nawigacja


Poprzedni temat «» Następny temat
H&M
Autor Wiadomość
Amanda Oakley


Wysłany: 2018-09-04, 21:44   

Chociaż w "Moulin Rouge", totalnie inspirujacym musicalu który kiedyś Joey kazał jej ogladać podczas nocy filmowej, twierdzono iż "najważniejsze jest kochać i być kochanym" to twórcy mieli jedynie połowicznie rację. Amanda wiedziała doskonale, że najważniejsze w życiu było to, by poznać osoby, które były kompletnie lojalne. Wspaniali ludzie, którzy bez słowa sprzeciwu nienawidzili wrogów Amandy. Tak jak Nancy!
-Tak jakby... totalnie – odpowiedziała platynowa bed gerl, z uśmiechem na twarzy. Czuła ogromne wzruszenie tym, jak Nancy dzisiaj postanowiła jej wspaniale słodzić na temat ich przyjaźni. Może nawet jej oczy się nieco zaszkliły? Dziewczyna zaczęła machać sobie dłońmi przy twarzy, próbujac w ten sposób osuszyć łzy. Przecież bo nie mogła nawet zaryzykować tego, by mascara jej się rozmazała! To było niedopuszczalne!
Ale wiecie co jest smutne? Chamskie? Oczywiście Amanda w życiu by się do tego głośno nie przyznała, nawet przed Nancy. Dziewczynę przerażało, że mogłaby stracić choćby pół punkta w rankingu "popularności". No więc tak szczerze mówiać, podczas gdy Nancy zachwycała się tym, że Kenai jest taki słodki Amanda czuła pewnego rodzaju.... sprzeciw. To znaczy, no nie była ślepa i zdawała sobie sprawę z tego, że chłopak jest przystojny – ale był ślepy. Dla Amandy to był deal breaker! Kiedyś podczas lunchu, Joey też mówił coś o tym, że w sumie to ten Underhill jest przystojny i chętnie by z nim poszedł na randkę. Wtedy Amanda mruknęła jedynie "eww", Harrison praktycznie bez zastanowienia uznał to za takie żartobliwe "eww" typu "znajdźcie sobie pokój". Chłopak nigdy nie podejrzewał, że ona serio mogłaby tak myśleć o koledze z chórku.
NA szczeście niedługo później Nancy upatrzyła sobie nowy ciuch i zniknał temat przystojnego kolegi z chórku. Dzięki temu Amanda uznała, ze jej "sekret" był bezpieczny i nikt nigdy nie dowie się o tym, że skreslała go z listy potencjalnych randeczek.
-Dziewczyno, yaaas – pstryknęła palcami, mierzac wzrokiem wybrany przez kumpelę strój-Idealne na dzisiejszy wieczór, totalnie twój styl. Będziesz wygladała po prostu wykurwiście. Faceci będa zbierać szczęki zp odłogi
No ale dobra – wszystko fajnie, ale co założy Amanda? Wszyscy wiemy, że Mandy kochała Nancy, ale umarłaby ze wstydu gdyby druga blondynka zgarnęła atencję wszystkich! To byłoby tak upokarzajace, że Oakley nawet wolała nie myśleć w ten sposób.
-Widziałaś w ogóle tego psa Joey'a? Kompletny słodziak, myślę o kupieniu takiego. Buldogi francuskie sa totalnie modne oświadczyła krażac wokół jakiś wieszaków i przegladajac poszczególne ciuszki.
[Profil]
 
 
Nannette Eyston


Wysłany: 2018-09-11, 01:16   

Jeszcze przez kilka sekund trzymała dłoń Amandy, patrzac na nia z delikatnym uśmiechem najwspanialszej przyjaciółki na świecie i dopiero po chwili puściła jej rękę, usatysfakcjonowana i nawet trochę wzruszona reakcja Oakley. Chłopacy przychodzili i odchodzili, nowe ubrania trafiały do szafy i ostatecznie się niszczyły, makijaż należało codziennie nakładać zupełnie od zera, a paznokcie nieubłaganie odrastały, zmuszajac do założenia nowych tipsów, ale jednak najlepsze przyjaciółki pozostawały sobie lojalne na zawsze. Och, Nannette aż wzruszyła się na tę głęboka myśl. Musiała koniecznie to sobie zanotować, przecież to było takie głębokie i w ogóle mega, że nawet John Green by się wzruszył.
Och, Nancy może i chętnie umówiłaby się z Kenaiem na randkę albo nawet i dwie, ale ostatecznie na pewno nie zwiazałaby się z nim na serio. Oczywiście, jako niezwykle wrażliwy kawałek plastiku okropnie mu współczuła i uważała go za inspirujacego, bo żył i miał się dobrze mimo tego, że nie mógł ogladać kolejnych odcinków Keeping Up With The Kardashians, ale jasne chyba było, iż nie potrafiłaby zwiazać się z kimś, kto nie byłby w stanie codziennie podziwiać jej piękna. Różnica pomiędzy Amanda a Nannette polegała na tym, że Eyston wcale nie czuła się nieswojo, myślac o Kenaiu w podobny sposób. Oczywiście, gdyby to wyszło na jaw, wyparłaby się tego trzy razy jak Piotr wyparł się Jezusa, jednak generalnie nie widziała nic złego w tym, że pragnęła być szczerze podziwiana i adorowana, czemu Underhill zwyczajnie nie byłby w stanie temu podołać. To było trochę tak, jak z obserwowaniem zwierzatek bez łapek. Z jednej strony ja rozczulały, ale z drugiej nigdy nie chciałaby mieć ułomnego pieska czy kotka w domu, bo totalnie wstyd zapiać takiego na wysadzana diamentami smycz i pokazać się z nim na ulicy.
Nie kryła zadowolenia, gdy Amanda wyraziła aprobatę dla jej idealnego outfitu. Co prawda jej styl był na tyle nienaganny, że Oakley zawsze zachwycała się jej potencjalnymi stylówkami, ale Nancy i tak poczuła się niezwykle dowartościowana, gdy Mandy zrobiła to po raz tysięczny. Taka bestie to skarb!
- Dzięki, kocham cię - powiedziała totalnie hetero tonem głosu, a potem energicznie, niczym najprawdziwsza Karyna zaczęła przegladać wieszaki ze złożonymi z czterech pasków na krzyż stanikami w poszukiwaniu takiego o miseczce A. Wygladało na to, że podobne wdzianka kupowały tylko lambadziary z dużym biustem, bo Nancy znalazła nawet kilka sztuk w rozmiarze, który ja interesował. I całe szczęście, bo pierwszy stanik, który trafił w jej starannie wypielęgnowane dłonie, miał jakaś milimetrowa, odstajaca nitkę! Nancy od razu odłożyła go na miejsce i wzięła do rak drugi, tym razem zupełnie niezniszczony.
Zanim zdażyła skierować się wgłab sklepu w poszukiwaniu jakichś ślicznych spodenek (no bo przecież nie mogła pokazać się na imprezie w takich, w jakich chodziła na co dzień, tak robiły tylko kompletne niechluje, które na dodatek nie zmieniały majtek), Oakley zaczęła temat buldogów francuskich. Nancy, słyszac wzmiankę o tych strasznych, śliniacych się obleśnie zwierzętach aż stanęła w miejscu.
- No... - zaczęła niezbyt radośnie, wyraźnie przygotowujac się do wyduszenia z siebie jakiegoś dłuższego zdania. Zdania, które raczej nie zgadzało się z opinia Amandy. - Sa słodkie i w ogóle, ale... - Spojrzała na przyjaciółkę niepewnie. - Przecież one się tak totalnie obrzydliwie ślinia - powiedziała w końcu i aż wzdrygnęła się na wspomnienie buziaka, jakiego dostała od Pana Guzika. Rzecz jasna nie dała mu polizać się po twarzy, to było niehigieniczne i oczywiście rozmazałoby jej nienaganny makijaż, ale pies Joeya był na tyle przyjazny, że w końcu i tak ja dopadł. Nancy niemalże nadal czuła zapach pomarańczowego mydła, którym dokładnie szorowała swoje ręce po tym, jak zostały obślinione przez Pana Guzika. Na wszelki wypadek, żeby nie dostać żadnej wysypki ani żadnego podobnego paskudztwa, tego samego dnia umówiła się na ściagnięcie dotychczasowych tipsów i założenie nowych. Kto wie, czy bakterie ze śliny tego małego potwora nie dostały się pod jej paznokcie i nie zamierzały zaatakować jej od wewnatrz? - Ciagle im ślina kapie z buzi i w ogóle, łeee. - Zmarszczyła nos z niezadowoleniem. Gdyby Amanda sprawiła sobie takiego psa, Nancy na pewno przestałaby spędzać u niej tyle czasu, co dotychczas. A to dopiero byłby cios dla ich przyjaźni!
_________________
    nancy eyston typical white girl (n.) - a creature who often posts pictures of starbucks on instagram, is obsessed with shopping, wears yoga pants and ugg boots and always has an iphone in its hand
[Profil]
 
 
Amanda Oakley


Wysłany: 2018-09-23, 00:14   

Słyszac słowa płynace z napompowanych ust Nancy, Amanda uśmiechnęła się kompletnie nieświadomie. Jakże inspirujace i totalnie słodkie było wyznanie, które to padło z ust jej przyjaciółki. Czym sobie Amanda zasłużyła na taka przyjaźń? Czyżby karma? Oj tak, Amanda znała doskonale pojęcie karmy - kiedys o niej czytała. Kiedy? Wystarczy jak przyznam, ze buddyzm był modny i całkiem rozsadnie było móc powiedzieć o nim chociaż kilka zdań. Zapewne Oakley kupiła wtedy też parę ksiażek dziwnych autorów, którzy starali się sprzedać jak najwięcej gówna kosztem naiwnych. Oczywiście jedna z tych naiwnych była Amanda, no bo jakze by to inaczej. Jednak teraz, kiedy ta religia przestała być aż tak modna, wszystkie figurki, świece i inne duperele wyladowały na strychu rodziców Mandy. Czy to było odpowiednie dla nich miejsce? Totalnie nikogo to nie obchodziło. O wiele istotniejsza była higiena jamy ustej Pana Guzika!
Dziewczyna zmarszczyła brwi, kiedy to jej przyjaciółka opisywała wyglad rasy Pana Guzika-Chyba coś mylisz – przyznała po chwili, marszczac przy tym idealnie wyregulowane brwi. Dziewczyna chwyciła w swoje pancerne tipsy ajfon i zaczęła przeszukiwać Insta w poszukiwaniu psów. Za każdym razem z jej zrobionych cycków wydobywało się ciche i dyskretne "awww".
-Kiedyś kompletnie jakiegoś sobie kupię – przyznala po chwili. Oczywiscie plan ten zakładał, że moda na tę rasę nigdy nie przeminie. A co by sie stało w innym przypadku? Boże, niemodny pies byłby czystym obowiazkiem- kompletnie wyssysajacym radośćz życia-Będę podrywała słodkich chłopaczków na tego psa – dodała z błyskiem w oku.
[Profil]
 
 
Nannette Eyston


Wysłany: 2018-09-27, 12:22   

Nancy czuła się szczerze oburzona, że Amanda w ogóle śmiała zasugerować jej niekompetencję. Miałaby coś pomylić? Niedorzeczność. Na psach akurat się znała, miała w końcu jednego i w ogóle w ciagu całego swojego życia widziała ich bardzo dużo. Oczywiście nie wszystkie głaskała, bo niektóre, na przykład jakieś kompletnie nieurocze kundle czy wielkie, bokseropodobne straszydła, omijała szerokim łukiem, ale ilekroć jakiś york czy shih tzu zatrzymywał się przy niej i wykazywał ochotę na pieszczoty, Nancy wspaniałomyślnie się schylała i za pomoca swoich długich tipsów delikatnie drapała takiego pieska za uchem. Można więc powiedzieć, że była totalnym specem od psów.
- Nooo chyba nie - mruknęła, urażona. - I one jeszcze tak charcza - dodała, kontynuujac swój spacer po wnętrzu H&M'u. Bezwiednie ściagnęła z najbliższej sztangi wieszak z małym, różowym topem na ramiaczkach (który bardziej przypominał koszulkę do spania dla dwunastolatki aniżeli ubranie dla dorosłej dziewczyny), a potem poszła dalej, nie zwracajac uwagi na dziwne odgłosy, jakie wydawała z siebie Mandy. Nannnette mogłaby przysiac, że zanim Oakley zaczęła zadawać się z Joeyem Harrisonem, była totalnie inna osoba, która nigdy nie zniżyłaby się do takiego stopnia, aby zachwycać się jakimiś małymi, śliniacymi się i charczacymi potworami. Uch, ten chłopak był mega toksyczny. - Seeerio? - zapytała, patrzac na Amandę krytycznie. No nie, musiała za wszelka cenę przekonać przyjaciółkę do tego, żeby nie kupowła sobie takiego potwora. - Wiesz, maltańczyki sa totalnie sto razy bardziej słodkie - stwierdziła, robiac z ust słynny dzióbek, który miał dać przyjaciółce do zrozumienia, że Nancy w ogóle nie popierała jej pomysłu. - Podrywała? - powtórzyła i pokręciła głowa. - O nie, kochana, to faceci maja się, no wiesz, starać i nas podrywać. - Zdaniem Eyston dziewczyna, która robiła ten słynny pierwszy krok była totalna desperatka albo jakaś feminazistka, której nie chciałby żaden chłopak. - My jesteśmy... noo jak takie kwiaty, które oni chca zerwać, totalnie - wybrnęła, zadowolona ze swojego porównania. John Green byłby dumny!
Przeszła jeszcze kawałek, rozgladajac się za czymś mega seksi, gdy nagle usłyszała dźwięk nadchodzacej wiadomości. Z westchnieniem divy sięgnęła do torebki, z której po dwóch minutach udało jej się wygrzebać swój telefon. Niezadowolona mina, która była reakcja na to, iż ktokolwiek śmiał zakłócić jej zakupy z psiapsiółka, zamieniła się w wyraz czystego przerażenia w momencie, kiedy Nancy przeczytała treść smsa.
- O mój Boże - wyszeptała dramatycznie i od razu odwróciła się w stronę Amandy. - Mandy... - wymamrotała drżacym głosem, którego nie powstydziłaby się umierajaca Hazel Grace, a potem wyciagnęła w kierunku przyjaciółki swojego ajfona w błyszczacej obudowie. - Zobacz - poleciła jej, po czym przyłożyła wolna dłoń do ust i westchnęła tak, jakby zaraz miała się rozpłakać. - Co to jest? To jakiś żart? - zapytała piskliwie, kiedy już Oakley przeczytała wiadomość. To było straszne, czuła się teraz jakby... napastowana! Och, ciekawe czy to zaliczało się do #MeToo, i czy mogłaby napisać o tym na swoim blogu?
_________________
    nancy eyston typical white girl (n.) - a creature who often posts pictures of starbucks on instagram, is obsessed with shopping, wears yoga pants and ugg boots and always has an iphone in its hand
[Profil]
 
 
Amanda Oakley


Wysłany: 2018-10-14, 19:36   

Kiedy obrażona, zdradzona i kompletnie niedoceniona Nancy uznała, że raczej się nie pomyliła to Mandy wydała z siebie tylko ciche "huh". Czym miało być to "huh"? Szczerze mówiąc, to ja sam już nie wiem – ale podejrzewam, że Amanda po prostu nie wiedziała jak ma to wszystko skomentować. Oj tak, chociaż obie platynki deklarowały sobie miłość do grobowej deski – to zdarzały się chwile kiedy wręcz były wobec siebie nieszczere. No ale czy kogoś to serio dziwi? Dziewczyny w takich chwilach przypominały wręcz Calanthe i Claire.
-W sumie masz rację, tak totalnie – przyznała po chwili, marszcząc swój wyprostowały chirurgicznie nos i wbijając spojrzenie w najbliższe manekiny. Och jakże trudne było życie, kiedy Joey mówił jedno a Nancy kompletnie drugie. No i jak tutaj żyć? Życie chorągiewki było totalnie wymęczające. Może powinna podpisać jakiś kontrakt, który sprawi, żenie będzie miała praw do używania mózgu?
-Zresztą, ostatnie czego potrzebuję to jakaś obleśna sierść na ciuchach. Może gdzieś na emeryturze coś kupię, kiedy będę stara i totalnie po czterdziestce. Dodała po krótkiej chwili zastanowienia, swoim typowym, nieco nosowym i jęczącym tonem. No bo co ona ma niby robić po czterdzietce? Ta liczba w ogóle była tak totalnie matrixowa, że Mandy nawet nie potrafiła uwierzyć, że kiedyś tyle jej stuknie. Czy wtedy będzie musiała zrezygnować z totalnie kusych spódniczek? Kabaretek? Życie bywało tak okrutne. I zaskakujące. Dlaczego zaskakujące? No cóż, Nancy i jej wywód na temat chłopaków zdecydowanie taki był.
-No dobra kotek, niby masz rację, ale na przykład taki Kenai.... to jak on ma zrobić pierwszy krok, kiedy on nie wie w którą stronę ma iść? – zapytała takim przejętym głosem, zupełnie jakby poruszono temat niesamowicie ważny jak zmiany klimatu, czy śmierć pszczół.
Ich gorącą i trudną dyskusję przerwało powiadomienie o smsie, Amanda mrukneła coś pod nosem, ale po dosłownie kilku sekundach Nancy podsunęła jej pod nos swojego ajfona.
-O Boże, totalnie masz stalkera. Musimy iść na policję oświadczyła przerażonym głosem, kładąc dloń na cyckach zupełnie jakby miała zejsc na zawał. NO I JAKIE ZAZDRO, ZE NANCY MA STALKERA A ONA NIE. TOTALNIE. Może przynajmniej poudaje zawał serca i złowi nieco atencji ot tutaj, w H&Mie?
[Profil]
 
 
Nannette Eyston


Wysłany: 2018-10-19, 22:13   

"Huh" było bardzo częstym wyrażeniem takich typical white girls, do których Nancy i Mandy niechybnie się zaliczały. I, mimo swojej krótkiej, niepozornej formy, pełniło rolę takiego "omg, zamknij się już", ale na szczęście Eyston była zbyt durna, aby to pojąć. Albo po prostu za bardzo wierzyła w szczerą przyjaźń Amandy, aby dopuścić do siebie taką interpretację tego dziwnego, trzyliterowego słówka. Ewentualnie to i to, w końcu obie te opcje w jakiś sposób się łączyły. Tak czy siak, Nannette byłaby oburzona, gdyby ktoś zarzucił jej, że ona i jej przyjaciółka do grobowej deski przypominały jakieś dwie stare, zasuszone rodzynki, które tylko udawały swoje najlepsze kumpele. Claire i Calanthe były pomarszczone, totalnie nieodlotowe i w dodatku miały po jakieś sto lat. Nancy nie rozumiała, jak ktokolwiek, kto liczył sobie ponad trzydzieści wiosen, mógł jeszcze chodzić po tym świecie. Taka egzystencja to już prawie śmierć. A idealnym dowodem popierającym tę tezę było to, iż John Green jeszcze nigdy nie napisał książki o kimś, kto miałby więcej niż dwadzieścia kilka lat.
Pokiwała głową i wygięła swoje wypełnione botoksem usta w zadowolonym uśmiechu, kiedy Mandy ostatecznie przyznała jej rację. Chyba by nie przeżyła, gdyby Oakley dalej twierdziła, że te małe, grube potworki były słodkie. To byłoby wręcz zaprzeczeniem ich więzi, no bo przecież naukowcy udowodnili, że psiapsiółki miały połączone mózgi i ogólnie to musiały zgadzać się we wszystkim! Całe szczęście, że Amanda w końcu poszła po rozum do głowy i znowu podzielała przekonania Nancy.
- Nooo, totalnie - przytaknęła, bo sierść na ciuchach jednak była czymś gorszym od wojny. Zwłaszcza na czarnych albo białych, fuj. Ilekroć Nannette widziała jakąś dziewczynę, która miała choć jednego psiego lub kociego kłaka na bluzce, chciało się jej wymiotować i była po prostu zażenowana tym, jak niektórzy ludzie o siebie nie dbali. Uch, dobrze, że Cece była pudlem i nie miała obrzydliwej sierści tylko włosy.
Pytanie Amandy odnośnie Kenaia poruszyło nią tak bardzo, że przez moment po prostu stała i wpatrywała się w jakąś totalnie obleśną sukienkę, wiszącą na manekinie naprzeciwko, kontemplując losy ślepych. Z jednej strony Mandy miała rację, no bo skoro Kenai nie widział to faktycznie nie wiedział, w którą stroną miał wykonać odpowiedni krok. Dopiero po minucie czystej kontemplacji (podczas której mózg Nancy prawdopodobnie wydawał z siebie wymowny odgłos świerszcza), Eyston westchnęła głęboko i pokręciła głową.
- O mój Bożeee, Mandy - przeciągnęła wreszcie, jak gdyby jej przyjaciółka potrzebowała specjalnego tłumaczenia w wersji dla blondynek. Co z tego, że Nannette sama była blondynką? - To była taka, jakby no, metafora - wytłumaczyła, dogłębnie poruszona niekompetencją swojej przyjaciółki. Totalnie musiała wcisnąć jej jakieś książki Johna Greena. One na pewno rozwinęłyby ją duchowo i w ogóle zmieniłyby jej życie.
Dziwna treść smsa poruszyła ją do takiego stopnia, że przez moment stała w miejscu, udając hiperwentylację. Dopiero po chwili, gdy Mandy ogłosiła, że Nancy musiała mieć stalkera, odezwała się drżącym głosem:
- O mój Bożeeeeee - jęknęła, próbując ukryć swoją ekscytację. Miała stalkera, och. Och! Czuła się teraz taka obserwowana i... ważna. Totalnie musiała napisać o tym na swoim blogu. - Nie mogę w to uwierzyć. Kto mógłby być tak mega obleśny? - zapytała i spojrzała na Amandę z udawanym przerażeniem. W myślach już pisała list do Królowej Elżbiety z prośbą o przydzielenie jej profesjonalnych ochroniarzy.
_________________
    nancy eyston typical white girl (n.) - a creature who often posts pictures of starbucks on instagram, is obsessed with shopping, wears yoga pants and ugg boots and always has an iphone in its hand
[Profil]
 
 
Amanda Oakley


Wysłany: 2018-10-28, 18:50   

Dlaczego Amanda była tak często niedoceniana? Co sprawiło, że Nancy musiała tak okropnie zaznaczyć, że jedynie metaforzyła? Bynajmniej Amanda zdawała sobie z tego doskonale sprawę, albo przynajmniej miała zamiar udawać, że tak było. Tak, co ja kco, ale jestem pewien że Amanda mieszkając w Polsce myliłaby "bynajmniej" z "przynajmniej". Kiwneła jedynie zdawkowo głową, a wzrok przenosząc na kolejne wieszaki z kolorowymi, chińskimi szmatami. Och, komu by ona nie dała by móc robić zakupy w sklepue Gucci, a nie w tym cholernym H&Mie! Oakley pamiętała doskonale jak podczas rozmowy z szkolnym psychologiem przyzała, że w sumie to nie istotne jest to gdzie ona pójdzie na studia, ponieważ najważniejsze było by mogła sobie pozwolić na zakupy w Guccim. CO poszło nie tak? Dlaczego ona i Nancy jeszcze nie były tak znane, jak powinny?
No i w tym samym momencie okazało się, że tak naprawdę Nancy jest jak najbardziej popularna – dorobiła się przecież własnego stalkera. Gdzie w tym czasie był stalker Amandy? Czy w ogóle istniał? Niestety nie.
-Och kochanie, musimy totalnie się stąd wydostać – jęknęła Amanda, rozglądając przy tym gorączkowo-On moze być wszędzie i tylko czerpać zboczoną, perwersyjną przyjemność z ogladania nas
Tak, dobrze przeczytaliście – Amanda powiedziała "nas". Czyżby za wszelką cenę chciała też dorobić się takiego wspaniałego źródła atencji? Zdecydownaie. Amanda rozejrzała sie po sklepie, ale nie dostrzegła nikogo specjalnego. Dopiero po kilku sekundach blondie skarciła sięw myślach, bowiem logiczne było to, że z osób przebywających w sklepiue jedynie ona i Nancy były "wyjątkowe".
-Musimy Cię totalnie schować u jakiegoś krewnego, który mieszka gdzieś na odludziu – taka akcja przynajmnie miała miejsce w "Bodyguardzie", który dawniej Amanda notorycznie oglądała. Już wtedy, młoda blondynka wpatrywała się w ekran zazdroszcząc bohaterce tych fascynujących rzeczy, które siędziały wokoł niej. Dlaczego teoretyczny i wyimagiowany stalker nie zdecydował sięna obserwowanie Amandy? No cóż, jedno jest pewne – gdyby Nancy miała na to wpływ, to na pewno podzieliłaby się atencją tego zboczeńca. Ich przyjaźn była aż tak silna, totalnie.
[Profil]
 
 
Nannette Eyston


Wysłany: 2018-10-31, 21:38   

Gdyby mieszkały w Polsce, na pewno byłyby takimi typowymi Karynami, które mówią "w każdym bądź razie kotki są słodkie, bynajmniej ja tak uważam". No ale jednak mieszkały w UK i zamiast tego, używały "totalnie" naprzemiennie z "tak jakby" i "o mój Boże", chociaż założę się, że w tego wspomnianego Boga wcale nie wierzyły. No, przynajmniej Nancy nie wierzyła, bo skoro ten Bóg zabraniał chodzenia z chłopakami do łóżka to był jakimś totalnym frajerem i nie wiedział, co to dobra zabawa. Eyston mogła mu tylko współczuć.
Patrząc na sprawę czysto teoretycznie, Nannette mogłaby podebrać rodzicom ich grube miliony i zabrać swoją przyjaciółkę na zakupy do sklepu Gucci. Co prawda dostałaby potem co najmniej tygodniowy szlaban na ajfona i makijaż, ale no... mogła. Tylko że po co im po jednej bluzeczce od Gucciego (ewentualnie po jednej parze klapek), skoro zamiast tego mogły mieć tak dużo różnorodnych ubrań z H&M'u? Nancy, chociaż ceniła znane marki, zdecydowanie wolała kupić sobie wiele szmat za niewygórowaną cenę, aniżeli jedną, porządną rzecz, która od razu zdarłaby z niej dużo kasy. Z dużej ilości ubrań mogła przynajmniej skomponować jakiś totalnie słodki albo seksi outfit, no a... mając w swojej garderobie tylko jeden ciuszek, trudno byłoby cokolwiek wymyślić. No chyba że zaczęłaby kombinować z jakimiś paskami, torebkami i innymi dodatkami.
Wciągnęła ze świstem powietrze, gdy Amanda powiedziała jej, że ten okropny zboczeniec, który wysłał jej wiadomość, mógł czaić się nawet tutaj, za wieszakiem ze wczesnojesiennymi płaszczykami. Przecież to znaczyło, że mogły umrzeć w każdej chwili. O Boże, dlaczego w H&M'ie jeszcze nie otworzyli wyjść ewakuacyjnych? Czyżby pracujący tu ludzie w ogóle nie zdawali sobie sprawy z powagi całej sytuacji?!
- O mój Boże - powtórzyła znowu niemalże ze łzami w oczach. Czy źródłem tych łez była prawdziwa rozpacz, czy szczęście - to wiedziała tylko Nancy. - Ale ja totalnie muszę kupić ten stanik - powiedziała po chwili, patrząc na Amandę rozpaczliwie. Może i Oakley nie miała własnego stalkera, ale dla Nancy i tak była najmądrzejszą osobą na świecie, normalnie na równi z Johnem Greenem. Nic więc dziwnego, że zamiast gorączkowo lecieć w kierunku kasy, czekała na jej radę. Bo w porządku, ich życie mogło być zagrożone, ale były psiapsiółkami i nie mogły się rozdzielić! A już na pewno nie w tak kryzysowej sytuacji. - Ale ja mam tylko krewnych w USA - wytłumaczyła, kompletnie zdesperowana. Nie chciała tam wracać! Niby czuła się stuprocentową Amerykanką i kochała Kalifornię, ale... gdyby wróciła do Stanów, straciłaby na swojej wyjątkowości. Mieszkając w Brentwood, mogła mówić o swoim amerykańskim pochodzeniu i szczycić się tym, jaką to nie była Californa Girl, a tam... byłaby tylko jedną z wielu. Nie mogła na to pozwolić!
_________________
    nancy eyston typical white girl (n.) - a creature who often posts pictures of starbucks on instagram, is obsessed with shopping, wears yoga pants and ugg boots and always has an iphone in its hand
[Profil]
 
 
Amanda Oakley


Wysłany: 2018-11-11, 09:25   

Kiedy Nancy wspomniała o staniku, wzrok Amandy mimowolnie powędrował w odpowiednim kierunku. Faktycznie, cena produktu była na tyle atrakcyjna, że jej móżdżek zaczął intensywnie pracować. No bo skoro stalker nie zaatakował do tej pory, to mogły przynajmniej przyjąć, że nie ma go w sklepie – prawda? Ale z drugiej strony, co to za stalker, który nie wie gdzie jest jego księżniczka? Nancy totalnie powinna złożyć na niego reklamację, skargę albo w zawiadomieniu policyjnym zaznaczyć, że nie czuła się dość doceniona. W końcu mamy XXI wiek i Nancy nie powinna tkwić w beznadziejnym związku, tlyko po to by nie być singielką.
-Cena jest totalnie promocyjna – przyznała Amanda z powagą, a jej ogromne oczy wpatrywały się teraz bezmyślnie wp rzyjaciółkę-Idź do przebieralni, a ja Cię osłaniam tak totalnie mocno
Amanda była z siebie prawdziwie dumna. No bo jeżeli to nie był akt totalnego heriorizmu, to świat kompletnie nie wie czym jest herioristyczność oczywiście chodziło o heroizm, ale no wątpię by Mandy znała takie słowa "prawidłowo". Blondynka rozejrzała się po pomieszczeniu i dostrzegła, że jakiś facet ubrany w białą koszulę i mający w jednym uchu słuchawkę przypatrywał im się. Ba, on wręcz się gapił podejrzliwie, marszcząc przy tym brwi. Kiedy tak Mandy patrzyła na mężczyznę, który oczywiście był po prostu ochroniarzem i widział dwie idiotki, które prawdopodobnie chcą coś ukraść – to już kompletnie poczuła dreszczyk podniecenia.
-Jest tutaj – pisnęła Mandy, niczym Caitlyn w 6 w pracy. Chwila, to ona była w końcu przerażona czy podniecona? -Idź się przebierać, a ja totalnie kupuję nam bilety do Brentwood w USA. Wtedy nie bedziemy musiały nic zmieniać w dowodzie osobistym. Stalker w życiu się nie zorientuje, że jesteśmy za morzem
Czy istniał plan bardziej doskonały? Nie! Nie dalej jak wczoraj ojciec Oakley marudził, że boi się o przyszłość córki – ale najwyraźniej serio nie było powodu. No bo kto teraz totalnie poradził sobie z sytuacją, z zimną krwią? Jednak warto było zobaczyć ten totalnie nudny film Ocean's eleven – nawet jeżeli większość filmu była totalnie nudna, to przynajmniej coś z niego wyciągnęła. Kto był najlepszą przyjaciółką ever?
[Profil]
 
 
Nannette Eyston


Wysłany: 2018-11-21, 22:26   

W tamtym momencie Nancy bardziej martwiła się o to, że nie będzie mogła kupić tego niesamowitego stanika, niż o fakt, iż jej stalker niewystarczająco o nią dbał. Cena faktycznie była atrakcyjna, to nie ulegało wątpliwości, ale nie stanowiła głównego powodu, dla którego Eyston chciała kupić ten kawałek szmaty. Chodziło jej o to, że jeśli chciała utrzymać na sobie uwagę rzekomego stalkera, następnym razem musiała pokazać się mu w oknie w czymś totalnie odlotowym. A co nadawało się do tego lepiej niż tych kilkanaście pasków, zgrabnie opinających jej cycki o miseczce B? (Na początku napisałam A, ale potem zrobiłam research i wyszło na to, że Nancy wcale nie ma takiego małego biustu. Chociaż z drugiej strony to wygląda tak, jakby na przestrzeni lat strzeliła sobie operację plastyczną. Nie wiem już co o tym myśleć.)
Pokiwała żarliwie głową, gdy Amanda wspomniała o niskiej cenie. O tak, wydanie dwudziestu funtów na jakiś łachman totalnie się jej opłacało. Zwłaszcza iż chodziło o sławę! Sławę! I to przez duże "S"! Kto wie, może stanik z H&M'u tak spodoba się jej prześladowcy, że postanowi zrobić jej kilka zdjęć i wrzuci je na Facebooka? Och, to byłby już szczyt jej marzeń.
- Dzięki, jesteś kochana - powiedziała niemalże wzruszona, kiedy Amanda powiedziała, że będzie ją chronić. Taka przyjaciółka to był totalny skarb. Czasami Nannette zaczynała się zastanawiać nad tym, jak wyglądałoby jej życie bez Mandy i... już na samą myśl o tym czuła, jak połowa jej duszy umiera. Ona i Amanda były mentalnie połączone, tak na wieki wieków. Ich umysły zostały ściśle ze sobą związane więzią zrozumiałą wyłącznie dla pustych, kasiastych blondynek dziewczyn tak głębokich, jak one. I dla Johna Greena oczywiście też, bo w końcu on pisał te wszystkie mądre książki i w ogóle.
Podskoczyła nagle, gdy Oakley powiedziała jej o obecności ochroniarza. Z przerażeniem (i lekkim podekscytowaniem) rozglądnęła się dookoła i, dostrzegłszy podejrzanego typa w białej koszuli, wzięła głęboki oddech.
- O mój Bożeee - przeciągnęła, patrząc na Mandy ze strachem. Na moment dopadł ją strach, spowodowany myślą, iż będą musiały rzucić się do ucieczki, nie zakupiwszy specjalnego, imprezowego stanika, ale na szczęście Oakley znalazła rozwiązanie dla ich problemu. Była totalnie nieoceniona! - Okej, to idę - przytaknęła, bo plan przyjaciółki wydawał jej się nad wyraz legitny. - Ale chodź ze mną, musisz mi powiedzieć, czy w tym staniku będę mogła poderwać Kenaia - powiedziała z rozmarzeniem. Zaraz jednak przypomniała sobie, że chłopak był niewidomy. - Umm... znaczy kogoś innego, kto będzie mógł mnie zobaczyć - sprostowała, a następnie pociągnęła Amandę w stronę przymierzalni, raz po raz zerkając podejrzliwie w kierunku rzekomego stalkera. Miała szczerą nadzieję, że pójdzie za nimi i zasieje dreszczyk niepewności w ich życiu.
_________________
    nancy eyston typical white girl (n.) - a creature who often posts pictures of starbucks on instagram, is obsessed with shopping, wears yoga pants and ugg boots and always has an iphone in its hand
[Profil]
 
 
Amanda Oakley


Wysłany: 2018-11-25, 16:35   

Kiedy Nancy stwierdziła, że Amanda to jest "kochana" – Mandy uśmiechnęła się błogo, przymrużając przy tym swoje wymalowane oczy. Och, jakże ona kochała tego rodzaju pochlebstwa, za każdym razem czując się prawdziwą Królową Serc, niczym Lady Di. Feministki z jutuba jednak mają rację – faceci są kompletnie, totalnie z innej planety i niczego nie ogarniają. Czy kiedykolwiek Chester nazwał ją "kochaną"? Albo ten hater Joey? No jasne, Mandy lubiła chłopaka, ale nie da się ukryć, że typ był po prostu zazdrosny o nią i jej cycki. No bo jak inaczej wytłumaczycie godzinny wykład o tym, że faceci to nie lubią pysznych lasek, które "wyżej srają, niż dupę mają"? Czy on w ogóle się słyszał? Amanda była przekonna o tym, że nie – a co więcej za cholerę nie wiedziałjak bardzo był w błędzie. Dlaczego? Pewnego dnia wymalowała swoje cycki kremem i zachwycony Chester zlizywał to wszystko mówiąc, że jakby na drugi raz użyła kebsa to byłoby jeszcze "pyszniej". Czyli jednak lubią pyszne laseczki!
Myśli Amandy – a raczej ich marna namiastka, taka na mniej więcej sto dwadzieścia znaków - szybko powędrowały w kierunku przerażającego stalkera. Kim był tajemniczy mężczyzna, który najwyraźniej żył swoją chorą i kompletnie nie inspirującą miłością do Nancy? Dlaczego faceci byli takimi creepami? No dobra, Christian Grey też był creepem, ale on był przynajmniej piękny i bogaty! Amanda czuła słabość do takich typków i co noc modliła się o to, by zapatrzeni w nią mężczyźni byli seksowni. No i właśnie pytanie brzmi - dlaczego to nie Mandy była stalkowana? Czyżby modlitwy nie działały? A może nie powinna jednak jeść tej babeczki w zeszły wtorek? Teraz była gruba, a cholerny stalker wolał jej przyjaciółkę! Amanda była na tyle wspaniałą przyjaciółką, że przejęła by "atencję" stalkera tylko po to by Nancy mogła dalej spokojnie żyć.
Kiwnęła głową energicznie, kiedy Nancy stwierdziła, że jednak przymierzy totalnie słodki staniczek. Amanda doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że jej przyjaciółka czuje słabość do kolegi z chórku i jeśli tylko mogła jej pomóc uwieść chłopaka, to na pewno się na to zdecyduje.
Zawsze – szepnęła głosem pełnym zachwytu. Oakley wpatrywała się w przyjaciółkę, podziwiając jej siłę, determinację i przede wsyzstkim odwagę. To wszystko było tak niesamowicie inspirujące.
Miłość jaka łączyła Nancy i Kenaia była tak niesamowicie romantyczna, ulotna, nieistniejąca. Oczywiście sytuacja przyjaciółki sprawiła, że Mandy zaczęła myśleć o tym, czy kiedykolwiek sama znajdzie kogoś dla siebie. Jednak czy to było w ogóle możliwe? Jak ona pogodzi sławę, karierę, miłość? Czy można "mieć to wszystko"? No cóż, przykład Kim K pokazuje, że owszem – można. W końcu Nancy wpadła do przebieralni, a Amanda stanęła dziarsko tuż przed tą szmatą – by mogły spokojnie porozmawiać. Po krókiej pauzie w rozmowie, Amanda oświadczyła:
-Musisz totalnie zaprosić Kenaia na świąteczne zakupy, idealna okazja na wspólne spedzanie czasu, rozmowę, romantyczny obiad. A poza tym jest facetem, wiec nosiłby Ci te wszystkie ciężkie torby
Co? Kenai potrzebuje laskę, by na nikogo nie wpaść? Amandy to nie obchodzi – facet powinien nosić torby i tyle.
[Profil]
 
 
Nannette Eyston


Wysłany: 2018-12-02, 14:02   

No faceci byli przereklamowani, ale jednak Nancy nie wyobrażała sobie, że mogłaby bez nich żyć. Nie była jakąś okropną lesbą, która mogłaby ot tak przerzucić się na dziewczyny, chociaż oczywiście zmiana orientacji na biseksualizm była w tym sezonie jak najbardziej w modzie i Eyston spędziła wiele godzin na zastanawianiu się, czy pocałowanie jakiejś dziewczyny wyszłoby jej popularności na dobre. Z jednej strony czułaby się totalnie obrzydzona, gdyby jakaś inna laska wpychała jej język do buzi (bo oczywiście przyjacielskie "buziaczki" z Amandą się nie liczyły, coś takiego było zupełnie hetero), ale z drugiej... Och, już wyobrażała sobie ilość lajków, jakie zyskałaby pod podobnym zdjęciem na Instagramie. I już widziała tych wszystkich hejterów, którzy pisaliby jej w komentarzach jakieś homofobiczne rzeczy, tym samym podnosząc poziom jej popularności. Nie mówiąc o prywatnych wiadomościach, jakie niechybnie dostałaby od napalonych stulejarzy chłopaczków, którzy pytaliby ją, czy ona i jej koleżanka nie zgodziłyby się na trójkąt. Och, bycie bi w dzisiejszych czasach totalnie się opłacało. Nannette czasami żałowała, że w ogóle nie ciągnęło jej do dziewczyn. Gdyby tylko leciała na dwa fronty, już dawno byłaby królową Instagrama, a jej nazwisko regularnie trafiałoby na stronę główną zagranicznych potali typu "Pudelek". Już wyobrażała sobie te wszystkie porywające nagłówki, jakimi opisywano by jej kolejne ekscesy! "Nancy Eyston pokazuje się na imprezie w słodkich szortach. [ZDJĘCIA]" Albo "Nancy Eyston w towarzystwie tajemniczego chłopaka. Kim on jest?!?!?!?!?!". Ech, dlaczego jeszcze nie była sławna?
Gdyby Nannette wiedziała, że Amanda tak przeżywała brak własnego stalkera, na pewno zrobiłaby coś, aby przyjaciółka poczuła się lepiej. Na przykład wzięłaby telefon siostry i napisała jej jakiegoś kripi smsa, który mógłby wyjść spod palców typowego, obleśnego faceta albo nawet stworzyłaby fejkowy profil na Facebooku i wrzuciłaby tam kilka zdjęć, które wcześniej zrobiłaby jej ukradkiem, oczywiście dodając do nich odpowiednio niepokojący podpis. Coś takiego na pewno zadowoliłoby attentionwhoreowość Mandy i podniosłoby jej samoocenę. Niestety Nancy albo nie była na tyle domyślna i kreatywna, albo naprawdę mocno przejmowała się aktualnie tym, że miała stalkera z prawdziwego zdarzenia. Albo jedno i drugie.
Kiedy wreszcie znalazła się w przymierzalni, szybko zdjęła swój top i biustonosz, a potem włożyła seksowny staniczek, którym miała zamiar uwieść Kenaia. Chłopak może i był ślepy, ale zmysł dotyku chyba miał na swoim miejscu. Do rozpalenia płomienia ich miłości wystarczyłoby więc, żeby za sprawą jakiegoś niewinnego przypadku położył ręce na jej cyckach. Później pewnie wszystko potoczyłoby się samo.
Była niesamowicie usatysfakcjonowana z tym, jak stanik leżał na jej rodzynkach biuście, więc szybko strzeliła sobie selfika i wstawiła go na instagramową relację, co by wszyscy mogli podziwiać jej nowy zakup.
- Totalnie - przytaknęła, robiąc maślane oczy. Widok Kenaia, noszącego jej torby ze świątecznymi zakupami, był tak słodki, że na moment aż zabrakło jej tchu. Potrzebowała paru sekund, aby się ogarnąć. - Okej, przymierzyłam - powiedziała z podekscytowaniem, po czym wysunęła głowę za kotarę, aby dać Mandy do zrozumienia, że mogła już wejść i dokonać oceny. Gdyby nie to, że na zewnątrz czaił się zboczony stalker, Nancy zapewne opuściłaby przymierzalnię swobodnie i bez żadnych skrupułów, ale... no cóż, to było totalne emerdżensi.
_________________
    nancy eyston typical white girl (n.) - a creature who often posts pictures of starbucks on instagram, is obsessed with shopping, wears yoga pants and ugg boots and always has an iphone in its hand
[Profil]
 
 
Amanda Oakley


Wysłany: 2018-12-02, 15:25   

Podczas gdy Nancy była zajęta przymierzaniem totalnie słodkiego staniku, Amanda pilnowała by zaden chory zboczek nie podglądał jej przyjaciółki. Co prawda sama Mandy na myśl o tym, że ktoś mógłby ją podglądac zawsze czuła się podekscytowana, ale wiedziała doskonale, że nie każdy tak ma. Przecież nie każdy był tak seksowny i ponętny jak ona – nic więc dziwnego, że nie każdy czuł się komfortowo czując na swoim ciele cudzy wzrok. No a jak to wyglądało w przypadu Nancy? Mandy zastanawiała się nad tym mega intensywnie, stojąc przed przymierzalnią. A im tak kombinowała, tym bardziej była przekonana, że Nancy odczuwała to wszystko w całkiem podobny sposób. Przecież one były jak siostry, prawda? No dobra – co prawda totalnie przybrane siostry – ale jednak światopogląd miały całkiem podobny, wyjątkowy i kompletnie nie basic. Pff, Amanda wręcz brzydziła się "normikami" – wychodząc z założenia, że ona i Nancy są zbyt wyjątkowe by ktoś nazwał je w taki sposób. Poza tym co jak co, ale Nancy miała piękne ciało!
Po chwili platynka wyszła z przymierzalni i oświadczyła, ze sprawa załatwiona. Mandy odetchnęła z ulgą, po czym kiwnęła głową i skierowała się w stronę wyjścia. Gdzieś po drodze dziewczyny spotkały stalkera w białej koszuli. Amanda zmierzyła go obrzydzonym wzrokiem, po czym oświadczyła-Jesteś chory, typie- żal. Boże, weź się za jakąś pracę perwersie – a następnie spojrzała na Nancy, kiwnęła głową porozumiewawczo i równym krokiem, stukając przy tym różowymi szpilkami wyszły ze sklepu.
[ztx2]
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 6