoim krześle. - To legenda tego miasta. - Pewnie w tym momencie trochę przesadzał, ale rzeczywiście swego czasu pani Aldridge była stale obecna na językach ludzi, którzy uważali się za normalnych, w zwiazku z czym nie dowierzali, że ktokolwiek posiadajacy oraz wychowujacy (mniej lub bardziej, jednak przeważnie mniej) dziesiatkę dzieci mógłby zachowywać się w ten sposób. Ostatecznie dali sobie spokój z plotkowaniem dopiero po dłuższym czasie, gdy okazało się, iż Aldridge'owie nie sa jedyna patologia w tym mieście (a to zadziwiajace!).
Rozgladnał się dookoła w poszukiwaniu jakiejś informacji o zakazie palenia, a gdy takowej nie znalazł, wyjał z kieszeni wymięta paczkę fajek i, marszczac brwi, odpalił jednego z nich. Miał mały problem z synchronizacja końcówki papierosa z płomieniem zapalniczki, ale w końcu obyło się bez proszenia kogokolwiek o pomoc. Alkohol robił swoje.
- Jesteś z jakiejś cholernie ułożonej, kulturalnej rodzinki? - dopytał, próbujac uzyskać wytłumaczenie na zakłopotanie Joeya, które ukazało się w momencie sprzedania mu historyjki o pani Aldridge. Chester mógł jeszcze wytłumaczyć sobie reakcję Harrisona na Keegana, wszak potrafił zrozumieć, jak odległe od rzeczywistości musiały być wyobrażenia Joeya odnośnie tego poczatkowo wspomnianego wyłacznie z imienia człowieka. Ale teraz... no cóż, istniało mnóstwo potencjalnych powodów, dla których Harrison mógł zareagować tak, a nie inaczej. A ciekawość po prostu przejęła nad Chesterem władzę.
W sumie Aldridge traktował romantyczne relacje pomiędzy ludźmi o tyle niepoważnie, że nie poczułby się urażony, gdyby Joey wyśmiał jego historyjkę. Sam, ilekroć wracał wspomnieniami do tych nieudanych prób stworzenia w miarę normalnego zwiazku, miał ochotę roześmiać się na myśl o swojej niestrudzonej naiwności. Dobrze, że ostatecznie jednak przejrzał na oczy.
- Maoamy? Serio, stary? - roześmiał się szczerze. Cała ta wizja była tak cukierkowa i spieprzona, że nie mógł zachować powagi.
_________________
and i'm sorry i say 'fuck' too much
© okinnel
[Profil]
 
 
Joey Harrison








22

South - West Brentwood

mów mi: Patuś, the greatest youtuber of them all

multikonta: Amanda, Ally



Wysłany: 2017-09-21, 08:54   
  

  
Joey Harrison

  
I'm still big, it's the pictures that got small!


[przepraszam, że tak krótko, ale ostatnio kompletnie nie umiem]
-Można tak powiedzieć – przyznał niepewnie, kiedy usłyszał pytanie towarzysza o to, czy on przypadkiem nie pochodzi z jakiejś ułożonej, pięknej rodzinki. Harrisoni zdecydowanie nie byli tak rozrywkowa i barwna familia jak rodzina Chestera. Jasne, czasem zdarzały się przeróżne historie, jednak zawsze były one spowodowane jednym i tym samym faktorem. Co było tym faktorem? Raczej... kto-Dlatego wierz mi, mój drogi, czasem bywa bardzo trudno wprowadzić tam chociaż nieco koloru – dopowiedział z szerokim uśmiechem winowajcy. Tak, to właśnie Joey był powodem dlaczego czasem Harrrisoni byli na językach wszystkich. Najprostszym przykładem który mogę podać był wyjazd z Paryża – który był bardzo, ale to bardzo intensywnie dyskutowany przez wszystkich znajomych rodziny. Taki malutki skandal w samym środku klasy średniej.
Kiedy Chester roześmiał się słyszac jego wizję zwiazana z Maoamami, Joey jedynie wywrócił bardzo teatralnie oczami i parsknał śmiechem. No cóż, czasem faktycznie jego wyobraźnia była niepokojaco bliska dziecięcej. Raz mu się faktycznie śniło, zę biegał po zielonej łace z tapety Windows XP a na niebie było te słońce z Teletubisiów.
-Oj no, śmiej się, śmiej ,a one sa wykurwiste – otworzył szerzej oczy i pokiwał głowa z taka udawana powaga, po czym znów parsknał śmiechem i wstał-Pozwolisz, że teraz ja coś zamówię – dopowiedział i tym razem już Chester nie miał żadnego argumentu – shoty faktycznie im się kończyły-To samo, czy jednak coś innego? – mruknał pytajaco.
[Profil]
 
 
Chester Aldridge








25

bileter w cineworld, alfons w kurniku miłości

leci na wszystkich

South - West Brentwood

mów mi: emka

multikonta: riley, izzy, yev, sherrie, calanthe, nancy

nieobecność: bardzo zamulam









Wysłany: 2017-09-22, 23:44   
  

  
Adonis Chester Aldridge

  
i've had one too many cigarettes burning up my lungs


Uśmiechnał się z zadowoleniem, gdy Joey przyznał, że jego rodzinę można by określić jako normalna oraz ułożona.
- Fantastycznie! - ucieszył się i z zachwytu aż uderzył zaciśniętymi w pięści dłońmi o blat stolika, przez co siedzacy nieopodal klienci znów zmierzyli ich podejrzliwymi spojrzeniami. O borze no, oni byli w barze czy w zakładzie pogrzebowym? - Uwielbiam demoralizować ludzi - przyznał takim tonem, jak gdyby właśnie zdradzał Harrisonowi tajemnicę odnośnie swojego największego fetyszu. Chociaż w sumie... to stwierdzenie nawet nie mijałoby się tak bardzo z prawda. W każdym razie Joey wydawał się idealna osoba, która Chester mógłby zepsuć. Albo przynajmniej spróbować to zrobić! Reakcje na osobistość Keegana oraz ciekawostkę dotyczaca narkotykowego życia pani Aldridge wręcz utwierdziły go w przekonaniu, że lepszego kandydata nie mógł sobie wymarzyć. - Spoko, zadbamy o twoja rodzinkę - poprzysiagł, po czym puścił mu oczko. Co prawda nie wiedział kim byli rodzice Joeya, nie wiedział również czy chłopak miał jakieś rodzeństwo, ale Chester wychodził z założenia, że nie istniały rzeczy niemożliwe (doszedł do tego wniosku po tym, jak dostał się na studia i utrzymał się na nich przez kilka lat). Takżę ahoj, przygodo, niech Harrison lepiej zacznie się szykować na to, że lada dzień jego dotychczas w miarę ogarnięte życie mogło obrócić się do góry nogami.
Tapety z Windows XP to życie! Adonis wciaż pamiętał te czasy dzieciństwa, kiedy potrafił siedzieć przed komputerem przez pół godziny (bo biorac pod uwagę liczebność Aldridge'ów, tylko na tyle mu pozwalano) i w kółko zmieniać tapety. Bo nigdy nikt z rodzeństwa nie chciał otworzyć mu Painta, żeby kształcił się artystycznie. Tragiczne były te jego lata młodości.
- Nie wiem, stary. Musisz mi kiedyś dać spróbować - stwierdził i roześmiał się nagle, bo to zabrzmiało co najmniej tak, jak gdyby rozmawiali o jakimś nowym rodzaju narkotyków. - Jasne, spoko. Zamów cokolwiek... tylko nie czysta - dodał po chwili, krzywiac się tak, jak gdyby posmak wódki nadal męczył jego biedne gardło. Drugiej porcji takiej trucizny by już nie zniósł.
_________________
and i'm sorry i say 'fuck' too much
© okinnel
[Profil]
 
 
Joey Harrison








22

South - West Brentwood

mów mi: Patuś, the greatest youtuber of them all

multikonta: Amanda, Ally



Wysłany: 2017-09-23, 13:15   
  

  
Joey Harrison

  
I'm still big, it's the pictures that got small!


Kiedy Chester przyznał, że w sumie to uwielbia demoralizować ludzi, Joey otworzył szerzej oczy a potem roześmiał głośno. Wszyscy wiemy, że Harrison to radosny człowiek, ale jednak już dawno nie było mu aż tak do śmiechu. Boże, to wyznanie było tak strasznie urocze i jednocześnie ujmujace! Szczerość Chestera i jego słów była po prostu rozbrajajaca-Pewnie mógłbyś mnie nauczyć kilku sztuczek. Co prawda mój brat już teraz nie cierpi jednego kumpla, z tych samych względów, ale może jak wpadniesz do nas to sprawisz, że on zmieni podejscie do życia. Bo czasem mi głupio, że jestem jedynym który ciagle wpada w jakieś kłopoty, a on tylko siedzi w domu i potem słucha od mamy, że ma się mna opiekować i pilnowac. Lepiej wpadac w sprawy wspólnie, co nie? – chłopak wywrócił oczyma chcac bardzo, ale to bardzo pokazać jak go wkurza ten scenariusz, a nastenie rozłożył dłonie bardzo teatralnie próbujac pokazać jak bardzo sprawa demoralizacji jego brata jest otwarta. Fakt faktem, Joey który okazjonalnie budzi się z kacem w krzakach, wyladował dwukrotnie w areszcie i zrobił wiele głupich rzeczy większej demoralizacji nie potrzebuje. Ale jego brat był idealnym obiektem "prac" Chestera. Kiwnał głowa uradowany kiedy usłyszał, że udało mu się namówić na Maoamy. No bo czy istnieje coś lepszego na świecie, niz te małe, ciagnace się gumy pełne oleju palmowego który przecież jest tak wykurwiscie szkodliwy? -Whisky z lodem czy bardziej gin z toniciem? – spytał wstajac już i zabierajac z torby portfel.
[Profil]
 
 
Chester Aldridge








25

bileter w cineworld, alfons w kurniku miłości

leci na wszystkich

South - West Brentwood

mów mi: emka

multikonta: riley, izzy, yev, sherrie, calanthe, nancy

nieobecność: bardzo zamulam









Wysłany: 2017-09-25, 02:42   
  

  
Adonis Chester Aldridge

  
i've had one too many cigarettes burning up my lungs


Szczerość Adonisa urocza i ujmujaca? Boże, dlaczego on dopiero teraz trafił na Joeya? I dlaczego nikt nie mógł myśleć tak samo jak on? Dlaczego większość ludzi, ilekroć słyszała jego kontrowersyjne opinie wygłaszane bez żadnego oporu, zazwyczaj patrzyła na niego z politowaniem albo niechęcia? Tyle pytań i zero odpowiedzi. Jedno jednak było pewne - Joey Harrison zdecydowanie spadł Chesterowi z nieba.
- Nie bój nic, rozkręcimy twojego brata - powiedział z przekonaniem. Nie widział powodu, dla którego ktokolwiek miałby go nie cierpieć, więc nawet nie brał tej opcji pod uwagę. Chociaż pewnie powinien, ponieważ już nie raz słyszał, że miał zawyżona samoocenę. Co prawda dotychczas nic sobie z tego nie robił, bo wychodził z założenia, że to było lepsze od niedowartościowania, które dopadało niektórych smutnych ludzi, ale przeważajaca większość miała na ten temat odmienne zdanie. Phi, Chester nie zamierzał popadać z depresję tylko po to, aby ich zadowolić.
- No, sto procent racji - przytaknał poważnie. Sprawianie kłopotów w spisku z rodzeństwem istotnie było ciekawsze i bardziej rozrywkowe od brojenia w pojedynkę, ewentualnie w towarzystwie znajomych. Sam przerabiał to milion razy. Podkradanie owoców z lichej jabłonki sasiadów wraz z Afrodyta czy wystawianie środkowego palca do niemiłej staruszki mieszkajacej naprzeciwko w spisku z Calem, gdy jeszcze byli małymi, nieznośnymi bachorami. Wspaniałe czasy. - Gin z tonikiem będzie super - stwierdził i uśmiechnał się szeroko. Po ostatniej akcji w skateparku, gdzie upił się Ballantinesem w towarzystwie Rhei, chwilowo miał dość tego konkretnego alkoholu. Podejrzewał jednak, że po dzisiejszej, okropnej wódce szybko przeprosi się z gorzkim, przyjemnym smakiem whisky.
_________________
and i'm sorry i say 'fuck' too much
© okinnel
[Profil]
 
 
Joey Harrison








22

South - West Brentwood

mów mi: Patuś, the greatest youtuber of them all

multikonta: Amanda, Ally



Wysłany: 2017-09-25, 20:24   
  

  
Joey Harrison

  
I'm still big, it's the pictures that got small!


Moment w którym Joey przyprowadzi Chestera do domu Harrisonów, będzie chwila kiedy Fitz ostatecznie uzna, że chłopak oszalał. Kompletnie, dostrzętnie i nie ma dla niego już pomocy. No cóż – chociaż Joey uważał swojego nowego Chestera za super ziomka, pomocnego i w ogóle to jednak kryteria jego doboru przyjaciół były bardziej tolerancyjne niż u brata bliźniaka. Temu nikt nie może zaprzeczyć, prawda? Joey uśmiechnał się szeroko słyszac te słowa:
-No i pięknie, to mi się podoba! – po czym zadudnił w stół. Ludzie wokół znów spojrzeli pewnie na nich jak na jakieś śmieci które najlepiej by się prezentowały wychodzac z tego baru, ale Joey kompletnie się tym nie przejmował. Dlaczego miał powstrzymywac się? Przecież zachowywali się w porzadku!
Kiedy Chester zamówił drink, Joseph kiwnał głowa Zamówię też coś do jedzenia, okej? Zgłodniałem i odwrócił się w stronę barmana. Chwilę z nim sobie tam porozmawiał, barman poczatkowo spogladał na niego spod byka i był ewidentnie złowrogo nastawiony. Joey jednak mówił coś tam do niego dalej, mówił, gadał i nie dawał za wygrana – do tego machał dłońmi energicznie. Barman w końcu się uśmiechnał, tak minimalnie, pod nosem i kiwnał głowa. W odpowiedzi Joey podskoczył w miejscu i skłonił się lekko. Był ewidentnie uradowany czymś co powiedział mężczyzna za barem. Barman krzyknał coś i po chwili z zaplecza wyszła jakaś kobieta. Chwilę porozmawiali, a w odpowiedzi na jakieś słowa dziewczyna wywróciła oczami. Barman zaś wyszedł z baru. Dziewczyna po chwili podała dwie szklaneczki ginu i Joseph zapłacił za drink. Harrison wział do rak alkohol, po czym położył go na stole. Po chwili wrócił Barman! Facet uśmiechnał się do Josepha i podał mu.... Maoamy. -Bardzo panu dziękuję – oświadczył Joey z uśmiechem -Zapłacę za nie przy drugiej kolejce, dobrze? Barman bez słowa kiwnał głowa i wrócił za ladę. -No więc jak, spróbujesz? – spytał podajac mu paczkę gum rozpuszczalnych.
[Profil]
 
 
Chester Aldridge








25

bileter w cineworld, alfons w kurniku miłości

leci na wszystkich

South - West Brentwood

mów mi: emka

multikonta: riley, izzy, yev, sherrie, calanthe, nancy

nieobecność: bardzo zamulam









Wysłany: 2017-09-26, 02:32   
  

  
Adonis Chester Aldridge

  
i've had one too many cigarettes burning up my lungs


E tam, ani się obejrza,a Fitz już będzie należeć do ich pijackiej paczki. Do tego trzeba było tylko trochę czasu i cierpliwości. Z każdego nudziarza można było zrobić prawdziwych ludzi, to po prostu wymagało dużo pracy. Organizacja imprez, wyciaganie na przypadkowe spotkania, które kończyły się piciem nieprawdopodobnej ilości alkoholu i zgonowaniem w jakichś krzakach, wycie na karaoke, zaczepianie staruszków na ulicy. Do tego wszystkiego trzeba było sporej ilości żelaznych nerwów oraz trochę pieniędzy, ale dla chcacego nic trudnego. Jeszcze uda im się wspólnymi siłami zrobić z Fitza całkiem spoko ziomka.
Roześmiał się głośno na reakcję Joeya, kompletnie ignorujac spojrzenia siedzacych nieopodal ludzi. O co właściwie im chodziło? Zachowywali się jak przystało na porzadnych ludzi w ich wieku. Wydzierali się w najlepsze, bębnili w stół, pili na potęgę, a ci jeszcze śmieli się obruszać. Dziwne towarzystwo, doprawdy. Przecież takich kulturalnych osobistości to tylko ze świeca szukać!
Gdy Joey użerał się z barmanem, Chester obserwował wiszace na ścianach obrazy, próbujac wczuć się w rolę pieprzonego konesera sztuki. Porzucił swoje plany przy jakiejś abstrakcji, która wygladała dla niego jak wielki, włochaty penis. Potrzasnał głowa akurat w momencie powrotu Harrisona do stolika i zmarszczył brwi, gdy dostrzegł idacego w ich kierunku barmana. Szybko spojrzał na młodszego chłopaka. Czyżby coś przeskrobali?
Kiedy Joey wspomniał coś o tym, że zaczał doskwierać mu głód, Chester oczekiwał z jego strony hojności w postaci miseczki czipsów czy czegokolwiek, co znajdowało się w menu baru. Tymczasem jednak okazało się, iż daniem dnia były cholerne Maoamy, o których przecież nie tak dawno temu rozmawiali. Aldridge spojrzał na swojego towarzysza z niedowierzaniem. Czy ten chłopak był prawdziwy?
- Stary! - wymamrotał, patrzac raz na niego, raz na paczkę gum, a raz na oddalajacego się barmana. Jakim cudem Josephowi udało się przekonać tego człowieka do tego, aby z nim współpracował? Jakim cudem wyciagnał od niego te Maoamy? Dlaczego nie użył siły swojej charyzmy do tego, aby barman jednak umówił się ze zdesperowanym Chesterem? Tyle pytań, a odpowiedzi brak. - Kurwa, zmusiłeś go do tego, żeby ci to przyniósł? - zapytał z czymś na kształt zachwytu. Wierzyć mu się nie chciało, że na zapleczu chowali paczki gum rozpuszczalnych, które przeznaczone były głównie dla dzieci. No nie! - Jasne, dawaj. Jakie to ma smaki? - Chwycił wyciagnięta w jego kierunku paczkę i roześmiał się, kręcac głowa nad niemożliwościa swojego nowego znajomego. Toż to człowiek-cud!
_________________
and i'm sorry i say 'fuck' too much
© okinnel
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 7