nawigacja


Poprzedni temat «» Następny temat
Bar #1
Autor Wiadomość
Eros Aldridge
[Usunięty]

Wysłany: 2017-11-12, 16:57   

Od czasu powrotu do Brentwood jakoś nie miał ani czasu, ani większych chęci na to, by gdziekolwiek wychodzić. Przemógł się jednak i założył ciuszki, które zawsze poprawiały mu humor. Przebieranie się w drag zawsze było pewnego rodzaju ucieczka od problemów. W końcu wtedy wcielał się w kogoś innego i porzucał swoje prawdziwe ja, by na jakoś czas stać się kimś zupełnie innym, kto ma inne problemy. To pozwalało mu się oderwać od rzeczywistości. Oczywiście to że paradował w kobiecym przebraniu nie znaczyło, że pragnał się jedna stać. Nie, nic takiego jeszcze nie planował.
Wszedł do pierwszego lepszego baru. Nie przyciagał uwagi, bo jego ubiór i makijaż zawsze były dość spokojne i delikatne. Nie chciał być karykatura, chociaż wiedział, że o to chodziło. Chciał wygladać ładnie.
Muzyka była przyjemna, atmosfera również. Cieszył się, że nikt nie zwracał na niego zbytniej uwagi, chociaż z drogiej strony nie po to się tyle stroił, żeby teraz nikt nie zwracał na niego uwagi. No cóż, może po kilku drinkach się rozkręci i poszaleje.
Usiadł przy barze i od razu zamówił jakiegoś drinka. Osobiście uwielbiał pić rum z cola, jednakże tym razem zamówił jakieś różowe śmieszności, które widział po raz pierwszy w życiu. Śmieszności te były niezwykle słodkie a alkohol w ogóle niewyczuwalny. Niby dobrze, ale wiedział, że było to niezwykle zgubne, gdyż łatwo można się było spić. Nie chciał się schlać, bo nie po to tutaj przyszedł.
Rozejrzał się dookoła i w pewnym momencie dostrzegł ojca jednego ze swoich przyjaciół. Z Richardem nie rozmawiał za młody zbyt często, ale znał mężczyznę, gdy przychodził do jego domu, by pomóc jego synowi w nauce angielskiego.
Ciężki dzień? – zapytał, na chwilę zapominajac, że jest w przebraniu. Nie zdażył się ugryźć w język i przyciagnał na siebie uwagę mężczyzny. Co miał więc zrobić? Uśmiechnał się jedynie i napił kolejnego łyka drinka.
 
 
Richard Ablett


Wysłany: 2017-11-21, 07:48   

Zerknał z lekkim zaskoczeniem na osobę stojaca tuż obok, gdy tylko usłyszał pytanie. W pierwszej chwili spróbował stwierdzić, czy rzeczywiście to pytanie jest kierowane do niego. Ulokowane w nim spojrzenie, jak również uprzejmy uśmiech obecny na nieznajomej twarzy powinny go w tym ostatecznie utwierdzić, jednak Richard na wszelki wypadek odwrócił się jeszcze, aby nieco półprzytomnie rozejrzeć po najbliższym otoczeniu. I dziwnym trafem nie dostrzegł innej osoby, która miałaby udzielić odpowiedzi. Poczuł się więc nieco speszony, ale jednocześnie przyjemne było to, że ktoś zwrócił na niego uwagę. Młody barman też musiał poczuć się lepiej, bo żaden gość po czterdziestce nie będzie już go męczył.
Właściwie to nie – odpowiedział po chwili nieco niepewnie, drapiac się przy tym po policzku. – Może trochę, ale nie piję na smutno czy coś – dodał, aby rozjaśnić jakoś sytuację. Nie zamierzał się upić, nawet nie sadził, żeby takie kolorowe drinki mogły kogokolwiek ruszyć.
Odważył się nieco uważniej przyjrzeć osobie, która się do niego zwróciła. Nie do końca rozumiał, dlaczego tak młoda i ładna dziewczyna zechciała odezwać się właśnie do niego. Trochę było to podejrzane.
Nie przysłał cię… – urwał nagle, znów marszczac brwi w konsternacji. – Nie przysłał cię Lio, prawda?
Kolejny raz zerknał za siebie w poszukiwaniu postaci przyjaciela, jednak ten znikad się nie wychylił, więc to chyba nie był właściwy trop.
Przepraszam, że pytam, ale mój przyjaciel czasem wpada na dziwne pomysły.
Choć może powinien na jego obronę dodać, że w sumie nigdy nie swatał go na siłę. Zreszta, Richard nie wierzył, aby kiedykolwiek udało mu się zwiazać z jakaś młódka.
Pociagnał dwa łyki drinka przez słomkę.
_________________
Jaka jest przyszłość?
To czysta kartka papieru, na której rysujemy kreski,
ale czasami osuwa nam się ręka i kreski nie wychodza tak,
jakbyśmy chcieli.
[Profil]
 
 
Eros Aldridge
[Usunięty]

Wysłany: 2017-11-26, 19:50   

Zaklał cicho pod nosem. Nie powinien był się odzywać, bo po co? Ani nie znał zbytnio Richarda, ani nie utrzymywał większych kontaktów z jego synem. Niemniej jednak widok znajomej twarzy spowodował, że jego usta nie mogły się zamknać. Napił się więc łyka drinka, jakby chciał przedłużyć swój czas na odpowiedź. Spojrzał na barmana, który niemal od razu odwrócił się i zaczał krzatać za barem. Następnie przeniósł swój wzrok na Abletta, posyłajac mu pogodny uśmiech.
Rozumiem – skwitował jego odpowiedź. Podciagnał również rękawy swojego swetra nieco wyżej, bo od alkoholu i ciepłego wnętrza zaczynało mu się robić goraco i duszno. Zastanawiał się, jak mógł z taktem i miło wybrnać z tej sytuacji, ale kolejne słowa mężczyzny strasznie go zaskoczyły.
Czemu miałby? – zapytał, powstrzymujac śmiech. Nie znał żadnego Lio. Nie wiedział kim on jest i dlaczego miałby przysyłać kogokolwiek do Richarda. Watpił również by chodziło o jakieś brudne interesy albo o żarty. Odchrzaknał, zwracajac na siebie uwagę barmana. Pokazał mu, że chce dolewkę tego samego.
Każdy ma takiego znajomego, który ma głupie pomysły – zaśmiał się, bo kiedyś to on był takim dzieciakiem, który odwalał głupoty i często przez to miał później kłopoty. Niemniej jednak nigdy nie zrezygnował z tego. Dopiero teraz stał się bardziej spokojniejszy i pokorniejszy. Westchnał, gdy w jego ręce znalazł się drink. – To dlaczego tu przyszedłeś? – zapytał.
 
 
Richard Ablett


Wysłany: 2017-12-02, 00:41   

Może nieco zbyt długo przygladał się twarzy obcej osoby. Zerknał podejrzliwie na swojego kolorowego drinka, kolejnego kolorowego drinka, który wchodził niczym sok. Najwidoczniej niezbyt wyczuwalny smak alkoholu wcale nie świadczył o jego znikomej ilości, lecz o umiejętnościach barmana, bo potrafił nieźle maskować za pomoca innych smaków jego spora ilość. Richard trzymał się całkiem nieźle, ale stopniowo jego umysł stawał się otępiały. Wszystkie bodźce całkiem dobrze do niego docierały, jednak w którymś momencie zaczęły być mniej wyraziste. Nawet rysy twarzy rozmówczyni okazały się być łagodne, rozmazane, trudniejsze do zinterpretowania.
Stara się mnie uspołecznić – odpowiedział z lekkim rozbawieniem. – Od kiedy mój syn wyjechał na studia, mam wolna chatę – dodał jeszcze bardziej wesoło, jednak zaraz pokręcił głowa z niedowierzaniem, ponieważ to zwierzenia brzmiało zbyt śmiało i chyba nieco głupio. O wolnej chacie powinny wspominać nastolatki a nie stateczni mężczyźni będacy już dawno po czterdziestce.
To lokal mojego przyjaciela i po cichu liczyłem na to, że go zastanę – wyjaśnił jak najbardziej otwarcie, bo przecież nie miał się czego wstydzić. Przecież każdy od czasu do czasu szuka sposobności do napicia się wspólnie z przyjacielem. – Ale przeliczyłem się i piję sam – dodał z mocno zmarszczonymi brwiami, jakby nagle wpadł w głęboka konsternację, której nie potrafił do końca wyjaśnić. Szybko jednak mu przeszło, bo oto miał okazję porozmawiać z osoba przyjaźnie do niego nastawiona, sympatyczna i nawet zainteresowana jego losem.
Nie jest tak do końca beznadziejnie, bo zawsze można pomęczyć swoja gadanina barmana – wyrzucił z siebie szybko, przez co i nieco niewyraźnie. Raczej nie chciał, żeby ktoś uznał go za żałosnego. Picie w pojedynkę nie jest aż takie okropne. I w tłumie ludzi chyba jest się mniej samotnym. To dobrze, że naokoło inni ludzie dobrze się bawia.
A co ciebie tu przywiodło? – spytał, po czym znów pociagnał kilka łyków trunku przez słomkę.
_________________
Jaka jest przyszłość?
To czysta kartka papieru, na której rysujemy kreski,
ale czasami osuwa nam się ręka i kreski nie wychodza tak,
jakbyśmy chcieli.
[Profil]
 
 
Jamie DeHavilland
[Usunięty]

Wysłany: 2017-12-12, 14:29   

Co jak co, ale lubił śpiewać. Miał całkiem dobry głos, więc nie musiał martwić się o to, czy fałszuje czy nie. Wiedział, że ludzie i klienci Essex Arms lubili go słuchać, gdyż nikt się jeszcze nie skarżył. Ze względu na studia mógł pracować jedynie w weekendy, więc gdy tylko przychodził piatkowy wieczór, Jamie pojawiał się w lokalu będac gotowym do śpiewania.
Zdziwił się jednak, gdy okazało się, że zamiast na scenę zaprowadzono go do baru, gdzie też miał siedzieć i rozlewać drinki. Nie miał pojęcia, jak to robić, więc przez pierwsze pół godziny jedynie krzatał się dookoła, by rozejrzeć się, gdzie co leży. Nie pijał alkoholu, a przynajmniej niezbyt często, gdyż zazwyczaj zamawiał jednego lub dwa drinki, co i tak nie robiło mu zbyt wiele, gdyż wszystkiego pozbywał się na scenie śpiewajac i ruszajac się, będac oświetlanym przez różne światła. Niemniej jednak jak trzeba było, to poszedł i nauczył się niektórych drinków. Do przygotowywania innych musiał używać ściagawki, ale na szczęście nikt się nie czepiał o to, że się ociaga z robieniem.
Nawet mu się podobało, chociaż z biegiem czasu klientów przybywało i coraz ich więcej siedziało i koczowało pod barem. Musiał przyznać, że czuł lekka presję. Wzrok ludzi spragnionych pysznych drinków, wbijał się w niego, co powodowało, że było mu z tym niezbyt komfortowo. Nie mógł jednak na co narzekać, zwłaszcza że miało to być tylko jednorazowe i całkiem nieźle mu za to płacono. Nie mówiac już o napiwkach, które dostawał.
Przygotowywał drinki, gdy jego oczom ukazał się mężczyzna, który siedział przy barze już od dłuższego czasu. Nie znał go, a trzeba było przyznać, że Jamie kojarzył raczej większość osób. Niemniej jednak od czasu wypadku miał niewielkie trudności w poznaniu kogoś, kto w jakiś sposób się zmienił, więc nie wykluczone, ze mężczyznę znał i najzwyczajniej w świecie nie rozpoznał. Uśmiechnał się lekko, bo zauważył, że jeśli stara się być przyjazny, to dostaje większe napiwki.
Co podać? – zapytał nieznajomego, opierajac się o bar. Klientów obecnie było niewielu, a i tak obsługiwani byli przez innego barmana, więc Jamie mógł sobie troszkę porozmawiać.
 
 
Moses Welsh
[Usunięty]

Wysłany: 2017-12-12, 15:16   

Składanie reklamacji, pytanie o drogę, odbieranie telefonów...lista rzeczy, które sprawiały Mosesowi trudność ciagnęła się w nieskończoność. Zamawianie pierwszego drinka na trzeźwo, niestety plasowało się na niej szczególnie wysoko. Problem malał wprost proporcjonalnie do rosnacej zawartości alkoholu we krwi. Siadanie przy barze wydawać by się mogło dosyć ironicznym wyborem. Jednak Mo nigdy nie siadał sam przy stoliku. Wiazało się to z ryzykiem, że dosiadzie się do niego ktoś, komu nie będzie w stanie odmówić. Za czym idzie fala konsekwencji zdecydowanie przerastajacych jego możliwości.
Kiedy zatem nad wyraz entuzjastyczny barman poprosił o zamówienie, zrobił to co zawsze w podobnych sytuacjach.
- Wódka.-wycedził przez zaciśnięte wargi nazwę pierwszego alkoholu, który przyszedł mu do głowy. Nie spojrzał nawet chłopakowi za barem w oczy. Już w trakcie wypowiadania tego słowa wiedział, ze wcale nie ma ochoty na wódkę. Wiedział też, że nic już z tym nie zrobi.
 
 
Jamie DeHavilland
[Usunięty]

Wysłany: 2017-12-15, 19:48   

Spojrzał na niego zaskoczony. Nawet po głosie nie mógł skojarzyć, kim on jest, więc już miał niemal stuprocentowa pewność, że mężczyzna nie był stad. Uśmiechnał się lekko, kiwajac głowa. Uwielbiał, gdy ktoś nie wymagał od niego większej zmyślności i stawiał na proste drinki. Dlatego też, gdy usłyszał, że ktoś chce sama wódkę. Odwrócił się więc szybko i położył kieliszek na blacie. Niemalże natychmiast nalał tam wódki i spojrzał na klienta.
Chcesz do tego sok albo chociaż wodę? – zapytał. Uśmiechajac się. On nie dałby rady wypić czystej wódki nie popijajac jej niczym. Nie przełknałby tego wszystkiego naraz. Był gotowy nawet samemu wyciagnać coś do przepicia, ale nie wiedział, czy było mu wolno. No i nie chciał też dostać ochrzanu, bo ciagle twardo starał się o dobre napiwki.
 
 
Max Parker



23

future film director/french hipster

aesthetic hoe, local detective

East Brentwood

multikonta: Jayden, Ellis, Rhea, Erwin, Dani, Kenai, Terry

Wysłany: 2018-11-04, 23:15   
  

  
Max Janae Parker

  
We're getting lost in some new place

  

  
  
  
  


Jeśli chciała zdążyć powinna się zbierać za dwie godziny. Obgadała wcześniej sprawę z szefem, aby na pewno nie robił jej wyrzutów ze względu na ulotnienie się z pracy przed czasem.
Ostatnie miesiące szczególnie te, które mogła przeznaczyć na odsapnięcie od zajęć uczelnianych, przeznaczyła na dokładniejsze przyjrzenie się sprawie matki. Zdążyła nawet posiedzieć w Paryżu dobre dwa tygodnie, odnawiając również dawne znajomości. Natknęła się na trop, który wcześniej pominęła. Był wspomniany na kartkach kalendarza Sarah, pokreślonego, aby nie mogła dokładnie rozczytać początkowych intencji. Okazało się, że nie zjawiła się w Brentwood tylko po to, aby odwiedzić starą przyjaciółkę. To już przy okazji. Nie zamierzała zabierać ze sobą nikogo z Parkerów, chociaż wspomniała wcześniej o rodzinnym wypadzie w strony, w których sama się wychowała. Sprawa trąciła coraz bardziej, pojawiała się w snach, kiedy przysypiała na kanapie w wynajmowanym mieszkaniu, tuż obok porozrzucanych kartek oraz poszlak, robiąc ze sprawy poważne przedsięwzięcie. W końcu.
Okazało się bowiem, że Sarah miała młodszego brata. Popadł w długi, miał problemy narkotykowe, a kiedy przebywała w Paryżu, bawiąc się w dom, on walczył z samym sobą, zamknięty w ośrodku odwykowym. Musiał wiedzieć więcej. Aktualnie zamieszkiwał mniej zaludnioną część miasteczka, przyczepę kempingową, do czego dotarła pociągnąwszy za odpowiednie sznurki, powiązane z docieraniem do najbardziej zagmatwanych źródeł.
Pamiętała również aby odezwać się do jednej ze swoich nowych koleżanek. Nie od razu po wyjeździe, może trochę później, jak już ochłonie po zebranych danych, a przy okazji rozejrzy się w okolicach przyczepy, gdzie też miała się wybrać po skończonej zmianie.
Wytarła szmatką niewielką kałużę, którą zostawił po sobie mężczyzna, zamawiający podwójną wódkę z energetykiem. I tak musiała czymś zająć zarówno ręce, jak i myśli, aby nie rozkładać na czynniki pierwsze swoich planów.
Cisnąwszy kawałek materiału za bar podniosła wzrok, krzyżując go akurat z osobą, którą poznała na przedstawieniu, w trakcie robienia za fotografa.
- Och, cześć - pozwoliła sobie na niewielki, prawie zaskoczony uśmiech. - Wiesz gdzie pracuję czy to kompletny przypadek?
Zdążyły po przedstawieniu wypić w swoim towarzystwie kawę, pogadać, jednak nie wszystkich tematów było dane im wtedy poruszyć, gdyż Lady Makbet spieszyła się wtedy, aby wspomóc w czymś mamę. Nie omieszkała za to podać jej swojego numeru, z czego Max czasami korzystała, przypominając o swoim istnieniu. Mogłaby nawet zaserwować coś na koszt firmy, o ile okaże się, że dziewczyna nie miała zamiaru siadać za kółkiem, albo właśnie wychodzić. Nie wyglądała tak, jakby miała na swoim koncie dużo wypitego alkoholu, a włosy zdawały się nie być tak bardzo rozwiane jak przy oględzinach parkietu. Po za tym, przecież zauważyłaby ją przy wejściu, co do tego nie miała wątpliwości.
_________________


[Profil] [WWW]
   
 
Eleonore Hartmann


Wysłany: 2018-12-28, 17:33   

Wystawiony przez studentów aktorstwa Macbeth okazał się prawdziwym sukcesem. Nic więc dziwnego, że ci co bardziej rozrywkowi i energiczni członkowie obsady postanowili jakoś uczcić niebywałe przyjęcie swojej pracy przez publiczność. Oczywiście już wcześniej odbyło się przyjęcie w aktorskim gronie niedaleko kampusu, ale czekało jeszcze na nich after party! Kilkoro znajomych zebrało się i przypuściło szturm na Essex Arms. Atmosfera w klubie sprzyjała świętowaniu. Cała horda aktorów wpadła do lokalu i poczęła wyszukiwać miejsca, w którym mogliby się zagnieździć. Co oczywiście nie było zbyt prostym zadaniem przy takim tłumie. W końcu jednak Ellie udało się wypatrzyć jakiś stolik, który właśnie został opuszczony przez grupę nastolatków. Jej sceniczny mąż porwał ją w ramiona i okręcił się z nią wokół własnej osi nim postawił ją z powrotem na klubowej podłodze. Musiała przyznać, że zdążyli sobie już nieco wypić na wcześniejszej posiadówce, ale wyglądało na to, że Macbetha dobry humor i procenty nie opuściły w czasie krótkiego spaceru do Arms.
- Drodzy przyjaciele! Zebraliśmy się tutaj, by uczcić nasz niechybny sukces. Taka okazja wymaga zacnego napitku. Wnioskuję za tym, by nasza cudowna królowa się po niego udała! - zakrzyknął wesoło jej kompan.
- Jasne, Jason... Po prostu chcesz, żebym poszła po drinki - westchnęła, odsuwając się od niego. - Dobra przyjmuję zamówienia, ale nie zwalać na mnie jak coś spieprzę!
Aktorzyny zaczęły składać swoje życzenia odnośnie napojów, których poprawne spamiętanie wymagało naprawdę wielkiego skupienia i dobrze funkcjonujących zwojów mózgowych. Prawdopodobnie dwie czy trzy osoby skończą z zupełnie innym drinkiem, ale co tam! Ahoj przygodo! Może uda im się zbadać nowe smaki i doświadczyć czegoś niesłychanego.
Z taką dosyć pozytywną myślą Eleonore na nowo zaczęła przepychać się w kierunku baru z kilkoma banknotami wciśniętymi w dłoń przez znajomych. Dobrze, że cholery zrobiły zrzutkę, bo na pewno nie łożyłaby po kolejce za wszystkich z własnej kieszeni. Nie, żeby miała coś przeciwko rozpieszczaniu przyjaciół, ale za dużo ich teraz było w jednym miejscu. W końcu jednak dopadła wodopoju dla imprezowiczów, a tam zastał ją widok dobrze znanej pani fotograf z próby przedstawienia. Najwyraźniej Max dorabiała sobie na studiach jako barmanka. Kto by jednak pomyślał, że te dwie spotkają się tak zupełnym przypadkiem.
Hartmann uśmiechnęła się do szatynki, podchodząc do baru i siadając na jednym ze stojącym przed nim stołków.Cóż wyglądało na to, że była raczej mile widziana. Dlatego postanowiła usiąść na chwilkę i pozwolić sobie na zapomnienie o znajomych o suchych gardłach.
- Po prostu mam talent do znajdywania atrakcyjnych barmanek - powiedziała, niewiele się zastanawiając. Okej. Może jednak nie była tak trzeźwa jak myślała skoro udało jej się rzucić takim tekstem w zasadzie na dobry wieczór. Ale w połączeniu z uroczym uśmiechem chyba nie powinna wypaść jak jakiś kiepski podrywacz. - Kiedy kończysz zmianę?
To było bardzo ważne pytanie. Eleonore oparła głowę na ręce ułożonej na barze i spojrzała wyczekująco na Parker, mając nadzieję, że dziewczyna nie ma przed sobą jeszcze długich godzin pracy.
[Profil]
 
 
Max Parker



23

future film director/french hipster

aesthetic hoe, local detective

East Brentwood

multikonta: Jayden, Ellis, Rhea, Erwin, Dani, Kenai, Terry

Wysłany: 2019-01-04, 20:48   
  

  
Max Janae Parker

  
We're getting lost in some new place

  

  
  
  
  


Musiała przegapić premierę sztuki, na której próbie była obecna, po czym zostały zdjęcia, utrwalone na cyfrowym urządzeniu. Zbyt wiele spraw nawiedzało jej głowę, aby miała również czas na porządkowanie innych aktywności, których to mogłaby się dopuścić w tygodniu bądź weekend. Wtedy nie zabrakłoby jej na widowni, przy czym wyciągnęłaby kogoś ze znajomych, promując tym samym obiecujące talenty.
Miała nadzieję, że będzie jej dane nadrobić te zaległości, odnośnie poświęcania czasu jedynie sobie (a może i przy okazji komuś jeszcze). Mogłaby nawet zajrzeć do sklepu, w którym pracował Booker. Dawno się nie widzieli. Wszystko w swoim czasie.
Teraz jednak miała w myślach inną sytuację, a właściwie tę, rozgrywającą się w czasie teraźniejszym. Pomimo wygrywającej muzyki nie miała większych przeszkód z komunikacją z opierającą się o bar studentką.
- Jasne… właściwie, to dosyć ciekawy talent - podsumowała jakże wymownie brzmiące słowa dziewczyny, czując przy okazji miłe uczucie rosnące w środku. Zawsze to miło jest być zauważonym przez gwiazdę kółka aktorskiego. Szczególnie, że Eleanore sama w sobie wydawała się interesująca postacią. Mogłaby wiedzieć nieco więcej na jej temat, niekoniecznie ze źródeł postronnych obserwatorów czy też widowni na występach. Tak, aby ugasić po części ciekawość, ale i zajrzeć dalej, w stronę intrygujących faktów. Mogły mieć więcej wspólnego, niż początkowo by podejrzewała.
Kiepski podrywacz czy też nie, oderwała się od zajęcia, nie chcąc zbyt szybko stracić z oczu właścicielkę ujmującego uśmiechu. Uniosła przy nieznacznym zaskoczeniu brwi, bo oto kolejny raz słowa Hartmann zabrzmiały dosyć znacząco.
- Wychodzę jakoś za dwie godziny, mam pewną sprawę, którą muszę rozwiązać - już chciała sobie strzelić za to sformułowanie. Jaką niby sprawę? Nie była żadnym ważniakiem-prokuratorem czy też adwokatem, o sędzi nawet nie wspominając. Wychyliła chyba za barem za mało szotów.
Akurat obok dziewczyny zjawił się zziajany chłopak, zamawiający prędko piwo z szotem wódki w środku. Ambitnie.
Przystąpiła do przygotowywania napoju prawdziwych samców alfa, zerkając przy tym na Eleanore, wciąż okupującą poprzednie stanowisko przy blacie.
- Ciekawość cię zżera? - posłała dziewczynie sympatyczny uśmiech, sięgając po wysoką szklankę, ciekawa, do czego dążyło wcześniej zadane pytanie. Teraz, kiedy dziewczyna zjawiła się w lokalu, pomyślała, że wyjdzie z niego z większą dozą niechęci. Wolałaby nawet po zmianie zaszyć się w któryś kącie przy drinku i zwyczajnie pogadać o sprawach, niepowiązanych zarówno z projektami uczelnianymi, jak i zaginionymi rodzicami. To byłoby całkiem przyjemną odmianą. Niestety, istniały jeszcze sprawy, niecierpiące zwłoki.
_________________


[Profil] [WWW]
   
 
Eleonore Hartmann


Wysłany: 2019-02-11, 19:36   

Cóż niewiele ją ominęło. Skoro widziała próbę przed oficjalną premierą to w zasadzie miała pokaz przedpremierowy tego samego, co jakiś czas później zaprezentowali na scenie przed szerszą publicznością. Można powiedzieć, że Max się naprawdę poszczęściło, bo akurat trafiła na ekskluzywny pokaz dla wybranych. Chociaż z jednej strony szkoda, że nie zjawiła się na właściwym przedstawieniu.
Ellie uśmiechnęła się niewinnie na wzmiankę o swoim talencie. Zdecydowanie wypiła wystarczająco, by humor jej się znacząco poprawił, ale wciąż nie na tyle, by zatracić nad sobą całkowicie kontrolę i dawać otoczeniu wyraźnie znać o poziomie alkoholu w swojej krwi. Niestety jej samopoczucie chyba było odwrotnie proporcjonalne do jej umiejętności flirtowania.
- I to nie jedyny ciekawy talent, który posiadam - powiedziała, próbując jakoś lepiej się zareklamować i sprzedać swoje uroki. Czy jej wyszło to już zupełnie inna sprawa, ale miała nadzieję, że Parker nie zmieni nagle o niej zdania skoro w czasie próby zdawało jej się, że naprawdę dobrze się dogadują i są ze sobą kompatybilne w pewnych kwestiach. Jakich dokładnie to chyba nawet sama Hartmann nie była w stanie stwierdzić z całkowitą pewnością. Tym bardziej nie w takim stanie w jakim się obecnie znajdowała.
Słysząc o tym, że barmanka kończy swoją zmianę Eleonore widocznie się rozpromieniła. Tylko po to, żeby po chwili wyglądać niczym zbity pies, próbujący zagrać na uczuciach swojego właściciela. Innymi słowy była po prostu nieco zawiedziona tym, że Max miała już jakieś inne plany, które niestety jej nie obejmowały. Powiodła wzrokiem do zasapanego samca alfa, który właśnie zamawiał swojego jakże wyrafinowanego drinka i na chwilę odpłynęła myślami na tyle, by być zaskoczoną nagłym pytaniem fotografki.
- Hmm? Nie... Znaczy... Zastanawiałam się czy nie miałabyś ochoty gdzieś się wyrwać po skończeniu zmiany - odpowiedziała. Innych ukrytych motywów brak. No, ale skoro dziewczyna miała już inne plany na wieczór to wyglądało na to, że jednak nici z jakichkolwiek planów. Nie, żeby jakieś miała uprzednio przygotowane, ale zawsze mogła jakieś wymyślić naprędce gdyby tylko Max była chętna i wolna. A tak? Będzie musiała wrócić do znajomych i to z nimi spędzić czas dopóki nie nadejdzie pora, by udać się do domu.
A skoro już o tym mowa... Samiec alfa odszedł ze swoim piwem, ale jego miejsce tuż obok młodej Hartmann zajął jeden z jej kompanów, którzy najwyraźniej byli już zniecierpliwieni długim czasem oczekiwania na napitek. Chłopak ciężko opadł na stołek barowy i położył dłoń na ramieniu koleżanki, która wzdrygnęła się na nieoczekiwany kontakt fizyczny.
- Hej Els, co ci schodzi tak długo? - zapytał, ale nim aktorka zdążyła odpowiedzieć jego wzrok powędrował w kierunku barmanki. - Mam nadzieję, że nie kłopotałaś panienki. Pamiętasz ty w ogóle o naszych zamówieniach?
Studentka aktorstwa nagle przypomniała sobie o drinkach i wypuściła trzymany w dłoni zwitek banknotów na bar, próbując zatuszować fakt, że nieco zapomniała o tym, że znalazła się przy nim w jakimś konkretnym celu.
- Jasne, że tak. Właśnie miałam zamawiać - odparła rezolutnie choć wiedziała, że chłopak raczej jej nie uwierzy. - Jedna margarita, sangria i trzy mojito. Do tego dwa piwa, mimosa i cztery shoty tequili. Dasz radę? - zwróciła się po raz kolejny w kierunku Max, uśmiechając się do niej uroczo. No cóż... Pewnym na pewno było, że po wykonaniu takiego zamówienia mogła liczyć na jakiś hojny napiwek.
[Profil]
 
 
Max Parker



23

future film director/french hipster

aesthetic hoe, local detective

East Brentwood

multikonta: Jayden, Ellis, Rhea, Erwin, Dani, Kenai, Terry

Wysłany: 2019-02-12, 18:31   
  

  
Max Janae Parker

  
We're getting lost in some new place

  

  
  
  
  


- W to nie wątpię - w posiadanie przez Eleanore talentów innych, aniżeli odnajdywanie atrakcyjnych barmanek czy wzbudzanie owacji na stojąco, podczas wystepów. Właściwie, to wyglądała na całkiem wszechstronnie utalentowaną. Nie powinna oceniać kogoś, po ledwo kilku spotkaniach… dlatego nie miałaby nic przeciwko, aby zaczęły wpadać na siebie częściej. Brentwood nie było przecież metropolią. W klubach oraz barach napotykało się przeważnie te same osoby, chyba, że ktoś z zewnątrz przyjeżdżał do Brentwood. Najczęściej ktoś, składający wizytę rodzinie. Ciężko byłoby mówić o tych terenach, jak o miejscach turystycznych. Sama znalazła się tutaj z powodów nieco bardziej skomplikowanych, a w których kierunku zamierzała wreszcie przedsięwziąć konkretne kroki. Że też musiało to bezczelnie kolidować z ewentualnym wyjściem razem z Hartmann… nie miała ostatnio najlepszej passy. Nawet robione zdjęcia zdawały się tracić tę głębię, zupełnie, jakby zaczynała się gubić. Długo już przebywała na Wyspach, zawracając sobie głowę kimś, kto być może przebywał gdzieś w okolicach. Przecież matka nie zostawiłaby jej tak po prostu, musiała mieć powód. Taki, co przerósł ją, nie pozwalając na kontynuowanie życia przy boku rodziny, we Francji.
Kiwnęła ze zrozumieniem przy dokładniejszym wyjaśnieniu celu pytania, a to pobudziło kąciki ust do uniesienia. Mogła się domyślić, wątki łączyła wcale nie najgorzej, nawet przy okazji tworzenia zamówienia dla postawnego faceta, przysiadającego na wytartym krześle barowym. Mogliby zmienić trochę design. Dawno nie rozmawiała z Lionelem. Musiał być ostatnio zajęty.
Wydała resztę, odprowadziła oddalającego się typa, zamierzając odezwać się, kiedy kolejny osobnik płci męskiej postanowił zabrać głos, krzyżując plany Parker. Jak się okazało, chłopak był częścią ekipy studenckich aktorów. Nie kojarzyła go. Szczerze mówiąc, większą uwagę Max pochłaniała żeńska część grupy. Nie tylko na przedstawieniach.
Uniosła dłoń w geście przywitania na wzmiankę „o niekłopotaniu barmanki” przy czym uśmiechnęła się nieznacznie. Skądże. Za takie kłopotanie się nie gniewała. Zaraz został poruszony temat kombinowania alkoholu.
- Jeśli wszystko zapiszę i nie pomiesza mi się w głowie… - pociągnęła pod nosem, notując właśnie skład zamówienia na bloczku kartek samoprzylepnych, widniejących po jej stronie baru. - Nic, co stanowiłoby większe wyzwanie.
W przeciwieństwie do tego, czego miała się podjąć po pracy.
Mrugnęła porozumiewawczo do dziewczyny, sięgając po odpowiednie szklanki, gdy już zamówienie zostało przyklejone do powierzchni blatu, co by mogła swobodnie zerkać na stworzony pochyłym pismem spis treści.
- Wiesz… - zaczęła z wolna, zerkając kontrolnie na kolegę studentki. Akurat obrócił się, odkrzykując coś do swoich koleżków. - Mogłabym zaproponować, żebyś mi towarzyszyła, o ile byś chciała. To coś jak spacer, z aparatem.
Jasneee. Z drugiej strony, nie zamierzała przecież czegoś kraść, kogoś mordować – nic z tych rzeczy. Pomoc była nawet wskazana w takim tajemniczym przedsięwzięciu, szczególnie, odkąd straciła kontakt z Taylor, będącą według Parker najlepszą agentką od wyszukiwania informacji oraz powiązań. Ciekawe, co się z nią działo. Poszukiwania Sarah stałyby się prostsze. Teraz musiała radzić sobie na własne sposoby.
- Więc... chciałabyś? - skoro mogłaby zaproponować, właśnie to zrobiła. - To bardziej na obrzeżach. O ile nie będzie ci przeszkadzać.
Zerknęła kontrolnie na Eleanore, odmierzając rum do mojito. Wolała się upewnić. Co jeśli Hartmann nie była zwolenniczką spacerów (z gratisem ale nie takim gratisem), albo miała ustaloną godzinę policyjną, bo mieszkała z nadopiekuńczymi rodzicami?
_________________


[Profil] [WWW]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 7