nawigacja


Poprzedni temat «» Następny temat
Loża #2
Autor Wiadomość
Lionel Blake


Wysłany: 2017-08-08, 22:29   

Patrzył na nia przez dłuższa chwilę, opierajac dłoń na siedzeniu tuż nad jej głowa. Wiedział o czym mówi i że w końcu porusza tę kwestię. Zapewne będzie to jednak miało miejsce następnego dnia, jak chciał. Pewnie tuż po tym jak wyjaśni jej szczegółowo co się dziś stało. Zastanawiał się też czemu wzięła narkotyki i kto jej je dał. Czy aby na pewno było to dla rozrywki? Ona chyba nie była osoba sięgajaca po takie rzeczy od tak, jak na przykład on sam, tak nawiasem mówiac. Była jeszcze jedna kwestia, która musi wyjaśnić… ale tym razem nie z nia. Pochylił się jeszcze raz i musnał wargami jej usta.
-Nie stchórzysz-odpowiedział, po czym ostrożnie zsunał się z kobiety, a gdy dotknał stopami ziemi, wyprostował się i naciagnał na tyłek spodnie, kompletnie nie przejmujac się tym, że ktoś mógłby go, i jego tyłek, zobaczyć.
-Jedziemy do mnie-i nie, to nie było pytanie. -Chcesz się przesiaść do przodu?-spytał, zerkajac na nia z dwuznacznym uśmiechem. Nie narzekałby, gdyby mógł ogladać ja naga w lusterku. Chociaż nie uważałby wtedy co się dzieje na drodze, a wypadek to ostatnie czego teraz chca.
Gdy Clementine na spokojnie się usadowiła, wsiadł na miejsce kierowcy i właczył silnik. Nie założył koszuli, bo chyba wolał jechać bez kozuli niż w koszuli bez guzików. Odwrócił się i wycofał, po czym ustawił sobie lusterko, bo chyba podczas igraszek ktoś mu je przestawił. Może on sam. Wyjechał z parkingu i ruszył dobre mu znana droga w stronę osiedla na którym mieszkali. /2zt
_________________
[Profil]
   
 
Xavier Donov


Wysłany: 2017-09-05, 09:44   

Niby tak, niby nie z tymi całymi maoamami, ale z drugiej strony? Rose nie wział, jego strata, będzie więcej dla Joey'a. Opcjonalnie dla ich dwójki, jeśli Harrison nadal będzie tak wylewnie je rozdawał.
- Fajna opcja sa zakupy online.- Kto jak kto, ale kurzach będzie doskonale znał temat. On to już nie pamiętał kiedy sam chodził do sklepu. Zamawiał zakupy z dowozem, bo tak było łatwiej. Chociaż wiadomo, po warzywa czy chleb nie chodził do sieciówek, tylko do pobliskich warzywniaków i piekarni, chyba proste gdzie takie rzeczy były najlepsze. Ale cała reszta? Wystarczy poklikać na stronie i nie musisz nawet tego wnosić do mieszkania.
Xavier wzruszył ramionami. Nie to nie, bnie naciskał. Ale za tego zboczuszka wystawił język. Jak dojrzale... Cóz, może Joey jeszcze niewiele o nim wiedział!
- Rose, co ty pieprzysz?- Uniósł brew z uśmiechem na ustach. - Czyli chyba ostatnio za duzo nie zaruchałeś?- Zapytał wręcz cysto teorwetycznie. Romantyzm był dobry dla staruchów, oni teraz mieli swój lifetime. Chyba, ze z nich wszystkich tylko Xavier miał takie podejście i własnie zarobił sobie u nich dużo minusów. Trudno, może wyjda razem tylko dwa razy - pierwszy i ostatni. Jesli stwierdza, ze Xavi to jakis napalony byczek. Ale wcale tak mnie było! W głębi serduszka i Donov szukał miłości swojego życia. Boohoo....
Klub jak klub, grunt, żeby był spory, miał dobra muzę, tani, ale kopiacy alko i nie był wcale tak daleko, coby nie zapłacić miliony monet za taksę. Pewnie jeszcze podczas drogi wspólnie z Rose wyciagali informację o jakimś widmo-chłopaku, o którym Xavi nie miał pojęcia! Ale co się dziwić, z Dżołim ziomeczkami zostali ostatnio.
Gdy przekroczyli progi Essex Arms, Xavier szturchnał Joeya i wskazał mu balkon.
- Zdecydowanie panuje tu inna atmosfera niz za dnia.- Nawiazał do ich ostatniej rozmowy tutaj. Póxniej rozejrzał się, szczerze mówiac robił obczajkę miejsca, tłumu i wolnych posiadówek. Najpierw nalezało się napić, aby później szalec. No ich szczęście (!) jego sokoli wzrok wypatrzył cała loże tylko dla nich! Jak była zarezerwowana to przypał. Dla tych rezerwujacych, bo oni miejscqa będa bronić jak lwy.
- Patrzcie, tam!- I zostawił chłopców przemierzajac tłum jak Mojżesz morze czerwone po to, by im klepnać miejscówkę. Na szczęście akcja została uwieńczona sukcesem i Xavier wpakował swój arcy niezły tyłek na kanapę.
- To co panowie zamówić?- Zapytał machajac hajsem, żeby nie było watpliwości, że on teraz stawia. Alkohol, rzecz jasna.
_________________
<div style="background-color: #fafafa; width: 360px; height: 150px; padding: 6px; border-bottom: 3px solid #d6deea"><div style="text-transform: uppercase;color: #f4c735;text-shadow: 1px 1px 0.3px #aaa;font-size: 18px;font-family: AMGDT;text-align: center; letter-spacing: -1px;">Xavier Donov<div style="font-family: Roboto; font-size: 11.5px; color: d0d0d0; line-height: 14px; text-align: center; margin-top: 1px;">I spokój wielki, tylko babelki, na morza dnie!<div style="text-align:right; width: 370px; margin-top: -15px;"><a href="http://kateislazy.tumblr.com/" style="text-decoration:none;color: #ddd; font-size: 6px; font-family: arial;">c
[Profil]
   
 
Joey Harrison




Wysłany: 2017-09-05, 12:55   

Kolejny wieczór, kolejna impreza. Co wydarzy się tym razem? Czy Joey znów przeprowadzi ekspetyment w postaci zjazdu na "byle czym"? Czy może znów postanowi zwiedzić opuszczona miejscówkę? Nie wyprzedzajmy faktów – póki co chłopcy dotarli na miejsce. Harrison rozejrzał się po tłumie i pewnie przywitał się z kilkoma osobami, po czym z uśmiechem wymalowanym na twarzy ruszył przed siebie. Dokad? Oczywiście w stronę wejścia do klubu.
-Xavi nie poznaje Cię stary! – oświadczył Harrison rozbawiony przekraczajac próg klubu.
Ale to dobrze, że chłopak się rozkręca, prawda? Joseph lubił kiedy jego znajomi i przyjaciele byli równie otwarci jak on, ponieważ wtedy nie czuł się jak jakiś człowieczek chory psychicznie.
Oczywiście kiedy tylko przekroczyli próg klubu, Joey przestał tak właściwie słyszeć cokolwiek – muzyka dudniła i jeśli ogarniał co do niego mówia, to bardziej z powodu ruchu warg a nie wyartykułoanych słów. Oczywiście kiedy kumpel pokazał mu lożę to ten kiwnał głowa – tam zdecydowanie łatwiej bedzie pogadać, a gdy będa mieli ochotę potańczyć to przecież po prostu zejda na dół.
Kiedy chłopcy dotarli do loży, Joey usiadł sobie i spojrzał w dół na tańczacych ludzi. Stad wszyscy byli tak bardzo widoczni, prawie jak na wyciagniętej dłoni. Wtedy powiedzmy, żeby to miało sens, usłyszał pytanie Rose na temat jakiegoś per "swojego".
-Stary, ale Ty wiesz, ze ja jestem singlem, co nie? po czym pokazał mu naga dłoń, jakby chcac zasugerować, że tam nie ma żadnego pierścionka i parsknał śmiechem, przy okazji poprawiajac sobie wystylizowana grzywkę. Sporzał na Xaviera i oznajmił-Dla mnie whisky z lodem, dzięki! – po czym zerknał mimowolnie na ekran swojego telefonu komórkowego. Ech, teraz było mu trochę szkoda, że tu nie ma Heatha. Ale chwila, moment! Przecież to było niezdrowe spędzać cały czas ze soba – plus jego sasiad już niedługo ruszy na arcytrudny kierunek i Joey będzie musiał sobie poradzić bez kompana do picia. Dlatego schował tylko telefon, uśmiechnał siędo Rose kiedy zostali sami i zapytał mimowolnie-A Ty masz kogoś?
_________________
Joey Harrison

“apart from being suicidal I'm fine”

[Profil]
 
 
Rose Abbott


Wysłany: 2017-09-05, 16:44   

Rose nie bywał w South-West, więc w przeciwieństwie do Joeya nie znał w klubie nikogo. Zreszta, w ogóle był tu pierwszy raz, ale wystrój raczej przypadł mu do gustu, choć przez moment czuł się trochę jak w dark roomie. Nie, żeby miał doświadczenie. Zamówił drinka, swoja ulubiona Pina Coladę, a potem zajał miejsce obok chłopaków, gotów dołaczyć do dyskusji.
- Z moim życiem erotycznym – zaczał, by odpowiedzieć na pytanie Xaviera – jest, co najmniej, w porzadku. Nie musicie się o o martwić. - Brzmiał na pewnego siebie, choć uzasadnienia tej pewności próżno było szukać w jego rzeczywistych kontaktach seksualnych. ...Ale może to dlatego, że zrealizował swoje cele i po przeprowadzce z Londynu do Brentwood faktycznie zmienił tryb życia na mniej puszczalski i imprezowy? Zaśmiał się w myślach. Nie, to chyba nie było to. Po prostu mniej się starał.
- Nie mam nikogo - odpowiedział zaraz na kolejne pytanie. Chciał dodać, że ktoś mu się podoba, ale uznał, że chłopaki za bardzo by o to wypytywali, a niekoniecznie chciał się zwierzać, więc przekierował rozmowę na inny tor. - A co z Twoimi miłostkami, Xav? Już wiemy, że lubisz odważnych chłopaczków, sadzac po gadce o striptizerach. A laski? Podobaja Ci się czy jesteś gejem? Wybacz, jeśli powinienem najpierw zapytać o to co robisz w życiu i jaki kolor lubisz, ale przy alkoholu zawsze miesza mi się kolejność w jakiej wypada poznawać nowych ludzi.
[Profil]
   
 
Xavier Donov


Wysłany: 2017-09-05, 21:38   

Nie wiadomo co tej trójcy dziś wpadnie do głowy. Może będa idealnym trio imprezowym, a może zaczna się żreć i tyle z dzisiejszej imprezy wyjdzie. Miejmy nadzieję, ze to drugie nie wchodzi w rachubę, chociaż nie wiem, bo Xavier dzisiaj mi jakiś cięty wychodzi i nie ma hamulców. Miejmy nadzieję, ze ani Joey ani Rose nie należa do tych obrażalskich pedalków, co na samo pacnięcie w ramię robia tragedię. A Donovowi może za moment przejdzie i będzie miły, a ja chamstwo przerzucę na Harry'ego.
- Jeszcze niewiele o mnie wiesz.- Wyszczerzył się do Joeya. Będa dzisiaj sie najwyżej docierać. No i raczej, ze dobrze, że się rozkręca, przynajmniej w takim sensie.
I ta loża właśnie była super. Wszystko było widać jak na dłoni. Taki Xavier jest ekstra.
Skoro już zaproponował drinki to po nie poszedł zbierajac zamówienie, ale szybko wrócił, bo akurat mu się psozczęściło i nie było kolejki.
- Skoro nie musimy, to nie musimy.- Odpowiedział jeszcze Rose, bo jak nie, to on zdecydowanie nie zamierzał się martwić. On o niewiele rzeczy się martwił w życiu.
Później poobserwował troszkę chłopców w wymianie zdań, kiedy usłyszał pytanie do siebie.
- Żeby życie miało smaczek...-- Wskazał na nich, niech kończa. - Te ładne laski sa wporzo. Ale nie takie wypindrzone lalunie, co tylko chca wyhaczyć dzisiejszego ogiera, a same sa agresywne i pluja hara. Nie, te nie. Zreszta, laski sa dobre do flirtu. Szybciej łapia niż kolesie. Jednak... jeśli mam być szczery i się w kimś kiedyś zakochać, to... myślę, że celowałbym to w faceta.- Ot tak, był bi, ale z przesunięciem na gejozę. - Spoko, nie przejmuj się, jak chcesz się dowiedzieć co robię w życiu to to może być kolejny etap. Dziś podryw czy kulturalne picie z zabawa na parkiecie?- Spojrzał na obu wypijajac swojego drina. Miejmy nadzieję, ze nie duszkiem, bo wtedy równie dobrze mógł walić wódę.
_________________
<div style="background-color: #fafafa; width: 360px; height: 150px; padding: 6px; border-bottom: 3px solid #d6deea"><div style="text-transform: uppercase;color: #f4c735;text-shadow: 1px 1px 0.3px #aaa;font-size: 18px;font-family: AMGDT;text-align: center; letter-spacing: -1px;">Xavier Donov<div style="font-family: Roboto; font-size: 11.5px; color: d0d0d0; line-height: 14px; text-align: center; margin-top: 1px;">I spokój wielki, tylko babelki, na morza dnie!<div style="text-align:right; width: 370px; margin-top: -15px;"><a href="http://kateislazy.tumblr.com/" style="text-decoration:none;color: #ddd; font-size: 6px; font-family: arial;">c
[Profil]
   
 
Joey Harrison




Wysłany: 2017-09-06, 19:42   

Kiedy Xavier oświadczył, że Joey jeszcze wielu rzeczy o nim nie wie, to ten drugi zatrzymał się na chwilę w tym półmroku i spogladał na kolegę zaskoczony. Być może trudno było to Donovi dostrzec, bowiem w klubie panował mrok, jedynie czasem rozświetlany kolorowym światłem, ale prawdziwy, ogromny szok pojawił się na obliczu chłopaka. Czy po raz kolejny pozory sprawiły, że Joey wyrobił sobie o kimś kompletnie nieprawdziwa opinię? Jednak po krótkiej chwili Joey ogarnał się, zaśmiał głośno i wystawił dłoń w taki sposób, który miał zasugerować Xavierowi by przybił piatkę. Co jak co, ale jednak Joey lubił mieć niegrzecznych kolegów.
No a po chwili chłopcy byli już w loży, która na szczęście była minimalnie lepiej oświetlona niż reszta klubu – zwłaszcza bardziej oświetlona niż parkiet i okolice wyjścia na zewnatrz. Harrison chwilę spogladał sobie na ten tłum, bo co jakiś czas spotykał jakaś znajoma twarz i musiał się przywitać przynajmniej jakimś gestem.
Joey zmarszczył brwi gdy usłyszał jak Rose zwierza się z "życia erotycznego", ale nie powiedział nic na ten temat. O co więc poszło? Po prostu, Joeyowi wydawał się ten dobór słów całkiem ciekawy – czy ktoś jeszcze takk w ogóle to wszystko określał?
A co do samego życia erotycznego... to prawdę mówiac Joey zaczynał się owszem, martwić o swoje. Dlaczego? Bowiem odkad pojawił się w Brentwood to właściwie z nikim nie spał – a to było już kilka miesięcy. Kompletnie jednak nie potrafił ogarnać dlaczego tak było.
Słuchał wywodu Xaviera dosyć uważnie i kiwnał głowa kilkakrotnie.
-Mnie laski kompletnie nie ciagna, ale masz rację. Też to widzę. Czasem człowiek spojrzy na jakaś i pomyśli "kurwa, serio mogłoby coś z tego być" a czasem jak zobacże jakaś Pania która najchętniej dołaczyłaby do obsady Geordie shore to chce mi się rzygać – po czym wzruszył ramionami. Tak naprawdę Joseph nie był wielkim podrywaczem, nawet w stosunku do mężczyzn, czyli w sumie jego targetu. Często to stanowiło obiekt żartow wśród jego znajomych. No bo ot tu, ten sam otwarty koleś który tańczył z każdym, wypijał alkohol z damskich pępków, nagle w kwstii seksu był niesamowicie konserwatywny-Przyszedłem dla Was, moje cioty i z Wami zostaje – oświadczył w końcu z uśmiechem i puścił im oczko. No chyba, że oni zdecyduja się na jakiś podryw to droga wolna, idźcie, bawcie się!
_________________
Joey Harrison

“apart from being suicidal I'm fine”

[Profil]
 
 
Rose Abbott


Wysłany: 2017-09-09, 10:05   

- Laski sa – zaczał, ale potrafił skończyć to zdanie na zbyt wiele sposobów, by zdecydować się od razu. Cóż, nie miał z dziewczynami szczególnych doświadczeń; dwa krótkie zwiazki (i tak, zreszta, najdłuższe w jego życiu, kolejno cztery i pięć miesięcy), a poza tym trochę przypadkowego seksu. ...Ale czy mógłby zwiazać się z któraś na stałe? Musiałaby być wyjatkowa, ale zauważył, że od jakiegoś czasu jednak bardziej podobaja mu się faceci. Dobra, jeden z nich, ale tak kurewsko mocno, że byłby w stanie podzielić te emocje między wszystkich mężczyzn, którzy byli w tym barze. - ...specyficzne, zwłaszcza w grupie. Znaczy wiecie, może to moje fanaberie z liceum, ale nie raz było tak, że poznawałem dziewczynę, piękna, fascynujaca, z pasjami... a z koleżankami przypominała bardziej odmóżdżona amebę, która tylko papugowała to, co robiła najpopularniejsza laska z grupy – mruknał, wzruszywszy ramionami. - Myślę, że faceci sa bardziej niezależni. Stanowia większe wyzwanie, no i lepiej potrafia w rzecz, wiecie, w bliskość. Ale ostatecznie chuj wie z kim przyjdzie nam być na stałe. Znaczy... mi, u was to raczej oczywiste. - Uśmiechnał się, upijajac łyk drinka. Musiał przestać tyle myśleć, a nie znał lepszego sposobu na to, by odciać się od niewygodnych rozkmin niż zachlanie się w trupa. Cóż. - Ja dzisiaj chyba odpuszczę podryw. Ostatnio idzie mi... dość słabo. Nie wiem, wyrosło mi coś na twarzy? Spijmy się i pograjmy w głupie, imprezowe gry z żenujacymi pytaniami o problemy z erekcja.
[Profil]
   
 
Xavier Donov


Wysłany: 2017-09-11, 20:13   

Ja nie jestem w stanie powiedziec do konkretnie Xavier miał na myśli mówiac Joey'owi, że jeszcze może go zaskoczyć, ale czas pokaże. Może pierwsze wrażenie było takie, że Xavi jest grzeczny i poukładany, ale każdy ma swój czarny charakter prawda? Niektórzy maja też czarne serce... Podobno.
Cóż, pewnie mu tę piatkę przybił, bo załapał co ten drugi od niego oczekuje.
Miejmy nadzieję, ze nie panowała całkowita ciemność, bo tak będzie się ciężko rozmawiać. I że w loży dało się do siebie normalnie mówić, a nie przekrzykiwać muzykę.
Xav pewnie w kimś od okazji do okazji spał, ale nie łaczył z tym nic więcej, to tylko seks, prawda? Nawet nie jakieś specjalne życie erotyczne. Jak widać, chłopak nie był wierny ideałom jego kolegów, którzy widocznie chcieli zachować wianek dla tego jedynego. Oops, wyszedł z niego rebel. Trudno, przeciez takich też potrzebuje świat. Ale zaraz, nie był puszczalski jak coś!
- No dokładnie.- Pokiwał jeszcze zamaszyście głowa na słowa Joey'a. Ile w tym prawdy! Nie, żeby w tym momencie obrażał kobiety, ale te klubowe już takie były. Obczajasz, niezła dupa. Z oczu też jej dobrze patrzy. Kiedy nagle się odzywa i cały idealny wizerunek w pizdu. Smutno.
Później przeniósł wzrok na Rose, który chyba miał jakieś błyskotliwe przemyślenia, ale pomysl mu uciekł...? Chociaż specyficzne to też było w porzadku określenie. Grzeczne, ale nie gryzło się z prawda.
Pokiwał głowa.
- Ja chyba dziewczyn nigdy nie zrozumiem. Może faktycznie pochodzimy z innych planet.- Dodał jeszcze od siebie i zajał się swoim alkoholem, bo przeciez jeszcze wystygnie...
- Ja jeszcze sam nie wiem co los przyniesie. Kto wie, może będę starsza pania ze stadem kotów. Będę im gotował i dziergał szaliki na drutach. Albo... takie sweterki dla każdego!- Tak, taka wizja też była możliwa. Miłości nie szukał, na razie odnajdywał się w przygodnym seksie, w przygodach na jedna noc, a o przyszłości nie myślał. Żył z dnia na dzień, ot tak.
Przyjrzał się dokładnie Rose.
- Nie. To znaczy nie widziałem cię wcześniej, więc nie wiem, ale dla mnie wygladasz normalnie. Popieram upicie się, będzie fajnie.- Jak najbardziej jestem za.
_________________
<div style="background-color: #fafafa; width: 360px; height: 150px; padding: 6px; border-bottom: 3px solid #d6deea"><div style="text-transform: uppercase;color: #f4c735;text-shadow: 1px 1px 0.3px #aaa;font-size: 18px;font-family: AMGDT;text-align: center; letter-spacing: -1px;">Xavier Donov<div style="font-family: Roboto; font-size: 11.5px; color: d0d0d0; line-height: 14px; text-align: center; margin-top: 1px;">I spokój wielki, tylko babelki, na morza dnie!<div style="text-align:right; width: 370px; margin-top: -15px;"><a href="http://kateislazy.tumblr.com/" style="text-decoration:none;color: #ddd; font-size: 6px; font-family: arial;">c
[Profil]
   
 
Joey Harrison




Wysłany: 2017-09-12, 17:13   

[sołi ale kompletnie popieprzyła mi sie chronologia i nie wiem jak odpisać by to miało sens, ale spróbuje]

Niezależnie od tego jak bardzo Joey kochał imprezy, to jednak bardzo doceniał tmo iz loże były oddalone od centrum wydarzeń. Przez to, że kanapy były oddalone od parkietu oraz głośników, panowały tutaj warunki nieco bardziej wspierajace rozmowie. A Joey zamierzał to wykorzystać! Dlatego kiedy usłyszał jak Rose zaczyna swoja filozoficzna myśl na temat tego jakie sa dziewczyny, to dotknał jego ramienia aby zwrócić jego uwagę na siebie i wypowiedział słowa typowe dla pięciolatków.
-Dziewczyny?? Fuj! – po czym parsknał śmiechem rozbawiony tym jaki jest zabawny. Chłopak poprawił sobie grzyweczkę i uniósł szklaneczke z drinkiem – bo pewnie już coś tam się pojawiło. -To za nas! – rzucił toast i wypił cała zawartość swojej szklanki. Skrzywił się czujac palacy smak whisky i pewnie poczekał aż wszyscy wypija. A kiedy już wszyscy wypili co mieli tam na stole ,bo już kompletnie zapomniałem co to było, to wstał z miejsca, sprawdził gdzie ma portfel i poszedł na dół bez słowa. No co? Teraz on coś zamówi – przecież nie będa siedzieć i rozmawiać o Jezusie. Sa na imprezie, prawda? Po krótkiej chwili Joseph wrócił z taca a na tacy stało 12 shotów. Chłopak położył tę tacę na stole, po czym uśmiechnał się do nich szczerzac swoje białe zęby. Ten uśmiech miał im powiedzieć jedno – ten wieczór skończa późno.. .albo wcześnie – zależy jak na to spojrzeć. ic z tych rzeczy. Harrison wypił jeden za drugim swoje cztery shoty, po czym wykrzywił twarz w grymasie. Ten grymas zniesmaczenia jednak szybko zniknał z jego twarzy, za to pojawił się na niej ponownie uśmiech. -Ugh.. – wzdrygnał się po czym wrócił na swoje miejsce-No panowie, koniec tych rozmów o laskach. Nie wykluczajcie mnie z rozmowy, nie badźcie świnie – oświadczył rozbawiony.
Joey jeszcze trochę się pobawił, popił i w końcu odechciało mu się. Miał już się zbierać kiedy Xavy powiedział, żeby na niego poczekał bo też już idzie. Poszli do domu.

ztx2
_________________
Joey Harrison

“apart from being suicidal I'm fine”

[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5