Poprzedni temat «» Następny temat
Loża #2
Autor Wiadomość
Brentwood


Wysłany: 2017-06-24, 09:38   Loża #2
  

  
Brentwood

  
your favourite place on earth


[Profil]
 
 
Nikay Verhoeven


Wysłany: 2017-07-03, 22:14   

/ #1 | outfit

W końcu wróciłem do domu. Mogłem sobie odpoczać, a przede wszystkim mogłem wyjść z chłopakami na mały wypad do klubu. Nie mogłem pić normalnie alkoholu, ale tak dla ściemy mogłem pić zero. Nic nowego. Wpadliśmy w końcu do klubu. Śmiałem się jak głupi, ale miałem naprawdę bardzo dobry humor. Mieliśmy zaklepana lożę tylko dla nas, więc spoko.
Chłopaki jak zawsze poszli w balet. Podrywacze się znaleźli. Ja za to zostałem sam. Nie miałem ochoty na wielkie imprezowanie. Znaczy miałem. Mogłem wypić, pośmiać się, ale na pewno nie chciałem lecieć w podryw. Kumple mówili, że też nie ida na podrywy. Jednak jak zawsze wyszło jak wyszło. Przynajmniej się nauczyli, że się mnie już nie ciaga po parkietach i ie zmusza do randek. Zawsze coś.
Nie chciałem już siedzieć na kanapie dlatego podniosłem się do góry i oparłem o barierki loży, żeby popatrzeć gdzie się podziali się moi znajomi. Widziałem, że już jeden gdzieś zmierzał ku przyjemniejszym miejscom. Boże co za kretyni. Jednak wiecie co było najgorsze? W tym tłumie zobaczyłem mojego byłego. Nie wiedziałem, że tu pracuje, ale może mi się wydawało? Serce zabiło mi mocniej, ale próbowałem się ogarnać. Przecież ten skurwiel mnie zdradził...
[Profil]
 
 
Elias Groeneveld


Wysłany: 2017-07-03, 22:29   

#1
Dla mnie to był wieczór jak każdy inny. Późnym popołudniem zjawiłem się w pracy, żeby pomóc w przygotowaniach przed dzisiejsza impreza. Szefostwo przewidywało, że w klubie pojawi się spory tłum, więc to jasne, że będziemy mieli trochę więcej pracy. Kilka godzin później zaczęli zjawiać się pierwsi goście.
Biegałem po sali jak opętany. Było w miarę wcześnie, więc ogarniałem wszystko i uwijałem się z robota jak należy. Niestety, na tę chwilę nie było na kim oka zawiesić. Liczyłem na to, że impreza się jeszcze rozkręci, a ja będę mógł troszkę poszaleć. Całe szczęście, że kierownictwo pozwalało nam się trochę odstresować i odpoczać od biegania z taca. Tak, tutaj nawet kelnerzy wychodzili sobie na parkiet w trakcie pracy i nikt nie miał z tym najmniejszego problemu. Ja czasem bardziej naginałem zasady, ale jak dotad nikt jeszcze nie miał z tym problemu.
Jakiś czas później impreza trwała już w najlepsze. Biegałem z taca pomiędzy stolikami, rozdajac zamówienia i zbierajac kolejne od coraz mocniej pijanych ludzi. Po tym jak rozniosłem kolejne piwa, kierownik powiedział że mogę zrobić chwilę przerwy. Podziękowałem i poszedłem trochę połazić po klubie. Kręciłem się tu i ówdzie, aż w końcu zahaczyłem o lożę. Tam zauważyłem samotnie stojacego chłopaka. Nie widział mnie, bo stał tyłem. Podszedłem bliżej, upatrzywszy sobie w tym szansę.
- Hej, przystojniaku - powiedziałem zalotnie. Nie chciałem wracać do domu sam...
[Profil]
 
 
Nikay Verhoeven


Wysłany: 2017-07-03, 22:42   

Nie wiedziałem co mam ze soba zrobić. W sumie wiedziałem, że tak naprawdę chłopaki pójda się zabawić dobrze i nie będzie im przeszkadzało, że zostanę sam. jak będa mieli iść poruchać to i tak to zrobia, nawet za cenę tego, że się obrażę. Dlatego miałem zamiar wyluzować, posłuchać muzyki, a nie, że zawsze to ja grałem w klubach. Miła odmiana szczerze mówiac.
Patrzyłem na chłopaków jak lataja po parkiecie i podrywaja ludzi. Zaśmiałem się. Jednak mniej mi do śmiechu było kiedy zobaczyłem Eliasa. Przynajmniej tak mi się wydawało, że to on. Nie byłem pewny czy to on. Dawno go nie widziałem, bo zniknałem z Brentwood. W sumie to uciekłem. Siedziałem w Amsterdamie. Tam zapominałem o Eliasie, uczyłem się żyć po tym wszystkim i miałem nadzieję, że nie będę go widywał tutaj, że jakoś uda mi się tego uniknać, ale jednak jak zawsze ja mam takie boskie szczęście.
Jednak w końcu chłopak mi zniknał z pola widzenia. Uznałem w końcu, że po prostu mi się wydawało. Jednak poczułem w końcu, że ktoś za mna stoi. Usłyszałem ten głos. Serce zabiło mi mocniej. Elias. Wszystko znów odżyło, miłość, szczęście, a potem ten okropny ból, rozpacz po tym jak mnie zdradził. Zaśmiałem się tylko. Nie miałem zamiaru nic po sobie poznać.
-Dawno tak do mnie nie mówiłeś- odezwałem się w końcu i odwróciłem do niego, przegarniajac włosy i popijajac piwo. Spojrzałem na niego i uśmiechnałem się zabójczo. Tylko ja tak potrafiłem. -Teksty na podryw też Ci się nie zmieniły- powiedziałem i znów zamoczyłem usta w alkoholu...
[Profil]
 
 
Elias Groeneveld


Wysłany: 2017-07-03, 22:52   

Miałem nadzieję, że spotkam tutaj kogoś, z kim będę mógł wrócić do domu po skończonej zmianie. Często tak robiłem. Od momentu rozstania z Nikay'em, bez przerwy podrywałem, nie patrzac na konsekwencje. Ponadto nie robiło mi różnicy, czy rozmawiam z kobieta, facetem czy osoba transseksualna. Najbardziej liczył się dobry seks, po czym znów zostawałem sam. Nigdy nie pozwoliłem nikomu zostać dłużej w moim łóżku. Nie chciałem się wiazać, potrzebowałem tylko zabawy. Mimo, że w głębi serca pragnałem być kochany. Bardzo. To wszystko było skomplikowane.
Dziś jednak liczyłem na dobra zabawę i z takim zamiarem podszedłem do nieznajomego. Jednak słyszac jego śmiech, wszystko stało się jasne... Znałem skadś ten głos. Nogi się pode mna ugięły, ale próbowałem zgrywać cwaniaka. Odruchowo odsunałem się od niego. To musiał być Nikay. Tylko co on tutaj robił?
- Nikay? Cholera, nie wiedziałem że to ty, wybacz - wytłumaczyłem się szybko. Ten jego zabójczy uśmiech sprawił, że zakręciło mi się w głowie. Szybko jednak przypomniałem sobie, że się rozstaliśmy. Zdradziłem go. Na pewno mnie za to nienawidził.
[Profil]
 
 
Nikay Verhoeven


Wysłany: 2017-07-03, 23:17   

Może czas najwyższy dać sobie szansę na szczęście? Przecież nie mogę być wiecznie sam. Jednak każda moja próba kończyła się tym, że mówiłem do takiej osoby Elias, albo wyobrażałem sobie jakby to było znów być z nim mimo tego, że mnie zranił i sam notorycznie to robiłem kiedy myślałem o nas. Nie mogłem tak myśleć jednak to było silniejsze ode mnie. Tak bardzo chciałem do niego wrócić. Jednak to wszystko było takie trudne.
Znałem ten głos. Tyle czasu powtarzał mi, że mnie kocha. Serce mi biło jak szalone. Jednak z drugiej strony tak bardzo potrzebowałem go. Mimo wszystko go kochałem. Z jednej strony miałem ochotę go zabić, ale z drugiej tak bardzo mi go brakowało. Jego ciepłego ciała przy moim, tego, że po prostu był. Zastanawiało mnie tylko co miał ten facet czego nie miałem ja, że mnie zdradził. Tego nigdy mi nie powiedział.
-Nie na mnie liczyłeś, a szkoda- powiedziałem, przechylajac głowę w bok i zerkajac na niego uważnie. Nie przestałem się uśmiechać. Tak bardzo mi go brakowało przez ten cały czas. Przejechałem łapka po jego policzku, parzac w jego oczy. Wiem, że tego pożałuję później, ale w sumie i tak cierpiałem, więc co to za różnica.
-Nic się nie zmieniłeś od naszego ostatniego spotkania- które było jak przyłapałem go w łóżku z tym skurwielem, ale to już zachowałem dla siebie. Tak bardzo żałowałem, że mu wtedy nie zajebałem. Wiele się zmieniło od tamtego czasu. Zabrałem dłoń i znów oparłem się nonszalancko o barierkę za mna. Najgorsze było to, że nie umiałem go znienawidzić tak do końca. Długo wpierałem sobie, że tak jest, ale gdyby chciał do mnie wrócić pewnie nie wahałbym się minuty...
[Profil]
 
 
Elias Groeneveld


Wysłany: 2017-07-03, 23:32   

Ja z jednej strony przywykłem do samotności, ale bardzo też cierpiałem z tego powodu, że jestem sam. Dopóki jesteś singlem, możesz sobie pozwolić właściwie na wszystko, ale po upojnej nocy i tak zostajesz sam jak palec. Nie próbowałem się z nikim zwiazać jak dotad, bo nadal nie otrzasnałem się po tym wszystkim. Minęło już trochę czasu, a ja nadal łapałem się na tym, że myślę o Nikay'u. Udawałem twardziela, kłamałem że mi to wisi, ale tak naprawdę czasami chciałem, aby wrócił. Wiedziałem jednak, że to niemożliwe, bo to ja go zdradziłem. Wtedy też czułem się samotny...
- Nie wiedziałem, że jesteś w mieście - odparłem, wzruszajac ramionami. Ciężko mi było, kiedy tak na mnie patrzył, ale tego co stało się później... kompletnie się nie spodziewałem. Mimowolnie wtuliłem policzek w jego łapkę, ale zaraz się otrzasnałem - ty też nie... - powiedziałem cicho. Odsunałem się od niego. Nie chciałem wspominać tego, co stało się między nami jakiś czas temu, nie miałem zamiaru do tego wracać.
Powinienem sobie pójść. Zawsze mogłem skłamać, że skończyła mi się przerwa i muszę wracać do pracy, ale coś mnie przy nim trzymało i nie mogłem tego zatrzymać. Westchnałem cicho. Co jak co, ale Nikay'a się tutaj nie spodziewałem. Byłem przekonany, że nadal siedzi w Amsterdamie, albo po prostu podróżuje po świecie ze swoja muzyka...
[Profil]
 
 
Nikay Verhoeven


Wysłany: 2017-07-03, 23:43   

Ja nie chciałem być sam. Brakowało mi mojego ukochanego. Zdradził mnie tylko ja nadal nie wiedziałem co ten koleś miał takiego czego nie miałem ja. Był w czymś lepszy ode mnie? Wiem, że kariera i tak dalej, że to wszystko strzeliło wtedy tak nagle, ale byłem pewny, że nasz zwiazek to przeżyje, że będziemy już zawsze szczęśliwi. Poświęcałem mu maksimum czasu. Czasem padałem na ryj ze zmęczenia, ale mimo wszystko szliśmy na kolację do restauracji. Robiłem wszystko, żeby nie czuł się zaniedbany, ale widocznie ten facet był w czymś lepszy ode mnie i właśnie ta myśl nie dawała mi spokoju.
-Przyjechałem odpoczać. Cukrzyca nie daje mi spokoju- powiedziałem bez ogródek. I tak by się dowiedział. Pomachałem mu przed nosem butelka z piwem zero procent. Zaśmiałem się, ale potem znów poczułem te magiczne iskierki pod palcami kiedy tylko wtulił policzek w moja dłoń. Nie był obojętny tak samo jak ja. Chciałem coś sprawdzić.
-Zmieniłem. Wszystko się zmieniło- powiedziałem spokojnie. Nie wypominałem mu. Po prostu czułem złość zmieszana z rozgoryczeniem. Po za tym nadal nie wiem dlaczego Elias mnie zdradził. Jednak w sumie nie wiem czy chcę wiedzieć.
W końcu przysunałem się do Eliasa na tyle, że nasze usta dzieliły dosłownie milimetry. Zagryzłem dolna wargę.
-Nie wiem jak ty, ale ja mam ochotę potańczyć- wyszeptałem na tyle, żeby mnie słyszała i cmoknałem kacik jego ust. Tak, podrywałem go i waliło mnie to wszystko. Byłem tylko ciekaw co zrobi. Jednak w końcu zerwałem się z miejsca idac na parkiet. Przymknałem oczy wsłuchujac się w muzykę. Nie musiałem długo czekać, żeby pojawił się przy mnie jakiś chłopak, udawałem, że go nie widzę...
[Profil]
 
 
Elias Groeneveld


Wysłany: 2017-07-03, 23:57   

Czułem się samotny. To wszystko. Nikay wyjechał w trasę, zdarzało się że nie odpisywał mi całymi dniami na jednego sms'a. Nie wiem, co mnie podkusiło tak bardzo, że wskoczyłem do łóżka z innym, ale nie miałem zamiaru tego rozdrapywać. Od tamtego czasu w sumie niewiele się zmieniło... Z ta różnica, że teraz nie miałem już żadnych zobowiazań. Byłem pewien, że Nikay mnie nienawidzi. Wyrzadziłem mu ogromna krzywdę a jeszcze próbowałem się wybielać. Spójrzmy prawdzie w oczy - potrzebowałem wiele uwagi, nie umiałem dzielić się Kay'em z kimkolwiek innym... Ale to co zrobiłem nie było godne pochwały. Trochę się w tym wszystkim pogubiłem. Nie, nie usprawiedliwiam się. Nadal bładziłem.
- Musi być ci ciężko - powiedziałem rozumnie. Pamiętałem, że często miał problemy w zwiazku z choroba, a ja wtedy strasznie się o niego martwiłem. Teraz właściwie też tak było. Nie wróciłby do Brentwood, gdyby to nie było coś ważnego.
Westchnałem głośno. Ciagnęło nas ku sobie, ale przecież on mnie nienawidził. Zdradziłem go. Nakrył mnie w łóżku z innym facetem. Wiedziałem, że nie ma szans na powrót, ale gdzieś tam się łudziłem, że może jednak? Zwłaszcza, kiedy się tak do mnie przysunał. I na tym się nie skończyło. Zadrżałem.
- Jestem w pracy - odparłem zimno, ale bardzo chciałem iść tam razem z nim. Nie zareagowałem. Po prostu pozwoliłem, aby Nikay poszedł na parkiet, ale nadal bładziłem za nim wzrokiem. Westchnałem cicho i ruszyłem się z loży, bo było tam pusto, więc nic tu po mnie... Miałem wrócić na zaplecze, ale coś mnie podkusiło, aby pójść na parkiet. Patrzyłem tylko jak koło MOJEGO Nikay'a kręci się jakiś kretyn. Powoli zaczynałem rozumieć, co on czuł tamtego dnia...
- Zostaw mojego chłopaka - fuknałem, odpędzajac adoratora, który kręcił się obok Nikay'a. Nie wiem, co się ze mna działo, ale czułem że muszę tak postapić. Przyciagnałem go do siebie, ale nie byłem pewien, czy zaraz mnie nie odtraci...
[Profil]
 
 
Nikay Verhoeven


Wysłany: 2017-07-04, 00:23   

Starałem się. Widocznie jednak za mało, żeby móc spokojnie z nim być i nie bać się, że znów nastapi tragedia. Jednak to był poczatek mojej kariery, moja pierwsza trasa. Potem wróciłem i moje idealne życie się posypało jak domek z kart kiedy przyłapałem moje słoneczko z jakimś frajerem w łóżku. Czasem tylko myślałem o tym kogo bardziej nienawidzę. Eliasa czy jego kochanka, który dostał ode mnie wtedy w pysk. Miałem nadzieję, że to jakoś będzie, ale stało się tak a nie inaczej. Miałem tylko nadzieję, że da się to jeszcze naprawić.
-Daję radę- powiedziałem. Nie wspominałem mu o ostatnim ataku, po którym skończyłem w szpitalu. Nie musiał wszystkiego wiedzieć. Po za tym nie byliśmy już razem chociaż tak bardzo chciałem to zmienić.
Ciagnęło nas ku sobie. Zdecydowanie. Stara miłość nie rdzewieje, prawda? Może u nas było tak samo? Byłbym nawet gotów wybaczyć mu ta zdradę gdyby tylko przyrzekł mi, że więcej mnie nie skrzywdzi, że przestanie robić to wszystko, bo oczywiście dotarło do mnie co robi mój ukochany po za praca. Chciałem to zmienić, chciałem, żeby znów był tylko mój.
Nic nie powiedziałem. Nie chciałem go ciagnać na siłę. Miałem nadzieję, że sam przyjdzie do mnie. Nie przejmowałem się kolesiem obok mnie tak szczerze mówiac, ale czekałem na reakcję Eliasa. To jeszcze nic, bo ja tańczyłem, a jego przyłapałem z tym kolesiem w łóżku, ale jeżeli tylko wykaże odrobinkę zainteresowania to wszystko mu wybaczę. Chyba jednak za bardzo za nim tęskniłem. I wtedy pojawił się u mojego boku.
Byłem jego. Zawsze. Zadrżałem. To tak pięknie brzmiało w jego ustach. Miałem nadzieję, że tak postapi i nie pomyliłem się. Zależało mu nadal na mnie. Musiało. Inaczej by sobie to zlał i nie nazwał swoim chłopakiem.
Nie odepchnałem go od siebie, za to zrobiłem coś o co sam bym siebie nie podejrzewał. Zwłaszcza, że przez ostanie lata wmawiałem sobie, że go nienawidzę. Gówno prawda. Kochałem go nadal.
Wpiłem się tęsknie w jego słodkie usta. Zdecydowanie to było to czego mi brakowało. Eliasa. Ten koleś zniknał. Chyba zrezygnował skoro tak namiętnie wpiłem się w wargi mojego towarzysza.
-Wiedziałem, że nie tylko ja tęsknię- wyszeptałem kiedy się od siebie odsunęliśmy, ale zaraz znów wróciłem do jego słodkich ust i delikatnie zaczęliśmy się bujać w rytm muzyki. Tylko na sekundę odrywałem się, żeby złapać oddech. Założyłem łapki na jego szyi, żeby nam ob było wygodniej...
[Profil]
 
 
Elias Groeneveld


Wysłany: 2017-07-04, 06:57   

Nie chciałem stawać ukochanemu na drodze do spełniania marzeń. Widziałem, jakie to dla niego ważne, ale kariera wyraźnie odbiła się na naszym zwiazku. Myślałem, że sobie poradzę. Powtarzałem sobie, że to tylko kilka tygodni, a potem znów będę mógł go przytulić. Z dnia na dzień byłem coraz bardziej samotny, mimo że miałem chłopaka. I tak się to skończyło. Nie wytrzymałem.
- To dobrze - odpowiedziałem cicho. Czułem, że to nie wszystko, ale nie miałem prawa się tym interesować a Nikay nie musiał mi na nic odpowiadać. Poza tym, spodziewałem się że mnie nienawidzi, to cud że w ogóle zdecydował się na rozmowę ze mna.
Jak nic ciagnie nas do siebie, a mi było coraz trudniej się powstrzymywać. To wszystko jest skomplikowane, zwłaszcza ze względu na fakt, co robiłem teraz. Nie jestem idealny, nigdy nie będę. W klubie każdy kojarzył mnie jako tego, który raczej nie odmawia seksu i robi to z każdym. Krótko mówiac: miałem reputację puszczalskiego i było mi z tym dobrze, no, przynajmniej dopóki na mojej drodze znów nie pojawił się Nikay. Zaczałem mieć wyrzuty sumienia. Serio, a to u mnie dość niespotykane...
Musiałem iść za nim na parkiet. Ten koleś wygladał tak jakby miał go zaraz zgwałcić. Nie miałem prawa się tak zachowywać, ale wtedy dotarło do mnie, że jestem o niego zazdrosny... I tu tkwił największy problem. Ulżyło mi, gdy Nikay mnie nie odepchnał, za to poczułem smak jego słodkich ust. Przeciagnałem pocałunek, zapominajac o całym świecie...Nawet tym, że jestem teraz w pracy.
- Nie tylko ty - odparłem cicho, nie odrywajac od niego swojego wzroku, jak i ciała. Uśmiechnałem się do niego.
[Profil]
 
 
Nikay Verhoeven


Wysłany: 2017-07-04, 07:09   

Chodziło o to, że on mi nie stawał na drodze. Raczej dopełniał moje jestejstwo na tym świecie. Miałem wszystko. Karierę, cudownego chłopaka, z którym chciałem zakładać rodzinę. Wszystko było takie idealne, aż wszystko się zjebało. Jednak chciałem to odzyskać. Tylko czy Elias będzie na tyle silny, żeby wytrzymać tylko ze mna? Domyślałem się, że to może być trudne.
Nie musiał o wszystkim wiedzieć, a ja naprawdę nie chciałem mu opowiadać o tym jak po występie straciłem przytomność. Za bardzo zaszalałem to dostałem za swoje. Nie wiem dlaczego z nim rozmawiałem. Znaczy wiedziałem. Kochałem go i tęskniłem.
Wiedziałem doskonale co robi jednak jeżeli mi obieca, że więcej mnie nie zrani to byłem gotów do niego wrócić. Tak bardzo mi go brakowało przez ten cały czas. Nie chciałem jednak teraz się odzywać, nie w klubie gdzie wszyscy słuchali chętnie o problemach innych. Wolałem z nim porozmawiać sam na sam. Tylko czy da radę być mi wierny? Tego chyba najbardziej się obawiałem.
Udawałem, że nie zwracam na tego kolesia uwagi. Chciałem, żeby Eli był troszeczkę zazdrosny i mi się udało jak widać. Nie miałem zamiaru go odpychać, bo tak bardzo mi na nim zależało. Chciałem, żeby tu był, trzymał mnie w ramionach i już nigdy więcej nie pozwolił odejść. Chciałem być przy nim. Tak bardzo mi go brakowało przez ten cały czas.
-Nigdy nie przestałem Cię kochać- przyznałem cicho, wtulajac się w jego ciało. W końcu czułem, że jestem na właściwym miejscu...
[Profil]
 
 
Elias Groeneveld


Wysłany: 2017-07-04, 22:00   

Jeżeli Nikay zgodzi się do mnie wrócić... Dla niego wszystko bym zmienił. Ten szczeniacki podryw, jaki uskuteczniałem w tym i okolicznych klubach, to były tylko pozory. Coś, pod czym mogłem ukryć swoja bezradność. Jednocześnie seks sprawiał mi ogromna przyjemność, więc chciałem mieć go jak najwięcej. Tyle że nikt nie był w stanie dać mi tego, co zapewniał mi mój Nikay. Mimowolnie porównywałem z nim innych moich partnerów i muszę stwierdzić, że przy nim wszyscy odpadali w przedbiegach. Brakowało mi go. Chciałem go mieć znów w swoim życiu.
Nie wiedziałem zbytnio, co działo się z nim przez ostatni czas. Nie chciałem też zbyt mocno się w to wgłębiać. W końcu się rozstaliśmy, ale moje serce miało swoje zdanie na ten temat. Ciagnęło mnie do mojego ukochanego...
Coś mnie bardzo mocno tknęło widzac tego chłopaka, który kręcił się obok Nikay'a. Widać było, że ma zamiar do niego startować. Wolałem pokazać mu, gdzie jest jego miejsce, nawet jeżeli ryzykowałem tym moja posadę, bo nie powinienem zachowywać się w ten sposób na zmianie.
- Nie oddam cię nikomu - powiedziałem cicho i przygarnałem go do siebie mocno. Parę osób gapiło się na nas z przejęciem, ale miałem to w nosie. Powinienem zaraz wracać do pracy, jednak chciałem się jeszcze nacieszyć tym, że mam tutaj moja największa miłość...
[Profil]
 
 
Nikay Verhoeven


Wysłany: 2017-07-04, 22:29   

Wrócę. Nie chciałem być dłużej sam. Chciałem mu wszystko wybaczyć. Powiedzieć jak bardzo go kocham, być z nim już na zawsze. Zdecydowanie powinniśmy do siebie wrócić i taki miałem właśnie zamiar. Walić przeszłość. Nie można wiecznie żyć przeszłościa, prawda? Chciałem zmienić swoje życie. Znów zasypiać i udawać chorego po tym jak kochaliśmy się cała noc i byłem padnięty. Czuć jego ciepłe ciało przez sen, płakać mu w ramię kiedy nie miałem już siły. Dopiero teraz docierało do mnie jak bardzo tęskniłem za moim Słoneczkiem.
Nie musiał wiedzieć co się działo. Przecież to nic. Najważniejsze, że teraz jestem cały i zdrowy. Ponadto dostałem szansę od losu, żeby odbudować swój zwiazku. Tak bardzo byłem zakochany.
Chciałem zobaczyć czy będzie zazdrosny. Zdecydowanie był. Poczuł po części to co ja wtedy, ale bardziej chodziło o to, żeby się przekonać czy mu na mnie nadal zależy. Zdecydowanie zależało. Czułem to. Już nigdy nie będę sam. Powiem, że mnie bronił przed natrętem. Nic się nie stanie.
-Nie musisz. Zawsze byłem tylko Twój- powiedziałem spokojnie, wtulajac się w jego ciepłe ciało. Wiedziałem, że musiał wracać do pracy, dlatego wpadłem na genialny pomysł.
-Musisz wracać do pracy, a ja... poczekam na Ciebie tutaj. Zgodzisz się, żebym u Ciebie nocował?- zapytałem spokojnie, zagladajac w jego śliczne oczka i cmoknałem go w sam środek ust...
[Profil]
 
 
Elias Groeneveld


Wysłany: 2017-07-04, 23:08   

I ja nie chciałem być dłużej sam. Zaczynało do mnie powoli docierać, że droga jaka obrałem sobie jakiś czas temu, wcale nie była taka fajna. Co z tego, że co noc przyprowadzałem sobie kogoś do łóżka... I tak byłem bardzo samotnym człowiekiem bez mojego ukochanego. Mogłem mieć każdego, ale co mi po tym, kiedy nad ranem i tak zostawałem sam jak palec? Właśnie. Podrywałem bez opamiętania, ale pragnałem tylko jego... I tu tkwił mój największy problem.
Tak naprawdę nigdy nie przestałem kochać Nikay'a. Rozstaliśmy się, ale ja cały czas za nim tęskniłem i tak cholernie żałowałem. Być może dalsze podboje były po to, aby zagłuszyć wyrzuty sumienia. Inaczej zwariowałbym.
Oczywiście że byłem zazdrosny. Nikt nie miał prawa się koło niego kręcić... Nie teraz. Ani w ogóle. Zależało mi na nim i miałem zamiar postarać się o to, aby nasz zwiazek dostał tę druga szansę. A tej już nie zmarnuję. Wiele już straciłem, ale czy człowiek najlepiej nie uczy się na własnych błędach?
- Cudownie to słyszeć - odpowiedziałem cicho. Jeszcze trochę i będę musiał niestety wrócić do moich obowiazków. Kierownik i tak na wiele nam pozwalał. Nie chciałem się narażać - pewnie że tak, kochanie. Tylko uważaj na siebie - powiedziałem słodko i oddałem pocałunek z pasja, po czym klepnałem go tylko w tyłeczek i uciekłem w kierunku baru.
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5