Poprzedni temat «» Następny temat
Garaże
Autor Wiadomość
Booker Scheller

Wysłany: 2017-08-08, 13:54   
  

  
Booker Scheller

  
xxx


Prawda, ekscytacja Bookera przerosła wszelkie oczekiwania i z pewnościa Heath nigdy nie widział go tak rozentuzjazmowanego. Nie mógł go widzieć w takim stanie, bo Scheller nie poznawał samego siebie, więc nic dziwnego, że pierwsza wypowiedź kumpla wymalowała na jego twarzy lekki zdziwienie. Jednak zaraz zastapił je szeroki uśmiech.
- Po prostu bardzo się cieszę - oznajmił i wolna ręka klepnał McKidda w kolano. - Tylko raz wyjechałem poza Southend i Brentwood. Byliśmy z rodzicami w Londynie, ale nie zobaczyłem zbyt wiele - w jego głosie dało się wyczuć jakiś żal i sam Bookie nie wiedział, czy to dlatego, że nigdy nie podróżował, czy dlatego, że miał cały plan londyńskiej wycieczki, a z rodzina zrealizował tylko kilka punktów z długiej listy. A na tej liście naprawdę było mnóstwo miejsc, których, ku rozczarowaniu Booksa, nie dało rady zwiedzić wciagu dwóch dób. Nie nie było takiej możliwości po prostu. - Na długo mamy tam jechać? - zapytał, bo o ile ustalili datę wyjazdu, a poniedziałek brzmiał świetnie i jak najbardziej zachęcajaco, to nadal nie była im znana data powrotu. Bo skoro mieliby jechać na kilka dni, to przecież musiał wiedzieć, ile par majtek i skarpetek ze soba zabrać. No i gdzie się zatrzymaja? Mieliby spać w samochodzie? Oczywiście Booker nie miał nic przeciwko, przygoda to przygoda. A może noce będa w miarę ciepłe i wystarcza im kocem, żeby móc spędzić wieczór pod gołym niebie przy Tamizie, niedaleko Tower Bridge? To byłoby dopiero fajne przeżycie, o ile nie zwróciłaby im uwagi policja, która uznałaby chłopców za bezdomnych. - Muszę wiedzieć, ile dni wolnych wziać sobie w pracy - oznajmił zgodnie z prawda, bo przecież musiał poinformować szefa, że planuje wziać sobie mały, totalnie niespodziewany urlop. Może przez ten czas Audio T nie upadnie, a on będzie miał dokad wracać, gdy już przyjedzie z Londynu. Dobrze było mieć stały przypływ gotówki, a jego rola w sklepie muzycznym nie należała do tych nadzwyczaj wymagajacych. Miał wiele czasu na czytanie, myślenie i słuchanie muzyki, więc nie narzekał, choć lubił marudzić odwiedzajacym go znajomym, jak to jest bardzo znudzony.
[Profil]
 
 
Heath McKidd








20

student fizjoterapii

żelki forever

East Brentwood

mów mi: atlas

multikonta: ravana & fitz

Wysłany: 2017-08-14, 16:42   
  

  
heath mckidd

  
the impossible boy


- Czas to zmienić - wzruszył wesoło ramionami. Skoro podczas poprzedniej wizyty nie było mu dane dużo zwiedzić, to teraz będa to robić na umór, dopóki Bookie nie stwierdzi, że zobaczył już wszystko to, na co miał ochotę. Heath miał w końcu jeszcze sporo wolnego czasu, więc mógł poświęcić Schellerowi tyle, ile ten go potrzebował. - Na tyle ile chcesz - puścił mu oczko i pociagnał kolejnego wielkiego łyka. Pewnie na miesiac tam nie wybęda, bo w końcu zaczęliby tęsknić za Brentwood, ale McKidd nie miał nic przeciwko ani dwóm dniom, ani tygodniowi. - Ile dni urlopu możesz wziać maksymalnie? Bo nie wiem, tak pomyślałem, że może z cztery? - to chyba było najbardziej optymalne. Zdażyliby na pewno pozwiedzać kluczowe miejsca, a do tego również nieco się zabawić, chociaż co do tego, to nie do końca miał pewność. Nie wiedział jak Booker to sobie wyobrażał i na co miał w zasadzie ochotę, ale co do tego mogli się oczywiście dogadać.
_________________

MAYBE THIS TIME I CAN BE STRONG, BUT SINCE I KNOW WHO I AM
I'M PROBABLY
WRONG

[Profil]
 
 
Booker Scheller

Wysłany: 2017-08-17, 09:59   
  

  
Booker Scheller

  
xxx


Zmarszczył brwi, myślac nad czymś intensywnie. Właściwie to obliczał w głowie na ile dni wolnych może sobie pozwolić. Heath wspomniał o czterech i w zasadzie nie był to najgłupszy pomysł. Ale wtedy przypomniał sobie, że nie zarobi wystarczajacej sumy na pomoc rodzicom i na swoje zachcianki, dlatego dopił piwo i utkwił wzrok w obrębie twarzy przyjaciela.
- Myślę, że maksymalnie trzy - odparł po dłuższej analizie. - Muszę wyrobić godziny - wyjaśnił krótko i wiedział, że takie wytłumaczenie wystarczy i Heath zrozumie. Poza wszelkimi rozrywkami, choć w życiu Bookera było ich naprawdę niewiele, trzeba było wywiazywać się ze zobowiazań, a do takich należała praca. Zarobki w Audio T nie były zbyt duże, tym bardziej, że Scheller nie miał tam pełnego etatu wciagu roku. Co innego w wakacje, kiedy mógł brać dodatkowe godziny i siedział w sklepie od rana do wieczora. Czasami zastanawiał się, jak ta nieduża firma jeszcze funkcjonowała, czasem przez cały dzień pojawiały się trzy, no może cztery osoby, a i tak dwie z nich niczego nie kupowały, tylko przychodziły poogladać kolekcję winyli i starych kaset magnetofonowych. - Może zaprę się i zrobię na tym wyjeździe coś szalonego - rozmarzył się i sięgnał po kolejne piwo. Hola hola, Bookie, nie tak szybko, bo zwali cię z nóg!
[Profil]
 
 
Heath McKidd








20

student fizjoterapii

żelki forever

East Brentwood

mów mi: atlas

multikonta: ravana & fitz

Wysłany: 2017-08-17, 11:31   
  

  
heath mckidd

  
the impossible boy


- W porzadku, w takim razie trzy! - klasnał ręce, jakby przez to decyzja była już ostateczna i nieodwracalna. Nie zamierzał go na siłę namawiać na więcej, bo wiedział, że trzy też im wystarcza i że może lepiej jest postawić na mniejsza ilość, skoro Booker nigdy w Londynie nie był, a łatwo było go przytłoczyć, szczególnie w takim żywym i intensywnym środowisku jakim była stolica. - Podoba mi się bardzo to podejście - wyszczerzył zęby, nie będac gorszym i również dopijajac swoje piwo. Nie spodziewał się po brunecie takiego tempa. Ostatnio w pubie pił znacznie wolniej, ale jak widać ekscytacja wyjazdem robiła swoje i Scheller aż tak mocno się w tej chwili nie pilnował. Oczywiście wcale mu to nie przeszkadzało. Liczył tylko, że mu się tutaj brunet nie porzyga ani nic, bo choć pomocny, Heath nie zawsze wiedział co zrobić w takich sytuacjach. - Będę Ci proponował różne rzeczy zapewne, więc jak coś Cię dostatecznie zainteresuje, to powiedz - rudowłosy często miewał głupie pomysły, które miały mu dostarczyć sporo frajdy, ale nie były do końca przemyślane, więc o to Bookie się martwić nie musiał. Zgaduję, że dostał trzecie piwo, toteż zaczał je pić.
_________________

MAYBE THIS TIME I CAN BE STRONG, BUT SINCE I KNOW WHO I AM
I'M PROBABLY
WRONG

[Profil]
 
 
Booker Scheller

Wysłany: 2017-08-22, 15:39   
  

  
Booker Scheller

  
xxx


Booker sam był zaskoczony swoim podejściem. Naprawdę. Ale chyba strasznie napalił się na ten wyjazd i ogólnie na kilka dni spędzonych w towarzystwie Heatha. Był jego przyjacielem i nie bał się nazywać rzeczy po imieniu. Przyjaźnili się. Była to fajna, specyficzna więź, która dla Schellera przez dłuższy okres w życiu nie była zrozumiała. No bo... Jak to tak? Dwójka ludzi spotyka się, spędza ze soba czas, mówia sobie o wszystkim, rozumieja się bez słów i kolejnego dnia znów spotykaja się, żeby pośmiać się i porozmawiać o głupotach, bo nie wyobrażaja sobie bez siebie życia? Dziwna sprawa. Bookie nigdy tak o tym nie myślał, to znaczy, nie myślał o tym, że z jego świata McKidd mógłby kiedyś zniknać. Zreszta, bardzo nie chciałby, aby tak kiedykolwiek się stało. Lubił go i pewnie byłoby mu strasznie przykro, gdyby ich drogi rozeszły się nagle.
- Nie widziałem zbyt wiele, więc na pewno dostosuję się do twojego planu podróży - wyszczerzył się do kumpla i dokończył pić swoje drugie (?) piwo. Basta, Booker. Tobie to chyba już starczy, stary. - Wieszcz - zaczał i poprawił się na krawężniku. - Zawsze możesz zabrać kogoś ze swoich znajomych - powiedział i to zgodnie z prawda. Nie widział problemu, żeby Heath zabrał jedna czy dwie osoby na wyprawę. Dobra, może to miał być ich wyjazd, ale bez przesady, przecież Books chętnie poznałby ludzi, z którymi McKidd traci czas, gdy nie tracił go właśnie z nim. Poza tym, takie wypady w większym gronie zawsze sa fajne. A przynajmniej tak wydawało się Schellerowi, który nie wyjeżdżał nigdzie ze znajomymi, ani ze znajomymi znajomych.
[Profil]
 
 
Heath McKidd








20

student fizjoterapii

żelki forever

East Brentwood

mów mi: atlas

multikonta: ravana & fitz

Wysłany: 2017-08-24, 02:18   
  

  
heath mckidd

  
the impossible boy


- Mówisz? - zdziwił się, bo co jak co, ale takiej propozycji to już naprawdę się po nim nie spodziewał. Co więcej, był w szoku, że jemu to w ogóle nie przeszło przez myśl. W pierwszym odruchu miał oczywiście zamiar się ucieszyć i wybuchnać radościa, ale zamiast tego napił się sporego łyka piwa (straciłem już rachubę, mniejsza z tym) i wydał z siebie głośne hmmm. - W zasadzie mógłbym wziać Joey'a albo Mickey, nie wiem czy oboje, bo się też nie znaja, ale to właśnie mogłoby być fajne i bardziej komfortowe dla Ciebie - gdybał sobie, wyobrażajac różne scenariusze. Gdyby cała trójka się polubiła, to były najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi! Jego ulubieni ludzie, a do tego darzacy się wzajemnie sympatia, squad goals. - Zobaczymy, zapytam ich o zdanie i takie tam, okej? - spojrzał na niego, przygryzajac dolna wargę. - Jeny ale będzie fajnie - rozmarzył się na moment, po czym podskoczył lekko z ekscytacji i objał go, kontynuujac wyrażanie swojego zadowolenia. Nie trwało to jednak zbyt długo, zaraz bowiem puścił go i znów upił trochę piwa. - A kiedy pójdziemy znów na basen? - zapytał nagle, unoszac brew i posyłajac mu nieco rozbawione spojrzenie.
_________________

MAYBE THIS TIME I CAN BE STRONG, BUT SINCE I KNOW WHO I AM
I'M PROBABLY
WRONG

[Profil]
 
 
Booker Scheller

Wysłany: 2017-08-30, 09:43   
  

  
Booker Scheller

  
xxx


Skinał głowa, dajac Heathowi do zrozumienia, że nie widzi przeszkód, aby ten zabrał ze soba jakichś znajomych. A potem uśmiechnał się szeroko, bo chłopak wspomniał, że tamta dwójka prawdopodobnie też się nie zna, więc rzeczywiście Booker czułby się z tym o wiele lepiej.
- To zapytaj, byłoby super - pokiwał z entuzjazmem głowa i z tej całej ekscytacji aż oblał sobie kolano piwem, bo właśnie otworzył trzecia puszkę. Asertywny Scheller, nie ma co. Miał nie pić, a i tak prawię połowę niskoprocentowego alkoholu wylał na siebie. Ale to nic, nawet nie poczuł i w ogóle nie zauważył mokrej plamy na swoich dżinsach. - W ogóle będzie fajnie - dodał, jednocześnie zgadzajac się ze słowami McKidda. Naprawdę nie mógł się już doczekać, jak rzuca wszystko i wyrusza do Londynu. Ahoj, przygodo! - Na basen... - zamyślił się na razie. Kurczę, nie miał teraz głowy do nauki pływania, cały czas myślał o tym wyjeździe, więc basen zdecydowanie mógł poczekać. - Może po powrocie? Albo... Kiedyś? - Bookie wyszczerzył się do Heatha i złapał łyk piwa i dopiero, kiedy przyjaciel zwolnił uścisk, Scheller zauważył mokra plamę na swoich spodniach. - O cholera - zaśmiał się; alkohol zaczał szumieć mu w głowie, a trzeba pamiętać, że tę Books miał słabiutka i świat szybko potrafił mu zawirować.
[Profil]
 
 
Heath McKidd








20

student fizjoterapii

żelki forever

East Brentwood

mów mi: atlas

multikonta: ravana & fitz

Wysłany: 2017-09-02, 15:21   
  

  
heath mckidd

  
the impossible boy


Zaśmiał się jedynie cicho, widzac jak ten się oblał. W zasadzie normalna sytuacja. Często tak było, że napoje alkoholowe wylewały się na pijacego, szczególnie, jeśli nie był on już trzeźwy. Heath to czasem nawet do ust nie trafiał, ale póki co trzymał się świetnie i był suchy. - Może po powrocie - poprawił go, również się uśmiechajac. Wiedział, że Booker był do tego bardzo sceptycznie nastawiony i w ogóle nie wierzył w swoje umiejętności, ale McKidd mu obiecał i zamierzał dotrzymać słowa. Jeszcze będzie z niego Tom Daley. - No, zauważyłem już wcześniej, zdarza się najlepszym - zapewnił, ciagnac parę głębszych łyków, tak, że butelka zrobiła się już lżejsza niż cięższa. - Masz dzisiaj niezłe tempo Bookie, podoba mi się - przyznał z wyraźnym uznaniem w głosie. Wcześniej nie widział, aby brunet z takim zapałem pijał swój alkohol. Najwidoczniej podekscytowanie zwiazane z wycieczka wzięło nad nim górę. - Jak chcesz, możemy iść potem do mnie. Pogramy na konsoli i możemy wypić jeszcze, bo... ej, Ty jeszcze u mnie nie byłeś - zdziwił się, ale faktycznie tak się jakoś złożyło, że Scheller nie miał okazji gościć w domu rudowłosego.
_________________

MAYBE THIS TIME I CAN BE STRONG, BUT SINCE I KNOW WHO I AM
I'M PROBABLY
WRONG

[Profil]
 
 
Booker Scheller

Wysłany: 2017-09-14, 07:36   
  

  
Booker Scheller

  
xxx


Sorka, że odpisuję tak z dupy, ale życie mnie goni. Proponuję zakończyć tę rozgrywkę (i w sumie zakończę za nas oboje) i zaczać coś nowego <3

Uśmiechnał się, kiedy Heath pochwalił jego tempo, chociaż już w tym momencie Bookerowi nieznacznie kręciło się w głowie. Przerabane było mieć tak słaba formę do picia alkoholu, ale z drugiej strony, proszę zobaczyć jaka to była oszczędność finansowa - dwa, maksymalnie trzy piwa i człowiek miał dość na resztę wieczoru.
- Przesadzasz - sprzedał koledze kuksańca w bok i znów siorbnał trochę napoju z puszki. - Mam chyba dobry dzień do wlewania w siebie piwa - zaśmiał się szczerze i pokiwał głowa, chcac dodatkowo umocnić wypowiedziane słowa. Czasem tak było, że człowiek upijał się dwoma piwami, a czasem mógł wypić osiem i było mu mało. Nie, tak nie działo się w przypadku Schellera, prędzej w moim. Kiedyś wypiłam dwanaście piw i nie mam pojęcia, w jaki sposób to się stało, naprawdę. I żyłam, i byłam na chodzie, i chciałam więcej. Nie wiem, gdzie to pomieściłam i dlaczego nie zasikałam się na śmierć, skoro piwo jest tak moczopędne. - Ej, faktycznie - Booker zmarszczył lekko brwi i przyjrzał się heathowej twarzy. - Nie byłem u ciebie i w zasadzie nie wiem czemu - przystawił puszkę do ust i dmuchnał w nia, próbujac, aby ta wydała z siebie jakiś dźwięk. Bezskutecznie, to nie była butelka, a w dodatku miał jeszcze prawie pół piwa. - Możemy iść do ciebie i napić się jeszcze. Pograć w coś, albo obejrzeć. Bo wiesz, nie jestem mistrzem gier komputerowych - westchnał z udawana ciężkościa, żeby zaśmiać się po chwili. Ostatecznie obaj szybko dopili zawartość otwartych puszek, po czym zabrali to, co im zostało, o ile w ogóle zostało i udali się do miejsca, w którym mieszkał McKidd.

/zt x2
[Profil]
 
 
Chester Aldridge








25

bileter w cineworld, alfons w kurniku miłości

leci na wszystkich

South - West Brentwood

mów mi: emka

multikonta: riley, izzy, yev, sherrie, calanthe, nancy

nieobecność: bardzo zamulam









Wysłany: 2018-09-13, 23:29   
  

  
Adonis Chester Aldridge

  
i've had one too many cigarettes burning up my lungs


Chester nie potrzebował wiele, aby fajnie się bawić. Wystarczyło dobre nastawienie i trochę alkoholu albo narkotyków, to wszystko. Co prawda przeważnie, jeśli już uzbrajał się w używki z zamiarem wprawienia się w lepszy humor, zgarniał również jakichś kumpli czy kumpele, ale to nie wydawało się mu niezbędne. Faktem było jednak, że dobre towarzystwo potrafiło znacznie wszystko polepszyć, bo jednak samotne robienie odpałów było trochę frajerskie. Dlatego tamtego wieczoru Chester, nie chcac upijać się w samotności, wpadł po Adelaide - dziewczynę, która w zeszłym roku akademickim poznał na uniwersytecie - i wyciagnał ja na degustację jakiegoś taniego alkoholu za garażami. Pewnie dziewczyna poczatkowo trochę marudziła, jako iż nie należała do grona najbardziej bezproblemowych ludzi, jakich Chester miał przyjemność poznać, ale ostatecznie Aldridge dopiał swego i już piętnaście minut później znajdowali się w jego drugim ulubionym do picia miejscu. Pierwszym był skatepark, lecz tamtego dnia niestety nie był nastawiony na spacerowanie i nie czuł się na siłach, aby iść aż tak daleko. A garaże były położone całkiem niedaleko jego rodzinnego, różowego domu, więc stanowiły świetna alternatywę.
- Tu będzie zajebiście - stwierdził, gdy już okrażyli garaże i znaleźli się z dala od ulicy, a potem zdjał z ramion jakiś stary, rozwalajacy się plecak, który zapewne jeszcze pamiętał jego czasy szkolne i usiadł na ziemi w taki sposób, aby móc swobodnie oprzeć się o ścianę. - Mam dla nas skręty - powiedział wesoło, jak gdyby stanowiaca podarunek od matki marihuana była jakimś wybitnym powodem do radości. Nie czekajac na reakcję dziewczyny, wyjał z tylnej kieszeni wspomniany prezencik i odpalił sobie jednego skręta. Drugiego wyciagnał w kierunku blondynki. - Co tam w ogóle? - zapytał, gdy tylko wyjał z plecaka butelkę i bezceremonialnie ja odkręcił. - Podręczyłaś już jakieś chomiki? - Adelaide była dziwna, wiedział o tym prawdopodobnie każdy, kto miał okazję ja poznać, ale Chester nie brał jej ekscentryczności tak zupełnie na serio (i to wyjaśniało, dlaczego w ogóle się z nia zadawał). Lubił czasami porobić sobie z niej jaja (i pewnie vice versa), to było zdrowsze niż zastanawianie się nad tym, jak bardzo Adelaide była powalona. Ich znajomość ogólnie wydawała się dość specyficzna, bo w gruncie rzeczy kompletnie do siebie nie pasowali, ale Aldridge zupełnie się tym nie przejmował. Ostatecznie przecież zaledwie się kumplowali, nie byli najlepszymi przyjaciółmi na zawsze i nie łaczyło ich nic poważniejszego, więc byłoby szkoda za bardzo się przejmować.
_________________
and i'm sorry i say 'fuck' too much
© okinnel
[Profil]
 
 
Adelaide Wonderland


Wysłany: 2018-09-14, 18:41   

Miniony tydzień był całkiem zabawny. Dostała się na staż do jednej z kancelarii jej wykładowców. O dziwo zauważył w niej potencjał, z czego ona zamierzała skorzystać. W końcu od zawsze chciała uniewinniać przestępców i szukać dowodów na ich korzyść. Przecież nie robiła tego dla dobra i sprawiedliwość. Głównym powodem pójścia na studia było wyszukiwanie przez nia kruczków prawnych, które można było wykorzystać na wiele ciekawych, niekoniecznie praworzadnych celów. Co do sytuacji w domu też było świetnie. Jej rodzice kłócili się i chcieli się rozstać, a ona tylko podburzała oboje, że to mogłaby nie być wcale taka zła decyzja. Oczywiście, że została by z ojcem, bo jej matka była nieudacznikiem życiowym, która bez kasy męża byłaby nikim. W ten sposób miałaby od niej spokój, bo nie musiałaby mieszkać z nia pod jednym dachem. Ojca i tak nigdy nie było w domu, więc mieszkanie z nim było po prostu idealne. Teraz jednak musiała zrobić wszystko by Ci jednak się rozstali. Może podpuści matkę by umówiła się ze swoim trenerem personalnym? To by było idealne zakończenie ich małżeństwa, zostałaby z niczym, dzięki ich wspaniałej intercyzie. Aż oczy świeciły jej się od tej myśli.
Dodatkowo na zwieńczenie tego jakże wspaniałego tygodnia Chester zaprosił ja na chlanie. Osobiście miała nadzieję, że nie tylko na chlaniu się skończy, bo jak dobrze wiedziała to ten uwielbiał różnego rodzaju używki. Sama sobie się dziwiła, że trzymała się z kimś takim jak Chester. Przeważnie unikała ludzi, którzy wydawali jej się być z marginesu społecznego. Aldridge był jednak inny, miał w sobie coś specyficznego, lekko wyczuwalna nutkę szaleńca. Gdy poznała go lepiej to jego brudny styl bycia zrobił się dla niej nawet pociagajacy, co ja bardzo szokowało, bo przecież była 100% lesbijka. Ostatecznie jednak stwierdziła, ze mogłaby z nim się przespać i zobaczyć jak to jest. Nigdy nie pchałaby się jednak w zwiazek z facetem, oni byli tacy przemadrzali. Mieli się za lepszych, a przecież to w końcu oni sa zupełnie niepotrzebni w kwestiach rozrodu. Każdy debil potrafi się spuścić do waginy, albo do kubka. Mimo wszystko jednak większość mężczyzn miało się za lepszych, co ja zawsze irytowało. Gdy miała okazję z takiej osoby zrobić kretyna, to zawsze to robiła.
-Jeju, Chester. Czemu ty zawsze wybierzesz jakaś melinę. Nie moglibyśmy pójść do zoo, albo do lunaparku.- Wzięła od niego skręta i popatrzyła się na niego przez chwilę. O tak, tego jej było trzeba. Wiedziała, że kolega jej nie zawiedzie.- O tak, skręt na rollercoasterze byłby zajebisty, albo WIEM! Zjarać się i pójść do domu strachów, to jest po prostu świetny plan!- Usiadła na ziemi, nigdy nie przejmowała się czy będzie ujebana jak świnia. Dobrze, że chociaż towar rekompensował to jakże zamożne miejsce. Wyciagnęła bez pytania zapalniczkę z ręki chłopaka, a potem podpaliła bibułę otaczajaca zielony środek. Następnie oddała to co zabrała, rzucajac mu ja na kolana.
-Wiesz przecież, że nie dręczę zwierzat.- Powiedziała z przekasem.- Za to bardzo dobrze idzie mi rozwalanie małżeństwa moich rodziców. Mam nadzieję, że jeszcze w tym tygodniu uda mi się doprowadzić do tego by mój ojciec złożył papiery rozwodowe. Muszę mu podsunać pomysł by przyszedł do kancelarii w której odbywam staż. Świetnie by było pracować przy tej sprawie.- Powiedziała rozmarzona, wciagaja w płuca magiczny dym.
_________________
Nothing you confess
Could make me love you less
[Profil]
 
 
Chester Aldridge








25

bileter w cineworld, alfons w kurniku miłości

leci na wszystkich

South - West Brentwood

mów mi: emka

multikonta: riley, izzy, yev, sherrie, calanthe, nancy

nieobecność: bardzo zamulam









Wysłany: 2018-09-15, 15:00   
  

  
Adonis Chester Aldridge

  
i've had one too many cigarettes burning up my lungs


Na trzeźwo Adelaide wydawała się Chesterowi zbyt szurnięta, aby rozważył możliwość pójścia z nia do łóżka, ale gdyby tylko się ućpał albo upił, pewnie zmieniłby zdanie i zapomniałby o tym wszystkim, co go powstrzymywało. Ostatecznie przecież głupio było wybrzydzać. Póki miał jako taka, iście adonisowa urodę, wszystkie zęby i trochę charyzmy, zamierzał korzystać z uroków młodości. A później... no, to się jeszcze zobaczy. Na razie żył tym, co tu i teraz.
Przewrócił oczami, słyszac jej narzekania. Lunapark? Zoo? Skoro Adelaide miała tak wysokie wymagania, może powinni sobie wynajać Buckingham Palace, żeby upić się godnie wśród starych zbroi i królewskich klejnotów? Cóż, gdyby Chester tylko miał na takie odpały pieniadze, na pewno spróbowałby urzadzić jakaś imprezę w oficjalnej rezydencji rodziny królewskiej. Kto wie, może nawet królowa Elżbieta zechciałaby do nich dołaczyć i skończyliby ten wieczór, palac skręty z sama głowa Wielkiej Brytanii?
- Przecież tu nawet, kurwa, nie ma zoo - zauważył, zupełnie nieprzejęty rozczarowaniem koleżanki. - I nie mam hajsu na lunapark. - Rozłożył ręce w geście bezradności. - Zreszta po chuj nam to? Jakbyśmy poszli na jakaś wyjebista karuzelę to i jeszcze byśmy się porzygali i cały alkohol byłby zmarnowany. - Chester mógł uchodzić za wyluzowanego typa, ale była jedna rzecz, o która troszczył się bardziej niż o cokolwiek innego. A były to używki, które uznawał za miłość swojego życia, i których zawsze było mu szkoda marnować. Nawet w takich przypadkach. - No, ale domu strachów chyba też tutaj nie ma - przytaknał z kwaśna mina. Zeusie, z dnia na dzień coraz bardziej do niego docierało, że Brentwood było kompletnie nieciekawe. Tym bardziej musiał uważać na swój alkohol i narkotyki, które dostawał od kochanej matki. Bez tych dwóch rzeczy jego życie stałoby się kompletnie nudne. - Co za zadupie - podsumował, a potem znowu przysunał skręta do ust i zaciagnał się głęboko. Chyba powinien był rozważyć wyprowadzkę do jakiegoś większego miasta. Nie miał na myśli Londynu, stolica jakoś go nie pociagała. Myślał bardziej o jakimś Las Vegas, gdzie jego (i Joeya) Kurnik Miłości na pewno zostałby dostrzeżony, gwarantujac im dożywotnia sławę. Ech, trzeba było nad tym jeszcze trochę pogłówkować. - Jaja sobie robię, chomiki nawet nie sa fajne do torturowania - stwierdził i tracił ja po kumpelsku ramieniem. Co prawda nigdy nie znęcał się ani nad chomikami, ani nad innymi zwierzętami, ani nawet nad ludźmi, bo zwyczajnie go to nie bawiło (zamiast robić komuś krzywdę, wolał zaciagnać go do łóżka, to wydawało mu się o wiele bardziej interesujace), ale podejrzewał, że na tych gryzoniach nie można było specjalnie poćwiczyć swoich umiejętności. Zero pola do popisu.
Uniósłszy brwi, zaczał słuchać tego, jak blondynka opowiadała o możliwym rozwodzie swoich rodziców i pokręcił głowa z rozbawieniem.
- No spoko, a czemu chcesz, żeby się żarli? Bo nie pamiętam. - Bardzo prawdopodobne, że Adelaide kiedyś uświadomiła go w motywach, jakie nia kierowały, ale Chester zupełnie nie nadawał się do zapamiętywania takich rzeczy. Co innego, gdy w grę wchodziły jakieś watki kryminalne. Uwielbiał historie o łapanych na goracym uczynku dilerach narkotyków czy nieostrożnych prostytutkach. Mógłby takich wysłuchiwać godzinami.
_________________
and i'm sorry i say 'fuck' too much
© okinnel
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 6