nawigacja


Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Nina Reyes
2018-06-05, 08:31
Bennett Porter
Autor Wiadomość
Bennett Porter


Wysłany: 2017-09-14, 18:57   Bennett Porter

Bennett Porter
× wiek: 21 lat
× data urodzenia: 5.02.1996
× miejsce urodzenia: Manchester
× orientacja seksualna: homoseksualny
× wykonywany zawód: student aktorstwa
× stan cywilny: kawaler
× użyczany wizerunek: Harry Styles
charakter
Jeśli ktoś nie przepada za tym chodzacym słoneczkiem to musi się zastanowić nad soba. Bennett jest urodzonym optymista i nawet przeciwności losu, których doznał, wcale tego nie zmieniły. Jest uroczy, pełen charyzmy i pozytywnej energii. Przyciaga do siebie ludzi. Madry, wesoły, wygadany, uśmiechnięty. Mam wrażenie, że zawsze wie co i kiedy powiedzieć, zdaje sobie sprawę z tego, że sa miejsca na żarty, ale sa też miejsca na poważne sprawy. Artysta, dusza romantyka. Wygrywane serenady pod oknem, zachód słońca, kocyk i szampan na plaży to zdecydowanie jego klimaty. Teoretycznie powinien być wierny, ale jest człowiekiem i nadal napomknę, ze artysta, czasem da się ponieść emocjom. I tak właśnie zdradził miłość swojego życia. Wtedy wydawało mu się, że to jest miłość jego życia. Na szczęście zrozumiał, że jednak nie.
Uparty, zdeterminowany daży do celu. Niejaki to by był. Ale tak na codzień roztrzepany, pochłonięty własnym światem. I nadal utrzymuję, ze diabelnie uroczy.
historia
Dwadzieścia jeden lat. To przecież tak naprawde poczatek życia. Ktoś kiedyś powiedział, że życie zaczyna się po dwudziestce. Albo po trzydziestce. Całe te lata nastoletnie to jeszcze takie przed-życie i niewiele można o jakiejś konkretnej egzystencji powiedzieć. I może to wszystko by się najpierw u Benka zgadzało. Urodził się w Manchesterze, jako drugie dziecko państwa Porterów. Jako pierwsze takie... hm... prawdziwe, ich własne. Bo jego starsza siostra była adoptowana. Ale to nic nie zmieniało. Mimo, ze to podobno Bennett był małym cudem, bo został poczęty już w momencie takim, kiedy to jego rodzice nie mieli już wiary w to, ze doczekaja się swojego własnego dziecka. Ale to naprawde nie miało znaczenia, Benek nie był wywyższany, a swoja starsza siostrę kochał nad życie. Zawsze myślał, że będa się razem wychowywać, a później pójda wspólnie gdzieś na studia jako współlokatorzy, a w przyszłości wybuduja bliźniaka i będa wspólnie mieszkać, ale oddzielnie z własnymi rodzinami. Tak czuł się zwiazany z siostra, która stanowiła dla niego nieskończony autorytet. Mimo, ze pewnie był trochę wkurwiajacym brzdacem, miejmy nadzieję, ze i siostra go tak kochała. Jak nie to smutek, platoniczna, toksyczna miłość!
Dlatego możemy sobie jeszcze bardziej wyobrazić tragedię jedenastolatka, który dowiaduje się, że jego rodzice zginęli w wypadku, a on sam przeprowadza się do dziadków, do Paryża. Tak, sam. Bo oni nie czuli się na siłach wziać jeszcze Frei. Chamstwo na całej linii... Ale co taki mały Benek mógł zrobić? Nie miał wyboru. Jego rodzice nie żyli, a on sam nie miał nic do gadania. Spakował swoja mała walizeczkę i poleciał z dziadkami do Paryża. Miał im za złe ta cała sytuację. Obstawiam, że w pierwszych tygodniach obrzucał ich oskarżeniami, płakał, rzucał się w szale po podłodze. Ale został rozdzielony z siostra nie tylko rodzinami, a także i wielka woda. Co najgorsze, nie potrafił jej też odnaleźć w sieci. Później zrozumiał o co chodziło jego dziadkowi i babci. Ich warunki finansowo-mieszkaniowe nie pozwalały na adopcje dwójki dzieci. Wybrali Bennetta, bo... bo był rodzina. Mały chłopak wział to na klatę i mimo, ze niespecjalnie wierzył w Boga, co wieczór, leżac już w łóżku, przepraszał słowami swoja siostrzyczkę za taki stan rzeczy, opowiadał jej o swoim dniu, miał nadzieję, że ona się jakoś w Manchesterze odnalazła. Ale tracił powoli nadzieję, że ja jeszcze spotka.
Taki wieczorny rytuał przeprowadzał aż do momentu jak poszedł do liceum. Tam poznał grupkę przyjaciół, który szybko wcielili go do swojego grona. Tam też pokochał saksofon, aktorstwo, sztukę, jutuba. Tak, przez jakiś czas prowadził własne vlogi. Uwielbiał obcowanie z kamera i z tymi szalonymi ludźmi. Godziny spędzane w drama klubie, w muzeach, galeriach sztuki, szkołach muzycznych lub po prostu granie na saksofonie w paryskim metrze owocowały tym, ze dostał się do elity artystycznej w Paryżu. Tak poznał wiele fascynujacych ludzi, ale głównie w pamięć zapadł mu jego kumpel, Joey. Kumpel jak kumpel... Przyjaźń przerodziła się w coś więcej. Coś, czego sam Bennett nie rozumiał, ale poddawał się temu z pasja. Nawet uznał, że to będzie super. Joey zostanie aktorem, a ten będzie całe życie z saksofonem w ręku i obaj będa podbijać świat. Świetne, prawda? Szkoda, że na którymś swiętowaniu wszelakich sukcesów, które zawsze były pretekstem do dobrej zabawy i napicia się, na artystycznym haju sam Benek całował się... no cóż, na pewno nie ze swoim ówczesnym chłopakiem. Chłopakiem? Tak mógł go nazwać? Tak, chyba tak. Jednak w tamtym momencie to nie był ten chłopak, a inny. Dlaczego tak się stało? Sam Bennett nie potrafił tego pojać. Był pijany, jednak to podobno nikogo nie usprawiedliwia. Cóż, stało się, a jego głupi wybryk spowodował to, ze jego-nie-jego Joey zrezygnował z Paryża. Gdzie uciekł? Sam Benek nie wie. Po prostu uznał, ze to jest kara za jego błędy, dlatego stwierdził, że czas odpuścić. Puścić chłopaka wolno. A samemu zostać singelm. Bywa, prawda?
Papiery na uczelnie złożył oczywiście w Paryżu. Po co się przeprowadzać? Miał tu przyjaciół, dach nad głowa i znał najlepsze zakatki tego miasta. No i Francja...! Kolebka sztuki, romantyzmu i prawdziwych artystów. Pewnie by tam został, gdyby nie... Tak, wystarczył jedna wzmianka o jego siostrze! Tak, siostrze! Czy dawno pogrzebana nadzieja zaczeła ponownie się tlić? Wyśledził, a niezły był z niego stalker, że aktualnie jego Freja przebywa w Brentwood. Niewiele myślał, znalazł tam sobie studia, z braku laku wybrał aktorstwo, profil muzyczny Essex University miało niesatysfakcjonujacy. Może to dobrze, może czas spróbować czegoś nowego. Także, uznał, że złoży tu papiery. Dostał się, poinformował dziadków, ze czas zaczać samodzielne życie, tym razem jeszcze gdzieindziej. Cóż dziadkowie mogli powiedzieć? Zgodzili się. Tak też Bennett wyladował w Brentwood, szukajac siostry, mieszkajac w obskurnym akademiku, grajac na saksofonie na brytyjskich ulicach po to, aby wiazać koniec z końce. Czy to poczatek nowego życia, przygody czy okaże się, że przeszłość lubi się odzywać częściej niż raz na jakiś czas?
ciekawostki
× Mówi biegle po francusku.
× Jest saksofonista, poszedł na aktorstwo, bo uznał, że z saksofonu samego się nie utrzyma.
× Ma trochę tatuaży.
× Przyjechał do Brentwood znaleźć siostrę, o której nareszcie znalazł jakieś informacje w internecie. Tęskni za nia tak bardzo!
× Herbata nad kawa, ksiażka nad filmem, musical nad kinem akcji.
× On jeszcze nie wie, ale nie tylko ma tu siostrę...
× Artysta jak artysta, oznacza to, ze nie stroni od alkoholu
× Sygnety, pierścioneczki, cokolwiek, uwielbia na paluszkach
× Jesień to jego pora roku. Szaro, buro, kocyk, parapet, ksiażka i kakao. Dlatego powinno mu się spodobać w Anglii.
× Jego guilty pleasure? Late, late show! Chciałby kiedyś w tym uczestniczyć.
× Porter to prawie jak Potter. Ciagle mówi, że przy jego akcie urodzenia urzędnicy walnęli się o literkę, dlatego jego list z Hogwartu nadal nie dotarł.
× długo nosił długie włosy, ostatnio je ściał...
× socjal media to jego drugie imię.
[Profil]
   
 
Althea Holgate


Wysłany: 2017-09-14, 22:23   

[Profil]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 6