Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: Nina Reyes
2018-02-08, 18:32
Sylwester na statku
Autor Wiadomość
Brentwood


Wysłany: 2017-12-30, 20:17   Sylwester na statku
  

  
Brentwood

  
your favourite place on earth







Zaczynamy zabawę!



O wyznaczonej godzinie wszyscy, którzy zdołali dostać w swoje ręce wejściówki na statek wtoczyli się na niego, a sama łajba odbiła od brzegu, by przez kolejnych kilka godzin spokojnie dryfować po przybrzeżnych wodach Morza Północnego. Goście usadowili się przy dowolnych stolikach, do ich dyspozycji były także parkiet i bar. Muzyka rozbrzmiała, na stołach pojawiły się pierwsze przystawki, potem ciepłe potrawy, aż w końcu reszta strawy. Wina i drinków nie brakowało, tańcom nie było końca, zdawało się, że większość gości bawiła się wyśmienicie, i tak naprawdę nikt by się nie spodziewał, że... coś jeszcze może pójść nie tak.


• Prosimy o umieszczenie swoich postaci w centrum zabawy, trochę później, niż tuż po wejściu na pokład, ulokowanie ich w konkretnym miejscu statku (dostępny jest cały statek), mile widziane sa także interakcje z innymi graczami.

• Jak wspomniane było wcześniej, czas na odpowiedź na posta MG to 72h. Nie ma ustalonej kolejki, śmiało możecie też wrzucić więcej, niż jedna wiadomość pomiędzy kolejnymi odpowiedziami Mistrza.

• Dla wspólnej wygody uprasza się o względnie krótkie posty - można na przykład pominać ze trzy akapity na temat historii z życia postaci, która właściwie nic konkretnego nie wniesie do tej rozgrywki. Jest Was trochę dużo, większość pewnie będzie wdzięczna :serce:
• Kiedy wspomina się w tekście inna postać, w interakcję z która wchodzi nasza, należy podkreślić jej imię/nazwisko/cokolwiek, co wskaże konkretnie na nia, o w taki sposób:
Kod:
[u]imię[/u]

Za nieprzestrzeganie Patka będzie bić po tyłku.

• Wszelkie pytania (albo cokolwiek innego), które nasuna się w trakcie gry kierować można tutaj.


Bawcie się dobrze!





[Profil]
 
 
Quentin Leighton


Wysłany: 2017-12-30, 20:34   

Nie do końca wiedział, co tu robi i jak dostał wejściówki na olbrzymi bankiet na statku. Dobra, nie rozumiał też, co go skłoniło do przyjęcia biletów i wejściu na pokład. Chociaż to jeszcze było do zaakceptowania, gorzej, że wreszcie odbili od brzegu i znaleźli się na środku morza. W porzadku, nie tak do końca na środku, ale dość daleko od Ladku i Quentin nawet nie musiał próbować, by wiedzieć, że pod nimi jest naprawdę głęboko.
Żeby rozładować napięcie i aż tak się nie denerwować, od razu ruszył do stolika z alkoholem i wział kieliszek z gotowym drinkiem. Mimo że miał ogromna ochotę wypić od razu co najmniej dwa, nie chciał wyjść na alkoholika, więc z napojem w ręku ruszył do stolika. Zdecydował najpierw coś przegryźć, a dopiero potem ruszyć w stronę parkietu – oczywiście z nowym kieliszkiem. Postapił dokładnie tak, jak wielu innych gości, którzy nie chcieli odpuścić ciepłego posiłku. Swoja droga – bardzo dobrego. Gdyby nie fakt, że to zdecydowanie danie przekraczajace studenckie możliwości, skoczyłby do kuchni i podpytał o przepis.
Dopiero kiedy się najadł – a właściwie zapchał i nie mógł już patrzeć na kolejne przystawki – opuścił swój stolik i zahaczywszy o stolik z alkoholem, ruszył w stronę parkietu, na którym można było dostrzec kilka par. Niektórzy tańczyli lepiej, inni gorzej, jednak najwyraźniej dobrze się bawili. Quentin stanał na schodkach, oparł o poręcz i popijał drinka, szukajac znajomych twarzy.
[Profil]
 
 
April Davis








26

hiding her personality

love is weakness

South - West Brentwood

Wysłany: 2017-12-30, 21:15   
  

  
Leah Saunders

  
i do what i want when i feel like it


Poczatkowo niezbyt przychylnie była nastawiona, nie tylko do spędzenia sylwestrowej nocy na statku, ale przede wszystkim do spędzenia jej w towarzystwie Moore. Od jakiegoś czasu, a dokładniej od spotkania na plaży, widywały się dość często, o czym Mała nie miała okazji przyznać się siostrze. W pewnym sensie obawiała się, że była małżonka zrani ja po raz kolejny i jeśli tak miało się stać, nie chciała, aby ktokolwiek o tym wiedział. Tym bardziej, że jeśli by do tego doszło, zatłukłaby ja gołymi rękami.
Ostatecznie jednak zdecydowała się spędzić noc w towarzystwie Jo, która kupiła bilety zanim w ogóle April wyraziła chęć uczestniczenia w masowym przedsięwzięciu. Dawniej lubiła tego typu uroczystości, więc i tym razem zamierzała się bawić przynajmniej znośnie. Poza tym pragnęła spędzać jak najwięcej czasu w towarzystwie byłej małżonki, nawet jeśli nigdy nie przyznałaby się do tego głośno. Minęło już sporo czasu, odkad statek odbił od brzegu, a Davis w towarzystwie swojej sylwestrowej randki, piła whisky na ławeczce przy rufie statku. Tej nocy nawet chłód nie doskwierał jej zbyt mocno, chociaż to pewne za sprawa spożytego alkoholu.
- Czemu tak bardzo zależało ci, abym przyszła tutaj z toba? - zapytała niespodziewanie, a następnie wsadziła sobie w usta jagodowego papierosa. Jak zwykle nie potrafiła odnaleźć zapalniczki, więc wyciagnęła rękę w kierunku Moore, dajac jej do zrozumienia, że powinna podzielić się swoja.
_________________
I don't care and it feels so fucking good
to say I swear that I don't care



[Profil]
 
 
Allara de Merle
[Usunięty]

Wysłany: 2017-12-30, 22:20   

Czy czarne rurki i brazowy sweter to ubiór na elegancki event? No cóż, jak jest się na łodzi, to jest jak w Kielcach, wszyscy wiemy jak tam jest. Szczęśliwie nie miała na stopach butów na nogach na obcasie, tylko jakieś płaskie jazzówki łamane na śmiertelniki. Chociaż to też nie jest odpowiednie obuwie. Alko? Nope, thanks, nie miała pojęcia czy ma chorobę morska, a tu chca ja upijać. No dobra, gdyby się okazało, że sweter to nie jest odpowiedni ciuch, to miała bluzkę z różowymi rękawami. Coś, jak miała Helena Meraai na Eurowizji juniorskiej, tylko że nie do ziemi te rękawy było. Znów odmówiła alkoholu, a jako, że nie miała pojęcia, czy będa alkohole, to wzięła śledzia. Tak bardzo rosyjskie z jej strony zagranie. Wzięła sobie krzesło i ustawiła je jak najbliżej ściany jakiegoś budynku na statku. Muzyka rodem z Titanica tylko brakuje góry lodowej. Chociaż to lepsze niż jej ostatni sylwester w Londynie. Jednak mogła wziać wódki do śledzia i cebuli. I może jeszcze drugi sweter. Tak, dwa swetry, wódka i śledzie jako zestaw przetrwania. Trzeba znaleźć kelnera i spytać się, czy maja tenże typ alkoholu w barku.
 
 
Jo Moore








32

gania za bandytami

sama strzeliła sobie w kolano

North Brentwood

mów mi: kamilka

multikonta: jackie, booker, echo, teena

nieobecność: częściej bywam niż jestem, ale odpisuję!

Wysłany: 2017-12-30, 23:19   
  

  
Jo Moore

  
frozen hearts growing colder with time


Tak właściwie pani komendant, z racji tego, że była zastępca komendanta policji, wielokrotnie otrzymywała różne bony w postaci biletów i wejściówek, więc wcale nie musiała kupować wstępu na pokład. Tak było również i tym razem, a wejściówki na statek, gdzie była organizowana sylwestrowa impreza, były jednym z prezentów światecznych,które otrzymała od przełożonego. Pewnie, gdyby w jej życiu ponownie nie pojawiła się April, która Moore zaprosiła na wydarzenie, zabrałaby ze soba Bishop, ale po wstępnym śledztwie dowiedziała się, że kumpela ten wieczór miała spędzić w towarzystwie brata i syna. Swoja droga, Jo jeszcze nie miała okazji poznać młodszego Bishopa, chociaż ten koczował w tym samym mieszkaniu, a od jego przyjazdu do Brentwood minęło trochę czasu, jednak ta dwójka wiecznie się mijała.
Z Mała Davis spotykały się regularnie i Moore nabierała wewnętrznej pewności, że znów mogłoby być z tego coś dobrego. To dlatego postanowiła powitać z nia Nowy Rok, a przecież ten wieczór ludzie spędzaja z kimś wyjatkowym. Dla niej Czarnulka była kimś wyjatkowym, to nigdy nie uległo zmianie. Jo wiedziała, że nie zatrze po sobie tego okropnego wrażenia sprzed kilku lat, gdy dopuściła się zdrady, ale była jedna z tych osób, które uważały, że wszystko można naprawić, jeśli obie strony tylko tego chciały. O ile ona sama pragnęła mieć ja z powrotem mieć w swoim życiu, to nie miała pojęcia, czego tak naprawdę chciała była małżonka.
- Po prostu nie miałam z kim pójść - wzruszyła ramionami i upiła łyk piwa z butelki, a widzac, że April wystawia rękę po zapalniczkę, wyjęła ja z kieszeni ciemnych spodni i umieściła Małej w dłoni. - Chciałam, żebyś tutaj ze mna była, okej? Po co drażysz, zobacz jak tutaj jest pięknie - Moore wskazała podbródkiem na gwieździste niebo, które nie pokrywała ani jedna chmurka. Pogoda dopisywała, więc warto było się tym rozkoszować. Tak, jak warto było wspomnień, że któregoś razu Jo kupiła byłej małżonce gwiazdę. Tak, najprawdziwsza nazwę, która nazwała wdzięcznym imieniem Aprilette. To żadna ściema, wszystko było na papierku i chyba tylko Mała wiedziała, co stało się z ta dokumentacja.
_________________
oh, sinners come down

come gather round • have a little fun before they put us in the ground • dancing on cold feet, marching on cobbled streets, oh sinners come now yeah, yeah.
[Profil] [WWW]
 
 
Joey Harrison








22

South - West Brentwood

mów mi: Patuś, the greatest youtuber of them all

multikonta: Electra, Claire, Amanda, Alejandro



Wysłany: 2017-12-31, 00:37   
  

  
Joey Harrison

  
I'm still big, it's the pictures that got small!


Jeden z nich jest na statku... zgadniesz który? XD


Kiedy Joey wszedł na pokład i rozejrzał się, poczul się zupełnie jakby przeżywał jakieś dziwne VR-Titanic-Experience. Szyk, elegancja i przede wszystkim hajs wylewał się z każdego zakamarka tego statku. Staku? Promu? Czy na tego rodzaju statek się mówi... statek, czy już prom? No bo cóż- na pewno nie była to łódka! Tak, to było pewne – gdy tylko Harrison wróci do Brentwood to po prostu, najzwyczajniej w świecie zabije Chestera. Dlaczego on przegrał ten zakład? Był pewien, że Apollo był bogiem seksu – a tu się okazuje, że wcale nie. Może ten zakład był ustawiony? Może Chester dobrze wiedział, że Joey się pomyli? Już zostawmy to! Niezależnie od tego dlaczego Harrison tutaj był, najważniejsze było to co z tym fantem zrobi. Gdy wszedł do jednej z sali zauważył dwójkę mężczyzn, którzy przy jednym stoliku mieli kilka kieliszków i definitywnie uprawiali degustację ich zawartosći. No, zdaje się, że właśnie spotkał swoich kolegów! Czy ich znał? Absolutnie nie, ale wydawali się "jego rodzajem ludzi" jak to Wendy Williams czasem określała.
-Siema, można? zapytał lekkim tonem dosiadajac się do dwójki mężczyzn, którymi byli Sherridan i Leathan. Kiedy już Joseph się dosiadł, z przyjemnościa zauważył, że Sherridana to by z łóżka nie wyrzucił -Co pijecie? – zapytał mimowolnie, jakby to była jego wersja pytania "jak życie" po czym pstryknał palcami i dopowiedział-Gdzież podziały sięmoje maniery? Gdzieś...zgubiły na tym wyjebistym stateczku, Joey jestem – po czym zasalutował im mimowolnie.
[Profil]
 
 
April Davis








26

hiding her personality

love is weakness

South - West Brentwood

Wysłany: 2017-12-31, 09:34   
  

  
Leah Saunders

  
i do what i want when i feel like it


Dla April mało istotnym było, skad policjanta miała bilety, liczyło się to, że znalazły się w jej posiadaniu i teraz obie mogły we własnym towarzystwie i pięknych sukienkach przywitać nowy rok. Mała Davis uwielbiała się stroić i zazwyczaj prezentowała się świetnie, tym razem jednak przeszła sama siebie. Nie wiedziała, czy postarała się przez wzglad na Moore, czy po prostu chciała wygladać lepiej od pozostałych. Prawdopodobnie trochę jedno i drugie.
Słyszac słowa byłej małżonki, podniosła się z miejsca, stukajac przy tym swoimi czółenkami od Manolo. Dawniej nie była tak wrażliwa na słowa, ale każdego dnia obawiała się, że postępuje źle, ponownie wpuszczajac Jo do swojego życia. Dlatego też zwracała uwagę na każde słowo, gest, czy minę pojawiajaca się na jej ślicznej buźce.
- To teraz możesz spędzić wieczór w swoim towarzystwie - powiedziała obojętnym, normalnym dla niej tonem, po czym zaciagajac się papierosem, oddaliła się od policjantki. Kolejne jej słowa również dotarły do uszu Czarnulki, która mimowolnie spojrzała w niebo, nie dostrzegajac w nim niczego pięknego. Zrobiła kilka kroków w stronę rufy statku. Szybko jednak zorientowała się, że pozostawiła whisky przy ławce, na której w dalszym ciagu siedziała Moore. Obróciła się więc na pięcie i ponownie stanęła przed blondynka. - Mogłaś zabrać ze soba tę pieprzona kalekę, miałabyś gwarantowane ruchanie - warknęła zła, przypominajac sobie dzień, w którym zastała jeszcze wtedy jej żonę w łóżku z tamta wywłoka. - Pierdol się, Moore - dodała, sięgajac po butelkę z whisky, z która oddaliła się, stukajac przy tym głośno swoimi czółenkami.
_________________
I don't care and it feels so fucking good
to say I swear that I don't care



[Profil]
 
 
Ryan Harrison


Wysłany: 2017-12-31, 10:46   

Ja nie wiem co tutaj Ryan robił, może wojsko też dostało grzecznie wejściówki na tę imprezkę. Ale to nieważne, dobrze, ze Harrison miał jakieś plany na sylwestra. Zapewne jak nie te, to inne, nie ma stresu. Niemniej jednak zawitał na statek. Miła to odmiana od samolotów, ale nadal to nie jest lad. Chociaż.... czy to będzie jakiś rejs wycieczkowy? Czy może po prostu impreza na promie (?) przycumowanym do przystani? Kto wie, zobaczymy jak będzie posuwać się impreza. W każdym razie, Ryan pewnie już wypił ze dwa kieliszki, popodrywał jakieś panny, bo niewiele osób (!) by mu się oparło, no proszę was! Z takim ciałem, pyszczkiem i intelektem...? I pewnie dalej by czuł się jak ryba w wodzie... hehehe, wiecie, ryba, w wodzie, gdyby katem oka nie zobaczył... ah! Jego kuzyn! Ponownie! Stwierdził, że to będzie bardzo niegrzecznie jak nie przywita się z własna rodzina, prawda? Dlatego szybko pomknał do Joey'a i jego świty.
- Chyba musze lepiej pilnować terminarza Joey. Tak myślałem, ze oprócz mnie ktoś tu jeszcze do niego zaglada.- Zażartował sobie. A może wcale nie żartował? Może naprawde tak myślał! Następnie zwrócił się do zgromadzonych.
- Witam, jestem Ryan Harrison.- Wyciagnał do nich dłoń, skoro sa na jednej imprezie to trzeba się wbić w towarzystwo. Nawet jeśli przeszkodził właśnie kuzynowi i... jego znajomym?
_________________
Ryan Harrison
- Expecto Patronum
- ... after all this time?
- Always...
[Profil]
 
 
Allara de Merle
[Usunięty]

Wysłany: 2017-12-31, 14:11   

Prawda ludowa, że śledzik lubi pływać bardzo nie spodobała się Allarze, kiedy poczuła marsz niepodległości śledzi w żoładku. Czyli co? Wódka! Patrzy w lewo - koniak. Patrzy w prawo - szampan, bez watpienia nie Igristoje! To to można poznać na kilometr. Jednak przy jednym ze stolików było stado pingwinów... kelnerów znaczy się. To co księżniczko śledzi... O, Igristoje! I idac po ten specjalny polski trunek usłyszała imię jednego z nich. Quentin. Może on wie, gdzie znajdzie wódkę. A wypiłaby sobie takiej Żubrówki albo Pana Tadeusza. Aż przypomniał jej się Sylwester sprzed roku z Polonia w Londynie. Żubrówka, śledzie, Igristoje. A tutaj? Te suknie sa droższe od mikrofali, która ostatnio kupiła... Ale okej, o co miała pytać? Nie o gin, to nie dobre. O wódkę. Ale głupio iść do stolika pełnego, w jej mniemaniu, ludzi, więc wzięła tego ruskiego szampana, przy czym w ręku nadal miała śledzie. Przyjrzała się. Były w musztardzie czy innym majonezie i niebezpiecznie ten sos zbliżał się do jej swetra. Raz kozie śmierć Alls, więc zwróciła się do tego, czyje imię znała.
- Przepraszam pana, czy macie państwo wódkę - spytała wylewajac popisowo na sweter majonezowo-śledziowo-musztardowy sos.
 
 
Quentin Leighton


Wysłany: 2017-12-31, 15:28   

Już? Już skoczył drinka? W takim tempie na pewno upije się przed wszystkimi. Że też nie mógł znaleźć nikogo znajomego, z kim mógłby zamienić kilka słów i zapomnieć, że jest na chyboczacym, niekoniecznie bezpiecznym statku. Mało to było katastrof? Góra lodowa z pewnościa im nie grozi, ale co, jeśli strzeli w nich piorun? Albo napadna piraci? O ile jacyś w tych okolicach się uchowali… W każdym razie, jeśli tylko wyladuje w wodzie, to na pewno umrze. Nie tyle zamarznie, co się po prostu utopi i kiedyś ktoś odkryje jego szczatki na dnie niczym statek ze skarbami. Tylko że w jego wnętrzu uchowa się co najwyżej rozgwiazda.
Zakręcił pustym kieliszkiem (chyba z nadzieja, że nagle wódka się pojawi), który po chwili prawie wyrzucił na czyjaś głowę na parkiecie. Tak, ktoś go popchnał, a on już zaczał panikować, że zaraz go wyrzuca za burtę.
Odwrócił się, z zamiarem opieprzenia tego kogoś, ale okazało się, że przed nim stoi dziewczyna w swetrze (pomyliła klasy?) i jeszcze pyta go o jakiś alkohol. Szybko zczaił, że wzięła go za kelnera, więc dyskretnie schował kieliszek za plecami, a potem postawił na… cokolwiek to było. Uśmiechnał się przyjaźnie i skłonił przed kobieta. Rany, nawet nie zauważył, że dziewczyna wylała na siebie sos po śledziach.
Oczywiście, proszę za mna – odpowiedział.
Kompletnie nie wiedział, gdzie znajdzie wódkę dla młodej damy, ale udawał, że dokładnie wie, co gdzie jest. W sumie mógł ubrać się mniej elegancko, wtedy nikt nie wziałby go za kelnera! Obejrzał się przez ramię, czy Allara za nim idzie, a gdy już byli w pomieszczeniu z jedzeniem, rozejrzał się bezradnie. Może gdzieś przy drinka…
O, Joey! – krzyknał, gdy dostrzegł chłopaka. Idealnie. – Joey, wódka dla tej pani! – Dobra, był trochę za głośno, ale co miał zrobić? Poczuł się ocalony, przynajmniej trochę. Już zapomniał, że chwilę temu udawał kelnera. Wział dziewczynę dla rękę i pociagnał w kierunku zajętego stolika. Znał tylko Jo, a Ryana, Leathana i Sherridana to chyba nigdy nawet na oczy nie widział.
Cześć, jestem Quentin, a to… sos? Coś ty robiła? – Dopiero spojrzał na jej sweter. W tej samej chwili poczuł okropny zapach śledzi… Nienawidził ich. Mimo wszystko kulturalnie zabrał serwetki ze stolika, przy którym stał, i podał dziewczynie. – Chyba powinnaś się przebrać – stwierdził.
[Profil]
 
 
Leathan Somerset


Wysłany: 2017-12-31, 15:31   

wdzianko

Leathan doszedł do wniosku, że sylwester spędzony na ekskluzywnym statku będzie najbardziej odpowiadał jego standardom ze wszystkich możliwych opcji. A, że nie miał zamiaru wybrać się na niego sam, zaprosił Sherridana, który po ich ostatnim spotkaniu nie dawał znaku życia co najmniej od miesiaca, z czego nie był ani trochę zadowolony. Liczył na to, że po tym jak ponownie pojawi się w jego życiu, Rose będzie poświęcał mu więcej uwagi. Najwyraźniej nauczył się żyć bez niego i czekało go rozczarowanie, że nie jest już na każde jego zawołanie. Miał chociaż nadzieję, że pojawi się na tym statku, bo sadzac po kręcacym się tu towarzystwie, Somerset będzie zmuszony świętować Nowy Rok w pojedynkę.
W oczekiwaniu na przyjaciela (powinien go tak nazywać?) rozsiadł się przy jednym z barów, raczac się najlepszym alkoholem jaki mieli, a z zadowoleniem musiał przyznać, że mieli zdecydowanie taki z wyższej półki, więc Leathan sobie nie żałował. Gdy Sherrie w końcu pojawił się na statku, był więc nieźle wstawiony, przez co nie stresował się aż tak spotkaniem z nim. Za nic w świecie nie było tego widać po jego zachowaniu, ale naprawdę liczył na poprawę stosunków z Sherriem. Tylko jeszcze nie do końca wiedział jak się za to zabrać.
Degustowali właśnie wódkę, chcac dowiedzieć się, która najbardziej odpowiadała iście królewskim kubkom smakowym Leathana, a on pół leżacy już na stole, rozgladał się po ludziach ze wyraźnie zdegustowanym wyrazem twarzy i od czasu do czasy bełkotał coś do Rose’a.
- Witam – powiedział, wyprostowujac się zdecydowanie za szybko i stracajac przy tym łokciem jeden z pustych już kieliszków, który rozbił się o pokład statku. No nic, z pewnościa mieli tu jacyś ludzi, którzy to posprzataja. Stateczek był w końcu naprawdę wyjebisty! – Leathan. O, lecimy tak z nazwiska? Leathan Somerset. – dodał, gdy przy ich stoliku, oprócz Joey'a pojawił się kolejny mężczyzna, który przedstawił się jako Ryan. Po krótkim, ale zdecydowanie widocznym obczajeniu ich, wskazał, aby zajęli wolne miejsca obok niego i Sherriego. – Próbujemy rozstrzygnać, która wódka jest najlepsza, ale jeśli mam być szczery, nie czuję już różnicy. Może wam lepiej pójdzie.
_________________

    WE STARTED IT WRONG AND I THINK YOU KNOW WE WAITED TOO
    LONG. NOW I HAVE TO GO. I DON'T KNOW WHY WE NEED TO BREAK
    SO HARD. WHO SAYS TRUTH IS BEAUTY AFTER ALL? WHO SAYS LOVE
    SHOULD BREAK US WHEN WE FALL?
[Profil]
 
 
Allara de Merle
[Usunięty]

Wysłany: 2017-12-31, 15:39   

Dzięki ci Boże, że miała przy sobie druga bluzkę, może bardziej pasujaca do eventu. Zignorowała to, że Quentin wyrzucił kieliszek za burtę. Ale była wdzięczna za to, że może udało się zorganizować alkohol.
- Jadłam śledzie, trochę przypomniało mi się, jak mama opowiadała o sylwestrze u siebie w ojczyźnie na kontynencie, a że dawno śledzi nie jadłam... Nie wiedziałam, że sa z sosem! - Roześmiała się gorzko, po czym stwierdziła, że znajomy czy nie, to się przedstawił.
- Mów mi Allara - rzekła podajac najpierw lewa rękę z półmiskiem po śledziach. - Nie ta ręka - roześmiała się normalnie podajac prawa rękę, w której miała Igristoje. Gdyby zamachnęła się z góry to zmarnowałaby tyle szampana na barku chłopaka, bo był od niej wyższy. Tak przyłożyła w barierkę. Butelka przetrwała, ruski szampan przetrwał.
- Tu serwetki nie pomoga, tu pomoże tylko zmiana i zlew, aby to przeprać. Wiecie może gdzie mogę się z tym fantem udać? Albo chociaż jakiś schowek, to się przebiorę - wskazała na plecak, który zawsze służył jej jako torebka. Może będzie mniej odstawała od tłumów, ale nie marzyło jej się marznać. Ale miała szampana, wódka się może znajdzie i chyba strzeliła gafę tysiaclecia, bo to chyba nie był kelner, tylko gość, a ze wszystkich z zaproszeniami to ona mogła robić niejako za kelnerkę.
 
 
Sherridan Rose








31

architekt

szóstka dodaje mu chęci do życia

East Brentwood

mów mi: emka

multikonta: riley, chester, izzy, yev, calanthe, nancy

nieobecność: bardzo zamulam





Wysłany: 2017-12-31, 17:49   
  

  
Sherridan Ephraim Rose

  
hand in mine into your icy blues


Wrócił do Brentwood zaledwie kilka dni temu, na krótko po Świętach Bożego Narodzenia, aby stawić się na rozmowę kwalifikacyjna w jakiejś podrzędnej firmie. Miesiac, który Sherridan spędził przy siostrze oraz rodzicach, sprawił, iż obecnie czuł się o wiele lepiej i spokojniej, ale nie widział sensu w tym, aby wracać do nich na te dwa dni, które pozostały do końca roku. Od poczatku stycznia miał bowiem rozpoczać okres próbny w swoim nowym miejscu pracy, co było jednoznaczne z tym, że musiał się przyłożyć. No, w każdym razie sylwestra zamierzał spędzić sam przed telewizorem, ogladajac jakieś filmy i pijac taniego szampana - ostatniego w tym roku (hehe, nie no, tak naprawdę to ostatniego na tak długo, jak miał dać radę pociagnać swoja abstynencję). Nie było nikogo, z kim mógłby spędzić ten dzień - Aislin wyjechała do Irlandii, Rhea chyba miała jakieś plany, a Robin... z Robinem nie widział się od momentu, gdy wyjechał do Colchester. Zaproszenie od Leathana nadeszło trochę nieoczekiwanie, zwłaszcza że noworocznym postanowieniem Sherridana było trzymanie się z daleka od toksycznych ludzi (śmiech na sali). Somerset jednak nie odpuścił, w zwiazku z czym Rose musiał przesunać swoje postanowienie na kolejny rok. No cóż, ponoć każdy był dobry, aby zaczać coś od nowa, prawda?
Właśnie siedział przy stoliku i degustował alkohol, wysłuchujac bełkotu Leathana, gdy podbił do nich jakiś młody, wesoły chłopak. Sherridan szybko ocenił go spojrzeniem i aż mu się nostalgicznie zrobiło na myśl o tym, że młodzi ludzie wciaż potrafili być tacy pełni energii. Bo on oczywiście był już niezwykle stary i odliczał dni do swojej śmierci.
- Cześć. - Nawiazywanie nowych znajomości nigdy nie szło mu zbyt spektakularnie. Skinał głowa w kierunku kolejnego mężczyzny, który pojawił się przy ich stoliku. Jeszcze chwila a zrobi im się tutaj mała impreza! - Sherrie - oszczędny w słowach, jak zawsze. To nic, pijany Leathan zdecydowanie był bardziej rozrywkowy, mogli gadać z nim.
_________________
ALL I'LL EVER BE IS A LETDOWN
©crack in time
[Profil]
 
 
Joey Harrison








22

South - West Brentwood

mów mi: Patuś, the greatest youtuber of them all

multikonta: Electra, Claire, Amanda, Alejandro



Wysłany: 2018-01-02, 20:41   
  

  
Joey Harrison

  
I'm still big, it's the pictures that got small!


[zaczyna się moja ulubiona część, czyli ogarnianie kolejności xD]


Joey Harrison faktycznie zachowywał się nieco jak dziecko kwiat, zachwycone tym, jakie to życie jest piękne i chcace dawać swoja miłość wszystkim wokół. No dobra, teraz, w tej chwili to nie obraziłby się jakby dał nieco swojej miłości Sherridanowi dlatego uśmiechnał się szeroko, w ten charakterystyczny dla siebie sposób, wygiał dłonie jak Wendy Williams i zapytał architekta:
-Jak leci? – [potem Ci Emka podrzucę o co dokładnie chodzi xD] zapytał nieco przerysowanym tonem, dziwnie przy tym buzię wykrzywiajac, po czym odwrócił się do Lee i uśmiechnał równie szeroko. Podobali mu się ci nowi znajomi! No dobra, może niewiele gadali, ale w sumie to nic złego – on będzie gadać za cała trójkę. A może pija tutaj od dwunastej rano, tak jak kiedyś on i Chester? Okej, nieistotne! Istotne jest to, że Joseph dzisiaj nie będzie taki sam jak myślał, że będzie. No bo proszę Was... czy ktokolwiek w ogóle był w sta nie pomyśleć, że on ma jakiś znajomych na tym statku? No nie, ale może to i lepiej? Całkiem przypadkkiem uzna za chwilę, że Sherry się pobrudził i wytrze mu brodę, czy coś w ten deseń. No i już miał ruszyć na jakaś druga rundę podrywania Sherriego, kiedy usłyszał znajomy głos. Kim był ten głos? Kurwa, jego kuzyn Ryan
-Ryan, chłopcze! – oznajmił nieco zbyt entuzjastycznym tonem, nawet jak dla niego. No cóż, trudniej będzie mu podrywać kogokolwiek, podczas gdy kuzyn będzie patrzył mu przez ramię, prawda? -Tak, to sa...ym.. – Joey zmarszczył brwi próbujac przypomnieć sobie ich imiona, których zapomniał już po chwili. A może nigdy ich imion nie poznał? Na szczęście, już po chwili chłopcy się przedstawili a Joey kiwnał głowa twierdzaco. Klasnał w dłonie kiedy usłyszał jaki jest plan LeeNo, powinno być całkiem interesujaco. Co nie? – zapytał kuzyna z uśmiechem, a potem spojrzał na Sherriego i mrugnał do niego porozumiewawczo.
Po chwili usłyszał Quentina i w tym o to momencie Joey zrozumiał, że dzisiaj nie porucha.
[Profil]
 
 
Mistrz Gry


Wysłany: 2018-01-02, 21:47   
  

  
Mistrz Gry

  
the game is on!


April Davis i Jo Moore: Wasza rozmowę przerywa nadejście Heather Middleton, eleganckiej pani prokurator po czterdziestce, która jest przynajmniej trochę kojarzona przez Jo, bo nie raz miałyście okazję spotkać się na gruncie zawodowym. Mogła zaczepić kogokolwiek, jednak ostawiła na znajoma twarz. Nie zamierzała jednak poruszać dziś spraw oficjalnych. - Przepraszam, moje drogie, czy nie widziałyście może młodej dziewczyny w czerwonej sukni z cyrkoniami? Wysoka, ciemne włosy... Dwadzieścia minut temu wyszła do toalety i nigdzie nie mogę jej znaleźć - była bardziej zdenerwowana, niż zaniepokojona, bo jej partnerka znikała już nie pierwszy raz. Chciała się jednak dobrze bawić - z nia, nie sama.

Allara de Merle: uznałaś za stosowne przeprosić towarzystwo i udać się przez korytarz do łazienki, by zmienić ubrudzony sweter na bluzkę, która trzymałaś w plecaku, tak na wszelki wypadek. W ostatniej chwili, stojac przed drzwiami i obserwujac znaczki sugerujace, za które z nich powinnaś się udać, trochę zwatpiłaś: z toalety oznaczonej znaczkiem męskiej wyszła kobieta, młoda, wysoka, elegancka, z długimi, ciemnymi włosami i czerwona balowa suknia z cyrkoniami. Uśmiechnęła się do Ciebie tak, jakby czuła się na czymś przyłapana, ale zaraz uciekła w stronę stolików. Zdecydowałaś się w końcu na wejście do damskiej toalety, gdzie mogłaś się przebrać i zaprać plamę, ale już niedługo także wracałaś do stolika. Przy tym, przy którym siedziałaś wcześniej wraz z reszta towarzystwa, znajdowała się teraz kobieta, która wcześniej rzuciła Ci się w oczy.

Joey Harrison, Ryan Harrison, Leathan Somerset, Sherridan Rose, Quentin Leighton: rozmowy toczyły się coraz śmielej i weselej, zwłaszcza, że mieliście możliwość wlewania w siebie więcej i więcej alkoholu. W którymś momencie, niedługo po odejściu Allary od stolika, podeszła do Was ciemnowłosa dziewczyna w czerwonej suknie z cyrkoniami. Joey i Ryan, rozpoznaliście w niej swoja kuzynkę, Megan. Chciała się tylko przywitać, bo nie widziała się z Wami od ostatniej imprezy rodzinnej, ale wpadła też na pomysł wypicia wspólnej kolejki. Chyba jej nie odmówicie?

Quentin Leighton: odprowadziłeś Allarę wzrokiem, wzruszajac ramionami, ale zaraz wróciłeś do picia wraz z Joeyem i jego ferajna. Picie ma jednak to do siebie, że w końcu pęcherz daje o sobie znać. Nie odmówiłeś Megan, jednak tuż po odstawieniu kieliszka przyszła Twoja kolej na przeproszenie współtowarzyszy i udanie się tam, gdzie nawet król piechota chodzi. Mało brakowało, a wpadłbyś na kelnera, który z zaplecza niósł na salę kolejne butelki, ale w końcu bez większych przeszkód udało Ci się wpaść do toalety i opróżnić pęcherz. Dopiero, gdy skierowałeś swoje kroki do zlewu, by przepłukać dłonie, coś niepokojacego zwróciło Twoja uwagę. Pod przekrzywionymi i wyrwanymi z górnych zawiasów drzwiami ostatniej kabiny leżał mężczyzna, a gdy przyjrzałeś się bardziej, dostrzegłeś także szkło i krew. Nie żyje czy jest tylko nieprzytomny? Czy na sali jest lekarz?! Pamiętaj: pijany lepszy, niż żaden.
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 8