Poprzedni temat «» Następny temat
Czytelnia
Autor Wiadomość
So HaJoon








21

Student Medycyny

ten chińczyk co uciekł z pola ryżu hehe

Southend

Wysłany: 2018-12-31, 01:46   
  

  
So HaJoon

  
Live, even if all of them want you dead.


Być może chłopak nie był nawet do końca świadomy tego, że zdziwienie odbiło się na jego twarzy. Hajoon mimowolnie odwrócił głowę w bok. To nie był dobry pomysł. Mógł po prostu znaleźć książkę sam, w końcu kilka dodatkowych minut i tak nie miało go nijak zbawić. Nie zdążył wymruczeć żadnego "nieważne" ani się oddalić, gdy zamiast tego otrzymał informację, która sprawiła że zaprzestał prób oddalenia się.
Odpuść Hajoon, po prostu odpuść. Nic się nie stanie jeśli ten jeden raz skorzystasz z czyjejś pomocy.
Zawiesił na nim spojrzenie, posłusznie ruszając w ślad za nim. Nieszczególnie zastanawiał się nad tym dlaczego właściwie wiedział gdzie znajduje się jego tytuł. W końcu był prawie pewien, że nie są na jednym kierunku. Prawie. Prawda była bowiem taka, że jego negowanie osób dookoła osiągnęło tak zaawansowany stopień, by wszyscy jawili się dla niego jak kompletnie niewidoczne cienie. Zupełnie jakby ich twarze same skrywały się przed jego wzrokiem, na skutek postanowienia które wbił sobie zbyt głęboko by ot tak z niego zrezygnować. Gdy stanęli przed regałem sam zaczął przeszukiwać go wzrokiem i wyciągnął rękę po odpowiedni tytuł. Jasnowłosy był jednak szybszy. Nic dziwnego, że Hajoon błyskawicznie powstrzymał własną dłoń i cofnął się o krok, zwiększając przestrzeń pomiędzy nimi.
Chwilę później książka wylądowała w jego rękach. Nie odezwał się ani słowem, patrząc w milczeniu jak chłopak znika mu z oczu. Opuścił powoli dłoń z tomem w dłoni, zerkając w bok na inne tytuły. Nie wziął jednak żadnego z nich, zamiast tego udając się do jednego z wolnych i przede wszystkim pustych stolików niedaleko bibliotekarki, oferujących mu spokój i ciszę. Właśnie za to lubił czytelnię. Gdy ktokolwiek próbował mu przeszkadzać, momentalnie otrzymywał w zamian ostry wzrok kobiety, która wyraźnie zamierzała przestrzegać wszelkich zasad. Był pewien, że gdzieś pod deskami budynku miały swoje gigantyczne lochy, w których zamykały tych, którzy naruszali tutejszą harmonię.
Siedział przy stoliku około dwóch godzin, przerzucając stronę po stronie, nim jego uwagę zwróciła pojedyncza wibracja w kieszeni. Wiedział, że to sygnał powrotu do akademika. Podniósł książkę zabierając ją do bibliotekarki, wpisał się na listę i opuścił budynek nieco bardziej żwawym krokiem niż zwykle.

zt.
_________________
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 8