Poprzedni temat «» Następny temat
Bar #1
Autor Wiadomość
Brentwood


Wysłany: 2017-06-24, 13:20   Bar #1
  

  
Brentwood

  
your favourite place on earth


[Profil]
 
 
Katherine Gladwyn


Wysłany: 2017-07-02, 14:55   

/ #1 outfit
No więc, w końcu dotarłam na miejsce. Klub, no bo gdzie indziej bym się wybrała z Addie? Tak to było z rozrywkowym towarzystwem, niestroniacym od różnych zabaw, dyskotek, potańcówek. Nawet pomimo tego, że nieraz dziewczyna mnie irytowała, przez jej różne zalety mimo wszystko nie potrafiłam powiedzieć sobie "dobra, olać ja, jest wiele innych ludzi".
Zreszta, wady albo się akceptowało, albo jak to ktoś kiedyś powiedział, za nie kochamy ludzi. Oczywiście, szło o miłość przyjacielska. Wciaż z uporem nie dopuszczałam do siebie jakiejkolwiek myśli, że Addie mi się podoba. Może przez jej hipokryzję? To akurat zamierzałam u niej wyrwać z korzeniami. Była to jednak, no, kwestia czasu.
Usiadłam w końcu na jednym ze stołków przy barze. Ale nieee, nie. Nie zamawiałam jeszcze nic. Pokręciłam głowa na pytanie barmana, gdy mnie spytał czy chcę coś. Wyjaśniłam, że czekam na kogoś. Jak pić, to obie w tym samym czasie, jak zawsze. Toteż oparłam głowę na ręce, jeszcze w lusterku szybko sprawdziłam czy nic mi się nie popsuło w moim wygladzie i zajęłam się czekaniem.
[Profil]
   
 
Addie Halley
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-03, 12:31   

#2

Każdy kto znał Addie dłużej niż miesiac, doskonale wiedział, że nijak nie nadawała się na gościa nocnego klubu. Po pierwsze: zazwyczaj zanim jeszcze zdażyła przekroczyć jego próg, dostrzegała kogoś, kto ewidentnie potrzebował akurat jej pomocy. Więc jej typowe, piętnastominutowe spóźnienie wydłużało się o czas na: poznawanie mechanizmu krnabrnej zapalniczki, odnajdywanie się w czasoprzestrzeni i wskazywanie błędnych kierunków, czy inne, „arcyważne”, „ratujace życia” czynności. I po drugie: kto jak kto, ale Addie Halley nie była typem rozrywkowej dziewczyny. Jej koordynacja wzrokoworuchowa ledwo pozwalała na codzienna egzystencję. Taka sztuka jak taniec, mogła się skończyć tragicznie. Albo dla samej Addie, albo dla nieszczęśnika, który wpadłby pod jej łokieć… Już o słabej głowie do alkoholu i skłonności do pseudofilozoficznych, pijackich bełkotów, nie wspominajac.
Dlatego lekko się zdziwiła, gdy otrzymała takie nieoczekiwane zaproszenie i to, od jeszcze bardziej nieoczekiwanej osoby. Jej znajomość z panna Gladwyn była jak przysłowiowa choragiewka na wietrze. Czasem potrafiły przegadać ze soba cały wieczór, a czasem już po pięciu minutach zaczynały na siebie syczeć. No ale cóż, jak to się mówi: kto się lubi, ten się czubi?
- Hej! Bardzo się spóźniłam? Wyszłam specjalne wcześniej, ale jak tu szłam jakiś pan zaczepił mnie na ulicy i trochę mi zeszło żeby go zrozumieć. W ogóle, na poczatku myślałam, że mówi do mnie po szkocku, bo brzmiał jak dławiaca się koza. Ale tak serio, serio-serio przez pierwsze sekundy bałam się, że będę musiała wezwać karetkę... - przywitała się w swoim stylu, siadajac naprzeciwko. Nie za bardzo wiedziała czy po ostatniej „spornej dyskusji” (czyt. pyskówce) były już na tym etapie pogodzenia by przytulała się na powitanie. - A tak poza tym, to co tam? Coś się stało, że mnie zaprosiłaś? Jest tu jakaś ładna panna? Mam być twoja skrzydłowa?
Dodała jeszcze po krótkiej chwili, mrużac oczy i wcielajac się w małego Sherlocka Holmesa w spódnicy.
 
 
Katherine Gladwyn


Wysłany: 2017-07-03, 17:37   

Co się martwić? Nawet jeśli specjalnie się nie nadawała, to nieraz byłam jej aniołem stróżem, opuszczajac jakaś miejscówkę, ostoja dla jej nieogarnięcia i pewnego zagubienia. No chyba, że nagle pojawiła się iskra, która odpalała cała pirotechnikę leżaca gdzieś w naszej relacji. Wtedy już nie miałam problemu by wyjść i zostawić ja na pastwę losu.
Jednak ostatnio trochę zmiękłam, nasze sprzeczki, po których znów albo ja ja, albo ona mnie, gdzieś się zabierałyśmy, nie miały na kolejne spotkania wpływu. Podniosłam się i zrobiłam jej minę pełna zabawnego wyrzutu, rozkładajac ręce.
No ale mnie nie przytulisz? - spytałam z udawanym smutkiem i nachyliłam się, by ja mocno wyściskać. Mimo wszystko, ktoś czasem mógłby odnieść wrażenie, że jesteśmy jak siostry. Zreszta, ja sama z domu wszystko co wyniosłam, straciłam. Wykształciłam sobie całkowicie już odmienny światopoglad od tego, jaki wpajali mi rodzice. W końcu jednak usiadłam i zamówiłam nam dwa drinki.
Powiem ci, że jest jedna interesujaca, która w sumie mogłabym wyrywać,
ale...
- odwróciłam wzrok w stronę mojego obiektu zainteresowania. Postronny obserwator ze stuprocentowa znajomościa mnie, mógłby dostrzec pewne podobieństwo dziewczyny do Addie. Jednak ja go nie widziałam, badź nie chciałam tak widzieć. Po prostu... Wytknięte mi wytłumaczyłabym zrzadzeniem losu, przypadkiem, czymkolwiek właściwie. Tak czy owak, owa dziewczyna właśnie goraco się całowała z jedna dziewczyna podczas tańca. Brazowe włosy, jasna cera, podobna aparycja... Gdzie ja bym to jednak skojarzyła?
Zdaje się nieaktualna. No i weź tu jakakolwiek pannę poderwij - jęknęłam niezadowolona i westchnęłam. — Zobaczysz, skończę z dwudziestoma kotami w swoim domu. Tak czy owak, bardziej chciałam z toba po prostu pospędzać czas. Nudziło mi się, no i też pewien czas nigdzie nie wychodziłyśmy no.
[Profil]
   
 
Addie Halley
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-04, 15:02   

No ale mnie nie przytulisz?

Owe pytanie odbijało się echem w głowie Addie jeszcze przez jakiś czas, po tym jak sama się uniosła i odwzajemniła uścisk Katherine. Naprawdę nie wiedziała jak ugryźć ich znajomość. Nie były przyjaciółkami, ale nie były też zwykłymi znajomymi. Czasem Addie wydawało się, że łaczy je więcej niż dzieli. A czasem stwierdzenie, że zachowuja się tak samo dziecinnie, rozpalało jej złość aż do samych kości.
Całe szczęście Gladwyn skupiła się na zamawianiu drinków, zamiast na interpretacji jej głupiej, zamyślonej miny.
- Ale…? - zawtórowała za nia, łudzac się, że przekona tym rozmówczynię do pociagnięcia tematu. Brunetka jednak wolała odpowiedzieć jej gestem, prowokujac Addie do podażania za swoim spojrzeniem. To ta dziewczyna? – pomyślała z dziwna nutka zawodu, bezczelnie lustrujac nieznajoma. Była taka… zwykła. Wręcz nijaka. Blada, lekko zaokraglona w biodrach. Gdyby nie sugestia Katherine, pewnie nawet nie dostrzegłaby jej w tłumie. Co Ty robisz? Czemu ja oceniasz? Ona nie ma się tobie podobać, tylko jej… - szybko przemówiła samej sobie do rozsadku i już, już miała się odwrócić do rozmówczyni z zamiarem zaplanowania podrywu, gdy ich obiekt obserwacji zasłoniła inna sylwetka, bardzo czuła i bezpośrednia… Addie zajaknęła się niepewnie, nie bardzo wiedzac jak się zachować. Ale stoicki spokój Katherine powstrzymał ja od nerwowej, pocieszajacej paplaniny.
- I tak zasługujesz na lepszy model, Katy - odparła jedynie, po czym z szerokim uśmiechem podniosła swojego drinka. - Więc wypijmy! Za wszystkie nasze przyszłe koty! To jest… twoje i moje, bo wiadomo, mi bliżej do stereotypowego staropanieństwa!
Zaśmiała się, nieudolnie próbujac odgonić poczucie niezręczności. To mógł być ich wieczór. Ot, jeden z wielu babskich wypadów, podczas których liczyła się tylko dobra zabawa.
 
 
Katherine Gladwyn


Wysłany: 2017-07-04, 16:43   

A myślała, że i mi tak łatwo to zrozumieć, wiedzieć jak zdefiniować nasza relację? No właśnie nie. Przegladałam się jeszcze chwilę swojemu byłemu obiektowi zainteresowania, dopóki nie został zasłonięty. Westchnęłam, lekko kręcac głowa z niezadowoleniem, że odebrano mi tak fajne widoki. Przy okazji, katem oka, przygladałam się też badawczo Addie. Czy doszukiwałam się jakichś oznak, że czuje się zniesmaczona, czy może ja to odpycha? Teraz na obecna chwilę spojrzenie, wyraz twarzy mojej towarzyszki, był nieogadniony. Zreszta, wiedziałam, że nawet gdybyśmy znów się pożarły, to i tam było coś takiego w Addie, że szybko bym chciała znów się pogodzić, albo gdzieś po prostu z nia wyjść bez większego mieszania się w przeprosiny. Zdecydowanie miałyśmy też potencjał na niemal siostrzana relację.
- Na lepszy model? - zmarszczyłam brwi zaciekawiona. Na jej gest jednak sama uniosłam kieliszek z drinkiem, po czym stuknęłam się z nia szklanym naczyniem i uśmiechnęłam się szeroko, rozbawiona jej słowami. Ciekawe, jak by to wygladało, gdybyśmy kiedyś po pięćdziesiatce razem mieszkały i miały wspólne koty. Aż się zaśmiałam na ten pomysł.
- No okej, to za nasza staropanieńska przyszłość mlekiem i kotem płynaca - powiedziałam rozbawiona. Jednak nie chciałam odpuścić tego tematu. - A tak wracajac do tematu... Kto z tych zgromadzonych tutan osób był dla mnie w sam raz? - zapytałam ja, po upiciu łyka drinka.
[Profil]
   
 
Addie Halley
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-04, 18:17   

- No wiesz, skoro jesteś co najmniej siódemka, nie powinnaś sięgać poniżej piatki. Tak? Jakoś tak to idzie, prawda?
Zapytała, niepewna czy przypadkiem czegoś nie pomyliła. Ogladała kiedyś taki film: She's out of my League, którego fabuła niejako kręciła się wokół oceniania ludzi. Z tego co zapamiętała, kobiety pokroju Katherine umawiały się jedynie z osobami o bardzo zbliżonej punktacji.
- To znaczy, wyglad to nie wszystko, oczywiście. Ja… Ja tylko chciałam podkreślić, że zasługujesz na kogoś lepszego. I nie, nie lepszego w znaczeniu ładniejszego, tylko wiesz… no… Że jak na tego kogoś spojrzysz, to on to poczuje i będzie świadomy jak wiele to znaczy, więc to odwzajemni, albo przynajmniej będzie się bardzo starać to zrobić - wypaplała z siebie pośpiesznie, nieudolnie próbujac naprawić swoje małe faux pas. Zależało jej na Gladwyn. Nie chciała żeby pomyślała, że jest tak powierzchowna; że zwraca uwagę jedynie na czyjś wyglad. Nie, nie, nie. To wcale nie było tak!
Z zażenowania podczas toastu, wzięła tak porzadnego hausta, że nieomal się nim zachłysnęła. Brawo, Addie! Do i tak przydługiej listy powodów dlaczego nie warto zabierać Cię w miejsca publiczne, właśnie dodajesz kolejny…
- Hę? - dodatkowo zajaknęła się jakże elokwentnie, słyszac pewnego rodzaju wyzwanie ze strony Katherine. Kto byłby odpowiedni? Miała kogoś wybrać? Ona? Przecież samej sobie nie potrafiła znaleźć odpowiedniego partnera… - Wiesz, gdybym kierowała się muzyczna madrościa, odpowiedziałabym, że the club isn't the best place to find a lover. Ale jeśli chcesz, mogę się dla Ciebie rozejrzeć. Więc, jaki masz typ? Ogladać się za blondynkami czy brunetkami, wyższymi czy niższymi od Ciebie?
 
 
Katherine Gladwyn


Wysłany: 2017-07-04, 19:13   

Akurat tego filmu nie ogladałam. Jeśli się pomyliła, na pewno bym ja poprawiła, gdybym go znała. Jednak... No, po części traktowałam trochę to jak komplement, a po części i, zgodnie z zamiarami dziewczyny, jako poradę. Może to brzmiało faktycznie powierzchownie, jednak znałam Addie na tyle, by jej o to nie posadzać nawet. Nie musiała się potem tłumaczyć. Mimo wszystko, nie dość, że było to dość zabawne, to i urocze. Moja wewnętrzna inna, skryta przed świadomościa, Katherine, właśnie była na kinowej widowni. Wyrzuciła do góry popcorn z dzikim okrzykiem, że to za mało i chce albo bis, albo coś równie dobre. No ale właśnie nie była to kwestia wredoty, a... Słabości do tej uroczości.
- Spokojnie, wyluzuj się trochę kochana! Wiem, że nie o to ci chodziło! - zawołałam z rozbawieniem i szturchnęłam ja ramieniem. I zarazem powody na osobistej liście Addie były właśnie dla mnie powodami, by ja ze soba zabierać. Ciekawe, czy zarzuciłaby mi wredotę, gdyby się tego dowiedziała. No ale, dla mnie ciekawsze miałoby być wyjście z jakaś testerka wierności czy królowa nocnego życia? Nie. Plus to ja robiłabym gafy, a tak to teraz osoba od takich wpadek towarzyskich była właśnie moja kompanka!
- Hmmmm... - pomyślałam głośno, do tego teatralnie, wręcz komicznie potarłam podbródek, udajac zastanowienie. Brakowało mi tylko starodawnej fajki, by pokazać Addie, kto jest prawdziwym Sherlockiem w spódnicy! A bardziej jego parodia...
- Szatynka, niższa.
[Profil]
   
 
Addie Halley
[Usunięty]

Wysłany: 2017-07-04, 23:10   

Addie naprawdę doceniała koleżeńskie wsparcie, aczkolwiek tak czy siak czuła coraz cieplejsze szczypanie na koniuszkach uszu. Na samego Wielkiego Kanclerza, niech te cholerne światełka migaja nad parkietem, nie tutaj, bo to zauważy i wyjdę na jeszcze większa idiotkę, przeszło jej przez myśl, podczas gdy w rzeczywistości próbowała z siebie wykrzesać uśmiech numer siedemdziesiat dwa. O wdzięcznym tytule: no ok, niech ci będzie.
- Hm, niższa i szatynka, szatynka i niższa - mamrotała jak mantrę, uważnie rozgladajac się po lokalu. Wokół kręciło się wiele dziewczat i to o dziwo, często dość pasujacych do tych kryteriów. Chyba będzie potrzebowała delikatnego zawężenia wymagań. - Hej, musisz coś dodać od siebie! Nie dość, że połowa dziewczat pasuje do twoich wymogów, to nie mam pojęcia jak Ty, ale ja ze swoja krecia ślepota nie odróżnię w tych ciemnościach szatynek od brunetek.
Odparła, żwawo popijajac drink. Było to jednak mieczem obusiecznym, bo z jednej strony alkohol studził jej rumieńce i skrępowanie, a z drugiej był aż nadto prawdopodobnym powodem kolejnych, wstydliwych sytuacji.
- Ma mieć jakiś konkretny styl ubioru? Zachowywać się w określony sposób? Musisz mi podpowiedzieć, wiesz przecież, że nie wiem jakich zalet się szuka u kobiet.
Wypaliła po chwili, tym razem nie zdajac sobie jednak sprawy, że znów strzela sobie w stopę.
 
 
Katherine Gladwyn


Wysłany: 2017-07-04, 23:37   

I dziewczyna miała to szczęście, że nie zauważyłam nic póki co. Dlatego, że po prostu rozgladałam się z nia po otoczeniu. A nuż wypatrzymy ta sama w tym samym czasie? Wtedy jej powiem, że nasza znajomość to istne przeznaczenie? Tak jak to miałam w zwyczaju robić? No ale fakt, było ich tu jak mrówek. I chciało się ponarzekać, mówiac ile tu na świecie ludzi, jak wiele państw, a ja jestem singielka. No i do tego jeszcze ten kto znał moja orientację, nawet nie pytał czy znalazłam sobie kogoś. Długie paznokcie u moich palców, jak by nie było, miały swój przekaz, choć może zdawał się on zabawny.
- Szczerze, to nie jesteś sama. Ja nawet blondynek nie umiem odróżnić. Może jednak powinnam się zgodzić z okulistka i zaczać nosić okulary - mruknęłam, przeczesujac wzrokiem teren. Dopiłam drinka do końca i zamówiłam dwa kolejne. Na jej kolejne pytanie zastanowiłam się chwilę. Nawet na myśl mi nie przyszło powiedzieć, że i ubiór i zachowanie takie jak u Addie, czy w ogóle spojrzeć na jej obecny ubiór, o nie. W końcu, nie dość że nie byłam w pełni świadoma tego... Ujmijmy to, ukierunkowanego gustu, to najwyraźniej nie chciałam nawet przyjać do świadomości. Zostało to u drugiego pilota, skrycie wpływajacego na moje poszukiwania, działania, preferencje - podświadomości.
- Szczerze... Mogłaby to być... Dobra, cholera, taki niewyróźniajacy się ubiór. I chód... Zachowanie... - urwałam na chwilę, by odebrać drinka i upić łyk. - Powiedzmy, że takie, jakby nie była do końca pewna czy powinna być w tym klubie. Pewna doza nieśmiałości też mi się podoba - dodałam z lekkim śmiechem.
Jednak na to ostatnie zdanie, ten strzał w stopę Addie, przewróciłam oczami i westchnęłam ciężko. Zaczęłam sobie powtarzać, że nie powiedziała nic rozmiarów "w psychiatryku znajdziesz pasujace do ciebie osoby lub w więzieniu, dewiantko". Byłam nerwowa, a starałam się nad tym pracować. Był to no... Cholera, mimo wszystko drobiazg.
- Wcześniej chyba zacytowałaś piosenkę i pewna linijkę. Skoro klub nie jest dobrym miejscem na szukanie miłości, to jakie jest lepsze poza internetem? - zapytałam i utkwiłam w niej spokojny już wzrok.
[Profil]
   
 
Xavier Donov


Wysłany: 2017-07-25, 14:37   

Logan Frost napisał/a:
/poczatek


Jeszcze do końca nie wiem jak toczy się życie Logana, ale pewnie dość nudno skoro szuka randek w internecie. Chociaż znajac jego to po prostu szukał towarzystwa na jedna noc, ewentualnie na dwie, bo w sumie więcej nocy spędzał w pracy niż w domu. Jednak tak czy inaczej umówił się tutaj ... z kimś na wieczór. Sam do końca nie wiedział z kim, bo w końcu dopiero miał go poznać. Miał jedynie nadzieję, że ten ktoś będzie przystojny i nie będzie totalnym gburem. Na zdjęciach był przystojny, był brunetem ale znowu co można powiedzieć po zdjęciach, Logan nawet do końca dokładnie nie pamiętał jak gość wyglada. Przecież zawsze może stad uciec, przypominajac sobie, że nie wyłaczył żelazka i musi wracać. Tak, to był plan idealny.
Jak na razie to był na miejscu jako pierwszy, zajał miejsce przy wolnym stoliku i z nudów, w oczekiwaniu na swoje towarzystwo na dzisiejszy wieczór przegladał menu. Przy okazji faktycznie zastanawiajac się nad tym, czy aby na pewno zostawił mieszkanie w bezpiecznym stanie i nic go nie zaskoczy po powrocie do domu.



Xavier miał tutaj zawitać tylko na chwilę, tylko załatwić coś na jakiś katering na jakśś imprezę z szefem baru, więc był tutaj w celach oficjalnych, a już zdecydowanie nie w celach rozrywkowych. I miał na tym skończyć. Rozmowa przebiegła pomyślnie, wszystko było ustalone i zgodne z planem, Xav miał iść do domu i przygotowywać się do porannej zmiany w pracy. Czyli wymyć się dokładnie, poogladac chwilę netflixa i iść spać, aby jutro nie zasnać w parnej, dusznej kuchni. Jednak, jak widać, los bywa przewrotny. Kierujac się do wyjścia Xavi zobaczył faceta. No wow, wielkie odkrycie, w barze w Brentwood. Ale nie byle jakiego faceta! Ten facet wygladał jak jedna z najbardziej znanych osobistości w świecie kulinarnym, nie wiem, może jakiś zajebisty krytyk czy coś. W każdym razie ktoś ważny w jego świecie. Przynajmniej tak się Xavierowi wydawało. Znaczy, wydawało ju się, że to ten koleś. Ale bywa, każdemu może się przydarzyć! Nieświadom swojej okropnej pomyłki bez ogródek ruszył do mężczyzny. Na oko wygladał na całkiem w jego wieku. To o wiele bardziej ośmieliło chłopaka.
- Cześć.- Przysiadł się bez jakiegokolwiek zaproszenia. - Szczerze mówiac, nigdy nie wpadłbym na to, ze ciebie spotkam aż tutaj!- Dlaczego był taki... otwarty? Nie wiem, może nagle poczuł, ze to jego życiowa szansa. Taka osobistość, która on może poznać na żywo, uścisnać mu dłoń, a kto wie, może wziać autograf!
_________________
<div style="background-color: #fafafa; width: 360px; height: 150px; padding: 6px; border-bottom: 3px solid #d6deea"><div style="text-transform: uppercase;color: #f4c735;text-shadow: 1px 1px 0.3px #aaa;font-size: 18px;font-family: AMGDT;text-align: center; letter-spacing: -1px;">Xavier Donov<div style="font-family: Roboto; font-size: 11.5px; color: d0d0d0; line-height: 14px; text-align: center; margin-top: 1px;">I spokój wielki, tylko babelki, na morza dnie!<div style="text-align:right; width: 370px; margin-top: -15px;"><a href="http://kateislazy.tumblr.com/" style="text-decoration:none;color: #ddd; font-size: 6px; font-family: arial;">c
[Profil]
   
 
Logan Frost


Wysłany: 2017-07-26, 12:36   

Logan czekał i czekał.. aż w końcu się doczekał. Jego zdaniem chłopak się spóźnił, ale przecież ważne, że w ogóle przyszedł. Na poczatku popatrzył na niego niepewnie i zmierzył go wzrokiem od góry do dołu... W końcu trzeba wiedzieć co się bierze. Przez chwilę coś mu nie pasowało, jakby trochę obraz ze zdjęcia różnił się od tego co widzi teraz.. no ale to co widział mu się podobało, więc nie miał zamiaru dłużej rozmyślać nad tym, czy chłopak jest podobny do tego ze zdjęć czy też nie. Skoro się przysiadł to widocznie rozpoznał Logana i nie ma co doszukiwać się tutaj drugiego dna. Było ono najmniej ważne.
Frost zupełnie się nie spodziewał, że ani on, ani ten drugi nie sa tym kim być powinni. -Cześć.- odpowiedział uśmiechajac się lekko, dobrze, był pewny siebie skoro od razu się przysiadł. Logan nie siedział w świecie gastronomicznym, więc nie miał pojęcia, że może być do kogoś tam podobny. Wcześniej nawet nikt mu nic takiego nie mówił.
Zmarszczył brwi na kolejne słowa chłopaka, próbujac je zinterpretować na milion różnych sposobów, tak żeby pasowały do ich spotkania. Nie pasowały, bo co to w ogóle miało znaczyć.. przecież tutaj się umówili właśnie. -Aż tutaj? - zapytał. No ale co poradzić, każdy ma jakieś swoje dziwactwa i może ten chłopak przed nim, też je miał. -To dość fajne miejsce.- Logan lubił ten bar, pewnie dawali tutaj dobre drinki albo miał chody u barmana.
_________________
Criticize.
You don't analyse me 'cause,
You can see what I'm trying to be, trying to be.
I've been lost and I've been blinded by,
All the things that I've seen.
[mru]
[Profil]
   
 
Xavier Donov


Wysłany: 2017-08-02, 13:29   

A Xavier nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że się spóźnił! Może dlatego, ze przecież wcale się nie umówili, a to wszystko to tylko zwykły splot wypadków? Ale takie pomyłki bywaja w życiu i zazwyczaj sa zabawne.
Oj tam, nie powinien ufać tak bezgranicznie temu, co widział czy czytał w internecie. Przecież wielu wybiela i zmienia swój wizerunek, bo i tak wszystko wyjdzie na żywo. Można mieć zajebisty charakter, ale chujowy wyglad. I wtedy jesteś na straconej pozycji! A jak będziesz super pisał, a będziesz miał oszukane profilowe to jeszcze ewentualnie jest jakaś szansa, że coś utrzymasz z relacji mimo kłamstwa! Na pewno większa niż mówienie samej prawdy.
Ale mam nadzieje, że profilowe tamtego ziomeczka nie biło bardzo na głowę rzeczywistości.
Uśmiechnał się lekko.
- To myślę, że właścicielowi tego baru byłoby miło, gdyby to usłyszał. Pewnie mój szef zazdrości już, w tym momencie. Ale co zrobić, przecież my jesteśmy wysoko postawiona restauracja, będziemy mieć mniej opinii niż bar czy pub. Więcej osób w dzisiejszych czasach chodzi do baru niż do restauracji. Tam to tylko na jakieś takie ważniejsze randki czy spotkania biznesowe. Albo oświadczyny i takie tam rzeczy.- Chyba Xavier był mocno pod wrażeniem, ze spotkał kogoś sławnego. Hihihi... :P
_________________
<div style="background-color: #fafafa; width: 360px; height: 150px; padding: 6px; border-bottom: 3px solid #d6deea"><div style="text-transform: uppercase;color: #f4c735;text-shadow: 1px 1px 0.3px #aaa;font-size: 18px;font-family: AMGDT;text-align: center; letter-spacing: -1px;">Xavier Donov<div style="font-family: Roboto; font-size: 11.5px; color: d0d0d0; line-height: 14px; text-align: center; margin-top: 1px;">I spokój wielki, tylko babelki, na morza dnie!<div style="text-align:right; width: 370px; margin-top: -15px;"><a href="http://kateislazy.tumblr.com/" style="text-decoration:none;color: #ddd; font-size: 6px; font-family: arial;">c
[Profil]
   
 
Logan Frost


Wysłany: 2017-08-05, 11:32   

Takie pomyłki sa zabawne ale zobaczymy na ile rozbawiony będzie np Logan. Generalnie okaże się przecież, że po prostu ktoś go wystawił i gdyby nie pomyłka Xaviera, siedziałby tu teraz sam, albo już właśnie zbierałby się do domu. Nic miłego, randki przez internet nie wychodziły mu zbyt dobrze. Jednak jak na razie żył w przekonaniu, że chłopak przed nim przyszedł tutaj specjalnie. tymczasem rzeczywistość była całkowicie inna.
Myślę, że to co Logan zobaczył w rzeczywistości podobało mu się bardziej niż to co widział na zdjęciu profilowy. Pewnie za wiele tam nie było widać. Nie było to najważniejsze, najważniejsze, że od razu się nie rozczarował i wydawało się, że i jeden i drugi chce tutaj być.. w innym celu ale trudno.
Popatrzył na niego i nie bardzo wiedział o czym chłopak mówi, nie miał pojęcia o co chodzi. Jednak uznał, że to musi mieć jakiś sens i starał się wyłapać z tego jakieś najważniejsze informacje. -Nie wiedziałem, że moja opinia jest aż taka ważna.- zaśmiał się. -Jednak wolę chodzić w takie miejsca, do restauracji chodzę rzadko, w takich wyjatkowych sytuacjach jedynie.- wytłumaczył, chociaż nie wiedział czy coś trzeba było tłumaczyć. -A ty czym się zajmujesz?- zapytał, bo wywnioskował, że chłopak pracował w restauracji, więc chciał wiedzieć dokładniej czym się tam zajmował. Nie rozmawiali o takich rzeczach na czacie.
_________________
Criticize.
You don't analyse me 'cause,
You can see what I'm trying to be, trying to be.
I've been lost and I've been blinded by,
All the things that I've seen.
[mru]
[Profil]
   
 
Xavier Donov


Wysłany: 2017-08-06, 20:24   

No chyba się nie oburzy na takiego uroczego Xaviera, który nie robił sobie z niego beki tylko naprawdę się pomylił! Sławne czy tez znane osoby powinny nosić przy sobie jakieś plakietki, ze to one, żeby nie było właśnie takich sytuacji. Albo takich jak niektórzy aktorzy opowiadaja, że ktoś się im przygladał i przygladał to uśmiechnęli się do nich lub podnieśli rękę, a ci do nich z tekstem "a wiesz, bo jestes podobny do tego aktora co gra gdzieśtam" i sobie szli. I wtedy chyba jest ci przykro, bo halo, przecież to ty jesteś tym aktorem! No, ale... ja nie wiem jak sie wtedy czujesz, czy jest ci przykro czy na przykład odczuwasz ulgę, bo masz bad hair day i nie musiałeś pozować do zdjęcia. Nie jestem fejmem, nie znam się.
No raczej, ze na bank Xav był lepszy niż jakieśtam czyjeś profilowe...
Zawsze mógł uznac, ze chłopak pieprzy bez sensu, bo na przyklad się stresuje. Albo ma za duzo myśli naraz i jego mowa nie nadaża za rozumem. Dlatego też jest taki gadatliwy.
- Ale jestes zabawny!- Dał mu kuksańca w ramię, ale za moment spoważniał besztajac się w myślach. Co on sobie wyobrażał, halo! Mózg, ziemia do Xaviera. Dlatego usiadl już prosto i założył sobie ręce prawie na klatce piersiowej coby go już nie kusiło.
- Ja do barów tylko jak mam wolne i jak musze coś załatwić. A ze wolne mam rzadko, nie no, nie mogę narzekać, ale połowę wolnego przesypiam, a druga ... mogę sobie połazić po barach.- Jeszcze pieprzył piate przez dziesiate, ale jakos to ciagnał.
- A... kucharzę sobie własnie w tej naszej restuaracji. Mógłbym kiedyś coś dla ciebie ugotować. Usmażyć. Uwędzić. Upiec...- Zwolnij, Xavier! Przedawkowałeś kofeinę?
_________________
<div style="background-color: #fafafa; width: 360px; height: 150px; padding: 6px; border-bottom: 3px solid #d6deea"><div style="text-transform: uppercase;color: #f4c735;text-shadow: 1px 1px 0.3px #aaa;font-size: 18px;font-family: AMGDT;text-align: center; letter-spacing: -1px;">Xavier Donov<div style="font-family: Roboto; font-size: 11.5px; color: d0d0d0; line-height: 14px; text-align: center; margin-top: 1px;">I spokój wielki, tylko babelki, na morza dnie!<div style="text-align:right; width: 370px; margin-top: -15px;"><a href="http://kateislazy.tumblr.com/" style="text-decoration:none;color: #ddd; font-size: 6px; font-family: arial;">c
[Profil]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 7