Poprzedni temat «» Następny temat
Stolik #2
Autor Wiadomość
Brentwood


Wysłany: 2017-06-24, 10:02   Stolik #2
  

  
Brentwood

  
your favourite place on earth


[Profil]
 
 
Colin Hurley
[Usunięty]

Wysłany: 2017-08-31, 18:37   

outfit XD
Około dwadzieścia minut przed randka Colin wysłał sms'a do Arsene. Sms ten zawierał w sobie pytanie, czy to musi być kaweczka, czy też może moga się spotkać w pizzerii. Na szczęście francuski piesek na tyle chciał wynagrodzić wszystko malarzowi, że zgodził się na doslownie każde warunki. Tak wiec tuż po tym gdy wybiła godzina osiemnasta, Colin Hurley zjawił się na miejscu. Wszedł do środka i rozejrzał się wokół, jednak nie widział jeszcze nigdzie Arsene. Może ten biedak teraz musiał biec z drugiego końca miasta i kompletnie się spóźni, spoci i wpadnie zmęczony? No cóż – chce randki, niech biega. Colin usiadł przy jednym ze stolików i..... uwaga.... Trzymacie się? Zamówił kawę. To oduczy francuza chodzić na randki, czy po prostu spotykanię się z innymi gejami! Oj tak, teraz to mu pokazał. No dobra, jeszcze nie pokazał, za chwile pokaże.
W końcu do pokoju wszedł Arsene i... Colin się uśmiechnał. Chłopak uśmichnał się lekko, malutki dołeczek znów pojawił się w jego policzku. Kompletnie zapomniał, że w sumie to był zły na Bambi.
-Hej, cieszę się, że dotarłeś – oświadczył z uśmiechem, wstał z krzesła i lekko pocałował Arsene w policzek, po czym wrócił na swoje miejsce. Wział do rak kartę-Nie zamawiałem jeszcze pizzy bo nie wiem jaka lubisz. No bo zjemy chyba na pół, co nie? – dopytał rozbawiony, lekko przy tym marszczac brwi.
 
 
Arsene Goncalves
[Usunięty]

Wysłany: 2017-08-31, 19:15   

outfit

No kurwa... to wybrał sobie moment by zmieniać miejsce spotkania. Czy on sobie jaja robił? Dobrze, że Arsene dopiero co wychodził z domu, a raczej czekał na taksówkę. Jakby już był w drodze to by przepłacił za transport i to sporo. A tak się przecież starał by wygladać dobrze. Ech... idiota sobie z niego jakieś konkretne jaja robi czy co? Tak nagle zmieniać miejsce spotkania! Ech... no ale nie marudził. Chciał spotkać się z nim, mimo wszystko. Jeśli to miała być jakaś próba czy testowanie jego cierpliwości to niech będzie i tak! Miał nadzieję, że tym razem nie każe mu spierdalać.
Więc przyjechał do pizzerni w dobrym stanie. Nie był ani spocony, ani zjajany jak jakiś psiak po długim spacerze. Nic z tych rzeczy. Czysta koszula, a on sam śliczny i pachnacy! Znalezienie artysty nie było aż takie trudne. Uśmiechnał się do niego na przywitanie. Nie wiedział co wyprawia proszac chłopaka o kolejne spotkanie, ale skoro już się w to wkopał to moga miło spędzić razem czas!
Miał się jakoś przywitać, ale pocałunek chłopaka odebrał mu na chwilę mowę. Zarumienił się lekko, a potem dotarło do niego, że stoi jak jakiś debil. Usiadł wiec i sięgnał po bezpieczna opcję, czyli kartę!
-Jasne. Możemy zjeść coś razem. Lubisz owoce morza? Może być też kurczak jeśli lubisz? Ja ogólnie uwielbiam dużo sera na pizzy. - nie chciał nic konkretnego narzucać. Uznał, że najlepiej będzie jak wybiora coś razem.
 
 
Colin Hurley
[Usunięty]

Wysłany: 2017-08-31, 19:27   

Colin właśnie był w trakcie przegladania tablicy facebookowej, kiedy pod pizzerię podjechała taksówka. Po chwili zauwazył, że wyszedł z niej Arsene i ... musiał przyznać, że chłopak wygladał naprawdę dobrze. Dziesięc punktów dla Francji. Ech, Viv la France. Poczatkowo Hurley był zdeterminowany, aby to spotkanie było testem i miał zamiar wykonać co najmniej kilka świństw i zobaczyć po ilu francuz pęknie. No wiecie, podobno podobnie robia dzieci albo psy. Albo ... a to nie to samo? Kiedy jednak zobaczył jak bardzo Arsene się dla niego wystroił to wszelkie chęci testownia męzczyzny mu przeszły.
-Ser jest okej – zapewnił, przy okazji zerkajac do karty i czytajac składniki-Zdam się na Ciebie, okej? Nie masz nic przeciwko? – zapytał nieco niepewnym tonem, marszczac przy tym brwi. Nie chciał by to zabrzmiało tak, że mu wszystko jedno i w sumie to nie ma swojego zdania. Przecież miał! Wiedzieli to obaj, odkad tylko się poznali to wszystko było jedna wielka eskalacja opinii Colina. -Nie lubię tylko owoców morza i za rybami nie przepadam – oznajmił po chwili tak aby Arsene poczuł, że dostał chociaż lekka pomoc z jego strony. A co tam, powie mu prawdę-Pewnego dnia przygotowałem tacie kolację po koncercie w Rzymie. Wszystko było pięknie przygotowane, zostawiłem kota w pookju i poszedłem po ojca. A kiedy wróciłem wszystko było zdemolowane a zamiast jedzenia na talerzach były śnięte ryby – pokręcił głowa kilkakrotnie. W jaki sposób kot wyczuł, że nie powinno się jeść takich ryb? Musiał wiedzieć, skoro właśnie takie je zostawił na talerzach! Skad w ogóle je wytrzasnał?!?! ??! ?! ?! ?!? ?!? !? Pytań było zdecydowanie wiecej niż odpowiedzi. -Ładnie wygladasz – przyznał po chwili z niepewnym uśmiechem na twarzy, po czym żeby ukryć swoje zażenowanie szybko chwycił za filiżankę z kawa i zaczał pić.
 
 
Arsene Goncalves
[Usunięty]

Wysłany: 2017-08-31, 20:13   

Przegladał kartę wsłuchujac się w głos chłopaka. Dobrze. Więc owoce morza odpadaja. Niech będzie kurczak zatem. Już miał odkładać kartę by poszukać kogoś kto by przyjał ich zamówienie, ale malarz powiedział coś dzięki czemu znów się zarumienił. Kurcze. Miło usłyszeć, że starania Arsene zostały docenione.
-Ty też wygladasz przystojnie dziś... znaczy zawsze jesteś przystojny... znaczy... dziękuję. - no i tak bardzo zaczał się jakać, z przejęcia, że cholera szok. Chciał by wyszło dobrze, ale no cóż... za bardzo się stresował. By jakoś zatuszować swoja nieśmiałość podniósł się lekko i pocałował chłopaka w policzek. O teraz będzie milej!
-Dziękuję Colin. - teraz jest ok! O wiele lepiej mu to wyszło. Przynajmniej taka miał nadzieję.
Słowa dotyczace kota wolał przemilczeć. nie wiedział jakim cudem i czemu pusia była taka złośliwa względem Colina, ale nie chciał dodatkowo go dobijać czy też wkurzać tym, że będzie w jakiś sposób bronił koteczka. Nie tędy droga moi mili!
Kiedy już miał okazję zamówił pizze, połowę z paroma rodzajami sera, a na drugiej połowie z kurczakiem i cebula. Ot postawił na prostotę. Do tego zamówił sobie też kawę, a co tam. Potem może wypije coś zimnego.
-Czy my jesteśmy na randce? - był ciekaw co mu odpowie Colin. Tak po prostu. Z czystej ciekawości. Może to wcale nie jest randka? Nie jest? No a jeśli jest?
 
 
Colin Hurley
[Usunięty]

Wysłany: 2017-08-31, 20:27   

Colin parsknał niekontrolowanym śmiechem kiedy Arsene zaczał się jakaś, mieszać w zeznaniach i w ogóle tłumaczyć. Był całkiem uroczy, co prawda w tym konkretnym momencie- chociaż wcale nie próbował być. Może na tym właśnie polegał cały komizm, urok tego wszystkiego? Jeśli francuz by jedynie grał tę niepewność to byłoby to tak wyczuwalne, nieautentyczne, że aż odrzucajace?
-Dziękuję – powiedział jedynie krótko, z uśmiechem na twarzy, po czym nim się zorientował, a ten go pocałował. Może chciał przez to pokazać, że był kompletnie okej z tym w jaki sposób Hurley się z nim wcześniej przywitał? Może chciał pokazać, że wcale nie wstydzi się tego, że właśnie teraz z nim tutaj siedzi? Colin poczatkowo planował zadać chłopakowi odpowiedni szereg pytań, jednak ostatecznie zrezygnował.
No i padło to magiczne pytanie. Czy oni sa na randce? Colin nieco zdziwił się tym pytaniem, co szybko odbiło się rumieńcem nna jego twarzy. Chłopak ugryzł delikatnie dolna wargę i przyznał:
-Miałem taka nadzieję – po czym zaśmiał się niepewnie, przy okazji znów patrzac na kartę. Musiał gdzieś patrzeć, na czymś skupić wzrok – bo inaczej będzie patrzył na Bambiego i wtedy kompletnie się rozpłynie. -A jak się ma... Percy? – zapytał po chwili, zupełnie jakby chcac przez to się dowiedzieć, czy może jednak Arsene nie postanowił inwestować uczuć w inny biznes. Może bardziej opłacalny, mniej nieprzewidywalny?
 
 
Arsene Goncalves
[Usunięty]

Wysłany: 2017-08-31, 21:12   

Wiec to była randka? Dziwnie się poczuł z ta myśla, a raczej z tym, że została ona potwierdzona. Czy źle? Nie. Po prostu dziwnie mu się zrobiło. To jego pierwsza randka z chłopakiem. Woooow. Niesamowite. Nie wiedział czy to dobrze, czy też źle. Nie chciał na to patrzeć, póki co, przez pryzmat jego poprzednich doświadczeń. Nie chciał porównywać i analizować. Postanowił się po prostu zaczać tym cieszyć. Ot tak zwyczajnie, bo czemu by nie? Był na randce z bardzo przystojnym mężczyzna... huuuh... on na randce...
-Więc to moja pierwsza randka z chłopakiem. Cieszę się, że z Toba. - w sumie czemu by nie miał się cieszyć z czasu spędzonego z Colinem? Lubił go, podobał mu się no i... tak... no i chciał go pocałować w usta. Nie wiedział jednak czy odważy się na to. Nie. Jeszcze nie. Nie był na type tego wszystkiego pewien, by odważyć się na taki krok.
-Nie wiem? Piłem wino i on przyszedł i chciał wysępić na wróżkę i wróżenie, bym mu postawił piwo. Nawet go nie znam i powiedział mi, że nie podobam mu się. Chciał tylko piwo za darmo. - troszkę zaczał się tłumaczyć, ale wolał by to wszystko zostało wyjaśnione. Nie był z nim na żadnej randce. Do tego chłopak zupełnie mu się nie podobał. Bez urazy, ale to nie był Colin...
 
 
Colin Hurley
[Usunięty]

Wysłany: 2017-08-31, 21:36   

Jeżeli te wszystkie ksiażki i poradniki na temat randkowania miały wspólnego z prawda, to jednak zasady gry były kompletnie inne – a jednocześnie całkiem podobne. Trzeba przyznać, że Arsene stał teraz przed całkiem sporym zadaniem, problemem i o dziwo Colin nie zamierzał go jakoś specjalnie pouczać. Hurley uśmiechnał się jedynie pod nosem, kiedy zobaczył jak szereg uczuć przeszedł przez twarz chłopaka. Póki co szło mu naprawdę dobrze i nie powinien aż tak wszystkiego analizować, podchodzić do tego jak do zadania matematycznego. Jeżeli cokolwiek miało z tego wyjść to po pierwsze musieli się poznać, polubić – a potem kto wie co będzie dalej. Czyż nie?
Uśmiechnał się kiedy usłyszał zapewnenie, że Arsene cieszy się, że trafił tutaj właśnie z nim. Tak szczerze mówiac, to było nieco dziwne uczucie być "pierwszym". Zwykle jednak w życiu było tak, że każdy z kim był Colin miał już jakaś przeszłość – zwłaszcza tutaj, w Brentwood. Posłuchał opowieści chłopaka w milczeniu, kiwnał głowa kilkakrotnie. Czego się ten Arsene spodziewał? Że zostanie przeproszony, czy coś? Oj nie, to Colin ma tutaj władzę.
-Byłeś już tutaj? – spytał kompletnie zmieniajac temat i mimowolnie rozgladajac się wokół-Ja powiem szczerze nie przypominam sobie. Czasem tak miewam, ze mijam jakiś lokal i nawet postanawiam tam wejść ale nim się zorientuję, a w tym miejscu otwieraja coś nowego – parsknał smiechem nieco zakłopotany, ponownie chwycił filiżankę kawy by zasłonic zakłopotanie. Na szczęście niedługo później ,zwykle to jest większy moemnt ale nie mam pomysłu na odpis – przyszła pizza.
Colin wział głęboki oddech i spojrzał na franucuza z uśmiechem. -Cieszę się, że nie zdecydowałeś się na żadne ślimaki na tej pizzy czy coś – oświadczył rozbawiony-Czasem mam wrażenie, że Wasza kuchnia jest po prostu żywa i wszystko co jecie... żyje – to miał być taki żart na przełamanie lodów.
 
 
Arsene Goncalves
[Usunięty]

Wysłany: 2017-08-31, 21:45   

Oj nie, to Colin ma tutaj władzę. Śnij dalej Patusiu... śnij! I tak wiesz, że to Arsene będzie dominował w zabawie! Nie podskakuj za bardzo! Zabawne... Colin rzadzi... piękny oksymoron wyszedł Ci milordzie. Soczysty mogę rzec! Wracajac jednak do Arsene, który będzie dominował w tej relacji... chłopak zaczał rozgladać się po lokalu. Zastanawiał się czy przypadkiem już tu był. Nie. Raczej nie. Nie przypominał sobie przynajmniej. Pewnie tylko przechodził obok i nic więcej.
-Nie. Nigdy tu nie byłem. Nie kojarzę. - najpierw dostał kawę, a potem przyszła pizza. Uśmiechnał się na jej widok, ale najpierw napił się kawy. Chciał sprawdzić jak im tu wychodzi. Z żalem stwierdził, że pijał lepsze. Ta, która ostatnio dostał u Colina była o niebo smaczniejsza. No ale przecież nie można mieć wszystkiego. Trzeba się cieszyć z tego co się miało.
-No jak to? To wy nie jecie żywych? Barbarzyńcy! Ja nie wiem... gdzie mnie brat przywiózł... tak jadać martwe same! - starał się mówić poważnie, oburzonym i zniesmaczonym tonem głosu, taki urażony Francuz, ale nie wyszło mu, bo w pewnym momencie zaczał się śmiać z samego siebie. Co do żabek to jak się nie jadło to nie ma co oceniać. Całkiem smaczne!
 
 
Colin Hurley
[Usunięty]

Wysłany: 2017-09-01, 16:35   

Colin uśmiechnał się jedynie mimowolnie kiedy usłyszał, że Arsene nigdy tutaj nie był. Chłopak mimowolnie rozejrzał się wokół, po czym wrócił rozbawionym spojrzeniem do francuza. Co go tak śmieszyło? Prawdę mówiac to jak bardzo rozmawiali o głupotach bo obaj byli na tyle zdenerwowani, że kompletnie nie wiedzieli jak maja z soba rozmawiać. Jeszcze niedawno Colin marzyłby o tym by znaleźć się w tym położeniu kiedy rysował nagie pośladki Arsene, a teraz kompletnie nie wiedział jak to wszystko ugryźć. Ale wie jak ugryźć pizzę! To już coś, zdecydowanie. Dlatego też wział do rak jeden z uciętych kawałków i ugryzł. Gdy zaczał przeżuwac poczuł, że pizzę maja tutaj co jak co – ale jednak dobra. Zakrył sobie usta kiedy przełykał. Niech się uczy przełykać, potem mu się to przyda (hłe,hłe,hłe).
-Zabawny z Was naród – oświadczył w końcu z uśmiechem. Nie chciał mówić tak bezpośrednio, że uważa, że to Arsene jest zabawny-Więc... nie wierzysz w wróżby, huh? – dopytał z niepewnym uśmiechem, po czym dodał pytanie które praktycznie samo mu się nasuwało-W co więc wierzysz? Takie idealne pytnie na randkę, prawda? Przecież pierwsze randki, zupełnie jak rozmowy kwalifikacyjne polegaja na tym, że osoby musza się poznać. Co jak co, ale Colin tiwerdził, że wiara jest bardzo ważnym czynnikiem tożsamości – niezależnie od tego czy mówimy o tej braku, czy też konkretnej religii.
 
 
Arsene Goncalves
[Usunięty]

Wysłany: 2017-09-02, 13:33   

Sam Arsene wiele mógłby mówić o swoim narodzie, ojczyźnie, kraju, który kochał jak rodzona matkę. Mógłby bardzo wiele opowiadać. Zachwalać wręcz. No ale raczej nie użyłby tego słowa by określić swoich rodaków. Nie chciał się jednak sprzeczać ze swoja randka. Nie chciał psuć tego co mogło być takie miłe. Jego pierwsza randka z chłopakiem. Chciał by było jak najlepiej. Idealnej randki pewnie nie zazna, jeszcze, bo te pierwsze sa takie... niczym docieranie do siebie, ale może kiedyś? Czemu by nie! Nie wykluczał, że kiedyś i on może takowej doświadczy. W końcu Arsene to takie romantyczne stworzenie. Chciał mieć ukochana osobę, do której by mógł się przytulać, opiekować się nia, wspierać... cieszyć się jej obecnościa. Ot taki prosty z niego chłopak.
-W co wierzę? W piękno muzyki. W sztukę. W mojego brata. W rodzinę, wartości jakie można w niej znaleźć. Takiej normalnej rodzinie, gdzie się ludzie wspieraja. Wierzę w to, że jeszcze kiedyś pójdziesz ze mna na randkę. - ooooo taki sprytny chłopczyk! Uśmiechnał się szeroko, tak w między czasie kiedy jadł swój kawałek pizzy. Swoja droga całkiem niezła. Może nie jest to zachwyt pod niebiosa i padanie na kolana, ale jak na pusty brzuszek całkiem ok. Można się spokojnie najeść i nie marudzić, że było tak źle i więcej się tu nie przyjdzie. Co jakiś czas lekko wycierał usta. Nie chciał wyjść na świnię, albo o zgrozo ujebać się czasem, jak to zdarzało mu się w domu... nie... nie zrobi z siebie przecież na randce ofiary losu! Nie zjebie tego tak bardzo... uh... może się uda!
 
 
Colin Hurley
[Usunięty]

Wysłany: 2017-09-03, 08:52   

Francuzi to naprawdę zabawny naród – tak przynajmniej uważał Hurley. A prawdę mówiac, odkad spotkał Arsene to doszło do tak zabawnych i kuriozalnych sytuacji, że był już praktycznie pewien, że ma w tym wszystkim rację. Colin bardzo intensywnie słuchał słów mężczyzny, analizował je sobie i mimowolnie uśmiechał się wyrywajac sobie drugi kawałek pizzy. Wział go do ust i zaczał przeżywać – Boże, jak on kochał pizzę! W końcu przeżuł go, połknał i uśmiechnał mimowolnie-Miałem wrażenie, że za chwilę powiesz coś o pokoju na świecie, albooo głodzie – puścił do niego oczko, po czym wział do rak kubek i napił kawy. A kiedy już przełknał i mógł swobodniej gadać dopowiedział pośpiesznie-Ale nie no, oczywiście masz rację w tym wszystkim. Podoba mi się taka odpowiedź, zatwierdzam. – oznajmił z uśmiechem, ppo czym mimowolnie spojrzał za okno. Boże.. lato naprawdę odeszło, szaruga i niska temperatura sprawiała, że pizzeria wydawała się jeszcze bardziej przytulnym miejscem niż na poczatku i mógłby jej nigdy nie opuścić. Może się po prostu zakochał? Tak, w tej pizzy można się było zakochać.
 
 
Arsene Goncalves
[Usunięty]

Wysłany: 2017-09-04, 18:39   

Arsene bywał dziwny, no ale już nie przesadzajmy z tym. Nie był altruistycznym, zaślepionym jakimiś ideałami samobójca. Zreszta nawet jakby był... nie... raczej nie. Żabka był jednak zbyt normalny i dziecinny by być takim radykałem. A teraz nawet nie wiedział jak ma zareagować. Co powiedzieć? Uśmiechnał się jedynie na słowa chłopaka. Jadł pizze i cieszył się. Tak najzwyczajniej się cieszył, że chłopak nie wykluczał czegoś takiego jak druga randka. No czy to nie jest cudowne? Coś milszego od tego wszystkiego co go ostatnio spotkało u boku swej byłej dziewczyny. Mimo swej całej radość czuł strach... czy po randkach nie powinno się całować w usta? A jeśli tak to kto powinien pocałować? A jeśli nie pocałuje to czy Colin się obrazi? A jeśli się obrazi to czy nie każe mu znów spierdalać? Oj... to był trudniejsze niż by się wydawało. Choć może to sam skrzypek sobie robił sam problemy, a ich tak na prawdę wcale nie było?
-Opowiedz mi coś miłego ze swojego życia? Kiedy zaczałeś rysować? Czemu akurat to? - zawsze coś lepszego niż kolejna historyjka o złym kocie. No oczywiście, że mu wierzył i współczuł, ale na randkę to chyba lepsze sa milsze tematy. Tak mu się przynajmniej wydawało. Przy okazji będzie mógł się bezczelnie pogapić na przystojnego malarza... nie żeby mu jakoś na tym zależało. Ot coś przy okazji przy jedzeniu pizzy.
 
 
Colin Hurley
[Usunięty]

Wysłany: 2017-09-04, 19:14   

Colin uśmiechnał się mimowolnie kiedy usłyszał prośbę chłopaka. Niezależnie od tego jak bardzo był on skalany choroba jaka była depresja, to jednak jego życie było pełne dobrych chwil które bardzo sobie cenił. Chciał powiedzieć Arsene bardzo wiele, ale zdawał sobie sprawę z etykiety pierwszej randki na której człowiek musi pokazać się w jak najlepszym świetle – dlatego nie powiedział an słowa o tym, że w sumie to terapeuta by go opierdolił jakby się dowiedział o tej randce. Chwilę spogladał na tę pizzę, po czym przeniósł wzrok za okno marszczac brwi. -Opowiadałem Ci o moim ojcu, prawda? – zapytał w końcu z niepewnym uśmiechem na twarzy. W przeciwieństwie do wege studentów prawa ćwiczacych crossfit, Colin jednak nie mówił na lewo i prawo, że jego ojcem jest wielka gwiazda muzyki. Nie mniej jednak to był na tyle ważny element jego życia, że wręcz zdecydował o karierze jaka obrał. O co dokładnie chodziło? Już tłumaczymy - Kocham go mocniej niż cokolwiek na świecie, ale trzeba przyznnać, że bycie synem George'a Hurleya jest trudne – po czym wział łyk kawy-Kiedy jeździłem z nim w trasie i miałem nauczycielkę to ona musiała ogarnać jak najwięcej zajęć dla mnie. Szybko okazało się, że to właśnie kierunek artyystyczny jest mi pisany. – po czym wzruszył ramionami nieco zakłopotany, znów ten niesforny dołek się pojawił w jego policzku-No i oczywiście chciałem być tak fajny jak ci wszyscy znajomi ojca.
 
 
Arsene Goncalves
[Usunięty]

Wysłany: 2017-09-05, 15:33   

Słyszac pytanie zaczał kręcić głowa przeczaco. Nie opowiadał mu rodzicu. Oprócz tego, że wspominał o fakcie, że to właśnie tata jest właścicielem Pusi. W sumie na tym kończyła się wiedza Arsene. Mógłby w sumie poszukać w necie czegoś, postalkować i jego i jego ojca, ale jakoś nie przyszło mu to nigdy do głowy. Cóż... chyba jednak trzeba będzie. No ale to potem, może po randce? A może następnego dnia? Zależy kiedy znajdzie na to chwilkę wolnego czasu łacznie z wena na tego typu rozrywki. Zatem zostało mu tylko słuchanie tego co chłopak miał zamiar mu opowiedzieć. Widać było, że jest zainteresowany słowami swego rozmówcy. W sumie czemu by nie? Kulturalnie jest słuchać kogoś jak mówi... lub chociaż sprawnie udawać to.
-Woooow. Więc zwierzyłeś kawałek świata? Zazdroszczę! Co ciekawego zobaczyłeś jeżdżac z tata? Poznałeś ciekawych ludzi? - ot standardowe pytania jakie można zadać w tej sytuacji. Starał się jednak tu skupić na samym Colinie, nie zaś na jego ojcu. Pytania typu, czy fajnie jest być dzieckiem gwiazdy sobie już odpuścił. Pewnie takie coś słyszał równie często jak Arsene pytanie jak długo jest w Anglii i czemu tu przyjechał. To już nawet nie irytowało, ale stawało się powoli cholernie nudne.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 8