Poprzedni temat «» Następny temat
Regały #1
Autor Wiadomość
Brentwood


Wysłany: 2017-06-24, 14:02   Regały #1
  

  
Brentwood

  
your favourite place on earth


[Profil]
 
 
Nina Reyes








27

trust me, i'm a biotechnologist

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Winter, Ivy, Philippa, Dale, Mordechai, Dayami, Tinsley

nieobecność: odkopię się kiedyś z tych postów, zobaczycie

Wysłany: 2017-06-27, 00:32   
  

  
Nina Reyes

  
my hair smells like chocolate


/Poczatek!

Noszenie ciężkich tomiszczy, a co więcej, czytanie ich, było dla Niny chlebem codziennym i zmagała się z nim z tylko minimalna niechęcia. Jasne, że e-booki w tym wypadku były wygodniejsze i, przede wszystkim, sto razy lżejsze, ale jej oczy tego nie wytrzymywały, więc wolała papier nawet, jeśli zasłaniał jej resztę świata. Tak było teraz. Trzy grube ksiażki na rękach sprawiły, ze musiała trochę odwrócić głowę i tylko katem oka kontrolowała, czy aby przypadkiem nikt nie wchodzi jej pod nogi. Na szczęście, dotarła do dobrego regału bez nieprzyjemnych przygód, odłożyła ksiażki na półkę i z głowa przechylona na bok tak, aby łatwiej było jej odczytywać tytuły, przesuwała się powoli wzdłuż półek. Jasne, ze szukała określonych tytułów, które choć miała w głowie, znajdowały się też na karteczce w jej tylnej kieszeni. Jednak równie dobrze mogła przejrzeć wszystkie inne grzbiety, może akurat znajdzie coś ciekawego? Do czytania na co dzień preferowała raczej ksiażki z fabuła, nie kilogramami wiedzy, ale projekt sam się nie zrobi. Wiedza sama nie wejdzie do głowy, nawet, jeśli zaśnie się głowa na otwartej ksiażce.
_________________


I read between the lines and touched your leg again
[Profil] [WWW]
   
 
Maryam Rashid


Wysłany: 2017-06-27, 01:02   

Ostatni rok rezydentury do czegoś zobowiazywał, więc nie było niczym dziwnym, że Mary, pomijajac dyżury w szpitalu, przesiadywała całe dnie w bibliotece. Mogło zdawać się, że wiedziała już wystarczajaco dużo, ale przyszły kardiochirurg nie może osiaść na laurach. Poza tym za każdym razem trafiała na medyczne artykuły o nowych rozwiazaniach w postaci zastawek, co wprawiało ja w stan lekkiego zdziwienia. Jak mogła o tym nie słyszeć? Ach, w porzadku, to artykuł sprzed dwóch miesięcy. To dlaczego trafiła na niego dopiero teraz?! No dobrze, wcześniej nie był dostępny. Tym razem również pojawiła się w miejskiej bibliotece, żeby móc poczytać coś, co ja zaskoczy, albo zachwyci. Chwyciła kilka naukowych czasopism i zanurzajac w jednym z nich nos, zaczęła przemierzać między regałami. Zapomniała, że czasami powinna podnieść głowę i spojrzeć przed siebie, żeby na nic nie wpaść, ani nikogo nie staranować, ale... Staranowała. Z impetem wpadła na kogoś, choć z poczatku myślała, że wpadła w wypełniona ksiażkami półkę, ale szybko okazało się, że była to jednak osoba. Dziewczyna. Młoda, szczupła, zawalona ksiażkami, które wypadły jej z rak i wyladowały tuż przy czubkach butów Rashid. Cholera, powinna ratować ludzi, a nie po nich deptać.
- Bardzo przepraszam - rzuciła pośpiesznie, żeby po chwili schylić się i podnieść opasłe tomiska. - Przysięgam, że następnym razem będę bardziej uważać - kucajac, uśmiechnęła się do nieznajomej, a jej słowa zakładały, że moga się jeszcze spotkać, chociaż Maryam nie zorientowała się, że właśnie tak moga brzmieć i że ktokolwiek mógłby odebrać je w taki właśnie sposób.
[Profil]
 
 
Nina Reyes








27

trust me, i'm a biotechnologist

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Winter, Ivy, Philippa, Dale, Mordechai, Dayami, Tinsley

nieobecność: odkopię się kiedyś z tych postów, zobaczycie

Wysłany: 2017-06-28, 02:06   
  

  
Nina Reyes

  
my hair smells like chocolate


Bycie na bieżaco z najnowszymi informacjami ze świata nauki to nie lada wyzwanie i Nina doskonale była tego świadoma. Nawet, jeśli człowiek specjalizował się tylko w jednej dziedzinie, to na świecie było mnóstwo madrych ludzi, którzy w niej badali, szukali, publikowali i patentowali. Jej działka, chociaż wydawać by się mogło, ograniczona, łaczyła się z kilkoma innymi. Jeszcze nie wymyśliłam, jaki konkretnie doktorat mogłaby robić, ale zakładajac, że będzie to coś zwiazanego z genetyka, to musi też przecież wiedzieć, jaki sprzęt jest aktualnie na rynku, jakie geny odpowiadaja za ekspresję jakich białek i jak te białka wpływaja na genom czy też których wyciszenie badź nadekspresja byłaby korzystna z jakichś tam powodów. To nie tylko bycie na bieżaco, to także kształcenie się i cofanie do odkryć i wynalazków, które powstały jeszcze nim nauczyła się sikać do nocniczka. Ale największe odkrycia sa jeszcze przed nia i może nawet uda jej się do nich przyczynić?
Na razie musiała budować swoja wiedzę, a że była choć trochę tradycjonalistka, to poza internetem sięgała do podręczników, takich o, z papieru. Papier był ciężki, zwłaszcza taki o gramaturze typowej dla ksiażek naukowych, no i większość z nich miało twarde okładki. Musiało narobić sporo huku, kiedy uderzyły o ziemię, co wprawiło Ninę w niemałe zdumienie... Nie hałas, sam fakt, że nie udało jej się ich z jakiegoś powodu utrzymać w ramionach. Zaraz jednak odkryła, co było źródłem utraty jej równowagi, a na nerwowe przeprosiny dziewczyny potrzasnęła głowa i uśmiechnęła się szeroko.
- Też nie patrzyłam jak idę - również schyliła się po ksiażki, odbierajac od Maryam te, które już zdażyła podnieść. - Nic się nie stało, o ile zaraz nie przybiegnie zdenerwowana bibliotekarka. Na pewno to usłyszała, skoro słysza wszystkie szepty. Ale przynajmniej stopy mamy całe. Nie spadły ci na stopy, prawda? - upewniła się, bo przecież czucie miała tylko w swoich, a taki tom miażdżacy nogę musiał powodować spory ból. Tym bardziej powinna zauważyć, gdyby dziewczyna zwijała się i kwiczała z bólu, a na to raczej nie wygladało. Na szczęście!
_________________


I read between the lines and touched your leg again
[Profil] [WWW]
   
 
Maryam Rashid


Wysłany: 2017-06-28, 02:33   

Trochę zmieszana, podrapała się po głowie. Oczywiście wolna ręka, w drugiej w dalszym ciagu trzymała magazyny medyczne. Maryam nie była pierdoła, nie mogła pozwolić sobie na pierdołowatość przy stole operacyjnym, po prostu ten artykuł o zastępczej zastawce aortalnej był tak niesamowity, że pochłonał ja w całości i przepadła. Nic dziwnego, że nie zauważyła dziewczyny, kiedy myślami była gdzieś przy leczeniach patologii niedomykalności.
Odwzajemniła uśmiech od razu, kiedy dostrzegła ten na twarzy nieznajomej i wyprostowała się wraz z opasłymi tomiskami, które jeszcze przed momentem leżały na podłodze.
- Nie spadły - Mary pokiwała głowa, jakby w ten sposób chciała nadać swoim słowom jakiejś magicznej mocy. - Stopy sa całe, ksiażki sa całe i podłoga też wyglada na nienaruszona - przestapiła z nogi na nogę, po czym utkwiła wzrok w okładce jednego tytułu, który w dalszym ciagu znajdował się w jej rękach. - Co to? Coś ciekawego? - zapytała, wyraźnie zaintrygowana tym, co miała zamiar wypożyczyć dziewczyna. Podziwiała ludzi, którzy nie zamieniali tradycyjnego wypożyczania ksiażek na ściaganie ich na tablet czy telefon. Ona sama miała w domu kolekcję medycznych pozycji, spora kolekcję, której nie chciałaby trzymać na elektronicznym nośniku. No bo co, jeśli ten uszkodziłby się, albo padłby główny serwer chmury? Namacalne, papierowe ksiażki to było coś. Co z tego, że czasem zagiał się róg, poplamiła okładka, wyblakł druk, przecież i tak czytanie z kartek było o wiele wygodniejsze od bezustannego gapienia się w ekran. Rashid miała doskonały wzrok, a to w jej przypadku było atutem, w szczególności, gdy przy stole operacyjnym lampy nie dawały wystarczajacej ilości światła i nietrudno było popełnić przez to najdrobniejszy bład, który mógł zadecydować o życiu pacjenta.
[Profil]
 
 
Nina Reyes








27

trust me, i'm a biotechnologist

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Winter, Ivy, Philippa, Dale, Mordechai, Dayami, Tinsley

nieobecność: odkopię się kiedyś z tych postów, zobaczycie

Wysłany: 2017-06-29, 11:57   
  

  
Nina Reyes

  
my hair smells like chocolate


- Bardzo dobrze - pokiwała głowa. Skoro nic się nikomu (niczemu) nie stało, to nie było najmniejszego powodu do roztrzasania sprawy. Jeden wypadek nie sprawiał, że Nina zacznie ja uważać za pierdołę. Zdarzyć się mogło każdemu i faktycznie, lepiej teraz, niż gdyby miała machnać ręka ze skalpelem nie w tę stronę pacjenta, co powinna. Jeśli wpadna na siebie z takim impetem jeszcze kilka razy, to wtedy będzie można się zastanawiać, czy rzeczywiście wszystko jest w porzadku. Spojrzała na ksiażki, ale zaraz pokiwała głowa. - Te dwie sa o epigenetyce, mam nadzieję, że będa ciekawe. No i jedna biochemia - skrzywiła się odrobinę. - Muszę przypomnieć sobie kilka podstaw, bo nagle okazuja się potrzebne, a że uczyłam się ich cztery lata temu, to trochę wyparowały mi z głowy - wzruszyła ramionami. Nic, czego powinna się wstydzić, tylko rzeczywiście genialne umysły o ponadprzeciętnej pamięci nie miały takich problemów. Ona taka nie dysponowała, musiała włożyć w to trochę wysiłku i przypominać sobie rzeczy, które uleciały jej z głowy, bo nie zastanawiała się nad nim kilka miesięcy.
Sama Nina miała też kindle'a i zdarzało jej się z niego korzystać, zwłaszcza, jeśli akurat nie było w bibliotece potrzebnej jej pozycji czy kiedy zwyczajnie nie miała czasu się tam wybrać, a potrzebowała coś na już. No i na kindle'u miała pozycje w swoim ojczystym języku (przynajmniej te, które ktoś był łaskaw przetłumaczyć). Lepiej jej było czytać po angielsku, bo w tym języku pisała doktorat, ale czasem naprawdę trudno jej było coś zrozumieć i dopiero po ogarnięciu tego po swojemu mogła zrozumieć, o co chodzi. - Ty też coś masz - zauważyła, zerkajac z zaciekawieniem na magazyn w ręku Maryam, który wydawał się czymś więcej, niż Zosia w ogrodzie albo Jak przyrzadzić obiad i nie puścić kuchni z dymem. - Co to? - wymienianie się informacjami nie może być przecież czymś złym. Chyba że ktoś próbuje coś opatentować. No, ale nijak się to ma do opublikowanych artykułów.
_________________


I read between the lines and touched your leg again
[Profil] [WWW]
   
 
Maryam Rashid


Wysłany: 2017-06-29, 23:32   

Słuchała uważnie, przypatrujac się tytułom, o których mówiła dziewczyna. Lubiła czytać, a Maryam ceniła ludzi, którzy pogłębiali wiedzę i nie uciekali w popłochu, kiedy tylko znajdowali się w pobliżu biblioteki. Epigenetyka i biochemia, a więc nieznajoma interesowały nauki ścisłe. Cudownie!
- Ach, to - w tym momencie Rashid spojrzała na magazyny, które ściskała w dłoniach, starajac się przy tym nie pogiać żadnej okładki. - Magazyny z artykułami o nowych zastawkach aorty i nowych metodach zakładania bypassów - wyjaśniła skrupulatnie, po czym uniosła medyczne czasopisma nieco wyżej tak, aby dziewczyna mogła zobaczyć, co znajduje się na pierwszej stronie. Ona również często czytała w swoim języku i rzeczywiście niekiedy o wiele łatwiej było zrozumieć w ojczystym języku to, co się przeczytało. Angielskim władała rewelacyjnie, zreszta włoskim także, a i łaciny liznęła niemało, jednak to język arabskim był tym, którym posługiwała się od zawsze. - Biochemia? - zainteresowała się w końcu, wskazujac podbródkiem na jedna z ksiażek. Kim jesteś?! Tak, Mary poczuła ogromna ochotę, żeby niezwłocznie dowiedzieć się, kim jest nieznajoma i czym się zajmuje. Musiała zajmować się czymś, co było zwiazane z chemia i biologia, no po prostu musiała. Chyba, że posiadała nietypowe zainteresowania i to Rashid również potrafiła zrozumieć. Niedawno miała styczność z pacjentem po przeszczepie serca, który był istnym geniuszem matematycznym, a jednak w ogóle nie siedział w tej dziedzinie. Mało tego, liczby były tylko odskocznia od jego codziennego życia, napawały go prawdziwym spokojem. Dlatego, jak widać, można było być w czymś genialnym i nie zajmować się tym bezustannie.
[Profil]
 
 
Nina Reyes








27

trust me, i'm a biotechnologist

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Winter, Ivy, Philippa, Dale, Mordechai, Dayami, Tinsley

nieobecność: odkopię się kiedyś z tych postów, zobaczycie

Wysłany: 2017-07-04, 01:05   
  

  
Nina Reyes

  
my hair smells like chocolate


Lubiła czytać, chociaż nie była na tyle świrnięta, aby w piatkowy wieczór, w ramach relaksu, otwierać wielka cegłę i śledzić wzrokiem kolumny tekstu. Na takie okazje miała ksiażki fabularne i czasami ceniła je nawet bardziej. Nie zrzędziła jednak, kiedy musiała zerknać do podręcznika, nie były to dla niej żadne cierpienia. Z tego też potrafiła zrobić zabawę, chociaż pewnie nikt inny by się z nia przy tym dobrze nie bawił.
- Aortalne to ciężka sprawa, dobrze, jakby udało się coś nowego - pokiwała głowa. Nie była bardzo zainteresowana, ale wiedziała chociaż tyle, że jak już jakieś zastawki maja być operowane, to aortalne rusza się najrzadziej. Ich niewielka niedomykalność jest obserwowana, nie operowana, ot co... No dobra, tak było, jak się o tym uczyła, wszystko mogło pójść przecież do przodu, a ona mogła w ogóle nie być na czasie, nie? Kiedy kobieta spytała o ksiażkę, odruchowo spuściła na nia wzrok. Po chwili wzruszyła ramionami. - Tak wyszło. Moja pamięć za bardzo szwankuje, muszę przypomnieć sobie szczegóły o białkach histonowych, chociaż pewnie więcej znajdę w jakiejś genetyce. Tyle że jeszcze tam nie dotarłam - uśmiechnęła się. Pewnie była gdzieś przy F, kiedy ksiażki wyleciały jej z rak, albo zwyczajnie cała genetyka akurat wyszła z biblioteki. Nietypowe zainteresowania Niny łaczyły się z tym, co robiła. Dobrze byłoby mieć też coś poza tym, ale na razie nie narzekała. Świat nauki wciagnał ja w całości i nie czuła wielkiej potrzeby uciekania z niego, choć raz na jakiś czas i to się jej zdarzało. Ostatecznie nie chciałaby jednak zostać kimś, kto żyje tylko na uniwersytecie, czasami tam sypiajac, bo nie opłaca się wracać na te kilka godzin do mieszkania. Widywała takich na uniwersytecie i nie, nigdy nie chciałaby stać się kimś takim. Odskocznia to ważna rzecz.
_________________


I read between the lines and touched your leg again
[Profil] [WWW]
   
 
Maryam Rashid


Wysłany: 2017-07-04, 20:40   

Nie dało się ukryć, że Mary bardziej zainteresowała biochemia niż dziewczynę niedomykalność zastawek aortalnych. Pewnie dlatego, że ta pierwsza z entuzjazmem podchodziła do wszystkiego, co jednak w pewnym stopniu wykraczało poza granicę stołu operacyjnego. Chemia w organizmach była ważna, rzecz jasna, ale nie oszukujmy się, trzymajac skalpel, Rashid nie miała czasu na zastanawianie się nad substancjami chemicznymi. Ona tylko kroiła i pilnowała, żeby nie wyskoczyły żadne zaburzenia sercowe. Bradykardia, tachykardia, ciagłe zerkanie na monitor i upewnianie się, czy pacjent jest stabilny, chociaż miała od tego anestezjologów i asystentów. To nic, zawsze wolała sprawdzić wszystko sama.
- Spokojnie, nie tylko ty musisz sobie przypominać, nie każdy ma pamięć absolutna - uśmiechnęła się, aż w końcu wyciagnęła w kierunku dziewczyny wolna rękę. - Maryam - przedstawiła się, czekajac cierpliwie, aż dziewczyna uściśnie jej dłoń. Rashid nie miała problemu z nawiazywaniem nowych znajomości. Tak, jak nie miała problemu ze swoim pochodzeniem, chociaż nawet tutaj, w Brentwood, spotkała się z określeniem terrorystka. Takie szufladkowanie i wrzucanie wszystkich do jednego worka było trochę przykre, ale zdażyła do tego przywyknać. Z czasem człowiek po prostu się uodparnia na wszelkie docinki i nieprzyjemności skierowane w jego stronę. - I chętnie sięgnę po jakaś ciekawa, kompletnie niezwiazana z nauka, pozycję, jeśli coś polecisz - tak, coś na poczytanie przed snem i oderwanie się od rzeczywistości między jednym, a kolejnym dyżurem, to wcale nie był najgłupszy pomysł. Musiała trochę odreagować, a skoro była zbyt zmęczona, a zarazem zbyt zajęta, żeby wychodzić ze szpitala czy z domu, mogła chociaż przeczytać coś dobrego.
[Profil]
 
 
Nina Reyes








27

trust me, i'm a biotechnologist

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Winter, Ivy, Philippa, Dale, Mordechai, Dayami, Tinsley

nieobecność: odkopię się kiedyś z tych postów, zobaczycie

Wysłany: 2017-07-20, 22:00   
  

  
Nina Reyes

  
my hair smells like chocolate


To nie tak, że nie mogła się zainteresować zastawkami, jeśli tylko Maryam miałaby ochotę jej to wyłożyć w jakiś względnie ciekawy sposób, to zapewne nie miałaby nic przeciwko. Sama jednak na chwilę obecna nie siedziała w temacie, to i nie bardzo wdać się mogła w jakakolwiek dyskusję. Jednak kto wie, może kiedyś przyjdzie jej się zainteresować? Ostatecznie działały w podobnych kręgach naukowych, a sztuczne zastawki czy inne pierścienie nakładane na nie to dzieło nikogo innego, jak między innymi biotechnologów. Ludzie różnych dziedzin musieli ze soba współpracować i uzupełniać nawzajem swoja wiedzę, aby wpadać na kolejne proste, acz genialne rozwiazania i tym samym na przykład zrezygnować z zastawek świńskich. Wszystko szło do przodu, a Nina czuła ogromna satysfakcję, że może być częścia tego rozwoju.
- Niestety, ale czasami by się przydała. Łatwiej byłoby wyszukiwać potrzebne informacje we własnej głowie, a nie w kolejnych podręcznikach - wzruszyła ramionami. Ostatecznie nie pozostawało jej nic innego, więc zamiast narzekać wolała chyba wziać się po prostu do roboty. Odwzajemniła szeroko uśmiech i uścisnęła dłoń kobiety, chociaż chwilę zajęło jej wyciagnięcie ręki spod ksiażek tak, aby nie upuścić ich po raz kolejny. - Nina. Więc, kardiologia to coś, co cię interesuje, czy po prostu zajmujesz się tym na co dzień? - najprzyjemniej byłoby chyba połaczyć jedno z drugim, ale na to już każdy miał swoje pomysły, sposoby czy kontrargumenty. Reyes była w temacie, jeśli chodzi o falę uchodźców i inne te sprawy przynajmniej na tyle, aby wiedzieć, że nie każdy muzułmanin jest terrorysta, a nie każdy uchodźca jest muzułmaninem. Tyle że co innego być uchodźca, a co innego lekarzem, nie? Nie potrafiła terrorysty rozpoznać po twarzy, jedynie unikała ludzi z podejrzanymi torbami, ale skoro z dziewczyna znalazła wspólny - naukowy - język, to nie zamierzała wypytywać o jej pochodzenie. - Ojej, tak już mam polecać? - zaśmiała się, trochę ze zdziwieniem, bo jak to było w takich sytuacjach, nagle wszystkie przykładowe tytuły wypadły jej z głowy. - A czytujesz coś konkretnego, czy raczej wszystko jak leci? - jeszcze nie wymyśliłam, co czyta Nina, ale pewnie nie będzie to nic wymyślnego. Chyba wolała się odmóżdżyć (jakby patrzenie na krople kapiace z kolumny chromatograficznej nie było wystarczajaco odmóżdżajace...), więc nie sięgała po ciężkie tytuły. Pewnie pomyślę nad tym przy kolejnym poście.
_________________


I read between the lines and touched your leg again
[Profil] [WWW]
   
 
Maryam Rashid


Wysłany: 2017-07-21, 10:01   

Nie wszyscy mieli tyle szczęścia w życiu, żeby pracować i jednocześnie robić to, co sprawiało przyjemność. Połaczyć pasje z zawodem. Maryam od zawsze cechowała się ścisłym umysłem, chłonęła wiedzę i odkad skończyła cztery lata wiedziała, że chce zostać lekarzem. Oczywiście nikt nie traktował tego poważnie, przecież jako niespełna trzylatka chciała zostać księżniczka. Zreszta, rodzice dziewczyny żyli bardzo biednie i skromnie, nie do końca wiedzieli, jak potoczy się przyszłość ich ósemki pociech. Wszyscy wyszli na ludzi, każdy jakoś sobie radził, nikt nie umarł. Niektórzy, tak jak Mary, wyjechali z rodzinnego kraju, żeby zaczać lepsze życie, jednak żadne z nich nie zapomniało rodzicach, którzy poświęcili wszystko, aby zapewnić swoim dzieciom dosłownie wszystko. Teraz to one odwdzięczały im się pomoca, chociażby finansowo, bo tylko tyle tak naprawdę mogły zrobić. Żadne z nich nie chciało wracać do smutnego, przepełnionego wojna i nienawiścia państwa. Wielokrotnie cała ósemka próbowała namówić rodziców na wyjazd, nieskutecznie. Starych drzew się nie przesadza.
- Jestem kardiochirurgiem - odparła, jednocześnie kodujac w myślach imię dziewczyny. Chyba nieszczególnie przejęłaby się, gdyby nowa towarzyszka uznała ja za terrorystę. A w zasadzie tak, bo chociaż przywykła, to jednak za każdym razem czuła nieprzyjemne ukłucie w żoładku, które nieodłacznie powiazane było z żalem. Nie miała jednak problemu z mówieniem o tym, skad pochodzi i gdzie się wychowała. Wprawdzie wiele wspomnień z dzieciństwa i wczesnej młodości kojarzyło jej się z głośnymi wybuchami i krzykami za oknem, to nie wstydziła się tego skad była. - Lubię fantastykę i lekkie, przygodowe powieści - poinformowała zgodnie z prawda. Ona też lubiła się odmóżdżyć, po opasłych tomach arytmologii klinicznej i elektrofizjologii, przyjemnie czasem było sięgnać po coś niezbyt ciężkiego, przy czym niespecjalnie trzeba było wysilać, zmęczony po całym dyżurze, umysł. Mogłaby tak robić, oczywiście, mogłaby sięgać po medyczne kryminały, ksiażki mistrzów horrorów, encyklopedie wyrazów obcych i koran, ale po co, skoro mogła poczytać coś odprężajacego mózg?
[Profil]
 
 
Nina Reyes








27

trust me, i'm a biotechnologist

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Winter, Ivy, Philippa, Dale, Mordechai, Dayami, Tinsley

nieobecność: odkopię się kiedyś z tych postów, zobaczycie

Wysłany: 2017-07-24, 00:33   
  

  
Nina Reyes

  
my hair smells like chocolate


Nina nie miała tak łatwo i idac do college'u nie była pewna czy kierunek, jaki obrała na pewno jest dla niej. Będac dzieckiem chciała być artystka różnej maści - od aktorki i piosenkarki, przez tancerkę, po wszelkie malarki i poetki. Jednak do tego nigdy nie miała głowy, rzeczywiście lepiej jej wchodziła do głowy matematyka i przedmioty przyrodnicze. Po latach wyladowała tutaj, robiac doktorat w Southend, czego pewnie wcale się nie spodziewała kończac liceum w Barcelonie, ale teraz nie wyobrażała sobie innego życia. Szła z pradem, parła w tym swoim życiu na przód, a z każdym osiagniętym sukcesem jej ambicje rosły. Trochę tylko szkoda, że zdarzyło jej się już kogoś przez nie skrzywdzić.
- O! Nic dziwnego, że interesuja cię zastawki i baypassy - zaśmiała się ze szczerościa. Zwyczajnie wypadało, aby Maryam siedziała w temacie, ale tym lepiej, jeśli przychodziło jej to z przyjemnościa. - Z fantastyka chyba nie pomogę, czytałam tylko Harry'ego Pottera - wzruszyła ramionami na tyle, na ile pozwoliły jej trzymane w rękach ksiażki i zmarszczyła nosek z niezadowoleniem. Dla jednych odprężajaca była fantastyka, dla drugich psychopatki odcinajace stopy niewinnym, unieruchomionym pisarzom, a dla jeszcze innych miłosne rozterki pani Ani z Pochujówka Dolnego. Ale że Nina nie natknęła się na Wiedźmina, to jestem rozczarowana. - Ale kiedyś ktoś mi polecał ksiażki... LeGuin? Chyba tak miał na nazwisko. Czytałaś może? Nie miałam za bardzo okazji się za nie zabrać. Ostatnio czytałam Władcę Marionetek, wciagajaca na tyle, że zachciało mi się odwiedzić Pragę, tam działa się akcja - chyba nie dogadaja się jednak pod względem ksiażek fabularnych. Nadzieja pozostaje jeszcze w biochemii, ta to na pewno łaczy ludzi.
_________________


I read between the lines and touched your leg again
[Profil] [WWW]
   
 
Maryam Rashid


Wysłany: 2017-07-24, 13:55   

- To już zboczenie - odparła z uśmiechem, do czego przyczynił się entuzjazm dziewczyny w kwestii zastawek i bypassów. Maryam, naturalnie, starała się oddzielić pracę od życia prywatnego i nie przynosiła kardiochirurgii do domu. Nie, to nieprawda - chirurg zawsze żył praca, gdziekolwiek się nie znajdował. Ciężko było nie myśleć o sali operacyjnej, kiedy w środku człowieka wyrywał ze snu natarczywy dźwięk pagera, który nakazywał zwlec się z łóżka, aby w błyskawicznym tempie udać się do szpitala. Tak działo się niezależnie od pory dnia i nocy, każdego dnia tygodnia, w trakcie trwania wszelkich świat. Ba, Rashid niejednokrotnie rezygnowała z wyjazdów, albo musiała z nich wracać, ponieważ potrzebowano jej asysty przy trudnym przypadku. W takim przypadkach rosło ludzkie ego, ale jakby inaczej, skoro jasno dawano jej do zrozumienia, że jest niezbędna i niezastapiona? Na szczęście Mary nie miała przerostu ambicji, choć lubiła osiagać wyznaczone sobie cele. Ale wiedziała na co ja stać i na ile może sobie pozwolić, nigdy nie dawała z siebie więcej, jeśli nie była w stanie temu podołać. - LeGuin? - zainteresowała się autorka, która właśnie poleciła Nina, a z tego co zrozumiała Maryam, jej też już ktoś wcześniej zareklamował owa pisarkę. - Coś mi się kojarzy, ale nie wiem, czy kiedykolwiek sięgnęła po jakiś tytuł. Po głowie chodzi mi Czarnoksiężnik z Archipelagu, ale czy to jest akurat jej? Nie wiem - wzruszyła delikatnie ramionami, bo naprawdę nie miała pojęcia, czy wypowiedziany przez nia tytuł w ogóle istnieje. Może po prostu coś sobie ubzdurała? Tak, ludzki mózg lubił płatać przeróżne figle. - Nie ciężko ci? - zapytała Rashid z nieukrywana troska w głosie. Trzeba pamiętać, że o ile Mary miała tylko kilka cienkich czasopism, to Nina w dalszym ciagu była obłożona ciężkimi tomiskami, więc chyba warto byłoby je na moment odłożyć, czyż nie?
[Profil]
 
 
Nina Reyes








27

trust me, i'm a biotechnologist

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Winter, Ivy, Philippa, Dale, Mordechai, Dayami, Tinsley

nieobecność: odkopię się kiedyś z tych postów, zobaczycie

Wysłany: 2017-07-27, 21:32   
  

  
Nina Reyes

  
my hair smells like chocolate


- To tak działa. Jak się wsiaknie w temat, to potem wszędzie się go widzi i wszystko się chłonie, mam dokładnie tak samo. Jakieś uwagi przychodza do głowy w najmniej oczekiwanych momentach i ludzie nie rozumieja, o co mi chodzi - przewróciła oczami. Nie było się jednak co dziwić, kto by zrozumiał, skad wynika śmiech Niny, kiedy patrzy na migajace kolumienki w starym Winampie, a w jej głowie jest żel po elektroforezie...? No właśnie, raczej nikt, także nic dziwnego, że jej brat puka się momentami w głowę i woli przemilczeć temat. Przywykła. Ona też nie rozumie, kiedy on do niej bredzi coś o autach. - Też nie wiem, nie czytałam jej jeszcze. Może też się niedługo za nia wezmę, fantastyka faktycznie może być dobra ucieczka od rzeczywistości - tylko że jej taka ucieczka wcale nie była potrzebna, rzeczywistość w żaden sposób nie przytłaczała jej czy nie męczyła. Żyła w biegu, ale jej to odpowiadało, nie potrafiła usiaść i się po prostu nudzić. Marnowanie czasu nie było dla niej. Gdyby mogła, to jeszcze bardziej ograniczyłaby swój sen, tylko po to, żeby móc zrobić jeszcze więcej. Potrzebowała jednak energii, więc niestety nie mogła aż tak bardzo odpuścić sobie odpowiedniej ilości odpoczynku. Zaskoczona pytaniem Maryam spuściła wzrok na ksiażki i po raz kolejny się zaśmiała, jakby dopiero przypomniała sobie o tym, że coś faktycznie trzyma w rękach. Zreszta, chyba tak nawet było. - Może trochę. No tak, to chyba już z tym pójdę. Czeka mnie z tym trochę roboty do wieczora - zmarszczyła nosek. O dziwo, ta robota w jej głowie wcale nie jawiła się tak źle. Kupi sobie wino, to może okaże się to całkiem niezła zabawa? - Nie chciałabyś mi kiedyś opowiedzieć trochę więcej o baypassach? - wypaliła jeszcze. Szkoda byłoby zmarnować znajomość z inteligentnym człowiekiem, a akurat Maryam nawet z twarzy była niczego sobie. I kto wie, może obok mutacji nowotworowych Nina zainteresowała by się także układem krwionośnym. Chyba nie ma w medycynie dziedziny, w której już wszystko zostało zrobione.
_________________


I read between the lines and touched your leg again
[Profil] [WWW]
   
 
Maryam Rashid


Wysłany: 2017-07-31, 09:59   

Maryam również nie potrzebowała ucieczki od rzeczywistości. Mocno stapała po stabilnym podłożu, nie mogła pozwolić sobie na bujanie w chmurach, przecież w dużej mierze to od niej zależało ludzkie życie. Dlatego czasem było jej zwyczajnie przykro, gdy po operacjach rodziny pacjentów dziękowali za wszystko bogu. Cóż, Mary nie bawiła się w wyznawanie jakiejkolwiek wiary, mimo że pochodziła z krajów arabskich, w żaden sposób nie utożsamiała się z wyznawana tam religia. Owszem, nigdy nie wstydziła się swoich korzeni, ale wojna, która była jednym z najwyraźniejszych wspomnień z dzieciństwa uświadomiła jej, że nie ma żadnego boga.
- Właściwie - Rashid zerknęła na zegarek. Zrobiło się strasznie późno, nawet nie widziała gdzie uciekła jej większość dnia. W gruncie rzeczy były do siebie z Nina bardzo podobne, żadna z nich nie lubiła marnować czasu. - Też powinnam się zbierać, zaczynam dyżur o szóstej rano - oznajmiła, ale z uśmiechem. Lubiła swoja pracę, a jeśli człowiek lubił to, co robił, była to już połowa sukcesu. - Chętnie opowiem ci więcej o bypassach - w głosie Rashid można było wychwycić prawdziwy, szczery entuzjazm. Mogłaby opowiadać o sercu i jego ratowaniu bezustannie i do znudzenia. Liczyła jednak na to, że Nina nie będzie kolejnym, znudzonym słuchaczem, wszak należała do tych madrych ludzi. - Czekaj, zapiszę ci swój numer - powiedziawszy to, wyciagnęła z torby skrawek papieru i długopis, po czym zapisała na nim skrupulatnie kilka cyfr. - Odezwij się, jeśli będziesz miała ochotę - po tych słowach, Mary wcisnęła karteczkę w ninowa dłoń i pożegnała ja ciepłym uśmiechem. Ninę, nie dłoń, oczywiście. Obie najprawdopodobniej udały się do swoich domów, ażeby móc zagłębić się w wypożyczone lektury, które nijak miały się do ksiażek fantastycznych.

/zt x2
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 6