Poprzedni temat «» Następny temat
Pets at home
Autor Wiadomość
Joey Harrison








22

South - West Brentwood

mów mi: Patuś, the greatest youtuber of them all

multikonta: Electra, Claire, Amanda, Alejandro



Wysłany: 2017-12-10, 21:35   
  

  
Joey Harrison

  
I'm still big, it's the pictures that got small!


Kiedy Joey usłyszał jak Chester zwraca się do niego po imieniu, to jedynie wywrócił oczami. Dlaczego on mu to robił? Był aż tak pijany, że nie zdawał sobie sprawy z tego co mówi? Przecież lada chwila zostanie zdemaskowany! I co wtedy? Pójdzie siedzieć? On jest za ładny na pobyt w więzieniu! W ogóle Joey już tak bardzo wytrzeźwiał, że aż go zasmuciło to jaki był trzeźwy. No ale przy takiej ilości emocji, komu by sięnie udało wytrzeźwieć?
-Nie zwracaj się do mnie prawdziwym imieniem! – Joey pouczył chłopaka półgłosem, po czym powtórzył-Jestem Fiodor Katerhausen, taki alias – wyjaśnił, majac nadzieję, że tym razem Chester już wszystko złapie i nie będa musieli trzeci raz próbować ustalić, kim w sumie jest facet w dziwnym płaszczu-Przez przypadek, nie po to jestem weganem by umyślnie i rozmyślnie zabijać rybki. W sumie to dzisiaj było wyjatkowo nie wege z mojej strony, ale nic już z ty nie poradzimy. A teraz zwijajmy się – wyjaśnił rozgladajac się wokół. No cóż, Harrison czuł prawdziwy niepokój w zwiazku z tym, że ciagle przebywał w miejscu zdarzenia. No i właśnie po chwili podeszła do nich sprzedawczyni i Joey znów spanikował. Czy Chester znów przyzna, że Fiodor nie jest ta osoba, za która się podaje? I co wtedy się stanie? Katerhausen wolał się o tym nie przekonywać, dlatego chwycił Chestyego za ramię i oświadczył-Mutter zrobiła juz obiaden, dzwoniła do Ich co oczywiście było najbardziej niewiarygodna wersja niemieckiego akcentu, a wyrazy które wypowiadał nie miały najmniejszego sensu – ale przecież musiał udawać, że wszystko co się dzieje jest stu procentowo prawdziwe, prawda? -Ich danke za gościnę – oznajmił jeszcze do sprzedawczyni i zaczał ciagnać Chestera w stronę wyjścia.
[Profil]
 
 
Chester Aldridge








25

bileter w cineworld, alfons w kurniku miłości

leci na wszystkich

South - West Brentwood

mów mi: emka

multikonta: riley, izzy, yev, sherrie, calanthe, nancy

nieobecność: bardzo zamulam









Wysłany: 2017-12-20, 16:56   
  

  
Adonis Chester Aldridge

  
i've had one too many cigarettes burning up my lungs


Jeśli Chester byłby chociaż trochę bardziej trzeźwy, pewnie pacnałby się w łeb za to, że w taki oczywisty sposób zdradzał tożsamość Joeya. Ale ponieważ aktualnie jego możliwość trzeźwej oceny sytuacji była wręcz na minusie, wszystkie wypowiadane słowa wydawały mu się absolutnie nieszkodliwe. Mimo wszystko pokiwał głowa bez cienia uśmiechu, gdy Joey uświadomił mu powagę całej sytuacji. Tfu, nie Joey! Fiodor Katerhausen! Chester musiał teraz przeprogramować cały swój umysł, aby myśleć o swoim nowym znajomym jako o noszacym przedziwny płaszcz jegomościu niemieckiego pochodzenia, a to wcale nie było takie łatwe.
Tłumaczenie odnośnie prawie popełnionej zbrodni na rybkach wcale Aldridge'a nie zadowoliło, ale uznał, że na szczegóły jeszcze przyjdzie pora. Teraz musieli jak najprędzej wydostać się z tego przeklętego sklepu i szybko znaleźć jakieś bezpieczne schronienie.
- Ja, ja, było bardzo miło - powiedział, kiwajac do sprzedawczyni głowa (zupełnie jakby faktycznie byli jej gośćmi) i niepewnie stapajac po kawałkach rozbitego akwarium. Niestety stara raszpla, zamiast zajać się posprzataniem sklepu, bez przerwy patrzyła na nich tak podejrzliwie, jakby byli co najmniej przestępcami. W sumie Joey po części był, Chester też, jako że nadal nie dopadli go po tym, jak podpalił brentwoodzki park, ale przecież ona nie mogła o tym wiedzieć! No chyba że wcale nie była tak głupia, na jaka wygladała i jakimś cudem rozpoznała w osobie Fiodora Katerhausena tego gagatka, który rozbił akwarium.
Tak czy siak, cięty wzrok ekspedientki odprowadził Joeya i Chestera aż do wyjścia, gdzie nareszcie mieli okazję do tego, aby spokojnie odetchnać. Jak tylko znaleźli się poza zasięgiem wzroku strasznej sprzedawczyni, Aldridge potarł czoło w skupieniu i spojrzał na przyjaciela z konsternacja. Dopiero teraz zauważył, że miał na sobie jakiś dziwaczny płaszcz.
- Wygladasz jak moja ciocia, Margaret - stwierdził po kilku sekundach. Joey Harrison, Fiodor Katerhausen i ciotka Margaret - trzy postacie w jednej osobie. Może Joseph był Bogiem, zesłanym na ziemię po to, aby nawrócić rodzinę Aldridge'ów z poganizmu na chrześcijaństwo? Niegłupia teoria!
Ostatecznie stwierdzili, że dłuższe pozostanie na terenie centrum handlowego mogło sprowadzić na nich duże niebezpieczeństwo, więc szybko się stamtad ulotnili, po drodze uzupełniajac zapasy alkoholu w jakimś przypadkowym supermarkecie.

/zt x2
_________________
and i'm sorry i say 'fuck' too much
© okinnel
[Profil]
 
 
Mordechai Potter








37

chwilowo bezrobotny

forever alone

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Nina, Winter, Philippa, Phoenix, Dale, Ivy, Dayami, Tinsley

Wysłany: 2019-03-01, 23:07   
  

  
Mordechai Potter

  
i'm alone and i feel empty


/po April

Dużo czasu zajęło Mordechaiowi przygotowanie odpowiednich warunków dla swojego nowego pupila, ale oto nadszedł dzień, w którym zdecydował się na jego kupno. Oczywiście, wiedział, że psy i koty należało adoptować, a gryzonie kupować z zarejestrowanych hodowli, a nie sklepów zoologicznych, ale niestety nie znał żadnego hodowcy rybek, którego dobrych warunków byłby pewny, i nie znalazł niczego w internecie (którego nie umiał tak do końca obsługiwać), więc ostatecznie pojawił się tutaj, w centrum handlowym, w którym nie pracował już od jakiegoś czasu, w sklepie zoologicznym. Krążył pomiędzy akwariami już dobre pół godziny, choć dobrze wiedział, jakie rybki zamierzał kupić do swojego pierwszego akwarium. Dwa bojowniki wspaniałe i dwie razbory klinowe - to jego plan na dziś. Miał nadzieję, że na tym nie skończy się jego przygoda i że wkrótce wróci tu po więcej rybek. Zamierzał jednak zacząć powoli i ostrożnie. A mimo to, nagle ogarnęło go pewne zwątpienie i trochę jakby niezdecydowanie.
Ostatecznie jednak zaczepił go jeden z pracowników sklepu, więc Mort wydukał swoje zamiary i po kilkunastu minutach kierował się do drzwi z woreczkiem, w którym pływały cztery niewielkie rybki. Przekroczył próg, ruszył w swoją stronę, trzymając woreczek w obu rękach, aby przypadkiem mu nie wypadł. Niestety, trochę za bardzo skupiał się na rybkach, a za mało na tym, co działo się poza nim. Właśnie dlatego dopiero w ostatniej chwili wyminął jakieś dziecko, o mało co go nie taranując, ale choć tego udało mu się uniknąć, to z kolei niemal wpadł na inną osobę. Nie zderzył się z kobietą, ale jej obecność tuż obok zaskoczyła go na tyle, że trzymany z największą ostrożnością worek z rybkami jednak wyśliznął się z jego rąk. Reakcja Pottera była na tyle szybka, że złapał go w locie i rybki nie zderzyły się z podłogą - w przeciwieństwie do niego samego. Upadł na kolana z rękami wysuniętymi przed siebie, w których trzymał rybki, i wpatrywał się w nie pełen strachu, niemal pewien, że właśnie zrobił im krzywdę. Mało brakowało, by przez Holgate właśnie został mordercą. Nie był jednak jeszcze pewien, czy aby tak się jednak nie stało. Choć był dorosłym, poważnym mężczyzną, do tego emocjonalnie wybrakowanym, to śmierć rybki, opieki nad którą właśnie się podjął, zdecydowanie doprowadziłaby go do płaczu. Jeśli nawet nie załamała.
_________________

I've lost myself again and I feel unsafe
[Profil]
 
 
Althea Holgate








37

adwokat

poślubiła pracę

Southend

mów mi: Ari

multikonta: Eleonore, Marisol

nieobecność: studia i praca nie pomagają w pisaniu

Wysłany: 2019-03-03, 22:14   
  

  
Althea Holgate

  
Legum servi sumus ut liberi esse possimus.


Zaraza. Holgate ostatnimi czasy miała okropnego pecha. Wszystko zaczęło się od kłopotliwej sprawy, która przypadła jej w udziale. I to niezwykle kłopotliwej, gdyż musiała wybronić klienta, którego już raz przyłapano na kłamstwie przez co stracił swoją wiarygodność, dowody raczej nie przemawiały na jego korzyść, a świadek, który mógłby okazać się dla adwokatki pomocny został tydzień temu wyłowiony z Tamizy. Po prostu świetnie. Na domiar złego dwa dni temu wychodząc z gmachu sądu złamała obcas w swoich ulubionych czarnych szpilkach. Pieprzone nierówności w chodniku. Także jakby nie patrzeć była w tej chwili permanentnie źle nastawioną do świata prawniczką, która została zmuszona do udania się do centrum handlowego, w którym mieścił się jeden z markowych sklepów, w którym mogłaby nabyć drugą parę tego samego modelu butów.
Całe szczęście, że dostała to czego chciała i z papierową torbą, w której trzymała swój świeży nabytek, skierowała swoje kroki do mijanego po drodze zoologicznego. Może i sama nie posiadała żadnego pupila, ale lubiła rozpieszczać czworonoga swojej siostry. Właściwie to miała wrażenie, że robi to niepotrzebnie, ale hej, Griffin przecież potrzebował nowej zabawki, prawda? Dlatego z myślą o tym, że kupi jakiś psi gryzak i może jakieś przekąski, weszła do sklepu i zaczęła się przechadzać między alejkami, szukając czegoś odpowiedniego dla husky'ego.Zapatrzywszy się na jakiś psi smakołyk nawet nie zauważyła mężczyzny, który wydawał się znajdować w swoim własnym świecie. Zwróciła uwagę na niego dopiero, gdy ten prawie upuścił worek z rybkami i wylądował przed nią na kolanach zdążywszy całe szczęście chwycić swoich miejmy nadzieję przyszłych pupili. Prawniczka jeszcze przez krótką chwilę spoglądała na niego nim w końcu zdobyła się na pierwszy komentarz, który zawitał jej w głowie.
- Chce pan ze mną założyć hodowlę rybek? - spytała, unosząc brew w niemym geście zdziwienia. - Większość mężczyzn decyduje się na oświadczyny z użyciem pierścionka i nie zaczynają od nich znajomości.
Kiedyś pewnie przyjdzie czas, że pożałuje tego, że nie zawsze włączała jej się cenzura, pozwalająca na wypowiedzenie jedynie kwestii o neutralnym i/lub kulturalnym tonie, które nie groziły zanadto odebraniem ich w negatywny sposób. Miała tylko nadzieję, że facet posiada na tyle dystansu, że nie poczyta jej za złe owego komentarza. Chociaż nawet jeśli to w sumie co mógłby jej zrobić w miejscu publicznym? Co prawda różni psychole się zdarzali, ale raczej nie skończyłoby się na niczym więcej niż przylepieniu jej łatki suki.
- Może pan już wstać - powiedziała jeszcze, wyciągając w jego kierunku rękę, proponując mu pomoc w podniesieniu się z posadzi do pozycji wyprostowanej. Tak w razie wątpliwości to oświadczyny niestety odrzucone, bo nawet jeśli propozycja założenia hodowli rybek nie brzmiała tak źle to jednak Althei raczej nie spieszyło się do tego, by stanąć przed ołtarzem. Choć czuła już jak rodzice się w grobie przewracają i psioczą na nią z zaświatów, żeby sobie najlepiej chłopa znalazła i ustatkowała, a nie popadała w pracoholizm. Przynajmniej nie mogli jej o to dręczyć bardziej fizycznie przy każdym spotkaniu.
[Profil]
   
 
Mordechai Potter








37

chwilowo bezrobotny

forever alone

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Nina, Winter, Philippa, Phoenix, Dale, Ivy, Dayami, Tinsley

Wysłany: 2019-03-19, 16:18   
  

  
Mordechai Potter

  
i'm alone and i feel empty


Świadek z Tamizy na pewno był w trochę gorszej sytuacji, niż Mordechai aktualnie, ale z drugiej strony, jemu i tak było już wszystko jedno, a przecież Mortowi bardzo zależało na tym, by kupione przed momentem rybki dotarły z nim do domu, żywe, i być może nawet zostały jego nowymi przyjaciółmi, zamiast rozplaskać się w tragicznym splocie wydarzeń na podłodze centrum handlowego.
Głos kobiety nieco go obudził, a przerażenie zmieniło się w smutek, który go ogarnął, gdy uświadomił sobie, jak bardzo mógł skrzywdzić te stworzenia. W przypadku Pottera wcale nie tak łatwo było o uczucia tego pokroju. Na ogół były raczej... ambiwalentne, sam nie umiał ich zrozumieć, choć równie często w ogóle nie potrafił ich w sobie odnaleźć i zastanawiał się, czy jeszcze potrafił cokolwiek poczuć. Bycie pustym w środku, choć czasem przydatne, nie było wcale zadowalające. Byłoby całkiem miło, gdyby znalazł stworzenie, które faktycznie byłby zdolny obdarzyć jakąś szczerą sympatią. Oczywiście, chodzi w tym wszystkim o rybki, nie o kobietę, której słów za bardzo nie przyswoił, tym bardziej nie mógł się o nie obrazić. Zauważył jednak wyciągniętą rękę. Zamiast podeprzeć się na niej, by się podnieść, złożył na niej plastikowy woreczek z wodą i rybkami. Delikatnie, by znów ich nie upuścić, i podtrzymując je bez przerwy, by nic im się znów nie stało.
- Czy wszystko z nimi w porządku? - spytał, a głos mu się nieco załamał. Bynajmniej nic z tym nie miały wspólnego odrzucone zaręczyny. Sam jakoś nigdy nie był skłonny do wchodzenia w związki. Może kiedyś, w szkole, albo tuż po niej, ale wiele lat temu dotarło do niego, że po prostu się do tego nie nadaje. Właściwie, to chyba najlepiej jest mu samemu, po prostu. Oczywiście samotność po jakimś czasie się przykrzy, więc wychodził do ludzi, rozmawiał z nimi o rzeczach tak nieistotnych, jak pogoda czy rozkład jazdy, no i teraz kupił rybki, do których też będzie mógł mówić, aby nie zapomnieć, jak to się robi. Holgate musiała mu jedynie potwierdzić, że ich nie zamordował. To przecież nie miało nic wspólnego ze stawaniem na ślubnym kobiercu.
_________________

I've lost myself again and I feel unsafe
[Profil]
 
 
Althea Holgate








37

adwokat

poślubiła pracę

Southend

mów mi: Ari

multikonta: Eleonore, Marisol

nieobecność: studia i praca nie pomagają w pisaniu

Wysłany: 2019-04-02, 21:57   
  

  
Althea Holgate

  
Legum servi sumus ut liberi esse possimus.


Świadek z Tamizy obecnie był z pewnością sztywniakiem, niechętnym do współpracy. Niestety z tego względu skazana była na dalsze szukanie jak najlepszego wyjścia dla swojego klienta. Najgorsze jednak, że nie była to jedyna sprawa, której powinna poświęcać uwagę. I jak tu żyć? Trzeba było wybrać jednak inną ścieżkę kariery... Może lepiej poradziłaby sobie jako prokurator? W sumie kiedyś Taylor jej to zasugerowała i chyba miała w tym nieco racji. Holgate już od dłuższego czasu bardziej odnajdywała się w atakowaniu i wynajdywaniu słabych punktów przeciwnika niż faktycznej obronie. Co wcale nie oznaczało, że radziła sobie beznadziejnie jako adwokat.
W żadnym wypadku nie chciała, żeby mężczyzna czuł się źle ze względu na rybki, które przecież w całym zdarzeniu nie ucierpiały. W zasadzie to kolana ich przyszłego właściciela mogły być najbardziej poszkodowane po podobnym upadku na posadzkę. Jednak to małe potknięcie nie powinno w żadnym razie stanowić dla niego powodu do zmartwień. Ot każdemu się zdarza. Niektórym częściej, a innym rzadziej. Można przy tym odnieść też różne obrażenia i straty, ale zwykle, gdy nie widzi się żadnych większych szkód już na pierwszy rzut oka to pierwszym odruchem zwykle jest ulga. Przynajmniej tak zdawało się Althei... Chociaż jak wiadomo co człowiek to inna reakcja.
Nieco zdziwiło ją, gdy jej adorator miast skorzystać z wyciągniętej ręki i ulokować na niej swoją własną dłoń po prostu położył na niej woreczek z rybkami. Ponownie spojrzała na niego z niejakim zdziwieniem, zastanawiając się, czego też on od niej oczekuje. Dopiero, gdy mężczyzna spytał o to, czy rybkom nic nie dolega, zrozumiała o co mu chodzi. W zasadzie w podobnej sytuacji większość ludzi wyśmiałaby dorosłego faceta, zachowującego się w ten sposób. Jednak Holgate zamiast skomentować jego nadmierną i niemalże dziecięcą troskę o rybki uniosła wspomniany wcześniej woreczek, tak by móc dokładnie przyjrzeć się pod światłem ze sklepowej lampy pływającym istotkom. Nie była weterynarzem czy też jakimś oceanologiem lub kimś takim, ale jak dla niej rybki wyglądały dość dobrze.
- Wszystko z nimi w porządku - oświadczyła w końcu, brzmiąc jakby była tego stuprocentowo pewna.
Miała nadzieję, że tyle wystarczy, by uspokoić jej rybiego narzeczonego mimo woli. Przełożyła zatem woreczek do lewej dłoni, a prawą ponownie wyciągnęła w kierunku Pottera, licząc na to, że tym razem skorzysta z jej propozycji i nie będą sterczeli w takiej dziwnej pozycji na środku sklepu. Im dłużej tym dziwniej się robiło i wzrastało prawdopodobieństwo, że ktoś z osób trzecich faktycznie posądzi ich o odstawianie rybkowych zaręczyn.
[Profil]
   
 
Mordechai Potter








37

chwilowo bezrobotny

forever alone

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Nina, Winter, Philippa, Phoenix, Dale, Ivy, Dayami, Tinsley

Wysłany: 2019-04-14, 15:08   
  

  
Mordechai Potter

  
i'm alone and i feel empty


Podobno to atak był najlepszą formą obrony, więc dlaczego umiejętności Holgate miały jej się nie przydać w pracy adwokata. Może właśnie dzięki nim mogła być tylko bardziej skuteczna, niż inny, przeciętny prawnik, skupiający się jedynie na odpieraniu ataków, co czasem mogło okazać się niewystarczające. Mordechai niestety nie był wyjątkowo dobry ani w jednym, ani w drugim. Właściwie czasami, jak zaczynał się nad tym zastanawiać, to za bardzo w niczym nie był dobry. Zajmował się akurat tym, co miało okazać się w danej chwili dla niego korzystne, czy też co było od niego wymagane, niestety przy żadnej pracy nie udało mu się zostać na dłużej.
Przez te wszystkie lata jego życia, jego kolana zostały znacznie bardziej poturbowane, niż w chwili tego upadku, więc to akurat nie robiło mu większej różnicy. Za to życie rybek było znacznie krótsze, a każdy wstrząs był dla nich poważnym stresem. Taki upadek był natomiast na pewno mocnym wstrząsem. Czy rybka mogła umrzeć na zawał serca? Mordechai chyba nie chciał się tego dowiedzieć.
Skoro jednak nieznajoma kobieta postanowiła utrzymać go w przekonaniu, że z rybkami wszystko jest w porządku, to Mordechai skinął głową, przyjmując do siebie jej słowa. Przyjął ofiarowaną mu dłoń, ale nie wsparł się na niej zanadto, bardziej podnosząc się mimo wszystko o własnych siłach. Kiedy już wstał i w nerwowym geście wygładził ubranie na brzuchu, wyciągnął swoje trzęsące się ręce po woreczek z rybkami.
- Dziękuję - skinął lekko głową. Nie wiedział, jak inaczej wyrazić kobiecie wdzięczność, a w tej chwili był jej niezmiernie wdzięczny, bo przecież brała udział w ratowaniu życia jego rybkom. Wbijał w nie wzrok jeszcze przez chwilę, ale w końcu podniósł go i umieścił w obrębie twarzy kobiety. - Mogę spytać, jak pani na imię? - taki bohaterski czyn wymagał upamiętnienia, a ciężko byłoby mu upamiętnić anonimową osobę, nawet, jeśli już na zawsze utknie w jego pamięci.
_________________

I've lost myself again and I feel unsafe
[Profil]
 
 
Althea Holgate








37

adwokat

poślubiła pracę

Southend

mów mi: Ari

multikonta: Eleonore, Marisol

nieobecność: studia i praca nie pomagają w pisaniu

Wysłany: 2019-05-03, 22:07   
  

  
Althea Holgate

  
Legum servi sumus ut liberi esse possimus.


Cóż może to i była racja, ale czasem na samym ataku nie sposób długo uciągnąć. Lepiej było wyprowadzać jakieś specjalne kombinacje. Może nieco jak w boksie? Trafne uderzenia nie mogły zapewnić wygranej jeśli nie trzymało się gardy i pozwalało również na to, żeby przeciwnik zasypywał cię gradem ciosów. W sumie zachowywanie umiaru i równowagi było kluczowym elementem w osiągnięciu sukcesu w dowolnej dziedzinie. Nie tylko na sali sądowej...
To, że ucierpiały nie znaczyło wcale, że Potter miał przestać w ogóle o swoje cudowne kolana dbać. Może jeszcze kiedyś mu się one przydarzą, a jakieś liczne mikrourazy sprawią, że staną się niezdatne do użytku. I co wtedy biedny Mordek pocznie? Chociaż akurat fakt, że rybki raczej zbyt wielu upadków nie przeżyją i trzeba się o nie zatroszczyć. Jednak niektóre rzeczy wymagały mniejszych lub większych poświęceń. I niech szczęście im sprzyja i żyją one dość długo jak na rybki w zdrowiu.
Chyba jej zapewnienia odniosły jakiś skutek i mężczyzna postanowił jej zaufać. Nie ma to jak być autorytetem w każdej sprawie, prawda? Powinna zmienić zawód i mówić ludziom jedynie to chcieliby usłyszeć lub brutalną prawdę zależnie od upodobań. Ciekawe jak by na tym wyszła zamiast użerając się z innymi prawnikami. Może bycie ekspertem od wszystkiego byłoby bardziej opłacalne?
- Nie ma za co - odparła, gdy już mężczyzna podniósł się z kolan bardziej o własnych siłach niż korzystając z wyciągniętej do niego dłoni i wziął woreczek ze swoimi rybkami. Trzymał je niczym ojciec swoje nowo narodzone dziecko. - Althea. A pan? - zapytała w ramach rewanżu, chcąc czyje to rybie dzieci miała jeszcze chwilę wcześniej w rękach.
[Profil]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5