nawigacja


Poprzedni temat «» Następny temat
Bar #1
Autor Wiadomość
Eros Aldridge


Wysłany: 2017-11-12, 16:57   

Od czasu powrotu do Brentwood jakoś nie miał ani czasu, ani większych chęci na to, by gdziekolwiek wychodzić. Przemógł się jednak i założył ciuszki, które zawsze poprawiały mu humor. Przebieranie się w drag zawsze było pewnego rodzaju ucieczka od problemów. W końcu wtedy wcielał się w kogoś innego i porzucał swoje prawdziwe ja, by na jakoś czas stać się kimś zupełnie innym, kto ma inne problemy. To pozwalało mu się oderwać od rzeczywistości. Oczywiście to że paradował w kobiecym przebraniu nie znaczyło, że pragnał się jedna stać. Nie, nic takiego jeszcze nie planował.
Wszedł do pierwszego lepszego baru. Nie przyciagał uwagi, bo jego ubiór i makijaż zawsze były dość spokojne i delikatne. Nie chciał być karykatura, chociaż wiedział, że o to chodziło. Chciał wygladać ładnie.
Muzyka była przyjemna, atmosfera również. Cieszył się, że nikt nie zwracał na niego zbytniej uwagi, chociaż z drogiej strony nie po to się tyle stroił, żeby teraz nikt nie zwracał na niego uwagi. No cóż, może po kilku drinkach się rozkręci i poszaleje.
Usiadł przy barze i od razu zamówił jakiegoś drinka. Osobiście uwielbiał pić rum z cola, jednakże tym razem zamówił jakieś różowe śmieszności, które widział po raz pierwszy w życiu. Śmieszności te były niezwykle słodkie a alkohol w ogóle niewyczuwalny. Niby dobrze, ale wiedział, że było to niezwykle zgubne, gdyż łatwo można się było spić. Nie chciał się schlać, bo nie po to tutaj przyszedł.
Rozejrzał się dookoła i w pewnym momencie dostrzegł ojca jednego ze swoich przyjaciół. Z Richardem nie rozmawiał za młody zbyt często, ale znał mężczyznę, gdy przychodził do jego domu, by pomóc jego synowi w nauce angielskiego.
Ciężki dzień? – zapytał, na chwilę zapominajac, że jest w przebraniu. Nie zdażył się ugryźć w język i przyciagnał na siebie uwagę mężczyzny. Co miał więc zrobić? Uśmiechnał się jedynie i napił kolejnego łyka drinka.
[Profil]
 
 
Richard Ablett


Wysłany: 2017-11-21, 07:48   

Zerknał z lekkim zaskoczeniem na osobę stojaca tuż obok, gdy tylko usłyszał pytanie. W pierwszej chwili spróbował stwierdzić, czy rzeczywiście to pytanie jest kierowane do niego. Ulokowane w nim spojrzenie, jak również uprzejmy uśmiech obecny na nieznajomej twarzy powinny go w tym ostatecznie utwierdzić, jednak Richard na wszelki wypadek odwrócił się jeszcze, aby nieco półprzytomnie rozejrzeć po najbliższym otoczeniu. I dziwnym trafem nie dostrzegł innej osoby, która miałaby udzielić odpowiedzi. Poczuł się więc nieco speszony, ale jednocześnie przyjemne było to, że ktoś zwrócił na niego uwagę. Młody barman też musiał poczuć się lepiej, bo żaden gość po czterdziestce nie będzie już go męczył.
Właściwie to nie – odpowiedział po chwili nieco niepewnie, drapiac się przy tym po policzku. – Może trochę, ale nie piję na smutno czy coś – dodał, aby rozjaśnić jakoś sytuację. Nie zamierzał się upić, nawet nie sadził, żeby takie kolorowe drinki mogły kogokolwiek ruszyć.
Odważył się nieco uważniej przyjrzeć osobie, która się do niego zwróciła. Nie do końca rozumiał, dlaczego tak młoda i ładna dziewczyna zechciała odezwać się właśnie do niego. Trochę było to podejrzane.
Nie przysłał cię… – urwał nagle, znów marszczac brwi w konsternacji. – Nie przysłał cię Lio, prawda?
Kolejny raz zerknał za siebie w poszukiwaniu postaci przyjaciela, jednak ten znikad się nie wychylił, więc to chyba nie był właściwy trop.
Przepraszam, że pytam, ale mój przyjaciel czasem wpada na dziwne pomysły.
Choć może powinien na jego obronę dodać, że w sumie nigdy nie swatał go na siłę. Zreszta, Richard nie wierzył, aby kiedykolwiek udało mu się zwiazać z jakaś młódka.
Pociagnał dwa łyki drinka przez słomkę.
_________________
Jaka jest przyszłość?
To czysta kartka papieru, na której rysujemy kreski,
ale czasami osuwa nam się ręka i kreski nie wychodza tak,
jakbyśmy chcieli.
[Profil]
 
 
Eros Aldridge


Wysłany: 2017-11-26, 19:50   

Zaklał cicho pod nosem. Nie powinien był się odzywać, bo po co? Ani nie znał zbytnio Richarda, ani nie utrzymywał większych kontaktów z jego synem. Niemniej jednak widok znajomej twarzy spowodował, że jego usta nie mogły się zamknać. Napił się więc łyka drinka, jakby chciał przedłużyć swój czas na odpowiedź. Spojrzał na barmana, który niemal od razu odwrócił się i zaczał krzatać za barem. Następnie przeniósł swój wzrok na Abletta, posyłajac mu pogodny uśmiech.
Rozumiem – skwitował jego odpowiedź. Podciagnał również rękawy swojego swetra nieco wyżej, bo od alkoholu i ciepłego wnętrza zaczynało mu się robić goraco i duszno. Zastanawiał się, jak mógł z taktem i miło wybrnać z tej sytuacji, ale kolejne słowa mężczyzny strasznie go zaskoczyły.
Czemu miałby? – zapytał, powstrzymujac śmiech. Nie znał żadnego Lio. Nie wiedział kim on jest i dlaczego miałby przysyłać kogokolwiek do Richarda. Watpił również by chodziło o jakieś brudne interesy albo o żarty. Odchrzaknał, zwracajac na siebie uwagę barmana. Pokazał mu, że chce dolewkę tego samego.
Każdy ma takiego znajomego, który ma głupie pomysły – zaśmiał się, bo kiedyś to on był takim dzieciakiem, który odwalał głupoty i często przez to miał później kłopoty. Niemniej jednak nigdy nie zrezygnował z tego. Dopiero teraz stał się bardziej spokojniejszy i pokorniejszy. Westchnał, gdy w jego ręce znalazł się drink. – To dlaczego tu przyszedłeś? – zapytał.
[Profil]
 
 
Richard Ablett


Wysłany: 2017-12-02, 00:41   

Może nieco zbyt długo przygladał się twarzy obcej osoby. Zerknał podejrzliwie na swojego kolorowego drinka, kolejnego kolorowego drinka, który wchodził niczym sok. Najwidoczniej niezbyt wyczuwalny smak alkoholu wcale nie świadczył o jego znikomej ilości, lecz o umiejętnościach barmana, bo potrafił nieźle maskować za pomoca innych smaków jego spora ilość. Richard trzymał się całkiem nieźle, ale stopniowo jego umysł stawał się otępiały. Wszystkie bodźce całkiem dobrze do niego docierały, jednak w którymś momencie zaczęły być mniej wyraziste. Nawet rysy twarzy rozmówczyni okazały się być łagodne, rozmazane, trudniejsze do zinterpretowania.
Stara się mnie uspołecznić – odpowiedział z lekkim rozbawieniem. – Od kiedy mój syn wyjechał na studia, mam wolna chatę – dodał jeszcze bardziej wesoło, jednak zaraz pokręcił głowa z niedowierzaniem, ponieważ to zwierzenia brzmiało zbyt śmiało i chyba nieco głupio. O wolnej chacie powinny wspominać nastolatki a nie stateczni mężczyźni będacy już dawno po czterdziestce.
To lokal mojego przyjaciela i po cichu liczyłem na to, że go zastanę – wyjaśnił jak najbardziej otwarcie, bo przecież nie miał się czego wstydzić. Przecież każdy od czasu do czasu szuka sposobności do napicia się wspólnie z przyjacielem. – Ale przeliczyłem się i piję sam – dodał z mocno zmarszczonymi brwiami, jakby nagle wpadł w głęboka konsternację, której nie potrafił do końca wyjaśnić. Szybko jednak mu przeszło, bo oto miał okazję porozmawiać z osoba przyjaźnie do niego nastawiona, sympatyczna i nawet zainteresowana jego losem.
Nie jest tak do końca beznadziejnie, bo zawsze można pomęczyć swoja gadanina barmana – wyrzucił z siebie szybko, przez co i nieco niewyraźnie. Raczej nie chciał, żeby ktoś uznał go za żałosnego. Picie w pojedynkę nie jest aż takie okropne. I w tłumie ludzi chyba jest się mniej samotnym. To dobrze, że naokoło inni ludzie dobrze się bawia.
A co ciebie tu przywiodło? – spytał, po czym znów pociagnał kilka łyków trunku przez słomkę.
_________________
Jaka jest przyszłość?
To czysta kartka papieru, na której rysujemy kreski,
ale czasami osuwa nam się ręka i kreski nie wychodza tak,
jakbyśmy chcieli.
[Profil]
 
 
Jamie DeHavilland


Wysłany: 2017-12-12, 14:29   

Co jak co, ale lubił śpiewać. Miał całkiem dobry głos, więc nie musiał martwić się o to, czy fałszuje czy nie. Wiedział, że ludzie i klienci Essex Arms lubili go słuchać, gdyż nikt się jeszcze nie skarżył. Ze względu na studia mógł pracować jedynie w weekendy, więc gdy tylko przychodził piatkowy wieczór, Jamie pojawiał się w lokalu będac gotowym do śpiewania.
Zdziwił się jednak, gdy okazało się, że zamiast na scenę zaprowadzono go do baru, gdzie też miał siedzieć i rozlewać drinki. Nie miał pojęcia, jak to robić, więc przez pierwsze pół godziny jedynie krzatał się dookoła, by rozejrzeć się, gdzie co leży. Nie pijał alkoholu, a przynajmniej niezbyt często, gdyż zazwyczaj zamawiał jednego lub dwa drinki, co i tak nie robiło mu zbyt wiele, gdyż wszystkiego pozbywał się na scenie śpiewajac i ruszajac się, będac oświetlanym przez różne światła. Niemniej jednak jak trzeba było, to poszedł i nauczył się niektórych drinków. Do przygotowywania innych musiał używać ściagawki, ale na szczęście nikt się nie czepiał o to, że się ociaga z robieniem.
Nawet mu się podobało, chociaż z biegiem czasu klientów przybywało i coraz ich więcej siedziało i koczowało pod barem. Musiał przyznać, że czuł lekka presję. Wzrok ludzi spragnionych pysznych drinków, wbijał się w niego, co powodowało, że było mu z tym niezbyt komfortowo. Nie mógł jednak na co narzekać, zwłaszcza że miało to być tylko jednorazowe i całkiem nieźle mu za to płacono. Nie mówiac już o napiwkach, które dostawał.
Przygotowywał drinki, gdy jego oczom ukazał się mężczyzna, który siedział przy barze już od dłuższego czasu. Nie znał go, a trzeba było przyznać, że Jamie kojarzył raczej większość osób. Niemniej jednak od czasu wypadku miał niewielkie trudności w poznaniu kogoś, kto w jakiś sposób się zmienił, więc nie wykluczone, ze mężczyznę znał i najzwyczajniej w świecie nie rozpoznał. Uśmiechnał się lekko, bo zauważył, że jeśli stara się być przyjazny, to dostaje większe napiwki.
Co podać? – zapytał nieznajomego, opierajac się o bar. Klientów obecnie było niewielu, a i tak obsługiwani byli przez innego barmana, więc Jamie mógł sobie troszkę porozmawiać.
[Profil]
 
 
Moses Welsh
[Usunięty]

Wysłany: 2017-12-12, 15:16   

Składanie reklamacji, pytanie o drogę, odbieranie telefonów...lista rzeczy, które sprawiały Mosesowi trudność ciagnęła się w nieskończoność. Zamawianie pierwszego drinka na trzeźwo, niestety plasowało się na niej szczególnie wysoko. Problem malał wprost proporcjonalnie do rosnacej zawartości alkoholu we krwi. Siadanie przy barze wydawać by się mogło dosyć ironicznym wyborem. Jednak Mo nigdy nie siadał sam przy stoliku. Wiazało się to z ryzykiem, że dosiadzie się do niego ktoś, komu nie będzie w stanie odmówić. Za czym idzie fala konsekwencji zdecydowanie przerastajacych jego możliwości.
Kiedy zatem nad wyraz entuzjastyczny barman poprosił o zamówienie, zrobił to co zawsze w podobnych sytuacjach.
- Wódka.-wycedził przez zaciśnięte wargi nazwę pierwszego alkoholu, który przyszedł mu do głowy. Nie spojrzał nawet chłopakowi za barem w oczy. Już w trakcie wypowiadania tego słowa wiedział, ze wcale nie ma ochoty na wódkę. Wiedział też, że nic już z tym nie zrobi.
 
 
Jamie DeHavilland


Wysłany: 2017-12-15, 19:48   

Spojrzał na niego zaskoczony. Nawet po głosie nie mógł skojarzyć, kim on jest, więc już miał niemal stuprocentowa pewność, że mężczyzna nie był stad. Uśmiechnał się lekko, kiwajac głowa. Uwielbiał, gdy ktoś nie wymagał od niego większej zmyślności i stawiał na proste drinki. Dlatego też, gdy usłyszał, że ktoś chce sama wódkę. Odwrócił się więc szybko i położył kieliszek na blacie. Niemalże natychmiast nalał tam wódki i spojrzał na klienta.
Chcesz do tego sok albo chociaż wodę? – zapytał. Uśmiechajac się. On nie dałby rady wypić czystej wódki nie popijajac jej niczym. Nie przełknałby tego wszystkiego naraz. Był gotowy nawet samemu wyciagnać coś do przepicia, ale nie wiedział, czy było mu wolno. No i nie chciał też dostać ochrzanu, bo ciagle twardo starał się o dobre napiwki.
[Profil]
 
 
Max Parker


Wysłany: 2018-11-04, 23:15   

Jeśli chciała zdążyć powinna się zbierać za dwie godziny. Obgadała wcześniej sprawę z szefem, aby na pewno nie robił jej wyrzutów ze względu na ulotnienie się z pracy przed czasem.
Ostatnie miesiące szczególnie te, które mogła przeznaczyć na odsapnięcie od zajęć uczelnianych, przeznaczyła na dokładniejsze przyjrzenie się sprawie matki. Zdążyła nawet posiedzieć w Paryżu dobre dwa tygodnie, odnawiając również dawne znajomości. Natknęła się na trop, który wcześniej pominęła. Był wspomniany na kartkach kalendarza Sarah, pokreślonego, aby nie mogła dokładnie rozczytać początkowych intencji. Okazało się, że nie zjawiła się w Brentwood tylko po to, aby odwiedzić starą przyjaciółkę. To już przy okazji. Nie zamierzała zabierać ze sobą nikogo z Parkerów, chociaż wspomniała wcześniej o rodzinnym wypadzie w strony, w których sama się wychowała. Sprawa trąciła coraz bardziej, pojawiała się w snach, kiedy przysypiała na kanapie w wynajmowanym mieszkaniu, tuż obok porozrzucanych kartek oraz poszlak, robiąc ze sprawy poważne przedsięwzięcie. W końcu.
Okazało się bowiem, że Sarah miała młodszego brata. Popadł w długi, miał problemy narkotykowe, a kiedy przebywała w Paryżu, bawiąc się w dom, on walczył z samym sobą, zamknięty w ośrodku odwykowym. Musiał wiedzieć więcej. Aktualnie zamieszkiwał mniej zaludnioną część miasteczka, przyczepę kempingową, do czego dotarła pociągnąwszy za odpowiednie sznurki, powiązane z docieraniem do najbardziej zagmatwanych źródeł.
Pamiętała również aby odezwać się do jednej ze swoich nowych koleżanek. Nie od razu po wyjeździe, może trochę później, jak już ochłonie po zebranych danych, a przy okazji rozejrzy się w okolicach przyczepy, gdzie też miała się wybrać po skończonej zmianie.
Wytarła szmatką niewielką kałużę, którą zostawił po sobie mężczyzna, zamawiający podwójną wódkę z energetykiem. I tak musiała czymś zająć zarówno ręce, jak i myśli, aby nie rozkładać na czynniki pierwsze swoich planów.
Cisnąwszy kawałek materiału za bar podniosła wzrok, krzyżując go akurat z osobą, którą poznała na przedstawieniu, w trakcie robienia za fotografa.
- Och, cześć - pozwoliła sobie na niewielki, prawie zaskoczony uśmiech. - Wiesz gdzie pracuję czy to kompletny przypadek?
Zdążyły po przedstawieniu wypić w swoim towarzystwie kawę, pogadać, jednak nie wszystkich tematów było dane im wtedy poruszyć, gdyż Lady Makbet spieszyła się wtedy, aby wspomóc w czymś mamę. Nie omieszkała za to podać jej swojego numeru, z czego Max czasami korzystała, przypominając o swoim istnieniu. Mogłaby nawet zaserwować coś na koszt firmy, o ile okaże się, że dziewczyna nie miała zamiaru siadać za kółkiem, albo właśnie wychodzić. Nie wyglądała tak, jakby miała na swoim koncie dużo wypitego alkoholu, a włosy zdawały się nie być tak bardzo rozwiane jak przy oględzinach parkietu. Po za tym, przecież zauważyłaby ją przy wejściu, co do tego nie miała wątpliwości.
_________________


[Profil] [WWW]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 8