Poprzedni temat «» Następny temat
Czytelnia
Autor Wiadomość
Brentwood


Wysłany: 2017-06-24, 14:03   Czytelnia
  

  
Brentwood

  
your favourite place on earth


[Profil]
 
 
Rhea Aldridge








31

Były pilot/bibliotekarka

diazepamy, xanaxy i vicodiny

East Brentwood

multikonta: Max, Jayden, Ellis, Erwin, Dani, Kenai, Terry



Wysłany: 2017-08-03, 14:30   
  

  
Rhea Jaime Aldridge

  
Let's pretend I give a shit and leave it at that


/poczatek

Niby powinna siedzieć za jakimś biurkiem, jak na prawdziwa bibliotekarkę przystało, ale w sumie to miała to głęboko w poważaniu. Szczególnie po kilku łykach z aluminiowej piersiówki, zawierajacej whisky. Albo brandy. Wszystko jedno. Przypominała bardziej osobę siedzaca tu za karę, niż pracownika z prawdziwego zdarzenia. Tak naprawdę, nigdy nie przyszło jej do głowy, że skończy w takim miejscu. Nawet nie brała pod uwagę takiej ewentualności! Ona była stworzona do zgoła innych rzeczy. Latania, mówienia do mikrofonu przy zestawie specjalistycznych słuchawek, wznoszenia się ponad linię chmur, za sterami ogromnej maszyny. Jeśli ktoś spodziewał się widoku stereotypowej bibliotekarki, w długiej spódnicy, pamiętajacej wybuch II Wojny Światowej, okularach i trzewikach, które za gustowne uznałby jedynie jej nieżyjacy dziadek, musiał się zwyczajnie zawieść. Rhea miała na sobie wytarte dżinsy, trampki i szara koszulkę, pachnaca ni to alkoholem, ni to perfumami. Czymś pomiędzy. Bibliotekarka, wersja limitowana.
Siedziała sobie wygodnie przy zapalonej lampce, stojacej na stoliku, z nogami położonymi na krzesełku, stojacym naprzeciwko. O tej godzinie i tak nie pojawiało się tu zbyt wielu ludzi. Zostało sześćdziesiat minut do zamknięcia, a jedyni klienci, jacy wpadali, to ci, oddajacy ksiażki. Po za tym, Rhei nie bardzo chciało się kursować od jednego regału do drugiego, wytężać wzrok, w poszukiwaniu odpowiednich egzemplarzy. Jeszcze trzy-cztery głębsze łyki z piersiówki i zacznie mylić atlas geograficzny z kamasutra. To mogłoby być problematyczne. Ludzie, dajcie jej siana. Już wystarczajaco się zmęczyła, siedzac w miejscu, nie robiac nic szczególnie porywajacego. Nie była zwolenniczka przegladania miliona stron internetowych, fejs jej nie jarał, a reszta aplikacji była dla niej strata czasu.
Śledziła uważnie litery w ksiażeczce, jak mówiła okładka – 1000 dowcipów na każda okazję. Ręce opadaja. Jeden bardziej suchy od drugiego. Mimo wszystko, zdarzyło jej się parsknać pod nosem, bo pod wpływem alkoholu dużo rzeczy było śmiesznych. Twarz najlepszego kumpla, kreskówkowe twory, ślizgajace się na skórce od banana.
Niespodziewanie, usłyszała dźwięk otwierajacych się drzwi. Zmarszczyła odrobinę brwi, podnoszac wzrok z ksiażeczki. Komuś się nudzi, że postanowił wejść do biblioteki o tej godzinie?
_________________



[Profil]
 
 
Nina Reyes








27

trust me, i'm a biotechnologist

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Winter, Ivy, Philippa, Dale, Mordechai, Dayami, Tinsley

nieobecność: odkopię się kiedyś z tych postów, zobaczycie

Wysłany: 2017-08-03, 22:03   
  

  
Nina Reyes

  
my hair smells like chocolate


Po wszystkim!

Wcale jej się nie nudziło. Wręcz przeciwnie, w zwiazku z prowadzonymi przez siebie badaniami miała mnóstwo roboty, a odkad w alkoholowym amoku spotkała Fremy, nie mogła się na niczym skupić. W ostatniej chwili wyłaczała prad w elektroforezie, zmieniała probówki pod kolumna, myliła się w obliczeniach i zapominała protokołu. Zapomniała też, że miała przyjść wczoraj do biblioteki, aby doczytać kilka rzeczy, jakie potrzebne byłyby jej dzisiaj w labie. Nie miała już na to rano czasu, na szczęście zorganizowała sobie pracę inaczej, ale po ksiażkę i tak musiała przyjść. Przedłużyło jej się trochę, nim wyszła z uniwersyteckiego budynku, więc szybkim krokiem parła do biblioteki, gdzie wpadła niemal zdyszana. Przynajmniej godzin otwarcia nie pomyliła i nie odbiła się od drzwi. A tak na dobra sprawę, to chyba specjalnie by jej to już nie zdziwiło.
Cicho dyszac oparła się o biurko i spojrzała na siedzaca za nim kobietę. Uniosła brwi ze zdziwieniem, widzac pozycję, w jakiej tamta się znajdowała, ale na ten temat nie odezwała się ani słowem. Zreszta, potrzebowała jeszcze chwili, żeby złapać oddech i wyrzucić z siebie cokolwiek. W końcu wciagnęła głęboko powietrze.
- Dobry wieczór, ma pani może Chromatynę Wolffe'a? - uśmiechnęła się do niej czarujaco, wciaż próbujac unormować oddech. Nazwisko chyba powinno pani wystarczyć, no nie? Ewentualnie dział. No ale dobra, dzieciak po liceum ogarnia, w którym dziale może znaleźć się chromatyna, więc pani w bibliotece też powinna. Jakiegoś wykształcenia chyba od niej wymagali.
_________________


I read between the lines and touched your leg again
[Profil] [WWW]
   
 
Rhea Aldridge








31

Były pilot/bibliotekarka

diazepamy, xanaxy i vicodiny

East Brentwood

multikonta: Max, Jayden, Ellis, Erwin, Dani, Kenai, Terry



Wysłany: 2017-08-04, 01:20   
  

  
Rhea Jaime Aldridge

  
Let's pretend I give a shit and leave it at that


Obserwowała zbliżajaca się dziewczynę, niby to od niechcenia, zerkajac co chwilę na drukowane litery, nie zwracajac na niego równocześnie większej uwagi. Teraz poświęciła ja osobie, stawiajacej kolejne kroki w jej kierunku. Niestety, będzie się musiała odezwać w pewnym momencie. Chyba, że jednak będzie miała do czynienia z niemowa? Wtedy się niestety nie dogadaja, bo Aldridge nie umiała w migowy ani trochę. Ewentualnie mogłyby między soba pisać na kartce, to też całkiem dobre wyjście! Mówienie było takie wyczerpujace… Przynajmniej w tej chwili, w tym momencie, doprawionym smakiem alkoholu z piersiówki, znajdujacej się aktualnie w kieszeni jej dżinsów.
Ciemnowłosa wyrzuciła z siebie tyle niezrozumiałych słów, że Rhea spojrzała na nia z zaskoczeniem.
- Chromaty-… co? - powtórzyła po dziewczynie, marszczac brwi. - To imię czy tytuł?
Jakiś wybitny naukowiec czy poeta rzeczywiście mógł się nazywać Chromatyna Wolffe. Ciekawe co rodzicom w głowach siedziało, kiedy decydowali się na takie wyjatkowe imiona. A no tak, jej wcale nie byli lepsi. Naczytali się mitologii, to teraz miała w dowodzie takie, a nie inne miano. Na szczęście, szło się do tego przyzwyczaić. Co miała powiedzieć o swoich braciach, noszacych imiona cholernych nimf?
Zmierzyła nieznajoma od dołu do góry, okładajac na stolik ksiażeczkę z dowcipami.
- Muszę zobaczyć czy ktoś jej nie gwizdnał… znaczy się, wypożyczył - wstała niechętnie, czujac jak świat zaczyna wirować. Pięknie. Ten stan był właśnie największym plusem przy spożywaniu alkoholu. I zarazem minusem. Każda akcja ma swoje konsekwencje. Oby nie był nia kac z rana. Jakoś z niej uleca te procenty, tuż przez tym jak zaśnie. Miała nadzieję, że alkohol zadziała i zamiast rozbijajacego się samolotu, przyśni jej się pizza z podwójnym serem. Tak, to byłoby spoko.
- Czemu tak dyszysz, ktoś cię gonił? - zapytała, siadajac przy biurku z komputerem. Zerknęła na drzwi, zupełnie, jakby po chwili miał z nich wyskoczyć podejrzany typ. Z nożem w ręku. Albo bardziej klasycznie - z odpalona piła łańcuchowa. Nie pisała się na udział w żadnym horrorze, przynajmniej nie teraz. Chciała jedynie odrobiny spokoju.
Zmarszczyła brwi, przygladajac się uważnie literom na ekranie monitora. Weszła w odpowiednia aplikację, ale po chwili ponownie wbiła wzrok w dziewczynę, stojaca gdzieś obok. Całkiem przyjemna się wydawała z wygladu. No tak, ksiażka.
- Możesz mi to przeliterować? - tak ze słuchu to każdy sobie może… walnać kilka błędów na raz. Angielski język, trudny język.
_________________



[Profil]
 
 
Nina Reyes








27

trust me, i'm a biotechnologist

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Winter, Ivy, Philippa, Dale, Mordechai, Dayami, Tinsley

nieobecność: odkopię się kiedyś z tych postów, zobaczycie

Wysłany: 2017-08-07, 00:11   
  

  
Nina Reyes

  
my hair smells like chocolate


Reyes nie miała problemów z mówieniem, chyba że ktoś wyjatkowo ja ośmielał. Ale nie była też niemiła, nie przeżyła traumy i nie zapijała się w alkoholu. Bibliotekarka nie mogła być człowiekiem onieśmielajacym. Co prawda ta, na która teraz patrzyła Nina nie miała nic wspólnego ze stereotypowa bibliotekarka, ale to niewiele znaczyło.
Jej zdaniem pytanie, które zadała wcale nie było skomplikowane. Podała nazwisko, podała skrócony tytuł, ale wystarczyło, aby kobieta spojrzała pod W i na pewno znalazłaby tę ksiażkę, gdyby tam była. Była jednak wyrozumiała i mogła przyjać do wiadomości, że tamta była zmęczona, miała zły dzień czy... no, nie ogarniała, bo jako bibliotekarka była chyba ciut bardziej humanistka. Wszystko było do nadrobienia!
- Uhm, przepraszam. Tytuł to Chromatyna: struktura i funkcje, autorem jest Alan Wolffe - chyba bardziej dokładnie powiedzieć tego nie mogła? No, mogła podać jakieś numerki, ale raczej nie miała możliwości ich znać, do kartoteki dostęp miała ta pani, nie ona. Gdyby nie to, że na następna postać chciałam Tomeczka, to bym nazwała ja Chromatyna... Uśmiechnęła się na widok tego, że pani za biurkiem zaczyna wykazywać jakieś zaangażowanie. Nie wymagała od niej przecież niczego więcej, jak tylko znalezienia tej ksiażki. Zaśmiała się krótko, powoli regulujac oddech. - Nie, po prostu bałam się, że nie zdażę. Nie byłam pewna, do której macie otwarte - wzruszyła ramionami. Jeszcze nigdy nikt jej nie gonił z żadnym ostrym narzędziem, pewnie pomijajac brata, bo czy może być fajniejsza zabawa, niż ganianie się z bratem pod domu z nożem w ręku? Ja nie wiem, ale znajomi z sasiedztwa uznali to za spoko anegdotkę. - Jasne - skinęła głowa i zaraz dokładnie przeliterowała nazwisko i przynajmniej poczatek tytułu. Nie zajaknęła się przy tym ani razu, upewniała się tylko, że bibliotekarka nadaża.
_________________


I read between the lines and touched your leg again
[Profil] [WWW]
   
 
Rhea Aldridge








31

Były pilot/bibliotekarka

diazepamy, xanaxy i vicodiny

East Brentwood

multikonta: Max, Jayden, Ellis, Erwin, Dani, Kenai, Terry



Wysłany: 2017-08-07, 21:19   
  

  
Rhea Jaime Aldridge

  
Let's pretend I give a shit and leave it at that


Nie powinna od niej zbyt wiele wymagać o tej godzinie, na dodatek w stanie upojenia alkoholowego, czego Nina mogła nie zauważyć. Ludzie sa przecież różni. Mogła zwyczajnie uznać, że ten typ tak ma i tyle. Niektóre bibliotekarki też potrafiły być dziwne. Chociażby ta babka po sześćdziesiatce, która czasami widywała, łypiaca na każdego, kto przemierzał regały w poszukiwaniu upatrzonych tytułów. Jej koleżanka z innej zmiany. Tak, wszędzie kręcili się złodzieje… wejda do biblioteki, spakuja Kinga pod kurtkę, a później sprzedadza na Ebayu, jako wydanie limitowane. Rhea nawet by pochwaliła, gdyby komuś się udało. Trzeba sobie jakoś radzić w życiu.
Nigdy nie czuła się za specjalnie humanistka, umysłem ścisłym również. O wiele bardziej interesował ja sport i machanie kijem od softballa. Kiedy biegała od jednej bazy do drugiej, w obcisłych spodenkach, wtedy czuła, że żyje. Dawała upust całej frustracji i złości, skierowanej na rodziców-dziwaków. Najważniejsze, iż znalazła kogoś, to ja zaakceptował, nie naśmiewał się z Aldridge’ów. Rhea raczej wydawała się być pozytywna osoba, nie czciła greckich bogów, a raczej próbowała się kompletnie odciać od tych spraw. Mitologia wydawała się całkiem znośna, niestety, matka z ojcem sprawili, że jej ustach pojawiała się gorycz, ilekroć ktoś o niej wspominał.
Kiwnęła głowa, zadowolona ze szczegółowego opisu ksiażki. No teraz to ona ogarnie raz dwa! A przynajmniej powinna. Obejdzie się bez numerków, spokojna głowa. Aż z takimi szczegółami nie musiała jej wyjeżdżać.
Chromatyna w wydaniu męskim też mogłaby przejść. Różne, chore pomysły przychodziły rodzicom do głowy, jeśli rozchodziło się o nadawanie imion swoim pociechom.
- Jeszcze przez godzinę - mruknęła, z nosem przyklejonym do monitora. W przenośni oczywiście. Zerknęła na cyferki w prawym, dolnym rogu, tak zwany zegarek.
- A właściwie to za czterdzieści minut zamykam - ona jest ta, kto ma władze na tym rewirze. Nina znalazła się na jej terytorium, na dodatek w pojedynkę. Podstępna bibliotekarka bywa podstępna. Niestety teraz jej zmysły odrobinę wariowały, więc Reyes nie miała się czego obawiać. Co najwyżej, kilku głupot, opuszczajacych usta tej ciemniejszej brunetki.
Zaczęła uważnie wpisywać kolejne literki, tym razem nie mylac się ani razu. Owacje na stojaco się należa.
- O, jest - poczuła potrzebę dorzucania komentarzy do tego, co aktualnie robiła. Zerknęła w stronę regałów, podnoszac się z krzesła przy biurku.
- Ksiażkę możesz trzymać do miesiaca, chyba, że przyjdziesz za jakiś czas i przedłużysz - kontynuowała rzeczowym tonem, podażajac do właściwej, jak jej się zdawało alejki. Ksiażki naukowe były aktualnie upchnięte na oddzielnej półce, czekajac aż ktoś je łaskawie posortuje.
- Pamiętaj, żeby nie zostawiać jej blisko kubka z kawa - pouczyła jeszcze, podejrzewajac, że ma do czynienia ze studentka. Wręczyła jej pierwsza ksiażkę, która uważała za tę, opatrzona nazwiskiem Wolffe’a. Niestety, okazał się to wolumin zupełnie inny, opisujacy stosunek analny, autorstwa niejakiej Webb. Ten na W, tamten na W, pierdolca można dostać!
- Och, a to skad się tu wzięło? - zmarszczyła brwi, patrzac na okładkę. Bez większego wstydu odwróciła się z powrotem do regału, próbujac upolować odpowiedni tytuł. Od ładnej strony się zaprezentowała, nie ma co.
_________________



[Profil]
 
 
Nina Reyes








27

trust me, i'm a biotechnologist

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Winter, Ivy, Philippa, Dale, Mordechai, Dayami, Tinsley

nieobecność: odkopię się kiedyś z tych postów, zobaczycie

Wysłany: 2017-08-13, 01:05   
  

  
Nina Reyes

  
my hair smells like chocolate


Bibliotekarz to taki zawód, w którym ludzie czasami maja nierówno pod sufitem. Podobnie antykwariusz. Tacy maja swój świat i niespecjalnie potrafia się dostosować do tego zewnętrznego. Skoro nie spędzało się z nimi aż tak wiele czasu, to pozostawało jedynie to zaakceptować. Nina też nie bardzo co innego mogła zrobić. Musiała wykazać się cierpliwościa do brunetki, by pozyskać ksiażkę, jaka chciała i nie pokazywać się tu przez kolejny miesiac.
- Zapamiętam na przyszłość i nie będę tak biegać - kiwnęła głowa z uśmiechem. Może następnym razem po prostu nie zapomni i wyjdzie wcześniej albo zajdzie w drodze do pracy. Możliwości było wiele, ale Nina była jedna z osób, które uczyły się na błędach, nawet cudzych, więc co dopiero swoich. Uśmiechnęła się szerzej, słyszac, że pozycja, której potrzebowała, jest dostępna. Przestapiła z nogi na nogę z lekkim zniecierpliwieniem. Chciała już ja dosłać w łapki! Nie zamierzała jednak kobiety pospieszyć, więc jedynie kiwała głowa, słuchajac pouczeń. Zupełnie tak, jakby pierwszy raz w życiu miała korzystać z ksiażki.
Na pewno pierwszy raz taka miała trzymać w rękach. Miała nadzieję, że to już, teraz, dostanie ja! Wyciagnęła więc ręce, aby przejać tomisko, które jednak okazało się szczuplejsze, niż się spodziewała. Dopiero okładka wyjaśniła jej, dlaczego. Z jej gardła wydobył się krótki i niezbyt głośny, za to pełen zdziwienia krzyk, a zaraz potem odłożyła ksiażkę na biurko i odsunęła ja od siebie na drugi brzeg. Gdyby nie to, że szanowała ksiażki, pewnie upuściłaby ja z hukiem, ale jakimś cudem udało jej się powstrzymać. Nie była fanka takich perwersji, z penisami w ogóle nie miała zbyt wiele do czynienia, a jej doświadczenie seksualne oscylowało wokół niewielkich wartości, więc przy okazji jej policzki odrobinę się zarumieniły. Miała spędzić czas miło, z białeczkami i kwasikami, a nie myślac o analach. Cały wieczór do dupy, że tak to ujmę.
_________________


I read between the lines and touched your leg again
[Profil] [WWW]
   
 
Rhea Aldridge








31

Były pilot/bibliotekarka

diazepamy, xanaxy i vicodiny

East Brentwood

multikonta: Max, Jayden, Ellis, Erwin, Dani, Kenai, Terry



Wysłany: 2017-08-14, 01:21   
  

  
Rhea Jaime Aldridge

  
Let's pretend I give a shit and leave it at that


Zewnętrzny świat wydawał się kompletnie nudny, w zestawieniu z historiami z tych wszystkich ksiażek. Może jedynie z pominięciem tych naukowych publikacji. Jeśli trzeba było coś wkuć, nawet zwykłe wpatrywanie się w ścianę wydawało się bardziej ekscytujacym zajęciem.
Uniosła odrobinę brwi, słyszac reakcję studentki na ksiażkę z wymownym tytułem. Ona na pewno studiowała? Takie tematy jak nic przewijały się w akademikach i innych miejscach, gdzie studentów było pełno. Niestety, jej nie było dane przekonać się na własnej skórze. Rodzice byli za mało ogarnięci w tych sprawach, a kiedy Rhei udało się wygrać pewna sumkę w grach hazardowych, od razu pomyślała o samolotach. Z niektórymi rzeczami trudno było się rozstać. Co do miłości odnośnie latania w przestworzach była pewna. Szkoda, że jej kariera pilota zakończyła się w tak nieprzewidywalny sposób, zostawiajac po sobie nieprzyjemne widmo wspomnień, będacych ekstremalnie realnymi w godzinach wieczornych.
- Spokojnie, ona nie gryzie - zmarszczyła brwi, próbujac stłumić niespodziewane czknięcie. - Chyba.
To nie żadna Potworna Księga Potworów. Mimo wszystko, Rhea również nieszczególnie się zaczytywała w takich ksiażkach. Wolała na razie poświęcić czas klasykom. Tego czasu miała aż nadto, bo jeśli nie przesiadywała między regałami, to ciagnęła alkohol z flaszki, w swoim mieszkaniu. Nie przeszkadzał jej aż tak bardzo ten brak ruchu. Nie żeby w ogóle mogła biegać. Pewnie jakoś by jej szło, ale jedna z nóg nadal się buntowała. Laski, tej drewnianej jak na razie również nie używała, więc nie było aż tak tragicznie. Najwyżej podeprze się innym rodzajem laski. Tak, to już znacznie przyjemniejsza wizja.
- Tutaj coś powinno być - zdjęła z regału kilka większych ksiażek i położyła je z lekkim łupnięciem na stole. Zachęciła dziewczynę ruchem dłoni, aby przebiegła wzrokiem po tytułach. Wybierz sobie!
Rhea tymczasem wzięła do rak ksiażkę ze stosunkami analnymi i otworzyła na randomowej stronie. Zmarszczyła brwi, zrobiła nietęga minę i odwróciła się z powrotem w stronę krótkiego regału od wszystkiego
- Nope - zamknęła ksiażkę i włożyła gdzieś między inne, notujac sobie w pamięci, aby odłożyć ja do innego działu. Kiedyś.
Poczuła nieodparta chęć skosztowania kolejnej dawki alkoholu, dlatego też sięgnęła dyskretnie do kieszeni spodni, aby wydobyć z niej piersiówkę. Odkręciła ja szybko i przechyliła do ust biorac spory łyk. Alkohol przestał już zostawiać na języku cierpki posmak. Z każdym kolejnym łykiem smak był mniej odtracajacy. Cóż, zdażyła się przyzwyczaić.
Odwróciła się z powrotem do dziewczyny od ksiażek, chowajac piersiówkę z powrotem do kieszeni.
- Jak tam, znalazłaś? - żeby nie było, że sobie leci w kulki, przybliżyła się do stolika i oparła dłonie na jego krawędzi, zerkajac na ksiażki.
_________________



[Profil]
 
 
Nina Reyes








27

trust me, i'm a biotechnologist

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Winter, Ivy, Philippa, Dale, Mordechai, Dayami, Tinsley

nieobecność: odkopię się kiedyś z tych postów, zobaczycie

Wysłany: 2017-08-22, 00:40   
  

  
Nina Reyes

  
my hair smells like chocolate


Nina nie była pierwszoroczniaczkiem, który wyrwał się spod nadzoru rodziców i poznaje wszystkie uroki samodzielnego życia, łacznie z upijaniem się z koleżkami studencikami i poznawaniem wzajemnie swoich stref erogennych. Daleko jej było do tego. Skupiała się teraz na nauce i na karierze i jakoś ciężko było jej wyobrazić sobie, aby ktoś miał jej (komukolwiek) wkładać cokolwiek do odbytu. Najwidoczniej jej wyobraźnia też się starzała. No i nie mieszkała nigdy w akademiku, halo!
Zignorowała komentarz bibliotekarki, nie chciała tego sprawdzać. Zwyczajnie ja ksiażka zaskoczyła, tak? Spodziewała się czegoś kompletnie innego. Nawet bliższego rozmnażaniu niż anal... niekoniecznie bliższego nowotworom. Anyway, to na pewno nie było odpowiednie źródło do jej projektu.
Omijajac przykra ksiażkę zaczęła szperać w tomach wyjętych jej przez bibliotekarkę. Dziwne to było, bo przecież nie mówiła okładka była niebieska albo da mi pani coś od tego King Konga, ale podała konkretny tytuł, chyba łatwiej i szybciej byłoby to odnaleźć wodzac wzrokiem po grzbietach ustawionych na półce. I kobieta nie musiałaby tyle ksiażek nosić. Czy ona na pewno wie, jak powinna pracować bibliotekarka?
- Nie ma. Mogę wejść między regały i pomóc pani szukać? - wcale by jej nie zdziwiło, gdyby poszło jej lepiej niż bibliotekarce. No chyba, że mieli taki syf, że faktycznie nie idzie się w tym odnaleźć. A może ta pani właśnie tego od niej oczekiwała? Były różne biblioteki, czasem pani same wysyłały ludzi między regały, a inne stwierdzały, że to złodzieje i barbarzyńcy i na pewno zniszcza połowę zbiorów. Nina wolała spytać. Ale tej to byłoby chyba na rękę? Mogłaby usiaść i spokojnie dopić, co chciała, a nie chodzić i męczyć się ogladaniem ksiażek.
_________________


I read between the lines and touched your leg again
[Profil] [WWW]
   
 
Rhea Aldridge








31

Były pilot/bibliotekarka

diazepamy, xanaxy i vicodiny

East Brentwood

multikonta: Max, Jayden, Ellis, Erwin, Dani, Kenai, Terry



Wysłany: 2017-08-22, 15:43   
  

  
Rhea Jaime Aldridge

  
Let's pretend I give a shit and leave it at that


Gdyby wiedziała, że ma do czynienia z doktorantka, być może podeszłaby do tego polowania na podręcznik nieco poważniej. Nina wygladała dosyć młodo, po za tym, Rhea nie zawracała sobie w tym momencie głowy wiekiem klientki. Najważniejsze, że nie była stara i nie przypominała jej koleżanki po fachu, zerkajacej na podejrzanych czytelników, zza regałów.
Wyobraźnia jest bardzo przydatna rzecza! Nie ważne czy myślało się o wkładaniu sobie czegokolwiek. Po to sa studia, aby poruszać kontrowersje, spierać się z innymi studentami-rywalami, aby dowieść swojej racji na najbardziej wyszukane tematy. Jaka szkoda, że Aldridge nie było dane przeżyć takiej przygody. Za to część jej rodzeństwa studiowała i bardzo im w tym kibicowała.
Widziała na ekranie kolor, odrobinę nieostry, więc postanowiła wyjać wszystkie ksiażki, przypominajace tę konkretna. Nie jej wina, że nie potrafiła się skupić na literkach. Jasne, to krasnoludki ja poiły rumem na siłę i przestawiały ostrość w druku.
- Jeśli chcesz - wzruszyła ramionami, marszczac odrobinę brwi, gdy okazało się, że dziewczyna nie znalazła swojej Chromantydy. Chomatyny. No, tego czegoś.
Aż tak dużego syfu nie mieli, bez przesady. Co prawda, ksiażek było od groma, bo to przecież biblioteka, ale większość stała ładnie na półkach. Jedynie pojedyncze egzemplarze ginęły wśród tanich powieści, opowiadajacych nieszczęśliwe, miłosne historie. Takie ksiażki najczęściej schodziły, więc było ich najwięcej, proste. Razem z kryminałami, ale to już nieco bardziej wymagajaca literatura.
Nina nie wygladała jej na barbarzyńcę, niszczacego ksiażki. Z reszta, jak się trochę popsuje, to się sklei taśma, pokombinuje. Ostatecznie kupi nowa, żaden problem. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.
- Na pewno gdzieś tu jest - dodała zdecydowanym tonem, ponownie odwracajac się w kierunku regału od wszystkiego. Chyba, że kolor jej się pieprznał. Czerwony z niebieskim czy coś… okej, zdarzało jej się pić, ale przecież daltonistka to ona nie była. Zerknęła kontrolnie na zegarek. Powinna już powoli zamykać, ale przecież nie wyprosi tak po prostu studentki, mówiac na odchodnym, aby wpadła jutro. Już trudno, poświęci się dla tej jednej ksiażki.
_________________



[Profil]
 
 
Nina Reyes








27

trust me, i'm a biotechnologist

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Winter, Ivy, Philippa, Dale, Mordechai, Dayami, Tinsley

nieobecność: odkopię się kiedyś z tych postów, zobaczycie

Wysłany: 2017-08-26, 00:32   
  

  
Nina Reyes

  
my hair smells like chocolate


O niee, Nina za nic nie chciała sobie wyobrażać żadnego wkładania w odbyt czegokolwiek fuj, DEFINITYWNIE FUJ. Miała cipkę i cipka jej do tego wystarczyła, chociaż myśl o penisie wewnatrz niespecjalnie ja rajcował. Z jakiegoś powodu wolała dziewczynki. Nie mówiac już o tym, że wolała Frem, ale to już temat na kiedy indziej.
Niestety wśród ksiażek, które tym razem wyjęła bibliotekarka też nie było tej jednej jedynej, jej potrzebnej. A skoro dostała pozwolenie, nie zamierzała zbyt długo zwlekać. Jej też zależało na czasie, do tego nie chciała nikogo tu przetrzymywać. Chciała po prostu zabrać ksiażkę i się stad zabrać, jak najszybciej. Czekało na nia łóżeczko! Szukanie nie zajęło jej wiele czasu. Musiała dwie czy trzy minuty wodzić wzrokiem po rzędach grzbietów, aby zorientować się, na jakiej zasadzie sa posegregowane. W końcu jednak dojrzała wymarzony tytuł. Był prawie w zasięgu jej ręki. Tak blisko, a jednocześnie tak daleko.
- Mogłaby mi pani pomóc? Znalazłam, ale nie dosięgam - wcale nieśmieszne. Dzieliło je jakieś piętnaście centymetrów według google'a, także Rhei na pewno łatwiej będzie sięgnać do tomiska. A może miała gdzieś biblioteczna drabinę, taka przesuwana, jak czasem były na filmach? Tego Reyes nie mogła wiedzieć. Patrzyła jedynie z wyczekiwaniem na brunetkę, aż ta wykaże się chęcia pomocy. A skoro maja już ksiażkę, pozwolę Ci skończyć, bo wiem, że nabijasz posty, ja niestety za tydzień mam egzamin, w takiej dupie to nie byłam już dawno, zaczniemy coś nowego w połowie września!
_________________


I read between the lines and touched your leg again
[Profil] [WWW]
   
 
Rhea Aldridge








31

Były pilot/bibliotekarka

diazepamy, xanaxy i vicodiny

East Brentwood

multikonta: Max, Jayden, Ellis, Erwin, Dani, Kenai, Terry



Wysłany: 2017-08-27, 23:15   
  

  
Rhea Jaime Aldridge

  
Let's pretend I give a shit and leave it at that


Niektórzy mogliby powiedzieć, że to nawet lepiej mieć dwie dziury, niż jedna, ale to nie było w stylu Rhei. Chyba, że ich znajomość stałaby na nieco wyższym poziomie. Niestety, w tym momencie były dla siebie jedynie bibliotekarka i klientka. Czysto zawodowy kontakt, żadnego obgadywania rodzajów pozycji seksualnych. Mimo wszystko, nic co ludzkie nie było jej obce, nawet jeśli humanistka była z niej żadna. Dogadałaby się ze studentami.
Dała sobie spokój, gdy jednak nie udało jej się znaleźć odpowiedniej pozycji, w tym wypadku – podręcznika. Zmarszczyła brwi i odeszła od regału, urzadzajac sobie spacer po poszczególnych rzędach, próbujac przy okazji wytężyć umysł, skupić się na zadaniu. Nie szła zbyt szybko, za sprawa lewej nogi, buntujacej się od czasu pamiętnej katastrofy lotniczej. Literki nadal uparcie się rozmywały. Chyba jednak wypiła za dużo rumu. Nie spodziewała się jakichkolwiek klientów o tej godzinie.
W pewnym momencie dotarły do niej słowa studentki. A ja to nawet rozśmieszyło. Uśmiechnęła się szeroko, starajac się nie śmiać na głos. Jeszcze by się dziewczyna speszyła czy coś.
Podażyła w kierunku źródła głosu i już po chwili wyciagnęła rękę nad głowa Niny, aby podać jej odpowiednia ksiażkę. Tym razem bez anala w tytule.
Dosyć sprawnie doczłapała z powrotem do biurka, aby zeskanować kod przy ksiażce i wystukać coś na klawiaturze komputera. Uśmiechnęła się jeszcze do dziewczyny na odchodne, nim wyłaczyła urzadzenie. Już wcześniej ogarnęła swoje rzeczy, leżace w plecaku, pod biurkiem, więc nie tracac czasu, sięgnęła po niego i pękiem kluczy ruszyła do drzwi wejściowych, aby skończyć pracę. Zaraz… ten od wejściowych miał czerwona czy fioletowa zawieszkę?

/zt
_________________



[Profil]
 
 
Phoenix Callahan








29

nauczycielka

Downtown Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Nina, Winter, Tinsley, Mordechai, Philippa, Dale, Ivy, Dayami



Wysłany: 2017-09-05, 23:57   
  

  
Phoenix Callahan

  
Galway Girl!


/po wszystkim + outfit

Nie znalazłam żadnej świetlicy, ale w czytelni też sa organizowane różne rzeczy, więc niech będzie tu. Dla Feniksa każde miejsce jest dobre. Nowy rok szkolny to dla niej kolejna nowa inicjatywa, zwłaszcza że... ostatnio trochę jej nie wyszło. Spędziła fantastyczne dwa tygodnie na koloniach z dzieciakami, rozwoziła obiady emerytom i rencistom, trzy dni w tygodniu zajmowała się dziećmi na świetlicy, a w soboty była wolontariuszem w domu opieki. Wraz z poczatkiem roku szkolnego świetlica zakończyła swoja na kolejne kilka miesięcy, a obiady... No cóż, przypadkiem palnęła nie to, co powinna i schrzaniła sprawę mocno. Wciaż rozwoziła obiady, wciaż rozmawiała ze staruszkami, ale wśród wcześniej przewijał się jeszcze całkiem młody chłopak, w którym starała się obudzić na nowo radość życia, a teraz on znów jej do siebie nie dopuszczał. Musiała więc na nowo zapełnić czas, chociaż nie zamierzała tak od razu rezygnować.
Skoro miejska biblioteka ostrożnie ruszała z nowym projektem dla dzieci, i tam Feniks musiała się zakręcić. Nie miała co prawda wykształcenia ani doświadczenia, jeśli chodzi o dzieci specjalne, ale starała się nadrobić zapałem, cierpliwościa i szybka zdolnościa uczenia się nowych rzeczy. Była wolontariuszem, nie pracownikiem, ale pracowników obserwowała, próbujac wyciagnać od nich jak najwięcej wskazówek. Dzieci chyba wyczuwały jej szczerość, bo chętnie brały udział w zabawach, które wspierała, nie bały się jej, śmiały się razem z nia, a na koniec grupka tych bardziej wyciszonych, czy też zmęczonych, usiadła razem z nia w kaciku i słuchała, jak Feniks czyta im bajkę. Godzina była coraz późniejsza, więc rodzice odbierali już swoje pociechy, w większości, o dziwo, zadowolone. Nie jest to łatwe, bo o ile jedne dzieci maja ułomność, która wręcz sprawia, ze sa bardziej towarzyskie, chłonne świata i nowych ludzi, tak inne wręcz przeciwnie - sa wycofane, zamknięte w sobie i wystraszone wszystkiego, co nowe. Callahan sama na pewno by temu nie podołała. Ale stała u boku specjalistów i wszystko poszło chyba nawet lepiej, niż się spodziewali, nawet mimo tego, że rodzice nie wykazali się zaufaniem tak łatwo. Frekwencja nie była ogromna, niektórzy zostali, żeby obserwować. Kiedy dziecko jest chore, inaczej się człowiek o nie troszczy. Ale może właśnie takie miejsce, w którym mogłyby pracować z obcymi dobrze na nie wpłynie? Nie żebym znała się na dzieciach, czy tym bardziej pedagogice specjalnej, zmyślam, sorry, to i tak nie ma znaczenia.
_________________
Your things have gotten closer me to the sun
[Profil]
 
 
Echo Aldridge

Wysłany: 2017-09-07, 12:55   
  

  
Echo Aldridge

  
x


/pierwsze spotkanie + outfit

Nie przejmuj się, też nie znam się na dzieciach, a już na pewno nie na tych chorych, więc pewnie też będę wymyślać. Ale ogladałam Atypical Netflixa o nastolatku z autyzmem, to może dam jakoś radę.
Tego dnia Echo przyprowadził swojego syna na zajęcia do miejskiej czytelni, aby chłopiec mógł zintegrować się z innymi dzieciakami. Rozpoczał się rok szkolny, jednak Aldridge pracował, a żadne z jego rodzeństwa nie mogło zajać się Titonosem, dlatego jedyna, zreszta bardzo słuszna opcja, wydały się te zajęcia w bibliotece. Tuż po tym, jak syn skończył lekcje w szkole podstawowej, Echo zerwał się na moment z warsztatu i upewniajac się, czy Tito jest w dobrych rękach wolontariuszki, wrócił z powrotem do pracy. Późnym popołudniem, majac świadomość, że zajęcia powoli dobiegały końca, ponownie pojawił się w bibliotece, aby odebrać syna. Titonos miał jedenaście lat, ale posiadał zaburzenia na tle neurorozwojowym i zupełnie nie odnajdywał się w towarzystwie rówieśników. Nie był opóźniony, był bardzo inteligenty, wrażliwy, ale wycofany społecznie i ciężko było do niego dotrzeć. Echo miał nadzieję, że chociaż te dodatkowe zajęcia wycisza chłopca i sprawia, że trochę się otworzy na świat. Niestety, każda taka próba kończyła się fiaskiem, ale Aldridge'owi nie pozostało nic innego, jak posyłać syna na tego typu zajęcia oraz na terapie do psychologa. Zaburzenia u dzieci z autyzmem utrzymywały się przez całe życie i Echo wiedział, że Tito nie będzie taki, jak inne pociechy. Mimo wszystko, dla mężczyzny chłopiec był wyjatkowy.
Po wejściu do budynku Echo udał się wprost do czytelnia, gdzie właśnie zajęcia dochodziły końca, więc Aldridge stanał w progu, podparł się ramieniem o futrynę przy drzwiach i z takiej pozycji obserwował syna, który spokojnie słuchał poleceń wolontariuszki. Mężczyzna skinał głowa do jasnowłosej kobiety - nie znali się, ale wydała się na tyle sympatyczna, że postanowił zostawić Totonosa pod jej opieka.
[Profil]
 
 
Phoenix Callahan








29

nauczycielka

Downtown Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Nina, Winter, Tinsley, Mordechai, Philippa, Dale, Ivy, Dayami



Wysłany: 2017-09-16, 00:28   
  

  
Phoenix Callahan

  
Galway Girl!


Jechałam do Wroca to ze mna w przedziale siedział niepełnosprawny chłopiec i choć przez pięć godzin zdołałam do niego zapałać odrobina sympatii, to wciaż było to dla mnie ciut traumatyczne przeżycie i w ogóle straszna sprawa i nie ogarniam, jak Feniks to ogarnia. Ale ona jest sprytna! I daje radę. I jakby mogła, to przygarnęłaby wszystkie dzieci i kochałaby je wszystkie całym swoim wielkim serduchem. Niestety to niewykonalne, może tylko robić to, co robi - spędzać z nimi czas, opiekować się, kiedy rodzice potrzebuja chwili dla siebie, czytać im bajki i pracujac z nimi w kierunku pokonywania ich słabości. Czyli dokładnie to, co robi się z każdym dzieckiem, tylko że w odrobinę innej formie. Kto wie, może właśnie do tego była stworzona.
Zajęcia się kończyły, to też ponad połowa dzieci została już odebrana przez rodziców - były ubierane, machały, żegnały się z innymi i wychodziły. W końcu zostały pojedyncze sztuki, a w gromadce Feniks tylko dwoje. Obaj chłopcy przykleili się prawie do jej nóg, a kiedy skończyła bajkę, uśmiechali się do niej szeroko. To był widok, który bardzo cieszył jej serce i satysfakcjonował chyba bardziej, niż cokolwiek innego. Dostrzegła rodziców jednego i drugiego chłopca, traf chciał, że zatrzymali się w niewielkiej odległości od siebie nawzajem, więc Callahan mogła wziać obu chłopców za rękę i ich odprowadzić. Jeden z nich od razu pobiegł do rodziców, prawie w podskokach, więc posłali tylko blondynce wdzięczny uśmiech, żeby zaraz zajać się małym i wdać w pogawędkę z kimś bardziej kompetentnym. Z małym Tito nie było tak łatwo. Zauważył tatę i cieszył się na jego widok, ale nie puścił ręki Phoenix, więc ta siła rzeczy szła razem z nim. Zauważyła skinienie mężczyzny i w odpowiedzi posłała mu szeroki uśmiech. Jego syn wydawał się być zadowolony, a to chyba najlepiej mogło świadczyć o tym, że krzywda mu się nie stała i wszystko było w jak najlepszym porzadku. I że Feniks, choć wyglada na licealistkę, jest raczej kimś, kogo Aldridge nie musiał się bać.
- Dzień dobry! - rzuciła w końcu do mężczyzny, kiedy już zatrzymała się obok. - Titonos był dzisiaj bardzo grzeczny, super z niego chłopak - położyła chłopcu dłoń na głowie i delikatnie pogładziła go po włosach. Choć polubił ja, to chyba jednak wolał swojego tatę, nic więc dziwnego, że zaraz przykleił się do niego, zostawiajac Feniks sama sobie.
_________________
Your things have gotten closer me to the sun
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 7