Poprzedni temat «» Następny temat
Stolik #2
Autor Wiadomość
Brentwood


Wysłany: 2017-06-24, 21:19   Stolik #2
  

  
Brentwood

  
your favourite place on earth


[Profil]
 
 
Kelly Shepherd
[Usunięty]

Wysłany: 2017-08-09, 11:13   

/po Nathanie
Nie liczył dni, które minęło odkad jego ukochany wrócił do miasta. I tak nie miało to znaczenia. Czas płynał nieubłaganie i nie był ani trochę bliższy temu, aby wrócić do Paryża. Widział, że Nathan nie czuje się tutaj najlepiej i choć bardzo chciał pomóc mu w tym, aby polubił to miejsce to nie umiał. Znikał w szpitalu zostawiajac go samego i wracajac później niż obiecał, że będzie. Kolejne dni upływały na ucieczce przed poważniejszymi rozmowami. Dzisiaj również tak było. Wyszedł ze szpitala pograżony w myślach i oprzytomniał dopiero pod domem rodziców, których nie widział od lat. Co prawda do Southend powiózł go znajomy, ale droga upłynęła m nie wiadomo kiedy. Nie miał pojęcia co się z nimi dzieje, nigdy nie zabiegał o kontakt z nimi. Nie był pewny czy w ogóle pamiętali, że mieli jakieś potomstwo. W końcu nie mieli oporów, aby to dziadkowie zajęli się wychowaniem ich dzieci. Postał jeszcze chwilę, aby zaraz odwrócił się na pięcie w poszukiwaniu miejsca gdzie będzie mógł się napić.
Na szczęście nie zajęło mu to wiele czasu i zaraz poczuł w przełyku przyjemne pieczenie. O tym myślał dzisiaj cały dzień w pracy. Dobrze, że nie miał zbyt wielu pacjentów, bo nie mógł się skupić na niczym zbyt długo. Ostatnio pił zdecydowanie zbyt wiele, ale dopóki sadził, że może w każdej chwili przerwać nie przejmował się tym. Nie ważne, że daleko już za linia gdzie wystarczyło sobie powiedzieć dość. Wmawiał sobie, że jak tylko będzie chciał… Ale nie chciał.
Nie potrzebował towarzystwa do picia, nie zabiegał o nie, a jak już się jakieś trafiło przyjmował je obojętnie. Następnego dnia zdarzał mu się nie pamiętać jak dotarł do domu, ale to było jeszcze zanim wrócił Nathan. Od kiedy maż był na miejscu nie upijał się tak mocno, pamiętajac o tym żeby być w domu o jakiejś przyzwoitej godzinie. Często też nie pamiętał z kim pił, o czym rozmawiał, ani czy wrócił do domu o własnych siłach czy towarzysz niedoli okazywał się na tyle wspaniałomyślny, że mu w tym pomagał. Nie rozgladał się po miejscu w którym przyszło mu pić. Zapatrzył się w szklankę i dopiero kiedy ktoś potrzasnał go za ramię uświadomił sobie, że już nie siedzi samotnie.
- Musiałeś mnie z kimś pomylić - rzucił w kierunku mężczyzny i wrócił do wpatrywania się w płyn, którym raczył się dzisiejszego wieczoru. Podniósł jednak po chwili spojrzenie, bo może właśnie nie poznał jakiegoś starego znajomego. Ze zmrużonymi oczami próbował skojarzyć kto przed nim siedzi, ale to wszystko było na marne.
 
 
Brandon Miller


Wysłany: 2017-08-10, 12:49   

Dni mijały nieubłaganie, a Brandon czuł, że cały czas stoi w miejscu i jego praca nie idzie na przód tak szybko jak powinna. Nie lubił czegoś takiego i zawsze się tym denerwował. Strasznie irytowało go to, że nie mógł być we wszystkich miejscach, w których działo się coś z jego kolekcja. Chciał być zarówno w Brentwood, gdzie miał swój gabinet i pracownię, jak również w Londynie, Mediolanie i Paryżu. Chciał by wszystko było dopięte na ostatni guzik. Wszystko bowiem musiało być idealne. Musiał się więc napić, by dać swoim myślom i ciału należyte ukojenie. Ostatnimi czasy robił to aż za często. Z reszta Miller nie mógł znieść myśli, że mógłby zakończyć dzień bez lampki wina do kapieli. Tak już musiało być i stało się jego rytuałem.
Wszedł więc do pierwszego lepszego lokalu. Chciał się napić, kulturalnie, a nie najebać do nieprzytomności. Zamówił rum z cola i ze szklanka w ręku rozejrzał się po wnętrzu, aż dostrzegł dość znajoma twarz. Oczywiście faceta pamiętał jak przez mgłę, jednakże wiedział, że go znał i że kiedyś spędzili razem czas, nie tylko na wspólnym piciu. Cóż, jakby się tak zastanowić, to właśnie wtedy i przy wspólnym piciu poznawał nowych znajomych. W sumie nie narzekał.
Podszedł do mężczyzny i z każdym kolejnym krokiem przypominał sobie coraz więcej. Usiadł naprzeciwko niego i przyjrzał mu się. Jego uśmiech szybko znikł mu z twarzy, a na jego miejscu pojawiło się zdziwienie.
Serio nie pamiętasz? – powiedział, krzyżujac ręce na piersi. Nie sadził, że mężczyzna był tamtej nocy aż tak pijany, ale najwidoczniej się pomylił. Na jego usta wkradł się lekki uśmiech. Pochylił się nad stołem, a druga dłonia powędrował w kierunku swojej kieszeni i wyciagnał z niej telefon. Zaczał przeszukiwać wszystkie zdjęcia. – Zaraz ci przypomnę, jak się wspólnie bawiliśmy w przebieranki – dodał, gdy znalazł odpowiednie zdjęcie. Przyjrzał się mu, tak teraz pamiętał. Pokazał mu zdjęcie, na którym mężczyzna ubrany był w jedna z jego sukienek.
Założyliśmy się o to, że namówię cię na założenie czegoś z mojej kolekcji i jak widzisz wygrałem – zaśmiał się, chowajac telefon z powrotem do kieszeni. Nie chciał by mężczyzna poczuł się nieswojo, bo jednak zdjęcie nie należało do typowych dla dorosłych mężczyzn. Miller na pewno nie chciałby, żeby ktoś zobaczył go w sukience. Cóż, on sam ich nie nosił tylko projektował.
Coś już świta? – zapytał, rozsiadajac się wygodniej.
[Profil]
 
 
Kelly Shepherd
[Usunięty]

Wysłany: 2017-08-10, 15:54   

Właśnie zaczał odpływać myślami w mało przyjemny dla siebie kierunek. Sadził, że mężczyzna szybko zrozumie swój bład i zostawi go samego. Wtedy będzie mógł pić dalej wódkę i nie zajmować sobie głowy niczym, poza ponurymi myślami. Nie było mu to jednak dane, bo zaraz patrzył na siebie w sukience. Niewiele brakowało, a oplułby Millera, ale udało mu się tego uniknać.
- O coś konkretnego się założyliśmy? - skoro dał się przebrać i właśnie zobaczył to na własne oczy, chciał poznać resztę historii. Gdyby nie zdjęcie wyśmiałby faceta, ale dowód na to co potrafił wyprawiać po pijaku miał właśnie przed oczami i zaprzeczanie mijało się z celem. To był on. W damskiej sukience. Spojrzał na szklankę, ale zaraz pokręcił głowa. Nie było mowy, żeby z powodu jakiegoś zdjęcia zakończył pić. To tylko przebranie się, a nie zrobienie czegoś gorszego. Wiedział, że były gorsze rzeczy na świecie, więc próbował nie wygladać na bardzo zażenowanego ani tym, że nic nie pamiętał, ani tym, że dał sobie zrobić wtedy zdjęcie - Tylko nie mów, że jeszcze sam z siebie pozowałem i masz ich więcej - wskazał głowa na jedno zdjęcie. Skoro wygladało na to, że bawił się wtedy dobrze niewykluczone, że pozwolił sobie właśnie na takie zachowanie.
- Nie, totalna pustka. Ale to chyba lepiej - powiedział bez przekonania. Bo chyba mimo wszystko wolałby pamiętać. Zawsze to lepsze niż dowiadywać się od obcych ludzi w barze co wyprawiał jakiś czas wcześniej. Również rozsiadł się wygodniej, bo wygladało na to, że zakończył samotne picie.
- Ja w damskiej sukience to jedno, ale skad ty ja miałeś? - może jakiś, mogłoby się wydawać, mało znaczacy szczegół uruchomi odpowiednia zapadkę w zmęczonym umyśle i wspomnienia powskakuja na odpowiednie miejsca. Nie wykluczał tego dlatego zamiast milczenia wybrał zadawanie pytań. Większa szansa na to, że ‘pamięć’ wróci. Bardziej pijane obrazy, które będzie ciężko złożyć, ale to zawsze lepsze niż totalna pustka - Mam chociaż nadzieję, że każda kropla która wtedy wypiłem była tego warta - może gdyby wiedział dokładniej kiedy to było? Chociaż dni zlepiały się w jedna całość i niekiedy trudno mu było odróżnić je od siebie. Zaraz miałby jeszcze większy mętlik w głowie.
- Przypomnij mi jeszcze jak masz na imię - skoro bawili się tak dobrze, to na pewno musieli się zwracać do siebie po imieniu. Jakoś nie widział możliwości, aby był inaczej. Może z każdym kolejnym pograżał się w oczach mężczyzny, ale jakoś specjalnie nie zależało mu na tym, aby wypadać w nich dobrze. Nie był jego pacjentem. To w ich oczach musiał prezentować niczym nieskalany obraz. W barze nie musiał dbać o te pozory i z każdym kolejnym łykiem był temu coraz bardziej wdzięczny.
 
 
Brandon Miller


Wysłany: 2017-08-11, 19:42   

Uśmiechnał się, ale grymas ten zszedł mu z twarzy bardzo szybko. Domyślał się że mężczyzna go nie pamiętał, ale to tylko bardziej zachęciło go do siedzenia z nim. W końcu on nieco o nim już wiedział, więc miał tę przewagę. Skrzyżował swoje ręce na piersi, a drinka odstawił na bok.
W sumie nie pamiętam sam – zastanowił się. Nie miał pojęcia, co wygrał i czy tę wygrana dostał. Niemniej jednak nie zabiegał o to, by sobie przypomnieć, gdyż nie o to chodziło i nie taki miał plan. W sumie nie miał żadnego szczególnego i ciekawego planu, a przyszedł tutaj się tylko napić i odprężyć.
Jestem projektantem, mam mnóstwo sukienek z kilku kolekcji – powiedział. Szybko jednak zorientował się, że to i tak nie tłumaczy tego, dlaczego je trzyma. Cóż, Brandon był szalony, lubił się wygłupiać, ale jeszcze nigdy nie założył na siebie sukienki i raczej nie zamierzał tego robić, o ile nie poprosi go jakiś seksowny mężczyzna, który miałby taka fantazję. Wtedy rozważyłby możliwość przywdziania jakiejś kreacji. – Sa jak pamiatki. Zatrzymuję sobie moje ulubione rzeczy – powiedział. Zawsze też jak nie miał weny, to przegladał dawne projekty w nadziei, że to mu pomoże coś wymyślić. Nie oczekiwał, że mężczyzna w ogóle to zrozumie, chociaż wcześniej było mu wszystko jedno.
Nie uciekłeś, a nawet sam chciałeś zdjęcie na pamiatkę, więc już ty zinterpretuj, czy było warto czy też nie – powiedział. Nie jemu w sumie było oceniać, chociaż z tego co pamiętał, to nie bawili się jakoś źle i miło ten czas spędzili. Uśmiechnał się pod nosem na sama myśl o tym.
Brandon – przedstawił się mężczyźnie ponownie – Spokojnie, ja ciebie dobrze pamiętam, Kelly – dopowiedział szybko, z odrobina wyrzutu w głosie. Cóż, skoro Kelly nie pamiętał co robili razem, to nie powinien pamiętać jak projektant miał na imię. Szybko napił się kolejnego łyka drinka.
[Profil]
 
 
Kelly Shepherd
[Usunięty]

Wysłany: 2017-08-12, 09:04   

Poczatkowo wcale nie było mu do śmiechu, nerwowo nawet zaciskał palce na szklance po części bojac się tego co dalej może usłyszeć. I nie zapowiadało się, aby szybko to się zmieniło. Mógł udawać, że czuje się dobrze i wcale nie robi na nim wrażenia fakt, że nic nie pamięta.
- Może i lepiej, bo mogło być to jeszcze głupsze niż przebieranie się w sukienki. Robiliśmy jeszcze coś… nietypowego? - jakoś nie przechodziło mu przez gardło czy uprawiali seks. Chociaż pewnie źle zadał pytanie, bo to przecież nie było coś nietypowego. Westchnał, tak po prawdzie bojac się odpowiedzi, która mogła w tej chwili go zrujnować. Niewiedza była błogosławieństwem, ale życie w niewiedzy na pewno by go powoli, ale systematycznie wykańczało. Jednak nie zadał pytania raz jeszcze, aby Miller nie miał watpliwości o co dokładnie mu chodziło.
- Projektantem? Nie miałeś pod ręka czegoś co bardziej by do mnie pasowało? Chociaż muszę przyznać, że całkiem nieźle moje nogi wygladały w tej sukience - skoro i tak czasu już nie cofnie to przynajmniej będzie pokazywał, że nie zrobiło to na nim większego wrażenia. Ukrycie zażenowania nie było takie trudne i coraz łatwiej przychodziło - Następnym razem nie dam się namówić na coś takiego. No chyba, że to ja będę mógł wygrać zakład za przejście się gdzieś w sukience.
Nie interesował się za bardzo moda. Jako student skupiał się na nauce, a później przyszłym mężu i nie w głowie mu było spędzanie długich godzin na zakupach. Po przeprowadzce do Paryża lubił usiaść z kawa na ławce i przygladać się ludziom, który ubierali się odważnie w nosie majac zdanie innych. Na tym się jednak kończyło. Kiedy wyjeżdżał na misje w ogóle przestawało mieć to znaczenie.
- Chociaż mam ciemna plamę, to obstawiam, że było warto - nadal mocno ściskał palce na szklance, ale poza tym drobnym gestem starał się wygladać swobodnie. Jakby rozmawiał o pogodzie, a nie o tym, że zbłaźnił się przed nowo poznana osoba. Pomijajac fakt, że nic nie pamiętał z tamtej nocy.
- Pewnie nie każdy daje się przebrać w sukienkę - zgadywał, ale jakoś nie wyobrażał sobie, aby w kolejce do Brandona ustawiali się mężczyźni którzy o niczym innym nie marzyli. Odetchnał kiedy okazało się, że nie przedstawił się swoim znienawidzonym imieniem. Zdarzał mu się to tylko po pijaku, więc był wdzięczny za to, że nie zbłaźnił się jeszcze mocniej - Jak ci się udało mnie do tego przekonać?
 
 
Brandon Miller


Wysłany: 2017-08-14, 14:11   

Widział to zakłopotanie i wcale nie chciał robić nic, żeby poprawić facetowi humor. Trochę żałował, że Kelly nie pamiętał nic, bo i jego same myśli i wspomnienia z ich wspólnego wieczoru były niewyraźne i zamglone. Nie pamiętał też kilku zdarzeń, więc zapewne nie pamiętał dokładnie tego, co mogli robić, chociaż wydawało mu się, że nie nudzili się. Na pewno musieli się świetnie bawi, skoro nakłonił mężczyznę do ubrania sukienki, to musieli się nawet polubić.
Pytasz, czy się przespaliśmy? – zapytał prosto z mostu. Byli już dorośli, więc nie musieli bawić się w podchody i mogli postawić na bezpośredniość. Chociaż domyślił się, że właśnie o to chodziło mężczyźnie, to i tak nie mógł odpowiedzieć mu na to pytanie, chociaż sam był tego szalenie ciekawy. Nie wiedział, co mogło się stać, bo pamiętał, że obudził się w łóżku, ale nikogo przy nim nie było. Gdyby nie zdjęcie w telefonie, to zapewne nie miałby pojęcia, że coś takiego się stało. Dopiero gdy zobaczył zdjęcie, to wspomnienia do niego wróciły. No a przynajmniej jakaś ich część.
Pewnie sam chciałeś tę sukienkę – powiedział, uśmiechajac się chytrze. O tak, nie sadził, by samodzielnie wpadł na pomysł, by przebrać Kelly'ego w sukienkę, więc to musiało wyjść od nich obu, niemniej jednak byłby z siebie niezwykle zadowolony, jeśli okazałoby się inaczej. Szczerze miał nadzieję, że to wyszło z jego głowy.
Wzruszył beznamiętnie ramionami. Nie wiedział w sumie, co miał dalej powiedzieć, a drażenie tematu, o którym nawet on sam miał niewielkie pojęcie, nie ruszało go zbytnio. Westchnał i napił się drinka. Smak alkoholu przyjemnie pieścił jego język i palił w gardło.
Jak ci w ogóle mija dzień? Wiem, że zapomniałeś, że mnie znasz, ale i tak możesz odpowiedzieć – powiedział, przewieszajac rękę przez oparcie. Nie było nic lepszego niż wypytywanie obcych ich życie. Lubił słuchać, co ludzie maja do powiedzenia, o ile sami nie wpierdalaja się w jego sprawy.
Nie wiem, czy ta ciemna plama, jest pozostałościa po mnie, ale możemy gdzieś iść, zrobię ci druga i wtedy się dowiemy. Jedna tajemnica mniej – zaśmiał się. Oczywiście żartował, nie oczekiwał, że mężczyzna pójdzie z nim do łazienki i zrobia coś, co racjonalni ludzie robia tylko i wyłacznie pod wpływem alkoholu.
[Profil]
 
 
Kelly Shepherd
[Usunięty]

Wysłany: 2017-08-14, 15:44   

Brandon niczego nie ułatwiał, ale skoro Kelly zachowywał się jak nastolatek, a nie dorosły facet to nie dziwił się temu. Byli dorośli, a pytanie o seks nie powinno wywoływać w nim jakiegokolwiek poczucia wstydu. Bardziej martwił się o odpowiedź. Miał męża, nawet jeżeli chwilo ten był z dala od niego to i tak bardzo go kochał. Obraczka nie lśniła na palcu, więc wszelkie opory wtedy malały. Potarł odruchowo miejsce gdzie powinna się znajdować i w myślach wyrzucił sobie głupotę.
- Tak. Dokładnie o to. To spaliśmy ze soba? - czekał na odpowiedź niecierpliwie, choć twarzy nadał obojętny wyraz. Nie chciał, aby Brandon pomyślał sobie za dużo. Nie żeby do tej pory nie miał już jego obrazu w głowie. Tym najmniej się przejmował. Bardziej martwił się o to czy przekroczył granicę do której nie powinien się zbliżać.
O sukience już nic nie wspomniał, bo pograżał się z każdym kolejnym słowem. Przyjał to za pijacka zabawę i za nic nie chciał, aby na dłużej to zdjęcie pozostało mu w pamięci.
- Nie ma to jak szklaneczka czegoś mocniejszego na zwieńczenie idealnego dnia - robienie dobrej miny do złej gry weszło mu już w nawyk. Nie będzie się przecież opowiadał o swoich smutkach obcemu facetowi. Nawet jeżeli ten ogladał go w sukience to były jakieś granice.
- Propozycja nie do odrzucenia, ale spasuję - uśmiechnał się znad szklanki i umoczył w niej usta, upijajac niewiele alkoholu. Wolał nie przesadzać i zachować w miarę trzeźwy umysł skoro ostatnim razem spotkanie z Brandonem skończyło się tak, a nie inaczej to wolał uchronić się przed kolejna ciemna plama z jego udziałem.
- Co projektant robi w podrzędnym klubie w Southend? Nie powinieneś rozpijać się w Paryżu czy Mediolanie? - może teraz myślał stereotypowo, ale wydawało mu się, że takie miejsce nie jest odpowiednie dla kogoś kto zajmuje się moda.
 
 
Brandon Miller


Wysłany: 2017-08-18, 23:49   

Wzruszył ramionami. Nie miał cholernego pojęcia, czy coś między nimi zaszło. Kelly był atrakcyjnym mężczyzna i Miller nie miałby nic przeciwko temu, by coś między nimi zaszło, niemniej jednak nie zmieniło to faktu, że nie miał pojęcia, co mogli robić. Cóż, zdjęcie w telefonie i rzekomy ślad na ciele mężczyzny mogły już nakierować ich obu na to, co mogło się dziać i szczerze powiedziawszy chciałby sobie przypomnieć, bo może było warto, a on zapomniał najlepsze.
Najśmieszniejsze jest to, że nie pamiętam – powiedział szczerze, wpatrujac się w mężczyznę. Nie chciał go obrazić ani postawić w niekomfortowej sytuacji. Nie wiedział, jak dalej rozegrać tę rozmowę, bo w sumie nie znali się aż tak dobrze, by rozmawiać na jakikolwiek temat. – Istnieje jednak duże prawdopodobieństwo, że mogło coś zajść – powiedział, spuszczajac głowę. Nie, nie wstydził się, ale pomyślał, że wgapianie się w mężczyznę, gdy to mówił, mógł go sprowokować i zezłościć, a tego nie potrzebował w tym momencie. Gdyby się tak zastanowić i poskładać to co pamięta, może znalazłby jakieś wskazówki tego czy uprawiali seks, czy tez nie. Wiadomo jedynie, że Kelly był u niego, że się poznali i że musieli dobrze się wspólnie bawić. W końcu w innym wypadku nie miałby tego zdjęcia.
Wbrew pozorom, picie tutaj w ogóle nie rożni się od picia w Paryżu czy Mediolanie, a jest nawet tańsze – odpowiedział szybko. Cóż, Brandon pił zawsze i wszędzie. Nie miało to dla niego zbyt wielkiej różnicy, bo alkohol wszędzie był taki sam. Wódka czy rum w Anglii nie różniła się od wódki i rumu w Ameryce czy innym europejskim państwie. Uśmiechnał się jednak pod nosem, bo Paryż był wspaniały, a będac pijanym tam można było całkiem przyjemnie spędzić swój czas. Wydawało mu się, że Francuzi byli nieco bardziej wyzwoleni. Podobało mu się to w nich.
A Ty czemu siedzisz tu i pijesz? – zapytał po krótkiej chwili.
[Profil]
 
 
Kelly Shepherd
[Usunięty]

Wysłany: 2017-08-20, 08:28   

Nie mógł się zdecydować czy taka odpowiedź była gorsza od twierdzacej. Gdyby Brandon potwierdził, że spali ze soba nie byłoby to prostsze, ale nie przeszłoby bez echa. Wypierałby się tego, może nie głośno, ale w myślach na pewno. Otworzyłoby to mu w końcu oczy na to co robił. Że tak dalej być nie mogło. Miał męża, którego kochał nad życie i nic nie usprawiedliwiłoby jego ewentualnej zdrady.
- To nie jestem w tym osamotniony - nie był mu głupio, że upił się tak mocno, że nic nie pamiętał. Liczył na to, że Miller będzie miał więcej obrazów z tamtej nocy. Przeliczył się i chciało mu się z tego powodu śmiać, ale powstrzymał się. Tak po prawdzie nie było w tym nic śmiesznego. Znów zachował się nieodpowiedzialnie i teraz przyszło mu za to płacić. Niewiedza był zła, ale pozostawiała furtkę, której nie mógł w tej chwili nie wykorzystać - Tak samo jak prawdopodobieństwo, że obaj byliśmy zbyt pijani, aby coś zaszło - wolał trzymać się takiej wersji. Mógł zdenerwować tym Brandona, ale jego uczucia teraz go nie interesowały. Musiał zagłuszyć wyrzuty sumienia, które zaczynały się pojawiać. Chciał je stłumić póki jeszcze mógł. Przyjmował, że mogli się wspólnie dobrze bawić, ale za nic nie dopuszczał do siebie, że mogli uprawiać seks. Nie mógł zaprzeczyć temu, że Brandon był przystojny, ale daleko mu było do Nathana. Miał męża, kochał go i musiał się pozbierać do kupy, bo dłużej tak być nie mogło. Nie chciał kolejnym razem znów zastanawiać się czy spędził noc z obcym facetem.
- Miałem ciężki dzień - ciężki tydzień, ciężki miesiac, ciężki rok, ciężkie lata - Niektórzy uważaja, że picie w Paryżu jest znacznie lepsze. Jak dla mnie to tylko banały - spotkał się z takimi opiniami, ale jakoś specjalnie ich nie podzielał. Paryż był dla niego jedynie miejscem do którego wracał między kolejnymi długimi misjami. Nie widział w nim nic magicznego, był miejscem w którym miał męża i to na nim skupiał swoja cała uwagę. Reszta była mało znaczaca otoczka - Wódka czy whisky wszędzie smakuje tak samo.
 
 
Brandon Miller


Wysłany: 2017-08-24, 23:07   

Uśmiechnał się, słyszac dokładnie to samo, o czym wcześniej pomyślał. Może faktycznie wcześniej jakoś się dogadali. Cóż, mógł pić mniej wtedy, bo teraz przynajmniej wiedziałby, o czym mógłby zagadać swojego rozmówcę, żeby ich rozmowa jakoś się kleiła, ponieważ obecnie się na to nie zapowiadało. Westchnał głośno, podnoszac rękę do góry, aby jakiś kelner mógł do niego podejść. Miał ochotę na kolejnego drinka i nie zamierzał z niego rezygnować.
Kiwnał głowa ze zrozumieniem. Każdy powód był dobry, by się napić. Cóż, Brandon miał to szczęście, że szybko się nie upijał i nie odwalał głupot. Najzwyczajniej w świecie był ogarniętym pijakiem i jeśli przesadzał z piciem, to zasypiał. Nie stawał się agresywny, nie bił innych, nie obrażał i nie wdawał się w kłótnie. Można powiedzieć, że było wręcz odwrotnie. Stawał się uroczym człowiekiem. Był miły i pomocny. Wtedy też stawał się bardziej rozmowny i wylewny. Niektórzy żartowali że był lepsza osoba, gdy był pijany.
Ogólnie lubię pić, nie ważne gdzie – powiedział w końcu, co też było prawda, ale nie, nie był jeszcze alkoholikiem, bo dobrze wiedział, że balansował na cienkiej granicy posiadania problemu i jego braku. Wiedział też, że jeśli ja przekroczy, to na pewno to zauważy. Nie wiedział jedynie czy będzie chciał się go pozbyć.
Uśmiechnał się szeroko, widzac jak kelnerka niesie mu zamówionego drinka. Rum z cola. Gdy tylko dostał go do ręki, to wręczył dziewczynie banknot z napiwkiem i zaczał saczyć przyjemnie palacy w gardło trunek. Tym razem barman się postarał i wyraźnie było czuć alkohol, chociaż nie był on zbyt silny. Cieszył się czujac to przyjemne pieczenie.
To co, pijemy jeszcze jednego? Na mój koszt – zaproponował.
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6