Poprzedni temat «» Następny temat
Skatepark
Autor Wiadomość
Brentwood


Wysłany: 2017-06-25, 01:09   Skatepark
  

  
Brentwood

  
your favourite place on earth


[Profil]
 
 
lesley rickards


Wysłany: 2017-07-31, 02:38   


Gdy wszystkie tematy w parku sa zajęte i musisz szukać alternatywnych rozwiazań, ech. Załóżmy, że skatepark znajdował się tuż przy Clements Park z którego to Rickards właśnie wyszedł. Nie wiedział co go dzisiaj postrzeliło, że wybrał się na spacer. Z poczatku kierował się w stronę cmentarza, ale jakoś w połowie drogi się rozmyślił. Był tam przecież ostatnio. Większość czasu i tak przegadał z Franklinem i uznał, że na razie tyle im starczyło. Zamiast tego zamierzał więc przejść się na tory, gdzie w młodości lubił się wyładować rzucajac kamieniami w bliżej nieokreślone punkty. Miał tylko nadzieję, że nie natknie się tam na Olivera, który urzadzał sobie chyba jakaś wycieczkę sentymentalna po Brentwood. Wystarczyło, że już go spotkał na mostku w parku, a następnie pod swoim domem. Warto tez napomknać, że Les wygladał wreszcie schludnie. Postanowił ściać włosy i wyciagnać z szafy ciuchy, które nie wisiały na nim jak na anorektycznym dziecku. Starał się szukać rozmaitych przyczyn takiego zachowania, ale dobrze wiedział, że to tylko chęć pokazania Blake'owi, że świetnie sobie poradzi bez niego. Chciał mu dopiec. Zasugerować, że to on był źródłem jego nieszczęścia, chociaż prawda była taka, że jako jeden z niewielu trzymał go jeszcze przy życiu. Cóż, już nie.
Gdy wyszedł z parku, w jego udzie pojawił się nagle przeszywajacy ból, który sprawił, że nogi ugięły się pod nim gwałtownie. Wygladało to trochę tak, jakby pękły mu kolana, ale w porę podparł się o jakiś podest dla deskorolek i usiadł na nim, czujac, że musi chwilę odpoczać. - Kurwaaa - rzucił przeciagle, próbujac jakoś rozmasować mięśnie, a nieprzyjemne uczucie go nie opuszczało. Wyciagnał więc lek na wszystko - paczkę fajek i spróbował odpalić sobie jedna z nich. Niestety zapalniczka odmówiła mu posłuszeństwa. Cisnał nia przed siebie. - KURWAAA - warknał, tym razem znacznie głośniej i zacisnał pięści, czujac, że narasta w nim frustracja.
_________________

YOU REMIND ME OF THE THINGS I HATE IN ME
CAUSE YOU SHOW ME HOW IMPERFECT I CAN BE
[Profil]
 
 
Brandon Miller


Wysłany: 2017-07-31, 02:59   

gustowne wdzianko

Co normalni ludzie robili, gdy wkurwiali się w pracy? Wracali do domu i pili. Bran, nie odmawiał sobie lampki wina przed snem, czy do kapieli. Dzisiejszego wieczoru nie odmówił sobie dwóch i pół. Wino uderzyło mu do głowy i teoretycznie powinien wypić trzecia lampkę do końca i położyć się spać, ale nie. Postanowił się przewietrzyć i może dzięki temu nieco wytrzeźwieje, przez co będzie mógł pić dalej. Rano będzie żałować swoich wyborów. Tak, spodobał mu się ten znakomity plan. Z uwagi na nocna porę i na to, że posiadał w domu aż trzy nocne stworzenia, wział smycze i w każda z nich zapiał szynszylę.
Nieco chwiejnym krokiem przemierzał ulice Brentwood. Miasto to fascynowało go z każdym dniem coraz bardziej. Nie sadził że przeprowadzajac się tutaj, tak bardzo mu się spodoba to miejsce. Można powiedzieć, że utknał w nim i w jego mieszkańcach, bo każdy z nich miał w sobie coś wyjatkowego, co przykuwało oko.
Skierował się do pobliskiego skateparku. Wiedział, że o tej porze nie znajdzie tam nikogo innego i będzie mógł nacieszyć się samotnościa. Zapalił papierosa i zaciagnał się kilka razy. Jakież więc było jego zdziwienie, gdy usłyszał głośne KURWAAA w samym środku skateparku. Rozejrzał się dookoła i znalazł źródło tych jęków. Podszedł do mężczyzny nieco bliżej. Nie miał pojęcia czy siedzaca na podeście postać jest agresywna, ale był zbyt pijany na to, by teraz się tym przejmować.
Nie możesz jęczeć ciszej, tylko tak, by wszyscy słyszeli? – zapytał, co spowodowało, że jego papieros wypadł mu z ust. – No kurwa – mruknał, wolna dłonia, poklepujac sobie kieszenie spodni. Wydostał z nich paczkę papierosów i szybko odpalił jednego. Spojrzał na mężczyznę, który również miał w ustach fajkę.
Chcesz ognia? – zapytał, skoro już zdażył go opierdolić, to i ogniem mógł go poczęstować.
[Profil]
 
 
lesley rickards


Wysłany: 2017-07-31, 03:24   

- Nie - warknał, bo jeszcze tego w tym wszystkim mu brakowało, aby go jakiś nieznajomy obrażał. Gdyby nie to, że go bolała noga, to inaczej by sobie pogadali! Prychnał, widzac jak jego fajka upada na ziemię. Sam pewnie by ja podniósł i kontynuował palenie, ale jak widać koleś miał inne zasady. Dalej masował udo, starajac nie dać po sobie poznać, że cokolwiek mu doskwiera. Nienawidził, kiedy ludzie byli świadkami jego chwil słabości. - Tak - nie spodziewał się propozycji i pewnie sam był dumny, aby go zapytać, więc dobrze, że brunet był skłonny go opierdalać, a następnie częstować ogniem. Ambiwalentne zachowanie, ale Rickards nie wybrzydzał. Grunt, że już po chwili mógł się zaciagnać. To niemal od razu mu pomogło i uspokoiło jego zszargane nerwy. Odetchnał powoli, wypuszczajac dym przez usta i przyjrzał się ponownie mężczyźnie oraz temu, co trzymał na smyczy. Uniósł wysoko brwi, bo albo mu padało na głowę, albo facet nie miał ze soba psów. - Co to za szczury? - zapytał, przygladajac się szynszylom, widzac je po raz pierwszy w życiu.
_________________

YOU REMIND ME OF THE THINGS I HATE IN ME
CAUSE YOU SHOW ME HOW IMPERFECT I CAN BE
[Profil]
 
 
Brandon Miller


Wysłany: 2017-07-31, 13:41   

Nie jesteś zbytnio rozmowny, co nie? – zapytał, chociaż było to bardziej stwierdzeniem faktu. Cóż, Brandon był niezwykle gadatliwy zwłaszcza gdy w jego żyłach płynał alkohol. Zaciagnał się kilka razy. O tak, uwielbiał czuć to lekkie mrowienie w płucach. Nie palił cały czas i zazwyczaj ograniczał się do jednego, porannego papierosa, żeby nastawić swój umysł i ciało na wszystko, co mogło go czekać. Palenie w nocy było rzadkościa i robił to jedynie wtedy, gdy w pracy nie działo się najlepiej, a dzisiejszy dzień nie należał do najspokojniejszych. Na szczęście problem został rozwiazany, ale stres pozostał. Musiał go więc rozładować.
To? – zapytał, spogladajac na trzy skaczace stworzonka. Uśmiechna się na widok puchatych kulek i ponownie zerknał na mężczyznę. – To szynszyle, nie uczulaja i nie robia dużego bałaganu, a jak się je wytresuje, to sa całkiem przyjemne – wyjaśnił. W końcu świat zwierzaków domowych nie zamykał się wyłacznie na kotach, psach i rybkach.
Skoro już tak się pytamy o różne rzeczy, to co ci się stało w nogę? – mruknał, widzac jak nieznajomy co jakiś czas masował udo i doszedł do wniosku, że albo musiało być to dla niego niesamowicie podniecajace, albo udo musiało go boleć. Skłaniał się ku drugiej opcji.
[Profil]
 
 
lesley rickards


Wysłany: 2017-08-01, 01:01   

- Mhm - burknał, bo jeszcze tego brakowało, aby facet mu wytykał, że mało mówi. Dopiero co go poznał i miał mu opowiadać historię swojego życia? Lesley kompletnie nie należał do takich osób, tak samo jak nie należał też do ludzi otwartych. Ciężko było z nim nawiazywać kontakt, a im bardziej randomowe było spotkanie, tym gorsze szanse. On z kolei palił cały czas. Wykorzystywał na to większość swojego wolnego czasu i ani trochę nie żałował. Rachunki, trochę jedzenia i picia, a do tego masa fajek, innych wydatków w końcu nie miał.
Skinał głowa, kiedy brunet zerknał na swoje paskudne zwierzęta. Nie wiedział, że ludzie coś takiego trzymali w domu. On był klasycznym człowiekiem, kot i pies, a reszta to już jakieś wydziwianie. - Wygladaja jak szczury. Ja pierdolę - pokręcił głowa z dezaprobata. Nie zamierzał nawet tego dotykać, bo nic o nich nie wiedział, a typowi wolał nie wierzyć na słowo. - Nic - baknał ledwo wyraźnie i puścił nogę, starajac się robić dobra minę do złej gry. Niestety zdołał się zaciagnać tylko raz, a następnie syknał, bo noga znów go nieprzyjemnie ukłuła. - Mam skurcz - skłamał, powracajac do jej rozmasowywania.
_________________

YOU REMIND ME OF THE THINGS I HATE IN ME
CAUSE YOU SHOW ME HOW IMPERFECT I CAN BE
[Profil]
 
 
Brandon Miller


Wysłany: 2017-08-01, 01:14   

Spojrzał na nie mężczyznę spod uniesionych brwi. O, nie nikt mu nie będzie zwierzaków obrażać i wyzywać od szczurów, kiedy jasno było widać, że nimi nie sa. W pewnej chwili zaczał żałować, że w ogóle udzielił mężczyźnie pomocy w podpaleniu papierowa.
Ale to nie szczury – powiedział beznamiętnie, niemal jakby chciał sprowokować nieznajomego. Przestapił z nogi na nogę, co spowodowało, ze zachwiał się lekko. Wciaż bowiem w jego żyłach szalał alkohol, co okropnie mu się podobało. Miał nadzieję, ze szybko wróci do dalszego upijania się rożnymi trunkami, które miał w mieszkaniu.
Jeszcze nie jestem tak pijany, jak będę gdy już skończę upijać się w domu, więc wiem, że najlepszym sposobem na skurcz, jest jego rozchodzenie. Powinieneś więc chodzić, a nie siedzieć jak pies proszacy się o jedzenie – zauważył. Lekarzem też nie był, ale gdy był nietrzeźwy to wydawało mu się, że pozjadał wszystkie rozumy świata. Jednym słowem był madrzejszy od wszystkich i znał się na wszystkim, na czym człowiek powinien się znać.
[Profil]
 
 
lesley rickards


Wysłany: 2017-08-01, 01:27   

Wzruszył ramionami. - I tak brzydkie - nie zamierzał dać sobie wmówić, że zwierzęta mężczyzny były ładne. Może nawet nie tyle, że faktycznie coś z nimi było nie tak wizualnie, ale no, Les miewał swoje humorki i go wkurzało, że brunet nie mógł mieć psów jak normalny człowiek, tylko jakieś szyszele. Les oczywiście nie raczył zapamiętać poprawnej nazwy, no bo kto miałby do tego głowę? Uniósł brwi, bo nie umknęło na jego uwadze, że nieznajomy się zachwiał. Czyżby był pijany? Nie brzmiał, ale może to dlatego, że go nie znał. Po chwili mężczyzna sam jednak zdradził mu, że coś pił, więc nie musiał więcej gdybać.
- Nie pytałem Cię o zdanie i sam jesteś psem - odparł poirytowany, bo strasznie nie lubił, jak mu ktoś doradzał bez jego wcześniejszej prośby. Chciał wstać, bo uzmysłowił sobie, że miał rację, ale teraz już nie mógł, bo dałby mu satysfakcję. Wolał cierpieć.
_________________

YOU REMIND ME OF THE THINGS I HATE IN ME
CAUSE YOU SHOW ME HOW IMPERFECT I CAN BE
[Profil]
 
 
Brandon Miller


Wysłany: 2017-08-01, 01:54   

Zaśmiał się szczerze. W wydychanym przez siebie powietrzu poczuł nutkę alkoholu, co tylko spotęgowało jego chęć do dalszego picia. Westchnał.
Hej, jestem po prostu szczery. Miałem ci zaproponować dołaczenie do mnie w opróżnianiu mojego barku z różnych trunków, ale teraz już nie wiem, czy przez swoje nastawienie byłbyś na to w ogóle chętny. – no cóż. Brandon był osoba towarzyska i otwarta. Chętnie gościł w swoim domu różnych ludzi i nie ważne czy dopiero ich poznał, czy też znał od dłuższego czasu. Nie było to dla niego dziwne zaprosić kogoś z ulicy na wspólne picie. W końcu był jeszcze w miarę młody, więc mógł szaleć. Nikt mu nie powie, że nie powinien tego robić.
Widział też, że ta noga rzeczywiście go bolała. Nie miał jednak przy sobie niczego, co mogłoby mu pomóc w uśmierzeniu bólu.
...mam dużo alkoholu w domu, sam go nie wypiję, ale jest szansa, że pomoże ci on na tę nogę – powiedział w końcu. W ogóle nie oczekiwał, że mężczyzna zgodzi się na taki układ i był gotowy odejść w każdej chwili, zwłaszcza że zaczynało robić się chłodniej.
[Profil]
 
 
lesley rickards


Wysłany: 2017-08-01, 02:27   

Wywrócił oczami, gdy facet powiedział, że był tylko szczery. Zawsze go drażniło, kiedy Blake sprzedawał mu podobne teksty podczas jakichś kłótni. No cóż, skoro się rozstawali, to chyba już nie musiał się tym przejmować. Teraz tylko nieznajomi pijacy mogli mu z takimi rzeczami wylecieć. - Często zapraszasz obcych facetów na picie w Twoim domu? - zapytał, unoszac brew z kpina, bo był przekonany, że ten się tylko wygłupiał. Nie sadził, aby ktokolwiek przy zdrowych zmysłach wpadłby na podobny pomysł. Wiedział, że nie było żadnej opcji, aby on kiedyś coś takiego odwalił i jakoś go ta myśl cieszyła. - Czekaj, Ty mówisz serio? - zdziwił się wyraźnie i wpatrywał się w niego uważanie, bo chciał wyczytać w jego twarzy jakieś oznaki, że go wkręca, ale nic z tego. Nieznajomy zapraszał go na alkohol. - Jesteś nienormalny, ale okej - wzruszył ramionami. Może był zabójca i wreszcie ukróci jego cierpienia? Tak, to byłby jak najbardziej pozytywny scenariusz według niego. - Ale daj mi ognia - dodał, kiedy wstał i ruszył w jego stronę, bo wcześniej wyrzucił peta na ziemię i wyciagnał już kolejna fajkę.
_________________

YOU REMIND ME OF THE THINGS I HATE IN ME
CAUSE YOU SHOW ME HOW IMPERFECT I CAN BE
[Profil]
 
 
Brandon Miller


Wysłany: 2017-08-01, 02:48   

Cóż, może i był głupi i nienormalny, a zapraszanie obcego do siebie mogło równać się z pobiciem, kradzieża lub gorzej, ale mieszkał w Brentwood, jego dom był zabezpieczony kamerami, więc jeśli by mu się coś stało, to mężczyznę na pewno spotkałaby zasłużona kara. I tak, miał w zwyczaju spraszać sobie do domu nieznajomych.
Jeśli nie chcesz, to nie przychodź – powiedział i z duma odwrócił się na pięcie, by wrócić ta sama droga, która przyszedł. Zatrzymał go jednak głos mężczyzny. Zatrzymał się i odwrócił przez ramie.
Weź sobie tę zapalniczkę, bo i tak nie mam już papierosów, wszystkie mi się skończyły – odpowiedział, dajac nieznajomemu swoja zapalniczkę. Westchnał. W sumie by sobie jeszcze zapalił. Może uda im się znaleźć jakiś otwarty sklep, gdzie kupi sobie paczkę, która wystarczy mu na kolejny miesiac.
Skoro masz mnie za nienormalnego, to czemu jednak idziesz? – zapytał, przerywajac chwilę ciszy. Może powinien siedzieć cicho i cieszyć się faktem, że jednak nie będzie musiał pić w samotności.
[Profil]
 
 
lesley rickards


Wysłany: 2017-08-01, 02:57   

Ucieszyło go, że facet dał mu zapalniczkę. W sumie... mógłby się odwrócić na pięcie i odejść, ale postanowił, że jednak pójdzie z nim. Wypije mu alkohol i przekona się, jak bardzo był on niepoczytalny. Poza tym, nadal widniała mu w głowie wizja, że zostanie tej nocy zamordowany. - Jak chcesz, to mogę Ci dać - powiedzmy, że zrównał się z nim krokiem i wyciagnał do niego rękę z paczka, w której znajdowała się około połowa fajek. Kupił ja jakieś dwie godziny temu, nie ma co, świetnie sobie radził ze swoim nałogiem. Podpalił tę, która miał już między wargami i zaciagnał się mocno. Od razu lepiej. - Liczę, że mnie zamordujesz - rzucił poważnie, więc nie sposób było określić czy się z niego nabijał czy też nie. Tak naprawdę nie miał żadnego pretekstu, który brzmiałby bardziej sensownie, więc równie dobrze mógł mu zaserwować coś, o czym i tak myślał.
_________________

YOU REMIND ME OF THE THINGS I HATE IN ME
CAUSE YOU SHOW ME HOW IMPERFECT I CAN BE
[Profil]
 
 
Brandon Miller


Wysłany: 2017-08-01, 03:06   

Owszem nieznajomy mógłby w każdej chwili odejść. Brandon wcale by się nie zdziwił, a miałby dodatkowy powód, żeby zagadać go kiedyś, gdy znów na siebie wpadna. Nie był osoba, która by się powstrzymywała.
Specjalnie szedł wolniej niż by sobie tego życzył, bo wiedział, że mężczyzna nie borykał się ze skurczem tylko czymś nieco poważniejszym i że nieznajomy był dziwnie przewrażliwiony na punkcie tej nogi. Nie jego celem było jednak dociekanie, co też mu się stało, bo mówiac szczerze miał to gdzieś. Nie odmówił papierosa i wolna ręka sięgnał po jednego. Przy pomocy nieznajomego odpalił fajkę i wsadził ja sobie między wargi. Zaciagnał się. Nieźle, to już trzeci papieros a nie minęły nawet dwadzieścia cztery godziny od poprzedniego. Nigdy nie palił więcej niż dwa dziennie, co i tak było dość rzadkie.
Raczej watpię. Po co miałbym mordować cię u siebie, robiac bałagan, jak mógłbym to zrobić tutaj, gdzie nie ma świadków? Poza tym, nie jestem morderca – powiedział.
[Profil]
 
 
lesley rickards


Wysłany: 2017-08-01, 03:12   

Nie masował już nogi, bo niestety słowa Brandona były prawdziwe, a jego ból nieco osłabł. Nadal oczywiście odczuwał dyskomfort i kłucie, ale kiedy się poruszał i palił, potrafił się jakoś od tego odciać.
- Szkoda - wzruszył jedynie ramionami, wyraźnie rozczarowany. Nie pomyślał wcale o tym, że zabójstwo w domu mogłoby mu faktycznie sprawić niepotrzebny problem. Na myśl przychodziła mu jednak scena z American Psycho i miał wrażenie, że z nimi będzie podobnie. No cóż, może innym razem uda mu się trafić na kogoś przydatniejszego. Teraz pozostawał mu chociaż alkohol, ale nie wiedział za bardzo jak to miało wygladać. Nie wyobrażał sobie, że mógłby z kimś pić tak czysto towarzysko i bez spięcia. - Daleko mieszkasz? - zapytał, bo nie chciało mu się iść nie wiadomo ile. Poza tym, za długo już nie marudził, więc musiał przyczepić się o cokolwiek.
    [ koniec ]
_________________

YOU REMIND ME OF THE THINGS I HATE IN ME
CAUSE YOU SHOW ME HOW IMPERFECT I CAN BE
[Profil]
 
 
Chester Aldridge








25

bileter w cineworld, alfons w kurniku miłości

leci na wszystkich

South - West Brentwood

mów mi: emka

multikonta: riley, izzy, yev, sherrie, calanthe, nancy

nieobecność: bardzo zamulam









Wysłany: 2017-08-14, 23:57   
  

  
Adonis Chester Aldridge

  
i've had one too many cigarettes burning up my lungs


Czy istniało na świecie coś lepszego, niż posiadanie starszej siostry, która nie trzęsła gaciami na wzmiankę o piciu alkoholu w plenerze i zgadzała się na taki pomysł bez mrugnięcia okiem? Chester, który właśnie szukał odpowiedniego miejsca dla usadowienia swoich zacnych czterech liter w miejscowym skateparku, mógł poświadczyć, że nie! Miał przy sobie swoja ulubiona siostrzyczkę (to taki żarcik, nie faworyzował nikogo z rodzeństwa, wystarczyło, iż matka robiła to za niego) i butelkę jakiejś nie najdroższej whisky, pobrzękujaca w plecaku, który, tak nawiasem mówiac, pamiętał jeszcze jego szkolne czasy. Zazwyczaj nie raczył się takimi wykwintnymi alkoholami, wystarczała mu wódka, której cena była w sam raz na jego kieszeń, ewentualnie piwo. Ale na piciu w towarzystwie innego Aldridge'a Chester nigdy nie oszczędzał, dlatego udało mu się wygrzebać z kieszeni parę funtów więcej niż zazwyczaj i pokusił się o kupno Ballantinesa. Jak szaleć to szaleć!
Wybrał skatepark, ponieważ zazwyczaj po godzinie dwudziestej pierwszej można było spotkać tu wyłacznie typków w dresach, raczacych się nielegalnie kupionym piwem. Ze względu na położenie parku, który był dość oddalony od głównej ulicy, policja zapuszczała się tutaj naprawdę rzadko, co sprawiało, że wieczorne picie w plenerze wydawało się całkiem bezpieczne. Nieważne jak paradoksalnie to brzmi.
Rozłożył się na jednej z ramp i poklepał miejsce obok siebie, dajac Rhei znak, aby zrobiła to samo. To była ich idealna miejscówka na dzisiejszy wieczór. Półmrok, spokój, nawet kilka gwiazd na niebie! Chester spojrzał w górę, przygladajac się im przez chwilę, zanim sięgnał do swojego plecaka i włożył do niego rękę.
- Wiesz, że wszystkie gwiazdy, które teraz widzimy, już nie istnieja? - zagaił, gdy już wyciagnał butelkę. Nie bawiac się w żadne przeciaganie sytuacji, otworzył ja od razu, a później podał siostrze. Niech ona czyni honory i weźmie pierwszy łyk!
_________________
and i'm sorry i say 'fuck' too much
© okinnel
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6