Poprzedni temat «» Następny temat
Murphys Sport Bar
Autor Wiadomość
Austin McAlister
[Usunięty]

Wysłany: 2017-09-06, 19:15   

Nigdy nie przypuszczałby, że przypadkowo spotkany mężczyzna może okazać się kimś, z kim Austin w jakiś sposób szybko się dogada. Nie lubił porzucać swoich znajomości, ale nigdy nie wiedział w jaki sposób się one rozwina. Blaise okazał się całkiem interesujacym człowiekiem. Nie chodziło już nawet o przystojna twarzyczkę, ale i to że miał wiele do zaoferowania i razem mogli spędzać wspólnie czas na robieniu ciekawych rzeczy, co niekoniecznie kończyło się w łóżku. Austinowi to się właśnie bardzo podobało. Spotykali się już od jakiegoś czasu i chociaż McAlister nie potrafił jeszcze jednoznacznie określić typu tej znajomości, ale niewatpliwie chciał ja kontynuować i pozwolić, by sama się rozwijała i określała. On nie chciał niczego pospieszać.
Nie lubił się spóźniać, jednakże jeszcze nie wiedział, jak powinien wyznaczyć sobie czas by dotrzeć w konkretne miejsca, dlatego też czasami przychodził kilka lub kilkanaście minut po wyznaczonym czasie. Oczywiście starał się to później jakoś wynagradzać. Brak jakiegokolwiek środka transportu nie ułatwiała sprawy również. No cóż, ciagle nie przebolał straty swojego roweru, który koniec końców wyladował w jakimś kacie. Nie miał serca go wyrzucać, bo staruszek towarzyszył mu niemal przez całe życie i Austin czuł się, jakby pozbywał się tym samym członka rodziny.
Wszedł do baru i rozejrzał się w poszukiwaniu Sandersa. Gdy tylko go znalazł, to natychmiast skierował się w jego stronę i po kilku sekundach stał już obok mężczyzny, przygladajac się, jak ten radzi sobie z bilami. Uśmiechnał się pod nosem, bo i on sam by zagrał.
Gra samemu to żadna przyjemność – powiedział głośno, biorac pobliski kij do rak. Oparł się niedbale o stół do bilarda i spojrzał na mężczyznę.
 
 
Blaise Sanders
[Usunięty]

Wysłany: 2017-09-06, 20:08   

Blaise zajał się gra i czas zleciał mu szybko. Nie zdażył nawet dopić piwa, kiedy Austin znalazł się przy nim. Pewnie chwilę zajęłoby mu zorientowanie się, że nie jest sam, gdyby chłopak się nie odezwał. Tak pochłonęła go ta samotna rozgrywka.
- Akurat teraz bezsprzecznie przyznaję rację - uśmiechnał się do niego i zrezygnował z dalszej samotnej gry. Zaczał ponownie ustawiać bile, nie pytajac nawet czy Austin jest chętny na rozgrywkę. Gdyby tak nie było nie wziałby kija w do rak, więc Blaise pominał to bezsensowne pytanie - Dobrze, że już jesteś. Uratowałeś mnie z rak tamtej laski, bo raz powiedzieć, żeby sobie poszła to za mało - mało dyskretnie wskazał na dziewczynę, która łatwo nie dawała za wygrana. Liczył na to, że teraz da mu spokój i nawet przestanie patrzeć, teraz już, w ich kierunku. Ustawił bile i stanał obok Austina, aby oprzeć się o stół podobnie jak on.
- Wiem, że sama gra ze mna to przyjemność, ale może to podkręcimy i zagramy o coś? - spytał z cwanym uśmieszkiem. Dla Blaisea nie musiała to być wielka rzecz, tak naprawdę mogli zagrać o symboliczne piwo, ale czymś innym też by nie pogardził. Szczególnie, że im wyższa stawka tym lepsza zabawa. Podobno - No chyba, że boisz się, że przegrasz. To wiesz… - nie wiedział jak Austin będzie się zapatrywał na ten pomysł, więc w razie czego chciał go lekko podpuścić. Przeszedł na druga stronę stołu po swoje piwo i dopił je do końca, butelkę odstawiajac na najbliższy stolik. Zaraz przyniesie kolejne, ale najpierw był ciekaw odpowiedzi Austina.
 
 
Austin McAlister
[Usunięty]

Wysłany: 2017-09-09, 00:06   

Uśmiechnał się. Polubił go. Nie sadził, że w Brentwood spotka kogoś, kto na dłuższa chwilę będzie w stanie przykuć jego uwagę nie posiadajac żadnej tajemniczej historii, która można by zgłębić i zbadać. Można powiedzieć, że przy Sandersie czuł się jakby wcale nie odczuwał potrzeby szukania tematów do pisania. Mógłby napisać wszystko, byleby później móc się spotkać z mężczyzna, który pewnej nocy niespodziewanie pojawił się na jego drodze. Do tej pory myślał, że takie sytuacje dzieja się jedynie w filmach i telewizji, by były zbyt abstrakcyjne i nierzeczywiste jak dla niego. Życie jest jednak pełne ciekawych niespodzianek i należy się z nich cieszyć.
Austin katem oka spojrzał na dziewczynę, która bacznie im się przygladała. Jej skwaszona mina nieco rozbawiła dziennikarza, bo doskonale domyślał się, czego oczekiwała. No cóż, co jak co, ale na ludziach McAlister znał się jak mało kto. Musiał umieć z nich czytać, by wiedzieć czy mówia prawdę, czy już zaczynaja fantazjować. W pracy dziennikarza umiejętność rozdzielenia prawdy od fikcji i przerysowania była bardzo ważna. Nie mógł przecież pisać o rzeczach nieprawdziwych i wymyślonych, twierdzac że sa one prawda.
To o co chcesz grać? O lizaka, czy idziemy na całość i gramy o piwo? – zapytał z uśmiechem na ustach. Lubił grać w bilard. Mistrzem może i nie był, ale w Nowym Orleania zdarzyło mu się, że pokonywał znajomych. Oczywiście sporo mógł zapomnieć i stracić nieco na umiejętnościach, bo nie grał już bardzo długi czas.
Ja niczego się nie boję, a zwłaszcza przegranej – odpowiedział. Miał jakieś dziwne wrażenie, że nieważne kto przegra, a kto wygra to i tak obaj odniosa jakieś korzyści. W końcu już sama możliwość rozmowy z Blaisem była dla Austina całkiem miła rzecza. Spojrzał na niego, gdy ten szedł po piwo. Pochylił się nad stołem, by przystawić kij do bili. Musiał się na powrót wczuć w to całe granie, więc chciał nieco poćwiczyć chociażby samo przykładanie kija.
 
 
Blaise Sanders
[Usunięty]

Wysłany: 2017-09-10, 12:34   

Blaise nie miał mrocznych tajemnic, ani historii która można by opisać. Był zwykłym, już nie nastolatkiem, chociaż często nadal zachowywał się jakby miał naście lat. Gdyby jednak wiedział, że Austin przestawał przy nim czuć taka potrzebę poczułby się… z pewnościa w pierwszej chwili dziwnie. Nie sadził, aby tak działał na niego. Nie dało się ukryć, że obaj lubili spędzać czas w swoim towarzystwie, ale Sanders nie był z tych co się ograniczał jeżeli chodzi o umawianie się z jedna osoba. Zreszta niczego sobie nie obiecywali i jak zawsze Blaise był daleki od tego. To zupełnie nie leżało w jego naturze, bał się za mocno przywiazywać do jednej osoby i uważał, że miał ku temu dobre powody.
- O lizaka? - spytał z uniesiona brwia, nie próbujac nawet ukryć rozbawienia. Odszedł do baru i po chwili wrócił z butelkami, które odstawił na krawędzi stołu. Nie mógł się powstrzymać przed tym, żeby nie pochylić się nad Austinem, pod pretekstem poprawienia tego jak trzymał kij.
- Teraz będzie lepiej - powiedział kiedy lekko przesunał dłoń chłopaka po kiju i mocniej naparł na niego ciałem, aby móc jeszcze przez chwilę nie przerywać kontaktu - Podbijam stawkę i dorzucam do tego loda. Co Ty na to? - dodał z niewinnym uśmiechem, niechętnie odsuwajac się od Austina i stajac obok niego. Jak zawsze chodziło o zabawę, a nie wygrana. Chociaż satysfakcja z pokazania, że jest lepszy była duża. Zawsze będzie mógł postarać się jakoś rozproszyć chłopaka. Jakoś nie wydawało się Sandersowi, aby to było trudne zadanie - Niczego się nie boisz? - według Sandersa każdy miał jakieś lęki, ale nie zamierzał na razie ciagnać Austina za język. Może kiedyś będzie mu dane poznać co chłopaka przyprawiało o dreszcze.
- Znalazłeś jakiś ciekawy temat w tym nudnym mieście? - jakoś nie sadził, aby było ich zbyt wiele, ale może jak zawsze coś przeoczył. To wcale nie było wykluczone. Ostatnio skupiał się na innych sprawach niż śledzenie tego co działo się w miasteczku - Jak dla mnie jedynie ostatnio musiał powstać jakiś gang babć - po tym jak ostatnio został przez jedna potraktowany torba w której musiała nosić kamienie, wcale nie zdziwiłby się gdyby staruszki założyły jakieś tajne stowarzyszenie.
 
 
Austin McAlister
[Usunięty]

Wysłany: 2017-09-10, 23:40   

Austin potrafił rozdzielić rywalizację od czystej gry, więc nie traktował tego bilardowego pojedynku na poważnie, zreszta tak samo jak zakładu. Uśmiechnał się, gdy poczuł, jak Blaise napiera na niego ciałem, by pokazać mu jak powinno trzymać się kij. Nie mógł powiedzieć, że nieco mu to przypomniało, jak powinno się grać. Z reszta i tak nie miał powodu do narzekań. Mógł się nieco rozerwać, a to było najważniejsze.
Pokażesz mi jeszcze jak mam pchnać bilę – zaśmiał się, przykładajac koniec kija do białej bili. Wstał jednak, spogladajac na Blaise'a. Potem jednak przeniósł wzrok w miejsce w którym wcześniej stała dziewczyna, która zaczepiała ratownika. Nie było jej tam już, więc Austin miał nadzieję, że ta się znudziła i już nie będzie ich obserwować. Nie wiedział, na co ona mogła liczyć, ale był pewny, że teraz tego nie dostanie. Uśmiechnał się pod nosem.
To ja przebijam i dodam kawę – skrzyżował ręce na piersi, uważajac by nie wybić sobie kijem oka. Może nie był najlepszy w bilard, ale coś tam potrafił, więc istniała szansa, że może wygrać. Niczego jednak nie zakładał i na nic się nie nastawiał, bo liczyła się zabawa. Niemniej jednak wygrana byłaby fajnym dodatkiem do tego dnia.
Niestety nic nie znalazłem i powoli zaczynam myśleć, że to miasto rzeczywiście jest takie fajne, za jakie jest uważane – mruknał nieco przygnębiony. Naprawdę liczył, że znajdzie tutaj jakieś ciekawe historie, o których będzie mógł pisać, ale jak się okazuje życie potrafiło pisać różne scenariusze. Przyjałby nawet ten babciny gang, jeśli w ogóle by istniał. Niemniej jednak obecnie był gotowy pisać nawet o pogodzie. W końcu musiał mieć z czegoś pieniadze do życia.
A co u ciebie? Jakieś nowości? – zapytał z ciekawości, pijac kilka łyków piwa, które przyniósł ratownik.
 
 
Blaise Sanders
[Usunięty]

Wysłany: 2017-09-11, 12:33   

Sanders do małej ilości spraw podchodził na poważnie, a już z pewnościa nie mógł zaliczyć do tego zakładu z Austinem. Liczył się czas spędzony w jego towarzystwie, bo jakby nie patrzeć Blaise miał nieodparte uczucie, że ciagle mu mało. Nie zaprzatał sobie tym niepotrzebnie myśli i brał ile mógł.
- Pokażę, jasne. Jak tylko będziesz chciał coś zobaczyć to mów - podażył wzrokiem za spojrzeniem Austina i uśmiechnał się z satysfakcja widzac, że dziewczyny już tam nie było. Nie miał pojęcia w którym momencie zniknęła, bo skupił się na McAlisterze, kiedy ten do niego dołaczył, ale liczył na to, że odpuściła na dobre - Dla lepszego efekt powinien cię pocałować, chociaż może wystarczyło jej, jak pokazywałem, jak należy trzymać kij - najważniejsze dla Blaisea było, że przestała się wpatrywać w niego bez ustanku. Łechtało to jego ego, ale panna mocno rozmijała się z typem Sandersa.
- Szaleństwo. Jeszcze trochę i wyjdzie z tego pakiet lepszy niż niejedna randka - zaśmiał się, ale nic na razie od siebie nie dodawał. Może wpadnie na jakiś pomysł w trakcie gry? Wtedy z pewnościa podzieli się nim z Austinem - Znaj moje dobre serce, pozwolę ci zaczać - po swojej ‘rozgrzewce’ czuł się pewnie. Z czasem się okaże czy nie za mocno.
- Jeżeli w tym kontekście fajne równa się nudne to jak najbardziej - dlatego właśnie Blaise ze swoich licznych podróży wracał do Brentwood za każdym razem. Po pierwsze potrzebował mieć poczucie, że jest jakieś miejsce, które może nazwać domem, a po drugie, czasem ta cisza i spokój okazywały się tym czego potrzebował - Nadal boli mnie biodra po tym jak ta stara raszpla potraktowała mnie torebka. Nie wiem co ona tam miała, ale obstawiam, że kamienie albo jakieś jedzenie w puszkach. I pomyśleć, że tak to ledwo żyje, a jak przychodzi co do czego to… - to takie żenujace dać się pobić babci. Blaise musiał pomarudzić, a na poparcie swoich słów zaczał masować biodro, które już powoli dochodziło do siebie. Siniak nadal był i cały czas przypominał o narwanej staruszce. Sanders wolałby mieć inne ślady na ciele, które przypominałyby coś o wiele przyjemniejszego, ale na razie niestety na pierwszym miejscu był siniak.
- Wiesz… tu impreza, tam idź się napić z przyjaciółka, zalicz kilka dyżurów w ciagu których przekonasz się, że ludzie to naprawdę idiocie i nic tego nie zmieni… A i chyba moja współlokatorka zaginęła w akcji. Nie widziałem jej już szmat czasu - potrafili się nie widzieć długo, ale nigdy aż tak. Starali się uprzedzam przed dłuższymi wyjazdami. Jak nie robili tego osobiście to na lodówce zawsze zwisła kartka z informacja. Lakoniczna, ale zawsze. A teraz nic. Cisza.
 
 
Austin McAlister
[Usunięty]

Wysłany: 2017-09-12, 00:03   

Spojrzał na niego, przygryzajac lekko wargę. Mocniej zacisnał dłoń na kiju i odchrzaknał. Nie mógł nic poradzić na fakt, że Blaise mu się podobał i nie zamierzał się z tym kryć jak nastolatek, który jeszcze nie miał okazji zetknać się z inna osoba, która mu się podobała. Oni mieli już ze soba jakaś historię, więc mogli się zachowywać w swojej obecności jak chcieli. Przynajmniej McAlister nie miał żadnych problemów z tym zwiazanych.
Dużo rzeczy chciałbym zobaczyć w tym momencie – zaśmiał się, puszczajac mu oczko. Wiedział, że może to zabrzmieć dwuznacznie ale cóż mógł na to poradzić. Odwrócił się przodem do stołu, napił łyka piwa i przeciagnał się.
Tak, niestety Brentwood było okropnie nudne. Nie wiedział czemu tak było. Był przekonany, że w tym miejscu kryja się jakieś brudy, jednak sa one głęboko schowane albo po prostu nie sa takimi wielkimi sprawami i po prostu nie zwraca na nie uwagi. Już nie wiedział, co miał z tym fantem zrobić, więc pokornie przyjał na klatę fakt, że będzie musiał pisać o rzeczach błahych i takich, które tylko marnować będa jego kreatywność. Spojrzał na niego rozbawiony.
A co ty jej zrobiłeś, że potraktowała cię torebka? –zapytał z lekka nie dowierzajac. Wiedział oczywiście, że wśród staruszków mogli znaleźć się jacyś agresorzy, niemniej jednak Brentwood wydawało mu się całkiem spokojnym miastem, więc starsze osoby tutaj nie mogły być zbyt agresywne. Oczywiście wierzył Sandersowi w to, że został tak niemiło potraktowany przez staruszkę. – Mam cię wymasować? – zażartował, pochylajac się nad stołem. Przyłożył koniec kija do białej bili, zastanawiajac się jak mocno ma uderzyć i pod jakim katem, by chociaż dobrze rozstawić bile. Watpił, że uda mu się cokolwiek trafić, ale takie były uroki zaczynania. Uderzył, przez chwilę obserwujac jak bile uderzaja o siebie lub ramę stołu. Żadna jednak nie zechciała wpaść do otworu.
Bez żadnego słowa, tak po prostu sobie wyszła? – zapytał. Nie chciał go męczyć i wypytywać, ale pytał dlatego, że nieco się zmartwił. W końcu współlokatorce mężczyzny mogło się coś stać. Miał jednak nadzieję, że dziewczyna jest cała i zdrowa.
 
 
Blaise Sanders
[Usunięty]

Wysłany: 2017-09-14, 05:21   

Jak coś mogło zabrzmieć dwuznacznie to Blaise od razu to wyłapywał. Musiałby być naprawdę zmęczony, żeby tak się nie stało. A już kiedy padało to z ust osoby, której chętnie poświęcał czas to był więcej niż zadowolony. Nic dziwnego, że odpowiedział uśmieszkiem, który zdradzał połowę myśli, które teraz krażyły mu po głowie. A każda kolejna bardziej przypadała mu do gustu. Przejechał wzrokiem po sylwetce Austina, kiedy ten się przeciagał i zatrzymał na nim spojrzenie na dłużej.
- Za masaż bym się nie obraził, ale tylko wtedy kiedy na jednym by się nie skończyło - Austin mógł mówić w żartach, ale nie oznaczało to, że Sandersowi ten pomysł nie przypadnie do gustu. Jak na razie uczepił się tego pomysłu i nie zamierzał łatwo z niego rezygnować - Chyba nie myślisz, że mógłbym cokolwiek zrobić staruszce? Kumpel niósł kota, wiesz jedna z tych okropnych bestii, która nie maja więcej niż kilka tygodni. Babcia chciała go pogłaskać, ale pomysł spodobał się tylko jej, a zwierzak zareagował instynktownie, zaczał się bronić, a ja na koniec dostałem z torebki… - nie ma co się doszukiwać czegoś fascynujacego w tej historii, ale Austin sam pytał, więc niech teraz nie narzeka. Blaise uważał, że w ogóle najbardziej został poszkodowany w tym wszystkim i co najważniejsze, ani trochę na to nie zasłużył. A niech tylko trafi na narwana babcię podczas pracy… Spojrzał na ułożenie bil i uśmiechnał się do siebie, bo zaraz dojrzał okazję, której nie mógł przegapić.
- No… tak - próbował sobie jeszcze przypomnieć czy, aby na pewno nic nie wspominała o jakimś nagłym wyjeździe, ale nie. Zreszta nie widział też w mieszkaniu żadnych śladów tego, że jednak była, a ciagle się mijali, więc wniosek nasuwał się sam. Bez problemu wbił jedna z bil, ale z kolejna nie poszło już po myśli Blaisea, więc teraz starł oparty tyłkiem o stół i trochę przez ramię patrzył na McAlistera - W sumie nie zdziwię się kiedy za kilka dni napisze mi smsa z prośba, żebym wysłał jej kilka najpotrzebniejszych rzeczy na drugi koniec kraju, a po resztę wpadnie przy okazji - nie był z tych co zaraz doszukiwali się we wszystkim najgorszego. Pewnie niejedna osoba zaczęłaby rwać sobie włosy z głosy i zastanawiać się czy przypadkiem jego współlokator nie wpadł w jakieś kłopoty, ale nie Blaise. On był zdania, że złe wiadomości najszybciej by do niego dotarły. Dla Sandersa najgorsze teraz było, że wszystkimi opłatami będzie musiał zajać się sam. Takie uroki życia - Albo z drugiego końca świata - takiej możliwości też nie wykluczał.
 
 
Austin McAlister
[Usunięty]

Wysłany: 2017-09-16, 01:31   

Spojrzał na niego i uśmiechnał się lekko. Pokręcił przeczaco głowa, gdy tylko usłyszał jego słowa. Oczywiście, że nie wyobrażał sobie tego, jak Blaise robi staruszce coś złego. Nie, to nie było w jego stylu. W końcu był też ratownikiem medycznym, a to kłóciłoby się z jego natura.
Może nie wiedziała, jak ma wam podziękować za pomoc? – zastanowił się i zaraz potem pociagnał kilka łyków piwa. Po jego ciele przebiegł dreszcz pełen przyjemności. Nie wiedział, czym był on spowodowany ale nie miał nic przeciwko, by go czuć. Spojrzał na mężczyznę i zaraz potem ustawił się przy stole. Przystawił kij do bili i pchnał. Biała kulka uderzyła od czerwona, wpychajac ja do dołka. Uśmiechnał się szeroko, wydajac z siebie radosny pomruk.
Zastanowimy się nad tym masażem. Wszystko zależy od tego, czy będziesz grzeczny czy też nie – zażartował, przygotowujac się do kolejnej akcji. Musiał ja sobie ustalić bardzo dokładnie. Wbrew pozorom gra w bilard opierała się na fizyce, więc jeśli ktoś potrafił ja nieco rozpracować, to na pewno było mu łatwiej grać. Niestety McAlister nie był orłem z tego przedmiotu, więc jedynie jakieś podstawy siedziały mu w głowie. Obszedł stół dookoła, przy okazji szturchajac Sandersa biodrem. Ot chciał go nieco podrażnić, tak dla czystej zabawy i przyjemności. Przystawił kij i ponownie pchnał. Kolejna bila wpadła do dołka, co Austin skomentował szerokim uśmiechem i zwycięskim spojrzeniem, posłanym w kierunku Blaise'a. Niestety kolejnej bili już nie wbił.
Na pewno wszystko z nia w porzadku. Sam bym chciał tak zniknać na jakiś czas. Móc wyjechać, nie przejmujac się rzeczami, które za soba zostawiam – rozmarzył się. Co prawda zrobił to gdy wyprowadzał się z Nowego Orleanu, ale to nie było posunięciem spontanicznym, no i cały czas to rozpamiętywał. Wydarzenie tego nie był w stanie pozbyć się z pamięci i przestać się nim przejmować. Jakoś ie chciało mu się jednak wierzyć, że dziewczyna mogłaby tak nagle wyjechać bez żadnego słowa na tak długo. Nie chciał siać paniki i wierzył, że na pewno wkrótce wszystko się wyjaśni.
Wygrywam – powiedział z duma, przygladajac się Sandersowi. Podszedł do swojej butelki z piwem i pociagnał kilka łyków.
 
 
Blaise Sanders
[Usunięty]

Wysłany: 2017-09-16, 14:53   

Wzruszył ramionami, nie majac pojęcia w jaki sposób można wytłumaczyć zachowanie staruszki. Obstawiał, że była po prostu wredna baba i tyle. Inaczej nie mógł sobie tego wyobrazić. Wystarczyło spojrzeć na Blaisea, żeby wiedzieć, że nigdy nie zrobiłby kobiecie nic złego. Czasami słyszał, że dobrze patrzyło mu z oczu, ale po tej akcji zaczynał w to szczerze watpić.
- W sumie nie wiem kto będzie miał więcej przyjemności z tego masażu. Będziesz miał okazję do bezkarnego dotykania mnie, więc… chyba ty - to wcale nie było wykluczone. Jakkolwiek to nie zabrzmiało Sanders i tak wiedział, że we dwóch będa z tego zadowoleni, bo nie było innej możliwości, żeby skończyło się jedynie na niewinnym masażu - To taka taktyka uszkodzić mnie bardziej i zgarnać zwycięstwo - powiedział z uśmiechem, który cały czas bładził mu po twarzy. Podtarł się dłonia o stół i patrzył na Austina, który krażył dookoła stołu szukajac dla siebie miejsca. Na jego miejscu rozegrałby to inaczej, ale niekoniecznie musiało to się skończyć sukcesem.
- Jak zawsze, niektórzy zawsze spadaja jak koty na cztery łapy - ani przez chwilę nie był złej myśli. Ostatnio mu się to nie zdarzało, ale wcześniej też potrafił znikać bez słowa wyjaśnienia. Niektórych okazji nie można było przepuścić - A co stoi na przeszkodzie, żebyś tak zrobił? Coś trzyma ciebie w tym miejscu. Rodzina? Praca? Nie wiem… złota rybka, która musisz nakarmić - zaczał wymieniać po kolei różne opcje, które po kolei wpadały mu do głowy. Poznał McAlistera już na tyle żeby wiedzieć, że w Brentwood nie miał on żadnej rodziny. Praca nie była czymś co przynajmniej dla Blaisea stanowiłoby większy problem - Chłopak? Dziewczyna? - w sumie tego był najciekawszy, ale powiedział to lekkim tonem nie zdradzajacym, że ciekawość zżerała go od środka. Spotykali się, nie można było temu zaprzeczyć, ale nigdy nie rozmawiali o tym, że ma to być coś na wyłaczność. Zreszta dla Sandersa taka relacja była czysta abstrakcja, jednak z jakiegoś powodu chciał wiedzieć. Przeszedł obok Austina i nachylił się tuż obok niego, przymierzajac się do wbicia kolejnej bili. Czystsze zagranie miał z drugiej strony, ale z czystej próżności wybrał to miejsce. Niby przypadkiem ocierajac się o niego ręka, co nie wyszło mu na dobre bo chybił, co skwitował przyłożeniem czoła do stołu.
- To jeszcze nie koniec - uniósł głowę, aby spojrzeć na chłopaka i wyprostował się, stajac blisko niego i sięgajac po swoje piwo - Jeszcze się rozgrzewam, a może chcę uśpić twoja czujność, żeby w kolejnych uderzeniach pokazać na co mnie stać? - uśmiechnał się do niego, nie robiac sobie za wiele z tego, że przez ostatni czas spuszczał z niego wzrok tylko na moment kiedy pochylał się nad stołem, a i wtedy wędrował spojrzeniem wędrował w kierunku Austina.
 
 
Austin McAlister
[Usunięty]

Wysłany: 2017-09-18, 00:16   

Szczerze się zaśmiał. Lubił Sandersa. Przebywanie z nim zawsze traktował jako coś przyjemnego i nie wzbraniał się przed tym, zwłaszcza że często ich spotkania kończyły się całkiem przyjemnie. Nigdy nie przypuszczałby że znajdzie się w podobnej sytuacji i nie sadził, że zdoła wytworzyć podobna relację, niemniej jednak nie chciał tego zmieniać.
Bo dotykanie cię to rzecz, o której marza wszyscy? – zapytał, unoszac brew do góry. Oczywiście, że miałby z tego przyjemność, nie mógł się tego wyprzeć, niemniej jednak mógł się podrażnić. Uśmiechnał się, obserwujac, jak Blaise przymierza się do uderzenia. Osobiście bardzo lubił bilard już od dzieciństwa, gdyż była to jedyna gra, w której nikt nie wymagał od niego fizycznej sprawności. Jasne, teraz może tego po nim nie widać, ale w dzieciństwie nie zwracał uwagi na ćwiczenia i na to, by nabierać mięśni. Zmieniło się to dopiero potem, gdy doszedł do wniosku, że jakoś musi spożytkować energię i nie pozwolić tłuszczowi na obrastanie swojego ciała. Zaczał biegać, pływać i chodzić na siłownię. Spodobało mu się to i już tak zostało. Niemniej jednak nigdy nie celował w mięśnie, a jedynie w to, by poprawić swoja kondycję i sprawność. Z reszta nie szukał wysportowanych sylwetek nawet u swoich partnerów. Oczywiście, nikt nie lubi bojlerów z przodu, ale u niego kaloryfer też nie był wymogiem.
Nigdy nie byłem osoba, która potrafiłaby zrobić coś bez wcześniejszego zaplanowania. Większe rzeczy zawsze poprzedzałem planem. Inaczej nie umiem – wyjaśnił, co było prawda. Nie zawsze robił wszystko na spontana i wolał mieć przygotowany jakiś plan na wypadek gdyby mu coś nie wyszło. Później rwałby sobie włosy z głowy, gdyby okazało się, że jednak mu nie wyszło. Nawet teraz, mimo ułożonego planu miał chwile, gdy myślał, że całe niebo sypie mu się na głowę, a to ostatnie czego potrzebował w tej sytuacji. – Nie, żaden chłopak, żadna dziewczyna, obawiam się, że zaczałem lubić to miasto, mimo że nie jest takie ciekawe jak można było sadzić na poczatku – mruknał. Oczywiście nie znał wszystkich tajemnic Brentwood i nie miał pojęcia czy miasteczko to jest interesujace, ale przestał doszukiwać. Doszedł do wniosku, ze zbyt dużo energii marnuje na szukanie tematów, których prawdopodobnie nie ma.
Gdyby ktoś zapytał Austina, jaka relacja łaczy go z Blaisem to zapewne nie potrafiłby odpowiednio jej nazwać. Również nie był fanem wyłaczności, a określanie relacji było dla niego zbyt wiażace. Musiałby mieć pewność, co do tego czy chce jakoś się określać. Przyjaźń była jednak pojęciem zbyt ogólnym, więc na dzień dzisiejszy wolał się wstrzymać z nazywaniem. Jednakże, gdyby Austin miał chłopaka, to na pewno nie spotykałby się z Sandersem, a przynajmniej na sto procent nie łaczyłaby ich łóżkowa relacja. McAlister był wierny osobom, z którymi się spotykał. Dlatego też nie chciał określać relacji z ratownikiem.
Usypiaj, usypiaj, może ci się uda – powiedział, obserwujac, jak przymierza się do pchnięć. Cały czas obserwował mężczyznę, co mogło być dziwne, jednak jemu to nie przeszkadzało. W ogóle czuł się tak, jakby w pomieszczeniu znajdowali się tylko i wyłacznie oni. – Jak mnie uśpisz, to nie wiem, czy będzie tak łatwo mnie wybudzić – zażartował, ale w sumie miał nadzieję, że ich spotkanie nie zakończy się jedynie na grze w bilard.
 
 
Blaise Sanders
[Usunięty]

Wysłany: 2017-09-19, 15:36   

- Hmmm… - udawał, że się chwile zastanawia, bo odpowiedź była więcej niż oczywista - A nie? No spójrz na mnie - stanał przed nim wyprostowany i rozłożył ręce, aby Austin mógł swobodnie spojrzeć na niego i ocenić czy naprawdę były jakieś watpliwości do tego. Jakby było mu mało uśmiechnał się czarujaco - Ty marzysz na pewno i… ona również - dwa ostatnie słowa powiedział bez większego entuzjazmu widzac za McAlisterem dziewczynę, która na dłuższa chwilę zniknęła mu z zasięgu wzroku. Zaczynało się robić męczace, więc nie myślac podszedł do chłopaka i przyciagnał go do siebie. Patrzył mu w oczy, ale nie na długo bo łaczac ich usta w pocałunku zamknał je żeby w pełni rozkoszować się chwila. Przycisnał jego ciało do stołu i nie przerywał tego co zaczał dopóki nie zabrakło mu oddechu, a i wtedy jedynie na niewielka odległość odsunał się od niego. Przygryzł wargę spogladajac mu w oczy i zaraz wędrujac spojrzeniem na usta - Chyba rozwiałem twoje watpliwości co do dotykania mnie i ewentualnej wdzięczności za pomasowanie bolacego biodra - niechętnie przerwał kontakt z drugim ciałem, odsuwajac się na tyle, by Austin mógł swobodnie zabrać się do kolejnego wbicia kuli.
- Plany maja to do siebie, że często legna w gruzach - powiedział bardziej do siebie niż do niego. Nie było w tym złości, ani smutku bo dawno się ich wyzbył, ale za każdym razem kiedy ktoś mówił o planach wracał myślami do hokeja z którym swojego czasu wiazał mocno przyszłość. Czasy buntu przeciwko temu, że nie będzie grał więcej miał już za soba. W czym pomogła mu Tay, która zamiast prawić mu wtedy nic nie znaczace gadki, w inny sposób próbowała nakierunkować jego złość i udawało się jej to całkiem nieźle. Przynajmniej na nia mógł liczyć zawsze, bo rodzina już wtedy wypięła się na niego, a może on na rodzinę? To było dawno i niektóre rzeczy mocno się zacierały - Nie mów tylko, że szukałeś tutaj jakichś sensacji i niekończacych się tematów. Zderzenie z rzeczywistościa musiało być… bolesne? Sam nie wiem czy to odpowiednie słowo. To dobrze - powiedział nie do końca wiedzac czy te słowa odnosiły się do tego, że Austin nie miał ani chłopaka, ani dziewczyny czy tego, że zaczynał lubić to miasto. Gdyby teraz chłopak chciał wyjechać gdzieś dalej to na pewno odczułby to i nie przyjałby tego z uśmiechem. Chociaż lepiej teraz niż gdyby przywiazał się do niego bardziej, bo z każdym kolejnym spotkaniem mocniej to robił. Mógł próbować oszukiwać, że tak nie było, ale… Wiedział jak jest i cieszył się, że Austin tak po prostu zaczynał czuć się w Brentwood dobrze.
- Będę kreatywny w budzeniu - odpowiedział z łobuzerskim uśmiechem, nie watpiac w to, że nie będzie miał na to żadnego pomysłu - Myślę, że bez problemu zrobiłbym to bez użycia rak, a jedynie samymi ustami - przeszedł do swojej butelki i upił z niej niewielki łyk nie spuszczajac wzroku z Austina. Coraz częściej wybiegał myślami w niedaleka przyszłość, kiedy to już opuszcza bar. Na razie jednak starał się jeszcze utrzymać siebie w jakichkolwiek ryzach i choć próbować skupić na grze.
 
 
Austin McAlister
[Usunięty]

Wysłany: 2017-09-20, 01:17   

Zaśmiał się na jego widok. Nie miał zamiaru poddawać w watpliwość tego, że Sandres wyglada dobrze. Był atrakcyjny i inteligenty, więc Austin nic więcej nie chciał od niego. Lubił go jednak drażnić, bo wprowadzało to między nimi ten śmieszny rodzaj napięcia, który każdy chce poczuć.
Możemy jej zapytać – powiedział i w sumie nawet był gotowy to zrobić, bo będac dziennikarzem wyzbył się jakichkolwiek oporów przed gadaniem do obcych, niemniej jednak nie było mu to dane, bo Blaise szybko go do siebie przyciagnał i pocałował. Było to dużym zaskoczeniem dla Austina, jednak ten odwzajemnił pocałunek, wyginajac się lekko nad stołem. Gdyby Blaise go nie trzymał, to zapewne wyladowałby na nim. W tej samej chwili po jego głowie przeleciały mu różne nieprzyzwoite myśli, niemniej jednak nie byli w tym miejscu sami. Zrobiło mu się goraco, co było niesamowicie przyjemne. Uważał, że nie było lepszego uczucia, jak ciepło drugiego człowieka na swoim ciele.
Westchnał, gdy tylko pocałunek się skończył. Musiał zaczerpnać tchu i uspokoić się nieco. Odwrócił się do stołu i przyłożył się do pchnięcia, jednak nie potrafił się skupić na niczym, więc nie trafił bila w żadna inna. Zaklał cicho pod nosem i z frustracja na twarzy dopił piwo. Najważniejsze że nie wcelował biała bila do dołka, więc nic strasznego się nie stało.
Staram się, żeby moje tego nie zrobiły – może był dziwny, ale naprawdę nie lubił nieplanowanych sytuacji, chociaż te obecnie stawały się u niego coraz częstsze. W sumie nawet Sandersa poznał całkowitym przypadkiem i wyszło mu to na dobre. Nie narzekał na to spotkanie i uznał, że był to jeden z lepszych dni w Brentwood mimo że dostał po mordzie za nic, bo napastnicy się pomylili. Teraz chciało mu się z tego śmiać, ale wtedy był nieco poddenerwowany. Na szczęście Blaise znalazł idealne rozwiazanie, które rozładowało jego frustracje tego dnia. – Wielu rzeczy tutaj szukałem i masz rację, nie było przyjemnie gdy kazało się, że nic tu nie znajdę – powiedział, opierajac się o stół. Westchnał ciężko. Przeprowadzka tutaj była pomyłka, ale w sumie sporo miłych rzeczy z niej wynikło, więc nie narzekał tak bardzo jak mógł.
Jego też nieco przerażało to, jak zdażył przyzwyczaić się do obecności Sandersa w swoim życiu. Bał się, że w pewnym momencie ich znajomość osłabnie, a jemu będzie to w jakiś sposób przeszkadzać i zacznie tęsknić. Nie wiedział, jak to dalej może się potoczyć, ale nie chciał tego zatrzymywać ani utrudniać.
Och, chyba będę musiał to sprawdzić i się o tym przekonać – powiedział, przygryzajac wargę. Zerknał w stronę baru, chcac zamówić sobie kolejne piwo, ale zanim to zrobi to... – Idę do łazienki, zaraz wrócę – powiedział, odkładajac kij na bok, po czym skierował się w stronę łazienek. Wszedł do kabiny i załatwił, co miał zrobić, po czym umył ręce. Wyszedł, kierujac się w stronę baru. Zaklał pod nosem, bo przez Sandersa i jego pocałunek, zupełnie przeszła mu ochota na dalsza grę.
 
 
Blaise Sanders
[Usunięty]

Wysłany: 2017-09-20, 11:41   

Nie musiał dostać od Austina jasnej odpowiedzi, żeby wiedzieć, że miał racje. Niektórzy mogli nazwać to próżnościa, ale nie za bardzo to Blaisea interesowało. Doskonale wiedział jak wyglada, więc nie krył się za fałszywa skromnościa. Jak komuś nie pasowało to nie musiał się z nim zadawać, nikogo do niczego nie zmuszał i nie miał takiego zamiaru.
Wolał zniechęcić dziewczynę do siebie niż iść pytać o cokolwiek. Była to o wiele przyjemniejsza forma zmuszenia jej do tego, aby znalazła sobie inny obiekt za którym będzie wodzić wzrokiem. Najchętniej nie odrywałby się od chłopaka przez dłuższy czas, ale miejsce nie było sprzyjajace temu, czym zajmował swoje myśli. Nie sadził, że przez ten pocałunek rozproszy w jakimkolwiek stopniu Austina, ale patrzac na jego dalsza grę, uśmiechnał się lekko złośliwie. Nie zważajac na to, że sam nie był lepszy, ale o tym nie zamierzał wspominać i pewnie jak tylko zajdzie taka potrzeba odwróci kota ogonem, żeby nie wyszło, że obecność McAlistera działa na niego zbyt mocno.
- Łatwo cię rozproszyć - powiedział, wpatrujac się intensywnym spojrzeniem w Austina i uśmiechajac nieznacznie. Przeszedł stół dookoła i jak znalazł dla siebie idealne miejsce nachylił się, żeby pokazać jak należy grać w bilard - Mi chyba potrzeba czegoś więcej - zauważył z lekkim cieniem złośliwości w głosie, kiedy wbił kolejna bilę i ponownie zaczał się zastanawiać gdzie najlepiej się ustawić.
- Tylko, że nie na wszystko masz wpływ, a zdarzenia… losowe… - może i nie mówił chłopakowi o niczym konkretnym, ale i tak odnosił się teraz do jednego wydarzenia, które mocno się na nim odbiło. Nienawidził zwrotu zdarzenia losowe, ale niejednokrotnie je słyszał i wtedy też zaczał go używać, niestety - Ssa, krótko mówiac - przyłożył się do kolejnego wbicia bili i tym razem poszło po jego myśli, więc jedynie uśmiechnał się triumfalnie - Już się zaczynam gubić lekko w tym czy zostajesz czy jedziesz dalej w poszukiwaniu sensacji, tematów czy czego tam jeszcze szukaja dziennikarze. Z jednej strony zaczynasz lubić to miasto, ale z drugiej… - podparł się na kiju, odkładajac grę na chwilę na bok. Po części był ciekaw jego planów, ale nie był pewien czy chce znać odpowiedź, która nie pokrywałaby się z tym czego sam chciał. Zaraz zaczał myśleć, że niepotrzebnie w ogóle ciagnał ten temat i przeniósł spojrzenie na stół. Przeszedł kawałek i już miał zaczać przymierzać się do kolejnej próby wbicia bili, ale nie zrobił tego, bo Austin odszedł na chwilę. Dopił piwo, a jak chłopak wyszedł z łazienki, podszedł do niego i stanał tuż za nim. Stanowczo za blisko, ale nie zamierzał się przed tym powstrzymywać - Możesz wziać i jedno dla mnie - położył dłoń na biodrze chłopaka i zacisnał na nim palce - Chyba, że masz inne plany i o ile w nich mnie uwzględniasz to chętnie posłucham.
 
 
Austin McAlister
[Usunięty]

Wysłany: 2017-09-24, 00:05   

Prychnał. Blaise się mylił. Nie było go łatwo rozproszyć. Wbrew pozorom, jeśli już się na czymś skupił, to potrafił zatonać w tym i nie pozwolić sobie na rozproszenie. Nie mógł tego zrobić. Nie mógł bowiem zboczyć z kursu, stracić watku czy stracić gruntu pod nogami. Może i nie wygladał na takiego, o czym doskonale wiedział, ale nie łatwo było go zbić z tropu. Bywał opanowany i skoncentrowany na tyle na ile mógł. Wiele osób go nie doceniało i próbowało pobawić się z jakimiś sztuczkami na odwrócenie uwagi. Obecnie jednak gra w bilard nie była praca, więc nie skupiał się na tym tak bardzo i nie traktował zbyt poważnie. Oczywiście wolał przyznać się do tego niż do faktu, że to Sanders tak na niego działa. Uśmiechnał się jednak półgębkiem.
Jak się tak nie zastanowić, to nasze spotkanie też było zdarzeniem losowym, lub przypadkiem, ale zwał jak zwał – powiedział, zastanawiajac się. Miał nadzieję, że ten fakt nie ssał, tak jak mówił Sanders, bo jednak dla Austina był on nieco znaczacy. Nie oczekiwał tego, nie spodziewał się takiego rozwoju sprawy i na pewno nie sadził, że po kilku spotkaniach będa stać w tym miejscu i zachowywać się w swojej obecności jakby znali się znacznie dłużej. Cóż, Blaise pasował Austinowi pod każdym względem, więc i tak nie miał nic przeciwko temu wszystkiemu.
Jakoś w głębi duszy domyślał się, że Blaise do niego podejdzie. Znał go już jakiś czas, by wiedzieć, że może do tego dojść. Uśmiechnał się tak, jakby coś wygrał albo powiedział komuś, że jednak miał rację. Był to taki lekki zwycięski uśmieszek, który na pewno dodawał mu trochę uroku.
Mam kilka planów, zależy który chcesz wprowadzić w życie – powiedział, odwracajac się do niego przodem, tak że stykali się brzuchami. Czuł ciepło bijace od mężczyzny i to jak oddychał. Przygryzł nieco swoja wargę, wsuwajac swoja dłoń do jednej z jego kieszeni. Pozostawił ja tam jednak, nie wykonujac żadnych ruchów. Na szczęście łazienka była położona w dość ustronnym miejscu, więc nikt ich tam nie widział, a nawet jeśli to nie zwracał jakiejś szczególnej uwagi. Zrobił kilka kroków do przodu, popychajac Sandersa do drzwi, które szybko się otworzyły. Po kilku sekundach znaleźli się w łazience.
Nie wiem, czy podoba ci się taki poczatek, jeśli masz jakieś sugestie, to śmiało proponuj – powiedział, całujac mężczyznę. Zrobił to delikatnie, mało agresywnie, przynajmniej na poczatku. Nie brakowało jednak w tym stanowczości. Jeśli coś, to po prostu pójdzie po kolejne piwo.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 10