Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Nina Reyes
2019-02-12, 00:21
Wanna walk out of my life? Let me hold the door for you.
Autor Wiadomość
Keith O'Shaughnessy








17

South - West Brentwood



Wysłany: 2018-05-09, 01:36   Wanna walk out of my life? Let me hold the door for you.
  

  
Keith O'Shaughnessy

  
I'm not going to be your little bitch.


Keith O'Shaughnessy

KILKA DROBNYCH UWAG
► W przypadku Keitha neutralne relacje sa traktowane jako pozytywy. Do samych pozytywów będę dopisywał wyłacznie osoby, z którymi jakakolwiek bliższa relacja wyjdzie fabularnie! Rzecz jasna to jak wy wpiszecie go u siebie to już wasza sprawa.
► Osoby, które poznały Keitha w klubie znaja go jako Ryana, chyba że ustalimy inaczej.
► Przeprowadził się do Brentwood dwa miesiace przed szesnastymi urodzinami [dokładnie 25.10.2017r]. Mieszka z rodzina Nickolsonów. Robia za jego rodzinę zastępcza, nie doszło jednak do oficjalnej adopcji.



With boys you always know exactly where you stand.
Right in the path of a hurricane. ♂


skomplikowane

♪ Kenai Underhill - ciężko byłoby mu określić łaczaca ich relację w kilku słowach. Inni wielokrotnie nie sa w stanie stwierdzić czy obaj się wybitnie dogaduja, czy może kłóca na każdym kroku. Do tego stopnia, że wiele osób ma poważne rozterki czy powinni akurat wybuchnać śmiechem czy zaczać ich rozdzielać. O'Shaughnessy po prostu nie jest w stanie powstrzymać się przed złośliwymi uwagami i komplikowaniem mu życia na przeróżne sposoby. Co nie zmienia faktu, że gdyby ktoś próbował powtórzyć jego własne zachowanie w stosunku do Kenaia, pewnie z miejsca przywaliłby mu w ryj. Do czego rzecz jasna nigdy się nie przyzna. W dodatku odkrył ostatnio dwie rzeczy. Pierwsza z nich jest fakt, że z niezwykła łatwościa przychodzi mu zarzucanie Underhilla wyjatkowo idiotycznymi tekstami, brzmiacymi jak istna parodia wszystkich podrywów internetu. Druga natomiast... jest zbyt żenujaca by przyznać się do niej na głos! Bogowie miejcie go w opiece. Tak czy siak na swój sposób uzależnił się od jego obecności, co momentami nieznacznie go przeraża. Podobnie jak fakt, że niezwykle często w jego towarzystwie miewa dziwne wahania temperatury. Może jest na coś chory? Naprawdę dziwne.

★ Joey Harrison - chodzacy celebryta, absolutny ideał Keitha. Nie ma dla niego znaczenia czy inni sa w stanie dostrzec jak piękny jest uśmiech chłopaka, wystarczy że on docenia go w pełni. To właśnie Harrison każdym najmniejszym gestem jest w stanie sprawić, że nawet najgorszy dzień O'Shaughnessy'ego na nowo nabiera barw. Rzecz jasna nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że ktoś taki jak Keith istnieje. Chłopak ogranicza się do obserwowania go z daleka i zachwycania się każdym najmniejszym aspektem jego osoby. Warto jednak wspomnieć, że jego fascynacja nie ma nic wspólnego z romantyzmem, a gdyby Joey próbował do niego zagadać, młody chyba wjebałby się pod samochód byle tego uniknać. Powaga.

Cody Reyes - kiedyś uważał go za nieodłaczna część swojego życia, był jedyna osoba w której miał jakiekolwiek oparcie. Zarówno podczas wszystkich tragicznych momentów, gdy matka ćpała i piła zdecydowanie zbyt wiele, jak i innych mniej kontrowersyjnych. Jego matka Claire i Cody pracowali w jednym klubie, przez co młody O'Shaughnessy niejednokrotnie zostawał z chłopakiem i... właściwie to dobrze się bawił. Aż nagle któregoś dnia Reyes przepadł bez śladu. Keith czekał na niego praktycznie dzień w dzień, liczac że jednak na nowo się pojawi. W końcu to niemożliwe, by jedyna osoba której ufał tak po prostu wyjechała bez słowa, prawda? Mijały jednak dni, a chłopak nadal się nie pojawiał. W końcu stracił jakakolwiek nadzieję i zwyczajnie odrzucił od siebie wszelkie wspomnienia, by wymazać obecność Reyesa ze swojego życia. Co dość niefortunnie zgrało się z momentem, gdy jego matka zwyczajnie przesadziła i odebrano jej prawa rodzicielskie, odsyłajac Keitha do domu dziecka. Cóż, tam przynajmniej nie musiał już mijać tych samych drzwi klubu, jak idiota liczac że jednak go zobaczy.

neutralne


Alec Berkeley - zdecydowanie spokojny, wyciszony typ, w którego towarzystwie Keith nie czuje się niczym skazaniec. Czasem potrafia zarzucać się różnymi mniej lub bardziej sensownymi historyjkami, tylko po to by potem całkowicie zamilknać i po prostu siedzieć obok siebie, nie czujac z tego powodu większego skrępowania. Przebywanie w jego towarzystwie jest dla O'Shaughnessy'ego zwyczajnie przyjemne i nie wymaga większych poświęceń. Gdy chce mówić - mówi. Gdy chce się wyciszyć - robi to. Gdy chce się napić - dzwoni do Berkeleya i szykuje się na całonocne picie w akompaniamencie zwierzeń na temat ostatnich wydarzeń z życia obu chłopaków. Gdy jest z nim wyjatkowo źle po kolejnej bójce w szkole, prawdopodobieństwo że zgłosi się po niej właśnie do Aleca wynosi jakieś 85%.

Chester Aldridge - kumpel z sasiedztwa, "siedlisko wszelkich kłopotów", a przynajmniej tak nazwała go kiedyś Kate. Sam Keith nie narzeka na jego towarzystwo. To właśnie dzięki niemu ma teraz swobodny wstęp do klubów w Brentwood ze swoim fałszywym dowodem. Ponadto dobrze jest mieć do kogo się odezwać, gdy znudzi ci się ciagłe milczenie w szkolnym środowisku.

Zachary Caldwell - sa dwie rzeczy, których jeszcze nie zgłębił ten świat. No dobra, tak naprawdę to sa ich miliony, ale chwilowo uznajmy że dwie. Pierwsza z nich - dlaczego Zack w ogóle za nim łazi? I po drugie - dlaczego Keith broni tę mała pchłę, gdy znowu zobaczy jak ładuje się w jakieś tarapaty? Chciałoby się rzec, że 'podobni trzymaja się razem', ale O'Shaughnessy nie jest w 1/10 tak wyszczekany jak ten uparty dzieciak... bo nie jest co nie?




The demons are scary, but girls?
Well, girls are really t e r r i f y i n g. ♀


neutralne

Ivy Scheller - koleżanka z klubu, prawdopodobnie najlepszy sposób na określenie jej stanowiska w życiu Keitha. Gdy poznali się po raz pierwszy, przedstawił jej się jako Ryan Young, byle utrzymać manierę zgodna z fałszywym dowodem. Nawet jeśli czasem działa mu na nerwy, jest jedna z tych osób, przy których zastanawia się trzy razy nim wyminie je bez słowa na ulicy. Tylko po to by koniec końców, by po tym jak go zaczepi i tak wdać się w normalna rozmowę. Musi też przyznać, że przez swój wzrost wydaje mu się wyjatkowo urocza.

Phoenix Callahan - wyjatkowo uparta nauczycielka z mocna potrzeba niesienia pomocy wszystkim dookoła. Wielokrotnie widzac Keitha z kolejnymi siniakami i zadrapaniami, próbowała wyciagnać od niego imiona winowajców. Chłopak regularnie ja jednak zbywa, mało subtelnie sugerujac by dała mu święty spokój. A jednak, kobieta nadal się nie poddaje. Sam nie wie czy bardziej podziwia jej samozaparcie, czy też może zwyczajnie go irytuje. Nie widzi w końcu takiej opcji, by kiedykolwiek mógł się otworzyć przed kimś dorosłym, gdy przez tyle lat skrywał wszystko co tylko się dało, zamykajac się w sobie coraz bardziej i bardziej.

[Profil]
 
 
Latifa Rashid








26

reporterka

miłość tylko komplikuje

North Brentwood

mów mi: emka

multikonta: riley, chester, mav, izzy, yev, sherrie, calanthe, nancy

nieobecność: bardzo zamulam





Wysłany: 2018-05-09, 14:32   
  

  
Latifa Rashid

  
life is either a daring adventure or nothing at all


Chester (tu karta) jest chyba najmłodszy z mojej gromadki, mogę go podrzucić na jakaś relację. mieszkaja w tej samej dzielnicy, niech będa sasiadami! Czesiek jest śmiałym człowiekiem, mógłby go zaczepiać i proponować fajki, piwo czy coś :lol: może nawet właśnie Aldridge załatwił mu ten fałszywy dowód osobisty? ;> nie wiem jak Keith by się zaopatrywał na takiego kolegę, bo w sumie sam został odcięty od dysfunkcyjnej rodziny, a dom Aldridge'ów to siedlisko patologii, ale może być fajnie!
_________________
      wanderlust (n.) a strong desire or urge to travel and explore the world
[Profil]
 
 
Keith O'Shaughnessy








17

South - West Brentwood



Wysłany: 2018-05-09, 15:35   
  

  
Keith O'Shaughnessy

  
I'm not going to be your little bitch.


Przeczytałem kartę, dla mnie super! Zarówno relacja jak i pomysł żeby to właśnie Aldridge załatwił mu dowód. Keith ma lgnięcie do kłopotów wszelkiej maści w genach więc takie 'siedlisko patologii' brzmi idealnie. :lol: Zreszta przez to że sam pochodzi z takiej rodziny jakiej pochodzi, raczej nie ma w zwyczaju oceniania innych. Skoro w szkole wszyscy go traktuja z góry to przyda mu się taki kumpel z sasiedztwa, do którego będzie mógł się normalnie odezwać nawet na temat głupiej pogody po wyjatkowo beznadziejnym dniu. No i chodzenie do klubów w towarzystwie też jest dużo lepsze niż w samotności.
[Profil]
 
 
Chester Aldridge








25

bileter w cineworld, alfons w kurniku miłości

leci na wszystkich

South - West Brentwood

mów mi: emka

multikonta: riley, izzy, yev, sherrie, calanthe, nancy

nieobecność: bardzo zamulam









Wysłany: 2018-05-09, 15:36   
  

  
Adonis Chester Aldridge

  
i've had one too many cigarettes burning up my lungs


super! <3 jak skończę jakaś grę to się zgłoszę :truelove:
_________________
and i'm sorry i say 'fuck' too much
© okinnel
[Profil]
 
 
Jo Moore

Wysłany: 2018-05-09, 21:54   

Podrzucę Ci moja najmłodsza postać, a mianowicie Zacka. Może mógłby traktować Keitha jak starszego brata, którego gdzieś tan skrycie zawsze chciał mieć?
[Profil]
 
 
Keith O'Shaughnessy








17

South - West Brentwood



Wysłany: 2018-05-09, 23:05   
  

  
Keith O'Shaughnessy

  
I'm not going to be your little bitch.


Totalnie biorę! Keith z poczatku może mieć podejście z serii "czemu ten dzieciak za mna łazi", ale ostatecznie i tak wyrobiłby sobie w stosunku do niego jakiś opiekuńczy nawyk. Jakby nie patrzeć O'shaughnessy zgrywa wielce zimnego i niedostępnego, ale tak naprawdę ma w sobie całkiem sporo empatii. Chociaż pewnie nadal nie będzie w stanie zrozumieć dlaczego Zack chce się zadawać z kimś takim jak on.

Pytanie tylko na jakim etapie robimy relację? Poczatek znajomości czy już gdzieś dalej? W Brentwood jest około dziewięć miesięcy, więc na dobra sprawę decyzję mogę zostawić tobie, bo mi totalnie wszystko jedno.
_________________








my level of sarcasm?


it got to the point where i don't even know if i'm kidding or not.

[Profil]
 
 
Jo Moore

Wysłany: 2018-05-09, 23:24   

Załóżmy, że znaja się jakiś czas (Zack też nie jest jakiś wybitnie długo w mieście) i możemy coś rozegrać, jeśli masz ochotę :owca:
[Profil]
 
 
Keith O'Shaughnessy








17

South - West Brentwood



Wysłany: 2018-05-09, 23:36   
  

  
Keith O'Shaughnessy

  
I'm not going to be your little bitch.


Bardzo, bardzo chętnie! Podaj mi tylko miejsce, powiedz kto ma zaczać i oddaję się w twoje ręce.
_________________








my level of sarcasm?


it got to the point where i don't even know if i'm kidding or not.

[Profil]
 
 
Ivy Scheller









23

próbuje w paznokcie

i szuka bratniej duszy

Southend

mów mi: Patka

multikonta: Nina, Winter, Tinsley, Mordechai, Philippa, Dale, Dayami



Wysłany: 2018-05-10, 00:12   
  

  
Ivy Scheller

  
every bunny needs some bunny sometimes


A ja chciałabym Ci dać Ivy, to też moje najmłodsze dziecko, no i jakoś tak ja ciagnie do wszystkich smutnych chłopców, bo próbuje rozsłonecznić im świat :idk: Mogłaby czasami działać Keithowi na nerwy, a czasami mogłaby go częstować kolorowymi tabletkami, no i ma kozę, nie mógłby jej nie pokochać, prawda?
Mam też Phoenix, która jest nauczycielka angielskiego w liceum, z racji tego na pewno się znaja, no ale pytanie, czy chcemy pociagnać ten watek jakoś dalej, czy lepiej odpuścić? :hmm:
_________________

You like my hair? Gee, thanks, just bought it
[Profil]
 
 
Keith O'Shaughnessy








17

South - West Brentwood



Wysłany: 2018-05-10, 00:46   
  

  
Keith O'Shaughnessy

  
I'm not going to be your little bitch.


Opis Ivy totalnie mnie zdobył, zwłaszcza ta koza. :lol: Nie mam tylko na razie pomysłu jak mogliby się poznać. Chyba że standardowo właczy się jakieś transakcje i znajomości wiazane (zaraz wyjdzie, że przez Chestera Keith pozna większość miasta).

Z Phoenix natomiast mogłaby wyjść bardzo fajna, acz nieco skomplikowana relacja i nie wiem czy chce ci się w nia bawić. Jako że nad Keithem wiecznie się znęcaja - a jednocześnie robia to na tyle sprytnie, by nikt nie mógł się przyczepić, dopóki nie wda się w bójkę - cichy ponurak mógłby zwrócić na siebie uwagę nauczycielki angielskiego. Patrzac na kartę i jej chęć niesienia pomocy każdemu, mogłaby poczuć tę wewnętrzna potrzebę wyciagnięcia z O'shaughnessiego co jest nie tak. Zwłaszcza że dość często przychodzi do szkoły poobijany. Uczniem jest raczej dobrym (a przynajmniej na samych zajęciach, bo z pracami domowymi nadal bywa u niego różnie), ale kompletnie nie chce mówić o tym jak traktuja go inni. Pewnie zbywałby ja słowami że nic się nie dzieje i raczej mało subtelnie przekazywał, by dała mu święty spokój, ale jak to pójdzie dalej to... kto wie? Może w końcu faktycznie znalazłby kogoś dorosłego, komu byłby w stanie na swój sposób zaufać i choć częściowo się przed nim otworzyć. Problem z nim jest taki, że to naprawdę mocno zamknięty w sobie dzieciak i z pewnościa troooochę to potrwa, więc nie obrażę się jeśli zwyczajnie nie będzie ci się chciało bawić w coś podobnego.

Jeśli piszę jak potłuczony to przepraszam, w sumie to miałem się kłaść spać, ale nie chciałem zostawiać tematu bez odpowiedzi. xD
_________________








my level of sarcasm?


it got to the point where i don't even know if i'm kidding or not.

[Profil]
 
 
Nina Reyes








27

trust me, i'm a biotechnologist

North Brentwood

mów mi: Patka

multikonta: Winter, Ivy, Philippa, Dale, Dayami, Tinsley

nieobecność: odkopię się kiedyś z tych postów, zobaczycie

Wysłany: 2018-05-10, 00:58   
  

  
Nina Reyes

  
my hair smells like chocolate


Keith O'Shaughnessy napisał/a:
Opis Ivy totalnie mnie zdobył, zwłaszcza ta koza. :lol: Nie mam tylko na razie pomysłu jak mogliby się poznać. Chyba że standardowo właczy się jakieś transakcje i znajomości wiazane (zaraz wyjdzie, że przez Chestera Keith pozna większość miasta).

Z Phoenix natomiast mogłaby wyjść bardzo fajna, acz nieco skomplikowana relacja i nie wiem czy chce ci się w nia bawić. Jako że nad Keithem wiecznie się znęcaja - a jednocześnie robia to na tyle sprytnie, by nikt nie mógł się przyczepić, dopóki nie wda się w bójkę - cichy ponurak mógłby zwrócić na siebie uwagę nauczycielki angielskiego. Patrzac na kartę i jej chęć niesienia pomocy każdemu, mogłaby poczuć tę wewnętrzna potrzebę wyciagnięcia z O'shaughnessiego co jest nie tak. Zwłaszcza że dość często przychodzi do szkoły poobijany. Uczniem jest raczej dobrym (a przynajmniej na samych zajęciach, bo z pracami domowymi nadal bywa u niego różnie), ale kompletnie nie chce mówić o tym jak traktuja go inni. Pewnie zbywałby ja słowami że nic się nie dzieje i raczej mało subtelnie przekazywał, by dała mu święty spokój, ale jak to pójdzie dalej to... kto wie? Może w końcu faktycznie znalazłby kogoś dorosłego, komu byłby w stanie na swój sposób zaufać i choć częściowo się przed nim otworzyć. Problem z nim jest taki, że to naprawdę mocno zamknięty w sobie dzieciak i z pewnościa troooochę to potrwa, więc nie obrażę się jeśli zwyczajnie nie będzie ci się chciało bawić w coś podobnego.

Jeśli piszę jak potłuczony to przepraszam, w sumie to miałem się kłaść spać, ale nie chciałem zostawiać tematu bez odpowiedzi. xD


Skoro Keith bywa w klubach na fałszywy dowód, to mogli się poznać tam, albo Ivy mogła do niego podbić gdzieś na mieście, bez konkretnego powodu, to dziecko tak ma. Możemy nawet spróbować to rozegrać gdzieś w retro i zobaczyć, co samo wyjdzie :hat:

Opcja z Feniksem bardzo mi się podoba! Watek, który można skończyć na jednej grze, to nie watek xD Na pewno będzie próbowała mu pomóc, jest też cierpliwa i wyrozumiała, ciężko ja zrazić, także możemy spróbować. Jak nie wyjdzie, albo wyjdzie coś innego, to trudno, anyway, pomysł jak dla mnie super i jak najbardziej do rozwinięcia :hihi:
_________________


I read between the lines and touched your leg again
[Profil] [WWW]
   
 
Kenai Underhill








20

psychology student

where do you think you're going?

North Brentwood

multikonta: Max, Jayden, Rhea, Ellis, Erwin, Dani, Terry





Wysłany: 2018-05-10, 15:30   
  

  
Kentigern Underhill

  
Bury me till I confess


Tak sobie pomyślałam, że Kenai mógłby się znać z Keithem, bo maja trochę wspólnego :cool: Co prawda Underhill jest nieco mniej wycofany, ale sam jest sierota i właściwie, to nie dzieli ich aż tak spora różnica wiekowa - pytanie czy celowałbyś bardziej w pozytyw czy jakiś pokręcony negatyw
_________________



[Profil]
 
 
Joey Harrison








22

South - West Brentwood

mów mi: Patuś, the greatest youtuber of them all

multikonta: Amanda, Ally



Wysłany: 2018-05-10, 18:20   
  

  
Joey Harrison

  
I'm still big, it's the pictures that got small!


Dzień dobry! A ja Ci chętnie podsunę Claire Fisher...... xDDDDD Co prawda wszyscy twierdza, że to stara raszpla, mściwa i złośliwa- ale tak naprawdę to kochajaca kobieta. I co prawda jeśli nazwiesz ja "babcia" to zostaniesz spoliczkowany, albo wyleje na Ciebie gin - ale to z miłości! No i co prawda dzieli ich mała różnica wieku, ale na pewno wymyślisz dobry powód by się znali! Bo ofc Ty wymyślasz. xDD Nie no, tak serio to myślę, że Keithy może z Chesterem przyjść do kurnika i tak się poznaja z Joeyem. ALe w sumie też mieszkaja na tej samej dzielni.... :hmm: :hmm: :hmm:
[Profil]
 
 
Alec Berkeley


Wysłany: 2018-05-11, 13:40   

Przybywam tutaj wraz z Alecem, bo chociaż trochę ich dzieli w kwestii wieku, to wydaje mi się, że ich relacja byłaby naprawdę ciekawa. W sensie, oni moga się chyba jedynie albo kochać, albo nienawidzić, także to zależy czy chcemy iść w coś pozytywnego, czy jednak negatywnego :lol:
_________________


THE TRUTH IS, I PRETEND TO BE A CYNIC, BUT I AM REALLY A DREAMER WHO IS TERRIFIED OF WANTING SOMETHING [THEY] MAY NEVER GET.
[Profil]
 
 
Keith O'Shaughnessy








17

South - West Brentwood



Wysłany: 2018-05-11, 19:44   
  

  
Keith O'Shaughnessy

  
I'm not going to be your little bitch.


Damn, trochę wczoraj poleciałem z praca i nie miałem czasu odpisywać, już nadrabiam!

Kenai Underhill napisał/a:
Tak sobie pomyślałam, że Kenai mógłby się znać z Keithem, bo maja trochę wspólnego :cool: Co prawda Underhill jest nieco mniej wycofany, ale sam jest sierota i właściwie, to nie dzieli ich aż tak spora różnica wiekowa - pytanie czy celowałbyś bardziej w pozytyw czy jakiś pokręcony negatyw


Hm, próbuję jakoś dopasować i w sumie to można zrobić jakaś tak kompletnie zakręcona relację, że sami nie wiedza czy się lubia czy nie. Skoro Kenai jest na psychologii to może 'subtelnie' próbowałby wykorzystać wiedzę ze studiów żeby przeanalizować zachowanie Keitha [w dobrej wierze], co działałoby na niego jak płachta na byka. Z drugiej strony Keith niby by na niego psioczył, ale jednak po zobaczeniu go na ulicy stosowałby standardowe 'zleję go, podejdę, zleję go, podejdę, zleję go... jeez dobra, podejdę'. :lol: Jednocześnie moga sobie dogryzać na wszelkie sposoby, bo czemu nie. Niech ludzie na ulicy się zastanawiaja czy chłopaki sobie żartuja czy też zwyczajnie się kłóca. :lel: Ewentualnie mogę pomyśleć nad czymś innym, gdyby ci nie pasowało.

Joey Harrison napisał/a:
Dzień dobry! A ja Ci chętnie podsunę Claire Fisher...... xDDDDD Co prawda wszyscy twierdza, że to stara raszpla, mściwa i złośliwa- ale tak naprawdę to kochajaca kobieta. I co prawda jeśli nazwiesz ja "babcia" to zostaniesz spoliczkowany, albo wyleje na Ciebie gin - ale to z miłości! No i co prawda dzieli ich mała różnica wieku, ale na pewno wymyślisz dobry powód by się znali! Bo ofc Ty wymyślasz. xDD Nie no, tak serio to myślę, że Keithy może z Chesterem przyjść do kurnika i tak się poznaja z Joeyem. ALe w sumie też mieszkaja na tej samej dzielni.... :hmm: :hmm: :hmm:


... no dzięki, zrzucaja tu wszystko na mnie :lol: Ale dobra, ja coś wymyślę totalnie. Zawsze można wykorzystać do tego rodzinę zastępcza Keitha. Albo jego matka była zapalona fanka "Style". Przynajmniej kojarzyłby ja z wygladu. Może nawet próbowałby zdobyć jej autograf, mimo że uważałby to za najbardziej debilna rzecz jaka kiedykolwiek mógłby zrobić, ale gdzieś tam po głowie chodzi mu obraz radosnej matki.
Albo zastępczej matki. A nawet ojca. Czemu nie, przecież każde z nich może kochać "Style"... ja serio coś wymyślę, daj mi czas. XD

A DO JOEYA WIEM CO CHCĘ. Totalnie potrzebuję kogoś, kogo Keith uważałby za 'swój typ' i poniekad stalkował z daleka. Mógł go widywać na dzielnicy, czasem niby to przypadkiem łazić w te same miejsca, chociaż nigdy nie zmniejszałby odległości na tyle, by narazić się na prawdopodobieństwo rozmowy z nim. Mógłby nawet mieć na aparacie kilka zdjęć "miasta", na których Joey znalazł się oczywiście zupełnie przypadkowo! Gdyby któregoś dnia faktycznie spotkał go w Kurniku to mogłoby być śmiesznie. :lol:

Alec Berkeley napisał/a:
Przybywam tutaj wraz z Alecem, bo chociaż trochę ich dzieli w kwestii wieku, to wydaje mi się, że ich relacja byłaby naprawdę ciekawa. W sensie, oni moga się chyba jedynie albo kochać, albo nienawidzić, także to zależy czy chcemy iść w coś pozytywnego, czy jednak negatywnego :lol:


Chcę pozytyw! U Keitha trzeba się jednak wbrew pozorom postarać żeby trafić do negatywów. Jako że Alec to taki spokojny typ to w sumie mogliby się super odnaleźć w swoim towarzystwie. Zastanawiam się tylko jak to w sumie zaczać. Berkeley lubi łazić po muzeach, Keith po mieście więc mogliby jakoś tam siła rzeczy kiedyś na siebie wpaść. Albo nie wiem... O'Shaughnessy w sumie też często jada w restauracjach [zwłaszcza gdy nie ma ochoty siedzieć w towarzystwie rodziny], więc ostatecznie mogli pójść gdzieś gdzie było mocno tłoczno i jeden przysiadł się do drugiego, by oszczędzić miejsce. Już widzę tę krępujaca ciszę na poczatku. :lol: Keith mógł też potem przyleźć do niego kilka razy po tym jak znowu pobił się z kimś w szkole, wszyscy wokół robili dramę, a on potrzebował wyciszenia, a jednocześnie nie chciał siedzieć sam.
_________________








my level of sarcasm?


it got to the point where i don't even know if i'm kidding or not.

[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 6