Poprzedni temat «» Następny temat
Tarantino
Autor Wiadomość
Brentwood


Wysłany: 2017-06-25, 00:33   Tarantino
  

  
Brentwood

  
your favourite place on earth


[Profil]
 
 
Theodore Reynolds
[Usunięty]

Wysłany: 2017-06-26, 15:59   

#1

Theo nie miał pojęcia, co o tym wszystkim myśleć. Nigdy by mu do głowy nie przyszło, że będzie kogokolwiek szpiegował w internecie, chcac się o tej osobie dowiedzieć jak najwięcej, mimo że zamienił z nia zaledwie dwa słowa. Pewnie powinien czuć się zażenowany, ale jego ciekawość i zainteresowanie było zbyt duże, by tak po prostu mógł sobie dać z tym spokój. Było to coś, czego jeszcze nigdy wcześniej nie czuł i wydawało mu się, że nawet gdyby próbował jakoś to zatrzymać, nie byłby w stanie. Zawsze ulegał swoim uczuciom, szczególnie jeżeli były one silne, a w tym przypadku dochodziło to do tego stopnia, że podczas niektórych dni potrafił nic nie robić, tylko leżeć na łóżku, gapić się w sufit i myśleć jedynie o tej jednej sytuacji w kinie. Pewnie normalni ludzie tak nie robili, tylko on jak zwykle wydziwiał, ale niewiele mógł na to poradzić. Czasami miał ochotę palnać sobie w głowę za takie zachowanie, bo coraz częściej utwierdzał się w przekonaniu, że jest największym idiota na świecie, ale zamiast przestać, robił kolejne kroki w stronę rzeczy, z których niekoniecznie powinien być dumny. W końcu ludzie mieli prawo do swojej prywatności oraz przestrzeni, a on zdecydowanie naruszał obie te rzeczy, praktycznie nie opuszczajac profilu na portalu społecznościowym kogoś, kogo właściwie w ogóle nie znał. Czy to w ogóle było normalne, żeby zadurzyć się w kimś podczas rozmowy, która trwała pięć, może dziesięć sekund? Może na coś zachorował?
W każdym razie nic nie zmieniało faktu, że siedział teraz w jakiejś włoskiej restauracji i chociaż powinien siedzieć teraz z karta dań w dłoni i zastanawiać się, co wybrać, to zamiast tego wodził wzrokiem po całej sali, szukajac tej jednej, dobrze już znanej mu twarzy. Pewnie powinien stworzyć chociażby pozory tego, że przyszedł tutaj zjeść albo zabrać kogoś ze soba, żeby nie było, że zachowuje się dziwacznie, ale zupełnie o tym nie pomyślał. Prawda była taka, że gdy tylko zorientował się, gdzie ten nieznajomy chłopak pracuje, od razu postanowił się tutaj udać. Nie była to pewnie najrozsadniejsza decyzja na świecie, ale już została podjęta i skoro był tutaj, to nie było sensu w uciekaniu, bo wtedy zwróciłby na siebie jeszcze większa uwagę, a tego zdecydowanie nie chciał.
W jego przypadku nie było jednak mowy o tym, żeby wszystko przebiegło zgodnie z planem. Kiedy tylko zobaczył chłopaka, któremu niedawno sprzedał ten cholerny bilet, serce najpierw podskoczyło mu do gardła, a potem poczuł ogromna chęć zasłonięcia się czymkolwiek, dlatego wział kartę, która najpierw prawie wypadła mu z ręki. Dopiero po dłuższej chwili się nia zasłonił, bo przecież to na pewno było tak, że tamten od razu się zorientuje, że to właśnie on i przejrzy, że przecież go stalkował i podejdzie, i powie mu coś albo każe mu sobie pójść, albo…
 
 
Samuel Abbott
[Usunięty]

Wysłany: 2017-06-26, 16:17   

#1

Samuel był już na zmianie na tyle długo, że za godzinę miał iść do domu, co cieszyło go niesamowicie. Wiadomo, nic tak nie cieszy człowieka po pracujacym tygodniu, jak chwila wytchnienia, a nadchodzacy weekend zapowiadał się całkiem nieźle. No, przynajmniej pogoda miała być fajna, a na to miał akurat najmniejszy wpływ! Inne rzeczy jakoś można jeszcze naprawić (badź popsuć), więc jeśli będzie dopisywała pogoda, to może wybierze się gdzieś z paczka swoich znajomych...? Miał ochotę na jakiś wypad za miasto, może gdzieś nad rzekę, jezioro... jakiś domek w lesie? Boże, ile można by było tam imprez zrobić! I nikt by im nie przeszkadzał...
Na razie jednak musiał przeżyć ostatnia godzinę w robocie w tym tygodniu. Coraz trudniej było mu się uśmiechać do klientów włoskiej knajpki, coraz większy kłopot miał z szybkim chodzeniem i idealnym obsługiwaniem sali. Tak, wiadomo, siedem godzin na nogach robiło swoje i tak jak sobie o tym myślał, to żałował, że pracuje aż tyle. Niby dopiero od kilkunastu tygodni zarabiał w tej knajpce - wcześniej pracował raczej dorywczo, jakieś ulotki, myjnia samochodowa i inne cuda. Teraz poczuł się trochę bardziej samodzielny, dotarło do niego, że żarcie, szkoła i rachunki same się nie opłaca, więc znalazł sobie coś stałego, coś, co sprawia mu przyjemność i z czego na razie nie miał ochoty rezygnować. Lubił ludzi, więc to była praca dla niego.
Czasem jednak, jak teraz, miał dość klientów, pracy, łażenia między stolikami i ogólnie wszystkiego, co zwiazane z praca kelnera, więc do stolika Reynoldsa podszedł z nieco nietęga mina. Zaraz jednak poprawił się i uśmiechnał uprzejmie, w końcu tak nazywały reguły panujace w tym zawodzie. Nie można odstraszać klientów swoja mina!
- Dzień dobry, witam w Tarantino! Co mogę...?
I w tym momencie, zakładam, że blondyn odsunał kartkę z menu od swojej twarzy, w końcu ukrywać się wiecznie nie mógł, na co zaskoczony Samuel uniósł lekko brwi i zaraz potem uśmiechnał się szerzej.
- O, hej! Co za spotkanie! - teraz jego twarz aż promieniała, zwłaszcza oczka, błyszczały niemal jak w goraczce. - Pamiętam Cię z kina. - dodał chwilę później, nadal z uśmiechem. - No, na co masz ochotę? Dzisiaj mamy przepyszne ravioli z serem i szpinakiem, naprawdę polecam! - tak, w porę mu się przypomniało, że jest w pracy i wypadałoby obsłużyć gościa.
 
 
Theodore Reynolds
[Usunięty]

Wysłany: 2017-06-26, 19:58   

Pamiętam cię z kina, usłyszał i prawie spadł ze swojego krzesła. Gdyby stał, na pewno leżałby już na podłodze, próbujac złapać oddech, ale na szczęście nie zrobił z siebie jeszcze większego głupka niż do tej pory. Wydawało mu się, że dostanie palpitacji serca, kiedy tylko usłyszał obok siebie ten sam głos, który jeszcze jakiś czas temu prosił go o jeden bilet na jeden z seansów i choć nie powinno tak być, lekkie dreszcze przeszły przez cały jego kręgosłup. W głowie urodziło mu się teraz jeszcze więcej pytań, bo w końcu w ogóle nie spodziewał się, że chłopak go zapamięta. Theodore nie uważał się za kogoś, kto posiada charakterystyczna twarz, więc może tamten miał po prostu pamięć do nich? Tak, to na pewno było to, bo nie śmiał sadzić, że zainteresował w jakiś sposób swojego rozmówcę i to dlatego został przez niego zapamiętany. Najgorsze było jednak to, że nie miał pojęcia, co mu odpowiedzieć. Teoretycznie nie musiał mówić niczego skomplikowanego, ale czuł się, jakby oczekiwano od niego, że stanie na stole i zacznie tańczyć albo zrobi coś innego, co przykułoby uwagę innych, a co najważniejsze, samego Samuela. Jednakże ilekroć o tym myślał, docierało to niego, że w żadnym stopniu nie jest interesujaca osoba, więc nie było mowy o tym, by w jakikolwiek sposób zwróciłby na siebie jego uwagę.
Tak, to ja — odpowiedział, dość cicho i niepewnie, w dodatku jakimś takim dziwnym głosem. Nie powinno to chyba zaskakiwać, skoro miał wrażenie, że zaraz te wszystkie emocje go po prostu rozsadza od środka. Wział więc głęboki wdech i odchrzaknał, majac nadzieję, że jeszcze nie zrobił z siebie kompletnego debila. — O, naprawdę? Ja ciebie też pamiętam — dodał, uśmiechajac się lekko. Bał się, że mógł zabrzmieć trochę jak desperat, ale chyba popadał w lekka paranoję. Musiał wziać się w garść, ale nie miał pojęcia, jak się do tego nawet zabrać. Nie wiedział, jak normalni ludzie się zachowuja w takich sytuacjach. — Uh, nooo, skoro polecasz, to chyba wezmę? — odparł i tym razem było widać, że jest trochę zmieszany i nie za bardzo wiedział, co ze soba zrobić. Niby chciał go jakoś przy sobie zatrzymać, nawet jeżeli nie miał pojęcia, co mógłby mu powiedzieć, a z drugiej strony nie chciał wyjść na jakiegoś stal… a nie, przecież nim był, więc to chyba jednak nie miało żadnego sensu. Naprawdę, czym stało się jego życie w tych ostatnich dniach?
 
 
Sambo Okeke


Wysłany: 2017-06-26, 23:16   
  

  
Sambo Okeke

  
oh, so you've lost your wallet? how sad...


To uroczę, że chłopcy tak sobie miło gawędza, ale tuż po tym, jak Theodore Reynolds przekroczył próg restauracji, Sambo niepostrzeżenie wyciagnał mu portfel z kieszeni i tyle go widziano. Czegokolwiek Samuel nie poleci i nawet, jak Theo zdecyduje się coś zamówić, nie będzie miał czym zapłacić.

Theodore Reynolds traci portfel.
[Profil]
 
 
Samuel Abbott
[Usunięty]

Wysłany: 2017-06-27, 12:23   

Sam nie zdawał sobie sprawy, że był stalkowany przez Theo. Nie wiedział, że jego przyjście do tej akurat restauracji było zamierzone. Dla niego to dzisiejsze spotkanie było jedynie czystym przypadkiem, a przypadki przecież chodza po ludziach, zwłaszcza w miasteczkach nie będacych wielkimi metropoliami. Nie wiem, co zrobiłby, gdyby się dowiedział... ale chyba nie byłby specjalnie zły. W końcu chłopaczek nie robił niczego złego tak naprawdę, póki nie wystawał w nocy pod jego oknem, obserwujac jak ten się przebiera. Bo... nie robił tego, prawda?
Kelner uśmiechnał się szerzej, słyszac, że chłopak również go pamięta. Nie spodziewał się tego raczej. Sam miał dobra pamięć, i do twarzy, i do tekstów - z czego bardzo się cieszył, bo pomagało mu to na studiach w uczeniu się materiału i pomoże w przyszłej pracy, gdy będzie wkuwał scenariusz. Nie każdy jednak miał taki "dar"... ale widocznie chłopak również, skoro rozpoznał akurat jego twarz, nie wyróżniajaca się w jego mniemaniu niczym specjalnym. Przecież na pewno miał multum klientów w kinie, więc... dlaczego właśnie on? Nie miał jednak czasu się nad tym zastanawiać, był w pracy.
- Tak, polecam, myślę, że będzie Ci smakować. - nadal patrzył na chłopaka z szerokim uśmiechem. - A coś do tego? Coś do picia? Piwo, kawa...? - poczekał na zamówienie Theodore, zanotował wszystko grzecznie i niemal z pieśnia na ustach poszedł zanieść zamówienie na kuchnię. Jeśli chłopak zamówił coś do picia, a pewnie cokolwiek zamówił, to chwilę później Samuel przyniósł mu rzeczony napój i postawił przed nim delikatnie, pochylajac się lekko. Miał delikatne, kwiatowe perfumy, których zapach Theo na pewno poczuł.
- Właściwie... - coś go nagle tknęło. Nie było masy klientów, więc chwilę chyba mógł porozmawiać, nie? - Robisz coś za godzinę? Bo niedługo kończę i w sumie... no, nie wiem co konkretnie możemy porobić, ale we dwóch zawsze raźniej, nie? - i znów posłał mu swój śliczny uśmiech.
 
 
Theodore Reynolds
[Usunięty]

Wysłany: 2017-06-27, 20:35   

Theo oczywiście nie wystawał pod jego oknami, czekajac tylko na możliwość zobaczenia, jak ten się przebiera czy coś takiego. Nie dość, że nie miał jego adresu zamieszkania, to na dodatek nie był aż tak nienormalny, by robić takie rzeczy. Skłamałby, gdyby powiedział, że nie chciałby zobaczyć tego czy tamtego, ale z drugiej strony był osiemnastoletnim chłopakiem, więc nie można było się dziwić, że po jego głowie chodziły tego typu myśli, nie mówiac o tym, że po raz pierwszy tak mocno ktoś pociagał go fizycznie. Trudno byłoby jednak powiedzieć, że był gotów obnosić się z tym i prosto z mostu dać znać swojemu rozmówcy, co tam dzieje się w tej jego głowie. O tym nie było mowy. Theo już na sama myśl o tym dostawał wypieków na twarzy i pewnie nawet nie byłby w stanie ubrać w słowa tego, co czuł. No i nie watpił w to, że spotkałby się z odrzuceniem, bo nie umiał sobie wyobrazić, że ktoś taki jak Samuel byłby w stanie spojrzeć na niego inaczej niż jak na zwykłego chłopaka, który kiedyś tam sprzedał mu bilet.
Woda wystarczy — odpowiedział, a chwilę później pomyślał sobie, że naprawdę musiał być niesamowicie nudnym człowiekiem. Tamten nawet nie wymienił wody, może nie serwowano tutaj czegoś tak prostego? W końcu restauracja nie wygladała na taka pierwsza lepsza, choć z drugiej strony Theo znawca był żadnym. Jednak nie usłyszał ze strony Samuela żadnego sprzeciwu, więc chyba jeszcze nie było z nim tak źle.
Oczekiwanie na powrót chłopaka wcale nie było takie proste. Reynolds najzwyczajniej w świecie panikował i wydawało mu się, że każdy najmniejszy szczegół jest w stanie sprawić, że jego rozmówca zmieni o nim zupełnie zdanie, zezłości się albo cokolwiek innego. Nerwowo poruszał nogami pod stołem, a dłonie trzymał na udach, czujac, jak się poca. Miał tylko nadzieję, że nie będzie musiał podawać Samowi dłoni, nie przeżyłby tego.
Ostatnia rzecza, której się spodziewał, to że chłopak będzie chciał z nim spędzić więcej czasu. Nie zdołał ukryć swojego zaskoczenia i przez kilka dobrych sekund gapił się na niego, próbujac przetworzyć, co takiego właśnie usłyszał.
Eeee, nie? — odparł, marszczac lekko brwi. Piekły go policzki, więc musiał teraz bardzo idiotycznie. O boże, o boże, co on wyprawiał, pomocy. — Znaczy się, na pewno nie, więc… no, możemy coś porobić, no. — nie miał pojęcia, co ze soba zrobić, dlatego podrapał się nerwowo w tył głowy, nie wiedzac, gdzie ulokować swoje spojrzenie. Najchętniej zapadłby się pod ziemię, ale póki co raczej to nie wchodziło w grę. — W sensie, że… z miła chęcia na ciebie poczekam — wydusił z siebie w końcu. Uśmiechnał się nawet delikatnie!
 
 
Samuel Abbott
[Usunięty]

Wysłany: 2017-06-28, 13:20   

Kurcze, gdyby Samuel wiedział jak bardzo Theoś stresuje się tym ich "przypadkowym" spotkaniem i rozmowa, to chyba sam zaczałby się stresować, serio! Teraz nie widział żadnego problemu w tym, żeby pogadać sobie z chłopakiem, bo pomimo że był w pracy, to nie był na zmianie sam, a klientów nie było jakoś specjalnie wielu, więc mógł poświęcić dłuższa chwilę uwagi Theo. I tak zaraz kończył, więc chłopak będzie pewnie jego ostatnim klientem. No, i dobrze, będa mogli spędzić ze soba trochę czasu, skoro Theoś zgodził się dotrzymać mu towarzystwa. Mogłoby być miło...
Niby Sam nie miał pewności, że chłopak jest zainteresowany swoja własna płcia, ale były na to jakieś tam szanse, zwłaszcza, że zauważył w jaki sposób ten na niego patrzy. Trochę tak, jakby rozmawiał ze swoim idolem, czy coś. Ale nie no, to spojrzenie tak naprawdę nie było jakieś "specjalne", ot po prostu łatwo było Samowi wyczuć, że podoba się Reynoldsowi.
- Super! - uśmiechnał się szeroko, gdy chłopak się zgodził, a zaraz potem zniknał w kuchni, by odebrać zamówienie chłopaka. Strasznie się cieszył na zbliżajacy się wielkimi krokami koniec pracy i najprawdopodobniej nadchodzacy miło spędzony czas z nie do końca nieznajomym chłopakiem. Tak, Theo podobał się Samowi, pewnie dlatego ten tak łatwo rozpoznał w nim "chłopaka z kina".
W każdym razie - niedługo później przyniósł Theodorowi ravioli, ustawił przed nim ładnie pachnaca porcję i posłał mu kolejny uśmiech, życzac smacznego i odchodzac za bar. Musiał ogarnać swoje stanowisko, bo za jakieś pół godziny wreszcie mógł opuścić restaurację i odpoczać. I to nie sam! To było najlepsze.
 
 
Theodore Reynolds
[Usunięty]

Wysłany: 2017-06-28, 18:02   

Co chwilę zastanawiał się, dlaczego Sam jeszcze w ogóle z nim rozmawiał. Według własnej oceny popełnił w ciagu tych kilku wymienionych zdań tyle błędów, że pewnie nie umiałby ich zliczyć na palcach obu rak. W dodatku miał wrażenie, że chłopak czyta mu w myślach i poznał cała zawartość tego, co Theodore miał teraz w głowie, a szczerze mówiac, nie każda z tych rzeczy była tak czysta, jak mogłoby się wydawać, ale to temat na inny rodzaj spotkania. W każdym razie śmiało można było powiedzieć, że panikował i póki co nie było niczego, co sprawiłoby, że stałby się bardziej spokojny. Każde jego spojrzenie sprawiało, że przechodziły go dreszcze i nie miał pojęcia, co ze soba zrobić, i gdzie posłać swój wzrok. W środku cały drżał i aż dziwił się, że jeszcze nie przeniosło się to aż tak bardzo na te zewnętrzne aspekty. Z drugiej strony miał także wrażenie, że na samym poczatku został całkowicie zdemaskowany i Sam przejrzał go w momencie, w którym tutaj wszedł. Nie mógł być jednak niczego pewien, co jeszcze bardziej potęgowało jego niepokój.
Gdy chłopak podał mu jedzenie, oczywiście podziękował, uśmiechnał się i zabrał się za jedzenie. Od razu mu ono posmakowało, więc nie trzeba było długo czekać, aż cały jego talerz pozostał pusty. Następnie Theo zajał się wypiciem do dna swojej wody i choć śmiało mógł jeszcze poczekać, bo pewnie Sam miał jeszcze coś tam do zrobienia, to od razu podniósł się z krzesła, chcac jak najszybciej zapłacić. Jednakże gdy sięgnał do kieszeni swoich spodni, niczego tam nie znalazł. Jego serce zabiło mocniej ze strachu, że go zgubił, ale na wszelki wypadek zajrzał jeszcze do innych kieszeni, a nawet pod stół, aby upewnić się, że nie pozostawił go gdzieś przez pomyłkę. Jednak nigdzie go nie było, a przecież Theodore był pewien, że zabrał go przed wyjściem. Nie miał pojęcia, co teraz zrobić. Zamówił już jedzenie i musiał jakoś za nie zapłacić, tylko jak, skoro nie miał przy sobie grosza? Wział więc głęboki wdech i postanowił, że musi poszukać Sama, majac nadzieję, że wcześniej któryś z kelnerów nie zapyta się go, czy nie chciałby zapłacić. Na szczęście znajoma (i cholernie przystojna) twarz pojawiła się w zasięgu jego wzroku kilka sekund później, dlatego Reynolds podszedł do chłopaka i razem z nim stanał trochę z boku, nie chcac, by ktokolwiek ich usłyszał.
Wiem, że to co powiem zabrzmi okropnie, ale… — zaczał, a jego głos drżał lekko, bo naprawdę bał się reakcji Sama na jego słowa. Boże, co za paskudna sytuacja! — Nie mam przy sobie portfela. Jestem pewien, że zabierałem go ze soba i nigdzie go nie ma, więc… nie wiem, ktoś mi go może ukradł? Nie mam pojęcia, co się stało, ale nie mam jak zapłacić — wydusił to z siebie w końcu, czujac, jak kolejne fale wstydu go zalewaja. Teraz Sam na pewno nie będzie chciał z nim gdziekolwiek iść. — Obiecuję, że ci wszystko oddam, jak tylko wrócę do domu czy coś, naprawdę. Po prostu… no, nie mam co zrobić, jesteś moim jedynym ratunkiem.
 
 
Samuel Abbott
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-01, 20:35   

Czy Sam przejrzał go od razu...? W pewnym sensie, bo widział po Theo, że podoba się chłopakowi. Był względnie atrakcyjny - w swoim mniemaniu - ale czasem zdarzało się, że komuś wpadł w oko i nauczył się już to dostrzegać, chociaż trochę. Czasem. Nie zdawał sobie sprawy z niepokoju Theodore, chociaż blondyn wydawał mu się nieco spięty. Troszeczkę, ale nie jakoś bardzo. Samuel w końcu nie wiedział, że poca mu się ręce i w głowie ma wciaż wszystkie swoje domniemane błędy, które niby to popełniał podczas rozmowy z nim. Sam nie widział żadnych błędów, żadnych gaf. Niby nie rozmawiali zbyt długo i treściwie, ale... rozmawiało im się dobrze, przynajmniej ze strony Abbotta.
Gdy wrócił do stolika Theo, by zapytać czy podać mu coś jeszcze, zastał go kilka kroków przed stolikiem, idacego ewidentnie w jego stronę. Popatrzył na niego zaskoczony, ale z uśmiechem, który jednak chwilę później zniknał z jego twarzy, gdy tylko usłyszał co się stało.
- Serio, ktoś Cię okradł? - nie wygladał na złego, właściwie przyjał to ze spokojem, chociaż nie był zadowolony. Pokręcił głowa z lekko wykrzywionymi wargami. - Znowu to samo... już kiedyś mieliśmy tu sytuację z kradzieża, na mojej zmianie raz, a wydaje mi się, że koledzy też coś wspominali. - westchnał cicho, drapiac się po policzku, a potem z delikatnym uśmiechem spojrzał w oczy Theo. - Ureguluję Twój rachunek, nie ma problemu, nie ma tego aż tak dużo. Myślę nawet, że możesz mi to wynagrodzić... chociażby zapraszajac mnie gdzieś, kiedyś. - uśmiechnał się szerzej i udał się za bar, gdzie porozmawiał chwilę z druga kelnerka. Musiał załatwić sprawę rachunku Theo. Udało się dość szybko, więc zniknał na zapleczu, przebrał się w swoje "naturalne" ciuchy i przyszedł, niemal w podskokach, do Theodore. - To co, gdzie lecimy? Na co masz ochotę? - i znów uśmiechnał się szeroko.
 
 
Theodore Reynolds
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-01, 22:36   

Kamień spadł mu z serca, gdy zobaczył, że Sam nie wyglada na złego. Był przygotowany na najgorsze scenariusze, a wygladało na to, że wcale nie musiał się aż tak bardzo bać. Cóż, przynajmniej to mu dzisiaj jakoś wyszło. Bardzo cieszył się, że jeszcze nie zepsuł doszczętnie swojej znajomości z chłopakiem. Nie wybaczyłby sobie tego. Oczywiście nie zmieniało to faktu, że nadal czuł się głupio, bo pewnie nikt nie lubił prosić się innych o pieniadze. Niestety Theo nie miał wyjścia, musiał to zrobić, chyba że chciał się narazić policji, uciekajac stad bez płacenia. Z dwojga złego wolał pożyczyć pieniadze i oddać je jak najszybciej. Nie spodziewał się jednak, że forma odwdzięczenia się miałoby być zaproszenie Sama gdziekolwiek. W sensie, Reynolds nie sadził, by chłopak chciał się z nim w przyszłości spotykać. Co prawda mogło mu chodzić o czysto przyjacielskie spotkanie, ale nawet on nie był aż tak głupi, by nie załapać, że niekoniecznie o coś takiego mu chodziło. Nic więc dziwnego, że na jego policzki wstapiły rumieńce, tym razem całkowicie spowodowane sugestia chłopaka. Zastanawiał się, czy Sam do tej pory pomyślał sobie, że może Theodore cierpiał na jakaś chorobę, skoro praktycznie co chwilę był cały czerwony na twarzy. Ewentualnie mógł się po prostu zorientować, że nie jest mu obojętny, ale tego prawdopodobnie by nie przeżył.
Zaprosić? W sensie, że na randk… — zasłonił sobie usta jedna dłonia i prawie ugryzł w język, choć prawdopodobnie i tak niewiele to dało, bo przecież każdy byłby w stanie dokończyć to zdanie. Teraz był czerwony aż po czubki uszu i uciekł wzrokiem gdzieś w bok, czujac, jak mocno bije mu serce. Nie ma to jak być idiota do kwadratu, co nie? Na szczęście Sam na chwilę odszedł, więc Theodore miał chwilę na to, by się ogarnać. Wział kilka głębszych wdechów i mentalnie uderzył w łeb, mówiac sobie, że zdecydowanie musi się ogarnać. Dlatego gdy chłopak wrócił, Reynolds nie wygladał już aż tak źle, jak jeszcze kilkanaście sekund temu. — Uh, właściwie to nie wiem. Możemy pójść na spacer czy coś takiego i na przykład przy okazji zahaczyć o mój dom, żebym mógł oddać ci pieniadze. Wszystko mi jedno. — wzruszył lekko ramionami, a choć nie brzmiał już na tak zestresowanego, to w środku ciagle drżał. Postanowił udawać, że niedawno nic takiego się nie stało, no bo się nie stało, prawda? To wcale nie tak, że prawie uznał ich możliwe przyszłe spotkanie za randkę.
 
 
Samuel Abbott
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-02, 20:55   

Z gracja nie skomentował wypowiedzi blondaska o randce. Nie chciał go bardziej zawstydzać, o ile w ogóle dało się bardziej. Tak, widział po nim, że palnał to zanim pomyślał - od razu zasłonił buzię i zrobił się niemalże ceglanoczerwony. Biedny, słodki Theo. Może to dziwne, ale Sam poczuł dziwna ochotę by przytulić chłopaka do siebie. Może i się jakoś bardzo nie znali, dzisiaj rozmawiali ze soba po raz drugi w życiu... ale czasem tyle wystarczy, żeby kogoś polubić. A chyba to właśnie przytrafiło się tej dwójce.
- Ok, to chodźmy na spacer, zaczepmy o Twój dom, potem zjedzmy jakieś lody czy coś takiego. Chodź, lecimy.
Uśmiechnał się szeroko i objał ramiona chłopaka, wychodzac z nim z restauracji. Może to było trochę dziwaczne, skoro tak naprawdę rozmawiali ze soba dwa razy i to o niezbyt ambitnych, badźmy szczerzy, rzeczach, ale jednak... no, Theodore wpadł Samuelowi w oko i to z wzajemnościa, więc Sam postanowił nie cackać się aż tak. Zreszta, zawsze był otwarty i nie miał większych problemów z nawiazywaniem znajomości, także teraz z Theo szło mu gładko. Nawet objęcie obcego sobie chłopca nie stanowiło większego wyzwania.
- A daleko mieszkasz? Bo jeśli tak, to bez sensu, żebyśmy tam szli teraz. Chodźmy na lody, a kasę oddasz mi innym razem. Nie spieszy mi się, serio.
Posłał Theo szeroki uśmiech, idac z nim już chodnikiem, ale pozwolił mu zadecydować gdzie pójda.

/ zt x 2 <3
 
 
Jamie DeHavilland
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-25, 17:33   

Gdy jego brat poszedł się ogarniać, to i Jamie postanowił zrobić to samo. W końcu jeszcze niedawno spał sobie słodko na sofie w salonie. Nie mógł więc iść poza dom w ubraniu w którym spał. Pobiegł do pokoju i odświeżył się, a także zmienił ubranie, na nieco bardziej wyjściowe.
Zakupy zakupami, ale nie można było iść przecież o pustym żoładku. Jamie nie mógł się skupić, gdy cały czas coś ściskało mu wnętrzności. Musiał coś przekasić, a włoska restauracja wydała mu się niemal idealna do tego, by właśnie tam zamówić jakieś jedzenie. Może w końcu uda mu się dostać porzadna pizzę, a nie jakieś wege-coś.
Ależ jestem głody. Tobie też przyda się coś zjeść – powiedział, przegladajac menu, gdy już usiedli przy jednym z wolnych stolików. Przeszukiwał dania w poszukiwaniu tego jedynego, które z chęcia by przekasił. – To na co masz ochotę? – zapytał, spogladajac na brata.
 
 
Lucas Carter
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-25, 17:39   

Pomysł żeby coś zjeść był trafiony w dziesiatkę. Bart jednak wiedział czego mu trzeba, no i pewnie sam był głodny. Przegladał menu z entuzjazmem. Czuł jak ściska go w żoładku. W buzi czuł wzmożone zbieranie się śliny. - Nie wiem sam... Najlepiej pizze i to duża z duża ilościa wszystkiego i coś do picia, koniecznie - zamknał kartę. Nie miał ochoty dłużej męczyć się przegladaniem menu. - Wybierz coś, zdaję się na Ciebie, w końcu to Ty tutaj bywasz, nie ja. - Chłopak nie wiedział co tutaj jest najlepsze, a ktoś kto się orientował i jadał tutaj nie raz był dla niego najlepsza rekomendacja.
 
 
Jamie DeHavilland
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-25, 17:58   

O tak, pizza z duża ilościa wszystkiego była dobrym pomysłem. Oczywiście o ile obędzie się bez pomidorów i tej cholernej papryki, która psuła danie zawsze, gdy się w nim znalazła. Jego spostrzegawcze oczy szybko wyłapały jego ulubiona pizzę. Ledwo się powstrzymywał przed tym, by na sam widok nazwy nie oblizać swoich warg.
Jadłeś pizzę z kurczakiem, brokułami i podwójnym serem? – zapytał, pokazujac palcem miejsce, gdzie ta pizza się znajduje. W jej skład oprócz sosu pomidorowego i wymienionych przez Jamiego składników wchodziły również: cebula, czarne oliwki, boczek i zioła prowansalskie. Chłopak dopiero niedawno odkrył tę pizzę, ale już zdażył ja pokochać. – Jeśli nie, to dzisiaj zjesz, a do picia może piwo? – zaproponował. Nie wiedział, czy jego brat się na to zgodzi, ale on już miał swoje zamówienie.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 5