Poprzedni temat «» Następny temat
On the spot
Autor Wiadomość
Brentwood


Wysłany: 2017-06-25, 00:37   On the spot
  

  
Brentwood

  
your favourite place on earth


[Profil]
 
 
Tyler Holgate
[Usunięty]

Wysłany: 2017-09-19, 13:27   

Musiał sobie radzić z różnymi przeciwnościami. Kiedy zalał łazienkę, bo pralka odmówiła posłuszeństwa i już pokrzyczał ze złości, poprzeklinał, wypalił kilka papierosów, uznał, że się nie da. Posprzatanie mieszkania nie było łatwe i spędził nad tym o wiele więcej czasu niż poczatkowo zamierzał, ale musiał to skończyć. Nie mógł zostawić takiego syfu i udawać, że nic się nie stało. Co prawda to, że nie widział tylko ułatwiłoby mu to zadanie, ale uczył się na błędach i wiedział, że na dłuższa metę to na niewiele się zda. Zmęczony tym całym sprzataniem i zirytowany sytuacja nie miał innego wyjścia jak tylko skorzystać z pralni. Z nieodłaczna laska i workiem z brudnymi ubraniami wyszedł z mieszkania. Dojście na miejsce zajęło mu trochę czasu, bo trochę pobładził, ale jakoś się udało. Z mniejsza badź większa pomoca dobrych ludzi, którzy nie zawsze potrafili dać mu odpowiednie wskazówki.
W pralni próbował być samodzielny, ale nie wychodziło mu to za dobrze. Włożenie ubrań do środka było proste, gorzej z proszkiem i cała reszta. Pomogła mu kobieta, która musiała ogladać jego zmagania odkad tylko znalazł się w środku, co przyjał z uprzejmym skinieniem głowa i prostym dziękuję. Nie lubił przyjmować pomocy, ale były sytuacje, kiedy była ona mu wręcz niezbędna. Więc zaciskał wtedy zęby i przywoływał na twarzy uśmiech, bo nic innego mu nie pozostało. Zapytał się jeszcze ile mniej więcej czasu ma czekać i jak dostał odpowiedź zajał miejsce gdzieś z boku. Niby mógł w tym czasie gdzieś iść i coś zrobić, ale zupełnie nie miał na to siły i ochoty. Walka z zalana łazienka wyczerpała go w zupełności.
 
 
Ryder Langston
[Usunięty]

Wysłany: 2017-09-20, 23:39   

/jakoś krótko po bilardzie z Jaggerem

Ryder kończył właśnie trening z dzieciakami, kiedy jego telefon zadzwonił. To, że dzwoniła jego mama, nie był niczym niezwykłym, ale już prośba, jaka do niego miała już tak. Mężczyzna miał pojechać do pobliskiej pralni by... dokończyć pranie i przywieźć je do domu! Poczatkowo nie rozumiał o co chodziło, jednak pani Langston zaraz wyjaśniła mu o chodzi. Okazało się, że pralka w ich rodzinnym domu zepsuła się, więc rodzice Rydera musieli korzystać z miejskiej pralni. Niestety w środku prania, kobieta dostała pilny telefon ze szpitala i musiała pojechać do pracy. Ktoś jednak musiał zajać się praniem, a że pan Langston nie odbierał komórki, syn był jej jedyna deska ratunku. Brunet i tak nie miał już nic innego na głowie, więc zgodził się.
Dzieciaki były jednak wyjatkowo nieznośne, więc odłożenie na miejsce sprzętu oraz przebranie się, zajęło im więcej czasu niż zazwyczaj, przez co posprzatanie sali i jej zamknięcie również się przedłużyło. Dodatkowo nie zapytał się wcześniej mamy, jak długo jeszcze miały się prać ubrania, więc nie miał pojęcia, ile zostało mu czasu, dlatego jechał teraz ulicami szybciej niż mówiły to znaki, modlac się, by nie musiał już marnować kolejnych minut na szukanie wolnego miejsca parkingowe. Szczęśliwie dla nie niego, nie musiał.
Gdy wszedł, od razu skierował się do pracowniczki pralni, którego miał powiadomić, że to on ma dokończyć pranie za swoja mamę. Kobieta tylko pokiwała głowa, a następnie podała mu zostawiony przez Jane koszyk na ubrania. Ryder obrócił się i skierował w stronę odpowiedniej pralki, jednak po kilku krokach zatrzymał się, dostrzegajac na jednej z ławek znajoma osobę. Tyler. Langston dzwonił do niego kilka razy, żeby wyjść gdzieś wspólnie czy porozmawiać, jednak Holgate za każdym razem był zajęty i szybko kończył rozmowę. Raz czy dwa faktycznie tak się mogło zdarzyć, ale za każdym razem? Nic wiec dziwnego, że były bokser postanowił skorzystać z okazji jaka się mu przydarzyła i postanowił skonfrontować się z przyjacielem z dzieciństwa. Tym razem już tak łatwo się nie wymiga. Z ta oto myśla, Ryder podszedł do Tylera.
- Cześć, Tyler - powiedział pewnym głosem, choć pewnie wyraz jego twarzy wskazywał coś innego. - Mogę się dosiaść? - zapytał, jednak było to zbędne. Czy Holgate będzie tego chciał, czy też nie, on i tak się dosiadzie. Po prostu chciał wybadać, w jakim nastroju jest dzisiaj przyjaciel.
 
 
Tyler Holgate
[Usunięty]

Wysłany: 2017-09-21, 10:46   

Najgorzej kiedy przychodziło Tylerowi na coś czekać. Kiedyś znalezienie zajęcia na ten czas nie stanowiło żadnego problemu. W ostateczności zawsze pozostawał telefon, a z nim możliwości było wiele. Teraz… teraz siedział, przybierajac co chwila kolejne pozy, bo zaczynało mu być niewygodnie już po pierwszych minutach. Odpuścił sobie chodzenie w kółko, bo nie chciał wpadać na ludzi czy sprzęty i robić z siebie widowiska. Był pewien, że tak skończyłyby się wszelkie próby rozprostowania kości, więc pozostawał na miejscu i próbował wmówić sobie, że wcale nie jest źle.
Był zbyt mocno zajęty wymyślaniem sobie w myślach, że nie zabrał słuchawek, które jakoś urozmaiciłby czekanie. Dlatego nie usłyszał ani tego, że ktoś idzie w jego kierunku, ani że ta sama osoba się z nim wita. Dopiero pytanie wyrwało go z tego stanu i musiał poświęcić dłuższa chwilę na próbę dopasowania głosu do osoby. Prawdopodobieństwo, że się pomylił istniało zawsze, ale tym razem był więcej niż pewny, że tak nie było. Kacik ust drgnał Tylerowi nieznacznie, bo z jednej strony cieszył się, że to akurat Ryder, ale… Nie widzieli się wiele czasu i Holgateowi nie było łatwo. To, że czas zrobił swoje to jedno, ale wypadek. Wypadek zabrał mu wiele, a przy Langstonie odczuwał to boleśniej niż przy innych, a to i tak był dopiero wierzchołek wszystkiego.
- Ryder, hej - powiedział, próbujac jednocześnie wymyślić jakaś wymówkę, dzięki której będzie mógł się sprawnie stad ewakuować. Jak dotad udawało mu się to bez problemu, ale przez telefon zawsze łatwiej się wykręcić ze spotkania. Nie chodziło o to, że nie lubił Langstona albo przebywanie w jego towarzystwie było przykre. Nic z tych rzeczy. Kiedyś byli niemal nierozłaczni, przyjaźnili się i wiedzieli o sobie niemal wszystko, a w każdym głupim pomyśle jaki tylko przyszedł im do głowy musiał uczestniczyć drugi. Od tamtego czasu upłynęło trochę lat, ale to i tak nie one były tym co najmocniej zachodziło głowę Tylera - Jasne, siadaj. Co słychać? - spytał od razu, bo zdecydowanie wolał w tym momencie słuchać niż mówić. Przynajmniej nie wypalił z głupim pytaniem z serii co tutaj robisz? Już i tak się czuł trochę głupio, ale wtedy to niewiele dzieliłoby go od mocnego walnięcia się w głowę i szybkiego opuszczenia pralni. Dobrze, że tego uniknał.
 
 
Ryder Langston
[Usunięty]

Wysłany: 2017-09-28, 00:01   

Brentwood może nie było tak wielkim miastem jak Londyn, Nowy Jork czy Miami, w których to miał okazję mieszkać Ryder, jednak nawet tutaj tak przypadkowe spotkanie jak to, było szczęśliwym zbiegiem przypadku. Albo niezbyt szczęśliwym, jak po chwili pomyślał Langston, kiedy stał niemal na wyciagnięcie ręki od Tylera. Siadajac po jego lewej stronie, pewność siebie, która jeszcze przed chwila czuł, nagle zaczęła z niego ulatywać. Z jednej strony cieszył się, że natknał się w pralni na kumpla, ale z drugiej zaczynał czuć się... po prostu dziwnie.
W dzieciństwie Ryder był specyficzny, mimo znajomości słów, nie mówił zbyt wiele, nie miał też wielu kolegów, można by rzecz, że był takim odludkiem, a z Tylerem natomiast wręcz błyskawicznie złapał nić porozumienia i szybko stali się najlepszymi przyjaciółmi. Zanim przeprowadził się do Londynu, jeśli nie było go w Brentwood, to z cała pewnościa przebywał wtedy w Southend, spędzajac czas razem z Tylerem.
Teraz, gdy Langston dostał od losu okazję porozmawiania z Holgate'em, sumienie znowu zaczęło mu szeptać, że nie zachowywał się jak na przyjaciela przystało. Od poczatku wiedział o wypadku Tylera, jednak zamiast pójść i odwiedzić go jeszcze w szpitalu, on wolał popaść w smętna monotonia; od powrotu do Anglii, przez ponad rok, jego życie praktycznie polegało tylko na przesiadywaniu w domu i ogladaniu telewizji, bieganiu kilka razy w tygodniu i wychodzeniu na zakupy. Były bokser zachowywał się tak, jak gdyby wspólnie spędzone z Tylerem lata nic dla niego nie znaczyły. Jakby to jemu przydarzyła się najgorsza rzecz na świecie, podczas gdy to jego przyjaciel znalazł się w gorszej sytuacji. A gdyby tego jeszcze było mało, w tym momencie czuł nieznaczna ulga, że Tyler nie widzi zmieszania wymalowanego na jego twarzy, co sprawiało, że wyrzuty sumienia dodatkowo go zżerały. Z nimi czy bez nich, jedno było pewne; gdyby były przyznawane nagrody za bycie najgorszym kumplem, Ryder miałby spore szanse (jak nie największe) na zostanie jej laureatem.
- Tak właściwie nic szczególnego nie zmieniło się od czasu, gdy ostatnio się widzieliśmy - przyznał, przeczesujac palcami włosy. - Dostałem pralniowa misję, więc jak tylko skończyłem trening, przyjechałem tutaj - dodał i zaśmiał się się chicho. Szybko jednak zamilkł. Cała ta sytuacja z dokończeniem prania nagle zaczęła mu śmierdzieć. - W sumie... długo jeszcze będziesz czekać, aż twoje pranie się wypierze?- zapytał, jak gdyby nigdy nic.
 
 
Tyler Holgate
[Usunięty]

Wysłany: 2017-10-05, 16:40   

Dziwnie mu było siedzieć jakby nigdy nic z Ryderem. Czuł się trochę niezręcznie i nie na miejscu, kiedy pierwszy raz wpadł na przyjaciela z dzieciństwa, ale z czasem to się nie poprawiało, a miał wrażenie, że jest tylko dziwniej. Możliwe, że wyolbrzymiał to co siedziało mu w głowie, przez co nie było prościej. Jakby już i tak nie miał skomplikowanego życia i musiał je jeszcze sobie sam dodatkowo utrudniać. I pomyśleć, że za dzieciaka byli niemal nierozłaczni, a teraz zwykła rozmowa przychodziła Tylerowi z trudem. Nie wiedział czy to przez swój stan po wypadku, czy lata kiedy nie widział kumpla zrobiły swoje. Najłatwiej ostatnio było zrzucić wszystko na utratę wzroku, ale jakoś w tym wypadku nie było to takie proste.
- Z dzieciakami? Skad ty bierzesz do nich cierpliwość? - jemu wystarczało, że jakiś dzieciak stanał mu na drodze i miał serdecznie dość. Szczególnie kiedy trafił na takiego, który nie słuchał się rodziców i robił co mu się żywnie podobało, włacznie z zadawaniem głupich pytań - Już jakiś czas tutaj jestem, więc jakoś niedługo. Chyba - nie umiał za bardzo sprecyzować czasu jaki mu pozostał do zakończenia prania, ale sadził, że większość ma już za soba. Mierzył to skala wynudzenia, więc mogło być mało precyzyjnie - Jeszcze zapomniałem słuchawek, więc nawet spokojnie nie mogłem posłuchać muzyki - powiedział jakby nigdy nic, próbujac nie wchodzić przypadkiem na temat tego dlaczego przez ostatni czas ciagle był zajęty i nie miał czasu dla kumpla. Jeszcze jakby praca mogła być dla niego jakaś wymówka to na pewno by z tego skorzystał, ale tego nie miał, więc jak zawsze zostawała mu improwizacja w tej kwestii. Oby tylko nie musiał po nia sięgać.
- W sumie wtedy też niewiele powiedziałeś w temacie co u ciebie - nie miał mu za złe tego, ale z drugiej strony pamiętał jak było wcześniej, kiedy jeden wiedział o drugim czasem aż za dużo. Te ich przypadkowe, krótkie spotkania, ograniczały się do krótkiej wymiany paru zdań z których Tyler niewiele więcej wiedział niż wcześniej - Dłuższe wakacje w mieście czy jednak postanowiłeś wrócić na stałe? - spytał w końcu nie mogac wygrać z ciekawościa. I tak powstrzymywał się przed zalaniem Rydera wieloma pytaniami w które pewnie wplatałby jakieś wyrzuty odnoście tego, że obiecywali sobie, że nie ważne co się będzie działo to i tak nie zerwa ze soba kontaktu. Życie zweryfikował to dość szybko z czego Tyler nie był zadowolony, ale z drugiej strony sam jakoś okrutnie też nie walczył o kontakt z Langstonem.
 
 
Phoenix Callahan








29

nauczycielka

Downtown Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Nina, Winter, Tinsley, Mordechai, Philippa, Dale, Ivy, Dayami

Wysłany: 2019-05-12, 01:37   
  

  
Phoenix Callahan

  
Galway Girl!


/po Echo

Phoenix wcale nie przepadała za takimi miejscami i gdyby tylko mogła, to nigdy nie korzystałaby z publicznej pralni, ale niestety, czasami trafiają się sytuacje bez wyjścia. Jej pralka odmówiła posłuszeństwa, a rodzice razem z siostrą byli na wakacjach. Niekoniecznie miała też ochotę wpieprzać się innym ze swoimi brudami, nawet, jeśli w tym wypadku chodziło tylko o ciuchy, także no cóż, została jej jedynie publiczna pralnia. Ostatecznie, i tak została nieco zaskoczona tym, że wcale nie było tu brudno i jakoś specjalnie nie śmierdziało. Niestety, przeznaczyła na swój pobyt tutaj pół wolnego dnia i nie zapowiadało się, aby miała wyjść wcześniej. Dobrze, że wzięła sobie coś do roboty. Po tym, jak już wpakowała wszystkie ubrania do pralki, ustawiła ją i włączyła, usiadła na wolnym miejscu i z cichym westchnięciem wyjęła z torby kilka ostatnich wypracowań, które jeszcze zostały jej do sprawdzenia. Miała ze sobą jeszcze książkę, ale to był zdecydowanie dobry moment, by wykonać do końca swoje nauczycielskie obowiązki.
_________________
Your things have gotten closer me to the sun
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 6