nawigacja


Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Nina Reyes
2018-04-15, 12:58
Leathan Somerset
Autor Wiadomość
Leathan Somerset


Wysłany: 2017-09-22, 22:24   Leathan Somerset

Leathan Laird Somerset
× wiek: 30 lat
× data urodzenia: 18.04
× miejsce urodzenia: Londyn
× orientacja seksualna: przyjmijmy, że hetero, chociaż to bardziej skomplikowane
× wykonywany zawód: prawnik
× stan cywilny: kawaler
× użyczany wizerunek: Dane DeHaan
charakter
zagubiony × arogancki × bezczelny × przekonany o swej wyższości × despotyczny × egoistyczny × elokwentny × energiczny × ironiczny × kłótliwy × lekkomyślny × gwałtowny × próżny × pyszałkowaty × pracowity × stanowczy × surowy × czarujacy × zgryźliwy × śmiały × nieodpowiedzialny

Nie ma osoby, która spytana o to, jaki jest Leathan nie zaczęłaby swojej odpowiedzi od tego, że wykazuje nadmierne przekonanie o swojej doskonałości i wyższości nad innymi. I nie ma co się tym osobom dziwić. Ale ile jest w tym prawdy? Somerset wcale nie uważa siebie za doskonałego. Według niego, wśród wszystkich osób, to właśnie jemu najdalej jest do doskonałości. Wpoili mu to rodzice, którzy, wydawać by się mogło sa od tego, aby akceptować swoje dziecko takim jakim jest, podczas gdy oni akceptowali Leathana takiego, jakim oni chcieli, aby był.
Mówiac o sobie w samych superlatywach, jedynie próbuje sam siebie utwierdzić w przekonaniu, że tak właśnie jest. Bo kto inny to zrobi, jeśli nie on? Uwielbia być słuchany, chcac przebywać w jego towarzystwie musisz nauczyć się być słuchaczem tego, co ma do powiedzenia. Najczęściej mówi o sobie i o tym, co chce. A chce wiele. Jego ogromny apetyt na życie powoduje, że jeśli zobaczy coś, co pragnie mieć, błyskawicznie daży do osiagnięcia tego.
Nie tylko sam lubi mówić o sobie, "jaki to on nie jest", badź "czego to on nie zrobił" ale także słuchać tego z ust innych! Świadomie oczekuje wdzięczności za swoje poświęcenie, a gdy jej nie otrzymuje - wytwarza w innych ludziach poczucie winy, wymuszajac w ten sposób ich wdzięczność.
Somerset nie potrafiłaby żyć samemu, ciężko znosi chwile, kiedy nikogo wokół niego nie ma. Wokół niego, bo w jego mniemaniu to on musi być w centrum uwagi. To jego należy podziwiać, a nie innych. Dlatego, kiedy w kręgu osób, którymi się otacza, bo ciężko nazwać ich kimś więcej, pojawia się ktoś nowy, Leathan boi się, że zajmie jego miejsce. Najczęściej jasno daje do zrozumienia, że ta osoba nie jest mile widziana w jego gronie.
Widzac jak inni spędzaja ze soba czas ze swoimi przyjaciółmi (a nie kimś z kim robi wszystkie te rzeczy, które robiłby z przyjacielem, podczas gdy ta osoba właściwie nic dla niego nie znaczy), Lee aż chciałby do nich podejść i zrobić dokładnie to samo, ale nie, nie może dopuścić, aby ktokolwiek zobaczył co kryje się pod jego skorupa. Bo to jest dokładna definicja tego, kim jest Leathan. Jest tylko zagubionym chłopcem, który zbudował skorupę, aby trzymać ludzi z dala od prawdziwego siebie.
historia
Nie było watpliwości, że na świecie pojawi się kolejne pokolenie wielkiego rodu Somersetów. Nawet jeśli o nim nie słyszałeś, wszystko z toba w jak najlepszym porzadku, bowiem za wielkich uważali go tylko ci, którzy sami do niego przynależeli. Leathan przyszedł na świat jedynie po to, aby kontynuować linię Somersetów, według nich samych zbyt ważna, aby zniknęła, bo ileż to nazwisk zostało już w ten sposób zapomnianych?
Leathan dorastał jako jedyne dziecko w posiadłości położonej w hrabstwie Worcestershire, która przynależała do jego rodziny od wielu pokoleń. Jej umiejscowienie na odosobnieniu od innych domostw sprawiło, że chłopiec nie miał wiele interakcji z dziećmi w swoim wieku, zanim zaczał uczęszczać do szkoły. Prawdziwa szkoła wychowania zaczęła się już od najmłodszych lat, nauczano dobrych manier, a jednocześnie przypominano chłopcu, że w randze społecznej jest postawiony o wiele wyżej od innych i nic nie stoi na przeszkodzie aby to wykorzystywać. Przez to i inne słowa, które nieustannie wypływały z ust rodziców miał stać się zadufanym w sobie człowiekiem, dla którego reszta świata mogłaby zwyczajnie nie istnieć, ponieważ nie sa oni godni oddychać tym samym powietrzem co ktoś o nazwisku Somerset. Odnosił wrażenie, że jego rodzice żyja w swoim własnym świecie, w którym to oni sa najważniejszymi osobami i takie samo odczucie starali się przez to wywrzeć na nim.

„Kolejny dzień w którym ojciec postanowił przepytać syna ze znajomości podstawowych informacji dotyczacych rodu Somersetów. W brytyjskich rodzinach, uznawanych za arystokratyckie tak już było, że niektórzy ich członkowie mieli na punkcie swojej arystokracji bzika. Do tych osób zaliczyć można było ojca Leathana, który uważał, że jego syn już od najmłodszych lat powinien znać się na wszystkich tytułach, które przysługiwały członkom jego rodziny.
- Jaki tytuł nosi twój dziadek?
- Księcia Beaufort – odpowiedział, będac o to pytanym już któryś raz z kolei. Nawet sam dziadek zdawał się nie przywiazywać takiej wagi do miana księcia, chociaż to przecież on nim był. Leathan nigdy tego nie rozumiał, osób, mogacych pochwalić się tytułem duke’a było w Wielkiej Brytanii od groma, więc co czyniło duke’a Beaufort wyjatkowym?
- A którym z kolei księciem Beaufort jest?
- Dwunastym.
- Jedenastym, wbij to sobie w końcu do głowy – mężczyzna był widocznie poirytowany błędem syna, uważajac za niepojęte jak może nie zapamiętać jednej liczby, jego zdaniem tak ważnej. Lee uważał to za głupie, ale nigdy nie ośmielił się powiedzieć tego ojcu. - Dwunastym będę ja, a póki co jestem?
- Markizem Worcester. Zanim zapytasz o mój tytuł, jest to hrabia, chociaż nie wiem po co dziecku tytuł hrabiego.
- Jaki hrabia?
- Nie wiem.
- Jaki? – zapytał, a w jego głosie dało wyczuć się coraz większe irytację.
- Nie wiem… mogę już iść?
- Jak możesz nie znać własnego tytułu?! – wybuchł, odchodzac od stołu, do którego zaraz powrócił z ksiażka, która zamaszystym ruchem położył na blacie, zaraz przed chłopcem. – Nie pójdziesz, dopóki nie dowiesz się jakim hrabia jesteś.”


Ojciec przybrał sobie za cel wychowanie go, aby godnie reprezentował rodzinę i zachowywał się jak na kogoś z wyższej rangi społecznej przystało. Nigdy nie miał bliskich relacji ze swoja matka, która całkowicie podporzadkowywała się swojemu mężowi, dajac mu tym do zrozumienia, że powinien postapić tak samo. Bliższa niż własna matka była mu babcia, dla której nie był wyłacznie przedłużeniem linii Somersetów, a wnukiem, którego nigdy do tej pory nie miała. Dziadkowie podażali z wychowaniem wnuka w zupełnie innym kierunku, co jego rodzice, co często prowadziło do kłótni między nimi. Gdy Leathan wracał z wizyty u swoich dziadków, u których czuł się znacznie lepiej niż we własnym domu, zaczynało się prawdziwe piekło. Najgorsze w tym wszystkim były kary wymierzane przez ojca, o charakterze seksualnym. Wręcz nieprawdopodobne, prawda? A jednak ludzie sa zdolni do wszystkiego. Matka chłopca nie miała o tym pojęcia, a nawet jeśli miała jakieś domysły na temat tego co dzieje się za zamkniętymi drzwiami pokoju chłopca, nic nie zrobiła. „Dlaczego nigdy nie weszłaś do tego pokoju, mamo?”, chciał ja zapytać wiele razy. Właściwie nikt nie wiedział i nie wie po dziś dzień. Leathan był zbyt przerażony aby przyznać się komukolwiek, co robi mu własny ojciec.
Podjał naukę w męskiej szkole Eton College, co było już tradycja wśród mężczyzn z jego rodziny. Była to szkoła z internatem, co oznaczało, że Leathan na czas trwania roku szkolnego zamieszka wśród innych chłopców w swoim wieku. Chociaż jego ojciec kręcił nosem na wyjazd swojego syna do Eton, była to jedna z najbardziej prestiżowych placówek w Wielkiej Brytanii i nie mógł pozwolić sobie na to, aby Lee nie podjał nauki w szkole, do której każdy dzieciak z arystokratycznych rodzin był zapisany jeszcze zanim się urodził. Podczas gdy inni chłopcy cieszyli się, mogac spędzić letnia oraz zimowa przerwę w rodzinnym domu, on najchętniej wcale nie opuszczałby Eton. Dopiero gdy podrósł, zdołał postawić się ojcu. Wtedy się skończyło.
Na studia udał się do Cambridge, uniwersytetu, który bardzo przypominał mu jego czas spędzony w Eton. I chociaż był tym typowym Somersetem, na którego wychowali go jego rodzice, udało mu się znaleźć tam prawdziwego przyjaciela. Szkoda, że jakiś czas późnej Leathan nie potrafił docenić przyjaźni, jaka obdarował go Sherridan. Ale po kolei. Niespełna miesiac wcześniej oboje ukończyli Cambridge, gdzie wytrzymali ze soba jako współlokatorzy przez cały okres studiów, dlatego nikogo z grona ich znajomych nie zdziwiło, że po ich ukończeniu wciaż postanowili kontynuować wspólne mieszkanie. Prawdę mówiac, w tamtym momencie Leathan nie wyobrażał sobie, że mógłby dzielić jeden dach z kimś, kto nie był Sherriem. Pomimo tego, że czasem zdarzało się im sprzeczać, wszystko było w porzadku. I tak miało pozostać.
Somerset truł swojemu przyjacielowi tyłek odnośnie przeprowadzki w zupełnie nowe miejsce już od jakiegoś czasu, bo tak naprawdę nic nie trzymało ich w Cambridge. Brał pod uwagę dosłownie wszystkie miasta i miasteczka w Wielkiej Brytanii, a ostatecznie wybór padł na Brentwood, gdzie żyło mu się naprawdę dobrze do pewnego razu, kiedy to obudził się w łóżku swojego przyjaciela.Ilekroć jednak zamykał oczy, majac nadzieję, że to tylko sen, z którego się obudzi, otwierajac je, przez cały czas widział przed soba wydarzenia z poprzedniej nocy. Tak, był zły, ale tak naprawdę bardziej na siebie samego niż na Sherriego. I ilekroć starał się zwalić cała winę na niego, wmówić sobie, że to on spierdolił wszystko w tej jednej chwili, w której postanowił się z nim przespać, nie mógł tego zrobić, bo wiedział, że on także brał w tym udział. I gdyby Leathan był innym człowiekiem, pewnie dopuściłby do siebie możliwość, że jakaś część jego najwyraźniej postrzega go jako kogoś więcej niż przyjaciela. To była jednak jedyna rzecz, która nigdy nie została przez niego zaakceptowana. To po prostu nie miało mieć miejsca, byli przyjaciółmi i nawet jeżeli granica pomiędzy przyjaźnia, a czymkolwiek co znajdowało się po niej była cieniutka, tak miało pozostać. Dlatego właśnie uciekł, bo nie był gotowy, aby zaakceptować rzeczy, jakimi sa. Wolał zniknać, udajac, że wszystko było w porzadku, chociaż wiedział, że nie było to prawda i prędzej czy później wróci to do niego, aby się z tym zmierzyć.
ciekawostki
× Ostatecznie wrócił do Brentwood po roku włóczenia się po świecie.
× Ma trudności w nawiazywaniu relacji emocjonalnych z innymi osobami.
× Jest chodzacym stereotypem człowieka z wyższych sfer.
× Uwielbia księżna Dianę. Ma gdzieś jej odpowiedź na list, który wysłał do niej jako dziecko. Dziadkowie pociagnęli kilka sznurków, aby księżna przeczytała to, co miał jej do napisania Leathan, ale udało się.
× Wyznaje zasadę „im droższe, tym lepsze”, co widać między innymi po jego ubiorze. Nie szczędzi pieniędzy na designerskie ubrania, a widok Leathana w sklepie ubranego jak na fashion week’a nie jest nikomu obcy.
× Pomimo tego, że potrafi zagrać na fortepianie niemal każdy utwór, widzac nuty do niego po raz pierwszy w życiu, nie lubi grać. Być może dlatego, że rodzice zmuszali go do nauki gry na tym instrumencie, wbrew jego woli.
× Jest typowym anglikiem, który pije herbatę o piatej (z mlekiem rzecz jasna!), uwielbia rozmawiać o pogodzie, prycha ilekroć ktoś nie zrozumie jego akcentu i ogólnie to god save the queen.
× W przeszłości był homofobem, co zmieniło się za sprawa jego przyjaciela, który pokazał mu, że nie ma nic złego w odmiennej orientacji seksualnej.
× Cierpi na niewydolność serca.
× Impreza to jego drugie imię.
[Profil]
 
 
Jamie DeHavilland


Wysłany: 2017-09-22, 23:43   

[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 6