nawigacja


Poprzedni temat «» Następny temat
Loża #1
Autor Wiadomość
Brentwood


Wysłany: 2017-06-24, 13:24   Loża #1
  

  
Brentwood

  
your favourite place on earth

  

  
  
  
  


[Profil]
 
 
Chloe Winter
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-03, 20:51   

#2, outfit

Śmiech, jeszcze jeden drink, świat zaczał wirować, więcej śmiechu i szaleństwo na parkiecie. Ile wieczorów Chloe już zaczynało zlewać się w jedno? Po ilu wieczorach wracała do domu i starała się nie płakać, nie zwymiotować i po prostu zasnać? Już sama nie miała pojęcia, ale i tak tu przychodziła, bo… Bo tu było tak inaczej. Kolorowo, wszyscy wydawali się znać, śmiać, bawić, tańczyć, kochać… Tu wszystko było idealne, a nie puste jak w jej domu w którym już od dawna brakowało jakiegokolwiek uczucia. I to już nawet nie mowa o domu jej rodziców, tylko o jej własnym. Chloe prędko wyrzuciła te myśli z głowy, upijajac kolejny łyk ze swojej szklanki, zanim uciekła z parkietu na kanapy, co by się przypadkiem nie przewrócić. I co z tego, że wypiła za dużo? Co z tego, że się truła i, że jej organizm powoli przestał przyjmować takie dawki alkoholu? Dopóki mogła się bawić, dopóki mogła rzucić się w lepsza rzeczywistość, takie rzeczy to była dla niej drobnostka, coś co dało się z maksymalna łatwościa zignorować i rzucić w kat jakby nigdy nie istniało. W tym klubie niemalże każdy, kto był tu kilka razy, ja kojarzył, szczególnie ochroniarze i barmani, z którymi nawet się zakolegowała. I to tak na serio, bo bywała tu częściej, niż we własnym domu. Wypiła drinka do końca i już chciała udać się na parkiet, by trochę więcej poocierać się o obcych ludzi (już nie zwracała uwagi, czy to facet, czy dziewczyna), gdy zauważyła znajome twarze ze szkoły. A w sumie im więcej, tym weselej, prawda? Dlatego nic dziwnego, że zaczęła do nich machać jak szalona, chcac, by usiedli z nia. Wśród nich dostrzegła prześliczna mulatkę i nawet zawiesiła na niej wzrok dłużej - kojarzyła ja ze szkoły, to pewne, chyba była o rok młodsza… Nie mogła się powstrzymać i zaraz do niej doskoczyła, obejmujac ja ramieniem. Ot, taka pijacka wylewność Chloe, nikogo to już chyba nie dziwiło.
- Hej, piękna! - nie krzyknęła, ale powiedziała to na tyle głośno, by druga mogła usłyszeć. - Twój pierwszy raz tutaj? Jestem Chloe, choć może to już wiesz. Bardzo się obrazisz, jeżeli spytam się, czy mogę ci zafundować drinka?
I nie tylko drinka, pomyślała, ale o tym już mulatka niekoniecznie musiała wiedzieć.
 
 
Sasha Holmwood
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-03, 21:25   

1#, stylówka

Sasha nie bardzo chciała przychodzić do klubu, ale namówili ja jej znajomi i... w sumie dobrze się stało. Niby dopiero co przyszli, ale już jej się tu podobało. Było głośno, kolorowo, wszyscy wydawali się pozytywnie nastawieni i przesympatyczni... jasne, to nie było możliwe, żeby pośród tylu ludzi nie było takich, którzy nie zaczęliby skakać sobie do gardeł, ale póki coś takiego nie dotyczyło bezpośrednio Sashy, to ja to mało obchodziło. Na razie, całe szczęście, nawet w zasięgu jej wzroku nie pojawił się żaden naćpany trans rzucajacy się na pijanego geja ani lesbijki wydłubujace sobie nawzajem oczy, bo podoba im się ta sama laska. Póki nic takiego się nie działo, to było dobrze.
Mulatka siedziała w loży wygodnie, z noga założona na nogę i saczyła swoje malinowe piwo przez słomkę, przygladajac się twarzom ludzi, którzy dosiadali się do nich co chwilę. Co rusz ktoś nowy! Każdego jednak kojarzyła, choćby piate przez dziesiate, ze szkoły. I pomyśleć, że cała szkoła taka homo, że wszyscy nagle rzucili się na Essex Arms. Sama gejoza, doprawdy!
W pewnym momencie dosiadła się do niej jakaś dziewczyna, mulatka kojarzyła ja z korytarza, ale nie była pewna imienia. Chyba Chloe...? Ale głowy za to by nie dała, bo nigdy nie gadały nawet, więc skad miała znać imię? Mimo to jednak uśmiechnęła się, gdy ta ja objęła. Poczuła się... jakoś tak fajnie. Jakby to piwo już zaczęło działać, chociaż to niemożliwe, bo serio, przyszła zaledwie 20 minut temu!
- No, cześć - jej uśmiech się poszerzył, gdy dziewczyna nie tylko ja objęła, ale również zagadała i zaproponowała drinka. Poczuła się adorowana, to było miłe. Strasznie miłe. - Jestem Sasha. - zagryzła lekko dolna wargę. - Drinka? Hm... nie znam się na drinka, ale jeśli jest jakiś dobry, słodko-kwaśny, to chętnie. Zdam się na Ciebie.
Boże, laska, pierwszy wypad do klubu i już ktoś Cię podrywa!
 
 
Joey Harrison




Wysłany: 2017-08-01, 16:14   

[przejmuję ten topic bo wyglada na wolny, yolo]

outfit

To było całkiem interesujace jak bardzo Brentwood zmieniało się noca. No wiecie, w dzień nieopodal przechadzaja się matki z dziećmi, pchaja wózki i rozmawiaja z przyjaciółkami o co dziennych sprawach. Nic specjalnego, po prostu życie małej mieściny. Jednak nagle, gdy przychodziła wieczorowa pora, ludziom po prostu odpierdzielało i zachowywali się jakby żyli w Londynie. To znaczy no wiecie, to nic złego! Joey kochał, uwielbiał i wielbił kiedy działo się wokół niego dużo, głośno. Dlatego imprezował ile tylko mógł, z kim tylko mógł, jak często tylko mógł. Wiem, wiem, popełniłem bład powtórzeniowy. Ale to naprawdę była częsta akcja!

Po krótkiej chwili pokonał z Jamiem dystans od przystanku autobusowego do klubu po drodze pozwalajac sobie zapalić. Oczywiście zaproponował Jamiemu papierosa- i w zależności od tego czy Jamie go wział, czy też nie, palili sobie teraz razem albo Harrison był sam.
Chłopak rozejrzał się wokół siebie, po czym spojrzał na Jamiego.

-Poczekamy myślę tutaj na niego, bo potem będzie trudno ogarnać co nie? – Kto słyszy dzwonek telefonu w klubie, albo wie, że telefon wibruje a nie wszystko inne powinien zgłosić się do DC po nowa posadę superbohatera. Wiem na pewno, że Joey ma z tym problemy – ja zreszta też, dlatego chłopak wolał poczekać na kumpla przed wejsciem. Chłopak zaciagnał się papierosem jeszcze raz, przy okazji mruzac oczy, po czym upuścił resztkę z papierosa, zdeptał butem i ściagnał swoje okulary przeciwsłoneczne – zawiesił je swoja droga na kieszonce w koszuli-Mam nadzieję, że ogarnie. H tak trochę nie jest stad – mruknał do Jamiego.
_________________
Joey Harrison

“apart from being suicidal I'm fine”

[Profil]
 
 
Jamie DeHavilland


Wysłany: 2017-08-02, 00:15   

Wyszli z domu i od razu poszli do umówionego miejsca. Tak. Nie ociagali się z tym. Jamiego nie trzeba było długo namawiać na różnego rodzaju spotkania. Był towarzyski i lubił wychodzić z ludźmi, żeby się pobawić.
Cały czas obserwował Joey'a i kapelusz, który miał na głowie. Cóż, nie przeszkadzało mu, ze chłopak go nosił, ale nie chciał by jego rzecz się zgubiła. Miał nadzieję, że chłopak miał tę świadomość i że będzie uważać. Nie wział od chłopaka papierosa, bo nie chciało mu się palić. Jamie nie był nałogowym palaczem i palił jedynie wtedy, gdy się denerwował. Ostatnimi czasy niestety palił znacznie częściej, ale zrzucał to na barki wypadkowi, a nie swojemu uzależnieniu. Westchnał, gdy znaleźli się pod klubem i musieli czekać.
Jasne, nie ma problemu – odpowiedział, chociaż bardzo chciał już wejść do środka i pobawić się w rytm muzyki z drinkiem w dłoni. Tak, to była wspaniała wizja. Cieszył się, że zaczyna mu się kształtować w głowie. Chłopaka, który miał do nich dołaczyć nie znał za dobrze, ale miał nadzieję, że jakoś się dogadaja wspólnie, bo trzeba przyznać, że Jamie nie miał łatwego charakteru i normalnego poczucia humoru.
Na pewno ogarnie, ale z chęcia poczekam, jeśli obiecasz że pierwszego wolnego zatańczysz ze mna – zaśmiał się.
[Profil]
 
 
Heath McKidd


Wysłany: 2017-08-02, 14:08   


Dostawał dzisiaj w głowę, więc strasznie go ucieszyło, że Joey zaproponował mu wyjście do klubu z jego znajomym. Dawno już nie imprezował (aż trzy/cztery dni temu, skandal!), a do tego był gotów do poznania kogoś nowego. Im więcej miał znajomych na terenie Brentwood i Southend, tym lepiej dla jego przyszłości w okolicy. Podobało mu się tutaj i wierzył, że jeśli dalej tak pójdzie, to być może nie opuści tych strony kiedy tylko otrzyma dyplom ukończenia studiów.
Wział szybki prysznic, ubrał się w coś klasycznego, ale ładnego (jego zdaniem) i wypsikał swoim najdroższym zapachem, w końcu musiał się jakoś prezentować! W wyznaczone miejsce przybył około pięciu minut po chłopakach. Jechał autobusem, ale drogę na przystanek i do klubu potraktował jako spacerek. Nie lubił się spieszyć, a już na pewno nie chciał się spocić przed wejściem. Z daleka zobaczył już znajoma postać, więc pomachał im energicznie. - No heeej! - rzucił wesoło i objał Harrisona na powitanie, tak jak to zazwyczaj robił ze swoimi znajomymi. - Heath, miło poznać - wyciagnał rękę do Jamiego, posyłajac mu swój szeroki firmowy uśmiech. - To co, wchodzimy? - zapytał, wskazujac na wejście do klubu i załóżmy, że tam też właśnie się udali. Swoje kroki od razu skierował w stronę baru. - Co pijemy, panowie? - zapytał, patrzac na nich z oczekiwaniem.
_________________

MAYBE THIS TIME I CAN BE STRONG, BUT SINCE I KNOW WHO I AM
I'M PROBABLY
WRONG

[Profil]
 
 
Joey Harrison




Wysłany: 2017-08-02, 15:52   

Cała trójka naprawdę potrzebowała resetu. No i co z tego, że ta potrzeba pojawiała się średnio co kilka dni? To przecież nie ich wina, że zycie jest na tyle skomplikowane i na tyle daje w kość, że resety powinny być częste niczym w Hollywood! Joey był uradowany tym, że akurat te dwie, najlepsze osoby ever, zdecydowały się na wspólne wyjście. A kiedy już wszyscy z wszystkimi się poznaja, to na pewno będzie freakin awesome! A teraz Harrison palił sobie tego papierosa czekajac z Jamiem na Heath'a.
-Jamie, kotek, czy Ty kiedykolwiek widziałeś by w klubie nagle zaczęła lecieć wolna muzyka? – spytał rozbawiony, po czym zaciagnał się tym papierosem-Ty weź odstaw te komedie romantyczne, bo Ci wodę robia z mózgu. Przysięgam – po czym tak leciuteńko go pchnał. No bo on lubił się zgrywać. Tańczenie wolnych? Jezu, jakie to.... gejowskie!
A po chwili zobaczył na horyzoncie rudemu, któremu również machnał z uśmiechem. No! To zaczyna się zabawa.
-Siema – też się ładnie przywitał. Pozwolił im się ładnie przywitać po czym w trójkę weszli do środka. Oczywiście w środku panował już ścisk totalny, było głośno i Joey praktycznie w ogóle nie usłyszał pytania znajomego. Jednak po chwili oświadczył sam z siebie:
-To co, shoty a potem pomyślimy?! – to była jedna z tych nocy kiedy Joey nie miał zamiaru bawić się w przestrzeganie zasad typu "jeśli pijesz to nie mieszaj" albo "stężenie alkoholu musi zawsze wzrastać, nigdy nie bierz piwa po czymś mocniejszym". To była noc podczas której planował i tak całe alko z siebie wypocić tańcem więc who cares co wypije pierwsze? Harrison zamówił po trzy shoty u Barmana po czym wział pierwszy i uniósł w geście toastu. CHLUST! Chłopaczek przechylił wszystkie trzy kieliszki po kolei, po czym spojrzał na nich i miał nadzieje, ze postapia podobnie. No co? Co prawda Heath już był po beforze jak to Joey przeczytał w esie – ale przecież to nie oznaczało, że dostanie taryfę ulgowa – prawda?
_________________
Joey Harrison

“apart from being suicidal I'm fine”

[Profil]
 
 
Jamie DeHavilland


Wysłany: 2017-08-02, 18:12   

Spojrzał na niego i uśmiechnał się, jakby coś kombinował i rzeczywiście tak było. Oparł się wygodnie o ścianę budynku, do którego mieli za chwilę wejść.
Zamówię nam wolny – powiedział w końcu. Tak już to sobie wyobraził, jak tańczy wolnego z Joey'em, który za wszelka cenę chciałby się wyrwać z tej sytuacji. Jamie miałby potem czym go drażnić i denerwować. Zatarł dłonie na sama myśl o tym.
Miał powiedzieć coś jeszcze, ale zobaczył na horyzoncie ruda czuprynę, która się do nich zbliżała. Jakoś od razu założył, że właśnie to musi być przyjaciel Harrisona. Uśmiechnał się przyjaźnie.
Jamie – przedstawił się, podajac chłopakowi dłoń. Po tym weszli do środka. Od razu uderzył go straszny zaduch. Cóż, dużo ludzi bawiło się już w środku, a właściciele nie szczędzili sobie na używaniu maszyny do sztucznej mgły. Niemniej jednak nie przeszkadzało mu to. Przyszedł się tu bawić i pić. Nie chciał niczego więcej. Niemniej jednak przebiegł wzrokiem po kilku przystojniejszych panach, którzy się tam znajdowali, żaden jednak nie zainteresował go w większym stopniu.
Joey, żebyśmy cię później nie musieli stad wynosić – zaśmiał się, ale nie chciał zostać w tyle, więc też wypił trzy shoty. Skrzywił się, a po plecach przebiegł mu dreszcz. W gardle go paliło. Jeśli będa pić w takim tempie, to nie widział by mieli się zabawić tutaj zbyt długo.
[Profil]
 
 
Heath McKidd


Wysłany: 2017-08-02, 18:25   

Ach, dokładnie! Heath przyszedł tutaj po biforze, o którym zapomniałem w poprzednim poście. Był on dość spontaniczny. Nancy spytała czy coś robił, on przyznał szczerze, że idzie z chłopakami do klubu i namówiła go na dwa drinki w pubie. Nie był pijany, absolutnie nie, ale wlał je w siebie w przeciagu trzydziestu minut, więc miał większe predyspozycje do tego, aby szybciej się upić, o.
Uniósł zadziornie brew, widzac jak Joey zaczyna swoja dzisiejsza przygodę. Zaimponowało mu to i tylko dodatkowo zachęcało do tego, aby samemu się trochę sponiewierać. Zamówił więc trzy szoty, uniósł pierwszego w geście toastu i zaraz wlał w siebie całe trio. Odetchnał z rozbawieniem, bo przez jego ciało przeszła fala goraca. Przy wejściu zostawił kurtkę, co było genialnym pomysłem, bo teraz by w niej umarł. - W razie czego Ty za głowę, ja na nogi - zwrócił się do Jamiego, szczerzac się głupio. Jakby złapał Harrisona za głowę, to pewnie by go upuścił, a tak to mniejsza odpowiedzialność. - Chodźmy rozdziewiczyć parkiet - rzucił, łapiac ich za ręce i ciagnac w tłum. Co prawda ludzie się już na nim bawili, ale dla nich był to pierwszy taniec, toteż stad wzmianka o rozdziewiczeniu. Kiedy dotarli w jakaś większa lukę, zatrzymał się i odwrócił do chłopaków przodem i zaczał tańczyć. Warto napomknać, że nie posiadał zbyt imponujacych umiejętności tanecznych. Głównie był śmieszny i starał się wywołać na twarzach towarzyszów uśmiech, ale jak miał w sobie o kilka procent za dużo, to jego styl tańca robił się bardzo erotyczny, a pojęcie przestrzeni osobistej stawało się bezużyteczne. Póki co raczył ich oczywiście wariantem numer jeden.
_________________

MAYBE THIS TIME I CAN BE STRONG, BUT SINCE I KNOW WHO I AM
I'M PROBABLY
WRONG

[Profil]
 
 
Joey Harrison




Wysłany: 2017-08-02, 19:31   

Joey cierpiał. Znów poczuł jakie to życie jest niesprawiedliwe. Heath miał rację i kiedy widział, że kumpel poszedł oddać kurtkę i tym podobne rzeczy do szatni postanowił uczynić podobnie. No bo jak on sobie wyobrażał tańczenie z kapeluszem? Prawdę mówiac u Jamiego nie przewidział do końca swojego stroju, a teraz jego super extra modny, szał ciał i kolorowe kredki strój miał ucierpieć przez to, że również ściagnie kurtkę i kapelusz. Ech, poczuł się taki niewyjściowy. Ale no wiecie, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło! Mógł teraz serio poszaleć.
Stad też jego decyzja o tym by wypić trzy shoty. Spojrzał na Jamiego i bardzo, ale to bardzo przerysowanie udawał teraz oburzenie:
-Czy Ty właśnie wyśmiałeś mój wzrost?! – Joey mierzył cały metr i siedemdziesiat centrymetrów i był dumny z każdego z nich! Po czym parsknał śmiechem i lekko pchnał kumpla-Spoko, spoko, pamiętajcie..... – oświadczył popawiajac sobie koszulę, potarł nos i dodał-Najebany ale zawsze elegancki – po czym roześmiał się głośno.
Wtedy usłyszał propozycję Heatha i kiwnał głowa idac z reszta.
Trzeba przyznać, że Harrison poniekad radził sobie na parkiecie. Dlaczego poniekad? Bo miał opracowane mniej więcej 2-3 tańce na każdy rodzaj muzyki klubowej. Z jednej strony trzeba mu było przyznać, że jego ruchy pasowały do większości tych utworów z drugiej zabawnie było widzieć, że koleś przez godzinę robi 3 układy na krzyż. Pewnie z każdym kolejnym shotem, piwem, driniem – nie wiem w końcu co on zacznie pić styl też zacznie mu się zmieniać. Póki co był bardzo luzacki, jednak widać było po ruchach i układzie stóp – że jednak wyuczony.
_________________
Joey Harrison

“apart from being suicidal I'm fine”

[Profil]
 
 
Jamie DeHavilland


Wysłany: 2017-08-02, 21:22   

Spojrzał na Heath'a. Zaśmiał się szczerze. Nie miał zamiaru wynosić Joey'a jeśli ten spiłby się. Nie, zostawiłby go na środku parkietu i może jakiś miły pan zajałby się śpiacym chłopakiem. Tak, a on wróciłby sobie do domu i śmiał się w duszy ze swojego niecnego planu.
Zostawimy go tu. Nosić go nie będę – odpowiedział z udawana powaga. Niech wiedza, że on się nie będzie nimi zajmować, gdy zaczna zgonować, więc niech się pilnuja. Zgodził się jednak na tańce. Posłusznie poszedł w kierunku parkietu, bo i tak nie miał wyboru, gdyż siła został tam pociagnięty.
Jamie nie był dobrym tancerzem, ale potrafił gibać się w rytm muzyki. Jego ruchy nie były dziwnie przesadzone i Musiał powiedzieć, że nie tańczyło się źle, chociaż inni bawiacy się nieco mu przeszkadzali, gdyż co jakiś czas się o niego obijali. Wiedział że gdy wypije jeszcze nieco więcej to już nic nie będzie mu przeszkadzać i rozluźni się na maksa.
To co pijemy następnego? – powiedział, uśmiechajac się do chłopaków.
[Profil]
 
 
Heath McKidd


Wysłany: 2017-08-02, 21:42   

- No dobra, to przerzucę Cię przez ramię jak zwierzynę - wzruszył ramionami, uśmiechajac się bezczelnie do Joey'a. Tak naprawdę, to nie przypuszczał, aby faktycznie zaszła taka potrzeba. Wolałby jednak, aby cała trójka wyszli o własnych siłach, najebani, ale przytomni.
Fajnie mu się tańczyło, co prawda nie wczuwał się w to jeszcze tak bardzo, jak zapewne potem przyjdzie mu się wczuwać, ale i tak było fajnie. Zgrzał się odrobinę, więc propozycja Jamiego bardzo mu pasowała. - TAK! - rzucił entuzjastycznie i ruszył w stronę baru za chłopakami, bo zakładam, że byli bliżej ich celu i prowadzili go przez tłum. Kiedy już doszli na miejsce, położył dłonie na ich ramionach. - Ja stawiam - wyszczerzył się do nich szeroko, a następnie poprosił barmana o sześć shotów, dla każdego po dwa. Kiedy zostały im już podane, zapłacił, a następnie wzniósł mały toast. - To ten... za nas - zaśmiał się, bo jego brak kreatywności go zaskoczył. - Żebyśmy wyszli stad na własnych nogach - poprawił się zaraz i opróżnił swoje kieliszki. Odetchnał z zadowoleniem i odwrócił się przodem do ludzi. - Czym się w sumie zajmujesz, Jamie? - zapytał, bo niewiele o nim wiedział, a przez alkohol był uber przyjacielski i uznał, że to świetna pora na to pytanie. - W ogóle to co macie w planach? Co chcemy robić? Polujecie na mężów? - roześmiał się głośno, bo wizja poznania przyszłego męża w klubie wydawała mu się idiotyczna.
_________________

MAYBE THIS TIME I CAN BE STRONG, BUT SINCE I KNOW WHO I AM
I'M PROBABLY
WRONG

[Profil]
 
 
Joey Harrison




Wysłany: 2017-08-02, 22:12   

[Krystek TEN podpis *.*]

Joey spojrzał na Jamiego spod byka, po czym tupnał noga i zadarł nosa patrzac w druga stronę. Oczywiście do zestawu dorzucił skrzyżowane ręce na piersi. Typowy, klasyczny, wręcz wyjęty jak z bajki foch z przytupem. No ale Joey jak to Joey, długo z tym fochem nie wytrzymał, więc szybko odwrócił się w ich stronę z uśmiechem-Aww! Przynajmniej jeden dba o to bym dotarł do domu i bym nie przeżył nic na śpiocha! oświadczył rozbawiony, no bo wiadome było, że się koleś zgrywa i tak lekko pchnał Heath'a z uśmiechem, po czym spojrzał na Jamiego-A Ty zobaczysz w domu! – oświadczył sztucznie oburzony i zdenerwowany do Jamiego. Skoro on lubił próbować zawstydzić Harrisona to dlaczego ten nie miałby odwzajemnić przysługi? Po chwili znów pojawili się przy barze i Heath zamówił im po dwa shoty, które Joey wypił równie szybko jak te pierwsze. Tym razem jednak jego twarz wykrzywiła się nieznacznie. Boże, może faktycznie kolejki szły za szybko? Spojrzał na rudowłosego zaskoczony, po czym wzruszył lekko ramionami. -Nie wiem, nie planuję na tyle swojego życia. Na bank nie zamierzam wyjść stad z nikim to w świetle dnia przyprawi mnie o mdłości – Joey zawsze wychodził z prostego założenia – come what may. Dlaczego miał planować to kiedy się zakocha? Czy tak się w ogóle dało? No nie, to po prostu albo go kiedyś trafi albo nie. A jeśli trafi to na pewno zleje kumpli, którzy pewnie to zrozumieja. Jak sam mówił Jamiemu wcześniej, nic poniżej miłości rodem z "Pamiętnika" go i tak nie interesuje. Czy było to jednak wyjście nastawione na jakiś podryw? Bynajmniej- Harrison podrywa w Wesołych miasteczkachh - Chcę po prostu spędzić czas z moimi najlepszymi kumplami ever! – oświadczył zarzucajac im ręce na szyje, po czym spojrzał na jednego, to znowu na drugiego
_________________
Joey Harrison

“apart from being suicidal I'm fine”

[Profil]
 
 
Jamie DeHavilland


Wysłany: 2017-08-02, 22:57   

Sfochany Joey był śmieszkowy i w dziwny sposób uroczy. Niemniej jednak Jamie nic sobie z tego nie robił i tańczył dalej. W końcu jednak nie wytrzymał, bo skoro Harrison chciał się bawić w onieśmielanie, to Jamie nie mógł tak łatwo odpuścić.
Niby co zobaczę w domu? Planujesz coś dla mnie? Chyba nie będziesz paradować nago? – zaśmiał się i pstryknał go w nos. Obaj znali się od małego. Spędzali ze soba tyle czasu, że mówili sobie wszystko. Za dzieciaka spali nawet w jednym łóżku, gdy jeden u drugiego nocował i kiedyś przyszło im do głowy by obejrzeć horror.
Słyszac pytanie rudowłosego zamarł na chwilę. Nie wiedział, co miał odpowiedzieć, bo kiedyś odpowiedź była bardzo prosta, ale od czasu wypadku podobne pytania przywoływały jedynie zmieszanie i niezbyt przyjemne uczucia. Odchrzaknał jednak.
Przygotowuję się do poprawy egzaminów, żeby zaliczyć rok, śpiewam w klubie żeby zarobić na ładne ubranka, które później podkrada mi Joey i kiedyś malowałem – powiedział zastanawiajac się. Podeszli do baru, gdzie znowu zamówiono shoty. Jamie wypił je, jednak nie tak szybko jak jego towarzysze. – A ty czym się zajmujesz? – zapytał, skoro mieli się poznawać, to się poznawali.
Ja się chcę tylko bawić, ale zobaczymy co z tej imprezy wyjdzie – odpowiedział. W sumie był gotowy na wszystko i o ile nie urwie mu się zbyt szybko film, to będzie bardziej niż zadowolony.
[Profil]
 
 
Heath McKidd


Wysłany: 2017-08-03, 16:31   

Roześmiał się, słyszac ich rozmowę. Wywnioskował z niej, że musieli się znać już stosunkowo długo, ponieważ widać było, że czuli się w swoim towarzystwie całkowicie komfortowo. Oczywiście mogła to też być kwestia ich osobowości. Joey był w końcu takim przyjacielem świata i podobna otwartościa cechował się nawet przy nim, ale no, to jednak było coś innego i McKiddowi nie umknęło to na uwadze.
- Nieźle! W którym klubie śpiewasz? Chętnie bym posłuchał - poruszył śmiesznie brwiami i wpatrywał się w niego z zainteresowaniem. Nie drażył tematu powtarzania roku i tego, że kiedyś malował, bo wydało mu się, że to bardziej kłopotliwe do omawiania niż śpiewanie. Nie przypominał sobie, aby kiedykolwiek znał jakiegoś muzyka, więc trochę go to zafascynowało. - Skończyłem liceum i teraz idę na medycynę w Southend - gówniarzem był i nie wiedział czy Jamie zdawał sobie z tego sprawę. Niemniej nie wstydził się swojego wieku i raczej szczycił się wigorem, który w nim tkwił.
Słyszac, że Joey wział jego pytanie trochę za bardzo na poważnie, roześmiał się i dźgnał go w bok. - Relax, tylko się nabijam - w jego głowie maż oznaczał na ten moment zwykła przelotna znajomość, opierajaca się jedynie na przyjemnościach fizycznych. Nie podejrzewał Harrisona i jego przyjaciela o to, że będa tu dziś szukać sobie chłopaka. - Awwww - słodko się zrobiło, jak ich Joey nazwał najlepszymi kumplami. - To kochane, zwłaszcza, że znamy się dwa tygodnie - wytknał do niego język. Nie uważał, aby to w jakikolwiek sposób zabraniało mu nadawania takich tytułów, po prostu wydawało mu się to trochę śmieszne i nietypowe, że w tak krótkim czasie, zdażyli się tak polubić.
_________________

MAYBE THIS TIME I CAN BE STRONG, BUT SINCE I KNOW WHO I AM
I'M PROBABLY
WRONG

[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 7