Poprzedni temat «» Następny temat
Parkiet
Autor Wiadomość
Brentwood


Wysłany: 2017-06-24, 14:22   Parkiet
  

  
Brentwood

  
your favourite place on earth


[Profil]
 
 
Nick Reynolds


Wysłany: 2017-08-15, 01:41   


To nie tak, że Nick jest samotny. Gdyby choć trochę się przyłożył, albo nawet udawał, że mu zależy, zdobyłby się na podejście do pierwszej lepszej osoby na ulicy, by zaprosić ja na randkę. Tylko, że 1) po robocie wraca do domu cholernie zmęczony, nie majac siły kompletnie na nic, i marzac tylko o ciepłym łóżku; 2) po co narażać się na odmowę, jeśli w Internecie sa ludzie, którzy naprawę szukaja towarzystwa?
Tak oto Reynolds, uchodzacy za przykładnego faceta ochroniarz, dorosły mężczyzna i - przede wszystkim - osoba, która wśród znajomych uważana jest za poważna i rozgarnięta, założył konto na Tinderze. Może i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby kilka miesięcy wcześniej nie zarzekał się, że nie chce mieć nic wspólnego z podobnymi aplikacjami. Bał się wówczas biedaczek, że zostanie napastowany przez jakiegoś starego zboczeńca, albo - co gorsza - oskarżony o molestowanie. Nie podejrzewał nawet, że znajdzie osobę, z która kontakt przetrwa długie miesiace i z każdym dniem relacja będzie rozkwitać.
LouLou, bo tak nazwał się jego rozmówca, przez cały okres znajomości zaskakiwał. Nie tylko ciekawymi rozmowami, ale przede wszystkim otwartościa w kwestii wymiany zdjęć. I choć Reynolds miał jedynie blade pojęcie, jak prezentuje się buźka mężczyzny, widział zdecydowanie wystarczajaco, by móc wyobrazić go sobie nagiego. Kiedy blondyn doszedł do wniosku, że czas najwyższy się spotkać, tygodnie zajęło mu przekonanie rozmówcy, że to naprawdę dobry pomysł. Ostatecznie jednak się udało (choć Nick kika razy chciał odpuścić), i dzisiejszego dnia Reynolds szykował się na prawie-radnkę-ale-tak-naprawdę-to-nie-wiem. Wskoczył w jeden z garniaków, które chowa w szafie, nawet użył perfum "tylko-na-wyjatkowe-okazje" i kiedy już uznał, że w skali od 0 do 10 wyglada na mocne 12, wyszedł z mieszkania, by w ciagu pół godziny pojawić się w umówionym miejscu.
Nie miał bladego pojęcia, jak pozna Louisa, ale ufał, że rude włosy rzuca mu się w oczy. Ze zdjęć wywnioskował, że mężczyzna jest raczej drobnej budowy, o wzroście nie rozmawiali (podobnie, jak o wieku, cholera), ale przez późna porę klub pełen był niewyrośniętych facetów. Nick z ciężkim westchnieniem oparł się o jeden z foteli przy wejściu i po prostu zaczekał, wyciagajac telefon. W razie problemów napisze mu esemesa, nie?
_________________
[Profil]
 
 
Louis Brown
[Usunięty]

Wysłany: 2017-08-15, 02:08   

ołtficik




Żeby nie było. Profil na Tinderze założył tylko i wyłacznie dla zabawy i śmiechu, bo jakoś nie miał w zwyczaju zarywać do obcych ludzi. Nie kręciło go do tego, by poznawać z desperatami, którzy chcieli wyłacznie zaruchać i nic więcej. Tak właśnie ich tam wszystkich postrzegał i nie chciał mieć z tym nic wspólnego. Niemniej jednak za namowa koleżanki założył tam profil. Ot, żeby pośmiać się z innych. Niestety z biegiem czasu zaczęło mu się tam podobać, zwłaszcza gdy poznał przystojnego mężczyznę, z którym dało się porozmawiać na normalne i ogarnięte tematy. Po kilku miesiacach pisania wiedzieli o sobie bardzo dużo, chociaż Louis nigdy nie został zapytany o wiek, co dodatkowo nakręcało go do dalszej rozmowy. Powysyłali sobie nawet kilka zdjęć które odsłaniały znacznie więcej niż powinny. Mężczyzna był starszy od niego. Tak, to było widać już po samej jego twarzy. Brown miał dziwna słabość do dojrzałych mężczyzn, co zapewne tłumaczył sobie faktem, że nie posiadał ojca, więc ciagnęło go do starszych ludzi. Tak, takie tłumaczenie mu wystarczało i nie próbował nic zmieniać w tej materii. Prośba o spotkanie wyszła po jakimś czasie. Musiał się z tym liczyć i w sumie wiedział, że coś takiego nastapi, chociaż starał się to odwlekać.
Na miejscu pojawił się wcześniej niż powinien. Chciał napić się drinka, żeby dodać sobie nieco odwagi. Jego ojciec pracował w tym klubie, więc chłopak zawsze podawał się za jego pełnoletniego syna, któremu zmarła matka, a on go przygarnał po jej śmierci. Barmanom było wtedy głupio i zazwyczaj dawali mu alkohol bez pytania o dowód. Co strasznie mu odpowiadało.
Zauważył mężczyznę znacznie wcześniej niż on dostrzegł jego. Dobrze. Wział kilka głębokich oddechów i dopił drinka do końca. Ruszył do stolika, uśmiechajac się lekko pod nosem.
Cześć – przywitał się, chcac wyjść jak najbardziej spokojnie. Usiadł naprzeciwko niego, przygladajac mu się uważniej. Tak, z bliska wydawał się jeszcze przystojniejszy niż na zdjęciach.
 
 
Nick Reynolds


Wysłany: 2017-08-21, 00:43   

Podobno każda wymówka jest dobra, a tylko winni się tłumacza. Nick szuka wrażeń, może oderwania od smutnej rzeczywistości. Rudy... cóż, on może szukać czegokolwiek. Reynolds nie pamięta już, co interesowało go w wieku szesnastu lat, ale z pewnościa znalazły się tam dziewczyny i nielegalne picie alkoholu. Tyle że nigdy nie robił tego w klubie, w którym pracował jego prawny opiekun. Nastolatkowie dzisiejszych czasów najwyraźniej potrzebuja odobinę więcej adrenaliny.
Opierał się o jedna z wolnych kanap, a mijajace go pary nawet nie pytały, czy moga się przysiaść. Najwyraźniej oczywiste było, że jeśli brodaty facet w garniturze stoi sobie przy stoliku, to bez kija nie podchodź. Już wybrał na komórce numer Louisa (opatrzony zdjęciem jego penisa, warto dodać) i chciał słać wiadomość, gdy usłyszał głos. Nic wielkiego, zwykłe "cześć", ale Nick poderwał głowę, jakby ktoś oferował mu milion dolarów. Powoli wsunał telefon do kieszeni i odsunał się od kanapy, przywołujac na twarz uśmiech numer trzynaście - zaufaj mi, kochanie, ze mna będzie ci dobrze.
- Cześć - odpowiedział, jednocześnie wskazujac dłonia, by chłopak rozgościł się na kanapie. Trzeba przyznać, że wywołał w Nicku mieszane uczucia. Przede wszystkim wygladał odrobinę młodziej, niż mężczyzna się spodziewał. Po drugie - był bardziej rudy, niż mogło się wydawać. Żadna z tych rzeczy nie była jednak przeciwwskazaniem, by dalej ciagnać tę ciekawa znajomość! Reynolds rozgościł się na przeciwko rozmówcy i przekrzywił w zastanowieniu głowę.
- Normalnie nie umawiam się z ludźmi na internetowe randki - rzucił, jakby od niechcenia. Miał dziwne wrażenie, że w innych okolicznościach można by go nawet uznać za ojca Louisa. - Napijesz się czegoś? - zaproponował. Rozmowa zawsze staje się łatwiejsza po kilku łykach wysokoprocentowego napoju, prawda?
- Fajnie, że przyszedłeś. Nie podejrzewałem, że tak długo trzeba będzie cię namawiać.
_________________
[Profil]
 
 
Louis Brown
[Usunięty]

Wysłany: 2017-09-06, 21:48   

Louis uwielbiał swoje rude kudły, nawet jeśli ich barwa wzmacniana była farba. Co jak co, ale z włosów był dumny i cieszył się, że je ma i że jeszcze nie zaczyna łysieć. Nie, jeszcze nie chciał myśleć o łysieniu. Ogólnie, gdyby ktoś zapytał go, co chce robić w życiu i czym się interesuje teraz, majac te szesnaście lat, to zapewne nie byłby w stanie na to odpowiedzieć, albo powiedziałby, że nie interesuje się niczym, bo jego życie jest jedna wielka pustka, a on chce ja sobie zapełnić robiac różne głupstwa. Tak, to byłaby dla niego odpowiedź idealna, bo przecież właśnie to cały czas robił. Cóż, był młody, głupi i mógł szaleć, a później żałować.
Spojrzał na mężczyznę, by móc przyjrzeć mu się bliżej. Już dawno doszedł do wniosku, że ludzie lepiej wygladaja na żywo niż na zdjęciach, więc i w przypadku Nicka było tak samo. Był on przystojnym, zadbanym mężczyzna, ale wyglad jakoś nigdy nie stanowił dla Browna wzornika i nigdy nie opierał na tym swoich ocen. Na szczęście po pisaniu z mężczyzna Louis doszedł do wniosku, że był on interesujacym człowiekiem. Dobrze mu się z nim rozmawiało, bo w innym wypadku nawet nie chciałby się zgodzić na spotkanie. Z reszta i tak długo z tym zwlekał, ale cóż się dziwić, nigdy nie wiadomo, jak to wszystko mogłoby się potoczyć.
Ja również nie umawiam się z innymi. Wcale nie umawiam się przez internet, a profil założyłem dla zabawy – odpowiedział szczerze. Nie dodał jedynie wzmianki o tym, że chciał się pośmiać z desperatów, którzy szukaja tam miłości. Nie chciał sobie minusować. Uśmiechnał się do niego, siadajac naprzeciwko. Louis miał ogromna słabość do starszych mężczyzn. Nie wiedział, skad to się u niego wzięło, ale wiedział, że mężczyzna działał na niego. – Zdam się na ciebie – odpowiedział szybko. Nie chciał wybierać samemu, bo on zazwyczaj kupował sobie te śmieszne kolorowe drineczki z parasolkami, o czym niekoniecznie chciał mówić i przyznawać się do tego. Zaśmiał się, ale potem zrobiło mu się głupio. Cóż, nie miał w zwyczaju i doświadczenia w poznawaniu i spotykaniu się z ludźmi poznanymi przez internet, ale po tak długiej wymianie wiadomości powinni się spotkać wcześniej.
Lepiej późno niż wcale – zażartował, spogladajac mężczyźnie w oczy.
 
 
Nina Reyes








27

trust me, i'm a biotechnologist

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Winter, Ivy, Phoenix, Philippa, Dale, Mordechai, Dayami, Tinsley

nieobecność: odkopię się kiedyś z tych postów, zobaczycie

Wysłany: 2018-10-31, 00:41   
  

  
Nina Reyes

  
my hair smells like chocolate


/po Jackie + ciuszek

Nina lubiła Halloweenowe imprezy, jak i w ogóle cały ten czas, kiedy dom przystrajało się strasznymi ozdobami, ustawiało wydrążone dynie, organizowało się kostium i eksperymentowało z makijażem. To wszystko było świetne, tak bardzo, że nawet postarała się o wyrwanie z labu, ogarnięcie wolnego wieczora (i następnego ranka...), tyle tylko, że nie zdążyła w tym roku zorganizować już sobie stroju... No ale mówi się trudno. Przykleiła jakiś gumowy tatuaż imitujący hennę, wskoczyła w coś czarnego i błyszczącego, i na pewno gdyby się postarała, mogłaby to podciągnąć pod jakieś przebranie, ale ostatnio w ogóle nie była na czasie. Olała sprawę, zamiast tego miała się dobrze bawić (ogarnianie kostiumu też było dobrą zabawą, ale nie, kiedy się wszystko robiło na ostatnią chwilę) - wybrali się większą grupą z labu, stawiając na klub, w którym przebrana była może połowa ludzi, w którym udało im się zarezerwować lożę, i w którym zwyczajnie się pobawią, nie spinając się, że będzie trzeba później sprzątać. To jeden z większych minusów domówek.
Pierwsze drinki poszły w ruch. Najpierw pili je wolno, musieli się rozruszać, ale każdy kolejny wchodził coraz lepiej, a i pieniądze na nie jakoś łatwiej się wydawało. Było weselej, i coraz głośniej, i w końcu już kompletnie nic nie rozumieli, kiedy wszyscy na raz próbowali przekrzyczeć muzykę, więc nie zostało im nic innego, jak dać się tej muzyce porwać. Uderzenie na parkiet, gdzie przyszło im tańczyć obok Kobiety Kota, Davida Bowie'go i szczoteczki do zębów musiało być dobrym posunięciem. Zwłaszcza, kiedy Szczoteczka zaczął szczotkować plecy jednego z kolegów Niny, a Kocica poprawiała sobie cycki tuż pod jej nosem. Dlaczego Reyes zawsze zapominała, że na imprezach można się dobrze bawić?
_________________


I read between the lines and touched your leg again
[Profil] [WWW]
   
 
Dylan Bishop








33

strażak na rencie

tequila is her love

Downtown Brentwood

mów mi: evie

multikonta: aldridge, davis, holgate, woodill

Wysłany: 2018-11-02, 08:01   
  

  
Dylan Bishop

  
alcohol and sex addicted, bad mom, disabled


outfit


Od samego rana nie czuła się najlepiej. Z wiekiem kac stawał się o wiele cięższy do zniesienia, za sprawą czego, nie zamierzała nawet na moment opuszczać kanapy, na której zasnęła poprzedniej nocy. Niestety słodkie leniuchowanie i walka o przeżycie nie były jej dane, gdy jeden niechciany telefon postawił ją na nogi. Zapomniała odebrać Sama ze szkoły, co szczerze powiedziawszy, nie zdarzało jej się pierwszy raz. Może gdyby Młody mieszkał z nią na stałe, nauczyłaby się odrobiny odpowiedzialności. Tak jednak było jej wygodniej, a rezolutny pięciolatek i tak odwiedzał ją kiedy miał na to ochotę, co odkąd zaczął szkołę zdarzało się coraz rzadziej. Nie narzekała, miała więcej czasu dla siebie. W każdym razie pomimo ogólnego osłabienia i uciążliwego bólu głowy, ogarnęła się nieco i udała do pobliskiej placówki z nadzieją, że syn wybaczy jej spóźnienie. Ku jej zadowoleniu, tak właśnie się stało. Sam był zbyt mocno podekscytowany dniem, na który czekał już od dawna. Halloween było wyjątkowe, szczególnie dla gówniaków, chociaż sama Bishop lubiła wszystkie, związane z nim atrakcje. Tak też wspólnie udali się do domu, po drodze wpadając na kebaba, bo Dylan jako super mama, nie brała się za gotowanie. Wypadało, aby nie otruła syna nim ten dożyje przynajmniej dwudziestki. Na miejscu przebrali się w przygotowane wcześniej stroje i wspólnie ruszyli na podbój miasta. Bishop jako żołnierz prezentowała się niczego sobie, doskonale była tego świadoma. Znów mały Sam w przebraniu Marty'ego McFlay skupiał na sobie całą uwagę dorosłych. Tak też była pani strażak nie mogła liczyć na żadne podboje damskich serc. Z tego też powodu, po kilku godzinach chodzenia od drzwi do drzwi, odstawiła Młodego do domu swojej matki, a sama pomimo wciąż uciążliwego kaca, ruszyła w miasto. Początkowo planowała skończyć w jakimś pobliskim pubie, gdy nieoczekiwanie otrzymała telefoniczne zaproszenie na wspólną zabawę od chłopaków ze straży. Zgodziła się i już po kwadransie wspólnie z nimi żłopała alkohol w Essex Arms.
Po kilku kieliszkach poczuła się lepiej, całkowicie zapominając o kacu. Postanowiła więc nieco nadrobić te wszystkie nieudane z winy Sama flirty i ruszyła na polowanie. Wyskoczyła na parkiet, a z racji tego, że przed kilkoma tygodniami jej ortopedyczne kule zastąpiła orteza, poruszanie się wśród tych wszystkich nawalonych ludzi, nie było dla niej wyzwaniem. Dłuższą chwilę rozglądała się za odpowiednią ofiarą, bo biorąc pod uwagę te wszystkie, w większości straszne kostiumy, ocena sytuacji okazała się być dość trudna. W końcu jednak jej oczom ukazała się seksowna brunetka, w stroju policjantki, więc zmierzyła w jej kierunku. Była naprawdę blisko, gdy została niemal stratowana przez szczoteczkę do zębów.
- Chyba se jaja robisz - rzuciła, nie mając pewności, czy nie została zagłuszona przez głośną muzykę, jednocześnie niemal wpadając w objęcia tańczącej w pobliżu dziewczyny. - Soreczka - zwróciła się do niej z uśmiechem, kiedy już ogarnęła co tak naprawdę miało miejsce.
_________________
I'm Gonna Swing
from the chandelier, I'm gonna live like tomorrow doesn't exist


[Profil]
 
 
Nina Reyes








27

trust me, i'm a biotechnologist

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Winter, Ivy, Phoenix, Philippa, Dale, Mordechai, Dayami, Tinsley

nieobecność: odkopię się kiedyś z tych postów, zobaczycie

Wysłany: 2018-12-24, 00:17   
  

  
Nina Reyes

  
my hair smells like chocolate


Nina bawiła się w towarzystwie znajomych dokładnie tak, jak ludzie bawili się w klubie - głównie tańczyła, a od czasu do czasu czmychała do baru na szota, co traktowała jako chwilę odpoczynku, by zaraz znów wrócić na parkiet. Nie była nastawiona na podryw, bo to przecież nie w jej stylu, ale znając życie, jak zwykle skończy się inaczej, zwłaszcza, jeśli nie przystopuje z szotami. Przelizanie przypadkowej laski na parkiecie, a po tym zgubienie się w tłumie, bez wymiany numerami, czy nawet imionami? Nic nowego. Nie spodziewała się jednak tego, że blondynka, którą poznała dobrych kilka miesięcy temu znów pojawi się na jej drodze, i to jeszcze w takim miejscu. Z jednej strony, przed nią Nina też mogłaby schować się w tłumie. Z drugiej, nie wspominała tych spotkań wcale źle. Jednak tak dawno z nikim nie była, że odczuwała pewien dyskomfort, czy nawet obawę na myśl o bliższych spotkaniach. Ciężko tu było mówić o jakimś zobowiązaniu, bo Bishop chyba nie była z tego typu ludzi, no ale właśnie - Nina raczej była. Tak jej się przynajmniej wydawało. W gruncie rzeczy, to ona sama tego nie wiedziała. Och, może zwyczajnie lepiej byłoby zamknąć się w labie i dać sobie z tym wszystkim spokój.
Teraz nie było to jednak wcale łatwe, bo blondynka w żołnierskim stroju, w którym do wojska nikt by jej nigdy nie wpuścił, praktycznie wpadła w ramiona Reyes. Nina odruchowo podtrzymała ją, tak, by żadna z nich się przypadkiem nie przewróciła, a dopiero gdy tamta się odwróciła, rozpoznała znajomą twarz. Widok szeroko uśmiechającej się Dylan zbił ją z tropu, jednak spróbowała odwzajemnić uśmiech, co zrobiła trochę niepewnie, kompletnie gubiąc rytm. Przystanęła na chwilę, rzuciła jej krótkie hej, które Dylan bardziej, niż usłyszeć, mogła odczytać z ruchu warg. Chyba tylko szum w głowie sprawił, że Nina nie uciekła, a zamiast tego chwyciła Dylan za rękę i spróbowała okręcić ją wokół jej osi. Nie pamiętała już nawet, że ostatnim razem tamta poruszała się o kulach. Obecność Bishop tylko trochę uwydatnił już obecne na policzkach Reyes rumieńce, spowodowane alkoholem i tańcem. Zresztą, w ciemności i tak nie było niczego widać.
_________________


I read between the lines and touched your leg again
[Profil] [WWW]
   
 
Dylan Bishop








33

strażak na rencie

tequila is her love

Downtown Brentwood

mów mi: evie

multikonta: aldridge, davis, holgate, woodill

Wysłany: 2018-12-30, 06:30   
  

  
Dylan Bishop

  
alcohol and sex addicted, bad mom, disabled


Przez moment przyglądała się dziewczynie, o dziwo rozpoznając w jej twarzy coś znajomego. Wprawdzie nie do końca kojarzyła fakty, ale była pewna, że miała okazję spędzić kilka miłych chwil w towarzystwie ciemnowłosej. Dlatego bez oporów, pozwoliła jej obrócić się wokół własnej osi, chociaż wzrokiem próbowała odnaleźć seksowną policjantkę. Niestety, nie było jej w pobliżu, a skoro już Bishop wylądowała w ramionach innej, atrakcyjnej dziewczyny, postanowiła skorzystać z okazji. Wprawdzie od tańczenia zdecydowanie bardziej wolałaby się napić, no ale skoro już znajdowały się na parkiecie, blondynka oplotła rękami talię ciemnowłosej i przyciągnęła ją do siebie. Wprawiła w ruch swoje biodra, całkowicie poddając się muzyce. Nie była najlepszym tancerzem, ale kto przejmowałby się takimi drobiazgami? Najważniejsze to wyrwać panienkę, zrobić na niej wrażenie i zaciągnąć ją do łóżka. Nic poza tym się dla niej nie liczyło.
- Miałyśmy już okazję się poznać, prawda? - zapytała głośno, niemal krzykiem, pochylając się nad uchem Niny. Głośna muzyka zdecydowanie nie sprzyjała rozmowom, dlatego Dylan zamierzała niebawem udać się w jakieś bardziej ustronne miejsce. - Takiej buźki się nie zapomina - dodała, uśmiechając się przy tym kokieteryjnie. Nie zdawała sobie sprawy z tego, że podczas ich ostatniego spotkania wymazała z pamięci jej twarz, co i tak nie miało znaczenia.
Chwilę, niezbyt długą, odczuwała radość z pląsania na parkiecie. Niestety szybko dobiegło ją znużenie, a do tego boląca noga przypomniała o sobie. Dlatego też cofnęła ręce z talli brunetki i zacisnęła palce na tych należących do niej.
- Chodź, postawię ci drinka - zwróciła się do niej, po raz kolejny obdarowując uśmiechem. Po chwili znalazły się przy barze. Obie były dość niskie, dlatego Dylan wykorzystała okazję i ciągnąc za sobą dziewczynę, wcisnęła się w kolejkę. - Dwa razy podwójna whisky z colą! - rzuciła do barmanki, która też była niczego sobie. Może więc po zabawie z obecną panienką, mogła liczyć na coś więcej z jej strony. Kto wie?
_________________
I'm Gonna Swing
from the chandelier, I'm gonna live like tomorrow doesn't exist


[Profil]
 
 
Nina Reyes








27

trust me, i'm a biotechnologist

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Winter, Ivy, Phoenix, Philippa, Dale, Mordechai, Dayami, Tinsley

nieobecność: odkopię się kiedyś z tych postów, zobaczycie

Wysłany: 2019-01-12, 14:41   
  

  
Nina Reyes

  
my hair smells like chocolate


Choć rozsądek w głowie Niny krzyczał, by uciekała i nie dała się znów wplątać w żadne dziwne ekscesy z Bishop w roli głównej, to niestety alkohol miał mocniejszą siłę przebicia. I, rzecz jasna, sama Bishop, której skąpo odziane piersi ocierały się o jej własne, kiedy poddawały się parkietowemu szaleństwu. W przeciwieństwie do blondynki. Nina aż za dobrze pamiętała tę dziewczynę i ich kilka spotkań, mimo tego, że nie była wtedy do końca trzeźwa, a i dziś zdawała się już być trochę rozkojarzona. Skinęła głową w odpowiedzi na pytanie Dylan, ale trochę dotknęło ją to, że Dylan jej nie pamięta. Może to było dawno, i zapewne była jedną z wielu, ale jadły eklerki z małym Samem, i... zdecydowanie zbyt dokładnie Reyes to wszystko widziała teraz w swojej głowie. Nie było jej to do niczego potrzebne. Też powinna traktować Bishop jak jedną z wielu, szkoda, że kompletnie tak nie potrafiła. Mimo wszystko, uśmiechnęła się, i choć niepewnie, to uśmiechała się przez cały czas, kiedy jeszcze tańczyły. Może to wizja orgazmu tak ją uszczęśliwiła.
Nie protestowała, kiedy blondynka wsunęła palce między te należące do niej i pociągnęła ją w stronę baru. Darmowy drink też brzmiał dobrze, chociaż przez muzykę wyłapywała może co drugie słowo. Reyes stanęła przy barze, ściśnięta przez tłum, przysunięta bardzo blisko Dylan, i czekała na drinka. Na twarzy czuła jasne włosy, które łaskotały ją w nos. Szklanki z whisky w końcu pojawiły się przed nimi. Nina chwyciła wolną ręką za jedną z nich, i choć nie chciała wypuszczać dłoni Dylan, to pewnie była zmuszona to zrobić, by tamta mogła zapłacić. Zaraz potem znów chwyciła Bishop, wyciągnęła z tłumu i rozejrzała się za jakimś wolnym stolikiem, ale o tym mogły tylko pomarzyć. Zatrzymała się przy jakimś filarze, o który oparła się plecami. Upiła drinka i objęła blondynkę w talii.
- Jestem Nina, pamiętasz mnie? - rzuciła, próbując przebić się przez hałas, ale to nie było proste, zwłaszcza, kiedy wypiło się już tyle, by zgubić umiejętność wyraźnego mówienia. Jeszcze raz przysunęła szklankę do ust, a potem przyciągnęła Bishop trochę bliżej, by nachylić się i oprzeć policzek o jej ramię. Nie pachniała zbyt ładnie, pewnie jakimiś perfumami zmieszanymi z papierosami i potem, ale Hiszpance wcale to nie przeszkadzało. Może tak było nawet lepiej. Bycie perfekcyjnym to nuda, a ten zapach działał na Ninę jak afrodyzjak.
_________________


I read between the lines and touched your leg again
[Profil] [WWW]
   
 
Dylan Bishop








33

strażak na rencie

tequila is her love

Downtown Brentwood

mów mi: evie

multikonta: aldridge, davis, holgate, woodill

Wysłany: 2019-01-22, 22:10   
  

  
Dylan Bishop

  
alcohol and sex addicted, bad mom, disabled


W krótkim czasie zdążyła zapomnieć o panience w stroju policjantki, co po części było zasługą Reyes. Jak to lubiła mawiać jej matka, lepszy wróbel w garści, niż gołąb na dachu. A przyznać trzeba było, że znajdująca się w pobliżu dziewczyna, też była niczego sobie. Najbardziej jednak interesowało ją to, skąd się znały, bo przecież doskonale pamiętała jej buźkę. Niestety nie potrafiła przypasować jej do żadnej konkretnej sytuacji. Co ten alkohol uczynił z jej pamięcią?
W drodze do baru, pozwoliła dziewczynie spleść palce z tymi należącymi do niej, to przecież nie oznaczało kolejnego ślubu. Wyrwała panienkę, była zadowolona i zdecydowanie chciała pozwolić jej na więcej, niż tylko trzymanie się za rączki.
- Gdybyś podniosła kieckę, pewnie pamiętałabym lepiej - z uśmiechem na ustach wskazała skrawek świecącego materiału, na wysokości jej krocza. Była przekonana, że miała okazję dobrać się do jej majtek. Sączyła swoją whisky, a gdy dziewczyna objęła ją w pasie i przycisnęła policzek do jej ramienia, uśmiechnęła się pod nosem. Była typem zdobywcy, ale czasami miło było, gdy to panienka wychodziła z inicjatywą. Bishop nie zwracała uwagi na zapach jej perfum, potu, czy włosów. Miała ochotę się ruchać, chociaż wiedziała, że to może poczekać. Chciała się trochę zabawić, może jeszcze chwilę potańczyć, a już z pewnością, wypić zdecydowanie więcej, niż kilka szklaneczek whisky. - To jak? Przypomnisz mi skąd się znamy? - zapytała na tyle głośno, by ciemnowłosa mogła ją usłyszeć. Zamiast jednak cierpliwie poczekać na odpowiedź, odsunęła się odrobinę w tył, tym samym zmuszając Reyes do zabrania głowy z jej ramienia. Oczywiście nie miała w planach ruszać na dalsze podboje, jeszcze nie. Wręcz przeciwnie, pragnęła nieco rozgrzać atmosferę, dlatego po krótkim wlepianiu wzroku w cycki dziewczyny, przyciągnęła ją do siebie i przycisnęła swoje usta do tych jej. Nie omieszkała także wsunąć język w ich wnętrze.
_________________
I'm Gonna Swing
from the chandelier, I'm gonna live like tomorrow doesn't exist


[Profil]
 
 
Nina Reyes








27

trust me, i'm a biotechnologist

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Winter, Ivy, Phoenix, Philippa, Dale, Mordechai, Dayami, Tinsley

nieobecność: odkopię się kiedyś z tych postów, zobaczycie

Wysłany: 2019-02-19, 14:10   
  

  
Nina Reyes

  
my hair smells like chocolate


Ślub to na pewno nie coś, co miałoby siedzieć w głowie Niny, nigdy nie wierzyła w miłość od pierwszego włożenia, o ile wierzyła w miłość jakąkolwiek. To znaczy, przecież to kwestia hormonów, które tylko ogłupiają człowieka, same kłopoty, i w ogóle na co to komu. Już się przekonała, Elspeth i Tommy wystarczyły jej w tym temacie. Nie oznaczało to jednak, że czasem nie miała ochoty się przytulić albo teges szmeges fą fą fą, nie była przecież potworem, chociaż takie laski jak Dylan... no, nie były w jej typie. Była ładna, i tak dalej, ale spotykały się na imprezach, Bishop jej nie pamiętała, i chyba do tego wszystkiego byłą dzieciata, więc o co to w ogóle chodzi. Nina powinna uciekać, gdzie pieprz rośnie, a nie maszerować za nią na parkiet.
- Pewnie tak! - zgodziła się z blondynką, bo zdaje się, że takie były fakty, ale nie zamierzała się obnażać wśród takiej zgrai obcych jej ludzi. Gdyby ich znała, też nie ściągałaby z siebie ciuchów. Tylko nie pozwól jej znów zaciągnąć się do mieszkania, jasne. Tego się trzymaj, Reyes. Dokładnie pamiętała sytuację, w której się znalazły z Bishop ponad rok temu, choć potrzebowała chwili, by przypomnieć sobie nazwę tamtego klubu. W tym czasie blondynka zaskoczyła ją pocałunkiem, ale Nina nie oponowała, odwzajemniła go, a swoim dłoniom pozwoliła zsunąć się nieco niżej, na pośladki byłej pani strażak. Dopiero po kilku dłuższych chwilach odsunęła twarz, by w końcu odpowiedź na pytanie kobiety. - Z Eclipse - pokiwała nieco nerwowo głową i poczuła, jak zalewa ją fala ciepła - głównie z zawstydzenia, ale pewnie też trochę przez to, że jednak Bishop ją w jakiś sposób pociągała, no i właśnie tkwiły w swoich ramionach. - Zabrałaś mnie do siebie i... - wzruszyła ramionami, próbując dać do zrozumienia, że blondynka sama się powinna domyśleć, co miało potem miejsce. Tłumaczenie się nie było wybitnie pociągające ani seksowne, co dotarło do Niny z opóźnieniem, więc żeby przestać paplać, znów zbliżyła twarz do Bishop i musnęła jej wargi swoimi. W takich sytuacjach mówienie nie było jej mocną stroną, zwłaszcza, jeśli była pijana.
_________________


I read between the lines and touched your leg again
[Profil] [WWW]
   
 
Dylan Bishop








33

strażak na rencie

tequila is her love

Downtown Brentwood

mów mi: evie

multikonta: aldridge, davis, holgate, woodill

Wysłany: 2019-03-19, 12:04   
  

  
Dylan Bishop

  
alcohol and sex addicted, bad mom, disabled


Nie do końca było tak, że nie pamiętała dziewczyny. Jej twarz wyglądała znajomo, aczkolwiek Bishop nie potrafiła przyrównać jej do żadnej sytuacji. Może i powinna, bo gdy widziały się po raz ostatnim, wraz z Samuelem zajadając się ciastkami i pijąc gorącą czekoladę, nie była pijana. Niestety jak widać, to o niczym nie świadczyło i zdaniem byłej pani strażak, podobne sytuacje nie były godne zapamiętania. Co innego przyjemny stosunek, który również miały ochotę odbyć. Choć i to nie przywoływało żadnych wspomnień.
Eclipse znała dość dobrze, tym bardziej, że Brentwood nie oferowało zbyt wielu innych atrakcji. Była przekonana, że gdyby nie miłość do syna, już dawno udałaby się w inne miejsce, przecież dopóki nie osiadła się w tej niewielkiej mieścinie, podróże były jedną z jej pasji.
- Coś kojarzę, byłaś z koleżankami? - zwróciła się do niej, choć tak naprawdę w dalszym ciągu nie miała pojęcia kim była brunetka. Nie trudno było domyślić się, że ktoś musiał jej towarzyszyć, mało które dziewczyny, pojawiały się same w takich miejscach jak te, czy wspomniane przed momentem Eclipse. Kolejne słowa Niny również nie przybliżyły niczego, wiele panienek kończyło z nią na chacie i z pewnością nie tylko po to, by pograć na konsoli, która swoją drogą chyba zdążyła obrosnąć kurzem. - I? Podobało ci się? Wiesz, zawsze możemy to powtórzyć - powiedziała, kiedy już ostatecznie oderwały się od swoich ust. Nie interesował jej bliższy kontakt z dziewczyną, nie szukała związku (jeden w ciągu życia w zupełności jej wystarczał), co nie oznaczało, że nie mogły się wspólnie zabawić. Może tym razem, Dylan udałoby się zapamiętać nie tylko jej twarz.
_________________
I'm Gonna Swing
from the chandelier, I'm gonna live like tomorrow doesn't exist


[Profil]
 
 
Nina Reyes








27

trust me, i'm a biotechnologist

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Winter, Ivy, Phoenix, Philippa, Dale, Mordechai, Dayami, Tinsley

nieobecność: odkopię się kiedyś z tych postów, zobaczycie

Wysłany: 2019-04-02, 19:05   
  

  
Nina Reyes

  
my hair smells like chocolate


Nawet smaczne eklerki wydarzyły się sporo czasu temu, i Nina tak naprawdę też już powinna wymazać Dylan z pamięci, bo przecież wspominanie randomowej laski nie było zbyt zdrową sytuacją. Reyes na ogół nie przywiązywała zbyt dużej wagi do ludzi, którzy pojawiali się w jej życiu tylko na chwilę, i choć za Bishop niespecjalnie tęskniła, kiedy jej nie było, to kiedy nagle znów się pojawiła, Hiszpanka nie miała najmniejszego problemu, by ją sobie przypomnieć. Właściwie, pamiętała ją aż za dobrze, co na pewno wzbudziłoby w niej pewne podejrzenia i wątpliwości, gdyby nie fakt, że nie była zbyt trzeźwa i nie myślała logicznie.
Nina przygryzła nieco wargę, uśmiechając się, i skinęła głową, bo zatlił się w niej niedorzeczny płomyczek nadziei, iż blondynka faktycznie ją pamięta. Sama też nie szukała żadnego związku, i chyba nawet miała cień świadomości, że Bishop jest typową fuckgirl, więc może to wszystko składało się w sensowną całość? A jednak, jakoś dziwnie gorąco jej się robiło, gdy tkwiła tuż przy niej, dotykając jej ciała, i dobrze byłoby wmówić sobie, że to wszystko to przez alkohol, ale właściwie, jaka była prawda, to sama nie wiedziała. Pokiwała głową jeszcze raz, nawet nie kryjąc entuzjazmu, a oczy jej błyszczały w świetle klubowych stroboskopów, niczym dziecku, które czekało na cukierka.
- Chcesz iść do mnie? - wypaliła od razu, bez zastanowienia, a przecież to by oznaczało ponowne opuszczenie znajomych i zawinięcie się z imprezy przed czasem, nie mówiąc już o tym, że w domu prawdopodobnie nadzieją się na jej rodzeństwo. Zdecydowanie, nie myślała logicznie, ale jak widać, nie tylko u mężczyzn mózg bywa czasami zastępowany przez genitalia. Rozum Niny zapewne został gdzie indziej, byle tylko nie patrzeć na wszelkie głupoty, jakie zrobi tej nocy. A przecież to mógł być dopiero początek.
_________________


I read between the lines and touched your leg again
[Profil] [WWW]
   
 
Dylan Bishop








33

strażak na rencie

tequila is her love

Downtown Brentwood

mów mi: evie

multikonta: aldridge, davis, holgate, woodill

Wysłany: 2019-04-09, 07:50   
  

  
Dylan Bishop

  
alcohol and sex addicted, bad mom, disabled


Gdzieś tam w najskrytszych zakamarkach jej pamięci skrywały się wspomnienia pysznych eklerków i wspólnie spędzonego wieczoru w jednej z miejscowych kawiarenek. Dla Dylan nie było to niczym ważnym, aczkolwiek udowodniła wtedy przed samą sobą, że świetnie potrafiła bawić się również na trzeźwo. Oczywiście nigdy nie negowała swojej zajebistości, ale czasem fajnie spróbować czegoś nowego, nawet jeśli i tak miało się tego nie pamiętać.
Opróżniła szklaneczkę z alkoholem, po raz kolejny decydując się na złączenie ust z dziewczyną. Nigdy nie miała z tym problemów, lubiła flirtować i wyrywać panienki, co zazwyczaj kończyło się powodzeniem. Kiedy już się od niej oderwała, do jej uszu dobiegło pytanie. Te zaś wywołało na ustach Bishop szeroki uśmiech. Lepszej propozycji nie mogła się spodziewać. Wprawdzie wolałaby zabrać ją do siebie, ale ostatecznie, po wszystkim będzie mogła się wymknąć, gdy dziewczyna pogrąży się we śnie.
- Ty mnie pytasz? - odpowiedziała pytaniem, sięgając po szklaneczkę, która znajdowała się w rękach Hiszpanki, ją również opróżniła. Następnie obie odstawiła na blat najbliższego stolika i splotła palce prawej ręki z tymi, należącymi do dziewczyny. - Prowadź - ponagliła, chyba w obawie, że ta mogłaby się rozmyślić. Nieczęsto jej się to zdarzało, ale nie zapominajmy, że była pani strażak nie młodniała, wręcz przeciwnie, w zastraszającym tempie zbliżała się do czterdziestki, wieku, w którym ludzie zaczynali się marszczyć i siwieć. W tym wieku wszystko mogło się wydarzyć, nawet spotkanie z odmową.
Prawdopodobnie Nina przeprosiła ją na chwilę, pożegnała się ze znajomymi i zabrała swoje rzeczy, a gdy tylko ponownie wsunęła dłoń w tę dylanową, wspólnie udały się do północnej części miasta.

| zt x2
_________________
I'm Gonna Swing
from the chandelier, I'm gonna live like tomorrow doesn't exist


[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 5